Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Agnes

Stanisław Lem

Rekomendowane odpowiedzi

Akurat kulturogenezą Lem zajmował się mało i raczej przy różnych okazjach ubocznych - bardziej interesowały go kultury już rozwinięte. Stąd nie rozumiem zarzutu, że w tym zakresie nie dokonał czegoś wielkiego i podstawowego. Przy okazji, w tym kontekście zakres słowa kulturogeneza jest niejasny; kształtowanie się kultur Aborygenów nie jest w wielu rzeczach podobne do powstawania kultury pracowników biurowych megakorporacji.

Co do jego poglądów na naturę świata; jedyna jego bezpośrednia, znana mi odpowiedź na tak zadane pytanie brzmiała: nie wiem :) Co i nie dziwota, był bowiem zdania, że od fizyków i innych kosmologów lepiej się uczyć, niż ich pouczać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[...]Co i nie dziwota, był bowiem zdania, że od fizyków i innych kosmologów lepiej się uczyć, niż ich pouczać...

Pomimo szacunku dla Lema, pozwolę sobie jednak, jak dotychczas, nie traktować bezkrytycznie wszystkiego co napiszesz :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorszy obcy to ten co z pozoru jest swój :o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A najlepszy to Alf z planety Melmak :lol2:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pomimo szacunku dla Lema, pozwolę sobie jednak, jak dotychczas, nie traktować bezkrytycznie wszystkiego co napiszesz :)

To prawidłowo :) Idealnie zaś byłoby, żebyś napisał, o co konkretnie chodzi z wytłuszczeniem słowa fizyków, bo jako żywo wolę nie kombinować z domysłami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To prawidłowo :) Idealnie zaś byłoby, żebyś napisał, o co konkretnie chodzi z wytłuszczeniem słowa fizyków, bo jako żywo wolę nie kombinować z domysłami.

A tak mmi się jakoś kojarzyło, że masz coś wspólnego z tą dziedziną. Albo przynajmniej posiadasz ponadprzeciętną wiedzę w tym zakresie. Ale mogę się mylić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Studiowałem kiedyś jako drugi fakultet, ale fizykiem zawodowo nigdy nie byłem. Poza tym to dawno było :)

Swoją drogą Lem bardzo chciał, żeby jego syn został fizykiem, ale tu sobie pozwolę jego samego zacytować:

 

Może z głupoty? Jest ponoć wieczna. [to pan Gondowicz, przyp. moje]

 

Jej przyszłość oceniam bardzo, bardzo wysoko. Najlepszy dowód, jak w Polsce na przykład inteligentni młodzi ludzie konsekwentnie stronią od polityki. Nie chcą się w ogóle zajmować tego rodzaju karierami - bo tu chodzi co najwyżej o rozdawnictwo dobrych posad pomiędzy swoich. Natomiast jeśli ktoś chce dziś coś interesującego zrobić, to wobec takich perspektyw z miejsca daje drała do Ameryki, na Zachód, na Harvard i tak dalej. Co prawda w wielkim społeczeństwie amerykańskim można znaleźć grupy o wiele ciemniejsze niż najciemniejsi mieszkańcy naszego Ciemnogrodu, lecz mimo to jako zbiorowość, i to kolosalna zbiorowość, Ameryka jakoś funkcjonuje. Mój syn skończył Uniwersytet Princetoński, fizykę teoretyczną i wrócił: "Co ja tu w Polsce mogę robić? Atomy są, oczywiście, ale nie ma urządzeń. Do worka ich nie zabiorę". I tłumaczy książki angielskie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chmura. nie ma wrażenia, że to, co pisze, jest "hermetyczne". wszak mówimy - chyba - o poglądach Mistrza na naturę świata, a nie - np. - o sapkowskim, grocholi, harrym potterze i smokach... no ale de gustibus, protokół rozbieżności

 

Jesteś ZŁĄ osobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
no właśnie, własnie... chmura. rzeczywiscie nie widzi w tak streszczonych poglądach Mistrza wiele nowatorskiego. alternatywa dla tak rozumianych poglądow Mistrza wydaje się bowiem (chmurze.) banalnie nieprawdziwa. wszak, to raz, któryż to z uznanych przyrodoznawców optuje dziś (jako przyrodoznawca, a nie jako - np. - świadek jehowy) za "ewolucjonizmem fatalistycznym i finalistycznym". dwa, także myśl, że warunki naturalne, a i fantazja twórców, wpływaja na kulturę, wydaje się chmurze. trywialna.

