Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Szaju

Potrącenie rowerzysty

Rekomendowane odpowiedzi

' date='24 Październik 2017 - 11:52' timestamp='1508838723' post='14850967']

To jest najgłupsze tłumaczenie z możliwych, praktycznie przyznanie się do winy, że nie zachowało się należytej uwagi.

Warto pamiętać i chociaż spróbować uświadomić sobie ile rzeczy na drodze nam umyka podczas jazdy. Często bywa, że człowiek się rozgląda ale nie dostrzega pewnych rzeczy. Skoro nam umyka, to innym uczestnikom ruchu także i warto brać na to poprawkę.

Dokładnie Bono. Zwracam jednak uwagę, że sprawa była nieco zawiła. Facet argumentował później do protokołu to samo. 150 kph jechał i to nie była moja wina. Tym sposobem sprawa przeszła przez postępowanie mandatowe ( odmowa przyjęcia ) 1 instancję i odwołanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bez problemów mógłbym pokazać miejsce obok własnego domu, gdzie na suchej drodze i normalnych oponach, łatwo ten zakręt zrobi prędkością 100km/h

I tak ci tam każdy samochód około 100-tki przejeżdża i nie możesz wyjechać... ty pewnie masz bezpośredni wyjazd na autostradę z garażu. Masz prawie 30 lat prawo jazdy i wymyślasz takie historie, bo ktoś miał pecha i w Wałęsę wjechał, bo przecież jakby to była karetka i przy okazji zabił paru ludzi to by była zupełnie inna sprawa...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@hazhell

Domyślam się, że jesteś jakimś dzieciakiem, który troszeczkę sobie głupoty popi...li.

https://www.google.pl/maps/@49.5124475,19.5839258,3a,75y,110.99h,87.87t....

Tu jest łuk drogi, dobrze wyprofilowana droga, nachylenie dość solidne do wewnętrznej. A mimo to, ten płot naprzeciwko kapliczki jest min raz rocznie naprawiany. Pokusisz się o ocenę, ile tzreba mieć na liczniku, by tego łuku nie wyrobić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Domyślam się, że jesteś jakimś dzieciakiem, który troszeczkę sobie głupoty popi...li.

Jak tak samo domyślasz się na drogach, to chyba powinieneś powtórzyć egzamin, możesz się wiele nauczyć, bo jednak przez 30 lat na polskich drogach się wiele zmieniło, a ty chyba żyjesz jeszcze w PRL-u.

Czy to jak takie trudne do zrozumienia, że jak nie masz pierwszeństwa to musisz uważać? I to, że rąbiesz kogoś przez swoje gapiostwo na rowerze, TIR-a czy Wałęsę to twoja wina? Nieważne czy ten emeryt na rowerze wyprzedzał Wałęsę na ścigaczu i łamał wszystkie prawa w tym prawa fizyki, to ty jesteś winny. Weź ochłoń i przeczytaj sobie co ty wypisujesz, bo tutaj sprawa jest ewidentna, a ty szukasz jakiegoś wytłumaczenia na swoje gapiostwo. Rozumiem, że pisałby to jakiś szczyl, który dopiero odebrał prawo jazdy, ale nie kierowca z doświadczeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie już powyżej 70 jest problem, żeby swobodnie jechać swoją stroną drogi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
' date='24 Październik 2017 - 12:17' timestamp='1508843840' post='14851119']

Pewnie już powyżej 70 jest problem, żeby swobodnie jechać swoją stroną drogi.

