Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

WebCM

Zakup mieszkania od dewelopera

Rekomendowane odpowiedzi

Studnią bez dna to jest kilkaset zł miesięcznie haraczu w mieszkaniu pobierane dodatkowo w postaci czynszu - który płacisz za nic. Bo i tak większość awarii kończy się - jak w domu! - wezwaniem hydraulika np.

 

Jak sobie zbudowałeś studnię (od kilku k do 20k) - to po zwrocie inwestycji masz w domu wodę za darmo.

 

Jak sobie zbudowałeś rekuperator z filtrem, to zawsze masz czyste powietrze i nie masz smogu. Niemożliwe w mieszkaniu.

Przyczepię się, bo wygląda jakbyś nie miał pojęcia co w czynszu się znajduje i jak wspólnota działa.

Po pierwsze większość opłat w czynszu, to za wodę i ogrzewanie coś co i tak byś płacił w domu. Z opłat za część wspólną u mnie najwięcej zjada utrzymanie wind, potem sprzątanie/odśnieżanie/ogrodnik, na trzecim miejscu zarządzanie wspólnotą. Rozkłada się to mniej więcej 60/40% koszty moje/wspólne. W rozliczeniu rocznym wspólnoty mniej więcej tak samo to wygląda, 60% ogrzewanie, woda, kanalizacja, śmieci; 40% konserwacja wind, sprzątanie/ogrodnik/odśnieżanie, zarządzanie (o połowę mniej niż windy czy sprzątanie), reszta to już grosze.

 

Jeżeli coś się psuje w mieszkaniu, to jest twoją sprawą i ty się martwisz - to chyba oczywiste, w końcu mieszkanie jest twoją własnością. Po stronie wspólnoty, z opłat z czynszu lecą naprawy związane z budynkiem, częścią wspólną: jak wywali kanalizacja, nie działa ogrzewanie, przecieka dach itp.

 

 

Jaką masz gwarancję, że studnia nie wyschnie w czasie suszy? Ja mam doświadczenia, że bywa z tym ciężko, dodatkowo nie było automatyzacji i co kilka dni trzeba było się bawić w odpalanie pompy i napełnianie zbiorników. Trzeba było też pamiętać żeby poziom wody w zbiornikach nie spadł za bardzo, bo hydrofor się zapowietrzy. Jak dociągnęli wodociągi, to jest mega wygodnie.

Jest jeszcze kwestia, czy wszędzie da radę taką studnię zrobić (głębokość, czystość, kolizja z innymi instalacjami)?

 

Jak się dobrze zakombinuje, to da radę zrobić rekuperację w mieszkaniu. Pytanie czy ktoś będzie chciał sobie zaśmiecać przestrzeń przewodami wentylacyjnymi.

Można mieć nawietrzniki z filtracją, wszystkiego nie zatrzymają ale dużą część tak. Poza tym smog nie jest w każdym miejscu i na okrągło, bardziej też bym się go obawiał w dzielnicy domków, czy na wsi, gdzie pali się węglem.

 

 

Piszesz, że w domku można sporo mieć "za darmo". Weźmy na tapetę wodę, z tego co piszesz w najgorszym wypadku 28k za studnię i oczyszczalnię. Mi taka inwestycja zwracałaby się ze 30 lat :E

W tańszym wariancie, powiedzmy 5k + 8k, to i tak 16 lat. Nie wiem ile kosztują pompy i jak często trzeba je wymieniać ale jakoś super to nie brzmi, zwłaszcza że trzeba to samemu ogarniać (nie mówię o samodzielnej wymianie ale stracie czasu na ogarnięcie sprawy, przypilnowaniu roboty).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Studnia 35 lat działa + 3 razy była wymiana pompy (1000pln) szt .

Koszt studni średnio 10 tysięcy.

Więc przestań $+$)$_ :)

Jak ktoś ma dwie lewe ręce, to niech mieszka w bloku z głową na parapecie i tyle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

za 300 tyś chcesz postawić dom i go wykończyć hahahaha no poniosło cię. Nie licząc kosztów działki pozwoleń ogrodzenia działki (już sam ten koszt to jakieś 30 tyś - jak mi to powiedział kolega to mi się wierzyć nie chciało - najprostrzy parkan!)

 

idźmy dalej - wolność od sąsiadów, - chyba żartujesz tam tak samo jak w bloku można trafić na nienormalnych ludzi, również na takich co ci wulkanizatornię otworzą za parkanem albo inną uciążliwą rzecz. W blokach masz przynajmniej regulamin.

 

Nie wiem o jakim ty metrażu piszesz chcac stawiać dom który ma 80m2 czyli po odliczeniu wiatrołapów, kotłowni itp zostawi ci 60m2? Jak chcesz mieć przestrzeń w takim domku to około 130m2. Za 300 tyś to since-fiction - w pł miliona byś się nie zmieścił - i nie pisz mi że nie mam racji bo za dużo się osłuchałem od różnych ludzi.. Ale tu nawet nie o koszta chodzi.

 

I nie pisz mi proszę, że postawisz dom o dookoła niego będziesz miał błoto jak na lini frontu. Sam siebie okłamujesz. Będziesz harował jak pies żeby to jakoś wyglądało a znajomym wpierał że świetnie spędzasz wolny czas i że to takie hobby.

 

panele zwracają się latami, a potrzebne są tez prace konserwacyjne, wymiana części w takich instalacjach. Nie mówię że za 20 lat ci się to nie zacznie powoli odrabiać ale stawiając dom, kupuąc ziemię robiąc TAKIE INWESTYCJE o których ty piszesz to około miliona wyjdzie. Kto takie rzeczy robi - jakiś promil najbogarzych.

 

I kto ci powiedział że w mieszkaniu nie możesz sobie powietrza oczyszczać? Ja mogę, mam klimatyzację i oczyszczacz powietrza.

 

i jeszcze podsumowanie, jak mieszkasz w takim mieście/lokalizacji że i tak wszędzie musisz wsiadać w autobus zeby się gdzieś dostać to nieciekawie. Ja wszędzie idę na piechotę - o takim życiu w mieszkaniu myślę. Wszędzie mogę piechotą maksymalnie w 30 minut dojść (poczta oddział główny) Więc nie używam komunikacji miejskiej, żona porusza się autem po mieście bo odbiera dzieciaka i targa zukupy do domu z racji godzin prac. Robi tak bo jest po prostu szybciej niż MKS i nie musisz się zaorywać na piechotę, ale mieszkając w dobrej lokalizacji nawet auta i MKS nie potrzebujesz.

 

Dla mnie to jest synonim komfortu.

Edytowane przez Legoman

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co to za mieszkanie w stolicy za 300tys? Bo kolega o Warszawie pisał.

