Skocz do zawartości
WebCM

Zakup mieszkania od dewelopera

Rekomendowane odpowiedzi

Może być i tak. ;) Dlatego właśnie jest to gambling. Niektórzy kryzys budowlany wieszczą od pięciu lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Karister napisał:

Niektórzy kryzys budowlany wieszczą od pięciu lat.

I widać, że nie mieli racji. Bo ich argumenty były z dupy. Głównie ta nieszczęsna demografia, którą interpretowano źle i wybiórczo ;)

Bańka skończy się, gdy zmienią się reguły gry... bankructwo kraju (najgorsze), znaczny wzrost WIBOR, wejście hiperinflacji, itp. itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czas pokaże. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, mlody_tarnow napisał:

Są po prostu samodzieln

Lata w handlu nauczyły mnie że bardziej samodzielni są ludzie zełsi. Na wiosce musisz mieć zdolności, które w mieście kupujesz. To tyle jeśli chodzi o ludzi ze wsi i wychowanie itp

  • Haha 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, panzar01 napisał:

Wiele osób powie Ci z woli czuć smród gnoju, niż wdychać smog.

Bo smogu po wsiach nie ma :E
Poza tym, to było w kontekście tego zsypu i pozostałości po menelu.

8 godzin temu, Kitu napisał:

Kilka razy miałem przyjemność - da się przyzwyczaić i nie drażni w nozdrza tak bardzo jak fajki. Imho gorsza jest oczyszczalnia ścieków - w moim rodzinnym mieście woń potrafi się nieść na całe osiedle z 1/4 ludności

Gdańsk pozbył się oczyszczalni z okolic centrum (no powiedzmy centrum, zdjęcie z 2008, można zmienić na nowsze w prawym górnym: https://mapa.trojmiasto.pl/#/map/-67.14,83.73,5,o2008,0;1;24;37) ale od ładnych paru lat wysypisko mocno daje się we znaki. W bezpośredniej bliskości, to nie dziwi (patrz osiedle Lawendowe Wzgórze - doby kawał od dewelopera :E ) ale potrafi zawiać do dzielnic, gdzie wcześniej tego problemu nie było.

Ja miałem "przyjemność" skisłej gnojówki - nie da się do tego przyzwyczaić. Fajki, to przeważnie tylko jak ktoś przechodził pod oknem, gorzej jak sąsiad dekiel całymi dniami pali na balkonie czy w oknie. Gnojem to wiele dni lub tygodni potrafi walić, bo nie wszyscy w jednym momencie.

10 godzin temu, Kaiketsu napisał:

Dlatego od typowej wsi (która nie jest sypialnią wielkiego miasta) trzeba trzymać się z daleka :>

Przy niesprzyjających wiatrach nic to nie da. Trzeba by robić bardzo dokładny wywiad lub obserwować kilka lat daną okolicę, do tego mapa wiatrów.
Ze dwie wiosny temu był problem w Gdańsku jak za obwodnicą na pola wyładowali więcej. Taka dzielnica jak Osowa, to niby typowe miasto ale wokół pola.
U mnie dodatkowo bywają atrakcje z portu jak przeładowują biomasę (kilka lat temu był spory problem w Gdyni).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, Bono[UG] napisał:

Bo smogu po wsiach nie ma :E
Poza tym, to było w kontekście tego zsypu i pozostałości po menelu

Zazwyczaj jest dużo lepszej jakości. A jak mówimy o smrodzie, to powiem Ci że jak walą amoniak na pole, to dopiero jebie (inaczej się nie da tego nazwać....)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osobiście to najgorsze co czułem to fabryka żelatyny i dojeżdżające do niej dostawy skór i kośći, zwłaszcza jak było lato i temperatura pod 30 stopni. Aczkolwiek kumpel, który woził różne rzeczy ciężarówką powiedział, że najgorszy jest kurzy nawóz - zgodził się raz a potem wąchał przez następne 2 tygodnie choć wielokrotnie mył pakę. Jeżeli chodzi o sunstancje naturalne. Bo raz w szkole dowcipny chemik dał niuchnąć czysty kwas masłowy - 100% esencja zjełczałego mleka :E

A propos smrodu miejskiego vs. wiejski to świat się zmienia, czasami w nieoczekiwanym kierunku. Np. w mojej rodzinnej (po mieczu) wiosce był sobie ogrodnik, który po zimowym cięciu jak co roku od zawsze (a wcześniej jego ojciec i dziad) zgarnął ucięte badyle na kupę w rogu sadu i podpalił. Tylko, że świat się zmienia, wieś jest w zasadzie obrzeżem kilkunastotysięcznego miasteczka, deweloperzy działają i w bezpośredniej okolicy coraz mniej już sadów a więcej szeregów domków i segmentów. No i po raz pierwszy w historii komuś nie spodobał się dym zadzwonił gdzie trzeba, a ogrodnik dostał pierwszy w życiu mandat za palenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

W ogóle to powinna być jakaś ekstra kategoria pomiędzy miastem i wsią.

