Skocz do zawartości
WebCM

Zakup mieszkania od dewelopera

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Od sześciu lat pracuję na laptopie i nie wyobrażam sobie powrotu do stacjonarki. Co w nich jest takiego awaryjnego? Nic mi się nigdy nie popsuło, ani nikomu z zespołu. To jest po prostu nieprawda. Chyba, że kupujecie jakieś szroty? Ze stacjonarką nie pójdę do kolegi z innego zespołu, żeby mu palcem 500 pokazać. Poza tym laptop daje elastyczność. Jeśli mam ochotę, to wyjdę z biura o 13 i dokończę z domu. Ze stacjonarką mogę się cmoknąć. Ja czasem potrzebuję być w biurze, a czasem wolę z domu. Czemu ktoś ma mnie zmuszać do 100% tu albo tu? Ja chcę mieć wybór i elastyczność na bieżąco.

Co do pracy hybrydowej - kompletnie się nie zgadzam. To Wasza firma nie ogarnia tematu, jak macie jakieś zdalne pulpity i problemy z miejscem. To nie oznacza, że w normalnym wydaniu praca hybrydowa doprowadzi do jakiejkolwiek katastrofy. Do takowej prędzej doprowadzi banda nieogarów pracująca 100% zdalnie na zdalnych pulpitach. :D Tu się zgadzam - patologia. Podobnie w kwestii dezorganizacji biura. Może management nie potrafi zapewnić takiego biura, które daje to, co jest potrzebne? Przepychanie się o salki i biurka? Ale dlaczego? Management upchał ludzi do ostatniego metra kwadratowego? Czemu zespoły nie mają swoich małych pokoików rekreacyjno-konferencyjnych, a dzielone są tylko duże sale na 20+ osób plus osobne rekrutacyjne?

Czytając Twój post, mam wrażenie, że nie trafiłeś po prostu do sensownej firmy i się męczysz. Rozważyłbym zmianę. Jeśli jakaś firma analizuje pracę zdalną pod kątem obijania się pracowników, to ona jest bardzo, bardzo niedojrzała. Bardzo amatorskie podejście do tematu i nie ma tu nawet co mówić o byciu poważną firmą. Co to znaczy "w pracy się pracuje"? Wow, to taka komuna gdzieś istnieje jeszcze w IT? Management w IT raczej już wszędzie rozumie, że jak dwie godziny poświęcę na rozrywki w biurze, to dzięki temu pozostałe sześć będę zadowolony i efektywny, co ostatecznie da lepsze efekty mojej pracy. Doceniany pracownik nie wymaga kontroli i sam stara się pracować jak najlepiej, bo wie, że ma fajne warunki pracy i w zamian chce dać od siebie to samo. Mnie nikt nigdzie nie kontroluje. Ja wiem, że nie ma sensu brać udziału w wyścigu szczurów i kombinatorstwie, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie. Nie muszę się obawiać o bycie traktowanym fair. Szef wie, że ja wiem i koło się zamyka. Zamiast się wzajemnie punktować, wzajemnie się szanujemy i dajemy sobie luz. Ja też kiedyś pracowałem w dzikich realiach (agresywny szef, problemy z salkami, gówniany sprzęt, brzydkie pomieszczenia), ale jak sam zauważyłeś, ofert jets multum i zadbałem o siebie. Poszło nieco czasu na rozeznanie rynku i było warto.

Tak, w firmie technologicznej, gdzie tworzysz coś nowego, unikatowego i masz wpływ na kształt tego, co robisz, ludzie czują pasję, są wciągnięci i zaangażowani w temat i naturalnie się kumplują. Ja szczerze lubię się z nimi spotkać po godzinach i pogadać. Może być o pracy (bo też ją lubię), a może być o pierdołach. Po prostu wiem, że będzie coś interesującego do obgadania. Jak Ty osiem godzin siedzisz z współpracownikami z konieczności, to szczerze współczuję. Mitem nazywasz rzeczywistość topowych firm z grupy FAANG. W Polsce też są takie formy. Wcześniej był bardzo fajny CodeWise. Nie wiem jak tam teraz, bo zmienił się właściciel. Ocado jest super od lat. Ryanair ma fajne warunki, ale płacowo może być średnio, bo w tyłek im pandemia dała. Może Spartez? Na pewno CodeTwo. Ja znam tyle, a pewnie jest znacznie więcej dobrych firm, gdzie w ogóle nie rodzą się w głowach chore pomysły typu kontrola i pracuję, bo muszę. Zamiast z góry zakładać, że biuro jest złe, zadaj sobie pytanie, jak musiałaby wyglądać praca na miejscu, abyś chciał w niej przebywać. Nie mówię cały czas, ale czasem. Dla mnie to jest dziwne i niezdrowe, że ktoś chce się w 100% alienować od zespołu i ogranicza się do odbębnienia ośmiu godzin pracy i nara. No chyba, że mieszka na końcu świata - to rozumiem.

I ja piszę o realiach post-Covidowych. Teraz jest, jak jest. Potem praca 100% z biura - ok, ale niechętnie. Hybrydowa - super. 100% zdalnie - ok, jak klientem jest szwajcarska firma i dają 20k CHF miesięcznie, żeby była rekompensata za pracę w trudnych warunkach.

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, WebCM napisał:

1. Dużo osób pracuje na stacjonarkach - część łączy się przez pulpit zdalny (co jest patologią), część zabrała sprzęt do domu. Pomysł jest taki, by kupić wszystkim laptopy. Te są jednak bardzo awaryjne w przeciwieństwie do stacjonarek. Ciągłe wożenie laptopa naraża go na uszkodzenie i nie jest szczególnie wygodne. Na studiach zabierałem lapka na uczelnię tylko w wyjątkowych sytuacjach, by nie dźwigać tych 2-3 kg.

No cóż stacjonarki i mobilność odpadają, chyba,że to tylko cienkie klienty, żeby się wbić na roboczy pulpit zdalny. Ale wiele firm od dawna stawia na mobilność i wszyscy pracownicy maja laptopy. Wiadomo, że ze stacjonarkami nikt normalny hybrydy nie wdroży. Ale co jest patologicznego w pracy przez pulpit zdalny. Ja akurat nie pracowałem tak nigdy (jako podstawowej metodzie pracy a nie zarządzaniu jakimś serwerem), ale ma to i wady i zalety, czasem może być nawet wydajniejsze niż komputer w domu i zwykły VPN. A na pewno jest bezpieczniejsze.

