Skocz do zawartości
WebCM

Zakup mieszkania od dewelopera

Rekomendowane odpowiedzi

1 godzinę temu, Bono[UG] napisał:

A co z nadmiernym nagrzewaniem latem?

To tak samo, jak w zwykłych oknach - najprościej.
- rolety zewnętrzne
- rolety wewnętrzne
- zasłony wewnętrzne
- firany itd. itp. akcesoria
Nie ma dużej różnicy z nagrzewaniem się latem pomieszczenia, między porządnym pakietem 3 szybowym, a zwykłym oknem.
Jeżeli pokój jest od południa / zachodu i ma tendencje do mocnego nagrzewania się, to siłą rzeczy problem będzie niezależnie od rodzaju okna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

To fakt, mycie szyb będzie bardziej czasochłonne. Od zewnątrz to chyba lepiej we wspólnocie złożyć się na firmę, żeby raz w roku przyjechali i umyli. Dowiem się, jak to wygląda w praktyce.

Jeśli chodzi o ciepło, to jednak "ocieplone" mury lepiej izolują.

W biurze mamy z tym problem - wentylacja zawodzi, w lecie gorąco, a w zimie trzeba grzać mocno, mimo że są zwykłe okna bez szklanej elewacji. Nie znam przyczyny takiego stanu rzeczy.

No nic, będę rozmawiał z deweloperami. Co do lokalizacji, to dalej nie wiem, bo zawsze coś kosztem czegoś, a decydując się na szeregówkę więcej czasu stracę np. na dojazdy. Tylko jak zacząć, żeby znów mnie nie olali. Na maile odpisał tylko 1 deweloper. Dodzwonić też się ciężko. Biura nieruchomości zlały wszystkie. Każdy woli klienta z gotówką i konkretami. Najlepiej spotkać się w biurze sprzedaży, ale w covidowej rzeczywistości raczej nierealne. Końcem roku już miałem zarezerwowane mieszkanie 3-pok (dziś tego konkretnego bym nie wziął ze względu na sąsiedztwo innego budynku), lecz sytuacja potoczyła się inaczej. Być może warto poczekać na nowe wieżowce w jeszcze lepszej lokalizacji, ale to kolejne 3-5 lat wegetacji. W przypadku mieszkania celuję w metraż 40-60 m². Ludzie mówią "im większe, tym lepsze", ale w razie przeprowadzki/etc mniejsze łatwiej wynająć / sprzedać. Jeśli szeregówka, idealnie by mieć cały segment dla siebie, no ale finanse ograniczają. Moje cele: miejsce do pracy, miejsce do hobby, a imprez w domu raczej urządzał nie będę. Chcę się dalej rozwijać w wielu kierunkach. Potrzebuję też przechowalni na różne sprzęty (m.in. rowery, sprzęt komputerowy), tak więc albo większa komórka lokatorska, albo dodatkowy pokój. Powierzchnia też ma wpływ na komfort do pracy - może dlatego w biurze czuję się lepiej. No i tu mam dylemat, czy jednak nie poczekać jeszcze trochę i kupić większy metraż niż te biedne 40 metrów. Nie biorę pod uwagę żony i dzieci, bo może nigdy ich nie będzie.

Edit: opowiem nieco więcej o melinie, jak to się zaczęło. Kogo nie interesuje, niech nie klika.

 

Tak już mam, że trudne sprawy przekładam w nieskończoność. Muszę mieć dużą motywację, aby pójść coś załatwić i popchnąć pewne kwestie do przodu. Najczęściej kończy się na wymówkach: nie mam czasu, pójdę w przyszłym tygodniu, muszę poszerzyć wiedzę... Próbuję bezskutecznie z tym walczyć. Dochodzi ryzyko popełnienia błędu i ciągle zmieniające się wymagania.

