Skocz do zawartości
WebCM

Zakup mieszkania od dewelopera

Rekomendowane odpowiedzi

"Osiedle przyjazne dzieciom" i +1k do ceny metra.

Z każdym dniem coraz bardziej przekonuję się do stwierdzenia, że bloki z wielkiej płyty przy obecnym budownictwie to luksus, na który nie zasługujemy :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ach, ta wielka płyta ;) gdzie my podziejemy te 14 milionów blokersów jak zacznie się toto rozpadać za te 30-50 lat?

no, ale mniejsza, bo to odległa przyszłość. Na dzień dzisiejszy problemy są znane:

 

- znaczne stężenie patusów na metr kwadratowy, większe niż na nowych (drogich) osiedlach na które żulików nie stać, co często przekłada się na zaniedbane, posprejowane i ojszczane klatki.

- spora rotacja wśród sąsiadów gdyż znaczna część z tych mieszkań jest obecnie dziedziczone i leci na wynajem z miejsca;

- wysokie i nieadekwatne do rzeczywistości czynsze;

- prowadzone przez relikty komuny "spółdzielnie" które generalnie nie pomogą w niczym, ale kasę będą brać fest

- stare i/lub spierdzielone instalacje, stare aluminiaki palące się przy włączeniu mikrofali i pralki jednocześnie, spierdzielona kanalizacja - dobry komentarz z sieci, aż sobie go kiedyś zapisałem "Stan instalacji często da się określić jednym słowem - dramat. A dlaczego? A no dlatego, że panu majstrowi za czasów komuny była potrzebna rurka fi 100mm do własnej fuchy, w zwiazku z czym zastosowano fi 80mm, i teraz ku..., wszyscy mają problem z kanalizacją, a konkretnie wylewa studzienka w piwnicy: syf i smród nie do wytrzymania."

- niesprawna wentylacja, słynne "kratki" z których wali od sąsiada smrodem, duszno i gorąco latem nie do zniesienia - komentarz z sieci "nie widziałem jeszcze mieszkania, w którym wentylacja działałby dobrze - czyli wyciągała powietrze. ZAWSZE jest tak, że wtłacza powietrze z innych mieszkań, przez co w domu śmierdzi bigosem/papierosami/perfumami sąsiada."

- "wielkie docieplanie" prowadzone w latach 2000+, oczywiście minimalnym kosztem - ściany przestały "oddychać" - miejscami pojawia się zawilgocenie i grzyb;

- genialne komusze wynalazki typu zsypy wraz z wątpliwą higieną niektórych mieszkańców = potencjalne problemy z robactwem i szczurami.

- azbest w ścianach, przestrzeniach międzyokiennych, etc. 

 

Akustyka w takich miejscach wypada natomiast często znacznie lepiej, niż w nowym budownictwie z uwagi na sam zastosowany materiał, co nie znaczy, że dobrze (liczne mostki akustyczne bo wtedy nikt o tym nie myślał). Na ogół wielkopłytowe potworki są też zbudowane w lepiej skomunikowanych miejscach i mają zdecydowanie lepszą infrastrukturę (sklepy szkoły etc.) no i często również odległości między blokami są zauważalnie większe, co poprawia komfort życia.

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Camis napisał:

[spam] 

 

Spacerniak dla bombelkow:

 

wcP0Nbp.png

[/spam]

U mnie zieleń za domem miała być wyregulowana i przerobiona na mini park i plac zabaw. Dla osiedla sporej ilości budynków. Jak sprzedawałem to nagle przy czytaniu a aktu usłyszałem coś o budynku. Oczywiście nie pytałem notariusza co on do uja właśnie przeczytał, bo kupująca osoba mogła by się rozmyślić. I w sumie postawili chyba 4 piętrowe budynki w miejscu zieleni na przeciw okna byludynku 2 piętrowego. 

Więc ten plac ze zdjęcia ma mój Like, bo lepszy taki niż żaden. Albo wieżowiec w miejscu obiecanego placu. Na upartego da się jeszcze trochę terenu dołączyć bo wolny trawnik widać. 

Godzinę temu, Kitu napisał:

"Osiedle przyjazne dzieciom" i +1k do ceny metra.

Z każdym dniem coraz bardziej przekonuję się do stwierdzenia, że bloki z wielkiej płyty przy obecnym budownictwie to luksus, na który nie zasługujemy :E

Blokowiska dostawały często place zabaw z prawdziwego zdarzenia. 

Same budynki rozstawione były też często w jakiejś rozsądnej odległości od siebie. 

Dzisiaj budownictwo jest tak gęste, że można podać witkę przez okno sąsiadowi z budynku na przeciwko. 

Deweloper dzisiaj potrafi wykupić jakiś mały budynek, zabytek ( bez wpisu ), lub domek jednorodzinny i w jego miejsce postawić osiedle. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten spacerniak to już wersja ala Nowy covidowy Ład :E

Miejsca max dla pary z dwójką małych dzieci :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
6 godzin temu, Kaiketsu napisał:

gdzie my podziejemy te 14 milionów blokersów jak zacznie się toto rozpadać za te 30-50 lat?

Według badań postoją jeszcze 100-120 lat.

6 godzin temu, Kaiketsu napisał:

- znaczne stężenie patusów na metr kwadratowy, większe niż na nowych (drogich) osiedlach na które żulików nie stać, co często przekłada się na zaniedbane, posprejowane i ojszczane klatki.

