Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Iko

Kryzys męskości i dominacja kobiet przyczyną upadku cywilizacji?

Rekomendowane odpowiedzi

Nie rozumiem, który kraj jest tą utopią :hmm: USA? Polska? Irlandia? No krainy mlekiem i miodem płynące, rzeczywistość zwykłego człowieka jest dalej szara i smutna, daleko odbiegająca od tej stworzonej dla myszy przez Calhouna. Eksperyment może ma jakieś odniesienie do natury ludzkiej/zwierząt, problem w tym że nigdy do takiego stanu nie dojdziemy, przynajmniej nie za naszego żywota, a skoro będziesz martwy to po co sobie zawracasz głowę tym co będzie za 200-1000-50000lat :hmm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie widzę związku z problemem przedstawionym w OP. Zapotrzebowanie na silnych duchem czy mięśniami będzie zawsze, niezależnie od obecności równouprawnienia. Modyfikując kulturę tego nie zabijesz, bo część zachować pochodzi z różnic pomiędzy płciami. Te ~95 procent ludzi mieszczących się w tak zwanej przez niektórych 'normie' będzie dalej szła tą samą drogą jak szli przez całą historię organizmów żywych. Nie wiemy czy rzeczywiście dochodzi do takiego powiększenia (potrzeba badań), ale według tego co jest w OP, zwiększona ilość nietypowych zachowań jest reakcją obronną (całości czy indywidualnie?) na brak miejsca na zrealizowanie pewnych ról.

 

Tak czy inaczej, ten eksperyment nie przenosi się na ludzi, bo do rozmnażania nie jest potrzebne terytorium, o które odbywają się walki. Przynajmniej obecnie nie można mówić o braku miejsca dla ludzi - nigdy nie było szczytu populacji z tego powodu. Łatwo można wskazać wielokrotnie bardziej zatłoczone miejsca niż np. Polska albo kraje Zachodu, gdzie nie ma zjawiska załamania się populacji lub innych opisywanych w eksperymencie.

 

Chyba nikt rozsądny nie twierdzi, że łatwiej się realizować w kraju trzeciego świata jako pirat albo inny "maczo" mężczyzna, niż w cywilizowanych krajach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo społeczeństwo to związek przeszłych, teraźniejszych i przyszłych pokoleń. Pomysł, że mamy troszczyć się tylko o to co tu i teraz to pomysł lewicowych polityków ostatnich lat, który zresztą prowadzi do upadku.

 

Dlaczego biali mieliby zniknąć, lub być zamknięci w rezerwatach?

Coś kiepsko rzeczywiście z tymi samcami alfą, jak jest taka niska samoocena :)

Bo biali % stanowią coraz mniej ludzkości. Po prostu nie chcą mieć dzieci, kraje zachodu zalewają nieerupejscy imigranci. Teraz tego jeszcze nie widać, ale kiedy wymrze pokolenie boomu demograficznego po II WŚ to będzie problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak biali znikną (ew. zostaną zamknięci w rezerwatach) to świat będzie bardziej różnorodny czy mniej?

 

@UP

Linki były w temacie od samego początku. No to dalej, wyciągaj wnioski.

A czemu mieliby być niby zamknięci w rezerwatach? Zapewne chodzi ci o napływ muzułmanów - w żadnym kraju w UE nie stanowią nawet 10% obywateli i jedyny kraj, w którym te 10% zostanie przekroczone w 2030 roku to Francja. Jakim cudem 10% ma wtrącić resztę kraju do rezerwatów? No ale już widziałem komentarze idiotów, że to nieprawda, że teraz we Francji muzułmanów 7,6% jest "bo się nie przyznają!". Aha, no tak, zapomniałem - w twoim mniemaniu biedna biała męska heteroseksualna większość jest na każdym kroku terroryzowana - są zmuszani do tak haniebnych procederów jak przyznawanie homoseksualistom czy kobietom praw takich jaki sami mają, koszmar :o

 

No i zapewne ucieszę cię - kolejny mit o muzułmanach mnożących się jak króliki - dzietność wśród muzułmanów w Europie spadła poniżej poziomu 2.1 czyli poniżej zastępowalności pokoleń...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

 

 

Czyli ratunkiem dla ludzkości jest III wojna światowa ;)

 

To, co tu uskuteczniasz Iko, ulubiłem sobie nazywać merytorycznym szambem. Nie wykazujesz żadnych podstaw, by sądzić, że ten tak zwany eksperyment można w jakikolwiek sposób odnieść do realiów populacji ludzkiej.