Studia spędziłem w akademiku. Tam jest jak w więzieniu. Mieszka się po kilku na pokój, piętrowe łóżka, niski standard, wrzaski, krzyki i wiecznie zarzygane korytarze. 90% lokatorów to patologia. Kierowniczka ma władzę absolutną i przeprowadza niezapowiedziane naloty. Kwitnie nielegalny handel alkoholem i używkami. Do niedawna brak lodówek (żywność na parapet za okno). Aneks ze śmierdzącym koszem. Chłód wdziera się przez szczelnie zamknięte okna (brak styropianu na elewacji). Pościel najlepiej przywieźć swoją łącznie z kołdrą i poduszką, bo te na wyposażeniu z pierza kłują i śpi się niewygodnie. Poszewki, które rzekomo wracają z pralni, śmierdzą i są zakurzone. W kuchni kolejka do wolnych palników. Łazienka - jeśli jest jedna na piętro, to plus taki, że nie trzeba samemu sprzątać, ale też bywają kolejki do WC i pryszniców (o ile działają). Kiedyś kolejka chętnych do akademika była długa. Ostatnio ten trend się zmienia i uczelnie zamykają część akademików, bo się nie opłaca. Docenialiśmy bliskość uczelni i społeczność studentów (oprócz patoli byli też normalni). Współczesna bananowa młodzież nie chce mieszkać w tak podłych warunkach.

Plany zakupu własnych m² pojawiły się jeszcze na I stopniu. Wcześniej nie doceniałem znaczenia pieniądza ze względu na narzucony światopogląd. Po studiach chciałem od razu iść na swoje, ale do głowy mi nie przyszło, że jeśli nie kupię kilka lat wcześniej, to jestem w czarnej d****.

Ówczesna wiedza na ten temat była na zerowym poziomie. Chociaż utrzymywałem wtedy kontakt z ludźmi, którzy mieli to już za sobą i by mi w pewnych kwestiach pomogli. Wypełniłem ankietę na stronie o MDM, ale okazało się, że to nie jest rządowa strona, a jakiegoś pośrednika. Telefonu nie odebrałem. Może błąd. W każdym razie pomimo braku doprecyzowanych wymagań trzeba zebrać się na odwagę, znaleźć chwilę (nawet wziąć urlop) i pójść do banku lub do doradcy. Znając kwotę, jaką możemy wydać, udajemy się do deweloperów lub do pośredników nieruchomości. Uderzamy od razu do ich agentów - jeśli nie odpiszą na maila, to dzwonimy do skutku. To nam ma zależeć.

Nie chciałem wynajmować od prywaciarza z nie wiadomo kim, więc po studiach dalej mieszkałem w akademiku. Zakup mieszkania przeciągał się. Po powrocie z pracy jedyne co zrobić to włączyć grę, aby nie zsunąć się z krzesła (opisywany problem w innym wątku). I jeszcze praca dyplomowa do napisania wraz z projektem. Ostatecznie błądziłem po internecie + sprawy ważniejsze.

Kończył się rok akademicki. O ja naiwny. Przez wakacje kupię i wykończę mieszkanie. Jeśli nawet to by mi wyszło, to plany pokrzyżował wyjazd. Brak dostępu do neta. Trzeba szybko wyprowadzić się z akademika. Przez wakacje tylko jeden jest czynny, a potem absolwenci mogą dostać się gdy zostanie wolne miejsce. Nigdy nie lubiłem przeprowadzek. We wrześniu zmiana budynku, tak więc łącznie 3 w roku (lipiec, wrzesień, październik). Wtedy przypomniałem sobie, że jest wolny pokój u osoby z roku. Nie było czasu na szukanie innego lokum. Przeprowadzka w 3 dni. Choć narzekałem na standard w akademiku, to widok tego mieszkania mnie przeraził. Jak oni tak mogą żyć!? No ale to miało trwać max do czerwca. W ogóle nie podobało mi się osiedle, a potem zacząłem doceniać jego zalety. Niestety, kwestia własnego m² nie została pchnięta do przodu. Dlaczego? Nie umiem do końca na to pytanie odpowiedzieć. Spróbuję się z tym zmierzyć teraz.