Definicja z GUS-u:

"Jednostka osadnicza o zwartej lub rozproszonej zabudowie i istniejących funkcjach rolniczych lub związanych z nimi usługowych lub turystycznych nieposiadająca praw miejskich lub statusu miasta."

U mnie nie ma chyba ani jednego pola w tej "wsi", z satelity nie widzę. Nie istnieją więc funkcje rolnicze, ale praw miejskich nie ma.

Czyli ani to miasto, ani wieś.

 

Co do smrodu, to w okolicach Warszawy jest kilka miejsc, które warto omijać:

- Gmina Wiązowna (RIPOK Lekaro - dobre kilka kilometrów zasięgu smrodu - największa pułapka, bo tanie działki)

- Otwock (OPWIK i wysypisko SATER), chociaż to w mniejszym promieniu, niż powyższe i dotyczy głównie okolic tych miejsc

- okolice Czajki (Warszawa) tak gdzieś kilometr od oczyszczalni - niby się starają, niby hermetyzacja, a w sieci i tak pełno narzekań na smród, zwłaszcza latem w godzinach nocnych.

- potencjalnie również okolice Okuniewa (MPO ma znaczne tereny leśne z przeznaczeniem terenu "zagospodarowanie odpadów" - chcieli tam zrobić największe w PL wysypisko i kompostownię, ale mieszkańcy zablokowali).

- okolice wysypiska Radiowo (niby nieczynne, ale i tak śmierdzi)

- okolice wysypiska Gąsin pod Pruszkowem - jeszcze 10 lat temu jebało aż łzy do oczu napływały :E ale teraz chyba też nieczynne

- Wołomin, Stare Lipiny - wysypisko (śmierdzi) i bardzo tanie działki :D

 

to z tych mi znanych

 

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, panzar01 napisał:

Zazwyczaj jest dużo lepszej jakości. A jak mówimy o smrodzie, to powiem Ci że jak walą amoniak na pole, to dopiero jebie (inaczej się nie da tego nazwać....)

Nie wiem czy lepszej jakości. 

Na wsiach powszechne jest palenie śmieciami, jedyny plus że przewiewa wiatr to trochę szybciej niż w mieście. 

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Legionowie i okolicach powietrze jest gorsze, niż w Warszawie. To z uwagi na palenie śmieciami. Dlatego bez filtra do reku ani rusz.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet jakby węglem palili, to i tak będzie gorzej niż centralne z sieci miejskiej.
Wystarczy jeden kopciuch w okolicy, żeby wszystko zasmrodzić.

  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam kilka domków które odwiedzałem, że jak źle wiatr zawiał to się domownicy praktycznie dusili i musieli okna zamykać... Piękna polska wieś ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, iwanme napisał:

Nie wiem czy lepszej jakości. 

Na wsiach powszechne jest palenie śmieciami, jedyny plus że przewiewa wiatr to trochę szybciej niż w mieście. 

Nie będę się z tym kłócił, jednak w mojej okolicy to właśnie domki w miasteczku są trucicielami. Rolnicy dawno temu ogarnęli ocieplenie i lepsze, bardziej wydajne piece. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No najgorsze są chyba właśnie małe miasteczka, gdzie centralnego nie ma, a zagęszczenie na tyle duże, że nie ma się gdzie rozwiać.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Bono[UG] napisał:

No najgorsze są chyba właśnie małe miasteczka, gdzie centralnego nie ma, a zagęszczenie na tyle duże, że nie ma się gdzie rozwiać.