18 minut temu, WebCM napisał:

2. Dezorganizacja pracy - harmonogram, kiedy w biurze, kiedy w domu zapewne będzie się zmieniał w zależności od potrzeb. Tak jak dawniej problemem było znalezienie wolnej salki na spotkanie, tak teraz zaczną się przepychanki o "dni z biura".

Korporacje na co dzień radzą sobie z większymi problemami logistycznymi niż przydział miejsc w biurze. Skoro setki firm z pracą zmianową jest w stanie ułożyć dla swoich pracowników grafik pracy to i korporacyjne HR-y jakoś tę sztukę opanują.

38 minut temu, WebCM napisał:

Pomysł kompletnie oderwany od rzeczywistości i przynoszący odwrotny efekt. Kto by dezynfekował stanowiska pracy? Klawiatury i myszki kryją w sobie miliony drobnoustrojów.

Jak to kto? Sprzątaczki. I tak pewnie ma w obowiązkach raz na tydzień przelecieć kurz z biurek brudną szmatą to teraz co dzień przeleci powierzchnie szmatą ze spirytusem. Pewnie trzeba będzie trochę dopłacić, no ale to warunki specjalne. Poza tym nikt ci nie karze lizać cudzych klawiatur, a jak nie będziesz macał, to raczej z takiej co leży od poprzedniego dnia się nie zarazisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Z pulpitem zdalnym jest ten problem, że u wielu osób laguje, a jeśli w biurze padnie Internet, to nie popracujesz nawet offline. Co do awarii laptopów, to tak, często się zdarzały, a stacjonarki cały czas działają.

Jasne, że wszystko da się ogarnąć, ale hybryda doprowadzi do powrotu starego porządku.

Chcecie czasami popracować z biura. Czy jest jakiś problem? Jak to u was obecnie wygląda? Ktoś tego pilnuje, kto przychodzi? Czy zamknięte na 4 spusty? Praca zdalna polega na tym, że pracujesz, skąd chcesz, czyli jeśli nie masz warunków w domu, to możesz iść pracować do biura (o ile firma posiada fizyczną lokalizację). W przypadku hybrydy zostanie narzucone, że np. jutro musisz iść do biura, a pojutrze w domu.

U mnie do biura przychodzą cały czas te same osoby, a tylko od czasu do czasu ktoś więcej. Coraz częściej myślę o powrocie do 100% remote do "szkodliwych" warunków. Ciężko się skupić, bo generalnie ludzie przychodzą tam poplotkować i zjeść wspólnie lunch w kuchni. Szczególnie jedna koleżanka bardzo potrzebuje towarzystwa.

Edytowane przez WebCM

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, WebCM napisał:

 Co do awarii laptopów, to tak, często się zdarzały, a stacjonarki cały czas działają.

Jasne, że wszystko da się ogarnąć, ale hybryda doprowadzi do powrotu starego porządku.

Chcecie czasami popracować z biura. Czy jest jakiś problem? Jak to u was obecnie wygląda? Ktoś tego pilnuje, kto przychodzi? Czy zamknięte na 4 spusty? Praca zdalna polega na tym, że pracujesz, skąd chcesz, czyli jeśli nie masz warunków w domu, to możesz iść pracować do biura (o ile firma posiada fizyczną lokalizację). W przypadku hybrydy zostanie narzucone, że np. jutro musisz iść do biura, a pojutrze w domu

Dlatego też firmy inwestują w laptopy biznesowe. Nie bez powodu one kosztują 7k mimo smiesznej (w tej cenie) konfiguracji.  One nie padają, a bateria nadal po 3 latach trzyma 6h.
Co do hybrydy to się wypowiem jak to jest u mnie w Austrii. Normalne czasy 40% mogę pracować zdalnie, choć nie muszę. Mam do tego odzielny aneks w umowie o pracę..tak jak wszyscy. Jesli chciałbym pracować dłużej np. przez wakacje etc. to muszę negocjować z managerem wyjątkową sytuację.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
11 godzin temu, Karister napisał:

Management w IT raczej już wszędzie rozumie, że jak dwie godziny poświęcę na rozrywki w biurze, to dzięki temu pozostałe sześć będę zadowolony i efektywny

A czemu ten management nie rozumie, że w domu też możesz poświęcić 2h na rozrywkę? :E Bo nie wiem, co ma do tego jakaś praca w biurze i rozrywka przy tym, co Ci pracodawca łaskawie udostępnił (playstation ze zużytymi padami i piłkarzyki znając życie).

11 godzin temu, Karister napisał:

Jak Ty osiem godzin siedzisz z współpracownikami z konieczności, to szczerze współczuję.

Przecież to jest norma. Ty nie współczuj innym tylko dziękuj losu/Bogu/w cokolwiek wierzysz że masz taką pracę, bo to jednorożec.

Wybacz Karister, jesteś w tej pracy oderwany od rzeczywistości przeciętnego człowieka ;)

W typowym zespole nie ma supcio kolegów gdzie wszyscy się lubią. Jest pełne spektrum wiekowe (młodzi i tacy przed emeryturą) i poglądowe (hippisi i zapiekli fani partii rządzącej). W takich warunkach dogadasz się z częścią, reszta będzie mniej lub bardziej denerwującym współpracownikiem z przeciwnego bieguna myślenia i przez profesjonalizm należy się z nim dogadać, ale spoufalanie się jest niemożliwe - zresztą, po co mam się spoufalać z 55-letnim facetem, którego jedyną potrzebą w życiu jest urządzanie grilli ze znajomymi w ogrodzie swojej willi? O czym mam z nim gadać właściwie? Co on może wnieść w moje życie poza kolejną opowieścią o spotkaniach ze swoimi ziomami od karkówki i piwa?

Pracą w trudnych warunkach to jest pier... dojeżdżanie (strata 2h życia na nic), a nie wykonywanie pracy we własnym fotelu (zwykle 10000x wygodniejszym i bardziej ergonomicznym od biurowego), przy własnym biurku (zwykle 3x większym i wygodniejszym), słuchając muzyki z własnych głośników, przy własnym monitorze (znów iks razy większym i lepszym), bez upierdliwego zagadywania ludzi z pokoju bądź - ehhh - patologicznego ołpen spejsa.

