SeN81, o 30 Sierpień 2009, 16:04, napisał(a):
Zmiana z 185 na 205 to dość znaczny skok, efektem czego moze być zauważalny wzrost zurzycia paliwa. Przykładowo kiedyś koleżanka w Astrze zrobiła podmianke ze 195 na 225. Efekt 250km na baku LPG zamias 300

Do wcześniejszego rozmiaru powróciła dosyć szybko. Jeśli chodzi o odczucia z jazdy na niższym profilu to akurat się zgadza , bo schodząc z profilu 60 do 45 pogorszy ci się komfort jazdy, z prostej przyczyny, aby felga nie ryła ci po jezdni musisz zwiększyć ciśnienie w oponach, czego efektem jest gorsza amortyzacja. Zwiększ sobie ciśnienie w oponach o 0.5bara to będziesz miał niewielkie porównanie.
Wielosezonowa opona to rzeczywiście średni wybór, bo ani nie jest ona dobra na mokrej nawieżchni ani na śniegu. Jedyna zaleta to taka że taniej wychodzi niż 2 komplety opon no i nie trzeba jej zmieniać.
Jeśli chodzi o moją opinię to nie zakładał bym nic większego niż 195. A jeśli w autku siedzi silnik 1.6 to nawet bardziej skłaniał bym sie do 185.
Chyba pójdę za Twoją radą i jednak zakupię 195/65/r15 - tak jak fabryka przewidziała do mojego autka. Troszkę się napaliłem na większy rozmiar bo mi kumpel nagadał, że do swojego audi 80 w dieslu ma właśnie takie 205/60/r15 i pomyka bez problemu - nie narzeka na spalanie ani, że silnik za słaby - ma chyba 110 koni (w moim stilo 115 też diesel) więc się zastanowiłem nad tematem. Wiadomo, że lepiej coś przeanalizować niż kupić w ciemno.
Jednak co do całosezonówek to nie zmienię zdania - poczytałem i wiem jak reagują na to w większości kierowcy. Często oburzenie, docinki i drwina. JEDNAK te nowe oponki vector 4seasons w testach wypadają bardzo dobrze - gdzieś widziałem, że zajęły wysoką pozycję względem innych dedykowanych opon na poszczególne sezony. Po drugie tu nie chodzi o oszczędność. Oszczędność to właśnie jest kupić opony sezonowe taniej firmy lub nalewki.
Na jakimś forum ktoś napisał, że nie chciałby mieć za sobą kierowcę na "uniwersalnych oponach" podczas awaryjnego hamowania. No ale powiedzmy sobie szczerze. Mieszkamy w Polsce gdzie ludzie zazwyczaj nie mają kasy. Sporo jeździ po drogach zdezelowanych starych aut i myślicie, że na jakich oni oponach pomykają po drogach?? Ja mam sporo znajomych i widzę na czym - 6 sezonowe zimówki bo bieżnik mają dobry (z tego co wiem to guma traci swoje właściwości po ok 3-4 latach) często gęsto na wyłysiałych letnich, taniej chińszczyźnie lub rodzimych "dobrych" dębicach, które kosztują za komplet tyle co 1 szt takiej całosezonówki, jaką mam w planie kupić. Fakt, że ci kierowcy mają po 2 zestawy opon ale co z tego?? Czy takie opony są lepsze od bardzo wysokiego modelu renomowanej firmy opony całosezonowej?? Moim zdaniem w tym przypadku opona całosezonowa jest o niebo lepsza. Nie wspomnę już o nalewkach, jakie przecież też są stosowane.
Tak więc reasumując kupię całosezonówki i będę miał pewnie i tak lepszą ochronę na drodze niż większość polskich kierowców. Mówiłem, że temat kontrowersyjny ale jestem zdecydowany. Tylko z rozmiarem miałem dylemat.