Skocz do zawartości
WebCM

Zakup mieszkania od dewelopera

Rekomendowane odpowiedzi

Kredyty zdrożeją na biedoty. Ci co mają kasę to bez kredytów robią zakupy. A większość nieruchomości sprzedaje się bez kredytów (70%). 

Więc dla mnie to jak zwykle wiatr w oczy biedakom. A obniżek cen mieszkań zdecydowanie się nie spodziewam. 

 

Kupujesz czy wynajmujesz to dopłacisz XD

2 minuty temu, Czechoslaw napisał:

Przy lockdownach właśnie by inflacja (czasowo)spadła, bo lockdown zamraża aktywność gospodarczą i obieg pieniądza. A czy warto z tego powodu robić kolejny, to już rząd zadecyduje :E

Spada na chwilę aby później wystrzelić w kosmos jak krypto pogłaskanie przez Elona Muska kilkoma emotkami. 

Edytowane przez Minciu
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Pepers napisał:

ja obstawiam najgorsze, tj. ceny pójdą w górę, kredyt będzie ciężej dostać, raty pójdą do góry i uwaga ceny mieszkań pójdą dalej w górę

Ja obstawiam dość podobnie. Z jakiej racji przy inflacji rzędu 10% mieszkania mają tanieć? Wszystko drożeje, ale akurat nieruchy tanieją? :> przecież to bez sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Pepers napisał:

Jak bardzo standard życia musi się obniżyć, żeby iść pod most i oddać mieszkanie za pół ceny chłopcom z wykopu? A teraz na serio, ja obstawiam najgorsze, tj. ceny pójdą w górę, kredyt będzie ciężej dostać, raty pójdą do góry i uwaga ceny mieszkań pójdą dalej w górę, bo teraz klient indywidualny nie napędza tej "bańki", a skup będzie trwać nadal. Za 3 lata to odkopcie i dajcie mi nobla z ekonomii.

Dopóki starczy sił na trzepanie nadgodzin, pracy na 2 etaty etc :E i oczywiście zdrowie na to pozwoli. To nawet ci co dziś żyją z miesiąca na miesiąc i nie są w stanie zmienić pracy na lepiej płatną utrzymają swój kącik do "spania".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
35 minut temu, Kaiketsu napisał:

Ja obstawiam dość podobnie. Z jakiej racji przy inflacji rzędu 10% mieszkania mają tanieć? Wszystko drożeje, ale akurat nieruchy tanieją? :> przecież to bez sensu.

Czy ludzie będą zdziwieni gdy okaże się, że wynajem jest droższy niż rata kredytu? A gdy kredytu nie będzie, to czy ceny najmu będą czymś skrępowane? Banda troglodytów nie rozumie co te stopy robią i po co są, myślą że doj$bią jakimś magnatom mieszkaniowym, a tak naprawdę r*chają siebie sami?

Edytowane przez Pepers
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Pepers napisał:

A gdy kredytu nie będzie, to czy ceny najmu będą czymś skrępowane?

No właśnie to jest coś, czego wykopki nie rozumieją...

Rośnie stopa procentowa = spada zdolność kredytowa = rośnie liczba osób, które MUSZĄ wynająć = rośnie opłacalność wynajmu = rośnie cena wynajmu = rośnie opłacalność zakupu inwestycyjnego ;)

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Kaiketsu napisał:

No właśnie to jest coś, czego wykopki nie rozumieją...

Rośnie stopa procentowa = spada zdolność kredytowa = rośnie liczba osób, które MUSZĄ wynająć = rośnie opłacalność wynajmu = rośnie cena wynajmu = rośnie opłacalność zakupu inwestycyjnego ;)

To jest mój ostatni post w tym temacie, bo już wszystko zostało napisane. Do tego loopa trzeba dodać tylko, że w momencie gdy spada ilość udzielanych kredytów Kowalscy wypadają z rynku i całe zakupu biorą fundusze i duzi gracze. Nie mają konkurencji(chociaż teraz też jej praktycznie nie ma) i dyktują co chcą. Jak obywatele przestaną mieć własność to witaj nowy wspaniały świecie.