 

Ja kupiłem sobie szeregowca. Mam 2 fajnych sąsiadów. Ogródek chyba niecałe 100m2. Garaz i 140m2 do dyspozycji. Ściany podwójne do sąsiada i nie słyszy mojego wzmacniacza.

 

Oczywiście 300 tysięcy to nie kosztowało, ale też mniej niż 400tys. Mieszkam z boku miasta obok obwodnicy. Ale na tyle obok, żeby nie słyszeć samochodów. Na podwórku ptaszki ćwierkaja i jestem zadowolony. W ciągu ostatnich 13 lat przeprowadziłem się 8 razy. Czasowo mam tak samo wszędzie jak ostatnio 800metrow dalej mieszkałem przy ruchliwej ulicy gdzie nie dało się w spokoju i ciszy mieszkania przewietrzyć.

 

Studnia bez dna to nie tylko domek Ale i bloki. Te bez czynszowe wymagają nie mniej nakładu pracy i pieniędzy niż domki. Im starszy tym większa koszta generuje ewentualnie można udawać, że nam nic nie trzeba i mieszkać w obskórnej kamienicy bez ocieplenia że stara elewacja, która tylko straszy i się sypie.

 

Można też mieszkać w bloku z czynsze i funduszem remontowym. Zazwyczaj jak nie ma ogrzewania miejskiego to jest to stara zawilgocona klatka, w której nigdy nie możesz dojść do porozumienia w sprawie inwestycji bo zawsze znajdzie się ktoś, kto kupił już kocioł gazowy rok temu i nie chce miejskiego. Albo nie chce remontu z ociepleniem. A jak zechce to fundusz remontowy cyk w górę bo spłacić to trzeba.

 

Dach cieknie to Ci z dołu mają na to wyrabiane bo im nie kapie. Tym z dołu pizga od piwnicy, to Ci z góry mają wyrabiane bo maja inne potrzeby. A są jeszcze Ci po środku, co mają wyrabiane na jednych i drugich i veto robią jak są spotkaniach.

 

Jak coś uda się przepchać na spotkaniu, to na kolejnym podniosą stawkę zarządcy bo jest taki wspaniały i dawno podwyżki nie miał.

 

Fajni są też tacy sąsiedzi, co mają wyrabiane na wszystko i nie płacą na nic i nic im zrobić nie można XD

 

Największą zaletą mieszkań nad osiedlami domków i wiochami to kablówka i Internet. Chociaż jakość kablówki poza UPC zostawia wiele do życzenia nawet względem satelity.

 

Po 36 latach w blokach, kamienicach, czworakach i teraz domku szeregowy stwierdzam, że najlepiej mi w domku.

 

Najgorzej w starych kamienicach. Szczególnie tych co nie ma szans na normalne ogrzewanie i termomodernizacje.

 

Całkiem przyzwoicie jest w PRL blokach z miejskim Ale ciasno. Przestronne i przyjemnie robi się w nowych blokach. Ale sam tak miałem, że lasek/park przed oknem deweloper mial ogarnąć na coś z placem zabaw do rekreacji A postawił mini market i przed oknem wyrżnoł zieleń i postawił o piętro wyższe dwa budynki.

Nowe osiedla mają to do siebie, że zagospodarowanie terenu jest jedna wielka zagadka.

 

 

Najlepiej mi w czworakach i domku.

 

Ale czy uważam się z tego powodu lepszy? Nie!

 

 

Na przyszłość w planie mam domek parterowy bo uważam że to jest to.

 

 

Jeszcze taką ciekawostka. Na osiedlu domków nie ma jednego - żuli Panie Kierowniku.

Edytowane przez Minciu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie dziwi jak ludzie mieszkający w domach są przekonani że osiągnęli jakiś większy status życiowy, że utrudniając sobie życie, i skazując dzieci na biegania po zagrodach i macanie kur, osiągnęli więcej.

Ja bym NIGDY się do domu nie przeprowadził. Tylko i wyłącznie miasto. Wszędzie na piechotę, dziecko może samo isć do kina, teatru, koleżanek, a nie tej jednej co za płotem mieszka, do sklepu blisko, na pocztę blisko, do pracy idę 15 minut piechotą, nie tkwię w samochodzie 30 minut w jedną stronę na dojazdach. Przecież to jest jakiś koszmar.

Ja jak spędzę w sezonie letnim parę grili na działce w obecncności, os, komaróww i innych niezidentyfikowanych latających maszkarad, wystarcza mi na cały rok i w ogóle za tym nie tęskęnie. Nie rozumiem tego argumentu że sobie na werandę wychodzą ludzie. Po co? Ja mam moskitiery wszędzie w oknach żeby mnie to zoo nie wleciało do domu.

Naprawdę jak ktoś ma dom i się tych chwali - weź się zastanów jeszcze raz bo w takim towarzystwie najprawdopodobniej jest taka osoba jak ja która się tylko uśmiechnie z politowaniem jak trudne życie sobie zgotowałeś za własne pieniądze.

Już nawet nie piszę o przeglądach pieców, trawnikach, ogrodzeniach, elewacjach, - studnia bez dna.

Ty nie masz pojęcia o czym piszesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
za 300 tyś chcesz postawić dom i go wykończyć hahahaha no poniosło cię.

 

Spokojnie, skończę budowę to wyślę Ci podsumowanie cenowe. Trochę się pewnie zdziwisz że może być tak tanio :lol2: Wiesz, wszystko zależy od tego, JAK chcesz budować. Zaręczam Ci, że prosty dom typu "szopa" - cztery ściany i dach dwuspadowy bez ozdób - wcale nie jest drogi. Licz 3-4 tysiące za m^2 i to pod klucz - pod Warszawą, gdzie jest najdrożej. To, czy bliżej 3, czy bliżej 4 zależy od tego, ile zrobisz samemu głównie i czy masz jakichś znajomych co pomogą za półdarmo.

 

(już sam ten koszt to jakieś 30 tyś - jak mi to powiedział kolega to mi się wierzyć nie chciało - najprostrzy parkan!)

 

Chyba ze złota? :Up_to_s: Poza tym najtaniej to słupki metalowe i zwykła siatka z drutu. Chcesz mi powiedzieć, że 100 metrów siatki kosztuje 30k? :Up_to_s: No pomyśl chwilę - raczej nie, co? :Up_to_s:

 

http://www.e-ogrodek.pl/a/ile-kosztuje-ogrodzenie-z-siatki-i-paneli-porownujemy-koszty-19689.html

 

masz, Panie. 5-6k za ogrodzenie 1000m^2 prostą siatką a nie jakieś 30k :E. A często większości nie trzeba nawet ogradzać, bo doklejasz się do sąsiadów z tyłu/boków a oni już mają płoty.