 

Jeśli mówisz o tym łuku który podałem, to nie, tam przy 100 i suchej nawierzcni opony jeszcze dźwiękowych sygnałów nie dadzą ;) Tam nie ma aż tak dużego promienia skrętu i masz nachylenie jezdni do wewnętrznej. "Rekordzista" wpadł w poślizg na tym łuku na suchej nawierzchni, odbijając się od płotów po lewej pozostał na jezdni i zaczął kręcić "bączki", pozostawiając piękne czarne pasy za sobą, skosił barierkę ok 100m dalej po prawej, i koziołkując "dotarł w okolice tego blaszanego garażu pod drogą, kolejne 50-100m dalej. Tego nie zrobisz z 70 km/h ;) Problem to miejscowosć "na zadupiu", drogówka raz na kilka lat (i jest to sensacja jak się pojawią), plus kawałek prostej.

 

@hazhell

1. Żaden ... (autocenzura) za darmo mi uprawnień nie dał i ... nie będzie mi ich kwestionował, ... nie mający pewnie nawet 10% tego doświadczenia drogowego co ja. Więc wpierw przejedź to co ja, nikomu krzywdy nie robiąc, a później pouczaj.

2. "Sprawa" bynajmniej nie musi być taka "ewidentna" w kwestii konsekwencji prawnych, bo w mniejszym lub większym stopniu przepisy łamią dwie strony, orzecznictwo tu może też się zmieniać w czasie i być różne dla różnych krajów. A dla mnie ciekawostką jest właśnie orzecznictwo w takim wypadku (a nie dyrdymały małolata o tym, czy mam uważać przy wjeździe na główna, czy nie), tego też chętnie posłucham od osób które co nieco z tym do czynienia mają. Małolat który wszystko wie, nie jest tu dla mnie partnerem do polemiki, więc i tym zakończymy z mojej strony naszą "owocną" dyskusję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I przy tej 100 nic a nic nie ścinasz zakrętu? Można się swobodnie minąć bez podniesienia ciśnienia, że ktoś wyskoczył?

To że do wylecenia z pustej i czystej drogi trzeba o wiele więcej jest oczywiste. Pytanie czy zawsze tak tam było jak wypadali. W jakim stanie technicznym były te samochody itd.

Po samych zdjęciach trudno ocenić profil drogi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Małolat który wszystko wie, nie jest tu dla mnie partnerem do polemiki, więc i tym zakończymy z mojej strony naszą "owocną" dyskusję.

Jak ty potrafisz zachować spokój na drodze jak ciebie tak literki w internecie denerwują? Ty nie potrafisz dyskutować, tylko wymyśliłeś sobie jakąś bzdurną teorię o samochodach, które jeżdżą po twoim osiedlu powyżej 100-tki i każdy kto myśli inaczej to małolat. Z resztą nikt z tobą nie dyskutował to ty się wciąłeś w to co ja napisałem do innego użytkownika. Dobrze, że kurczowo nie trzymałeś się tych 150 km/h przy twoim podjeździe tylko trochę zwolniłeś. Może posłuchałeś jagulara, który wyczuł, że zaraz pojawi się jakiś baran, który będzie bajdurzył o niesamowitych prędkościach jakby jego podjazd był obok toru wyścigowego. Bardzo przepraszam, że te twoją bajeczkę wyśmiałem, chociaż już się nieźle napociłeś, nawet ten Wałęsa to miał być jakiś argument... aby ta bajeczka nie była tylko gadaniem wariata. Rada na przyszłość, jak już tworzysz jakieś bajki, które potwierdzają twoje dziwne koncepcje, bo przecież na żadne inne argumenty ciebie nie stać, to przynajmniej spróbuj aż tak nie fantazjować. Chyba proste? Jak już sam się zorientowałeś jakie bzdury wypisujesz, to daj sobie spokój. Nakręcasz się strasznie, musiałeś wymyślić jakiegoś rekordzistę, mistrza koziołkowania i okolic... jeszcze tylko smoków brakowało w tej historii, nie musisz tego robić, twoja historia i tak jest wystarczająco niewiarygodna, naprawdę ciężko w nią uwierzyć. Tu nie ma żadnej polemiki z mojej strony, opowiedziałeś bajkę na dobranoc, mnie to rozśmieszyło, to że piszesz n-razy jakie masz doświadczenie i ile lat masz prawo jazdy to tylko krzyk rozpaczy, to nie sprawi, że nagle to co napisałeś stanie się prawdą.