 

ps. jak ich tak uwielbiasz, to umawiaj się z nimi po pracy? dlaczego ma to być w ramach pracy, bo nie rozumiem :E

 

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Kaiketsu napisał:

A czemu ten management nie rozumie, że w domu też możesz poświęcić 2h na rozrywkę?

A czemu zakładasz, że nie rozumie? Pisałem w odniesieniu innego posta o biurze, więc to było w zdaniu. Wszelkie założenia w innych kwestiach bez oparcia o fakty jest z czapy. Czy jak napiszę, że rozumiem matematykę, to będziesz pytał, czemu nie rozumiem fizyki?

32 minuty temu, Kaiketsu napisał:

ps. jak ich tak uwielbiasz, to umawiaj się z nimi po pracy? dlaczego ma to być w ramach pracy, bo nie rozumiem

j/w. Plus dlatego, że to jest właśnie jeden z elementów, który buduje dobry zespół.

25 minut temu, Kaiketsu napisał:

Wybacz Karister, jesteś w tej pracy oderwany od rzeczywistości przeciętnego człowieka ;)

W typowym zespole nie ma supcio kolegów gdzie wszyscy się lubią.

Wybacz Kaiketsu, odpisywałem komuś z IT i w tej branży jest to standardem, a nie oderwaniem od rzeczywistości. Trzeba tylko wyjść poza smutne ramy tej "rzeczywistości przeciętnego człowieka", żeby w tym kierunku zmierzać. A po co komu wymyślać było prąd? Nie rozumiem, przecież pochodnie są dobre. Wg mnie każdemu dobrze jest tylko narzekać, bo on jest najmądrzejszy i wie najlepiej, a wszyscy inni są głupi i robią źle. Vide Twój lekceważący sposób odnoszenia się do koleżanki z pracy. Ktoś wpadł na pomysł, żeby kulturalnie jej powiedzieć, że rozmawia zbyt głośno i nie można się skupić na pracy, czy kończy się na śmieszkach za plecami?

38 minut temu, Kaiketsu napisał:

po co mam się spoufalać z 55-letnim facetem, którego jedyną potrzebą w życiu jest urządzanie grilli ze znajomymi w ogrodzie swojej willi? O czym mam z nim gadać właściwie? Co on może wnieść w moje życie poza kolejną opowieścią o spotkaniach ze swoimi ziomami od karkówki i piwa?

Pewnie uznasz to za oderwanie od rzeczywistości. Próbowałeś poszukać źródła problemu po swojej stronie, a nie tego drugiego? U nas w firmie też jesteśmy w różnym wieku (20-50) i mamy różne zainteresowania, a jednak potrafimy znaleźć wspólne tematy lub zainteresować czymś innych. Tylko ciężko cokolwiek osiągnąć, wychodząc z założenia "po co gadać z tym głąbem". Widzisz, dla mnie nie do pojęcia jest to, że grupa dorosłych ludzi nie potrafi ogarnąć tak prostych rzeczy, jak wspólna komunikacja i zdrowa atmosfera. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Karister napisał:

Pisałem w odniesieniu innego posta o biurze, więc to było w zdaniu.

No właśnie dlatego, że często podkreślasz, że w biurze możesz się zrelaksować, pogadać z kimś w kuchni.

W domu też możesz.

18 minut temu, Karister napisał:

Plus dlatego, że to jest właśnie jeden z elementów, który buduje dobry zespół.

Dobry dla Twojego typu osobowości.

19 minut temu, Karister napisał:

Trzeba tylko wyjść poza smutne ramy tej "rzeczywistości przeciętnego człowieka", żeby w tym kierunku zmierzać.

Stary, jasne, tylko że nie można jednocześnie tej rzeczywistości pomijać i udawać, że jej nie ma.

20 minut temu, Karister napisał:

Wg mnie każdemu dobrze jest tylko narzekać, bo on jest najmądrzejszy i wie najlepiej, a wszyscy inni są głupi i robią źle. Vide Twój lekceważący sposób odnoszenia się do koleżanki z pracy. Ktoś wpadł na pomysł, żeby kulturalnie jej powiedzieć, że rozmawia zbyt głośno i nie można się skupić na pracy, czy kończy się na śmieszkach za plecami?

No i znów chyba jesteś trochę oderwany od rzeczywistości.

Czy Ty próbowałeś komuś kiedyś kulturalnie powiedzieć, żeby nie rozmawiał głośno, nie zaczynał tych samych historyjek, nie mlaskał głośno przy jedzeniu?

Jeżeli nie, to ja Ci powiem, co się wtedy dzieje: FOCH. Zwłaszcza, jeśli powiesz to komuś starszemu od siebie. W trzech przypadkach na trzy w mojej sytuacji taka osoba staje się po prostu automatycznie wrogiem w pracy. Ludzie autentycznie straszliwie serio biorą to do siebie i uważają za obrazę. Tyle piszesz o atmosferze w pracy więc chyba rozumiesz najlepiej, że nie chcesz mieć w tej pracy wrogów. Bo oprócz "zepsutej atmosfery" pojawią się np. negatywne opinie rozpuszczane o jakości Twojej pracy wśród współpracowników (brane pod uwagę przy awansie) czy ordynarne podpierdalanie szefostwu gdy się z czymś spóźnisz.

23 minuty temu, Karister napisał:

Próbowałeś poszukać źródła problemu po swojej stronie, a nie tego drugiego?

Aż bym Cię chętnie teraz posadził z 62-letnim facetem z mojego pokoju, który nie daje Ci dojść do słowa i nie interesuje go, co odpowiadasz, bo on ma potrzebę wygadania się.

Ciekawe, kiedy skończy się Twoje zrozumienie a zacznie zwykły ludzki wkurw :E

Ale to kolega dyra, więc powodzenia w mówieniu mu, żeby zamknął japę. Dyro na pewno się ucieszy, gdy kolega doniesie, że "ten młody jest chamski i nie szanuje starszych".