 

Tak to jest mądrości "znajomych" słuchać, powiem Ci...

 

idźmy dalej - wolność od sąsiadów, - chyba żartujesz tam tak samo jak w bloku można trafić na nienormalnych ludzi, również na takich co ci wulkanizatornię otworzą za parkanem albo inną uciążliwą rzecz. W blokach masz przynajmniej regulamin.

 

:E myślisz, że ktoś przestrzega jakiegoś regulaminu? Całe życie mieszkam w blokach. Łącznie mieszkałem w kilkunastu - będzie z 12-13. Wszędzie domówki, muzyka przez ściany, etc. to praktycznie norma. Czasem częściej, czasem rzadziej (zależy od miejsca, sąsiadów), ale norma. Są też mieszkania zrobione lepiej i gorzej. Czasem są OK akustycznie i słyszysz tylko muzykę czy imprezy, a czasem normalnie słyszysz przez ścianę niezbyt głośną rozmowę sąsiadów (rozróżniając słowa). Totalna loteria. A w większości nie ma jak tego sprawdzić przed zakupem.

 

Nie każdemu to przeszkadza, ale mi akurat na tym zależy - mieszkanie nigdy nie da Ci pełni spokoju, chyba, że masz samych sąsiadów 80+lat, ale przeciętne mieszkanie styka się z kilkoma innymi więc musiałbyś mieć olbrzymie szczęście, by tak trafić i by przez 20-30 lat nie trafił się ktoś, kto po śmierci dziadka tego nie odziedziczy i nie wynajmie studentom/Ukraińcom, słynącym z ciszy ; )

 

U mojej partnerki w bloku jakieś 30-40% mieszkań jest "przechodnie" - wynajmowane. CO i rusz inni ludzie. Warszawa Ochota. Masakra, niektórzy mają maniery jakby dopiero co z chlewa uciekli. Darcie mord, imprezy, słuchanie tego samego kawałka disco-polo pół dnia - normalka.

 

Ps. Nie trafisz na "wulkanizatorię" jeśli kupisz działkę w strefie objętej planem zagospodarowania przestrzennego - pod budowę mieszkaniową. Tam nie można takich, ani innych rzeczy stawiać. :Up_to_s: To też coś, przed czym możesz się zabezpieczyć.

 

Nie wiem o jakim ty metrażu piszesz chcac stawiać dom który ma 80m2 czyli po odliczeniu wiatrołapów, kotłowni itp zostawi ci 60m2? Jak chcesz mieć przestrzeń w takim domku to około 130m2.

 

I to jest coś, czego NIGDY nie zrozumiem w ludziach.

Mieszkają w klitach 40-50 m^2 i są pierwsi do mówienia, że dom zaczyna się od XXX metrów, albo że 60m^2 w domu to żenada :E :E

 

Odrzuć aksjomaty :Up_to_s: Dom może mieć tyle, ile potrzebujesz. Jak potrzebujesz 60m^2, to taki sobie postaw - będzie naprawdę tani. I tak będzie wygodniejszy od typowego mieszkania.

 

Ps u mnie w projekcie wiatrołap z kotłownią to chyba 10m czy coś koło. Przy czym w kotłowni mam miejsce na pralkę, suszarkę, etc. a wiatrołap działa jak przedpokój, można powiesić kurtkę czy buty zostawić. Z mieszkań odliczasz powierzchnię przedpokojów, które mniej więcej do tego samego służą? Nie? to po co taka dziwna metoda liczenia? :>

 

Za 300 tyś to since-fiction - w pł miliona byś się nie zmieścił - i nie pisz mi że nie mam racji bo za dużo się osłuchałem od różnych ludzi..

 

Ty się "nasłuchałeś" a ja (powoli... :E) kosztorysuję czy dam radę. Dzięki, wiem ile się płaci, przecież inaczej bym się na to nie porwał :Up_to_s:

 

Założę temat jak skończę, mogę nawet rachunki wkleić - zobaczysz cenę z metra, skończą się "zasłyszane" historyjki ;)

 

I nie pisz mi proszę, że postawisz dom o dookoła niego będziesz miał błoto jak na lini frontu. Sam siebie okłamujesz. Będziesz harował jak pies żeby to jakoś wyglądało a znajomym wpierał że świetnie spędzasz wolny czas i że to takie hobby.

 

I już nawet wiesz, co będę robił w weekendy? :E

 

Nie martw się, nie zamierzam przy niczym harować.

 

Jedyne, co sobie rzucę, to trawę samosiejkę. Ogrody, etc - nie, dzięki. Szkoda mi czasu na zapierdzielanie przy tym. Nigdy nie rozumiałem robienia drogiego ogrodu na kredyt, to dla bogaczy (a to potrafi i 100k kosztować, masakra).

ps. Już gadałem z sąsiadem, pożyczy swoją automatyczną kosiarkę, nie będę musiał kosic :E sama jeździ i ścina.

 

panele zwracają się latami

 

Ale się zwracają, a potem jest prąd za free. Z ulgami wychodzi 7-8 lat, chociaż odpadły w 2020 niektóre niestety. Niemniej - źle? :Up_to_s: W mieszkaniu zawsze będziesz bulił 100%. A ceny prądu będą rosły raczej na bank...

 

a potrzebne są tez prace konserwacyjne, wymiana części w takich instalacjach. Nie mówię że za 20 lat ci się to nie zacznie powoli odrabiać ale stawiając dom, kupuąc ziemię robiąc TAKIE INWESTYCJE o których ty piszesz to około miliona wyjdzie. Kto takie rzeczy robi - jakiś promil najbogarzych.

 

Nom, na przykład ja. Zarabiam 4200 na rękę. No fortunę zarabiam, nie? :E Moja partnerka 4700 na rękę. Też kosmos, normalnie milionerzy z nas :E :E

Przesadzasz, kolego. To nie jest takie drogie i tak niemożliwe, jak Ci się wydaje.

Mówię całkiem serio - Dom 80-100m^2 pod Warszawą to koszt porównywalny do mieszkania 50-60 m^2 w samej Warszawie, licząc ceny 'nieokazyjne' i bez skrajnych peryferiów skąd nie ma jak dojechać, typu wspomniana Kobiałka. Oczywiście cena końcowa zależy od tego, gdzie wybierzesz działkę. Najtaniej jest w Wiązownie, ale tam mają RIPOK Lekaro, z którego cuchnie :E . Z tym, że jak ktoś się nie boi i chce dojeżdżać samochodem, to i za 60-70k mozna czasem działkę wyrwać.