 

Można. Zasada hermetyczna.

Wszystkie populacje świata, czy to pantofelków, czy ludzi, funkcjonują tak samo.

 

Tez film mi wiele wyjaśnił, skąd we mnie jest taka niechęć do obecnej cywilizacji. Jestem np. wrogiem nowoczesnych samochodów pełnych elektroniki, gdzie człowiek prowadzony jest za rączkę. Nawet pasów nie można odpiąć przed wysiadką na parkingu, bo już jest piszczenie i kazanie o zagrożeniu życia. Dla mnie motoryzacja zakończyła się na czasach 125p. Teraz robi się samochody ładne, wyglądające coraz bardziej futurystycznie, ale dla głąbów kapuścianych. Każda dziedzina tak niestety wygląda, od sklepów z żywnością co 100 metrów i kolejne Windowsy z instrukcją i dymkami jak dla przedszkolaków, po tych przedszkolaków, którzy muszą chodzić w odblaskach, trzymając się wężyka, jeszcze otoczone opiekunkami. Technologia, wygody, bezstresowe wychowanie i durne przepisy to najlepsza droga do tego, by uczynić człowieka słabym. Byśmy żyli w takim pomieszczeniu dla myszek, jak w filmie. Tak to przynajmniej wygląda w krajach rozwiniętych i silnie rozwijających się, gdzie nie ma wojen i konfliktów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie będę się wdawał w tę dyskusję rodem spod budki z piwem (nikt nic nie wie na dany temat, chociaż wszyscy głoszą prawdę objawioną), ale napiszę wam o jednym fakcie, który powinien od dawna być elementem wiedzy podstawowej, a jakimś cudem nie jest:

Czy za niską dzietność na pewno odpowiada kryzys męskości, czy kryzys ekonomiczny?

Ani jedno, ani drugie. Tym bardziej, że nie ma czegoś takiego, jak "kryzys męskości". Zresztą "kryzys ekonomiczny" to też termin ukuty na potrzeby osób pokroju czytelników Super Ekspresu, ale niestety tak chwytliwy, że dzisiaj uchodzi już za naturalny i jako zupełnie niezrozumiały dla laików skrót myślowy stosowany jest przez ludzi kompetentnych. Nawiasem mówiąc, czasami jakiś prawicowy mędrzec załapie, że jest to skrót myślowy i produkuje facebookowe eseje w demaskatorskiej stylistyce. Ubaw po pachy :) To co zwykle określane jest mianem "kryzysu ekonomicznego", jest okresem realokacji środków produkcji. "Kryzys" pojawia się wtedy, kiedy z różnych powodów realokacja musi następować w sposób nagły i masowy. W dzisiejszych czasach powodem takiego stanu rzeczy jest utrzymywanie sztucznego ładu gospodarczego, który nie ma podstaw ekonomicznych. Za jakąś dekadę taki "kryzys" będzie u nas, kiedy trzeba będzie coś zrobić z gloryfikowanymi darmozjadami z KRUS, przemysłu ciężkiego i związków zawodowych, którzy na siebie nie zarabiają. Matematyki nie oszukasz. Ale kończmy już z tym wstępem.

 

Wystarczy podstawowa wiedza o świecie, by nie wiązać dzietności z "kryzysem ekonomicznym". Jeśli ktoś nie lubi historii, wystarczy spojrzeć na mapę, a że tłumaczenie w oparciu o to zajmie mi mniej czasu, postawimy na mapę. Miejsca, w których współcześnie trwa szybki rozwój gospodarczy, zazwyczaj cechują się spadającym wskaźnikiem przyrostu naturalnego. Dołuje on w regionach stagnacji gospodarczej, ale tylko wtedy, kiedy mówimy o krajach posiadających już stosunkowo wysoki poziom rozwoju. Polska jest tutaj idealnym przykładem. Stagnacja w krajach biednych i bardzo biednych (Afryka, Azja) ma wpływ drastycznie stymulujący na dzietność. Pewnym wyjątkiem są kraje najbogatsze, gdzie zawirowania gospodarcze faktycznie przekładają się bezpośrednio na dzietność. Je można jednak policzyć na palcach jednej ręki.

 

Kluczowe dla sprawy jest zidentyfikowanie charakteru dobra, jakim są dzieci. Empiria pokazuje bowiem, że człowiek traktuje dziecko jak produkt inwestycyjny. Zainteresowane osoby odsyłam zwłaszcza do badań po tsunami na Oceanie Indyjskim, po którym zachodziły bardzo ciekawe procesy demograficzne, które pewnie oburzyłyby niejedną feministkę. Wujek Google poratuje linkiem.

