Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Szaju

Potrącenie rowerzysty

Rekomendowane odpowiedzi

Tutaj kluczowe jest "wyjazd tyłem", bo w przepisach jest wyraźny zapis o skorzystaniu z pomocy innej osoby.

W przypadku wyjeżdżania przodem, nie ma takiego obowiązku, choć wydaje się to logiczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gordon Lameman

Rowerzysta to nie musi zachować szczególnej ostrożności gdy jedzie po chodniku a według przepisów nie powinien tam się znajdować?

Rozumiem, że teraz rowerzyści są wychwalani i hajpowani, ale póki co to nie Holandia

Odpowiedz mi na pytania:

 

Gdyby rowerzysta "miał prawo" jechać po tym chodniku (małoletni poniżej 10 lat, pogoda, prędkość powyżej 50 km/h) to czyja byłaby wina? Skąd autor wiedziałby w momencie swojego niekontrolowanego wyjazdu czy rowerzysta jest tam legalnie czy nie?

 

Autor nie zachował szczególnej ostrożności przy wyjeździe i nie ustąpił pierwszeństwa wszystkim uczestnikom ruchu. A miał taki obowiązek.

 

Kwestia czy rowerzysta miał prawo jechać po chodniku czy nie jest w zasadzie odrębnym wykroczeniem i ewentualnei przyczynieniem się do kolizji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to bym zapłacił jej za te okulary. Może miała w torebce albo gdzies schowane i faktycznie sie stłukły. W ogole to moze postsraj sie zalatwic jakies lustro na ten wyjazd bo faktycznie ciezko tak wyjeżdżać :hmm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciesz się, że "żądania" to 300zł. Jaka byłaby sytuacja, gdybyś dostał piękny list z oczekiwaniami zapłaty np. 120K zł, bo emerytce plecy bolą i "nagle" nie może chodzić, spać, żyć i cała jej rodzina, do 3 pokolenia do tyłu, ma teraz piekło, zaś sprawę uruchamia kancelaria stryja wnuczki i już w pierwszym liście grozi, że cię nabije na pal jak nie zapłacisz do jutra?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A takie okulary korekcyjne potrafią być dużo, dużo droższe więc i tak jest łaskawa z tymi 3 stówami :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie mam zamiaru kwestionować sposobu interpretacji przez obecnych tu prawników, niemniej mocno mnie ona smuci. Sam mam wyjazd z domowej posesji z mocno ograniczoną widocznością. Generalnie problemu nie ma, jeśli inni uczestnicy ruchu potuszają się jako tako zgodnie z przepisami, powiedzmy do 70km/h w terenie zabudowanym. Problem zaczyna mi się wtedy, gdy inny uczestnik ma prędkość w okolicach 100 km/h, niestety tacy też się trafiają. I tu zaczyna mi brakowac czasu na bezpieczne włączenie się do ruchu. Wychodzi na to, że przy tym wyjeżdzaniu na główną musiałbym sobie za każdym razem kogoś do pomocy, bo co prawda przy normalnym zachowaniu innych wszystko gra, ale ktoś może jechać prędkością dwukrotnie większą niż dozwolona. Powiedzmy, że zapewnie sobie nawet tą pomoc, a ktoś miast 100km/h, będzie pomykał 150km/h i też sie nie wyrobię? Sytuacja bardzo podobna do tej omawianej przez Was - jeśli zakładam "normalność" w miejscu na które wjeżdżam, to wszystko powinno grać, jeśli będzie jakaś "anomalia", a nie wszystkie przewidzę, to może być kraksa.