Po pierwsze nadal brak sprecyzowanych wymagań. Nikt nie umiał doradzić, na jakim osiedlu, aby mieć dostęp do komunikacji miejskiej i sklepy w pobliżu. Dużo nasłuchałem się o mankamentach typu: pleśń, grzyb, pękanie ścian, zalane garaże podziemne. Bezskutecznie szukałem na ten temat informacji w sieci. Ludzie raczej skarżą się znajomym niż na forum publicznym. Niestabilna była też sytuacja zatrudnienia - UOP na czas określony do wykorzystania limitu. Przekonywano mnie, że banki z taką umową nie udzielają kredytu, co okazało się nieprawdą. No i ostatnia kwestia to brak wiedzy i doświadczenia. Było kupić nawet kawalerkę, a dziś mógłbym kupić coś większego.

Mój największy błąd to zostanie w melinie. Trzymały mnie 3 rzeczy: niski czynsz, współlokatorzy, których już znałem i stabilność... do czasu. Ostatnia kwestia była szczególnie ważna, bo znajomi przeprowadzali się średnio co kilka miesięcy i taki mi stworzyli obraz rynku najmu.

Okazji do zmiany było kilka. Nie wykorzystałem. Dziś bym poświęcił dzień na znalezienie nowego lokum nawet za kilka stówek więcej i zlecił przeprowadzkę zewnętrznej firmie.

Warunki tu panujące zaczęły przenosić się na sytuację w pracy.

Sygnały świadczące o konieczności szukania nowego lokum zaczęły pojawiać się już wcześniej, jednak łudziliśmy się, że kilka lat jeszcze pomieszkamy, a ja przez ten czas zdążę kupić własne. Podczas spotkania zagwarantowano nam do końca roku, a może nawet do czerwca kolejnego roku. Jednak nie. Końcem sierpnia kazali opuścić lokal września, ale poszli na rękę ze względu na urlop lokatora, który miał z nimi świetne stosunki i czuł się tu jak w bajce, bo mu wbili do głowy, że nigdzie nie będzie lepiej. Kolejny termin to październik/listopad. Przeglądam OLX. Jest inna dziura (jeszcze gorsza) za podobną kwotę. Jest też kilka mieszkań 2-pok i 3-pok w średnim standardzie, ale wychodziło za dużo na głowę. To był okres tuż przed październikiem i wszystko pozajmowali studenci. A może słabo szukałem. Teraz mało kto ogłasza się na OLX, bo są grupy na Facebooku. Wtedy o tym nie wiedziałem. Wystarczyło tam napisać ogłoszenie.

Wcześniej idę do pośrednika i dowiaduję się, że nowe mieszkania są dopiero w budowie i nie ma dostępnych od zaraz, a tych kilka wykończonych przez dewelopera pod klucz on sam by kupił co najwyżej pod inwestycję. Dla mnie cena zaporowa i jeszcze musiałbym kilka rzeczy przerobić.

Na początku zakup meliny nie wchodził w grę. Rozum podpowiadał, aby nie kupować tych starych ścian. Znajomi też odradzali, bo remontowali swoje domy i znali koszty. Później zacząłem oglądać Kubę i inne kanały o inwestowaniu w nieruchomości. Spodobało mi się. Ale każdy rynek jest inny. Ponadto mieliśmy odmienne sytuacje. Kuba kupował tanio kawalerki (najbardziej chodliwy towar niezależnie od miasta), remontował swoją ekipą po taniości i wynajmował drogo jako luksusowe "apartamenty". Ja nie dość, że nie miałem swojego m², to jeszcze współlokatorzy nie zapłaciliby więcej za wyższy standard. Później wyszły kolejne kwiatki: cena, jaką dałem, wcale nie była -20%, a rynkowa (ceny ofertowe na OLX są mocno zawyżone), metraż niższy, a lokalizacja nie przyciąga najemców. Studenci wolą nowe budownictwo, większość na uczelnię dojeżdża samochodem i są w stanie zapłacić więcej za wysoki standard mimo gorszej lokalizacji. Tak więc wtopa roku. Może wynajem na pokoje ma największą stopę zwrotu, ale trzeba to zrobić mądrze (duży metraż, więcej pokoi, naprawdę dobra lokalizacja i najlepiej nowe budownictwo).

