Skocz do zawartości
WebCM

Zakup mieszkania od dewelopera

Rekomendowane odpowiedzi

9 minut temu, Wu70 napisał:

btw. podwyzki inflacyjne to nie bedzie standard przy takim poziomie inflacji? Przeciez wszystko drozeje i akurat nie praca?

To jest chyba pytanie do pracodawcy? Każdy ma inną sytuację, ale już to widzę, jak ludzie pozatrudniani po małych firmach (popularnie zwanych januszexami) lub mający wypłatę pod stołem, dostaną 7% podwyżki. W dużych miastach zagraniczne firmy pewnie coś sypną same lub już to zrobiły. W małych mieścinach zapewne będzie trudniej. W równie czarnych barwach widzę całą państwówkę. Żona kolegi jest położną i dostała podwyżkę 1PLN brutto. XD Szkoda papieru na drukowanie aneksu IMO. Jeśli nie wykonujesz zawodu, w którym w miesiąc znajdziesz lepiej płatną robotę, nie masz silnych argumentów do negocjacji z szefem.

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli kapitał możemy zainwestować lepiej, to nie nadpłacać. Jeśli kasa ma leżeć na koncie, to jak najszybciej pozbyć się jak największej części kredytu.

Niecierpliwi. Wygląda to podobnie jak poniżej. Chciałem zabawić się w projektantkę, ale moduł do wnętrz na moim sprzęcie nie ruszy. Więc sam układ. Program online Kazaplan. Poszukam czegoś do pobrania.

W wieżowcu były 2 duże pokoje, co teoretycznie dawało większe możliwości adaptacji. No i jak się spodziewałem, dużo osób chce tam wynajmować mieszkanie, a część pójdzie na biura ze względu na rangę obiektu.

 

Układ prosty jak to projektowano w blokach za czasów PRL. Jedni chwalą, inni krytykują. Całe życie tak mieszkałem i twierdzę, że to fatalny układ, zwłaszcza gdy mieszka więcej osób. Jedyna zaleta to chyba okna na 2 strony. W nowym budownictwie, jeśli to nie jest mieszkanie narożne, to często mamy na 1 stronę. Czy to faktycznie wada, kwestia dyskusyjna. Mieszkanko jak i osiedle bardzo fajne dla rodziny z bąbelkami, ale dla singla już niekoniecznie. 

cos_takiego.PNG.1f948e8799bab64dcb81804d90ac6dfc.PNG

 

Edytowane przez WebCM

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Wu70 napisał:

Jak ktos potrafi tylko trzymac kase na koncie to faktycznie lepiej nadplacic, w innym przypadku obecnie to bzdura.
A jak stopy wzrosna to nie wyrok, wtedy tez mozna nadplacic ;)

btw. podwyzki inflacyjne to nie bedzie standard przy takim poziomie inflacji? Przeciez wszystko drozeje i akurat nie praca?

A znasz jakąś w 100% pewną inwestycje o stopie zwrotu większej niż oprocentowanie kredytu? Jeśli nie, to lepiej nadpłacać. Z resztą nie znam nikogo kto spłacił kredy i nie jest szczęśliwy z faktu, że już nad nim nie ciąży i stwierdził, że jednak fajnie było mieć kredyt. Spokój psychiczny i świadomość braku zadłużenia jest trudna do przecenienia.

  • Like 1
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Karister napisał:

To jest chyba pytanie do pracodawcy?

U siebie to wiem ale pytam bardziej właśnie o ogół społeczeństwa, w końcu wszelkie usługi w tych januszexach też drożeją a według danych gusu przeciętnie te wynagrodzenia jednak wzrosły o ~poziom inflacji więc ja spokojnie pozwolę państwu dewaluować mój dług a zainterweniuję (nadpłatą) kiedy stanie się to opłacalne ;)

 

1 minutę temu, bleidd napisał:

A znasz jakąś w 100% pewną inwestycje o stopie zwrotu większej niż oprocentowanie kredytu? Jeśli nie, to lepiej nadpłacać. Z resztą nie znam nikogo kto spłacił kredy i nie jest szczęśliwy z faktu, że już nad nim nie ciąży i stwierdził, że jednak fajnie było mieć kredyt. Spokój psychiczny i świadomość braku zadłużenia jest trudna do przecenienia.

Z takim podejściem to jest się skazanym na biedę na etacie ;) Gdyby wyznacznikiem był nierealny poziom bezpieczeństwa.