 

Numer podobny był przy jednym z Wałęsów ostatnio. Też sporo przesadził prędkość na motocyklu i nadział się na uczestnika włączającego się do ruchu. Tyle, że tu nie wiem, czy wyrok taki bo taki zgodnie z prawem mial być, czy wyrok taki bo ... Wałęsa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tez mam podjazd zaraz przed ostrym zakrętem ktory dodatkowo jest zasłonięty przez krzaki sąsiada. Zawsze długo sie rozglądam zanim wyjade i staram sie to zrobić najszybciej jak moge ale nie wiem co by było jakby ktos jechał 100km/h

Pewnie bym nie zdążył.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zwiększając prędkość do coraz większych hipotetycznych wartości dojdziemy do sytuacji, w której żaden wyjazd spod domu, w żadnym miejscu, nie będzie możliwy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co by było jakby ktos jechał 100km/h

Skoro przy twoim domu, wyjeździe można rozpędzić auto do 100 km/h i więcej, to krzaki sąsiada to twój najmniejszy problem. Poproście z mieszkańcami o próg zwalniający albo chociaż o ekran dźwiękochłonny, ale jak to 100 km/h to bajeczka to nie pie..lcie głupot.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilka razy było tak ze jak wyjechałem na jezdnie to w tej samej sekundzie pojawiło sie auto zza zakrętu i uratował mnie fakt że jechało w miare wolno. Wiekszość zawlnia bo zna droge ale to i tak nie jest zbyt uspokajające :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pojawiło sie auto zza zakrętu

Pewnie siostra piły ćwiczyła drift.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro przy twoim domu, wyjeździe można rozpędzić auto do 100 km/h i więcej, to krzaki sąsiada to twój najmniejszy problem. Poproście z mieszkańcami o próg zwalniający albo chociaż o ekran dźwiękochłonny, ale jak to 100 km/h to bajeczka to nie pie..lcie głupot.

przed zakrętam jest długa prosta o dporym nachyleniu. Spokojnie można sie tam rozpędzić do nawet jeszcze większych prędkości. Na zakręcie przeważnie większośc zwalnia do tych 60km/h co i tak powoduje czasem różne przygody bo moge wyjechać w tej samej sekundzie

 

Pewnie siostra piły ćwiczyła drift.

xD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uchyl okno lub ścisz radio, jak ktoś nie będzie pędził szybciej niż prędkość dźwięku jesteś w stanie go usłyszeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odkad mam garaż w innym miejscu to już nie mam takiej bolączki a jak juz musze wyjechać spod domu to przeważnie inna osoba patrzy czy moge.

 

Tylko jakby doszło do kolizji to byłaby moja wina? Troche sytuacja adekwatna do tej chytrej baby na rowerze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zgodnie z przepisami, powiedzmy do 70km/h w terenie zabudowanym. Problem zaczyna mi się wtedy, gdy inny uczestnik ma prędkość w okolicach 100 km/h, niestety tacy też się trafiają. I tu zaczyna mi brakowac czasu na bezpieczne włączenie się do ruchu. Wychodzi na to, że przy tym wyjeżdzaniu na główną musiałbym sobie za każdym razem kogoś do pomocy, bo co prawda przy normalnym zachowaniu innych wszystko gra, ale ktoś może jechać prędkością dwukrotnie większą niż dozwolona. Powiedzmy, że zapewnie sobie nawet tą pomoc, a ktoś miast 100km/h, będzie pomykał 150km/h i też sie nie wyrobię?

Tutaj jest też druga strona medalu... 1 października 2011 roku miałem dość ostry wypadek motocyklowy w całkiem podobnej sytuacji. Facet ruszył mi z pobocza, zawracał. Wjechałem przy ~60 kph w bok VW transportera, spadłem z motocykla i zaklinowałem się pod samochodem. Facet wtedy ruszył, zjechał na pobocze. Przejechał po mnie, jak po szmacie bo nawet nie wiedział co w niego przywaliło. No i od razu argumentacja, że jechałem 150 kph, że nie widział, że nie jego wina itp. itc... Nawet nie zapytał, czy wszystko ze mną OK. Zadzwoniłem po Policję. Mandatu nie przyjął, sprawa poszła do sądu. Tam też argumentacja, że jechałem 150 z hakiem w terenie zabudowanym itp.

 

Nawet biegły nie był goniony do sprawy, żeby oszacować moją prędkość. Wyrok zapadł na podstawie samego art. 17.1 ustęp 2.

2. Kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować

szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub

uczestnikowi ruchu.