Sprawa jest prosta i nie trzeba filozofować i fantazjować, wina kierowcy, on sam to wie. Sprawa zakończyła się bardzo dobrze dla kierowcy, bo dużo więcej mu groziło niż musi zapłacić, nie ma co tutaj cwaniakować. Dlatego nie twórz kolejnych bajek, które będą miały znowu coś udowodnić, bo to nikomu nie pomoże, nie pisz o jakimś orzecznictwie za 100 lat czy o innych krajach, bo to też nie ma najmniejszego sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie widziałem żeby policja czaiła się na gwałcicieli w domach, parkach, szkołach, a to byłaby świetna okazja do złapania przestępcy. Więc może policja uważa to za prawidłowe?

Wydaje mi się, że skala wyjazdów z takich bram jest inna niż gwałtów i daje większe pole do popisu ;) Z kolei widać aktywność w polowaniu na kierowców w miejscach np. sprawiających wrażenie że ograniczenie prędkości jest przesadzone, albo zaraz po zmianie oznakowania. Ale to przecież nie był argument tylko wskazówka, że nie wszystko musi być czarno-białe.

Przede wszystkim chodziło mi o to, że ten konkretny manewr w podobnych warunkach zawsze wiąże się z ryzykiem, a koszt jego zmitygowania jest niewspółmierny do efektu (czyli zabezpieczenia się na chodniku przed czymkolwiek szybszego od pieszego). I po prostu trudno mi uwierzyć, że np. biegły zawsze wskazałby kierowcę jako winnego.

Marek Dworak bardzo fajnie tłumaczy niuanse prawa o ruchu drogowym, chociażby w odcinku "jedź bezpiecznie" w którym wykazał że znak "ustąp pierwszeństwa przejazdu" wcale nie musi dotyczyć miejsca, przy którym został postawiony.

 

 

' date='24 Październik 2017 - 08:25' timestamp='1508826325' post='14850714']

Jeżeli jest kłopotliwy wyjazd bez widoczności, to jest wiele opcji. Można zastosować lustra, można zawęzić chodnik, tak żeby umożliwić bezpieczne wychylenie się samochodem...

Takie małe przykłady z Gdańska.

Tak, w takich miejscach powinny być lustra. Ale póki ich nie ma, trzeba sobie radzić, w tej zupełnie normalnej, i nienaciąganej życiowej sytuacji, i jakoś wyjechać spod domu.

Pomyślałem o czymś innym. Czy gdyby zamiast przodu samochodu, z bramy wystawiłby (bez wychylania się) stopę pieszy, i to na nią wpadłby rowerzysta (a potem przekoziołkował), to pieszy nie byłby winny tylko dlatego że nie ma na to paragrafu, czy dlatego że obarczenie go winą byłoby kuriozalne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie ostateczne pytanie. Jutro zaprowadzam jej zrobiony rower. Ale za okulary płacić nie zamierzam. Pytanie brzmi czy mogę się czegoś spodziewać z jej strony w najbliższej przyszłości,? Ma prawo mnie o coś posadzić itp czy nie ? Do szpitala ja zawiozlem. Z4obila badani a mówiła że wszystko ok i jeszcze tego samego dnia był a o 14 w domu. Każdy z was wie jaka to była sytuacja. Każdy wyraził swoje zdanie za co dziękuję. Więc mam się czego bać w przyszłości czy Nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@szaju przyznałeś się do winy, zawiozłeś ją do szpitala, ona tam miała badania, naprawiłeś jej rower, więc wszędzie są świadkowie, nawet jak niczego nie spisaliście. To teraz trudno, żebyś udowodnił, że to nie była twoja wina. Babeczka ma twoje dane, świadków i dzwoni na policje i co wtedy robisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obawiam się, że nikt z nas nie jest w stanie 100% przewidzieć ew. werdyktu sądu gdyby do takiego rozstrzygania doszło (chociaż niektórzy są go pewni). Gdyby miało miejsce uderzenie w środek lub tył samochodu, to na pewno świadczyłoby przeciwko niemu; szkoda też że nie ma chociażby zdjęcia pokazującego jak głęboko wyjechał. Jakakolwiek (nawet finansowa) pomoc poszkodowanemu (nie odszkodowanie) nie jest chyba równoznaczna z przyznaniem się do winy?