Ostatecznie zadecydowały inne czynniki. Nigdy nie wiadomo, na kogo trafisz. Nie chciałem użerać się z kolejnymi właścicielami ani lokatorami. Wynajmowałem już kilka mieszkań i wszędzie jest to samo. Wchodzą do pokojów pod nieobecność, zaglądają do szaf, grzebią w prywatnych rzeczach, trzymają swoje rzeczy, robią sobie z wynajmowanego mieszkania magazyn i wszystko kontrolują. Przyłapani na gorącym uczynku w sobotę rano kazali mi iść spać. Zależało mi przede wszystkim na bezpieczeństwie sprzętu i możliwości przechowywania go w domu. Gdybym jednak znalazł normalnych wynajmujących i pokój zamykany na klucz, to nie powinno nic zginąć.

Co straciłem przez ostatnich kilka lat? Bardzo wiele. To kilka lat totalnej wegetacji. Tego czasu już nie odzyskam. Kiedy inni się rozwijali, mając do tego warunki, stałem w miejscu i oszczędzałem każdą złotówkę na własne lokum. Dopóki tej kwestii nie rozwiążę, nie ruszę do przodu.

Remont odpuściłem, żeby mieć na wkład własny na docelowe mieszkanie.

Zostać w melinie? Lokalizacja może jest fajna, bo osiedle samowystarczalne (sklepy, przystanek, usługi i blisko ścisłego centrum), w zimie czyste powietrze, zieleń, drzewa, spokojni sąsiedzi, ale to jednak wielka płyta (nie wiadomo, ile postoi i czy za chwilę nie straci na wartości), alkoholizm, żule, stare technologie, brak parkingu podziemnego i mnie odrzuca, gdy wchodzę do bloku. Chęć stabilizacji bez współlokatorów. Koszt remontu przewyższy koszt wykończenia nowego.

Nowe budownictwo to loteria. Kup dziurę w ziemi albo nic nie kupisz. Efekt końcowy odbiega od wizualizacji. Buduje się po taniości. Pękają ściany, wilgoć, pleśń, woda w garażach, słaba izolacja akustyczna (gorzej niż w wielkiej płycie, bo nawet słychać, jak sąsiad zapala światło). Brak drzew i przestrzeni dla ludzi. Wokół parkingi, ale może ludzie tego chcą, bo liczba aut na mieszkanie przekracza 2. Nowe osiedla zazwyczaj powstają na obrzeżach, a więc do sklepu trzeba jechać samochodem, a jeśli jedzie jakiś autobus, to raz na godzinę i kawał drogi na przystanek, zaś w zimie kopcą domki i nie da się oddychać.

Idealnie byłoby mieszkać koło zakładu pracy, ale tu w grę wchodzi wynajem albo zakup na rynku wtórnym. W moim przypadku rozwiązałoby to wiele problemów, szczególnie z dojazdem.

Chcę na zawsze uwolnić się od zatłoczonej emerytami komunikacji miejskiej.

Odkąd nie jeżdżę komunikacją, to nie choruję.

Może COVID coś zmieni w mentalności, że jeśli przyjadę rowerem czy hulajnogą w niepogodę lub w zimie, to nie znaczy, że nie stać mnie na autobus.

A najlepiej dojazdów by uniknąć. Niestety po epidemii wracamy.

Może wynajem nie jest taki zły, ale trzeba poszukać normalnego wynajmującego. Śmieszy mnie jednak standard pokoi zarówno w średnim i wysokim segmencie. Małe biurka, że ledwo laptopa postawisz i słynne plastikowe krzesełka.

Nie wiem, co robić. Trzeba iść do przodu. Ale jednocześnie nie wpaść z deszczu pod rynnę.