I to jest największa wada starych osiedli. Za to na nowych osiedlach często widuję dresów.

6 godzin temu, Kaiketsu napisał:

- spora rotacja wśród sąsiadów gdyż znaczna część z tych mieszkań jest obecnie dziedziczone i leci na wynajem z miejsca;

U mnie połowę mieszkań zamieszkują emeryci, część stoi pusta, a reszta na wynajem. Nie zauważyłem dużej rotacji. Na nowych osiedlach prawdopodobnie jest większa, bo to mieszkania typowo inwestycyjne.

6 godzin temu, Kaiketsu napisał:

- prowadzone przez relikty komuny "spółdzielnie" które generalnie nie pomogą w niczym, ale kasę będą brać fest

Też odnoszę wrażenie, że spółdzielnie niewiele robią w kwestii utrzymania budynków, a czynsz rośnie. Po odjęciu opłat niezależnych 40% idzie na fundusz remontowy, 50% na eksploatację (wynagrodzenie dla zarządcy, zarządu, księgowości, podatki, koszty bieżące bez wywozu śmieci i światła w częściach wspólnych). Dawno nie widziałem żadnego większego remontu. W klatkach schodowych straszy, drzwi nieszczelne (darmowa wentylacja w zimie).

Nie mogę napisać, że spółdzielnia w ogóle nic nie robi. Kiedy niedawno przyszła prawdziwa zima, to spółdzielnia umiała porządnie odśnieżać chodniki, miasto kompletnie sobie nie radziło, a wspólnoty miały wywalone. W lokalach skrzynki rozdzielcze nowe. Niedługo likwidacja term. Place zabaw utrzymane. Nie wiem, jakie dokładnie są koszty - stosownej uchwały na necie nie ma. Na plus jeszcze kontakt - zawsze odpisują.

Nie chcę generalizować, ale przeważnie wspólnoty są niewydolne, a w spółdzielniach dużo kasy idzie na rozbudowaną administrację i często na działalność kulturalno-oświatową. Teoretycznie we wspólnocie łatwiej się dogadać, bo te są małe, ale czy tak jest naprawdę, kiedy większość lokali kupuje się pod inwestycje?

6 godzin temu, Kaiketsu napisał:

"Stan instalacji często da się określić jednym słowem - dramat. A dlaczego? A no dlatego, że panu majstrowi za czasów komuny była potrzebna rurka fi 100mm do własnej fuchy, w zwiazku z czym zastosowano fi 80mm, i teraz ku..., wszyscy mają problem z kanalizacją, a konkretnie wylewa studzienka w piwnicy: syf i smród nie do wytrzymania."

U mnie problemu z kanalizacją nie ma, ale mieszkałem w domu studenckim i po remoncie łazienek woda pod prysznicem nie spływała. Przy okazji sp.....ono więcej rzeczy. Wyszło, że woda leje się w ścianie i musieli ponownie kuć płytki. W innym mieszkaniu (też czysty PRL, ale wyremontowana łazienka) ten sam problem. Jest jakiś limit, jakie fi można zastosować w rurze odpływowej z brodzika przy niewydolnej kanalizacji w pionie?

6 godzin temu, Kaiketsu napisał:

- niesprawna wentylacja, słynne "kratki" z których wali od sąsiada smrodem, duszno i gorąco latem nie do zniesienia - komentarz z sieci "nie widziałem jeszcze mieszkania, w którym wentylacja działałby dobrze - czyli wyciągała powietrze. ZAWSZE jest tak, że wtłacza powietrze z innych mieszkań, przez co w domu śmierdzi bigosem/papierosami/perfumami sąsiada."

Generalnie wszędzie w budownictwie PRL-owskim jest niewydolna wentylacja grawitacyjna.

6 godzin temu, Kaiketsu napisał:

Akustyka w takich miejscach wypada natomiast często znacznie lepiej, niż w nowym budownictwie z uwagi na sam zastosowany materiał, co nie znaczy, że dobrze

Akurat w moim bloku wszystko słychać. Sąsiad leje do kibla - słychać. Sąsiad kąpie się w wannie - słychać. Impreza, śmiechy, chichy - słychać najgłośniej w kuchni (prawdopodobnie zrobili sobie salon z aneksem). Efekt może potęgować brak dywanów oraz wkucie się z instalacją w łazience w ściany.

Co do nowego budownictwa, to problem znam tylko z sieci, bo nie miałem okazji się o tym przekonać.

6 godzin temu, Kaiketsu napisał:

Na ogół wielkopłytowe potworki są też zbudowane w lepiej skomunikowanych miejscach i mają zdecydowanie lepszą infrastrukturę (sklepy szkoły etc.) no i często również odległości między blokami są zauważalnie większe, co poprawia komfort życia.

Tego nie uświadczymy w nowym budownictwie. Osiedla zostały lepiej zaplanowane, jest niezbędna infrastruktura, są sklepy i szkoły, natomiast nikt wtedy nie myślał o parkingach podziemnych (nie było pieniędzy i mało kto miał auto). Ale teraz nikomu niepotrzebne usługi na miejscu. Mentalność najemców w nowym budownictwie - mam auto, jestem niezależna, stać mnie, po bułki podjadę autem - do Lidla 😆

Dla dewelopera większym wyzwaniem są parkingi, bo liczba aut na lokal to minimum 2-3.

