Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

priestowngen

Ufo oraz zjawiska paranormalne

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

...

Edit" też uważam, że różdżka jest łatwiejsza.

 

Czarodziejska? Czy aby na pewno? Czy może mowa o machanice na wyższym poziomie, znaczy mocno zminiaturyzowanej, lub sporo lepszej kontroli nad materią? Wtedy jeszcze raz zapytam, czarodziejska? Bo równie czarodziejskie są obecnie te stalowe ptaki latające. Nie ma czarów, są tylko braki w wiedzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość irulax

Generalnie nie znam fizyki na wyższym poziomie. Ale to co gada ten gościu jest logiczne i zgadam się z nim.

Edit" też uważam, że różdżka jest łatwiejsza.

 

Ale co to za różnica? Niby woda wrze w temperaturze 100 stopni C, ale to zależy od ciśnienia. Jedna cywilizacja wykorzysta 100 stopni C - inna zmieni cisnienie i wykorzysta 120 stopni C. Dla nas tona złota ma znaczną wartość a dla innych? Może dla innych cywilizacji np. budowa teleskopów jest nieuzasadniona finansowo?

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
"Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nierozróżnialna od magii"

inaczej:

"Magia to technologia której działania nie rozumiemy"

 

I ktoś, kto to pisze, innym zarzuca opowiadanie bajek?

 

Zgodnie z tą definicją, dla połowy absolwentów szkół średnich, magią beda proste działania na ułamkach, bo ... nie rozumieją tego. Dla zdecydowanej większości ludzi magią będzie prosty silnik spalinowy. Tylko do cholery gdzie w tym nieuctwie magia?

 

Nanorobotykę chcecie magią nazywać? Magiczną różdżką? Boziu kochana, toż dla mnie mechanika starej daty, to tylko kwestia czasu, i to zaj...scie krótkiego czasu w skali czasu istnienia wszechświata, bo to może być kwestia max kilku pokoleń, by takie coś zaistnialo. A zabawa z działaniem w chmurze stosunkowo małych i prostych urządzeń, gdzie wcześniej robiły to większe i bardziej zaawansowane, to już teraźniejszosć, bez magii, za to z odrobiną edukacji "mechanicznej".

 

A jeśli ktoś twierdzi uparcie, że pokonanie bardzo duzych odległości możliwe wyłącznie za pomocą bardzo dużych prędkości, to proponuję nieco douczyć sie tutaj teorii fizyki, która już nas obowiązuje, a która to pozwala robić w teorii coś takiego na co najmniej dwa sposoby. Tu nawet nie tzreba zakładać, że cos jeszcze w teorii do odkrycia. Ot pochodna nieuctwa i tylko tyle, tylko odrobinę na innym poziomie niż magia prostych ułamków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I ktoś, kto to pisze, innym zarzuca opowiadanie bajek?

 

Zgodnie z tą definicją, dla połowy absolwentów szkół średnich, magią beda proste działania na ułamkach, bo ... nie rozumieją tego. Dla zdecydowanej większości ludzi magią będzie prosty silnik spalinowy. Tylko do cholery gdzie w tym nieuctwie magia?

 

Nanorobotykę chcecie magią nazywać? Magiczną różdżką? Boziu kochana, toż dla mnie mechanika starej daty, to tylko kwestia czasu, i to zaj...scie krótkiego czasu w skali czasu istnienia wszechświata, bo to może być kwestia max kilku pokoleń, by takie coś zaistnialo. A zabawa z działaniem w chmurze stosunkowo małych i prostych urządzeń, gdzie wcześniej robiły to większe i bardziej zaawansowane, to już teraźniejszosć, bez magii, za to z odrobiną edukacji "mechanicznej".

 

A jeśli ktoś twierdzi uparcie, że pokonanie bardzo duzych odległości możliwe wyłącznie za pomocą bardzo dużych prędkości, to proponuję nieco douczyć sie tutaj teorii fizyki, która już nas obowiązuje, a która to pozwala robić w teorii coś takiego na co najmniej dwa sposoby. Tu nawet nie tzreba zakładać, że cos jeszcze w teorii do odkrycia. Ot pochodna nieuctwa i tylko tyle, tylko odrobinę na innym poziomie niż magia prostych ułamków.