Jakie rozwiązanie w tej trudnej sytuacji?

Żyjemy w podłych warunkach jak studenci, a ja mam już dość!

#copypasta

Edytowane przez WebCM

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, kanon7 napisał:

Jeżeli pokój jest od południa / zachodu i ma tendencje do mocnego nagrzewania się, to siłą rzeczy problem będzie niezależnie od rodzaju okna.

Od rodzaju nie ale powierzchni to już tak.
Zwykłe okno wpuści mniej niż przeszklona ściana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Bono[UG] napisał:

Od rodzaju nie ale powierzchni to już tak.
Zwykłe okno wpuści mniej niż przeszklona ściana.

Racja, ale jak już jest problem nasłonecznienia to przeszklona ścinana wiadomo że zwiększy zjawisko. Nie dużo, ale zwiększy. 

Albo rybki, albo akwarium. Dlatego wtedy najlepiej rolety wew. /zew. jakieś zasłony i problem rozwiązany. 

Nie da się mieć przeszkolnej ściany z zaletami tej opcji i zaletami zwykłego okna bez wad jednego, czy drugiego. 

1 godzinę temu, WebCM napisał:

Tylko jak zacząć, żeby znów mnie nie olali. Na maile odpisał tylko 1 deweloper. 

Do wniosku dołącz wydrukowany w całości ten temat i podkreśl że WebCM to Ty. 

:E:E:E

 

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mydlij oczu roletami wewnętrznymi. Tylko markizy zewnętrzne lub rolety zewnętrzne. Najlepiej montowane przez dewelopera, bo samemu jak ma się to montować to cena zwala z nóg i pojawia się kłopot z elewacja i chowaniem mechanizmu. 

Wewnętrzne zasłony, rolety zamieniają okno w grzejnik. Szczególnie jak ktoś jeszcze zawiesi coś w ciemnym kolorze.

Druga sprawa to akustyka pomieszczenia. Szkło to największy wróg dobrej akustyki. Tutaj już zasłony i firany ratują sytuacje na szczęście. Ale i tak szmata na okno 5 metrów to z tysiąc zł kosztuje. Też boli za głupie firanki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ja kilka lat temu zamówiłem do pokoju po stronie południowej przyciemniane okna z warstwą odbijającą podczerwień - robotnicy dziwili się mówiąc że nikt tego nie zamawia.

Ale okna się sprawdziły - mimo braku klimy jest wyraźnie chłodniej (i ciemniej) niż było ze zwykłymi szybami. Takie okna czasem stosuje się w wieżowcach.

Jedyny problem jest taki że samce sikorek widzą w oknie swoje lustrzane odbicie i w nie czasem dziobią, bo widzą rywala :E Na szczęście nie są w stanie uszkodzić okna, ale trzeba je potem myć, bo dziobek zostawia ślady.

P.S.

W nowym mieszkaniu mam co prawda okno od strony południowej, ale w godzinach największego nasłonecznienia słońce zasłania druga "wieża" tego budynku. Więc jest widno, ale nie ma upału. Tylko widok z okien jest dość nieciekawy.

Edytowane przez Andree

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
8 godzin temu, Minciu napisał:

Nie mydlij oczu roletami wewnętrznymi. Tylko markizy zewnętrzne lub rolety zewnętrzne. Najlepiej montowane przez dewelopera, bo samemu jak ma się to montować to cena zwala z nóg i pojawia się kłopot z elewacja i chowaniem mechanizmu. 

Wewnętrzne zasłony, rolety zamieniają okno w grzejnik. Szczególnie jak ktoś jeszcze zawiesi coś w ciemnym kolorze.

Druga sprawa to akustyka pomieszczenia. Szkło to największy wróg dobrej akustyki. Tutaj już zasłony i firany ratują sytuacje na szczęście. Ale i tak szmata na okno 5 metrów to z tysiąc zł kosztuje. Też boli za głupie firanki.