 

Jeżeli moja prędkość byłaby kluczowa dla rozstrzygnięcia sprawy i ustalenia winy, to dlaczego Sąd jej nie badał? Facetowi prócz mandatu doszły jeszcze koszta. Od ubezpieczyciela Dostałem 100 % + szkodę osobową.

 

Ha, nawet znalazłem mój wątek szczerbaty.gif Dopiero po latach człowiek widzi, jaki mi tam pierdoły doradzali niektórzy... Sprawa była dość głośna. Pisali o tym na głównej scigacz.pl

https://forum.scigacz.pl/about68420.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie jest to ani pie...nie głupot, ani przesadne teoretyzowanie. Wyjazd z posesji, gdzie po którejś stronie kawałek dalej zakret, dodatkowo płot sasiada z jakimiś krzakami, to sytuacja dosć częsta. Samochód z mocnym silnikiem to często 1-2 pensje, więc na taki stać prawie każdego "rajdowca". Progi zwalniające to dla mnie średni pomysł, bo te tzrebaby niekiedy robić co kilkaset m.

 

Ale nie chodzi mi o to, czy takie sytuacje często (bo 100 pojedzie normalnie, 101 będzie wariatem i to starczy), czy nie, czy robić progi, czy ich nie robić, czy jeszcze coś innego. Włączam się do ruchu/wjeżdżam w jakieś miejsce, gdzie mogę zastać określone sytacje, o ile ktoś ostro nie łamie tam zasad, to nie stworzę tam nikomu zagrożenia. I trafia się sytuacja anormalna - typu 100km/h w terenie zabudowanym (200km/ poza zabudowanym, choćby wspominany Wałęsa) lub rower/motocykl tam gdzie być go nie powinno. Co wtedy powie litera prawa? Będę winny nawet wtedy, gdy jakiś samobójca wykręci i 150km/h przy moim wyjeździe?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To co mówisz wpisuje się w turecki model określania winy przy wypadku. Tam się procentowo ustala winę uczestników. Wtedy pewnie Wałęsa dostałby 50 % winy ( bo prędkość ) a wymuszający też 50 % bo brak zachowania ostrożności. Albo nawet 70 % do 30 %. W Polsce nie działa to w ten sposób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy nadal aktualne dla autora postu ale czytałem wyrok cywila i wyszła współwinna 50 do 50 (ale były i 90 do 10 na niekorzyść samochodu) a na wykroczeniu to był mandat od policji. Poszukał bym na wyrokach sądów powszechnych temat był już przerabiany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To co mówisz wpisuje się w turecki model określania winy przy wypadku. Tam się procentowo ustala winę uczestników. Wtedy pewnie Wałęsa dostałby 50 % winy ( bo prędkość ) a wymuszający też 50 % bo brak zachowania ostrożności. W Polsce nie działa to w ten sposób.

 

Na szybko zerknąłem na Twój wypadek, ale tam policjanci nie podważali Twojej prędkości, znaczy że za wysoka. Twój przypadek w takiej sytuacji nieco inny, tam z miejsca policja uznała (nie wiem na ile to istotne w dalszym postępowaniu), że Twoja prędkosć kluczowa tu nie była. Sam kilka miesięcy miałem przypadek nieco inny, choć też z motocyklem i autem. Kręta leśna droga pod górkę, na szczycie wzniesienia solidny zakret w lewo, ja stoję za zakrętem ok 70-100m (min z takiej odległości jestem widoczny). Jakiś zamiejscowy "testował" sobie tam umiejętnosci/motocykl i wyleciał z tego zakrętu, poobijał się i to konkretnie. Wezwałem policję, pogotowie, on do szpitala, policja spisała notatki, mój samochód uznała jako nieistotny w całej sprawie. Motocyklista już zaliczał rów nim auto zobaczył, a będąc na jezdni i mając coś z przeciwka, miałby wystarczająco czasu na zatrzymanie się. Niemniej miesięc po zdarzeniu znalazł (a raczej znaleziono jego) kancelarię adwokacką i chyba stara się przypisać mi winę. O ile wiem jego wniosek do prokuratury zosatł odrzucony, czekam czy bedzie robił odwołanie i powoływał biegłych. Tu mam sytuacje wyjściowa podobną do Twojej - policja była na miejscu i jej notatki mnie bronią. Jemu natomiast na wstępie dano niedostosowanie prędkości do warunków.