  • Like 1
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Kaiketsu napisał:

Rośnie stopa procentowa = spada zdolność kredytowa = rośnie liczba osób, które MUSZĄ wynająć = rośnie opłacalność wynajmu = rośnie cena wynajmu = rośnie opłacalność zakupu inwestycyjnego ;)

O tym piszę od dawna. Idzie pokolenie wychowane na Snapchacie i TokToku, że jeśli im ciocie i wujki nie zafundują mieszkanka, to wynajem stanie się czymś naturalnym. Mieć tu i teraz jak influencerki. To nic, że pod butem rentiera.

Hehe, chyba mam delikwenta, co podkupił wieżowiec. Szuka jelenia, co wynajmie i wykończy :D 

Odwrócony kredyt na remont albo będzie "panie, dlaczego nie dostanę zwrotu za wykończenie?"

Edytowane przez WebCM

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@WebCM  wrócił :E  to może w końcu się pochwalisz rzutem mieszkania w wieżowcu?
Takie układy PRL są fee, więc czekamy na ten twój rzut od kilku tygodni i się doprosić nie umiemy :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja tylko zostawię tutaj...

Cytat

Takiego wzrostu cen nie było od lat - stawka ofertowa za wynajęcie kawalerki w Szczecinie jest o 27 proc. wyższa niż przed rokiem. Wzrost cen dotyczy również mieszkań o większych metrażach - w Warszawie najem mieszkania o powierzchni od 60 do 90 m kw. kosztuje prawie 4,7 tys. złotych, o ponad 600 zł więcej niż roku temu - wynika z danych Otodom.

Przeciwnicy kredytów niech lepiej wyjadą do Norwegii spawać na platformie wiertniczej, bo na wynajmie nic nie oszczędzą.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 9.12.2021 o 19:52, Kaiketsu napisał:

No właśnie to jest coś, czego wykopki nie rozumieją...

Rośnie stopa procentowa = spada zdolność kredytowa = rośnie liczba osób, które MUSZĄ wynająć = rośnie opłacalność wynajmu = rośnie cena wynajmu = rośnie opłacalność zakupu inwestycyjnego ;)

Oj kogoś tu zapiekło, że kończy się - i bardzo dobrze - czas hipertaniego pożyczania pieniążków...

 

  • Confused 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, LJ19 napisał:

Oj kogoś tu zapiekło, że kończy się - i bardzo dobrze - czas hipertaniego pożyczania pieniążków...

 

Dlaczego dobrze? 

W całej Eurozonie masz 0% stopy i często niższe marże niż u nas. Uważasz, że to dobrze, że Polski przedsiębiorca ma gorsze warunki kredytowania biznesu niż ten za Odrą? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, LJ19 napisał:

Oj kogoś tu zapiekło, że kończy się - i bardzo dobrze - czas hipertaniego pożyczania pieniążków...

 

Nie pisz jak wykopek. Nic mnie nie zapieklo. Wzrost stopy procentowej miałem w planach od początku, spodziewalem się jedynie, że za rok. W perspektywie kilku lat nadpłat nic to nie zmienia.

Uważaj natomiast, by na tym wynajmie nie zapieklo Ciebie, gdy podniosą Ci opłaty.

4 godziny temu, iwanme napisał:

Dlaczego dobrze? 

W całej Eurozonie masz 0% stopy i często niższe marże niż u nas. Uważasz, że to dobrze, że Polski przedsiębiorca ma gorsze warunki kredytowania biznesu niż ten za Odrą? 

Bo niektórych ludzi, jak to mawiają wykopki, piecze że ich nie stać i życzą każdemu upadku i drożyzny, by mogli kupić w ich ocenie "tanio".

 

Nigdy nie rozumiałem młodzieży z wykopu - kredyciarze to nie jest zło tego świata z powodu którego rosną ceny. Wszyscy jesteśmy ruchani w d*pę na wzroście cen działek, materiałów, robocizny. Łowy na czarownice nie mają tu żadnego sensu.