Magia nie istnieje. Przecież o to z tą całą różdżką chodzi, że prawa fizyki nie wykluczają stworzenia różdżki która z naszej perspektywy będzie jak magiczna. Natomiast te same prawa fizyki wykluczają podróż z prędkością wyższą od prędkości światła dla przedmiotów posiadających masę. Bez tego nigdzie nie polecimy ani nikt do nas nie przyleci. No i jest jeszcze ten cały "upływ czasu".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, tylko że jakość współczesnego myśliwca nie wyznacza się na podstawie deklarowanej prędkości maksymalnej :)

(...)

Podsumowanie:

Czy wobec powyższego chińskie siły zbrojne/lotnicze są bezwartościowe? Nie. Czasami topowa technologia przegrywa ze średniowieczną. Czasami.

Czy powinniśmy olać Chiny? Nie. Oni mają kasiorę. Oni mają kompleksy. Oni idą do przodu gospodarczo. Oni się uczą. Szybko. Ci ludzie naprawdę są inteligentni.

Czy powinniśmy olać globalny wyścig zbrojeń, w końcu jesteśmy po stronie tych bardziej zaawansowanych? Nie. Tryliony dukatów wywalane w zbrojenia czasami idą w ugruntowanie pozycji dominującej na planecie. A czasami nie.

 

Nie twierdzę i nie uważam, że J-20 jest lepszy, fajniejszy i cwańszy od maszyn z USA. Jednocześnie nie rozumiem, jak można tak bagatelizować jego zdolności, skoro tak naprawdę - niewiele o nich wiadomo.

 

 

Układ skrzydeł - sugeruje supercruise,

Avionika - nic nie wiadomo, oprócz tego że ma więcej elementów ruchomych i zapewnia słabsze krycie radarowe, niż w F35.

Prędkość sugeruje silniki o ciągu co najmniej 145 kN. Do niedawna takie silniki importowali z Rosji. Docelowo jednak ich "rodzime" jednostki mają zapewniać powyżej 180 kN ciągu. Czy będą lepsze od tych z Raptorów? Zapewne nie. Na początku.

Wiem, że taki myśliwiec, to jednocześnie centrum operacyjne i ogromny HUB logistyczno-operacyjny. Ale jednocześnie wiadomo, że Chińczycy mają już własne rozwiązania w zakresie radiolokatorów, czujników i sieci operacyjnej dla wojska.

 

To jest jedna z najbardziej lukratywnych technologii wojskowych na ziemi. Jeszcze 10-15 lat temu Chińczycy mogły się pochwalić techniką bojową samolotów wielozadaniowych adekwatną dla lat 60'. Obecnie są lepsi od USA? NIE. Ale cholernie szybko ogarniają temat i nie trzeba być specjalistą, żeby zobaczyć jak bardzo wzięli się za przemysł wojskowy.

 

Kolejna sprawa - Docelowo J20 ma być 700-800 sztuk. Wszystkich F35 dostarczono z tego co czytam - 335 sztuk (2018 rok). To też trzeba brać pod uwagę. To trochę jak zagadka - Ile czołgów T-34 czy Shermanów trzeba było, aby zniszczyć 1 Tygrysa.

 

J-20 to właśnie taki T-34. Gorszy od Tygrysa w każdym calu, ale ponad połowę tańszy i występujący docelowo - stadnie.

 

W dodatku - Jagular, nie okłamujmy się. Rozwój mają bardzo szybki, a już na pewno nie są dzisiaj na etapie średniowiecza lotniczego. Wielka Brytania za to jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Magia nie istnieje. Przecież o to z tą całą różdżką chodzi, że prawa fizyki nie wykluczają stworzenia różdżki która z naszej perspektywy będzie jak magiczna. Natomiast te same prawa fizyki wykluczają podróż z prędkością wyższą od prędkości światła dla przedmiotów posiadających masę. Bez tego nigdzie nie polecimy ani nikt do nas nie przyleci. No i jest jeszcze ten cały "upływ czasu".