I błagam, nie pisz mi, że "u Was w IT się to nie zdarza" w odpowiedzi, bo to tylko potęguje argument, że jesteś nieco oderwany od rzeczywistości ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
16 minut temu, Kaiketsu napisał:

Dobry dla Twojego typu osobowości.

Temat pracy zespołowej jest bardzo dobrze przebadany, tak jak i ludzka psychika. Jest na ten temat bardzo wiele dobrych książek i to nie jest szczęśliwy zbieg okoliczności, że dobrzy liderzy potrafią zbudować zgrane zespoły.

16 minut temu, Kaiketsu napisał:

Ciekawe, kiedy skończy się Twoje zrozumienie a zacznie zwykły ludzki wkurw

Nigdy, bo nie zatrudnię się w firmie, w której liderzy nie są świadomi powyższego. ;) Siedzę w obecnej szósty rok i nic nie zapowiada problemów. W ubiegłym roku miałem jednak bardzo nudny projekt. Poszedłem do przełożonego i porozmawiałem. Nie tupałem nogami, tylko powiedziałem jakie są moje oczekiwania. Druga strona tak samo. Ustaliliśmy, co muszę skończyć i w teraz, od marca, przeniosłem się do nowego projektu w innym dziale firmy. Moja decyzja spowodowała, że dwie inne osoby chciały tak samo i poszliśmy zgraną już grupą robić coś nowego. Pozostałe dwie osoby, w tym, lider zostały w tamtym dziale, bo im się bardziej podobał. Oni zrekrutowali dwóch programistów, my jednego i lidera. Mimo dużych zmian wszyscy są zadowoleni, dogadują się z nowymi osobami, a do tego często się odwiedzamy (w kamerkach), żeby pogadać, co słychać u drugiej grupy. Niebywałe, że znów się udało zbudować zespoły tak, że działają. Magic.

16 minut temu, Kaiketsu napisał:

I błagam, nie pisz mi, że "u Was w IT się to nie zdarza" w odpowiedzi, bo to tylko potęguje argument, że jesteś nieco oderwany od rzeczywistości

Powtórzę jeszcze raz - zdarza się, ale rzadko. Mi poprzednia firma nie odpowiadała, bo management uważał słupki w Excelu za dobro najwyższe. W wyniku rozmów wyszło, że to się nie zmieni, bo zagraniczny management kładzie na wszystkim łapę. Ok - przynajmniej była szczera komunikacja. Rozeznałem więc rynek i zmieniłem, zamiast narzekać na cały świat. Z poprzednią firmą rozstałem się kulturalnie i też czasem gdzieś się zgadamy, żeby powspominać. Mnie nie przekonasz, że się nie da budować normalnych warunków pracy. Tzn. pewnie w wielu miejscach się nie da, gdy zarówno pracownicy, jak i zarząd jest na nie, bo nie. Wina jest po obu stronach.

Edytowane przez Karister
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
10 minut temu, Karister napisał:

Mnie nie przekonasz, że się nie da budować normalnych warunków pracy.

Są ludzie, którzy mają taką osobowość, że nie da się z nimi zbudować "normalnych warunków pracy". Są pyskaci, kłótliwi, gderliwi, etc. Albo mają zamiłowanie do pierdolenia trzy po trzy, jak dziadzia z mojego przykładu.

Tylko wiesz co? On jest genialnym inżynierem. Dyro powinien całować go po stopach, że pracuje za te śmieszne pieniądze tutaj. Tzn. pewnie jego gorzej-niż-zła znajomość angielskiego go ograniczała, jak i wiek, ale facet profesjonalnie jest wybitny.

Po prostu jako osoba jest nie do zniesienia. Zupełnie nie rozumiem tego:

10 minut temu, Karister napisał:

WIna jets po obu stronach.

Nie, facet po prostu nie słucha tego, co się do niego mówi. Wina jest w 100% po jego stronie, bo ma nieznośną osobowość. I z taką osobą też musisz pracować czasem, a nie tylko z piątką nerdów z IT których lubisz.

Ja Ci tego nie życzę, ale możliwe, że sam się kiedyś z tym spotkasz i te mądrości dzisiejsze samemu będziesz z uśmiechem przywoływać. Nie da się wpłynąć na innych ludzi. Są jacy są. Trafisz źle i musisz jakoś z taką osobą współpracować, bo przecież nie odejdziesz z pracy z powodu nielubianego współpracownika. Praca zdalna umożliwia odcięcie się od biurowych "koterii", kółek wzajemnej adoracji, etc - dla mnie są to same zalety. Odpada bowiem czynnik losowy. Rozumiem, że w Twojej pracy jest wybitnie dobrze, ale tak wypadło gdy rzucałeś kostką. Mogło wypaść wybitnie źle. Mogłeś trafić do grupki ludzi, której prowodyr późniejszegfo mobbingu Cię po prostu nie polubił. Albo uwikłać się w romans i mieć potem kwas, albo dostać awans zamiast kolegi który poczuł się skrzywdzony. Są setki powodów kwasów w pracach.

Chyba, że uważasz, że mobbing to zmyślony problem a w IT w ogóle nie istnieje, tam się wszyscy kochają i wszystko załatwiają rozmową.

 

10 minut temu, Karister napisał:

Jest na ten temat bardzo wiele dobrych książek i to nie jest szczęśliwy zbieg okoliczności, że dobrzy liderzy potrafią zbudować zgrane zespoły.

Ale Ty nie piszesz z pozycji przełożonego, który dobiera sobie ludzi również w oparciu o to, jakie mają "soft skille" i osobowość. Piszesz z pozycji pracownika, który trafia do pewnego zespołu ludzi i bierze go z pełnym dobrodziejstwem inwentarza.

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
47 minut temu, Kaiketsu napisał:

Są ludzie, którzy mają taką osobowość, że nie da się z nimi zbudować "normalnych warunków pracy". Są pyskaci, kłótliwi, gderliwi, etc. Albo mają zamiłowanie do pierdolenia trzy po trzy, jak dziadzia z mojego przykładu.

Tylko wiesz co? On jest genialnym inżynierem. Dyro powinien całować go po stopach, że pracuje za te śmieszne pieniądze tutaj. Tzn. pewnie jego gorzej-niż-zła znajomość angielskiego go ograniczała, jak i wiek, ale facet profesjonalnie jest wybitny.