Na wprost mam też "zaradnego" przedsiębiorcę. Codziennie pali folię i inne gówna. Kilka osób z bloku obok ma raka, chociaż nikt w rodzinie nie miał ;). Mimo iż na policję zgłaszane i Bóg wie gdzie jeszcze, od 15 lat nic nie drgnęła sytuacja. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do urzędu skarbowego próbowaliście? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 16.05.2021 o 10:33, Kaiketsu napisał:

Jeśli ktoś nie wyobraża sobie komunikacji miejskiej, to jak najbardziej jest to argument za mieszkaniem w bloku (bo działki w podobnych czasowo lokacjach kosztują fortunę), natomiast jeśli nie widzisz problemu z pociągiem, metrem i tramwajem - to nie ma tematu.

Od dawna nie korzystam z komunikacji miejskiej i nie chcę wracać.

Jak znajdę dłuższą chwilę, to spróbuję oszacować całkowity koszt wraz z zakupem działki, jednak już widzę, że w przyzwoitym standardzie nie metodą gospodarczą wyjdzie podobnie co mieszkanie w centrum.

A co do mieszkania, to ze wszystkich rozważanych lokalizacji najlepsza była z tym ostatnim mieszkaniem 46 m. Delikatesy tuż pod nosem to duża zaleta, żeby oszczędzać czas, jeśli często chodzimy na zakupy. No i jednak blisko centrum. Pewnie większość z Was, jeśli pochodzicie z bloku, mieszkała na podobnym metrażu :) 

"Normatyw z 1959 roku przewidywał, że jednej osobie w mieszkaniu przysługuje około 11 m2 powierzchni użytkowej. Według prawa lokalowego z 1974 roku norma powierzchni mieszkalnej, przysługującej jednej osobie, wynosi 7-10 m2."

Pod względem inwestycyjnym im więcej pokoi, tym lepiej. Na rynku chodzą drożej.

Choć ostatnio popularność zdobywają mieszkania typu studio.

W każdym razie trend upychania ludzi w jak najmniejszych klitkach jest niepokojący, no a problemem są finanse, bo mało kto może sobie pozwolić na coś większego. Teraz będą powstawać "apartamentowce" z kawalerkami na wynajem, bo takie chętnie kupują inwestorzy, a ludzie mają dość wynajmowania pokoi i wolą prywatność.

Aha, jest jeszcze jedna zaleta domu. Kupujecie mieszkanie, wykańczacie i sąsiad wam zalewa. Kogo by szlag nie trafił? Otóż ekipy wykończeniowe spuszczają odpady do WC. Tak jest w prawie każdej inwestycji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, WebCM napisał:

Pod względem inwestycyjnym im więcej pokoi, tym lepiej. Na rynku chodzą drożej.

?! To chyba kawalerki zawsze były droższe za m2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, panzar01 napisał:

?! To chyba kawalerki zawsze były droższe za m2

Tak. Chodziło mi o ilość pokoi przy tym samym lub podobnym metrażu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, WebCM napisał:

Tak. Chodziło mi o ilość pokoi przy tym samym lub podobnym metrażu.

Pod względem inwestycyjnym to im większe tym gorsze, bo trudniej sprzedać, no i za metr tańsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
8 godzin temu, WebCM napisał:

Od dawna nie korzystam z komunikacji miejskiej i nie chcę wracać.

W sumie zależy od miasta. Wielu ludzi mówiło mi, że miasta w PL mają z tym często problem. W-wa ma akurat niezłą i można na luzie olać samochód. Nie jest to Londyn oczywiście, ale jak na polskie warunki znośnie, bardzo dużo dało metro.

 

8 godzin temu, WebCM napisał:

Jak znajdę dłuższą chwilę, to spróbuję oszacować całkowity koszt wraz z zakupem działki, jednak już widzę, że w przyzwoitym standardzie nie metodą gospodarczą wyjdzie podobnie co mieszkanie w centrum.

Jeśli wykonasz rozsądny projekt to powinno Ci wyjść z grubsza jak za o połowę mniejsze mieszkanie w nie-centralnej dzielnicy (bardziej peryferia, ale nie totalne zad00pie, bo tam licz 75%). Ale na cuda się nie napalaj. Jeśli chcesz, by było tanio i łatwo w odsprzedaży - wybierz 40m^2 klitki z jak najlepszym dojazdem, bo to zawsze zejdzie i to na pniu, na dodatek takie mieszkania podrożeją najbardziej przez "nowy ład".