Suchy, jeśli ktoś używa słowa "magiczna różdżka" po to by wykpić coś, to trzymamy się terminologii i nie nazywamy magią "latających stalowych ptakow", czy nanorobotów., mnożenie ulamków też nie jest magiczne.

 

Druga rzecz, poszło o łamanie praw fizyki, których to nie łamie magia różdżki (dlaczego nia magiczny palec naciskający magiczny guzik? Albo magiczne slowo uruchamiające maszynę?), a łamie szybkie podróżowanie, przy czym nie mówimy tu o klasycznym podróżowaniu z prędkościami ponadświetlnymi. Postawić fizykowi pytanie, czy zakrzywienie czasoprzestrzeni, oraz teleportacja (np przesłanie samej informacji o ciele i odtworzenie go w innym miejscu), łamie prawa fizyki które już znamy, czy nie łamie. Przecież tą durną definicją magii byłby dzisiaj samolot lecący 100 Mach. A jaka w tym magia?

 

Toż więcej magii i łamania praw fizyki jest już w silniku EmDrive. Wiadomo jak wygląda, jak zbudowany, tylko fizycy nie bardzo wiedzą skąd generowany ciąg, teorii/wiedzy im brakuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

darkonza, proste pytanie/prośba - wymieniasz prawa fizyki, które łamie teleprotacja, czy zakrzywianie czasoprzestrzeni. Nie bajdurzenie o magii (i bardzo dowolna jej interpretacja), nie bajdurzenie o tym, ze maszyn do tego nie posiadamy, tylko teoria fizyki.

 

A wykresików nie musisz mi dawać, studia zaczynałem od fizyki teoretycznej, później zmieniłem na "mechaniczne". Podstawy fizyki relatywistycznej tam były na pierwszym semestrze. Z Tobą to jak z kopaniem z koniem - 10 razy napiszę, że nie chodzi o rozpędzanie ciała do prędkości podświetlnych, bo to sensu za bardzo nie ma, a Ty mi 10 razy będziesz pisał, że prędkosci światła nie da rady przekroczyć. Na uj mam Tobie 11-sty raz pisać to samo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie twierdzę i nie uważam, że J-20 jest lepszy, fajniejszy i cwańszy od maszyn z USA. Jednocześnie nie rozumiem, jak można tak bagatelizować jego zdolności, skoro tak naprawdę - niewiele o nich wiadomo.

Wiadomo.

Układ skrzydeł - sugeruje supercruise,

Układ skrzydeł wynika z tego, że Chińczycy skopiowali rozwiązania z Zachodu.

Avionika - nic nie wiadomo, oprócz tego że ma więcej elementów ruchomych i zapewnia słabsze krycie radarowe, niż w F35.

Wiadomo że jest prymitywna, gdyż być musi. Nie przeskoczy się etapów, przez które przechodzić musiał każdy.

...Docelowo...Docelowo...

A jakie mają być docelowo samoloty hamburgerów? :E

Ale jednocześnie wiadomo, że Chińczycy mają już własne rozwiązania w zakresie radiolokatorów, czujników i sieci operacyjnej dla wojska.

Proszę nazwy rozwiązań, realne dane dotyczące wdrożeń zakończonych sukcesem, jak długo są używane operacyjnie :P

...nie trzeba być specjalistą, żeby zobaczyć jak bardzo wzięli się za przemysł wojskowy.

Są bardzo zdeterminowani, inteligentni i nie mają hamulców. Ale jeszcze nie teraz.

Zobaczyć? Zależy na co patrzysz. Zobaczyć generalnie to można propagandę.

W dodatku - Jagular, nie okłamujmy się. Rozwój mają bardzo szybki, a już na pewno nie są dzisiaj na etapie średniowiecza lotniczego. Wielka Brytania za to jest.

To zależy, co uznamy za średniowiecze lotnicze.

Chiny nie mają dostępu do technologii dostępnej dla Zachodu. To jest fakt. Próbują to zmienić, przykładowo uwikłując się w operacje hakowania/wykradania technologii F-35.

Wielka Brytania jest na etapie zapaści, z wielu powodów, polityczno-gospodarczej. Niemniej mają (wspólnie z krajami EU oraz USA, bo część rozwiązań była tworzona współnie) technologie, które są poza zasięgiem Chin. W dużej części samolotów latających po tej planecie siedzą silniki RR, tak przykładowo.