Dobra, przekonałeś mnie. Nie da się w zdrowej atmosferze pracować z ludźmi i zawsze wina jest w 100% tego drugiego. Tylko Ty jesteś normalny, reszta to gderliwe dziady. A wiesz, ja nawet w obecnej firmie raz trafiłem na taką osobę, co była bardzo dobrym programistą i wszystkim tylko chciała pokazywać, że są gorsi. Na kilka tysięcy kandydatów zdażyło nam się jednego takiego wpuścić do firmy. No bywa. Wiesz, co zrobił zespół? Porozmawiał, że doceniamy jego wybitne umiejętności, ale nie zamierzamy z tego tytułu rezygnować z dobrej atmosfery pracy. Potem drugi, trzeci, czwarty i faktycznie nic nie docierało. Koleś w związku z tym został usunięty z zespołu i tyle. Z tego, co wiem w kolejnym też się nie odnalazł i ostatecznie opuścił firmę. W kolejnej firmie też mu się nie podobało i o dziwo chciał wrócić. Naturalnie drzwi były zamknięte, bo uczymy się na swoich błędach. Wakat może poczekać.

47 minut temu, Kaiketsu napisał:

Rozumiem, że w Twojej pracy jest wybitnie dobrze, ale tak wypadło gdy rzucałeś kostką.

Kostką nie rzucałem, tylko - powtarzam - zainwestowałem sporo czasu (dwa-trzy kwartały) w rozeznanie rynku i łażenie po rozmowach w wielu firmach. Zobaczyłem biura, wypytałem o projekty, warunki i możliwości. Pewnie przypadkiem udało mi się wywnioskować, w której warto się zatrudnić. Problemy są od tego, aby je rozwiązywać, a nie wyć, że się nie da i wszystko wokół jest głupie. Ja, decydując się na tę firmę, na cały rok obniżyłem swoje zarobki (brakowało mi wówczas umiejętności, aby zostać zatrudnionym na równych warunkach płacowych), bo wiedziałem, że to się opłaci z wielu powodów. Także przyjmijmy jednak, że to nie był los, a dobrze przemyślana i świadoma decyzja. Rekrutacja trwała ponad dziesięć godzin, poznałem tuzin ludzi, z którymi być może przyjdzie mi pracować. Był to dla mnie wystarczający czas, aby wyrobić sobie zdanie o firmie i podjąć decyzję. Więcej - to podejmowanie decyzji ciągle trwa. Firma, gdzie pracuję, płaci gorzej od konkurencji. Co roku muszę się zastanowić, czy skusić się na kilka k więcej, czy może docenić spokój i zostać. Nie rzucam kostką, czy monetą, aby wybrać. Natomiast rozmawiam o tym z managerem i uczciwie komunikuję, że praca jest bardzo dobra, ale rozjazd między nami, a rynkiem staje się zbyt duży. I to też jest problem do rozwiązania.

47 minut temu, Kaiketsu napisał:

Trafisz źle i musisz jakoś z taką osobą współpracować, bo przecież nie odejdziesz z pracy z powodu nielubianego współpracownika.

Dlaczego? Ja rozumiem, że w pracy może być źle. Ale większość narzekających często jest w dużej części tego źródłem. Przykładów jest multum nawet w tym wątku. Godzina przebimbana w pracy, to godzina wygrana. Odpoczynek nie jest po to, aby potem pracować lepiej. Grunt to się nie narobić. A jak już robić, to inni są jacyś dziwni, męczący i w ogóle głupi. Twoje nazywanie nerdem ludzi, którzy lubią to, co robią jest kolejnym przejawem negatywnego nastawienia do otoczenia. Z nerdem właśnie nie popracujesz, bo on wie wszystko najlepiej i jest zamknięty na wszelkie dyskusje. Ale geek to zupełnie co innego. Nazywanie czyjejś wypowiedzi "pierdoleniem" faktycznie pozwala mi uwierzyć, że to nie Ty powodujesz konflikty. Wiesz, że takie nastawienie do ludzi po prostu widać?

Jeśli faktycznie współpracownicy są tacy toksyczni (załóżmy, że tak jest) i firma nie widzi problemu w ich destruktywnym wpływie na otoczenie oraz nie potrafi tej sytuacji zaradzić, to chyba jest właśnie jasny sygnał, że rzuciłeś 0 na kostce i pora opuścić pokład. Jak firma nie potrafi ogarnąć rekrutacji tak, aby nie zatrudniać tych debili, to chyba kolejny znak, że pora na zmianę. No chyba, że ktoś ma tak wąską specjalizację, że istnieje tylko to jedno, jedyne miejsce, gdzie może pracować. Ok - ciężka sprawa. Może to ponownie jest sygnał, że trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i rozszerzyć kwalifikacje, aby wyrwać się z niezdrowego otoczenia?

 

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
56 minut temu, Karister napisał:

Dobra, przekonałeś mnie. Nie da się w zdrowej atmosferze pracować z ludźmi i zawsze wina jest w 100% tego drugiego.

I po co ta ironia? Naprawdę w życiu nie spotkałeś osoby, która po prostu wie lepiej, jest złośliwa, nie da się jej przekonać logicznymi argumentami? Żyłeś pod kloszem całe życie?

56 minut temu, Karister napisał:

Kostką nie rzucałem, tylko - powtarzam - zainwestowałem sporo czasu (dwa-trzy kwartały) w rozeznanie rynku i łażenie po rozmowach w wielu firmach

Rozumiem, że wybadałeś również, czy ludzie Cię polubią. Mocą psioniczną.

Pytam się Ciebie po raz kolejny: mobbing to bzdura? Można sobie "inwestowaniem czasu w rozenaniem rynku" przewidzieć, że ktoś będzie się - brzydko mówiąc - przypier... do nas o bzdury i robił kwasy? A może można przewidzieć, że np. komuś odbije szajba, gdy Ty dostaniesz awans zamiast niego? Rozumiem, że w świecie programistów15k takie uczucia, jak zazdrość nie istnieją. Każdy z uśmiechem sobie gratuluje sukcesu a wokół są same tęcze i małe puchate kotki.