Patrząc po ludziach jednak kombinują i zarabiają a przedsiębiorczość jakoś się rozwija mimo kłód rzucanych przez państwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Wu70 napisał:

U siebie to wiem ale pytam bardziej właśnie o ogół społeczeństwa, w końcu wszelkie usługi w tych januszexach też drożeją a według danych gusu przeciętnie te wynagrodzenia jednak wzrosły o ~poziom inflacji więc ja spokojnie pozwolę państwu dewaluować mój dług a zainterweniuję (nadpłatą) kiedy stanie się to opłacalne ;)

Tajemnicą poliszynela jest, że ogół społeczeństwa traci na zawirowaniach ekonomiczno-gospodarczych. Twój plan opiera się na nierealnym założeniu wysokiej inflacji i stałych stóp procentowych. O wiele rozsądniej byłoby nadpłacać szybciej niż później, bo wówczas zmniejszysz kapitał do spłaty, który dyktuje odsetki i w ten sposób przygotujesz się na wzrost stóp.

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Karister napisał:

Twój plan opiera się na nierealnym założeniu wysokiej inflacji i stałych stóp procentowych.

Mój plan opiera się na korzystaniu z okazji. Nie rozumiem co jest w tym nierealnego skoro to obecna sytuacja? (*Niskich, nie stałych).

Sytuacja się zmieni (a się zmieni) to się dostosuję (napisałem jak), nie potrzebuję wyprzedzać wydarzeń i na tym tracić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma powodu, aby trzymać kasę na koncie, zamiast od razu nadpłacać, bo od razu zmniejszasz odsetki. Jeśli ktoś ma teraz inwestycję, która da większą stopę zwrotu od nadpłaty kredytu, możną ją wybrać, ale to już było powiedziane. Ja miałem na myśli trzymanie pieniędzy na koncie/lokacie.

Edytowane przez Karister
  • Like 1
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, Karister napisał:

To jest chyba pytanie do pracodawcy? Każdy ma inną sytuację, ale już to widzę, jak ludzie pozatrudniani po małych firmach (popularnie zwanych januszexami) lub mający wypłatę pod stołem, dostaną 7% podwyżki. W dużych miastach zagraniczne firmy pewnie coś sypną same lub już to zrobiły. W małych mieścinach zapewne będzie trudniej. W równie czarnych barwach widzę całą państwówkę. Żona kolegi jest położną i dostała podwyżkę 1PLN brutto. XD Szkoda papieru na drukowanie aneksu IMO. Jeśli nie wykonujesz zawodu, w którym w miesiąc znajdziesz lepiej płatną robotę, nie masz silnych argumentów do negocjacji z szefem.

A ja myślałem, że jak narzeczona w firmie, która generuje co roku milionowe zyski netto dostała 10gr brutto podwyżki za godzinę pracy to jest śmieszne, ale jednak przebiłeś. Ciężko o tę podwyżkę walczyły związki zawodowe :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Karister napisał:

Ja miałem na myśli trzymanie pieniędzy na koncie/lokacie.

 To wykluczyłem w pierwszym poście bo jak nic z tym nie robisz to płacisz za te trzymanie, bez sensu i lepiej nadpłacić nie widząc żadnych perspektyw. Dla mnie to po prostu nie jest domyślny wybór w czasach generujących tyle możliwości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.12.2021 o 08:30, iwanme napisał:

 

1zl podwyżki to średnio 168zl miesięcznie. Szkoda wam na to papieru? Oczywiście warto przekazać szefowi że to nie podwyżka a obniżka bo jest poniżej poziomu inflacji. No chyba że nie jest. Zależy jak było przed podwyżka. 

U mnie związki ustaliły 7% podwyżki na firmie. Stety, niestety mnie ona nie dotyczy, będę miał indywidualna. Co z tego wyjdzie to się okaże. Ale już teraz obstawiam że będę musiał marudzić szefowi bo rok temu byłem w plecy względem chyba 3% wywalczonych przez związki. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, mlody_tarnow napisał:

A ja myślałem, że jak narzeczona w firmie, która generuje co roku milionowe zyski netto dostała 10gr brutto podwyżki za godzinę pracy to jest śmieszne, ale jednak przebiłeś. Ciężko o tę podwyżkę walczyły związki zawodowe :E

Smutne, ale do obiektywnej oceny potrzeba czegoś więcej od zysku netto. Jeśli firma ten zysk osiąga przy miliardowych wydatkach i zatrudnia tysiące osób, to ona jest w zasadzie na granicy płynności finansowej. A i to jest za mało, aby obiektywnie ocenić, bo może kasa idzie na rozwój. Znam firmy, które istnieją od prawie 20 lat i przez ten czas ani razu nie wykazały zysku, a mimo to podwyżki są po dwa razy w roku i to na kwoty, które nigdy nie rozczarowały.

5 minut temu, Minciu napisał:

1zl podwyżki to średnio 168zl miesięcznie. Szkoda wam na to papieru?