To kwestia naprawdę mądrego poradzenia, co bardziej opłaci się kierowcy? Uwzględniając, że rowerzysta mógł np. uszkodzić sobie czaszkę tydzień przed opisywanym incydentem, ale tego konsekwencje zdrowotne odezwą się za jakiś czas, i po swoim przyznaniu kierowca stanie się adresatem kolejnych roszczeń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
' date='24 Październik 2017 - 14:31' timestamp='1508851878' post='14851307']

I przy tej 100 nic a nic nie ścinasz zakrętu? Można się swobodnie minąć bez podniesienia ciśnienia, że ktoś wyskoczył?

....

Bono, czytaj odrobinę ze zrozumieniem. Ja gdzieś napisałem, że tam 100 jeżdżę? Mam natomiast na tyle długi staż kierowcy, by potrafić z grubsza ocenić ile mogę wjechać w jaki zakręt bez podnoszenia ciśnienia sobie i innym. Te płoty tam są co roku naprawiane, w tym też już były, w tym roku ktoś poleciał latem na czystej drodze.

 

Ale wątek naprawdę nie o tym ile potrzeba na tym konkretnie zakręcie by wylecieć z niego, wątek o tym jakie mogą być konsekwencje dla włączającego się do ruchu, jeśli druga strona też solidnie łamie zasady kodeksu drogowego. Wałęsę nie bez powodu przywołałem, tam był biegły, ocenił chyba na ok 160km/h w miejscu gdzie było 90km/h (mogę źle podać przekroczenie, piszę z pamięci), wina pozostała przy włączającym się do ruchu. I dla mnie właśnie w tym względzie temat jest ciekawy - czy aby pełną odpowiedzilaność ponosi ten który wjeżdża na główną, a jadącemu główną groził najwyżej mandat. Dla mnie problem o tyle ciekawy, że sam mam (bardziej miałem) średnio ciekawy wyjazd na główną.

 

Ja jestem starej daty kierowcą. Mnie uczono, że mam tak dostosować prędkość wąłsnego samochodu, by praktycznie w każdej sytuacji zachamować w razie potrzeby. Że jeśli pojadę gdzieś ryneczkiem w mieście 40, przy dopuszczalnej 50, wyskoczy mi tam dzieciak, potrącę go, to jestem winny bo "nie dostosowałem predkości do warunków". I tu (teoretyzując) dochodzę do ciekawej dla mnie sytuacji. Jeśli ktoś jedzie główną, w terenie o słabej widoczności, trafi na wolno wyjeżdzający samochód, walnie w niego, to winny ten wyjeżdżający, nawet jeśli ten na głównej przekroczy prędkosć. Jeśli miast tego wyjeżdżającego samochodu za niewidocznym zakrętem, będzie w tym samym miejscu stała/szła np trójka dzieci, to o ile się nie mylę pojedziemy po kierowcy jak po burej suce? Właśnie dlatego, że nie dostosował prędkości w terenie o ograniczonej widoczności. Zachowanie jadącego główną w obu przypadkach (powiedzmy) takie samo, jedzie na tyle szybko by nie mieć czasu zareagować na przeszkodę za zakrętem, jeśli przeszkodą wystająca maska innego samochodu, to winna owa "maska", jeśli są tam dzieci to ...?