Edytowane przez WebCM

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Camis

Przynajmniej jest ;)
Na mojej części osiedla nie ma, miał być ale koniec końców zmienili plan.

7 godzin temu, Kaiketsu napisał:

- stare i/lub spierdzielone instalacje, stare aluminiaki palące się przy włączeniu mikrofali i pralki jednocześnie, spierdzielona kanalizacja - dobry komentarz z sieci, aż sobie go kiedyś zapisałem "Stan instalacji często da się określić jednym słowem - dramat. A dlaczego? A no dlatego, że panu majstrowi za czasów komuny była potrzebna rurka fi 100mm do własnej fuchy, w zwiazku z czym zastosowano fi 80mm, i teraz ku..., wszyscy mają problem z kanalizacją, a konkretnie wylewa studzienka w piwnicy: syf i smród nie do wytrzymania."

- niesprawna wentylacja, słynne "kratki" z których wali od sąsiada smrodem, duszno i gorąco latem nie do zniesienia - komentarz z sieci "nie widziałem jeszcze mieszkania, w którym wentylacja działałby dobrze - czyli wyciągała powietrze. ZAWSZE jest tak, że wtłacza powietrze z innych mieszkań, przez co w domu śmierdzi bigosem/papierosami/perfumami sąsiada."

- "wielkie docieplanie" prowadzone w latach 2000+, oczywiście minimalnym kosztem - ściany przestały "oddychać" - miejscami pojawia się zawilgocenie i grzyb;

- genialne komusze wynalazki typu zsypy wraz z wątpliwą higieną niektórych mieszkańców = potencjalne problemy z robactwem i szczurami.

- azbest w ścianach, przestrzeniach międzyokiennych, etc. 

Nie wiem co siedzi w ścianach u rodziców ale nie kojarzę, żeby cokolwiek się paliło. W po babciowym z ery sprzed wielkiej płyty, to owszem były cuda typu kabel telefoniczny zamiast normalnego elektrycznego.
Kanalizacja w piwnicy faktycznie potrafiła wybijać ale w pewnym momencie przestała. Ciężko mi powiedzieć czy coś zmienili, czy ludzie przestali spuszczać syf w kiblu.

Wentylacja jak najbardziej jest sprawna, chyba że:
- okna są szczelne
- ktoś się wpiął z wyciągiem, ma wentylator w łazience itp.
No i co by nie mówić, obecnie jest to samo, tak samo ludzie narzekają, że słabo ciągnie. Jedyna różnica, że przewody kominowe każdy ma swoje, tylko jak są na dachu wszystkie w kupie zebrane i trafi się ciąg wsteczny, to tak samo czuć smażonego kotleta.

Szkoda że nie widziałeś grzyba na szczytowej ścianie przed dociepleniem i zatkaniem szpary między podstawą budynku, a pierwszą "warstwą" płyt. Po dociepleniu problem ustąpił.
Można się zaklinać, że żelbet oddycha ale podstawą i tak jest brak przemrożenia ściany i właściwa wentylacja. Najczęściej problem pojawiał się jak ludzie wymieniali stare nieszczelne okna na nowe i nie wietrzyli prawidłowo.

Nie wiem czy gdziekolwiek jeszcze zsypy funkcjonują. Na moim starym osiedlu już od wielu lat są zlikwidowane. Kiedy dokładnie nie wiem, bo w moim budynku nie było (za mały/niski).

Azbest? Nie wiem co to za wynalazki, że mają w ścianach i przy oknach. Kojarzę, że był wykorzystany w osłonach balkonów, ewentualnie jako zewnętrzna izolacja budynku.
Przy oknach to znowu w tym starszym były jakieś sznury uszczelniające nasączone czymś toksycznym. Podobnie lepik parkietu był jakimś syfem. U mnie kartonowe ścianki działowe uwalniały formaldehyd.

 

Wielka płyta, to przede wszystkim w miarę sensownie zaprojektowane osiedla. W Gdańsku taka Zaspa to w porównaniu do obecnych osiedli projektant był geniuszem. Co by nie mówić ale za komuny planowali osiedla, nie wciskali ile wlezie z metra. Były sklepy, przedszkola, szkoły, podwórka z placami zabaw.
Obecnie, to nawet chodników nie potrafią prawidłowo zaprojektować. Mój deweloper pomylił funkcję chodnika z dojściem do samochodów i to też nie wszędzie mu wyszło. Na pytanie dlaczego nie ma obniżonego krawężnika w stronę wiaty śmietnikowej dostałem odpowiedź "to nie jest ciąg komunikacyjny" - stoisz i się gapisz nie wiedząc czy rozmawiasz z idiotą, czy robią z ciebie idiotę. W innym miejscu odcinek wzdłuż budynku prowadzi donikąd, do miejsc parkingowych można się co najwyżej sturlać po skarpie, jeden koniec jest przy wyjeździe z hali, oczywiście krawężniki nie obniżone ale na to odpowiedź już znamy :whee:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Człowiek z wielkiej płyty. Jeśli chodzi o lokalizację, a więc przedszkola, szkoły, orliki, przystanki autobusowe, parkingi, zieleńce, place zabaw, siłownie to nic lepszego w mieście nie ma i pewnie już nie będzie. Maksimum wygody.