Generalnie jak stać Cię na nowe mieszkanie 50-60m^2, to i na dom Cię stać. Może niekoniecznie w idealnym miejscu, ale też nie na jakiejś wsi gdzie psy dupami szczekają.

 

Dotyczy Warszawy, wiem, że świat nie kończy się na Warszawie, ale po prostu znam tutejsze realia, więc o nich piszę. Innych nie znam, może pod innymi miastami jest inaczej.

 

 

kto ci powiedział że w mieszkaniu nie możesz sobie powietrza oczyszczać? Ja mogę, mam klimatyzację i oczyszczacz powietrza.

 

Pisałem o rekuperacji. Nie będziesz miał rekuperatora w mieszkaniu, bo się nie da. Przynajmniej ja nigdy nie słyszałem o mieszkaniu z rekuperacją, może jakieś super-drogie apartamenty mają.

 

Dzięki rekuperacji nawet nie musisz otwierać okna. Masz zawsze świeżo. Do tego filtr wstępny i nie ma grama smogu. Super sprawa.

 

jeszcze podsumowanie, jak mieszkasz w takim mieście/lokalizacji że i tak wszędzie musisz wsiadać w autobus zeby się gdzieś dostać to nieciekawie. Ja wszędzie idę na piechotę - o takim życiu w mieszkaniu myślę. Wszędzie mogę piechotą maksymalnie w 30 minut dojść (poczta oddział główny) Więc nie używam komunikacji miejskiej, żona porusza się autem po mieście bo odbiera dzieciaka i targa zukupy do domu z racji godzin prac. Robi tak bo jest po prostu szybciej niż MKS i nie musisz się zaorywać na piechotę, ale mieszkając w dobrej lokalizacji nawet auta i MKS nie potrzebujesz.

 

Dla mnie to jest synonim komfortu.

 

Dla mnie również :Up_to_s: Ale weź pod uwagę, że to jest kwestia tego, gdzie mieszkasz (czyli lokalizacji), a nie tego, w czym tam mieszkasz. Czy to mieszkanie, dom, czy wóz drzymały - liczy się, gdzie stoi, a nie czym jest.

 

Ścisłe centra miast są bardzo drogie. Wybór może być co najwyżej taki: mieszkanie nieco bliżej centrum, dom nieco dalej.

 

W praktyce oznacza to 5-10 minut dłużej w komunikacji miejskiej. No koniec świata, co nie? :Up_to_s:

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Studnia 35 lat działa + 3 razy była wymiana pompy (1000pln) szt .

Koszt studni średnio 10 tysięcy.

Więc przestań $+$)$_ :)

10k + 3k +8k = 21k przy moim zużyciu wody (i obecnych cenach) to 26 lat zwrotu inwestycji.

Pytanie czy każda studnia tyle czasu pociągnie, ile trzeba jeszcze doliczyć do jej regeneracji, bo to się tutaj nie pojawiło, a wątpię żeby byłą bezobsługowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystko rozbija się o lokalizację działki i to jest klucz.

 

Dom - obojętne stary, nowy, duży mały - z dala od cywilizacji, ze słabą infrastrukturą (np. brak wodociągów), dookoła pola rolne, więc zapach gnojówki od wiosny do lata, słaba komunikacja (wożenie dzieci do szkoły podstawowej, potem jazda dziecka busami do szkoły średniej co zajmuje w uuuuuj czasu) to dla mnie porażka i mieszkanie w mieście będzie nieporównywalnie wygodniejsze, bo w życiu o wygodę chodzi, ale...

 

dom na działce blisko granic miasta, z wodociągami i gazem (czyt. wygoda normalnego mieszkania), z dobrą komunikacją i infrastrukturą krajobrazu to już inna para kaloszy. Tu mieszkanie przegrywa. Koszt budowy takiego domu z wyposażeniem bez wydumanego standardu będzie porównywalny z zakupem mieszkania od dewelopera z miejscem parkingowym i wyposażeniem tego mieszkania, a metraż będzie większy oraz większa swoboda mieszkania. Koszty kredytów będą podobne.

 

Sąsiedzi ? Tu i tu mogą się trafić złamasy. Jakbym miał nieograniczony budżet kupiłbym 9 działek w kwadrat i postawił dom na środku na działce nr 5 :E

 

Mieszkanie ma jedną zaletę jeśli chodzi o dzieci - potencjalnie więcej kolegów i koleżanek na co dzień, łatwo dostępnych co może przełożyć się na lepszy rozwój, bo więcej bodźców. Tak mi się wydaje.

 

W kwestii zapierdzielu przy domu. Jak ktoś sobie wymyśla nie wiadomo jakie cuda w ogrodzie to roboty będzie miał od metra, mi ogród ma służyć do tego, aby dziecko miało huśtawkę, abym mógł sobie zapalić grilla i z dzieciakiem pokopać w piłkę czy polatać z psem. Trawnik będzie kosić automat lekko go codziennie strzygąc. Gorzej z kretami. Mam znajomego co ma dom i narzeka. Jaki ma ten dom ? A no "willę" postawioną w latach 90, gdzie dom ma 200 mkw, nie ogrzewa go gazem, bo "ło panie, ale to pieniędzy będzie kosztować", więc zadup... z tym węglem, truje wszystkich dookoła i narzeka. Ma wiecznie coś dookoła domu do zrobienia, a tak naprawdę to tylko szukanie sobie samemu roboty, bo ma źle zagospodarowaną przestrzeń i to jego wina, do tego nasadził w ogródku pomidorków, borówek - akurat przy nich mało się robi - drzewek i cudów na kiju, gdzie trzeba koło tego łazić. Pytanie - po co ? Jeśli mu to sprawia frajdę okej, ale ględzenie ile to on ma roboty, bo sam ją sobie narzucił jest idiotyczne. Ile tych pomidorów ma ? Niewiele, w sezonie pomidory w sklepach są, a jak ktoś chce naprawdę dobre może od rolnika sobie kupić. Za to roboty na co dzień przy tym ma od metra, bo jak pomidorów się nie upilnuje to kaplica.

 

Osobiście celuję w dom żeby nie było, ale na warunkach, które wymieniłem, w innym przypadku to sztuka dla sztuki i takiego domu nie chcę.

Edytowane przez mlody_tarnow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Jedyne, co sobie rzucę, to trawę samosiejkę. Ogrody, etc - nie, dzięki. Szkoda mi czasu na zapierdzielanie przy tym. Nigdy nie rozumiałem robienia drogiego ogrodu na kredyt, to dla bogaczy (a to potrafi i 100k kosztować, masakra).

ps. Już gadałem z sąsiadem, pożyczy swoją automatyczną kosiarkę, nie będę musiał kosic :E sama jeździ i ścina.