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szybkie pytanie - co myślicie o nadpłacie kredytu (wpadło mi trochę grosza), w przypadku gdy nie minęły 3 lata i bank chce trochę $ dla siebie od takiej spłaty?

Według mnie cały czas warto, ale chętnie poczytam inne opinie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, rzymo napisał:

Szybkie pytanie - co myślicie o nadpłacie kredytu (wpadło mi trochę grosza), w przypadku gdy nie minęły 3 lata i bank chce trochę $ dla siebie od takiej spłaty?

Według mnie cały czas warto, ale chętnie poczytam inne opinie.

To zależy ile za to płacisz i czy faktycznie nie masz, żadnych perspektyw na inwestycje. Kredyt hipoteczny to ciągle tani kredyt, więc jeśli można taką gotówkę wykorzystać lepiej to nie ma sensu jej oddawać do banku (zwłaszcza z opłatą).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, rzymo napisał:

Szybkie pytanie - co myślicie o nadpłacie kredytu (wpadło mi trochę grosza), w przypadku gdy nie minęły 3 lata i bank chce trochę $ dla siebie od takiej spłaty?

A ile % chce? zwykle jest od 1 do 3%.

Jak nadpłacisz 100k PLN to oddasz "tylko" 1 tysiąc jeśli to 1%, a to jest tyle, co nic. Odsetki od tych 100 koła przy obecnym WIBOR i marżach z 2020 to jakieś 4-5 koła rocznie.

Nadpłacaj.

Przy wibor 0,1% się nie opłacało, teraz się już opłaca.

Edytowane przez Kaiketsu
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, iwanme napisał:

To zależy ile za to płacisz i czy faktycznie nie masz, żadnych perspektyw na inwestycje. Kredyt hipoteczny to ciągle tani kredyt, więc jeśli można taką gotówkę wykorzystać lepiej to nie ma sensu jej oddawać do banku (zwłaszcza z opłatą).

"można taką gotówkę wykorzystać lepiej" - przykład? 
 

53 minuty temu, Kaiketsu napisał:

A ile % chce? zwykle jest od 1 do 3%.

Santander - wysokość prowizji to:
• 1% – w pozostałych przypadkach częściowej lub całkowitej przedterminowej spłaty kredytu.
Ta prowizja nie może być większa niż:
- wysokość odsetek, które naliczylibyśmy od całości lub części kredytu spłaconej przed terminem przez rok
od dnia faktycznej spłaty,
- 3% spłacanej kwoty kredytu hipotecznego,
- odsetki, które przypadałyby za okres pozostały do końca umowy, jeżeli do końca umowy kredytu pozostało
mniej niż rok.

- - -

Na boku szacuję sobie koszty niższa rata vs skrócenie czasu spłaty i nie myślałem, że to aż taka różnica - przy 10k wpłaty wychodzi mi ~5200zł mniej odsetek przy wyborze opcji 'krótsze spłacanie', w porównianiu do opcji 'niższe raty co miesiąc'.

Edytowane przez rzymo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, rzymo napisał:

Na boku szacuję sobie koszty niższa rata vs skrócenie czasu spłaty i nie myślałem, że to aż taka różnica - przy 10k wpłaty wychodzi mi ~5200zł mniej odsetek przy wyborze opcji 'krótsze spłacanie', w porównianiu do opcji 'niższe raty co miesiąc'.

Pewnie jak większość (i jak ja kiedyś) liczysz to źle i dlatego Ci wychodzi tak duża różnica. Bo ona jest w rzeczywistości minimalna.

Większość ludzi liczy tak:

- mam ratę powiedzmy 2000zł, nadpłacam X, rata zmniejsza się o powiedzmy 200zł, potem płacę ratę 1800zł.

Zestawiają to ze skróceniem czasu spłaty i wychodzą im ogromne różnice.

Spróbuj dla odmiany policzyć tak:

- mam ratę powiedzmy 2000zł, nadpłacam X, ale potem płacę ratę 2000 zł nadal.