 

Zaskakuje mnie natomiast sytuacja, gdzie wariat jadący 100-150km/h będzie "poszkodowanym" o ile przywali w kogoś chcącego się włączyć do ruchu, a włączający się do ruchu będzie z automatu winnym, nawet jeśli z racji prędkości wariata, nie będzie miał szansy go zauważyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i od razu argumentacja, że jechałem 150 kph, że nie widział, że nie jego wina itp. itc...

To jest najgłupsze tłumaczenie z możliwych, praktycznie przyznanie się do winy, że nie zachowało się należytej uwagi.

 

Warto pamiętać i chociaż spróbować uświadomić sobie ile rzeczy na drodze nam umyka podczas jazdy. Często bywa, że człowiek się rozgląda ale nie dostrzega pewnych rzeczy. Skoro nam umyka, to innym uczestnikom ruchu także i warto brać na to poprawkę.

Mam takie niby proste skrzyżowanie z przyzwoitą widocznością: https://www.google.pl/maps/@54.3997111,18.6221337,3a,75y,207.7h,88.97t/data=!3m6!1e1!3m4!1sN9UEKf1nxKvFLgRGu-rGxQ!2e0!7i13312!8i6656

Problem w tym, że większość uwagi kierowców poświęca na obejrzenie się, żeby sprawdzić czy rowerzyści nie jadą zza pleców, o tych z przodu potrafią już zapomnieć.

 

Zaskakuje mnie natomiast sytuacja, gdzie wariat jadący 100-150km/h będzie "poszkodowanym" o ile przywali w kogoś chcącego się włączyć do ruchu, a włączający się do ruchu będzie z automatu winnym, nawet jeśli z racji prędkości wariata, nie będzie miał szansy go zauważyć.

Policja zapewne z automatu przypisze winę ale wtedy można nie przyjąć mandatu i dochodzić swoich racji przed sądem. Jeżeli dasz radę udowodnić, że zrobiłeś wszystko co mogłeś, żeby bezpiecznie włączyć się do ruchu, to można wygrać lub podzieli się współwinę.

Sytuacja podobna do najechania komuś na tył, gdzie praktycznie z automatu winny jest ten z tyłu. Są jednak przypadki, gdzie udało się udowodnić winę tego z przodu (np. wyprzedził i od razu ostro zahamował).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Zaskakuje mnie natomiast sytuacja, gdzie wariat jadący 100-150km/h będzie "poszkodowanym" o ile przywali w kogoś chcącego się włączyć do ruchu, a włączający się do ruchu będzie z automatu winnym, nawet jeśli z racji prędkości wariata, nie będzie miał szansy go zauważyć.

Ale tak jest w karniaku zero-jedynkowo bo tak zbudowana jest norma prawna jeżeli chodzi o winę a do uznania jest tylko kara. W cywilu by bylo przyczynienie się ale na pewno by nie przekroczyło 50% - sorry taki mamy klimat :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Progi zwalniające to dla mnie średni pomysł, bo te tzrebaby niekiedy robić co kilkaset m.

Jeżeli taki jest "klimat", to niestety trzeba.

 

Miałem na osiedlu drogę z dwoma średnio ostrymi zakrętami ale ze słabą widocznością. Ludzie tam potrafili jeździć szybko, więc w kilku miejscach był strach na przejście wchodzić.

Kilka lat temu zaczęło się uspokajanie ruchu, na początek dali tylko strefę 30, co niewiele dało. Potem dołożyli kilka progów, co w jednym miejscu dało już poprawę. Obecnie poprawili progi nie dając szansy na ominięcie i dodali kilka wysepek ograniczających szerokość jezdni. Dopiero teraz ludzie jakoś respektują ograniczenie.