 

 

 

Nie da się, chyba że dziurę w płocie zrobisz, żeby jeździła Ci po terenie ale prąd musisz sąsiadowi dopłacić :P

 

Kosiarki automatyczne jadą codziennie z trawą tnąc ją tak króciutko, że nie zbiera się jej grabiami ;) AUtomat dzisiaj to 1500-2000zl. Xiaomi brakuje to za 800zl będą sprawnie kosić :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Dojazd z domu - Warszawa Rembertów. Jak masz szczęście to kupisz tam małą działkę za 300k i postawisz sobie szopę 80m^2 za drugie 300. Czyli 600k, cena 60m^2 mieszkania na Kabatach. Z rembertowa szybciej. 14 min do centrum pociągiem vs. 18 min metrem Kabaty :E :E :E :E

 

 

 

 

I w tym momencie przestałem czytać te durnoty twoje. 300 k za działkę w Rembertowie uzbrojoną z gazem. Chłopie gdzie? Biorę dwie.

Mieszkam w Kobyłce czyli troszkę w innej części podwarszawskiej ale ten sam kierunek. Działki 800-1000 m uzbrojone z infrastrukturą kosztują 400-500 tys.

Teraz brat kupił w Zielonce pełne uznojenie droga asfaltowa (Co w podwarszawskich miejscowościach jest LUKSUSEM) dał pół bańki.

Także zejdź na ziemie ie nie pisz tych głupot. Juz pomijam dom za 300. Rudera nie dom bez jakiegokolwiek standardu i udogodnień

Edytowane przez Eclipse

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że nie szukałeś dość dobrze - na otodom albo https://houser.pl znajdziesz mieszkania od 500-600 zł za osobę na rynku pierwotny. Na wtórnym można znaleźć jeszcze taniej... wystarczy dobrze poszukać :)

 

Różne słyszę opinie o nowym budownictwie, ale izolacja akustyczna w wielkiej płycie też nie jest idealna.

 

 

Dokładnie tak. Biuro najlepiej w osobnym pokoju. Szczególnie jeśli mamy zamiar przyjmować klientów.

 

 

Jestem na etapie kupowania tego mieszkania, ale coraz bardziej mam ochotę się wycofać z powodów wcześniej wymienionych. Przypomnę przebieg zdarzeń i motywy. Pod koniec sierpnia dowiedzieliśmy się, że mieszkanie idzie na sprzedaż i mamy szukać innego lokum. Na portalach ogłoszeniowych nic ciekawego: albo 800-1000 zł za osobę w nowym budownictwie, albo miejsca w pokojach dwuosobowych. Współlokatorowi żadna oferta nie odpowiadała i grał na zwłokę. Mi też średnio odpowiadała przeprowadzka, bo mam dużo sprzętu, ciuchów, gadżetów i nieakceptowane przez wielu wynajmujących rowery. Gdybym miał się przeprowadzać, to już na nowe i tu zawaliłem. Kilka osiedli oferowało mieszkania pod klucz i to była najlepsza opcja, ale wcześniej dogadać z deweloperem szczegóły wyposażenia (np. prysznic zamiast wanny). Liczyłem na pośrednika zamiast sam działać. Najbardziej przeszkadzał brak czasu na chodzenie po deweloperach. Wcześniej nastawiałem się na zakup "dziury w ziemi" na powstającej niemal w samym centrum inwestycji (termin oddania 2020-2021) i byle do tego momentu gdzieś przemieszkać. Później zacząłem czytać o najmie, flipach i budowie niezależności finansowej. Pomysł mi się spodobał. Na pierwszy rzut oka to był świetny interes. Cena 20% poniżej wartości rynkowej, świetna lokalizacja, a kiedyś sprzedam lub wynajmę. Jednak im głębiej wchodziłem w temat, tym więcej pojawiało się wątpliwości. Jak już dowiedziono na forum, kredyt psuje cały sens inwestycji pod wynajem, a flipy dawno przestały się opłacać. Zresztą flip też będzie kosztowny, bo oprócz remontu dochodzą koszty początkowe (8000 zł podatek, notariusz) i koszty kredytu (5000 zł składki płatne z góry) i kiedy jest tak duża konkurencja ze strony rynku pierwotnego, to opłaca się to jedynie na rynku pierwotnym. Ale najważniejsza kwestia to trzeba gdzieś samemu mieszkać i zapewnić sobie odpowiednie warunki. Cel czysto konsumpcyjny, ale jakość życia też jest ważna. Można całe życie mieszkać w wielkiej płycie (o ile tyle postoi) ze współlokatorami, płacić czynsz spółdzielni za stare ściany i obskurne klatki schodowe, stare rozwiązania technologiczne, brak garaży podziemnych [...] Dochodzi kolejna kwestia - działki w centrum się kończą. Dlatego udam się jeszcze do firmy od najmu, bo oni będą lepiej zorientowani na lokalnym rynku i na pewno lepiej ode mnie ocenią, czy warto kupować obecne mieszkanie pod inwestycję i gdzie jeszcze warto inwestować. Jeśli zmienię decyzję i się wycofam, to wkurzę wszystkich: właścicieli, doradcę, bank, współlokatora. To też sprawdzian asertywności i plan B muszę mieć zapięty na ostatni guzik.

 

 

Sam widziałem 20 kartek, gdzie jak byk było napisane "płacę gotówką", a ostatnio właściciele są nękani przez jednego kupca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I w tym momencie przestałem czytać te durnoty twoje.

 

Po co ta agresja?

 

trafiają się, tylko są kiepskie. Chcesz to Ci wkleję taką za 280k z zeszłego półrocza, ale pewnie byś nie chciał nawet jednej, a co dopiero dwóch.

 

są na otodom działki na np. Choszczówce za 290k, tylko miejsce takie sobie.

 

Nie masz pojęcia, a wyjeżdżasz z ryjem - typowe. Aktywnie uczestniczę w rynku od 10 miesięcy i oglądam działki praktycznie codziennie. Twoje inwektywy mnie co najwyżej bawią. :E Ile działek obejrzałeś w ostatnim roku? Bo ja kilkadziesiąt, a ogłoszeń przeczytałem setki, jeśli nie tysiące :E .

 

Ja nie lecę na takie (tanie w Rembertowie) działki z uwagi na pewne wady, ale to nie muszą być wady dla każdego. Np. nie lubię, gdy obok jest ruchliwa droga lub gdy w sąsiedztwie są podejrzane domy (niekoniecznie pato, ale nie wiadomo, kto tam mieszka - odstraszają mnie komórki, zabudowa jak z zeszłego stulecia, etc).