Weź pod uwagę, że im bardziej indywidualny projekt domu zrobisz, tym trudniej będzie Ci to opchnąć. Ja np. nie cierpię aneksów, ale nie ukrywajmy - są one popularne na rynku i prawdopodobnie moja decyzja o dużej, osobnej kuchni będzie sprawiała, że dom będzie tracił, a nie zyskiwał. Oczywiście to jest dom, więc masz odpowiednio duże możliwości jego adaptacji - jak chcesz, to przed sprzedażą możesz wyburzyć ścianę i zrobić ten ich cudowny aneks, ba, nawet pociągnąć rury i zrobić go w istniejącym salonie bez przebudowy, ale jest to jakiś nakład inwestycyjny.

Katalogowego się nie opłaca robić w zasadzie, chyba,że akurat trafiłeś na taki, który bardzo Ci pasuje. Katalogowy kosztuje 2-3k + przeróbki + adaptacja = 5k, ja za indywidualny z projektem zagospodarowania i reprezentacją w starostwie dałem 700 pln więcej :E a mam taki dom jak chcę.

Może jak ładnie poprosisz @Kłaczkov to jego znajoma machnie Ci w miesiąc za 5 koła :> Jak nie masz dojść to 6k i 3 m-ce to jest odpowiednio bardzo tanio i bardzo szybko :E

8 godzin temu, WebCM napisał:

Pewnie większość z Was, jeśli pochodzicie z bloku, mieszkała na podobnym metrażu

Ja całe życie spędziłem w 30-35 m^2.

Tylko że to moim zdaniem na dłuższą metę jest udręka. Jeśli zechcesz z kimś zamieszkać w przyszłości, to nawet bez bombelków takie metraże to kpina. Dorośli ludzie potrzebują przestrzeni, a nie siedzenia sobie na głowie. Chyba, że chcesz, by tzw. "związek" wypalił się w ekspresowym tempie od siedzenia sobie nawzajem na głowie 24/7 :>

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Kaiketsu napisał:

Weź pod uwagę, że im bardziej indywidualny projekt domu zrobisz, tym trudniej będzie Ci to opchnąć. Ja np. nie cierpię aneksów, ale nie ukrywajmy - są one popularne na rynku i prawdopodobnie moja decyzja o dużej, osobnej kuchni będzie sprawiała, że dom będzie tracił, a nie zyskiwał.

Aneksy to bardziej konieczność przy małych przestrzeniach niż cokolwiek innego. 

Kiedy ktoś ma niewielki salon np. <30 metrów to dodatkowa przestronność się przydaje. Jak jest duży salon to osobna kuchnia niewielu wadzi. Sam uważam, że to praktyczne rozwiązanie bo można szybko coś upichcić i nie trzeba tak dbać o porządek  gdy np. są goście.

14 minut temu, Kaiketsu napisał:

Tylko że to moim zdaniem na dłuższą metę jest udręka. Jeśli zechcesz z kimś zamieszkać w przyszłości, to nawet bez bombelków takie metraże to kpina. Dorośli ludzie potrzebują przestrzeni, a nie siedzenia sobie na głowie. Chyba, że chcesz, by tzw. "związek" wypalił się w ekspresowym tempie od siedzenia sobie nawzajem na głowie 24/7 :>

Też tak uważam. Dla dwóch osób to mieszkanie tak 80-90 metrów starcza. Właśnie przejściowo takie wynajmuję - z dwójką dzieciaków ledwo się można pomieścić, ale dla pary fajna sprawa. 

Żeby nie było też wcześniej z żoną mieszkaliśmy na 43 metrach i oczywiście dało się, ale z wiekiem jednak przydaje się mieć własną przestrzeń.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ano właśnie. Przy kawalerce dosłownie nie ma ucieczki. Boli Cię głowa, chcesz się wyspać, masz zły dzień - MUSISZ siedzieć w tym samym pomieszczeniu z drugą osobą, nie ma ucieczki. Nawet przy dwóch pokojach jest słabo, bo możesz co najwyżej uciec do sypialni - spoko jeśli chcesz iść spać, ale co np. jeśli chcesz pograć na kompie, którego raczej w sypialni nie ma (bo typowa sypialnia w typowym mieszkaniu mieści tylko podwójne łóżko i może jakąś szafkę :E ) ? Znów siedzicie sobie na głowie.