W kwestii samego zamieszkania to przestępczość szeroko pojęta, a raczej wandalizm czy nocna zaczepka, bo ty nie swój są większe niż na osiedlach zamkniętych co zrozumiałe. Czy patologia ? Moim zdaniem w latach 90, obecnie wygasa lub się przekształciła. Patologii za to nie brakuje w mieście w budynkach socjalnych, ale oni się we własnym sosie mieszają, więc w sumie gówno kogo interesują. Część takich osiedli udało się zlikwidować i postawić nowe ładne bloki lub przekształcić.

Nie wszystkie osiedla z wielkiej płyty są syfiaste. Dwa osiedla w odległości od siebie ok 1km mogą wyglądać zupełnie różnie pod względem stanu klatek, elewacji itd. Kwestią jest tylko jak historycznie wyglądał przydział na dane mieszkania, bo dziwnym trafem można wyróżnić w mieście osiedla bardziej bezpieczne/zadbane i te mniej. Przypadek ? Nie sądzę. Warto zaznaczyć, że już nastąpiła 1 wymiana pokoleniowa. Natomiast niezaprzeczalnie  w porównaniu do lat 90+/2000+ to jest przepaść. Klatki są odmalowane, wymienione oświetlenie, porobione elewacje, wiaty śmietnikowe, wymienione windy czy place zabaw. Wielka płyta nie straszy.


Sąsiedzi ? Nie zauważyłem, aby coś się wiele zmieniło.

Instalacje itp. Dwa osiedla z wielkiej płyty przerobione, w obu problemów z prądem czy kanalizacją nie było choć zapewne kwiatki się gdzieś pojawiają i to zależy od danego bloku. Uderza za to krzywizna ścian i podłóg. To jest niezaprzeczalne. Ściany są grubsze niż w nowszych blokach - takie się ma wrażenie - ale co z tego skoro i tak słychać jak sąsiad bierze prysznic o 2 w nocy :E

Spółdzielnie. Relikt prl, niestety. Bloki są odnawiane, ale zawsze na kredyt czyt. odnawiamy klatkę to musimy się zadłużyć. To nic, że pobierany jest wiecznie fundusz remontowy. Zawsze po remontach dorzuca się kwotę do czynszu i jazda. Obecnie wynajmuję mieszkanie we wspólnocie i tam jest czarno na biały na co poszły pieniądze, nr faktur, tworzenie poduszki finansowej na ew. większe remonty itd.

Rozkład mieszkań też są normalne, bryły budynku są proste.

Czynsze. Tu niestety jest lipa. Wysokie w porównaniu do wspólnot.

Edytowane przez mlody_tarnow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale dawno nie zaglądałem, więc odpowiem trochę zbiorczo:

1. Zagroda dla bombelków - ale wiecie, że te ogrodzenia wokół placów i skwerków to nie po to, żeby się dzieciaki nie rozbiegły tylko, żeby to nie zostało obsrane i obsikane przez czworonogów okolicznych mieszkańców. Tez nad tym ubolewam, ale rozumiem rodziców.

2. TBS - to było już z 10 lat temu, ale Kolega miał epizod TBS-owy. Wyglądało to tak, że on mieszka u rodziców, pierwsza praca po studiach, narzeczona kończy studia, mieszka w akademiku i zonk dziecko :E I trzeba na szybko życie układać. Kasę na mieszkanie dali dziadkowie z uciułanych, tak się ucieszyli, że będą pradziadkami. Starczyło tego na odkupienie udziału w TBS-ie od jakiejś innej pary, która się wyprowadzała. Po kilku latach ogarnęli sytuację, wyprowadzili się i odsprzedali udział następnym. Z tego co kolega mówił, to wyszedł na tym mniej więcej na zero - tzn. odzyskał to co wcześniej zapłacili + partycypacyjną dopłatę do czynszu, tylko bez odsetek za te kilka lat.

3. Kaiketsu wyśmiewał 30 minutowe dojazdy do centrum, ale ja bym powiedział, że jak na Warszawę to akceptowalny czas. To standard Bemowa, Gocławia, Ursynowa "nie przy metrze" itp.: tak mieszkają dziesiątki tysięcy Warszawiaków, niektórzy pewnie zdążyli w takich odległościach się tam urodzić, dorosnąć i własne rodziny pozakładać. Ja co prawda wolę poświęcić inne wygody dla lepszej komunikacji, ale jak pisałem tysiące ludzi tak mieszka. O Nowotworach i innych częściach Białołęki nie będę nawet pisał, bo tam nawet jak dociągnęli tramwaj to jest ponad 40 minut dojazdu. Ja wiem, że się cieszysz na działke bilsko stacji i szybkie dojazdy, ale o kolejkach to jeszcze osobny post napiszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
12 godzin temu, WebCM napisał:

Według badań postoją jeszcze 100-120 lat.

wyrywkowych badań na dobrze zachowanych budynkach. Co z tymi, które wykonano z "prl-owską dokładnością" ? ;) Któryś się w końcu rozsypie i obstawiam, że jeszcze za naszego życia usłyszymy o wyburzaniu felernych sztuk.

12 godzin temu, WebCM napisał:

Jest jakiś limit, jakie fi można zastosować w rurze odpływowej z brodzika przy niewydolnej kanalizacji w pionie?

no zdaje się, że musi się jedynie zmieścić w pionie ;)

 

12 godzin temu, WebCM napisał:

Dla dewelopera większym wyzwaniem są parkingi, bo liczba aut na lokal to minimum 2-3.