 

 

Mieszkam w Kobyłce czyli troszkę w innej części podwarszawskiej ale ten sam kierunek. Działki 800-1000 m uzbrojone z infrastrukturą kosztują 400-500 tys.

 

Wiem, gdzie to jest i drogo macie tam strasznie, zupełnie bez powodu, bo bez urazy - miasteczko jak wszędzie. Podobnym absurdem są dla mnie Michałowice po 600-700 tysięcy za 1000m^2.

 

Ale to nic nie znaczy.

 

Halinów 150-200k za 1000m^2 lub więcej. Również inne w okolicy: Cisie, Dębe Wielkie, czasem trafi się Sulejówek Miłosna ale to za 250 zł/m raczej i nie jest to ... najładniejsze miasto w okolicy.

Płochocin 200-250k.

Błonie 100-200k.

 

 

To miejscowości z dobrym dojazdem (pociągiem 35min max do centrum).

 

Wiązowna (glinianka, Wola ducka) nawet od 50k. Ale tam niestety śmierdzi. I bez pociągu.

 

Teraz brat kupił w Zielonce pełne uznojenie droga asfaltowa (Co w podwarszawskich miejscowościach jest LUKSUSEM) dał pół bańki.

Także zejdź na ziemie ie nie pisz tych głupot. Juz pomijam dom za 300. Rudera nie dom bez jakiegokolwiek standardu i udogodnień

 

1. wyłącz agresora

2. nie masz jak widać pojęcia, co można zbudować za 300k.

3. Zielonka kosztuje krocie. Dawanie za to pół bańki - bez urazy, ale za co? Brat chce się pochwalić, że mieszka na prestiżowym osiedlu za 500 zł/m? są tańsze kierunki z podobnym dojazdem. Miejscowości takie jak Zielonka, Michałowice, Opacz, Reguły, Kobyłka - skreśliłem je na wstępie z uwagi na to, że są takie same, jak reszta, poza ceną. Bo kto mi powie, z ręką na sercu, że niezbyt atrakcyjna wieś Michałowice jest warta np. 3x więcej z metra niż identyczna wieś k. Sulejówka ZA CO!?)

 

Koło Legionowa można kupić piękne działki leśne za ok. 300k. Nie dość, że 200k w kieszeni i ładniej, to jeszcze masz lepszy dojazd.

 

Wołomin i okolice = linia kolejowa tylko do W-wa Wileńska - słaby dojazd, przesiadki. Nie dałbym za to nawet 150k, ale spoko, chcecie to wasza sprawa.

 

https://www.otodom.pl/oferta/dzialka-w-plochocinie-ok-1222m2-ID45urQ.html#586e232022

 

nie lepsze? byłem, oglądałem. Masz drogę gminną asfaltową i wszystkie media. do tego pociąg 500m od domu, który do centrum dojeżdża zdaje się poniżej 30 minut. Nie szkoda wam kasy na zielonki gdzie się stoi w korku po 60 min rano by się przez most przebić? :E

 

(ja tego nie wziąłem, bo Płochocin nie ma żadnych lasów, same pola - ale nie każdemu będzie to przeszkadzać. Plus, sprzedaje to... mocno specyficzne małżeństwo. Trudni ludzie.)

 

Tak więc więcej pokory, kolego. Siedzę w tym już tak długo i intensywnie, że wiem co mówię. :lol2:

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

https://www.otodom.pl/oferta/dzialka-w-plochocinie-ok-1222m2-ID45urQ.html#586e232022

 

Te zdjęcia działki są epickie :E

 

U mnie w mieście wygląda to tak:

https://www.otodom.pl/oferta/900-m2-wydane-warunki-kanalizacja-prad-woda-ID44wRX.html

 

 

A samochodem dojedzie się wszędzie w max 10-15min. Średnio w 5min autem mamy dostęp do 3/4 miasta. Tak to wygląda poza stolicą ;]

 

Tylko świń i kur nie ma za bardzo do macania jak niektórzy sobie wymarzyli. Ale jakby komuś zależało, to może sobie kupić żywą kosiarkę za 5 dyszek:

https://www.olx.pl/rolnictwo/gielda-zwierzat/kozy/zary/?search%5Bdist%5D=100

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Te zdjęcia działki są epickie :E

 

No niestety standardowa praktyka niektórych agencji, żebyś nie mógł zgadnąć gdzie to :E

 

A samochodem dojedzie się wszędzie w max 10-15min. Średnio w 5min autem mamy dostęp do 3/4 miasta. Tak to wygląda poza stolicą ;]

 

To prawda :) Na warszawskich przedmieściach samochód się przydaje, ale nie do dojazdu do pracy. Raczej np. do wypadu do znajomego wieczorem, kiedy luzują korki. Wtedy też idzie dojechać w 15 min do centrum z przedmieścia (zależy jeszcze od dzielnicy). Kiedy jest szczyt, to jest masakra. Już szybciej rowerem czasem. :lol2:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, jak miasto ma ponad 100tys mieszkańców to zaczynają się korki ;)

 

Dla mnie poniżej 100tys korek zaczyna się od momentu, kiedy w okolicy 14-16 godziny muszę stać dwa przejścia światła z czerwonego w zielone. Trzy przejścia to już tragedia :E

Ostatnio stałem tak, jak główną drogę wjazdową do miasta zamknęli na czas remontu i puścili małym osiedlem wszytko z boku, bez przestawienia światła zielonego na pojedyncze. Teraz jest tam podwójne zielone dla tych jadących prosto i w prawo z przeciwka, oraz dla tych skręcających w lewo zgodnie z "objazdem". Idioci i co zrobisz :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie będę roztrząsał, co lepsze dom czy mieszkanie, bo to jabłka i pomarańcze. Jak na mój gust dom na przedmieściach jest fajny jak dzieci względnie małe, bo potem ten samochód robi się męczący: dzieci do szkoły, dzieci ze szkoły, na zajęcia, na angielski, na basen i tak kursujesz w te i wewte.

 

Co do Rembertowa i cen działki i nieruchomości to pozostaję sceptyczny, ew. okazja 1 na 50. Jakoś wszyscy moi znajomi z Rembridge mieszkają w blokach :)

 

Mam też wrażenie, że zafiksowałeś się na czasie dojazdu do centrum zbyt mocno. Np. porównywanie pociągu do metra z Kabat, że 2 minuty szybciej, no fajnie, ale pewnie co 20-30 minut, a metro w szczycie co 2 minuty, do 10 w nocy. Tak samo jak skreśliłeś dojazd na Wileniak. Nie każdy pracuje w centrum w zasięgu pieszym z dworca, powiedziałbym, że większość i tak się przesiada dalej. Teraz z Wileniaka masz dojazd do zagłębia przy Daszyńskiego, a za chwilę na dużą część Woli jak metro otworzą. A na Mordor daleko gdzie byś nie mieszkał. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z buta mam teraz 13min drogi do rynku. Wcześniej z mieszkania miałem 11min drogi.