Dla mnie optymalne rozwiązanie to dodatkowy pokój na własny gabinecik, nawet malutki. Ale przy modnym rozkładzie pomieszczeń to potrzeba ponad 60m^2 mieszkania, bo w mniejszych najczęściej tak nie ma, deweloper woli powiększać salon, niż wydzielać bonusowe pomieszczenie bo robi wrażenie "przestronniejszego" na wizualizacji. Następnie, bombelki - a większość chce 1-2 = tu każdy bombelek też powinien mieć swój pokój, chociaż te 10m^2 minimum. I dochodzimy do 80m^2 mieszkania dla paru z dwójką bombelków, A to już konkretne koszta przy obecnych cenach z metra. To mnie skłoniło do budowy domu głównie i to pomimo tego, że nie planuję bombelków - ja muszę swoje amigi i konsole pomieścić, więc mój gabinet musiał być odpowiednio większy :E Nie miałem szans w mieszkaniu na taki układ.

Edytowane przez Kaiketsu
  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przy dwóch osobach trzy pokoje to minimum - jeden pokój do spania, drugi do życia, trzeci do pracy czy gierek. Sypialnie w blokach są na tyle małe, że i większą szafę ciężko upchnąć przy łóżku, a w salonie nie bardzo jest jak wstawić miejsce do jedzenia, siedzenia, jakiś telewizor i do tego jeszcze biurko czy dwa do pracy czy grania. Przy trzech pokojach robi się 55-60 metrów, każde dziecko to dodatkowe 10 metrów pokoju i 2 metry przedpokoju. A cena domu 120 metrów z działką to odpowiednik mieszkania 60-65 metrów z rynku wtórnego. Swoją drogą, wygląda na to, że ceny mieszkań z wtórnego już prawie zrównały się z pierwotnym :E

@WebCM - ile ma ta Twoja melina? Dobrze pamiętam, że to jakaś mała klitka? Jeśli tak, to jaki jest sens zamieniać to na coś podobnej wielkości? Kupując mieszkanie z myślą "kiedyś łatwo odsprzedam", przekiblujesz w nim do emerytury wyklinając na swoją decyzję z młodości, a na zmianę na coś innego będzie już za późno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   2 użytkowników

  • Tematy

  • Odpowiedzi

    • Albo jest to kanał skierowany do "normalsów" a nie dłubaczy więc jeśli nie jest wspomniane inaczej to raczej nie ruszają ustawień fabrycznych.
    • niestety jak mam porzadek to nie wiem gdzie co jest, jak mam burdel to sie odnajduje biurko brw 100zł uzywane (nowe 450-500) nie ma sensu nowki kupowac jak i tak sie porysuje, traktuje je jako stoły robocze, ma dzialac a nie wygladac  
    • 12360 zakażeń wśród zaszczepionych z ilu osób łącznie? 2120 zakażeń wśród niezaszczepionych z ilu osób łącznie? Zaszczepionych 44,7 miliona osób. Populacja to około 66,7 miliona. zostaje niecałe 22 miliony niezaszczepionych. Odlicz teraz od tego populację, której się póki co nie szczepi, czyli dzieci do 12 roku życia (miedzy 12 a 15 mogą być zaszczepieni, więc wliczam już ich w populację do obliczeń). Nagle z różnicy liczbowej w postaci 10 tysięcy osób lub ponad pięciokrotnej różnicy na 100 tys. osób robi ci się różnica wielkości nieco ponad 1% w odniesieniu do populacji zaszczepionych i niezaszczepionych... W dodatku w miarę postępowania szczepień ten procent będzie się rozjeżdżał, bo będzie się zwiększała populacja zaszczepionych. W konsekwencji porównywanie tych danych nawet procentowo przestanie mieć jakiekolwiek znacznie i miarodajność. Jedynym miarodajnym wskaźnikiem pozostaną przypadki ciężkie, wymagające hospitalizacji oraz zgony w poszczególnych grupach.  
    • Cześć. Czy wiecie skąd ściągnąć pełną instalkę HP Smart dla Win10 x64? Próbowałem znaleźć coś na stronie HP,  ale tylko przekierowuje do sklepu MS, a ja potrzebuję instalkę. Będę instalował na kompie bez dostępu do netu, sprzęt to DeskJet 2710e.
    • No wiesz... chyba, to się łódka na wodzie Otwórz budę i odczytaj z tabliczki/naklejki znamionowej parametry zasilacza. Ważna jest moc, producent, a najlepiej jego serial. Np. Corsair
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...