Wiadomo że rolety / zasłony wewnętrzne będą gorsze, niż na zewnątrz, ale podałem wszystkie opcje.
Co do akustyki - to jak ktoś chce mieć zarazem super cicho, kupuje pakiet akustyczny szyb i masz cisze totalną. Sam mam w domu pakiet akustyczny w dużym przeszklonym salonie. Drogo, bo drogo, ale zawsze gdy ktoś wejdzie i widzi ruch za oknem - jest zdziwiony że kompletnie nic nie słychać, żadnego szmeru.
Poczytaj sobie więcej o pakietach (szybach) akustycznych, a nie wyzywaj innych że nie mają pojęcia o temacie.

Edytowane przez kanon7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodzi o akustyka wnętrza. Szklany domek to większe Echo. Wejdź garderoby i wyjdź na korytarz. Różnica jest ogromna. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Minciu napisał:

Nie mydlij oczu roletami wewnętrznymi. Tylko markizy zewnętrzne lub rolety zewnętrzne.

Wewnętrzne zasłony, rolety zamieniają okno w grzejnik. Szczególnie jak ktoś jeszcze zawiesi coś w ciemnym kolorze.

Rolety zewnętrzne tak samo się grzeją, do tego zabierają światło. Na czas poza domem ok ale w innym przypadku szkoda światła dziennego.

W jednym pokoju i w pracy mam inny patent - rolety z folii przyciemniającej, odblaskowej. Jak słońce świeci prosto w okno, to mimo zaciągnięcia jest wystarczająco jasno. Redukcja ciepła jest znaczna, mimo że folia potrafi się nagrzać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rolety zewnętrzne w formie żaluzji znasz? Nie nie grzeją jak światło i promieniowanie podczerwone e zostaje na zewnątrz.

Masz jeszcze markizy też nieźle czaruja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  

2 godziny temu, Bono[UG] napisał:

Rolety zewnętrzne tak samo się grzeją, do tego zabierają światło.

 

54 minuty temu, Minciu napisał:

Rolety zewnętrzne w formie żaluzji znasz? Nie nie grzeją jak światło i promieniowanie podczerwone e zostaje na zewnątrz.

Obaj przesadzacie. Rolety zewnętrzne się oczywiście nagrzewają, ale temperaturę oddają głównie powietrzu na zewnątrz a nie temu wewnątrz więc profit. Z kolei jase - światło odbite zamienia się w ciepło gdzie indziej, ale też nie ma się co czarować, nie ma materiałów odbijających promieniowania w 100%, zwłaszcza w wydaniu konsumenckim a nie laboratoryjnym. Zawsze coś się pochłonie i nagrzeje. Nawet domowe lustra mają albedo w okolicach dziewięćdziesięciukilku procent.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Minciu napisał:

Rolety zewnętrzne w formie żaluzji znasz?

Antywłamaniowe (podobno), białe.

Tak sporo zatrzymują ale nadal się grzeją, cudów nie ma. Nawet w instrukcjach jest, że nie służą jako izolacja i przy dużym nasłonecznieniu trzeba im zapewnić wentylację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I co, wentylator stawiasz przed oknem czy jak aby wachlować żaluzje ? :D 

Żaluzje zewnętrzne skierowuje się nieco w dół i odcinają promieniowanie ze słońca które normalnie wchodzi do mieszkania. Przy tym dają normalny dostęp do światła w pokoju. Latem jak słońce łupie, to na okno świeci pod sporym kątem a nie na wprost jak przy wschodzie czy zachodzie słońca.