 

Wyjdzie Ci, że nie ma prawie żadnej różnicy. I tak powinno wyjść.

Dodatkowo: Skracanie okresu najczęściej wymaga podpisywania aneksu (płatnie!), w wielu bankach dla odmiany nadpłacić można bez aneksu.

Nie wiem, jak jest w Sandanderze, sprawdź. Bo nadpłacanie może Ci wyjść taniej, niż skracanie okresu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 9.12.2021 o 16:24, Kaiketsu napisał:

Dziecko bardzo dużo kosztuje, również posiadanie/utrzymanie dwóch samochodów.

Ja się zgadzam, ale też dwa samochody to już trochę zbytek, zwłaszcza jak było pisane o nauczycielce i dochodach męża w podobnym zakresie. Jasne, zależy gdzie się mieszka i pracuje i czasem to konieczność, ale kurcze znam sporo rodzin nauczycielskich i mieszanych (rodzice byli nauczycielami, wychowywałem się w bloku nauczycielskim, ale nie tylko stąd) i jak tak sobie próbuję w pamięci poprzypominać kto ma lub miał 2 samochody to wychodzi mi, że albo jeden był służbowy albo jednak mąż dużo lepiej sytuowany od żony nauczycielki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mieszkam w centrum duzego polskiego miasta i ani ja ani zona nie mamy samochodu. Kolega z pracy ma 4 samochody(zaden firmowy, 2 sportowe, suv i jeden klasyk). Taki kontekst.

Edytowane przez Pepers

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 9.12.2021 o 16:24, Kaiketsu napisał:

Obecna podwyżka to około 500zł, natomiast będzie więcej.

Dziecko bardzo dużo kosztuje, również posiadanie/utrzymanie dwóch samochodów.

Każdy wie że dziecko to duży koszt. Dwa auta to tylko wtedy jak faktycznie obie osoby mogą do pracy dojechać wyłącznie autem. W innym przypadku to droga wygoda utrzymywać drugie auto. 

Do tego mieszkanie - czyt. "jeszcze czynsz".

Mieli 2300 raty, mają 2800. Czynsz 500zł. Mamy 3300.

Taki los biorąc hipotekę przy stopach 0.1% - podwyżka była kwestia czasu. 

Utrzymanie dwóch samochodów to około 1200 zł miesięcznie z opłatami. Mamy 4500.

Rezygnacja z drugiego auta, jak można. 

Przedszkole prywatne (do państwowego się nie dostali) - 1200 zł miesięcznie. Mamy 5700.

Bez przesady, bardzo dużo miast dofinansowuje prywatne żłobki (przedszkola) także. Ja teraz płacę 400 zł za prywatny żłobek - resztę miasto dofinansowuje. Od stycznia wejdzie nowy wał i 400+ na żłobki, to opłata wyjdzie mnie całe 0 zł na miesiąc. 

Wiec żłobki to symboliczne kwoty, a przedszkole do 500 zł. 

Nie liczyłeś też 500+ jak dochód. 

Prąd, gaz, woda, telefon, internet, etc. (one też drożeją, przypominam) - jakieś 500 zł miesięcznie. Mamy 6200.

Jak ktoś nie ma 10 canal+, 3 iphonow w abonamencie to 300-400 zł max. 

Z dwóch pensji po 4k zostało 1800 zł z których trzeba wyżywić trzy osoby i zapłacić za jakieś kosmetyki, srajtaśmę, chemię. Mieć na leki jak bombeleq zachoruje. Obecnie na styk.

Więc z 1800 zl robi się ok. 3200 zł. 

A jak Glapa zdecyduje, że kolejne 500zł stracą, no to już się budżet przestanie spinać.

Takich rodzin jest cała masa.

Jak widzisz ważniejsze nie jest to ile zarabiasz, ale jaki masz poziom życia i podejście do oszczędzania. 

Możesz zarobić 10k netto i nic nie odłożyć, a możesz mieć 7k netto i odłożyć 2k zł. 