Ja pisałem o 1PLN brutto miesięcznie w przypadku tej pielęgniarki. Czy na 168PLN szkoda papieru? Nie wiem. Miałem kilka lat temu szefa, który powiedział, że wstydziłby się komuś dać 300PLN podwyżki. Jak widać - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Karister napisał:

. Jeśli nie wykonujesz zawodu, w którym w miesiąc znajdziesz lepiej płatną robotę, nie masz silnych argumentów do negocjacji z szefem.

To jest najgorsze. Nawet jak Ci dobrze się pracuje w Twojej firmie, to czasem przychodzi taki moment że trzeba zmienić zakład. Nieraz nawet na kilka miesięcy aby docenili byłego pracownika i przekupili go na powrót. 

9 minut temu, Karister napisał:

Ja pisałem o 1PLN brutto miesięcznie w przypadku tej pielęgniarki.

Aha XD no to jakby bez podwyżki.

https://youtu.be/po1A6VOjVI4

 

Edytowane przez Minciu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Minciu napisał:

To jest najgorsze. Nawet jak Ci dobrze się pracuje w Twojej firmie, to czasem przychodzi taki moment że trzeba zmienić zakład. Nieraz nawet na kilka miesięcy aby docenili byłego pracownika i przekupili go na powrót. 

Wówczas już się nie pracuje dobrze. Też byłem w firmie, gdzie po roku jako junior dostałem 1% podwyżki. Nie czarujmy się - pierwszy rok dla programisty to olbrzymi rozwój i było to mega-rozczarowujące. Rozmowa była nieprzyjemna i musiałem wyciągnąć argumenty pod tytułem "a inna firma...". Od tej pory nic już nie było takie samo. Dlatego ostatecznie zagrzałem dołek w firmie, gdzie szefostwo rozumie, że podwyżka powinna być czymś naturalnym, a ja nie muszę się tym tematem martwić. Zdrowa atmosfera, zdrowy duch. A i pracownik wówczas jakoś bardziej zaangażowany w to, co robi. Samo się to nakręca, trzeba tylko stworzyć warunki.

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Karister napisał:

 

U mnie jest jeszcze taki mini bonusik, że jak mam jakąś podwyżkę, to wpływa ona później też na premie roczna. Ale jak ktoś ma procentowa premie miesięczna to też ma z tego bonus.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, Karister napisał:

Żona kolegi jest położną i dostała podwyżkę 1PLN brutto. XD Szkoda papieru na drukowanie aneksu IMO.

Pierwszy raz czytam i myślę sobie - ale ci medycy rozbestwieni. Dostaną podwyżkę 1k zł brutto i mają to w dupie. Nie chcą tego nawet wpisywać do aneksu. 

Czytam drugi raz i widzę 1 zł - jedna złotówka :E🤣🤣🤣

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Minciu napisał:

U mnie jest jeszcze taki mini bonusik, że jak mam jakąś podwyżkę, to wpływa ona później też na premie roczna. Ale jak ktoś ma procentowa premie miesięczna to też ma z tego bonus.

Kto co lubi - ja wyznaję zasadę, że wynagrodzenie ma być zadowalające bez żadnych premii rocznych. Te potrafią zniknąć, albo zmaleć. Nie rozumiem, czemu nie miałbym całości dostać od razu jako gwarantowane wynagrodzenie. Procentowa premia od własnej pensji brzmi jak furtka do łatwego uwalenia hajsu w razie potrzeby. Premia może być, ale od zysków firmy jako faktyczny bonus, gdy dobrze się wiedzie. Albo jakieś pakiety akcji dla pracowników w przypadku S.A. Tak czy siak - podstawa ma być taka, aby przy premii 0 nadal było ok.

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  

  

Godzinę temu, Wu70 napisał:

Jak ktos potrafi tylko trzymac kase na koncie to faktycznie lepiej nadplacic, w innym przypadku obecnie to bzdura.

Już nie. RRSO to już ok. 5%, więc musiałbyś wyrobić z inwestycji 5%+VAT, żeby w ogóle dorównać zwykłej nadpłacie. A wbrew pozorom to może nie być takie proste gdy wjedzie bessa, teraz wszystko poszło na ATH i korekta w końcu nastąpi. Nadpłata to również zero ryzyka - inwestycja to zawsze ryzyko.

Większość ludzi nie ma melona na restaurację czy inną pieczarkarnię, albo nawet na budę z jarzynami. Zarabia w najlepszym wypadku korzystając z hossy na giełdzie, ew. kupując jakieś obligacje czy papiery wartościowe. To wszystko pójdzie w pizdu na globalnej bessie.

 

Godzinę temu, Wu70 napisał:

Przeciez wszystko drozeje i akurat nie praca?

