HK-47, o 18 Lipiec 2010 - 16:35, napisał(a):
Ja byłem bardzo zdenerwowany (niemal wkr***) jak grałem w NFS : U i nie mogłem przejść około 90tego wyścigu, składającego się z 6 okrążeń. Gra perfidnie oszukiwała i udało mi się to przejść dopiero po mniej więcej tygodniu. Swoją drogą tak mnie to wkurzyło, że więcej w tego NFS'a nigdy nie grałem

Fakt, były bodajże dwa takie wyścigi (jeszcze jeden też z kilkoma okrążeniami, jakoś pod koniec). Mnie jakoś specjalnie to nie frustrowało, bo Undeground ogólnie był łatwy, bardziej irytujące były wyścigi w pierwszej ToCe Race Driver - dlatego że sztuczna inteligencja oszukiwała tam więcej (w wyscigach 1vs1 oraz w końcowej fazie kariery) - faworyci musieli być blisko nas (chyba że mieli poważniejszą kraksę na torze), mieli wtedy tak wielkiego kopa, że aby wygrać wyścig, trzeba było jechać bezbłędnie i przez cały czas blokować przeciwników. Niektóre wygrane to był zwyczajnie łut szczęścia. Gra mnie tak frustruwała, że do dzis jej nie przeszedłem.
Ojciec chrzestny - ostatnia misja, wychodzący nie wiadomo skąd gangsterzy. Negatywne wrażenia potęgowały jeszcze beznadziejny system strzelania. Sam etap też był dość trudny, bo z tego, co pamiętam, nie ma w grze autosave'a - trzeba było więc meczyć się tak kilka razy. Ostatecznie tego nie przeszedłem i grę sprzedałem (bez żalu).
PoP: Warrior Within - finałowa potyczka z Dahaką na najwyższym poziomie trudności. Co prawda było to dawno temu, z 5 lat może, ale pamiętam, że trochę się z nim męczyłem (znacznie dłużej niż z Kaileeną na "medium"). Walka spędzała mi sen z powiek. Nie żebym narzekał na stopień trudności produkcji, bo ten był w porządku, przynajmniej nie było tu żadnego oszukiwania - wszystko zależało od taktyki oraz umiejętności gracza.
Pewnie takich momentów mniej lub bardziej frustrujących było wiecej, ale raczej w starszych grach, a że pamięć już nie ta...
Ten post był edytowany przez qjin dnia: 18 Lipiec 2010 - 17:30