Druga opcja to markiza zewnętrzna materiałowa, z zewnątrz wygląda na ciemną, ale przepuszcza sporo światła do wewnątrz odcinając sporą część (96%) promieniowania podczerwonego. Widoczność na świat jest bardzo dobra, trochę jak przez pończochę ;)

 

zaluzje-fasadowe-z90.jpg

 

8b.jpg

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Minciu napisał:

I co, wentylator stawiasz przed oknem czy jak aby wachlować żaluzje ? :D

Wystarczy nie zasunąć szczelnie, tak żeby "szczebelki" nie stykały się ze sobą ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę o drewnianych żaluzjach wewnętrznych. Rolety raczej odpadają - zwykłe guano dają (ekspozycja zachodnia - piekarnik), a te z powłoką aluminiową to są fajne ale na noc - nic światła nie przepuszczają, po zasłonięciu jak w grobowcu. Myślałem jeszcze nad folią naklejaną na szybę redukującą przenikalność promieni (i siłą rzeczy lekko przyciemniającą), ale nie wiem czy to się sprawdza. Latem okna mam tak gorące, że aż rękę można oparzyć (chyba jakąś kijową jakość deweloper dał, a dziwne, bo są bardzo grube, kilkuwarstwowe).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, kanon7 napisał:

Co do akustyki - to jak ktoś chce mieć zarazem super cicho, kupuje pakiet akustyczny szyb i masz cisze totalną.

W mieszkaniu? Cisza w mieszkaniach prawie w 100% zależy od bezpośrednich sąsiadów. Jak słuchają jakiegoś umc-umc czy disco-polo i mają dobry subwoofer, to żadna siła Ci nie pomoże, będzie jak na dyskotece. Zwłaszcza w nowym budownictwie, gdzie czasem słychać, jak ktoś światło zapala.

W domu - jasne. Masz na myśli okna o podwyższonej tłumienności akustycznej? sam do domu planuje maksimum, jakie mogę znaleźć - oczywiscie tylko do sypialni, ewentualnie do gabitnetu - czyli szyby o -51 dB tłumieniu dźwięków. Daj znać, jakich używasz, byłbym wdzięczny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, TmK napisał:

Ja myślę o drewnianych żaluzjach wewnętrznych. Rolety raczej odpadają - zwykłe guano dają (ekspozycja zachodnia - piekarnik), a te z powłoką aluminiową to są fajne ale na noc - nic światła nie przepuszczają, po zasłonięciu jak w grobowcu. Myślałem jeszcze nad folią naklejaną na szybę redukującą przenikalność promieni (i siłą rzeczy lekko przyciemniającą), ale nie wiem czy to się sprawdza. Latem okna mam tak gorące, że aż rękę można oparzyć (chyba jakąś kijową jakość deweloper dał, a dziwne, bo są bardzo grube, kilkuwarstwowe).

Jak masz szyby gorące i coś na nie przykleisz to dalej będą gorąca. Jak dasz rolety wewnątrz chaty to szyby dalej będą gorące + jeszcze te rolety.

Jak nie chcesz piekarnika z okna, rolet, zasłon i wszystkiego wewnątrz co oświetli słońce to musisz ciepło zablokować na zewnątrz.

Rolety zewnętrzne, żaluzje zewnętrzne, markizy zewnętrzne. Tak to najlepiej działa. Wiem bo mam rolety zewnętrzne i już w drugim mieszkaniu markizy zewnętrzne. Markizy szczególnie na oknach dachowych robią niesamowitą robotę. W nie dużym pokoju z dwoma metrowymi oknami dachowymi markizy tną temperaturę nawet o 5-7*C w dół w upalne dni. I tak jak pisałem ciągle pozostawiają do wglądu świat na zewnątrz. Przy większych przeszkleniach różnice pewnie mogą być nawet większe. 

https://pytanieodom.pl/domowe-sposoby-na-przetrwanie-upalu/

 

Oczywiście jak smaży cały miesiąc dzień i noc za oknem, to nie ma bata i w pewnym momencie tylko klima może pomóc ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, TmK napisał:

Ja myślę o drewnianych żaluzjach wewnętrznych. Rolety raczej odpadają - zwykłe guano dają (ekspozycja zachodnia - piekarnik), a te z powłoką aluminiową to są fajne ale na noc - nic światła nie przepuszczają, po zasłonięciu jak w grobowcu. Myślałem jeszcze nad folią naklejaną na szybę redukującą przenikalność promieni (i siłą rzeczy lekko przyciemniającą), ale nie wiem czy to się sprawdza. Latem okna mam tak gorące, że aż rękę można oparzyć (chyba jakąś kijową jakość deweloper dał, a dziwne, bo są bardzo grube, kilkuwarstwowe).