Prawda jest taka, że podwyżka paliwa, gazu, węgla, cen i Inflacja prawie 8% każdego dotyka. 

Racja, ktoś kto ma kredyt hipoteczny odczuje dodatkowe 300 zł dopłaty do kredytu. Ale bez przesady, każdy jak policzy to może zrezygnować z wielu zbędnych wydatków i bez problemu znaleźć te 300-500 zł dodatkowe na hipotekę. 

Wiem, lepiej wydać 500 zł na siebie, a nie na kredyt dodatkowo, ale takie mamy przepisy no i niestety zmienne oprocentowanie. 

Edytowane przez kanon7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Pepers napisał:

Mieszkam w centrum duzego polskiego miasta i ani ja ani zona nie mamy samochodu. Kolega z pracy ma 4 samochody(zaden firmowy, 2 sportowe, suv i jeden klasyk). Taki kontekst.

Ale nie każdy mieszka w centrum dużego miasta, wiem to zaskakujące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie, przypominam, że to nie moje wybory życiowe, tylko znajomego małżeństwa ;) Jasne, że w razie czego odpadnie jeden samochód i przybędzie ok. 500zł miesięcznie (akurat na ratę, po odliczeniu kosztów komunikacji miejskiej), ale to już dla nich będzie pogorszenie poziomu życia, bo mieszkanie jest na peryferiach Warszawy ;) Dalsze powiększanie się stopy procentowej to kolejne setki zł psu w dupę i rezygnacja z jakiegośtam preferowanego standardu życia, nawet dla osób zarabiających w okolicach mediany w W-wie.

 

Ja samochodu nie posiadam, nawet prawa jazdy nie mam 8:E

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, rzymo napisał:

Na boku szacuję sobie koszty niższa rata vs skrócenie czasu spłaty i nie myślałem, że to aż taka różnica - przy 10k wpłaty wychodzi mi ~5200zł mniej odsetek przy wyborze opcji 'krótsze spłacanie', w porównianiu do opcji 'niższe raty co miesiąc'.

Nie wiem czy warto liczyć ile się całościowo mniej spłaci odsetek, bo to rozciągnięte w czasie.
Jeżeli dobrze zrozumiałem, to wyszło ci 5k oszczędności na całym kredycie. Za 10-15 lat inflacja to przeżre i to będzie zupełnie inna skala wartości. Jeżeli oprocentowanie jest w okolicach 2%, a inflacja 7-8% to kredyt się tak czy inaczej kurczy.

Przy nadpłacie bez skrócenia, oszczędności są tu i teraz. To niższa comiesięczna rata, wyższa elastyczność jak się mocniej stopy ruszą. A jak nie przejesz tej nadwyżki, to nazbiera się na kolejną nadpłatę.
Na wiosnę zrobiłem nadpłatę o wartości około 4 lat rat spłaty kredytu (jego wartości, nie odsetek) i wyszło mi wtedy, że w rok zaoszczędzę około 3k (teraz po wzroście stóp pewnie trochę więcej). Żadna lokata by mi nie dała tyle. Musiałbym zainteresować się innymi opcjami finansowymi, żeby mieć jakiś sensowny zarobek powyżej oprocentowania kredytu, nie wspominając o inflacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Bono[UG] napisał:

Jeżeli oprocentowanie jest w okolicach 2%, a inflacja 7-8% to kredyt się tak czy inaczej kurczy.

Tylko w przypadku gdy dostaniesz podwyżkę, która rekompensuje tę inflację i nie wzrosną stopy. W przeciwnym razie jedyne co się kurczy to budżet domowy. :D 

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ktos potrafi tylko trzymac kase na koncie to faktycznie lepiej nadplacic, w innym przypadku obecnie to bzdura.
A jak stopy wzrosna to nie wyrok, wtedy tez mozna nadplacic ;)

btw. podwyzki inflacyjne to nie bedzie standard przy takim poziomie inflacji? Przeciez wszystko drozeje i akurat nie praca?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   2 użytkowników

×
×
  • Dodaj nową pozycję...