Dla mnie gorszym problemem jest to, że za zwykłe miejsce postojowe (na które składa się zwykle jedynie trochę farby) każą Ci płacić więcej jak za murowany dwustanowiskowy garaż wolnostojący.

To mniejsza patologia, niż płacenie 14k PLN za metr balkonu, no i te koszty nie biorą się z dupy (koszt wykonania dużego parkingu podziemnego zgodnie z normami), no ale... jako właściciel masz prawo czuć się rozczarowany, bo przecież za 30k PLN per stanowisko dostajesz obiektywnie rzecz ujmując niewiele. A wyboru nie masz. Musisz to kupic. Jak nie kupisz, to kupi ktoś inny, a Ty będziesz parkował samochód pięć ulic dalej na niestrzeżonym albo płatnym kawałku ziemi. Nie masz samochodu? Ja też nie. Ale możesz mieć. A wtedy oszczędność ugryzie w dupę ;) Chociaz czasem takie miejsca są obowiązkowe.

 

8 godzin temu, 209458 napisał:

3. Kaiketsu wyśmiewał 30 minutowe dojazdy do centrum, ale ja bym powiedział, że jak na Warszawę to akceptowalny czas.

Tzn. gwoli ścisłości to się z tego nie śmiałem per se, tylko z tego, że w mieszkaniu za bagatela 13,500 PLN z metra tłuczesz się 30 minut do centrum, co jest dość absurdalne. Za 8-9 tysięcy z metra bym nie krytykował, ale to jest wszak cena sporo ponad średnią, a dostajesz dojazd obiektywnie rzecz ujmując SŁABY i rywalizujący z takim z mieszkania o 30% tańszego... z rzeczonego Gocławka dojeżdżasz zdaje się 12 minut pociągiem ze stacji, a ceny dużo niższe. No i masz niedaleko las, a okolice mimo wszystko pola uprawnego nie przypominają  (chociaż magazyny się zdarzają, te opuszczone też :E ) .

Nowotwory, Kobiałka, Olesin, Aleksandrów i inne dzielnice "prawie jak Warszawa" są urokliwe, ale dojazd stamtąd to dramat. Samochodem - bardzo duże korki. Metrem - ehehe, nie ma. Tramwajem - ehehe, nie ma (zwykle). Autobusem - długo i też korki. Najlepiej rowerem, ale Warszawa wciąż ma problem z sensowną siecią ścieżek rowerowych i długo będzie miała. Ciekawe jest to, że powyższe miejsca są "pełnopłatne" - patrząc na mieszkania ceny są stosunkowo wysokie, działki - okropnie drogie, a obiektywnie nie są to wygodne miejsca do życia. Niby Warszawa, ale drożej jak w mieście powiatowym, które ma lepszą infrastrukturę i krótszy dojazd.

 

Np. słynne osiedle Regaty, o którym już wspominałem ;) najkrótszy dojazd komunikacją miejską:

a2gsZUB.png

z Żyrardowa jedzie się krócej..... miasta oddalengo o 50 km od Warszawy :E

samochodem niewiele lepiej, google na ten moment pokazuje 40 min z czego 33% w korku, a przecież ruch podczas covidu jest znacznie mniejszy... dodam, że standardem dojazdu z sypialni W-wy jest właśnie 30-40 min. Ja z własnej wiochy samochodem mam 40 min, ale to bez tragedii: Pruszków ma 30 min z uwagi na korki a jest sporo bliżej centrum niż moja wiocha.

 

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Kaiketsu napisał:

wyrywkowych badań na dobrze zachowanych budynkach. Co z tymi, które wykonano z "prl-owską dokładnością" ? ;) Któryś się w końcu rozsypie i obstawiam, że jeszcze za naszego życia usłyszymy o wyburzaniu felernych sztuk.

Jak któryś się zawali to dopiero wtedy może zacznie ktoś bardziej drążyć temat.

A póki co to jakoś się udaje: https://swietochlowice.naszemiasto.pl/swietochlowice-w-czwartek-odpadla-kolejna-plyta-azbestowa-z/ga/c4-1554637/zd/3539141

.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A @Bono[UG] nie wierzył, że tam pełno azbestu jest.

Otóż jest. Nadal. Większość jest związana z betonem, ale co z tego? coś odpadnie, coś się pokruszy ze starości i włókna azbestowe normalnie trafiają w powietrze. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Azbest to najmniejszy problem, kiedy wychodząc z klatki spada ci na głowę pół płyty o wadze kilkuset kilogramów z bagatela 11 piętra. Chociaż może przesadzam. Pojedyncza płyta waży ponoć max pół tony. Tutaj akurat odpadła mniejsza płyta i nie cała, tylko jakiś tam kawałek. 100-200kg max ;) 

Nie wiem czy to robi jakąś różnicę, jak na głowę spada 5kg z 11 piętra vs np 200kg ? 

Ale znalazłem na szybko fajne zadanie fizyczne: 

http://www.zaliczaj.pl/zadanie/455618/jaka-energie-uzyska-plecak-o-macie-3kg-spadajacy-z-okna-2-pietra-10m-z/

 

A dodam jeszcze, że jako iż często mieszkałem na 4 piętrze to nie jedną rzecz rzucało się z góry ( z okna ) aby nie znosić :D .

Klucze można przyjąć na buta żeby trochę zabezpieczyć je przed upadkiem. W rękę nie radzę, bo wrażenie jakby ktoś nam z bata po łapie przywalił.