No ale ta idea nie wyczerpuje jego poglądów. Większość "Filozofii Przypadku" to w zasadzie krytyka realizmu epistemologicznego z perspektywy dzieła literackiego, z tego co wiem dosyć pionierska na gruncie polskim.

 

tak rozumiem Cię doskonale. jednak - zważ - to Ty sam pisałeś: <<"A sama filozofia Lema jest mocno niedoceniona".>> Ty (i nie tylko Ty, :)) chciałeś zatem wypowiadać się o filozofii, a nie o ekonomii...

Wypowiadać o filozofii Lema - tak, ale zrozum, że nie każdy musiał przeczytać te same książki co Ty. Skoro porównujesz "kompilacyjność" i "nowatorstwo" u Lema z trzema autorami, którzy zapadli ci szczególnie w pamięci, a którzy (z wyjątkiem Poppera) raczej nie wchodzą do ścisłego kanonu filozofii studiowanej przez szersze rzesze, to tym samym dosyć mocno ograniczasz pole dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No ale ta idea nie wyczerpuje jego poglądów.
no ale to Ty podałeś "tę ideę" jako przykład oryginalnego i ważnego dokonania Mistrza... więc ja rozebrałom podany przez Ciebie przykład na elementy pierwsze...
(...) zrozum, że nie każdy musiał przeczytać te same książki co Ty.
nawet jeśli chodzi o filozoficzny kanon XX w.? nawet jeśli chodzi o kogoś wypowiadającego się autorytatywnie o współczesnej filozofii? (cytuję Twoje wczorajsze słowa: "chmura. jak się uprzesz, to możesz napisać, że cała filozofia to przypisy do Platona i Arystotelesa i najprawdopodobniej znajdziesz paru profesorków co się z tobą zgodzą. Twierdzenie, że czyjaś filozofia jest kompilacją wcześniejszych myśli jest niestety trudne do obalenia jeżeli dotyczy XX wieku."). :)
Skoro porównujesz "kompilacyjność" i "nowatorstwo" u Lema z trzema autorami, którzy zapadli ci szczególnie w pamięci, a którzy (z wyjątkiem Poppera) raczej nie wchodzą do ścisłego kanonu filozofii studiowanej przez szersze rzesze, to tym samym dosyć mocno ograniczasz pole dyskusji.
chmura. jest zdziwiona. przecież quine jest dość powszechnie uważany za najwybitniejszego filozofa drugiej połowy XX w. a i lakatos... hm. ocknąwszy się po chwili, chmura. uznał, że jedyne, co można w tej trudnej sytuacji zrobić, to zakończyc dyskusję. chmura uważa., że stanowiska stron zostały wystarczająco wyraziscie zdefiniowane. kto ma chęć i czas może sobie wyrobić na ich temat wlasną opinię. i tyle. chmura. jeszcze raz dziękuje rozmowcom za ich opinie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
no ale to Ty podałeś "tę ideę" jako przykład oryginalnego i ważnego dokonania Mistrza... więc ja rozebrałom podany przez Ciebie przykład na elementy pierwsze...

No rozebrać, to nieskromnie powiem, ja rozebrałem. Ty tylko potwierdziłaś moje przypuszczenia, że nie uznasz jego dociekań za nowatorskie. No ale przytoczyłem jeszcze przykład jego krytyki realizmu... tutaj byłoby Ci już chyba trudniej...?