W miejscach, gdzie dziecko jest dobrą inwestycją, rodzi się ich bardzo wiele. Przez to na przykład pomoc żywnościowa dla Afryki nie ma sensu, bo jeden nakarmiony Somalijczyk to 5 głodnych Somalijczyków za 6 lat (najlepszym środkiem antykoncepcyjnym w Afryce jest na dzisiaj poprawa poziomu edukacji). Postrzeganie tej konkretnej inwestycji zmienia się, kiedy kraj/społeczeństwo osiąga wyższy poziom rozwoju. Odtworzenie dobra inwestycyjnego w Somalii niewiele kosztuje, bo po urodzeniu mały Somalijczyk w zasadzie został już "rozwinięty" na równi ze swoim rodzicem. Miszyn akompliszt. Wszystko ponad punkt wyjścia jest zyskiem netto. Kiedy jednak chcemy nasze dobro inwestycyjne doprowadzić do stanu równego rodzicom w polsce lub Rosji, wymaga to określonych nakładów. Czy potencjalnego rodzica na to stać? Oczywiście. Sęk w tym, że jest cała masa alternatywnych sposobów wydania tych pieniędzy. Nowa komórka, samochód, wakacje, ciuchy, ale też chociażby kurs spawacza lub wykorzystanie czasu zarezerwowanego na rodzicielstwo na drugi etat. Społeczeństwa nie są jednolite i nawet rozglądając się dookoła siebie zauważycie, że ludzie posiadający 2-4 dzieci są zazwyczaj mniej majętni niż ci, którzy posiadają 0-1 dzieci. Osoby biedniejsze po prostu widzą dziecko jako bardziej atrakcyjną ekonomicznie inwestycję niż jej substytuty. "Kryzys gospodarczy" i szybkie zubożenie społeczeństwa doprowadziłoby do szybkiego wzrostu przyrostu naturalnego. Oczywiście tylko w sytuacji, kiedy nie ma możliwości po prostu zwiania do społeczeństwa o innym poziomie rozwoju.

 

Przy wzroście zamożności społeczeństwa powyżej poziomu średniego dziecko przestaje być dobrem inwestycyjnym. Istnieją po prostu inne sposoby inwestowania. Oznacza to w praktyce, że bardzo niewielka część społeczeństwa zrezygnuje z posiadania dzieci dla realizowania się na innych polach. Inwestycja w dobro luksusowe, jakim staje się dziecko, jest alternatywą dla kupienia jachtu. Rośnie elastyczność dochodowa tego dobra i jest to jedyny przypadek, kiedy dzietność jest powiązana z dynamiką gospodarczą, jak z jakichś powodów ubzdurała to sobie "opinia publiczna".

 

Migracje są tutaj bardzo ciekawym zjawiskiem, ponieważ idealnie pokazują strukturę inwestycji w sytuacji zwiększenia się możliwości finansowych przy zachowaniu nabytej w kraju pochodzenia kultury inwestycyjnej. Podkreślam, że nie chodzi tu o rozwój-proces, tylko o skokową zmianę stanu otoczenia. Kiedy osiągnięty jest poziom tak zwanej niższej klasy średniej, dokonywana jest inwestycja w dzieci, które przystosowywane są już do wyższego poziomu społecznego, najczęściej czystej klasy średniej. Wyprodukowanie i wykształcenie dziecka zapewni wyższą stopę zwrotu od inwestycji w siebie. Kiedy aspiracje migranta są niższe, jak ma to miejsce w przypadku głównie muzułmanów, dziecko staje się idealnym dobrem inwestycyjnym, bo nie dość, że jego produkcja jest łatwa i przyjemna, to doprowadzenie go do poziomu rodziców nie kosztuje nic, a renta czerpana z samego faktu jego posiadania jest gigantyczna.