 

Jakieś lekkie pierdoły w stylu rulon worków, reklamówka z ciuchami itp moimo iż waży z 200-500 gram, to przy próbie złapania można się poczuć jakby nam chcieli połamac ręce.

 

Przy okazji na tych zdjęciach fajnie widać izolację między płytami betonu. Ponoć jak robi się termowizję blokowiska, to od groma płyt okazuje się pusta w środku XD Tutaj jest nie lepiej. Jakieś skrawki izolacji wrzucili do środka, ale chyba mniej niż połowę tego, co miało tam docelowo trafić.

 

Edytowane przez Minciu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Kaiketsu napisał:

wyrywkowych badań na dobrze zachowanych budynkach. Co z tymi, które wykonano z "prl-owską dokładnością" ? ;) Któryś się w końcu rozsypie i obstawiam, że jeszcze za naszego życia usłyszymy o wyburzaniu felernych sztuk.

Bardziej bym się bał o kamienice (niejedno ponad 100 letnie) które w zasadzie słyszę co 2-gi dzień, że gdzieś w kamienica się zawaliła, ściana odpadła, budynek do rozbioru itd. - rybnik, płock, Szczecin itd. ostatnio najświeższe.
Póki co nie słyszę aby z blokami prl z wielkiej płyty się zawalały, pękały stropy, ściany się odrywały itd. A kamienice to systematycznie, zawalenia, tragedie itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@kanon7 pewnie masz na myśli takie ostro zaniedbane z właścicielem, który zginął/zaginął podczas wojny i tak to sobie niszczało kolejne 80 lat. To wtedy jasne.

Ja obecnie (jeszcze) mieszkam w budynku zbudowanym w 1912 roku :E I jest super. Te potężne stropy i ściany na 60cm cegły są niesamowite. Somsiad to może krzyczeć na całe gardło a ja ledwo szelest usłyszę. Jedyne,co się przenosi to basy - fizyki nie oszukasz.

4 minuty temu, kanon7 napisał:

Póki co nie słyszę aby z blokami prl z wielkiej płyty się zawalały

Obstawiam, że za najdalej kilkanaście lat będzie jakiś głośny przypadek i wtedy ludzie zaczną zastanawiać się nad ewakuacją z wielkiej płyty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, kanon7 napisał:

Bardziej bym się bał o kamienice (niejedno ponad 100 letnie) które w zasadzie słyszę co 2-gi dzień, że gdzieś w kamienica się zawaliła, ściana odpadła, budynek do rozbioru itd. - rybnik, płock, Szczecin itd. ostatnio najświeższe.
Póki co nie słyszę aby z blokami prl z wielkiej płyty się zawalały, pękały stropy, ściany się odrywały itd. A kamienice to systematycznie, zawalenia, tragedie itd.

Kazdy blok w Polsce jest domyslnie budowany na 25/50 lat. Po tym okresie nastepuje obligatoryjna inspekcja budowlana, ktora przedluza badz nie okres uzytkowania takiego obiektu budowlanego o kolejne x lat. Pozniej za x lat znowu inspekcja i tak dalej.

Kamienice najczesciej ulegaja awaria podczas remontow (wykonywanych na pale).

Prosze nie siac fermentu bo wszystko jest uregulowane w polskim prawie budowlanym.

4 minuty temu, Kaiketsu napisał:

Obstawiam, że za najdalej kilkanaście lat będzie jakiś głośny przypadek i wtedy ludzie zaczną zastanawiać się nad ewakuacją z wielkiej płyty.

Aktualnie bloki z wielkiej plyty dzielnie sprzeciwiaja sie uplywowi czasu. Pierwsze takie bloki maja ponad 50 lat i jakos nie ma informacji na temat, aby ktoremus blokowi inspekcja budowlana cofnela pozwolenie na uzytkowanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Trepcia chyba najstarsze już 70-tki dobijają.

Żeby było jasne, to ja nie sądzę, że z tymi blokami coś się zacznie dziać nagle, ale na pewno gdzieś spośród tysięcy bloków jest ten jeden, w którym budowlańcy wynieśli na potrzeby własnych fuch trochę za dużo. Pierwszy taki budynek który straci pozwolenie na użytkowanie z powodu złego stanu to będzie niezły materiał dla prasy i może gwałtownie wpłynąć na ceny wielkiej płyty, dziś kosztującej krocie na równi niemal z deweloperskimi wynalazkami ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Kaiketsu napisał:

A @Bono[UG] nie wierzył, że tam pełno azbestu jest.

A przeczytaj jeszcze raz co tam napisałem. Wspomniałem o izolacji zewnętrznej.
Na moim osiedlu rodzinnym kojarzę 3 budynki z azbestową izolacją na około 30 wszystkich. Po drugiej stronie dzielnicy chyba żaden nie miał. Wszystko wielka płyta z okresu połowy 70 do połowy 80, system szczeciński.

Co teraz znalazłem, to oprócz płyt balkonowych jeszcze zsypy były wyłożone płytkami z azbestem.

5 minut temu, Kaiketsu napisał:

chyba najstarsze już 70-tki dobijają.

Może jakieś pojedyncze sztuki, przecież to początki lat 50.