A potem się dziwisz, że ludzie używają tagu #programista15k ... 😅

56 minut temu, Karister napisał:

Ok - ciężka sprawa. Może to ponownie jest sygnał, że trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i rozszerzyć kwalifikacje,

W sumie cały powyższy akapit jest jak z jakiegoś podręcznika kołcza od pozytywnego myślenia i rozwoju osobistego.

Nie chcę, by brzmiało to złośliwie, przepraszam, ale tak właśnie to wygląda - odrealnione teksty rodem z amerykańskich programów szkoleniowych dla pracowników korporacji. Np.:

56 minut temu, Karister napisał:

Nazywanie czyjejś wypowiedzi "pierdoleniem" faktycznie pozwala mi uwierzyć, że to nie Ty powodujesz konflikty.

56 minut temu, Karister napisał:

Twoje nazywanie nerdem ludzi, którzy lubią to, co robią jest kolejnym przejawem negatywnego nastawienia do otoczenia.

Gdybyś co dwa-trzy dni słyszał tę samą historyjkę, opowiadaną z tym samym zapałem, to miałbyś ochotę rozwalić ko-pracownikowi klawiaturę na głowie i diabli by wzieli całe Twoje pozytywne myślenie.

Szkoda, że tak zafiksowałeś się na tym myśleniu, że zatraciłeś zwykłą empatię. Ludzie to nie roboty do pozytywnego myślenia. Negatywne emocje to też emocje i nie należy ich w sobie tępić, skupiając się na zostaniu najlepszym Yes-man w firmie. Jeśli kogoś nie lubisz, to go po prostu nie lubisz. To nie zbrodnia. I czasem trzeba z nim współpracować, bo sama praca jest OK i przez jedną-dwie osoby nie chcesz zmieniać otoczenia. A te jedna-dwie osoby potrafią naprawdę mocno uprzykrzyć życie, co praca zdalna w zasadzie eliminuje w całości.

Byłbyś Amerykaninem idealnym. ;) W ich kulturze "negatywne myślenie" to forma słabości.

Ps. sam siebie określam mianem nerda. Pejoratywne znaczenie tego słowa zniknęło jakąś dobrą dekadę temu.

 

 

ps. starsznie zjechaliśmy z tematu. Jeśli chcesz się odnieść do powyższego to luz, ale chyba nie ma sensu ciągnąć rozmowy w tym wątku ;)

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurde no piszcie na początku postu SPAM żebym wiedział czy mam czytać czy nie. Tasiemce walicie a nie wiem czy szukać w nich treści pod temat czy nie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SPAM

26 minut temu, Kaiketsu napisał:

ps. starsznie zjechaliśmy z tematu. Jeśli chcesz się odnieść do powyższego to luz, ale chyba nie ma sensu ciągnąć rozmowy w tym wątku

Nie, myślę, że obie strony się okopały na swoich pozycjach i tyle. ;) Przyjmuję do wiadomości, że cały świat poza IT jest zdymany.

KONIEC SPAMU

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

[nie-spam]

 

Cytat

A jednak! W marcu chętnych na kredyt mieszkaniowy więcej o 35 proc. niż rok temu

O kredyt mieszkaniowy w marcu br. starało się 56,07 tys. osób wobec 41,52 tys. rok wcześniej, co daje 35-proc. wzrost - podało Biuro Informacji Kredytowej. Średnia kwota wnioskowanego kredytu w marcu br. wyniosła 315,5 tys. zł. 

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/w-marcu-chetnych-kredyt-mieszkaniowy-wiecej-o-35-proc-niz-rok-temu?utm_source=wykop.pl&utm_medium=link-6043707&utm_campaign=wykop-poleca

[/nie-spam]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marzec 2020 - nagłe zamknięcie kraju mimo dosłownie kilkunastu przypadków Covida w Polsce. Kto był trochę mniej pewny swojej pracy i oszczędności, pewnie w ostatniej chwili wstrzymał się z kredytem. Za kwiecień wyjdzie jeszcze większa różnica.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Koledzy, jeszcze a propo działek, taki śmieszny fenomen, którego nadal nie rozumiem.

Tutaj fajna działka w willowej dzielnicy Warszawy. Generalnie jedna z najładniejszych okolic. Pałace w lesie, a jednocześnie wszędzie blisko i dobra komunikacja.

https://www.okolica.pl/offer/show/0037884-S-168/formular

cena 740k, wiadomo - wysoka, ale to jedna z bardziej snobistycznych dzielnic. Sporo pałącyków np. aktorów tam stoi.

i teraz...

https://www.okolica.pl/offer/show/0028269-S-48569_191_OGS/formular

Cena 1,4 melona. Dwa razy drożej, pomimo, że Komorów - owszem, jest drogi - ale ma się nijak do Międzylesia, które jest ładniejsze, lepiej skomunikowane i bogatsze. Komorów to wieś pod powiatowym miastem Pruszków. Dojazd do W-wy - słaby, nawet samochodem. Są lasy, owszem, ale w Międzylesiu też są i z niego jest 2x bliżej do centrum.

Działki o podobnym metrażu.

Skąd taka dysproporcja cenowa...?

LOGIC = NONE. Nie rozumiem tego rynku i go chyba nie zrozumiem nigdy.

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SPAM

51 minut temu, Kaiketsu napisał:

Rozumiem, że wybadałeś również, czy ludzie Cię polubią. Mocą psioniczną.

Pytam się Ciebie po raz kolejny: mobbing to bzdura? Można sobie "inwestowaniem czasu w rozenaniem rynku" przewidzieć, że ktoś będzie się - brzydko mówiąc - przypier... do nas o bzdury i robił kwasy? A może można przewidzieć, że np. komuś odbije szajba, gdy Ty dostaniesz awans zamiast niego? Rozumiem, że w świecie programistów15k takie uczucia, jak zazdrość nie istnieją. Każdy z uśmiechem sobie gratuluje sukcesu a wokół są same tęcze i małe puchate kotki.

A potem się dziwisz, że ludzie używają tagu #programista15k ... 😅

 

To zmieniasz firmę jak ci jest źle/ jest mobbing etc.. Nie ma sensu się męczyć. Nie rozumiem co jest w tym trudnego. I dlaczego trzeba na to narzekać. Jak mi się coś nie podoba to to zmieniam. Lepiej siedzieć w firmie w której dobrze się czuje i mogę się rozwinąć niż tylko się denerwować. I to widać w zarobkach.