 

edit

Taka ciekawostka jeszcze, głównie dla szydzących z przekraczania prędkości w terenie zabudowanym. U nas jazda 50 nie za często spotykana, zazwyczaj jest to 60-70 (bo za to w praktyce brak mandatu), sam zresztą zazwyczaj podobnie jeżdżę. Wystarczy tylko pojechać do krajów gdzie restrykcyjnie sprawdza sie 50 i nagle jest na liczniku 45-50, miast 65-70. Nawiążę w tym kontekście do własnej miejscowości - jeśli drogówka widywana raz na kilka lat, to praktycznie brak zagrożenia mandatem, jedynym "niebezpieczeństwem" jest brak wyrobienia na jakims zakręcie, a że "umiejętności" młodych kierowców "spore" ... .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie do końca z tekstu rozumiem sytuację - mówisz , że uderzyła z lewej. CZy ta droga wyjazdowa jest drogą i czy jest drogą utwardzoną czy nie utwardzoną. Nie wydając wyroku - to jeśli emerytka jechała z lewej , po chodniku to na nim - nie ma pierwszeństwa , wjeżdzając na drogę , którą się poruszałeś miała Cię z prawej strony , więc powinna ustąpić pierwszeństwa , przecinając Twoją drogę - włączała się zatem do ruchu w mojej ocenie .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie żebym się wtrybiał pomiędzy wódkę a zakąskę, ale wydaje mi się krzyyss, że po prostu nie do końca rozumiesz różnicę pomiędzy przepisem, który po prostu stosuje się w takim wypadku, a jakimś wyżej nieokreślonym aksjomatem sprawiedliwości, rozkładu winy, który w Twojej teorii istnieje.

 

Akademicko wygląda to tak, że masz normę prawną. Tutaj mówimy o art. 17 PRD.

Norma prawna składa się z Hipotezy, która określa adresata normy i okoliczności. W naszym przypadku - Kierowcę włączającego się do ruchu. Tak?

Następnym elementem jest Dyspozycja - czyli określenie postępowania, jakie jest wymagane w danej sytuacji. W tym wypadku - kierowca ma

1.zachować ostrożność

2. ustąpić pierwszeństwa pojazdowi/uczestnikowi. Proste jak but.

 

Następna składnia normy to sankcja, czyli po prostu konsekwencja naruszenia powyższej normy. Grzywna itp.

 

Widzisz gdzieś tutaj jakieś szczególne wyłączenia? Że nie odpowiada za złamanie dyspozycji kierowca, który we mgle nie widział pojazdu podczas włączania się do ruchu? Że jak ktoś jechał 200 kph koło Twojego wyjazdu, to jego wina. Ale jeżeli już 198 kph to włączającego się do ruchu?

 

Jak wspominałem - przytaczasz system, jaki działa w Turcji. Oni bawią się przy każdym wypadku w podziały winy. 20 % dla tego, który u nas jest poszkodowanym a 80 % dla tego, który u nas jest sprawcą. I tak w koło macieju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie żebym się wtrybiał pomiędzy wódkę a zakąskę, ale wydaje mi się krzyyss, że po prostu nie do końca rozumiesz różnicę pomiędzy przepisem, który po prostu stosuje się w takim wypadku, a jakimś wyżej nieokreślonym aksjomatem sprawiedliwości, rozkładu winy, który w Twojej teorii istnieje.

 

...

 

Niezupełnie. Przyjmuję do wiadomosci sposób orzecznictwa (w sytuacji gdy dwie strony łamią przepisy). Dla mnie może nie do końca oczywisty/sprawiedliwy, ale nikt, o ile mi wiadomo, na tym swiecie sprawiedliwosci nie obiecywał ;) Dla mnie temat o tyle ciekawy, że kiedyś sam niechcący mogę trafić na problem.