Z tego co znalazłem pierwsze budynki były w 57, a masowe budownictwo dopiero w latach 70 i 80.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Kaiketsu

Pierwszy blok z wielkie plyty powstal w 1958 :) Czyli 60 lat z groszem. Na szczescie konstrukcja tych blokow byla/jest idioto-odporna wiec ciezko tam bylo cos zepsuc podczas skladania. Typowo socjalistyczne podejscie - przewymiarowac razy dwa, do tego do montazu czesci razy dwa (bo gdzies sie zgubia, robotnikowi z rusztowania spadnie i nie bedzie mu sie chcialo szukac etc). Bardziej w takich blokach walki byly z wszelkiego typu instalacjami, stolarka okienna i drzwiowa, wykonczeniem.

Ale fakt faktem, jeszcze z 10-20 lat i na pewno czesc blokow pojdzie do rozbiorki. Ale zeby cos sie od tak nagle zawalilo to bez udzialu zewnetrznego czynnika ludzkiego nie ma na to szans. To nie jest konstrukcja sprezona, ze pojawienie sie spekan na betonie oznacza problemy. Przyjmijmy, ze pierwsze spekania pojawiaja sie dopiero w polowie drogi do osiagniecia krytycznej wytrzymalosci konstrukcji (a po drodze jeszcze jest tzw krytyczna zdolnosc do uzytkowania budunku, czyli gdzie masz juz duze odksztalcenia, ktore uniemozliwiaja normalne uzytkowanie budynku ale konstrukcja jest jeszcze statycznie stabilna).

Taka ciekawoska budownicza - w normach jest podana maksymalna dopuszczalna grubosc pekniec elementow zelbetowych i grubosc ta jest wartoscia, ktora nie pochodzi z obliczen ale z warunkow aby dalo sie takie spekania zamalowac :E bo z statycznego punktu widzenia spekania moglyby byc i 5-6 razy wieksze i nie wplywalyby na wytrzymalosc tylko ludzie by sie za szybko burzyli o to :) To jest powiazane z rozna rozciagliwoscia stali i betonu.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, Trepcia napisał:

@KaiketsuTaka ciekawoska budownicza - w normach jest podana maksymalna dopuszczalna grubosc pekniec elementow zelbetowych i grubosc ta jest wartoscia, ktora nie pochodzi z obliczen ale z warunkow aby dalo sie takie spekania zamalowac :E bo z statycznego punktu widzenia spekania moglyby byc i 5-6 razy wieksze i nie wplywalyby na wytrzymalosc tylko ludzie by sie za szybko burzyli o to :) To jest powiazane z rozna rozciagliwoscia stali i betonu.

Z tego co wiem to beton w ogóle się nie rozciąga. Pręty stosowało się m.in. po to, aby na luźno belka była ściśnięta prętami, aby przesunąć wykres naprężeń w taki sposób, aby żadna część belki nie była rozciągana pod obciążeniem.

A grubość pęknięć może być powiązana z malowaniem. Pręty bez szczelnej osłony betonu po prostu rdzewieją. 
Rzeczywiście w takiej sytuacji wystarczy zamalować.
Przed ocieplaniem wiele bloków z płyty było łatanych smołą.

Ja tam bardziej niż o bloki to bym się bał o kamienice.
Kolega mi ostatnio mówił, że mu się zawalił sufit, a tam słoma, stare drewno, piach i ogólnie to co było pod ręką.
To ja już wolę betonową podłogę :E

Edytowane przez michasm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Kaiketsu napisał:

@kanon7 pewnie masz na myśli takie ostro zaniedbane z właścicielem, który zginął/zaginął podczas wojny i tak to sobie niszczało kolejne 80 lat. To wtedy jasne.

Ja obecnie (jeszcze) mieszkam w budynku zbudowanym w 1912 roku :E I jest super. Te potężne stropy i ściany na 60cm cegły są niesamowite. Somsiad to może krzyczeć na całe gardło a ja ledwo szelest usłyszę. Jedyne,co się przenosi to basy - fizyki nie oszukasz.

Obstawiam, że za najdalej kilkanaście lat będzie jakiś głośny przypadek i wtedy ludzie zaczną zastanawiać się nad ewakuacją z wielkiej płyty.

Ogólnie kamienice vs wielka płyta. Ile uszkodzeń i zawaleń masz kamienic a ile wielkiej płyty? 100 vs 0.

2 godziny temu, Trepcia napisał:

Kazdy blok w Polsce jest domyslnie budowany na 25/50 lat. Po tym okresie nastepuje obligatoryjna inspekcja budowlana, ktora przedluza badz nie okres uzytkowania takiego obiektu budowlanego o kolejne x lat. Pozniej za x lat znowu inspekcja i tak dalej.

Kamienice najczesciej ulegaja awaria podczas remontow (wykonywanych na pale).

Prosze nie siac fermentu bo wszystko jest uregulowane w polskim prawie budowlanym.

Aktualnie bloki z wielkiej plyty dzielnie sprzeciwiaja sie uplywowi czasu. Pierwsze takie bloki maja ponad 50 lat i jakos nie ma informacji na temat, aby ktoremus blokowi inspekcja budowlana cofnela pozwolenie na uzytkowanie.

Nie sieję fermentu - to Ty czepiasz się o coś czego nie powiedziałem, nie zrobiłem :E
Jak ww, ile kamienic zawala się rocznie w Polsce? a ile wielkiej płyty? 100 vs 0.