 

nawet jeśli chodzi o kogoś wypowiadającego się autorytatywnie o współczesnej filozofii? (cytuję Twoje wczorajsze słowa: "chmura. jak się uprzesz, to możesz napisać, że cała filozofia to przypisy do Platona i Arystotelesa i najprawdopodobniej znajdziesz paru profesorków co się z tobą zgodzą. Twierdzenie, że czyjaś filozofia jest kompilacją wcześniejszych myśli jest niestety trudne do obalenia jeżeli dotyczy XX wieku."). nawet jeśli chodzi o filozoficzny kanon XX w., :)?

Tak, no chyba że znajdziesz mi kogoś w filozoficznym kanonie, kto startuje zupełnie "od zera" i kogo nie da się wtłoczyć w absolutnie żadne ramy wcześniejszych prądów.

 

chmura. osłupiała. przecież quine jest dość powszechnie uważany za najwybitniejszego filozofa drugiej połowy XX w. a i lakatos... hm.

 

Najwyraźniej będziesz musiała jeszcze wiele razy osłupieć :) Wystarczy mała ankieta na wydziałach humanistycznych, żeby wprowadzić cię w jeszcze większe osłupienie :) Specjalnie nie pisałem, kto jest wybitniejszy od kogo, tylko kto jest w miarę znany w narodzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
przecież quine jest dość powszechnie uważany za najwybitniejszego filozofa drugiej połowy XX w.

W pewnym sensie. Czytając jego poglądy na to, ile z matematyki trzeba wykreślić, bo mu się filozoficznie nie podoba, uważałem go przynajmniej za jednego z najbardziej humorystycznych ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałem Sezam STOP Podobało się STOP Lem Wielkim Komunistą był STOP

 

Opowiadania świetne. Prawdziwy Lem.

Tylko zastanawiam się czy musiał tak? Czy naprawdę było wtedy tak źle? A może tak właśnie myślał?

 

Genialna propaganda dla ludzi inteligentnych... genialna... wtedy bym mu uwierzył... choć i teraz coś w tym jest... nawet teraz nie jest to głupie... gdyby nie te wymuszone, wtłaczane na siłę teksty o dobroci Raszy to byłaby genialna kpina z Merki... właściwie nawet mógłby się tego nie wstydzić...

Tylko nadal nie wiem czego? czy, że myślał? czy, że napisał? :hmm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tylko zastanawiam się czy musiał tak? Czy naprawdę było wtedy tak źle? A może tak właśnie myślał?

Przeczytaj o historii wydawania „Szpitala przemienienia”, porównaj daty, a dowiesz się. Jest o tym obszerny fragment między innymi w rozmowach z Fiałkowskim.

Nieźle też przy okazji porównać „Dialogi”.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Kiedy się ma dwadzieścia lat i pogodne usposobienie, to wiele można wytrzymać. Tłumaczono mi, że tu trzeba przerobić, tam dodać, tam ująć itd. Wciąż stwarzano mi nadzieję, tak że ciągle ją na nawo pisałem, wciąż zmieniałem. Muszę powiedzieć, że choć mam tę ciężką właściwość pisania wielowariantowego, jednak nikt mnie nie doprowadził do takiego stanu, jak ci różni panowie i panie w tym czasie." (Lem o Szpitalu przemienienia).

 

Czyli musiał tak pisać. Ale, nie wiem, może mi się łatwo teraz mówi, czy musiał się tego wstydzić do końca? Nawet wtedy, kiedy był już uznanym pisarzem. Nie zawaham się napisać autorytetem. Kiedy jego poglądy były już znane. Kiedy te wczesne, pisane nie w pełni swobodnie, książki nie mogły już niczym zachwiać. Mogły być już tylko ciekawostką. Ciekawostką przyjemną w lekturze i bardziej świadectwem tamtych czasów niż jego poglądów.

 

Dlaczego bał się ich wydawania? :hmm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kto to jest ten "oramus"? to jakiś pseudonim? i dlaczego jest o tym mowa przy okazji rozmowy o Mistrzu?