 

Podsumowując, dzietność nie jest determinowana przez dynamikę gospodarczą, jest z nią co najwyżej słabo skorelowana, a decyduje o niej ogólny poziom rozwoju ekonomicznego i dostępny portfel inwestycyjny. Politycy wykorzystują kompletną ignorancję ciemnego ludu w tej kwestii i opowiadają chórem, że przyspieszenie wzrostu gospodarczego doprowadzi do wzrostu dzietności, a w praktyce efekt będzie dokładnie odwrotny, bo pogłębi się zjawisko realnie wpływające na dzietność: zwiększy się dostępność i zyskowność substytutów dla rodzicielstwa. Problem jest bardzo złożony, bo na przykład narzekamy na mechanizację zmniejszającą zapotrzebowanie na nisko wykwalifikowaną siłę roboczą, a równocześnie lamentujemy nad zmniejszaniem się puli niewykwalifikowanych robotników. Ma takie narzekanie sens, kiedy równocześnie martwimy się przeludnieniem i spadkiem przyrostu naturalnego? Nie za bardzo, ale w erze Korwinów i Kukizów tego typu aberracje intelektualne nie powinny dziwić.

 

 

PS.

Zupełnie osobnym tematem jest sytuacja demograficzna i gospodarcza w USA, którą można by pokazywać dla zaprzeczenia powyższym faktom, ale jest to bardzo specyficzny przykład wypaczony poprzez gigantyczną mobilność amerykańskich obywateli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dla mnie ten filmik to jakieś brednie :E nawet nie biore tego na poważnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Makavcio

Przyznaję, tl;dr. Zastopowałem po nawiązaniach do Polski i polskiego rynku...wydaje mi się że sytuacja jednego, niezbyt ważnego, ale z drugiej strony nie tak źle sobie radzącego kraju nie jest aż tak istotna w kontekście całości sytuacji.

Nie ma kryzysu? Zła definicja kryzysu? Super Express? To jak nazwać bezrobocie w Europie, puste osiedla mieszkaniowe, problemy młodych ludzi z usamodzielnieniem się, itd itp? Zresztą, czy to jest problem tylko Europy?

Możemy to zjawisko nazywać jak chcemy. Jak przychodzi komornik z policją do rodziny w Madrycie żeby ją usunąć z mieszkania, to rodzinie jest wszystko jedno, jakie dokładnie są definicje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ooo... Iko znowu trenuje jakieś dziwne podchody, zamiast normalnie powiedzieć, że - jak zwykle - muslimy są be (tu w znacznej mierze, choć nie do końca, ale zgadzam się), nowoczesne kobiety należy palić na stosach, młodzi faceci w rurkach są be (dla mnie jedynie nieco niemęsko wyglądają, ale jestem przekonany, że przy nie jednym z nich Iko bałby się z z niego zażartować), zaś lewicująca UE dąży do rozpadu.

 

Podsumowując, Iko powtarzasz się.

Dziwię się ludziom, że po raz kolejny reagują na Twoje pseudo lęki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Upadek cywilizacji to nic, padnie kraj, miasta, coś nowego wybudują, a może chodzi o wyginięcie gatunku człowieka?

Ja nie widzę widma armagedonu, jasne może nastąpić 2 kataklizmy kosmiczne jak rozbłysk słoneczny czy eksplozja gamma supernowej tak bliska, że zmiecie nas w jednej chwili. Z ręki człowieka arsenał nuklearny albo broń chemiczna, ale nie wierzę w to, po prostu nie opłaca się nikomu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Proszę nie deprecjonować ciał niebieskich, które już nie raz w wyniku "gwałtownego wytracenia prędkości" eksterminowały znaczną część życia na ziemi.

 

Sami też możemy się wybić bezmyślnie trując wszystko dookoła, to nam jednak raczej już nie grozi, dzięki opamiętaniu się większej części świata (przynajmniej jeśli chodzi o najgorsze toksyny) - proces powolny i nie tak spektakularny jak katastrofy na skalę kosmiczną :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem np. wrogiem nowoczesnych samochodów pełnych elektroniki, gdzie człowiek prowadzony jest za rączkę. Nawet pasów nie można odpiąć przed wysiadką na parkingu, bo już jest piszczenie i kazanie o zagrożeniu życia. Dla mnie motoryzacja zakończyła się na czasach 125p. Teraz robi się samochody ładne, wyglądające coraz bardziej futurystycznie, ale dla głąbów kapuścianych.

 

Idąc za klasykiem - bzdura. I to do kwadratu. Kredens jest kultowy, owszem, ale jeśli miałbym jeździć na codzień takim autem to bym zwariował. Brak wspomagań kierownicy, hamulców, ABS i ESP to zaleta? Zaletą były reflektory świecące na 7.88 metra przed maską? Czy 140 dB wewnątrz po przekroczeniu 70km/h? Bo nie bardzo rozumiem w czym dzisiejsze auta są dla idiotów...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam wrażenie, że Rynn nie ma ani auta, ani prawa jazdy i bezczelnie raczę twierdzić że sobie ot tak pitoli. Serio, poruszanie się po drogach to nie są wyścigi pt. kto użyje najbardziej hardkorowego i trudnego w użytkowaniu pojazdu.