 

Chiny drogi kolego nie są w stanie obecnie nawet wyprodukować porządnego silnika do samolotu komunikacyjnego, czy śmigłowca - ich konstrukcje bazują albo na zakupionym sprzęcie, albo na licencji, albo na kradzieży. Nie mają zielonego pojęcia jak zbudować lotniskowiec. Nie mają żadnych nowoczesnych rozwiązań awioniki, telekomunikacji, zwiadu, obróbki danych.

Mają za to dużo kasiory i ambicji. Przekłada się to na wiele płaszczyzn: od kolei do Tybetu do super hiper duper rozwiązań w miastach południowego wschodu. Ale top end rozwiązań wojskowych...oj nie, jeszcze nie teraz.

 

Zachód nie bawi się w przemalowywanie kilku samolotów, żeby wyglądało że jest ich więcej. Zachód nie chwali się lotami prototypów, makietami przyszłych rakiet, silników i radarów, fałszowaniem propagandą danych. Zachód to już ma realnie, wdrożone, od dziesiątek już lat działające, z wyszkoloną strukturą, przejrzyste (poza tajnymi projektami i detalami technicznymi :>) dla obywateli. Zachód używa tego w wojnach proxy, co jest najlepszą formą testu dla uzbrojenia. Chiny potrzebują jeszcze z kilkudziesięciu lat i ładnych paru lokalnych wojen, żeby swoje zabawki przetestować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@jagular

Co prawda te samoloty w tym temacie to nie "mój wątek", ale nie wiem, czy nie zapędzacie się tutaj w ślepą uliczkę przy tym wyścigu zbrojeń. One są do czegoś ważnego Chińczykom potzrebne? Miast ścigać sie z jankesami o to kto bedzie miał lepsze grupy lotniskowców (to może być problem), nie prościej im to unieszkodliwić? A to można na dwa sposoby, albo rakiety, które to Chiny posiadają, albo okręty podwodne, gdzie Rosja chyba ma odpowiednie technologie.

 

Zabawa (w razie konfliktu) też chyba będzie jeszcze w innym miejscu - orbita okołoziemska i strącanie satelitów. Pytanie kto komu je strąci i jakie to będzie miało przełożenie na skuteczność armii tego, kto satelity straci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Teleportacja nie łamie praw fizyki i juz jej dokonano:

Mój link

Zakrzywianie czasoprzestrzeni też nie łmie praw fizyki, kazda masa zakrzywia czasoprzestrzeń (również Twoja i moja) słońce zakrzywia czasoprzestrzeń i dzięki tej krzywiźnie krąży wokół słońca ziemia

 

To może choć wskażesz miejsce, gdzie ja pisałem coś o przekraczaniu prędkości światła? Bo zirytowało mnie Twoje pie...nie o ródżkach.

 

nie zauważyłem też żebyś pisał coś o rozpędzaniu "do podświetlnych" ale cieszę sie bardzo po tym Twoim stwierdzeniu, bo widze jednak ze są prawa fizyki które jesteś w stanie przyjąć za pewnik i uszanować a nie myśleć ze "da sie to obejść" tylko trzeba sie bardziej rozwinąc i pomyśleć więcej.

 

Kolejne Twoje bajdurzenie/pie...nie. Wszedłem do dyskusji w okolicach postów 50, czy 54, gdzie choćby napisalem:

Samo rozpędzanie przy tych prędkościach wygląda "dziwnie", szczególnie pod kątem energii obiektu (też tej, która trzeba dostarczyć), gdy jeszcze "odrobinę" prędkosć podnosimy.
Głowa do góry, złą metodą to rozwiązujesz. Nie mają sensu prędkości bliskie światłu, bo ani rozpędzić, ani hamować. Też i nie rozwiązują one większych odległości, bo jak robić wypady do znajomych na odległość tysięcy lat świetlnych ;) Ale tu mamy zakrzywianie czasoprzestrzeni, które takie problemy rozwiązuje całkowicie :D

 

Przy czym później co najmniej raz dodałem, że traktuję to i tak ze sporym przymróżeniem oka. Pokaż mi w którym miejscu kwestionuję jakieś prawa fizyki, w którym miejscu proponuję obchodzenie praw fizyki. A jeśli piszę, że miast upierać się na jednym rozwiązaniu, można popatrzeć na inne, które problem rozwiąze w inny sposób, to jeszcze żadne łamanie logiki pierwszego rozwiązania.