 

Samochodem z domu mam 3 minuty. Wcześniej samochodem z mieszkania miałem 2 minuty + 2-3minuty stania na Ustąp Pierwszeństwa.

 

 

Do podstawówki synek ma dalej. Ale do ogólniaka jak zechce, to ma 2-3minuty z buta i całe 200 metrów do przejścia. Takie tam przedmieścia ;)

 

 

A jeszcze wracając do spacerów, kolega kupił mieszkanie na osiedlu, z którego ma 27min drogi z buta do rynku. Tak mówi Google ;]

 

Dom to nie koniecznie ZADUPIE. Mieszkanie to nie koniecznie ścisłe centrum. Chociaż fakt, o połowę mniejsze mieszkanie kosztowało 100tys mniej ;)

 

I idąc w drugą stronę, mieszkanie nie koniecznie musi być tańsze niż domek. A przepraszam to już APARTAMENT :lol2:

https://www.otodom.pl/oferta/zary-sprzedam-do-negocjacji-wlasciciel-ID45taL.html#b28b1e2187

Edytowane przez Minciu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam też wrażenie, że zafiksowałeś się na czasie dojazdu do centrum zbyt mocno. Np. porównywanie pociągu do metra z Kabat, że 2 minuty szybciej, no fajnie, ale pewnie co 20-30 minut, a metro w szczycie co 2 minuty, do 10 w nocy. Tak samo jak skreśliłeś dojazd na Wileniak. Nie każdy pracuje w centrum w zasięgu pieszym z dworca, powiedziałbym, że większość i tak się przesiada dalej.

 

Muszę przyjąć jakiś punkt odniesienia. Pracę się zmienia, czasem z jednej strony miasta na drugą i wtedy cała kalkulacja w pizdu :Up_to_s: A centrum zawsze w tym samym miejscu ;)

 

Teraz z Wileniaka masz dojazd do zagłębia przy Daszyńskiego, a za chwilę na dużą część Woli jak metro otworzą. A na Mordor daleko gdzie byś nie mieszkał. :P

 

Chodzi o to, ze dodatkowo do dojazdu (i to jedną z najbardziej obciążonych linii - w czasach nie-pandemicznych pociągi jadące z Tłuszcza są tak przeładowane, że jeden człowiek jedzie na drugim) masz jeszcze kilkanaście minut metrem plus parę minut na przejście, poczekanie. Wiadomo, że niektórych przypadkach może to być super (Np. pracujesz przy Wileńskim) - kwestia sytuacji.

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Up No ja wiem, znam miasta gdzie od rynku do obwodnicy jest 15 minut piechotą. Ale nawet tam, o ile miasto nie jest wymierające, działka budowlana w dobrej lokalizacji kosztuje słono. Chyba, że to jeszcze ojcowizna po dziadkach :D Przy czym jasne, mieszkanie nie gwarantuje bliskości centrum, ale przynajmniej jakąś infrastrukturę na miejscu no i komunikację publiczną jeżeli miasto posiada.

 

P.S. ja się wychowywałem w mieszkaniu w bloku nauczycielskim przy szkole średniej, gdzie pracowali rodzice. Podstawówka sąsiadowała przez ogrodzenie, na 5-minutowej przerwie byłem w stanie dobiec do domu po zapomniany zeszyt i wrócić przed dzwonkiem. Tylko niczego to nie dowodzi za bardzo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
P.S. ja się wychowywałem w mieszkaniu w bloku nauczycielskim przy szkole średniej, gdzie pracowali rodzice. Podstawówka sąsiadowała przez ogrodzenie, na 5-minutowej przerwie byłem w stanie dobiec do domu po zapomniany zeszyt i wrócić przed dzwonkiem. Tylko niczego to nie dowodzi za bardzo.

 

O proszę, to mam bardzo podobne doświadczenia ;) Miałem dokładnie naprzeciwko bloku podstawówkę i (później) gimbazę. Wychodziłem o 7:55 na lekcję o 8 ;) tak rodzice śmiesznie trafili na mieszkanie spółdzielcze, gdy jeszcze można je było dostać.

 

Mniejsze miejscowości pod Warszawą często są w miarę fajnie zorganizowane. Koło dworca jest często np. biedra, poczta, paczkomat, urząd, apteka, stacja benzynowa. Dlatego tak cisnąłem na działkę koło stacji. Nie dosć, że dojazd komfortowy, to jeszcze wszystko 5 min spacerem od domu. Jak w mieszkaniu w sumie, a nawet lepiej. W Warszawie na typowym osiedlu jest wszędzie daleko :E

 

Ogólnie - nie czarujmy się, pod Warszawą sensowna działka to na ogół od 200 tysięcy w górę, a okazje mają często jakiś feler. Ale pisanie, że działka z sensowną infrastrukturą to minimum pół melona jest po prostu śmieszne. Kompletna nieznajomość rzeczywistości.

 

Szkoda, że nie jestem programistą 15k. Od Warszawy trzymałbym się z daleka i byłoby luz, kupiłbym działkę koło Mincia za 70 koła :lol2:

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za dużo wykopów o #programista15k. Takie stawki są właśnie w dużych miastach. Oferty z innych regionów bardzo często mają połowę tej kwoty. Chyba, że zdalnie, ale na pewno nie będzie to pierwsza praca. Za 30k mogłem mieć działkę w rodzinnej mieścinie i siedzieć na bezrobociu. Na całe miasto 40k mieszkańców jest jeden znany mi programista. Także w tym zawodzie masz za automatu lokalizację z drogimi działkami.

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlatego żałuję, że mając lokal rodzinny tutaj nie zdecydowałem się na zostanie #programista15k, by bym teraz szukał działki na zadupiu za grosze :lol2: już jako senior i wyłącznie na zdalnym :Up_to_s:

 

A niestety w mojej branży prawie wszystko kręci się wokół Warszawy - nie mam wyboru.

 

Chociaż ja Warszawę lubię, szczrze :Up_to_s: Tylko nie lubię tutejszych cen.