52 minuty temu, Kaiketsu napisał:

 

W sumie cały powyższy akapit jest jak z jakiegoś podręcznika kołcza od pozytywnego myślenia i rozwoju osobistego.

Nie chcę, by brzmiało to złośliwie, przepraszam, ale tak właśnie to wygląda - odrealnione teksty rodem z amerykańskich programów szkoleniowych dla pracowników korporacji. Np.:

Gdybyś co dwa-trzy dni słyszał tę samą historyjkę, opowiadaną z tym samym zapałem, to miałbyś ochotę rozwalić ko-pracownikowi klawiaturę na głowie i diabli by wzieli całe Twoje pozytywne myślenie.

Szkoda, że tak zafiksowałeś się na tym myśleniu, że zatraciłeś zwykłą empatię. Ludzie to nie roboty do pozytywnego myślenia. Negatywne emocje to też emocje i nie należy ich w sobie tępić, skupiając się na zostaniu najlepszym Yes-man w firmie. Jeśli kogoś nie lubisz, to go po prostu nie lubisz. To nie zbrodnia. I czasem trzeba z nim współpracować, bo sama praca jest OK i przez jedną-dwie osoby nie chcesz zmieniać otoczenia. A te jedna-dwie osoby potrafią naprawdę mocno uprzykrzyć życie, co praca zdalna w zasadzie eliminuje w całości.

 

Jest też coś takiego jak inteligencja emocjonalna. Jedna z najważniejszych umiejętności miękkich. Jeśli gość o tym mówi 3 raz z zapałem to znaczy że chce coś przekazać, wzbudzić reakcje zresztą nie znam kontekstu :D Tylko jest też różnica jak kogoś nie lubisz i szukasz konfliktu czy kogoś nie lubisz i trzymasz zawodowy dystans. Można jeszcze zainwestować w dobre słuchawki z wyciszeniem zewnętrznych etc. Sytuacji jest masa. Ja ostatnio zmieniłem prace m.in (jeden z powodów) przez gościa w moim teamie z Aspergerem.  Tzn. gość był mega kompetentny i ciągle chciał gadać i mieć racje :D Czasami iskrzyło w dyskusjach(sam nie jestem idealny :D ), ale dało się wytrzymać. Potem projekt mi się zmienił zauważyłem że nie ma sensu bo żeby dojść do mojej nowej pensji zajęłoby mi to 3 lata tam. Złożyłem wypowiedzenie, a z tym gościem podaliśmy sobie dłonie na odchodne i rozstaliśmy w dobrej atmosferze i szacunku. Czasami zmiana pracy jest dużo lepszym rozwiązaniem niż męczenie się. Życie ma się jedno :D
Btw. z większości firm gdzie pracowałem nadal mam dobre kontakty z częścią ludzi. Bardzo fajne relacje można mieć.

SPAM OFF 

Co do działek i biur nieruchomości czasami pojawiają się takie rodzynki jako kontrastowe oferty. "Noo Pan tutaj zobaczy jaka działka za 1,5kk, ale skoro jest Pan tak dobrym klientem to mamy tutaj taką za 800kk no i myślę że możemy zejśc do 750kk" I bum mają sprzedaż :D

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, Kaiketsu napisał:

https://www.okolica.pl/offer/show/0037884-S-168/formular

cena 740k, wiadomo - wysoka, ale to jedna z bardziej snobistycznych dzielnic. Sporo pałącyków np. aktorów tam stoi.

i teraz...

https://www.okolica.pl/offer/show/0028269-S-48569_191_OGS/formular

Cena 1,4 melona. Dwa razy drożej, pomimo, że Komorów - owszem, jest drogi - ale ma się nijak do Międzylesia, które jest ładniejsze, lepiej skomunikowane i bogatsze. Komorów to wieś pod powiatowym miastem Pruszków. Dojazd do W-wy - słaby, nawet samochodem. Są lasy, owszem, ale w Międzylesiu też są i z niego jest 2x bliżej do centrum.

Fajne ceny 🤣 Za 740 tysięcy to wybuduję chatę na działce 1500 m, urządzę ją, i jeszcze na Lexusa mi wystarczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Kaiketsu napisał:

Koledzy, jeszcze a propo działek, taki śmieszny fenomen, którego nadal nie rozumiem.

Tutaj fajna działka w willowej dzielnicy Warszawy. Generalnie jedna z najładniejszych okolic. Pałace w lesie, a jednocześnie wszędzie blisko i dobra komunikacja.

https://www.okolica.pl/offer/show/0037884-S-168/formular

cena 740k, wiadomo - wysoka, ale to jedna z bardziej snobistycznych dzielnic. Sporo pałącyków np. aktorów tam stoi.

i teraz...

https://www.okolica.pl/offer/show/0028269-S-48569_191_OGS/formular

Cena 1,4 melona. Dwa razy drożej, pomimo, że Komorów - owszem, jest drogi - ale ma się nijak do Międzylesia, które jest ładniejsze, lepiej skomunikowane i bogatsze. Komorów to wieś pod powiatowym miastem Pruszków. Dojazd do W-wy - słaby, nawet samochodem. Są lasy, owszem, ale w Międzylesiu też są i z niego jest 2x bliżej do centrum.

Działki o podobnym metrażu.

Skąd taka dysproporcja cenowa...?

LOGIC = NONE. Nie rozumiem tego rynku i go chyba nie zrozumiem nigdy.

Ta pierwsza to w sumie jest marna, położona przy samej ulicy, która wygląda jak po nalocie dywanowym. W porównaniu do sąsiadujących działek jest też mała. Cena po prostu kosmos, w życiu nie dałbym takiej kasy za coś tak małego.

Tej drugiej nie znalazłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Adi777 @Myst w sumie 90% ceny działki to lokalizacja, może kupić ogromne i piękne działki z własną rzeką i lasem za niewielkie pieniądze, ale tam, gdzie psy dupami szczekają. Więc mnie akurat nie dziwi, ze działka w najładniejszej części Warszawy kosztuje 750k, zwykle ceny potrafią być nawet większe :E

Natomiast to, co mnie szokuje, to działki za półtora melona na przedmieściach miasta powiatowego. Chyba komuś spadło coś na głowę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SPAM

6 godzin temu, Karister napisał:

Kostką nie rzucałem, tylko - powtarzam - zainwestowałem sporo czasu (dwa-trzy kwartały) w rozeznanie rynku i łażenie po rozmowach w wielu firmach.