 

Ale zadam pytanie z ciekawości - gdyby w przypadku o którym mówimy, z bramy miast auta, na chodnik wbiegły dzieci (włączając się do ruchu na chodniku), wpakuje się na nich rowerzysta/motopcyklista, który nie mial prawa jechać chodnikiem, to po kim pojedziemy?

 

edit

Dla mnie podobna ciekawostka jak potrącenie pieszego na pasach i na zielonym świetle. Niby wiadomo kto winny. Niby, bo jeśli pieszy walnał dwa piwa wcześniej? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gordon Lameman

Nie do końca z tekstu rozumiem sytuację - mówisz , że uderzyła z lewej. CZy ta droga wyjazdowa jest drogą i czy jest drogą utwardzoną czy nie utwardzoną. Nie wydając wyroku - to jeśli emerytka jechała z lewej , po chodniku to na nim - nie ma pierwszeństwa , wjeżdzając na drogę , którą się poruszałeś miała Cię z prawej strony , więc powinna ustąpić pierwszeństwa , przecinając Twoją drogę - włączała się zatem do ruchu w mojej ocenie .

Co za brednie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miała pierwszeństwo. Ona nie włączała się do ruchu. Zapoznaj się z definicją włączania się do ruchu.

 

Zasada prawej ręki obowiązywałaby np., gdyby obaj kierujący włączali się do ruchu jednocześnie. Ale ona nie włączała się do ruchu. Ona cały czas poruszała się chodnikiem. Włączaniem się do ruchu przez rowerzystę byłby np. zjazd z chodnika na jezdnię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, w takich miejscach powinny być lustra. Ale póki ich nie ma, trzeba sobie radzić, w tej zupełnie normalnej, i nienaciąganej życiowej sytuacji, i jakoś wyjechać spod domu.

Pomyślałem o czymś innym. Czy gdyby zamiast przodu samochodu, z bramy wystawiłby (bez wychylania się) stopę pieszy, i to na nią wpadłby rowerzysta (a potem przekoziołkował), to pieszy nie byłby winny tylko dlatego że nie ma na to paragrafu, czy dlatego że obarczenie go winą byłoby kuriozalne?

Tylko każdy narzeka, a praktycznie nikt nie działa, żeby takie lustra postawić. Rozumiem jakby odbić się od urzędnika czy sąsiada (kwestia własności działki, gdzie to lustro miałoby być ustawione) ale większość nawet nie próbuje.

Że trzeba sobie radzić, to chyba wie każdy i za każdym razem (mam nadzieję) kalkuluje ryzyko. Tutaj jest problem, że nawet przy dużym ryzyku często wygrywa wygoda, a nie bezpieczeństwo.

 

Zależy w jakim celu ta stopa wystawiona. Jeżeli od tak, to można domyślać się, że złośliwie komuś podstawić nogę - na to znajdą się paragrafy.

Jeżeli w celu wyjścia, to tutaj są paragrafy na rowerzystę, który nie zachował uwagi i nie ustąpił pieszemu.

 

Panowie ostateczne pytanie. Jutro zaprowadzam jej zrobiony rower. Ale za okulary płacić nie zamierzam. Pytanie brzmi czy mogę się czegoś spodziewać z jej strony w najbliższej przyszłości,? Ma prawo mnie o coś posadzić itp czy nie ? Do szpitala ja zawiozlem. Z4obila badani a mówiła że wszystko ok i jeszcze tego samego dnia był a o 14 w domu. Każdy z was wie jaka to była sytuacja. Każdy wyraził swoje zdanie za co dziękuję. Więc mam się czego bać w przyszłości czy Nie?

Ma prawo. Może zgłosić sprawę do policji (nie wiem ile jest czasu od zdarzenia), może wytoczyć proces cywilny (tu sąd może uwzględnić, to co zrobiłeś na rzecz poszkodowanej i nawet oddalić roszczenia).