Zapewniam że ta folia odbijająca podczerwień się sprawdza. Najlepiej od razu zamówić okna z tą warstwą, bo nikt tego nie naklei tak dobrze jak producent.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, TmK napisał:

Myślałem jeszcze nad folią naklejaną na szybę redukującą przenikalność promieni (i siłą rzeczy lekko przyciemniającą), ale nie wiem czy to się sprawdza.

Typowa przyciemniająca to okolice 80% redukcji światła. Kiedyś pytałem o jaśniejsze, to nie robili. Zimą będzie ciemno w pokoju.
U siebie w jednym pokoju i w pracy mam taką folię ale w postaci rolety. Jak trzeba można zasunąć, jak przestaje świecić to odsłonić. Działać działa ale ciężko mi powiedzieć jakiej redukcji temperatury się spodziewać.
Te odcinające podczerwień wyglądają ciekawie.

Żaluzje też zredukują ale tak samo ciężko mi powiedzieć o ile, bo przy największych upałach wspomagam się roletami zewnętrznymi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu nie chodzi o zwykłą folię pochłaniającą światło, moje okna z zewnątrz wyglądają jak przyciemnione lustra. Bo jak folia pochłonie światło, to je zamieni w ciepło, chodzi o to żeby większość tego światła (zwłaszcza podczerwień) odbić bez nagrzewania szyby! Do tego służy specjalna warstwa naniesiona na szkło, kupiłem okna z tą warstwą, nie naklejałem żadnej folii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja też większość odbija, montowałem ją głównie w celu swobodnego wyglądania przez okno ale żeby z zewnątrz nie dało się zaglądać.
Wygląda jakby od zewnętrznej strony była odblaskowa, "posrebrzona".

Gotowe okna z taką warstwą na pewno lepsze, bo mogą ją nanieść na zewnętrzną szybę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
13 godzin temu, Kaiketsu napisał:

Daj znać, jakich używasz, byłbym wdzięczny.

W sypialni w profilu 5 komorowym (szklenie do 48mm) mam pakiet szybowy 44.2/16/8 + "ciepła ramka" -> (4mm szkło + folia akustyczna + 4mm szkło / 16mm komora / 8mm szkło). Wcześniej było 4/16/4.
W salonie w profilu 6 komorowym (szklenie do 60mm) mam pakiet szybowy 44.2/16/6/16/8 + "ciepła ramka" - nie pytaj się ile to waży :E
PS. W dokumentacji mam wagę tej jednej szyby 235 kg :E 4 rosłych chłopa miało problem to unieść :E szyba zamontowana na stałe, bez możliwości otwarcia. Drzwi balkonowe są otwierane i uchylane. Wcześniej było 4/16/4/16/4.
W salonie musiałem zastosować nadal pakiet 3 szybowy, bo mam duże przeszklenie tej jednej szyby - 2,3m x 1,5m. Przy zwykłym 1 komorowym obawiałbym się o zbyt dużą stratę ciepła.

Edytowane przez kanon7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@kanon7 dzięki :) podasz producenta?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Kaiketsu napisał:

@kanon7 dzięki :) podasz producenta?

Szyby jako tako nie mają producenta - bo to nie całe okno np. z Drutex'u. Ja miałem oryginalne okna z firmy Salamander, a pakiety szybowe wymieniałem / kupowałem u producenta stolarki okiennej Wafam ze Świętochłowic (woj. Śląskie).

  • Thanks 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Kaiketsu napisał:

@kanon7 dzięki :) podasz producenta?

Pomyliłem się. Nie ponad pół banki a solidna bańkę szykuj na swój domek. Bo z takim zapedem to surowy otwarty wyjdzie Ci zaledwie w planowanym budżecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...