Może w IT to standard, w typowej robocie w januszeksie czy np. państwówce są widełki od-do. Możesz sobie chodzić do dyrektora do woli po podwyżkę - nie dostaniesz jej. Dlatego Polsce nie grozi żadna spirala płacowa - podwyżek nie ma i nie będzie. Po prostu będziemy biednieć z roku na rok.

 

U mnie (kolej) było 0% podwyżek w 2020, następnie 10% podwyżek w tym roku. Ceny, zwłaszcza na nieruchach, wzrosły znacznie mocniej - od 2019 zbiedniałem.

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Kaiketsu napisał:

Może w IT to standard, w typowej robocie w januszeksie czy np. państwówce są widełki od-do.

W IT też są widełki, tylko że zmieniają się w miarę dynamicznie. U nas jest cały zespół ludzi do badania rynku i w ten sposób firma ustala budżety. Swojemu szefowi mówię wprost, że dostałem tyle i tyle takich a takich ofert. Że część z nich była nieznacznie lepsza, co w żaden sposób nie kusi mnie do zmiany. Kilka było znacznie lepszych finansowo, ale nadal nie zmienię, bo jestem zadowolony z atmosfery w firmie i swoich zarobków, a szkoda ryzykować pójścia w nieznane. Dodałem, że wierzę w dojrzałość organizacji, w której pracuję i wyraziłem nadzieję, że moje przyznanie się do zadowolenia z pracy nie będzie odebrane jako coś, co pozwala przetransferować budżet na moje podwyżki do tych, co najgłośniej narzekają. Po dwóch tygodniach szef wrócił z informacją, że docenia otwartą komunikację i daje 5% podwyżki uznaniowej. XD

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Karister masz bardzo fajne warunki. Też bym nie zmieniał.

U mnie szef (państwówka) może tylko pokiwać głową, bo sam ma gówno (6500 netto). Dyrektor ma 15k, ale on wzrusza ramionami i mówi, że takie pensje uzgodniono na ten rok ze związkami i nie ma mowy o żadnych podwyżkach, inflacja go nie interesuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadza się, ten sam szef mi powiedział, że w poprzedniej firmie, gdzie szefował, zarząd nie dał budżetu na podwyżki, więc mógł ludzi jedynie poklepać po plecach. Siła wyższa. Natomiast mówienie, że inflacja go nie interesuje, jest bardzo nieeleganckie. Mam nadzieję, że tak samo uważa w kontekście własnego wynagrodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To żaden sekret, że w państwówce dyrektorem zostaje się poprzez znajomości. Nawet nie chodzi o korupcję czy wpychanie swoich. Czasem wystarczy się napić z kimś wódy i być w marę ogarniętym. Tacy ludzie sobie odpowiednie podwyżki załatwiają tę samą drogą. Oficjalnie oni też nie dostają.

Oficjalnie.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pozostaje się pocieszać, że jak zmienią się ludzie stołek wyżej albo partia rządząca, to go wykopią i się obudzi z palcem w d, poznając życie na nowo. :D 

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, po wyborach, jak odeszło PO i przyszło PIS, zwolniono kilkuset pracowników "szczebla menedżerskiego". Prezes chwalił się tym publicznie - żaden sekret.

Po odejściu pisu będzie to samo.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Karister napisał:

Pozostaje się pocieszać, że jak zmienią się ludzie stołek wyżej albo partia rządząca, to go wykopią i się obudzi z palcem w d, poznając życie na nowo. :D 

Jak jest na wyższym stanowisku to ma znajomości wśród partyjnych kolegów. Nawet jak wygryzie go np. PO ze stołka. To PIS dalej będzie rządził np. gdzieś w miastach, powiatach, gminach itd. Zawsze gdzieś się znajdzie dla niego posadka, może za kapkę mniejszą kaskę, ale ciepła i na boku też będzie można coś ugryźć :E

Sam bardzo dobrze znam trochu politykierów i te inne śmietanki "biznesmenów" z np. mojego byłego miasta w PL, raz na jakiś czas na imprezkach przy pękających flaszkach :E mam okazję posłuchać ich wywodów. PIS przejmuję pałeczkę burmistrza miasta, ale PSL siedzi w gminie. Typek z PO wyleci z urzędu miasta to dostanie jakiś marketingowy stołek w szpitalu od znajomego kolesia itd. Wszystko się dalej kręci. Tam nikt co jest w miarę ogarnięty i ma znajomych z głodu nie umrze :E

 

Edytowane przez lukadd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak zawsze było, jest i będzie. Państowe firmy są po to aby rozdawać stołki :D Ostatnio POwcy płakali że PISowcy ich wywalali. A jak POwcy zaczynali rządy to kasowali poprzedników ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...