 

Jak krzaki zasłaniają widok, to trzeba przyciąć lub przesadzić dalej od krawędzi. Jak jest płot z metalowych szczebelków, to można dać je skośnie, tak żeby był widok w bok (gdzieś takie rozwiązanie widziałem), można dać lustra. Można robić szykany i progi wymuszające zwolnienie (dobierając profile można dobrać właściwą prędkość, nie trzeba dawać takich co zmuszają prawie do zatrzymania).

Jest tylko podstawowy problem - nikomu nie chce się ruszyć zadka, żeby coś załatwić. Mało kto chce ustąpić zasłaniając się, że to jego teren prywatny i może tam robić co chce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jest to ani pie...nie głupot, ani przesadne teoretyzowanie.

Kto rozpędza się powyżej 100-tki w terenie mocno zabudowanym, gdzie jeszcze są zakręty i musi się przygotować na awaryjne hamowanie w każdej chwili? Przecież przy takiej jeździe to co kilka miesięcy trzeba by zmieniać opony. To nawet Hołek robi swoje "testy" na takich pipudówach, że większego zagrożenia nie robi. Niestety dalej jest to przesadzone teoretyzowanie, bo gdyby nawet taki wariat istniał, to by go szybko policja zgarnęła. Chyba, że mieszkańcom nie przeszkadza hałas i nikt nie zgłosi wariata, który jeździ powyżej 100-tki na osiedlu. Jak ty jeździsz nocą? Też na czuja?

Zaskakuje mnie natomiast sytuacja, gdzie wariat jadący 100-150km/h będzie "poszkodowanym" o ile przywali w kogoś chcącego się włączyć do ruchu, a włączający się do ruchu będzie z automatu winnym, nawet jeśli z racji prędkości wariata, nie będzie miał szansy go zauważyć.

Jak zachowujesz szczególną ostrożność to jesteś w stanie zauważyć, a jak odpowiednio szybko przetwarzasz informacje to w mniej niż sekundę ocenisz z jaką prędkością porusza się samochód i czy zdążysz. Niestety ludzie jak widzą znak A-7 to go niestety olewają i wjeżdżają bez myślenia, widać to szczególnie na rondach. Tam gdzie jest znak stop, to jakoś jest mniej wypadków, bo mało kto się będzie tłumaczył, no był stop, ale się nie zatrzymałem, bo myślałem, że mam wolne, a tamten to 100 km/h jechał, to jego wina, bo znak stop to ja olewam... Przecież ten "wariat" to może być karetka, a ty w nią rąbniesz, bo olałeś to, że nie masz pierwszeństwa. Przez gapiostwo ludzi pozabijasz. Kierowca musi być przygotowany na wszystko, a nie liczyć na szczęście, bo raz mu się uda, a drugi raz będzie za mokro, poślizga się i potem z impetem wpadnie pod TIRa. I to samo się tyczy sytuacji, gdzie ty masz pierwszeństwo, a ktoś ci się wpycha. Możesz mieć na nagrobku napis, zginął tragicznie, ale miał pierwszeństwo albo jednak dać po hamulcach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@hazhell

Teraz Ty pi..lisz nieco w oderwaniu od realiów. Bez problemów mógłbym pokazać miejsce obok własnego domu, gdzie na suchej drodze i normalnych oponach, łatwo ten zakręt zrobi prędkością 100km/h, przy mokrej nawierzchni pewnie 80km/h też ujdzie, a mimo wszystko płot tam trzeba reperować średnio raz w roku. Dołóż sobie jeszcze to, ze nim wylecisz z drogi, to jest jeszcze cały pas przeciwny do pokonania, zakret w prawo. Niestety wcześniej jest ok półtora km prostej z górki. Widać za mało widziałeś.

 

Co do drugiego akapitu - prawo jazdy mam prawie 30 lat, sporo ponad milion przejechanych km, w tym i TIRami, nadal żyję, nikogo nawet nie zraniłem. Takie Twoje dyrdymały ogólnikami nie dzialają na mnie :))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...