Miejsce 125p jest w muzeum i w garażu kolekcjonerów. Sprawy ułatwiania poruszania się po drogach nie ma jak przenosić na pojęcie silnego mężczyzny (?).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie jeżdżący jak idioci byli zawsze (tj odkąd mamy łątwy dostęp do aut :E) - dawniej zapierdzielali swoimi poldkami czy golfami 2/3 jadąc na granicy, teraz wsiadą w nowsze auto z ESP i kontrolą trakcji i dalej pojadą jak debile. Tylko wcześniej jechali tak "bo tak jadymy" a teraz się tłumaczą, że mogą bo ich ESP wyratuje :E NAwet na forum był miłośnik swej czerwonej Fabii z ESP co to każdy zakręt brał jakby boldem F1 pędził.

 

Poza tym trochę nie rozumiem co tu mityczna męskość ma do rzeczy. Jako tako za męskie traktowane jest prowadzenie mocnego, najlepiej bardzo mocnego auta z napędem na tylną oś. Albo marka lub konkretne modele są preferowane - BMW, Mercedes, amerykańskie muscle car, Audi, może jeszcze jakaś Impreza i Lancer Evo. To są raczej te "męskie auta" a nie stare samochody.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dorzuć do listy GT-R, NSX oraz Suprę - też porządne maszynki.

 

A motoryzacja to już inna bajka, bo najprawdziwsi z prawdziwych mężczyzn latają własnymi helikopterami/samolotami, a resztę załatwiają w taksówkach - tanie, wygodne, dostępne w każdym zakątku świata, więc nie trzeba taszczyć ze sobą, z funkcją szofera więc można się zająć swoimi sprawami (można w tym czasie sprawdzić giełdę bądź harmonogram konferencji).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To, co się dzieje w grupie myszy ma być wiarygodną podstawą czegokolwiek w społeczeństwie ludzkim?

 

Tak, bo schematy zachowania są te same. Wiele książek poświęconych psychologii (np. Robert Cialdini "Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka") podaje przykłady pierw na zierzętach, potem na ludziach. Metoda działania muzgu, niezaleznie od jego rozwinięcie zawrze jest takasama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gordon Lameman

Metoda działania muzgu, niezaleznie od jego rozwinięcie zawrze jest takasama.

:rotfl:

 

 

 

@topic

Z tym kryzysem męskości to coś jest na rzeczy.

Popatrzcie na autora - studiuje za cudze, nie pracuje, nie rąbie drzewa siekierą, za to siedzi na forum i płacze jak to źle jest.

Czy to męskie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Idąc za klasykiem - bzdura. I to do kwadratu. Kredens jest kultowy, owszem, ale jeśli miałbym jeździć na codzień takim autem to bym zwariował. Brak wspomagań kierownicy, hamulców, ABS i ESP to zaleta? Zaletą były reflektory świecące na 7.88 metra przed maską? Czy 140 dB wewnątrz po przekroczeniu 70km/h? Bo nie bardzo rozumiem w czym dzisiejsze auta są dla idiotów...

Bez przesady, Rynna dała tylko przejaskrawiony przykład.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, bo schematy zachowania są te same. Wiele książek poświęconych psychologii (np. Robert Cialdini "Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka") podaje przykłady pierw na zierzętach, potem na ludziach. Metoda działania muzgu, niezaleznie od jego rozwinięcie zawrze jest takasama.

Tak się składa, że mam Cialdiniego na półce :> I dalej się nie zgodzę z tym, że społeczeństwo (????) zwierząt zachowuje się (?) tak samo, jak społeczeństwo ludzi.

Zdziusiu, zwróć proszę uwagę na post Gordona. Serio.

@topic

Z tym kryzysem męskości to coś jest na rzeczy.

Popatrzcie na autora - studiuje za cudze, nie pracuje, nie rąbie drzewa siekierą, za to siedzi na forum i płacze jak to źle jest.

Czy to męskie?

Patrząc na fobię Iko w temacie Muzułmanów i muzułmańskiego przyrostu naturalnego w Europie, zadałbym pytanie: ile dzieci urodzonych (zakładam że Iko wlicza siebie w poczet populacji białych) ma już Iko na koncie? Jak z tym sukcesem biologicznym?