To nazwisko. Marek Oramus. Mowa o nim, ponieważ zboczyło nam się, przy okazji rozmów o Lemie, na tych, którzy o Lemie zaczęli pisać, no i Oramus popełnił książkę "Bogowie Lema", zakupiłam to sobie i próbowałam przeczytać, niestety poległam na trzydziestej stronie i nie mogę dalej, bo go nie rozumiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dlaczego bał się ich wydawania? :hmm:

Ani bał, ani nawet specjalnie wstydził (oczywiście, tu jego słowa trzeba brać na poważnie), tylko uważał za bezwartościowe. Biorąc pod uwagę, ile tysięcy stron napisał (łącznie z dużym kawałem powieści pod roboczym tytułem „Rozbitek”, jeśli dobrze pamiętam), które poszły w ogień, bo mu się nie podobały - byłbym skłonny wierzyć.

Co do „Szpitala” - wymuszono na nim w końcu dopisanie dwóch słusznych tomów, które też wydawane już nie są.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to bym się nie zgodził z Lemem, ze bezwartościowe.

O ile jeszcze Podróże XXIV i XXVI rozumiem. Są mocno "politycznie ideowe" i nie do końca może pasują do pozostałych. To takie opowiadania jak "Klient Panaboga" czy "Hormon agatotropowy" to naprawdę aż żal nie wznawiać. Kawał pięknego Lema.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To nazwisko. Marek Oramus. Mowa o nim, ponieważ zboczyło nam się, przy okazji rozmów o Lemie, na tych, którzy o Lemie zaczęli pisać, no i Oramus popełnił książkę "Bogowie Lema", zakupiłam to sobie i próbowałam przeczytać, niestety poległam na trzydziestej stronie i nie mogę dalej, bo go nie rozumiem.
tak. chmura. dziękuje. przeczytam. ta "rozpacz" była bardzo trafna. chyba nikt tego nie powiedział wcześniej. od literackiej konfekcji spod znaku s-f Mistrza odróżnia m. in. psychologiczna prawda tworzonych przezeń postaci...

 

 

Przeczytałem Sezam STOP Podobało się STOP Lem Wielkim Komunistą był STOP

 

Opowiadania świetne. Prawdziwy Lem.

Tylko zastanawiam się czy musiał tak? Czy naprawdę było wtedy tak źle? A może tak właśnie myślał?

 

Genialna propaganda dla ludzi inteligentnych... genialna... wtedy bym mu uwierzył... choć i teraz coś w tym jest... nawet teraz nie jest to głupie... gdyby nie te wymuszone, wtłaczane na siłę teksty o dobroci Raszy to byłaby genialna kpina z Merki... właściwie nawet mógłby się tego nie wstydzić...

Tylko nadal nie wiem czego? czy, że myślał? czy, że napisał? :hmm:

że myślał, i że napisał... to oczywiste... talent i inteligencja Mistrza sprawialy, że te teksty miały siłę perswazji parowego młota, :). żaden Wydział Propagandy żadnego Komitetu Wojewódzkiego nie zdziałał tyle, ile zdziałał "Obłok Magelalana", czy "Astronauci".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za pl.rec.ksiazki:

 

 

"Profesor Zazul" i "Przekładaniec". Dwa filmy według opowiadań Lema, jeden całkiem znany, drugi praktycznie nieznany.

Oba w poniedziałek 9 lipca w TVP Kultura między 19.00 a 20.00

HDD na start!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Za pl.rec.ksiazki:

"Profesor Zazul" i "Przekładaniec". Dwa filmy według opowiadań Lema, jeden całkiem znany, drugi praktycznie nieznany.

Oba w poniedziałek 9 lipca w TVP Kultura między 19.00 a 20.00

HDD na start!

Czyżbyś namawiała do piracenia Agnes :Up_to_s:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czyżbyś namawiała do piracenia Agnes :Up_to_s:

Do oglądania! :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśliby kto zapisał to chętnie odczytam ;) Proszę o kontakt na PW :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Profesor Zazul" mnie nie powalił, zresztą niewiele lepiej wypadła oglądana przeze mnie kiedyś ekranizacja spotkania Tichego z doktorem Corcoranem ("Przypadek Ijona Tichego"). "Przekładaniec" natomiast IMO świetnie zrealizowany. Szczerze się uśmiałem :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...