 

Ale zadam pytanie z ciekawości - gdyby w przypadku o którym mówimy, z bramy miast auta, na chodnik wbiegły dzieci (włączając się do ruchu na chodniku), wpakuje się na nich rowerzysta/motopcyklista, który nie mial prawa jechać chodnikiem, to po kim pojedziemy?

 

edit

Dla mnie podobna ciekawostka jak potrącenie pieszego na pasach i na zielonym świetle. Niby wiadomo kto winny. Niby, bo jeśli pieszy walnał dwa piwa wcześniej? ;)

Nie ma czegoś takiego jak włączanie się pieszego do ruchu. Przepisy dotyczące pieszych są inne niż dla kierowców, można powiedzieć że łagodniejsze.

Prawo o ruchu drogowym nie sankcjonuje chodzenia po pijaku.

 

Jak na te 30 lat doświadczenia, to coś słabo znasz przepisy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@Bono

Gbybym słabo znał przepisy ruchu drogowego, to wtedy lepiej znałbym zagadnienia prawne tyczące owego ruchu, w szczególności kwestie odszkodowań wszelakich ;) Na szczęście, są one do tej pory wyłącznie ciekawostką :)) I lepiej jak tak pozostanie, jak nie będę sie musiał doktoryzować przy odszkodowaniach ;)

 

Włączanie się do ruchu pieszego powinienem dać w cudzysłów. Chciałem tylko pokazać, że ocena pomykania rowerem po chodniki znacząco się różni, w zależności od tego co wylezie z bramy i w co przywali. Powtórzę, ja przyjmuje do wiadomości sposób orzecznictwa (oby tylko zawsze był taki sam), dla mnie jest tylko odrobinę niezrozumiała sytuacja, gdzie druga strona też łamie zasady (też przyczynie się tym do zdarzenia), a praktycznie jest wyłącznie poszkodowanym. Ale jest jak jest, wiedząc że w sytuacji odwrotnej my jesteśmy (zawsze) chronieni/jesteśmy beneficjentem, to łątwiej przełknąć karę. Tu gorsza byłaby uznaniowość, z szerokim polem manewru dla adwokatów.

 

Co do pieszego po pijaku, teoretycznie potrąconego na pasach, gdzie to on miał zielone - zmieniło się tutaj coś? To że miał wypite nie będzie miało żadnego znaczenia? Bo podałem bardzo konkretną sytuację, nie chodzenie gdzieś po pijaku, a konkretną sytuację zdarzeniową.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na tyle na ile znam PoRD, to nie ma to znaczenia czy pieszy na zielonym świetle był pijany czy nie. Być może inne przepisy mają zastosowanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gordon Lameman

Bycie pod wpływem nie ma znaczenia. Nawet w przypadku jazdy autem - liczy się kto wykonał manewr, który spowodował wypadek/kolizję.

 

Bycie pod wpływem będzie odrębnym wykroczenie lub przestępstwem i ewentualnie będzie oceniane jako przyczynienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
' date='25 Październik 2017 - 15:23' timestamp='1508937839' post='14852683']

Na tyle na ile znam PoRD, to nie ma to znaczenia czy pieszy na zielonym świetle był pijany czy nie. Być może inne przepisy mają zastosowanie.

 

Łopatologicznie wyjaśnione:

( nie w sensie, że Tobie Bono, bo masz rację )

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 listopada 1974 r. (SN II CR 647/74)

 

Dla przyjęcia przyczynienia się pieszego do szkody nie wystarcza hipotetyczna niemożność wykluczenia, że gdyby pieszy był trzeźwy, to jego reakcja byłaby odpowiednio szybsza i mogłoby nie dojść do wypadku.

 

Jak dla mnie to zamyka temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mam nadzieję w takim razie, że to nie skleroza u mnie, a zmieniające się zasady w orzekaniu w tym przypadku. Jeśli pamięć mi nie szwankuje, to był okres, gdzie ilość promili u pieszego niosła konkretne konsekwencje w przypadku starania się o odszkodowanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...