 

Ale to by było pastwienie się, oj :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

(...) ile dzieci urodzonych (zakładam że Iko wlicza siebie w poczet populacji białych) ma już Iko na koncie? Jak z tym sukcesem biologicznym?

 

Kiedyś zadałem podobne pytanie. Odpowiedź oscylowała wokół zera.

Gdybym był złośliwy to bym napisał: niech se w końcu znajdzie babę, to odejdzie mu ochota na naprawianie świata. Ale nie jestem, więc tak nie napiszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo nie bardzo rozumiem w czym dzisiejsze auta są dla idiotów...

 

Za bardzo człowiek prowadzony jest za rączkę, co zabija jego ostrożność i logiczne myślenie. Nie wspominając o tym, że ta elektronika może nawalić, w przeciwieństwie do samochodów mechanicznych. Oczywiście to moje zdanie.

I nie ma tu nic do rzeczy głośność silnika, bo nie o tym pisałam.

Tak się teraz po prostu rozwija cywilizacja, by wszystko było pod ręką i człowiekowi dogodzić, by się jak najmniej narobił. Aż skojarzyło mi się z animacją "Wall-E".

 

Mam wrażenie, że Rynn nie ma ani auta, ani prawa jazdy i bezczelnie raczę twierdzić że sobie ot tak pitoli.

 

Mam jedno i drugie, ale z drugiego korzysta ktoś z rodziny, bo do poruszania się po mieście wolę rower (nie rozwożę towarów ani osób, więc auto jest niepotrzebne), a dystans do kilku km pokonuję wyłącznie na piechotę. Poza miastem bezpieczniej czuję się w pociągu/busie. Za dużo było przygód z samochodami, gdzie za każdym razem winny był ktoś inny a nie ja, więc wybrałam rower.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za bardzo człowiek prowadzony jest za rączkę, co zabija jego ostrożność i logiczne myślenie. Nie wspominając o tym, że ta elektronika może nawalić, w przeciwieństwie do samochodów mechanicznych. Oczywiście to moje zdanie.

I nie ma tu nic do rzeczy głośność silnika, bo nie o tym pisałam.

 

Mechanika nie nawala?

Wycieszenie auta kosztuje dobre parę kilo, co wpływa zarówno na osiągi jak i prowadzenie auta, więc jak najbardziej ma tu coś do rzeczy.

 

Mam jedno i drugie, ale z drugiego korzysta ktoś z rodziny, bo do poruszania się po mieście wolę rower (nie rozwożę towarów ani osób, więc auto jest niepotrzebne), a dystans do kilku km pokonuję wyłącznie na piechotę. Poza miastem bezpieczniej czuję się w pociągu/busie. Za dużo było przygód z samochodami, gdzie za każdym razem winny był ktoś inny a nie ja, więc wybrałam rower.

 

Oczywiście rower Wigry, a nie wynalazek jakiś z biegami, amortyzatorami czy nie daj boże skutecznymi hamulcami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mechanika nie nawala?

 

Przeczytaj raz jeszcze. Nic nie piszę o mechanice, tylko elektronice.

 

Oczywiście rower Wigry, a nie wynalazek jakiś z biegami, amortyzatorami czy nie daj boże skutecznymi hamulcami?

 

To z niedziałającymi hamulcami jaki ma związek z tematem? Kto niby pisał o niesprawnym pojeździe? Słabe żarty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytaj raz jeszcze. Nic nie piszę o mechanice, tylko elektronice.

 

"Nie wspominając o tym, że ta elektronika może nawalić, w przeciwieństwie do samochodów mechanicznych"

http://sjp.pl/przeciwie%C5%84stwie

Przeczzytaj raz jeszcze co piszesz. Albo najlepiej pomyśl zanim to zrobisz.

 

To z niedziałającymi hamulcami jaki ma związek z tematem? Kto niby pisał o niesprawnym pojeździe? Słabe żarty.

 

Z jakimi niedziałającymi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak Ci elektroniczne systemy w aucie siądą to Ci się pomarańczowe lampki zapalą i auto jedzie dalej. A jeśli mówisz że te systemy ogłupiają to widocznie na gdy nie jechałaś autem w nie wyposażonym gdy ratowały dupę.

 

Bez przesady, Rynna dała tylko przejaskrawiony przykład.

 

Był tak jaskrawy że aż nie trafił tam gdzie miał trafić ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...