Ja za to uwielbiam IT że nawet jak nie chce mi się szukać dłużej niż 15min info o firmach to i tak moja kostka ma tylko 5 i 6 :D Uniknięcie januszexu wydaje mi się być bardzo proste

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

SPAM

Nie ma sensu na siłę ludzi integrować. Można dać wybór, czyli kto chce, to jeździ do biura, a kto woli z domu, to siedzi w domu. Kilka lat przed pandemią za granicą znaczna część IT pracowała zdalnie, ale to zlikwidowano, żeby pracownicy się integrowali. Atmosfera zależy od ludzi. Najgorzej jest w korporacjach, gdzie patrzy się tylko na słupki. Im więcej wolności, im wyższe stawki, im lepsi specjaliści, tym atmosfera jest lepsza. Ale nawet jeśli ludzie generalnie się lubią, to zawsze znajdzie się kanalia.

Praca zdalna nie wyklucza wspólnych spotkań i opcji pracy z biura. Z własnej woli, nie pod przymusem.

Widzę przyszłość w home office, ale jeszcze nie jesteśmy na to gotowi. Rosnące ceny mieszkań, chów klatkowy, "apartamenty" na wynajem "Wino & Netflix". Nawet w projektach mieszkań nie bierze się na poważnie pracy z domu, zaś biurowce dalej rosną jak grzyby po deszczu. Ale następuje suburbanizacja. Dużo osób mieszka na wsi, coraz więcej decyduje się na dom / segment (poza miastem, bo taniej) i oni mogą lobbować za pracą zdalną. Jest tylko jeden warunek: szybkie łącze.

Za sznurki będą pociągać jednak duże korpo, dla których praca zdalna to nie praca.

Piłkarz nie może pracować z domu. Musi biegać po boisku. Z przyczyn technicznych nie istnieje możliwość gry w piłkę nożną na odległość. Programista do pracy potrzebuje komputer. Tworzy coś, co jest tak faktycznie bytem wirtualnym (ciągiem zer i jedynek na dysku, w chmurze), zaś technologia umożliwia i znacznie ułatwia współpracę na odległość. Korzyści wynikające z home office przewyższają wszystkie wady. Potwierdzają to badania w dużych firmach. Niestety, niektórzy przeczą faktom.

Edit: kawa, piłkarzyki, konsole, chillout roomy, siłownie, w tym prześcigają się firmy, bo o tym większość pracowników może w domu pomarzyć (no i z kim grać?)

To też będzie czynnik, że ostatecznie wszyscy powrócą do biur za wyjątkiem osób zatrudnionych poza lokalizacją. Zniknie przymus relokacji, lecz będzie się odchodzić od zatrudniania zdalnie.

Jeszcze zajęcia dodatkowe w biurze, np. język angielski. Kolejny powód, że do biura trzeba będzie przyjść. A kiedy codziennie zacznie coś wypadać, to kiedy pracować z domu?

Edytowane przez WebCM

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SPAM'em
To jest cały ten temat
SPAM OFF
:E

  • Confused 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jaja jak berety, ekipo.

Mówiłem Wam, że ceny działek budowlanych k. Warszawy mega gwałtownie wzrosły (w sumie w ukryciu, bo uwaga np. prasy skupia się na mieszkaniach), ale myślałem,że to tylko jakieś sztuczne zawyżanie cen przez agentury, bo wystawiać to sobie przecież można i za milion.

A tu klops. Patrzę, że 3 ulice dalej ode mnie wystawiono działkę za 360 000. Zeszła w dwa tygodnie, wiem bo dziś dzwoniłem z ciekawości spytać czy aktualne. Kupno tak szybko zwykle oznacza dwie rzeczy, potężne zainteresowanie i brak negocjacji cenowych :E

i teraz największe jaja: ledwie 7 m-cy temu kupiłem działkę jednoznacznie lepszą za 85k mniej... :E

ta za 360k względem mojej to lekki dramat:

- 60m do torów kolejowych (mi wisi, ale ludzie nie lubią pociągów - ja mam ponad 200m) - a trzeba pamiętać, że to trasa na ponad 200 pociągów na dobę, w tym towarowych

- bez gazu, bez wody, bez kanalizacji (ja mam wszystkie media)

- bez ulicy - na razie wzdłuż pasa działek przygotowano jedynie działkę pod drogę po podziale jakiegoś pola (ja mam gminną ulicę z oświetleniem, niedługo będą ją wykładać kostką).

- ogrodzona tylko z jednej strony - moja jest ogrodzona z trzech stron plus dostałem w gratisie zardzewiałą siatkę z frontu :E

- metraż ten sam, ale gorsze wymiary - moja jest idealnie kwadratowa, tamta lekko prostokątna.

LOL!!!!

ciekawe, czy ten cyrk będzie kontynuowany... już teraz bym w tej miejscowości nie kupił, zabrakłoby mi kasy.

 

Edytowane przez Kaiketsu
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ceny ogólnie w Polsce powariowały i nawet corona tutaj nie namieszała.
Mam od 6 lat mieszkanie ciut poniżej 50m2.
Poznań, w miarę okolica, ale nie centrum (ojciec  się nabija że wieś, ale z tramwajem 🤣).
Po 6 latach za podobną kasę za metr córka babki z  roboty kupuje parterowe mieszkanie w pipidówce 5-6km od granic miasta(bo na mieszkanie w Poznaniu nie ma kasy mimo że tutaj pracuje, dzieciaki chodzą do szkoły itp) 
Z ciekawości popatrzyłem na kolejne etapy mojego osiedla + 2 nowe inwestycje po sąsiedzku.
Ceny w ciągu 6 lat skoczyły z 5,5-6,5k za metr, na  7-8k za tę sama okolicę i zbliżony standard (raczej średni, może minimanie powyżej, bez wypasów tyle że miasto, a  nie peryferie).
Za swoje mieszkanie blok obok musiał bym dać prawie 100 tysi więcej 😒

Edytowane przez Tomcat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...