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja z perspektywy obecnej sytuacji uważam, że praca zdalna nie jest fajna. Brakuje kontaktu z ludźmi z zespołu, wspólnego wyjścia na lunch, a pair programming przez screen share to nie to. Współpraca z innymi zespołami jest jeszcze cięższa. Nie wezmę laptopa pod pachę, żeby komuś pokój obok pokazać, co i jak. Do tego odpadają wszelkie biurowe udogodnienia, jak sale konferencyjne, samo-zaopatrująca się kuchnia, spotkania ad-hoc czy piłkarzyki/bilard z bardziej przyziemnych rzeczy. Zdalny zespół nigdy nie będzie tak zgrany jak ekipa, co siedzi ze sobą razem na miejscu. IMO taka praca to upierd i nie zdecydowałbym się na coś takiego. Jak ktoś chce odbębnić 8h i tyle - spoko. Jak ktoś jest zajarany tematem i chce zrobić porządną robotę - jest trudniej. Wolę dołożyć te 200k (w przypadku Wro) do działki i mieć normalne warunki pracy. W Wawie pewnie więcej, ale stawki też o kilka k lepsze. A usadowienie się pod dużym miastem ma sporo plusów. Blisko do wszelakich galerii handlowych, kin, zoo, itd. Do tego nie musisz dzieciakowi bulić za wynajem mieszkania przez całe studia - kilkadziesiąt tys wraca.

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hm, ciekawe podejście. No ale ja jestem raczej samotnikiem, mało ludzi mi podpasowuje. Drażni mnie biurowy small talk, większość ludzi mnie po prostu nudzi (słabe/mało inteligentne poczucie humoru, głupie gadki, sypanie generycznymi tekstami albo jeszcze gorzej - przysłowiami :kwasny:). I po cholerę mi piłkarzyki jak mam przed sobą wypasionego peceta i ok. 20 konsol :lol2:

 

Dopiero w domu pracuje mi się dobrze. Wreszcie bez:

 

- wypierdów ludzi z pokoju, które w ogóle mnie nie interesują.

- wymuszonego small talk.

- niewygodnego krzesła i biurka.

- gównianego małego monitora.

- klawiatury za 50 zł z marketu.

- słuchania muzyki z gównianych słuchawek.

- męczącego dojazdu.

- jedzenia tego, co akurat jest na stołówce albo wiecznego odgrzewania w mikrofali.

- wyłączania gry, gdy wchodzi dyro :E

- wiecznie zajętych kibli, sąsiadujących ze sobą kabin, osranych klozetów.

 

Mogę odpalić projekt i skupić się na nim w ciszy i spokoju.

 

Zabawne, jak bardzo odczucia ludzi potrafią się różnić :Up_to_s:

Z tym, że część z wymienionych to pewnie efekt tego, że pracuję w państwówce. Chociaż wątpię, że u Janusza byłoby lepiej, a w korpo dla odmiany jest open space, którego szczerze nienawidzę.

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No cóż, widać, że nie pracowałeś w porządnej firmie IT z solidnym zespołem:

  • ludzie w pokoju zazwyczaj mają bardzo fajne rzeczy do powiedzenia i chętnie się czegoś dowiem. To są inteligentni ludzie, którzy potrafią się wysłowić,
  • mam krzesło za 2k i równie solidne biurko. Na czas epidemii przywiozłem je do siebie, bo są genialne.
  • mam trzy monitory 24" 1440p. Bez szału ale też bez bidy. Wolałbym dwa większe,
  • Logitech MX Keys jest ok, ale serio wisi mi to. Pracowałem też na badziewiu od Apple i nie było problemu. A samego pisania wiele nie ma. Większość czasu to myślenie, a kod uzupełnia za mnie IDE. W najgorszym wypadku szarpnę się na swoją.
  • słuchawki faktycznie są gówniane. Można przynieść swoje,
  • w czasie dojazdu czytam bloga, który pomoże mi skończyć zadanie. Jest to czas pracy.
  • w Rynku jedzenia jest do wyboru do koloru, a do tego firma opłaca lunch,
  • dyro wchodzi, aby zapytać, w co gramy. Nie ma nic złego w sprzedaniu przełożonemu headshota rakietą w Q3,
  • z kiblami różnie bywa. Nowe biurowce mają błyszczące kibelki i prysznice. Jest ekipa sprzątająca dwa razy na dzień. Ale i tak nie wyobrażam sobie, że inteligentny człowiek nie umie po sobie posprzątać.

 

IT to nie państwówka. Owszem, są takie firmy, jak opisałeś (choć trzeba by długo szukać). Ale czemu mam się na takową skazywać? Pracowałem w różnych firmach, wliczając w to Comarch i nie było problemów. No ok, kompy były z demobilu, ale można było za to grać klawiaturą w tenisa w open space. Praktycznie każda firma IT daje godziwe warunki pracy. Zaopatrzona kuchnia, klima, dwa monitory i solidne krzesło do standard. I fakt - open space ssie. 50/50 jeśli chodzi o moje trafianie na open space vs osobny pokój. A w piłkarzyki gra się właśnie po to, aby się oderwać od kompa.

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się

Komentowanie zawartości tej strony możliwe jest po zalogowaniu



Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Tematy

  • Odpowiedzi

    • Ooo, ja też jestem toksyczny? Bo w sumie wpisuję się w ten schemat   Może zmienię nick na Toxic Crusader    Jak sam zauważyłeś, forum nie było specjalnie popularne, ale to wynikało raczej z faktu że ci co lubili tą formę komunikacji byli już "zagospodarowani" przez PClola i Pjur, natomiast młodsi wybierają raczej grupy na Fejsie lub Discordzie.   
    • Też się zarejestrowałem na ITH.  Jednak jak przejrzeć to forum, to przed zalewem uchodźców z PCLaba było praktycznie martwe. Także coś tam musiało być mocno nie tak, albo było olewane przez właścicieli portalu. Teraz skorzystali na kasacji PCLab i dostają sporo świeżej krwi. Czy to wystarczy by tamto forum się utrzymało, czy też ludzie się rozejdą po necie, zobaczymy myślę że w ciągu ok roku maks dwóch. Z minusów to jest tam pełno toksycznych użytkowników, w tym pobanowanych z PCLaba czy trzymanych tu za twarz przez moderację, a tam dających popisy bez ograniczeń.   Z plusów to odbudowano tam strukturę tematów w ofiie z PCLaba.   P.S. Zobaczymy też czy rdzennym użytkownikom ITH spodoba się że uchodźcy narzucili swoją kulturę
    • IC Diamonda działał patent z podgrzaniem, a na Artcica nie  Oddałem kumplowi założył na 9600Pro gdzie oryginalne coś to był wyschnięty piasek 
    • Może zróbmy ulotki na drzewach porozwiejszamy ze szukamy ludzi,taka warszawa ma duzo miejsc na ulotek
    • ITH trochę się rozkręci i zyska wielu nowych użytkowników, ale sądzę, że nie będzie to aż tak prężnie działające forum jak PCL. Ludzie po upadku/zamknięciu ich najbardziej ulubionego miejsca w internecie dość często się rozpływają, przestają pisać.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...