Racja, w większości są to wypadki podczas remontu, ale to świadczy tylko o tym że te budynki (kamienice) wymagają dużo więcej uwagi i kontroli, niż wielka płyta.
Pisałem tylko o tym że robi się aferę z wielkiej płyty, bo za 10 lat się zaczną zawalać. A większym problemem są kamienice.

Przykład:
https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-sciana-runela-w-kilka-sekund-zobacz-moment-katastrofy-budowl,nId,5116636
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Koledzy, skoro już gadamy o patodeweloperce, to może znów rzucimy na tapetę Bliską Wolę w W-wie? ;)

https://natemat.pl/327661,osiedle-bliska-wola-jw-construction-czyli-warszawski-koszmar-na-jawie

Byłem tam na spacerze niedawno (co chyba opisywałem w temacie :E ale nie pamiętam. No nic,najwyżej będzie powtórka dyskusji 8:E). Polecam zapoznać się z artykułem. Ceny 12k PLN z metra (pół roku temu, więc teraz pewnie więcej).

Ja ze swojej strony zwrócę uwagę na lep na przyjezdnego:

"BLISKO metro" - Eehehe. nie. 30 minut z buta. 8 minut autobusem, który w szczycie utknie w korku i wyjdzie tyle samo, co z buta. Z

"BLISKO centrum" - no jeśli 5km piechotą to blisko - okej.

"DOBRY dojazd samochodem" - ehehee. Nie. Dolano 10 tysięcy osób w jednym miejscu, w zasadzie wszyscy chcąc nie chcąc muszą korzystać z jednej ulicy. Korki masakryczne, a zdaje się, że tej paskudnej wielkiej wieży jeszcze nie oddano... O braku miejsc parkingowych nie wspomnę na samym osiedlu.

 

Pułapki na nieuświadomionych: okolica to zagłębie betoniarstwa więc kurzy się niesamowicie.

Zagęszczenie jest ogromne. Taka masa ludzi w jednym miejscu, które nijak nie jest na to gotowe (wszystko skupia się na jednej ulicy) = ścisk, hałas, korki, zero prywatności, słaby dojazd (ale reklamowany jako wybitny...)...

Budynki oddalone od "wieży" robią znośne wrażenie, natomiast wszechobecna zabudowa "studniowa" sprawia, że jest tam hałaśliwie, a jak pod blok ruszą dzieci, to idzie się pochlastać...

 

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli te 12k to ceny transakcyjne to to jest dla mnie niewyobrażalne :E Drogie mieszkanie kupione 7 lat temu to nagle świetna inwestycja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez chwilę zastanawiałem się kto to kupi. Z osób, które miałyby tam mieszkać - nikt o zdrowym umyśle. Wszystko pójdzie na wynajem, bo studenci i ludzie bez wkładu w kredyt gdzieś mieszkać muszą. A bogatszym kredyt sam się spłaci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, michasm napisał:

Z tego co wiem to beton w ogóle się nie rozciąga. Pręty stosowało się m.in. po to, aby na luźno belka była ściśnięta prętami, aby przesunąć wykres naprężeń w taki sposób, aby żadna część belki nie była rozciągana pod obciążeniem.

Beton ma bardzo niewielki wspolczynnik rozciagania.

Ale z naprezeniami pomieszales :D W idealnym rozkladzie czesc belki jest rozciagana a czesc sciskana. W czesci rozciagajacej masz glownie zbrojenie, w sciskanej glownie beton. Stad np. podloga ma glownie zbrojenie na dole a balkon na gorze :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, kanon7 napisał:

Ogólnie kamienice vs wielka płyta. Ile uszkodzeń i zawaleń masz kamienic a ile wielkiej płyty? 100 vs 0.

Nie sieję fermentu - to Ty czepiasz się o coś czego nie powiedziałem, nie zrobiłem :E
Jak ww, ile kamienic zawala się rocznie w Polsce? a ile wielkiej płyty? 100 vs 0.


 

Trzeba być nie lada Zgredekiem, żeby zawalić przedwojenna kamienice, która wcześniej nie o wyrwała pół tonową bombą albo nie wywaliło przed chwilą w niej gazu w piecyku z PRL-u. 

Problem kamienic to wiek i własnościowe, bezczynszowe lokale nieraz dla kilku rodzin po kilkaset metrów z emeryturą głodową.

Cudów nie ma. Wycieplic często nie pozwalają, a na remont samej elewacji nikt nie wyłoży jak mu to życia nie ułatwi. Ogólnie zabytki to trudny temat. Ale bloki z wielkiej płyty raczej nie muszą się o to na zapas martwić. Za 100 lat to tylko samobójcy będą chcieli w niedobitkach mieszkać.

Żywotność, jakość i stabilność/powtarzalność wielkiej płyty pozostawia wiele do życzenia. 

Nie ma co zwalać na rozciągliwość metalu i betonu, bo niby jakim w dwóch miastach oddalonych od siebie o 40 kilometrów w jednym mieście domki z betonu wyglądają jak domy Spidermana tylko zamiast pajęczyny mają wszędzie smołe uzupełniająca pęknięcia a w drugim mieście nic kompletnie nic nie pęka? Różnica temperatur między tymi miastami to jakieś 1-2 stopnie max. 

Każdy wie, że byle jak i z byle czego, byle było jak najwięcej. Tak wyglądał PRL. I bronić tego się po prostu nie da.

Ale przestrzeń i place zabaw dzisiaj to mażenie. Oni ogrzewanie miejskie też całkiem fajna sprawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...