 

ps

Jedyne bajkopisanie i ostre bajdurzenie to wprowadziłeś tutay Ty magicznymi różdżkami, przy czym póxniej pozwoloiłeś sobie na bardzo dowolnę interpretację magii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiadomo.

 

 

Nie będę kłamał, że na tym etapie dyskusji powinienem(?) otworzyć już 10 zakładek z jakimiś njusami na temat J-20 i wybiórczo kopiować jakieś fragmenty analiz czy wypowiedzi "ekspertów"

 

Poniekąd trochę w celu uzupełnienia własnych braków wiedzy w tej materii, bo nie jestem miłośnikiem lotnictwa, a po prostu miłośnikiem ciekawych rzeczy o których czasami coś czytam/oglądam. Myślę jednak, że nie tędy droga i skupiam się w tej dyskusji na rzeczach, które nie budzą wątpliwości. Uważam od początku, że jest nią szybkość z jaką Chiny wdrażają pewne rozwiązania, technologie.

 

Układ skrzydeł wynika z tego, że Chińczycy skopiowali rozwiązania z Zachodu.

 

Podobnie, jak silniki! Przecież nie było tajemnicą, że Ruscy proponowali im zmodyfikowane AL-41 jakie siedzą m.in w SU-30. A oni mimo wszystko klepią te swoje, gdzie udowodnili, że w przeciągu 1.5 roku potrafią je znacznie ulepszyć. Jak sam podniosłeś - to nie jest technologia kopiuj-wklej. Część rozwiązań zaadaptowali, część ukradli, część kupili a jakąś część - ogarnęli sami. Nie jest też tajemnicą, że Rosja dzieli się z Chinami częścią swojej technologii, co jest politycznie uzasadnione i działa od lat 50'

 

A jakie mają być docelowo samoloty hamburgerów? :E

 

Chodziło mi o ilość. J-20 docelowo ma być znacznie więcej. Nawet gdyby uwzględniać oficjalną dysproporcję budżetu USA-CHINY na cele zbrojeniowe. J-20 jest tańszy. Niektórzy uważają, że nawet 3 krotnie. A koszt samego programu.... Grosze w porównaniu z programem F35.

 

Proszę nazwy rozwiązań, realne dane dotyczące wdrożeń zakończonych sukcesem, jak długo są używane operacyjnie :P

 

Jak w 1 akapicie. Ośmieszałbym się, jakbym próbował uzupełniać swoją wiedzę w stylu 15 latka goniąc po stronach www i kopiując wpisy. Pozostanę więc przy koncepcji logicznej - takowe rozwiązania po prostu MUSZĄ mieć, żeby w ogóle te samoloty latały. W kontekście przemysłu wojennego - to jest tak oczywiste, jak fakt, że muszą spalać paliwo, aby latać. W sieci padają poszczególne nazwy systemów o których mówisz. Chociażby tutaj Mój link. Ale nie będę ich przytaczał, bo nie umiem ich zweryfikować.

 

Są bardzo zdeterminowani, inteligentni i nie mają hamulców. Ale jeszcze nie teraz.

Zobaczyć? Zależy na co patrzysz. Zobaczyć generalnie to można propagandę.

 

Ale ta propaganda lata !! szczerbaty.gif Propagandą to była nasza Arrinera Hussarya. Fakt jest taki, że Chiny przez dekady nie zaprezentowały NIC. JAJCO, FIGĘ Z MAKIEM z tej gałęzi zbrojeniówki. Lansowały technologię z lat 50, jak obecnie Kim ciągnąć rakiety traktorami. Tymczasem w 2012 roku Chiny pokazały J-31, którego zgodnie określono, jako wydmuszkę. Ale 4 lata później już takich głosów nie było zbyt wiele. 4 lata. Kupowania, kradzieży, kopiowania, własnych etapów i pomocy z Rosji sprawiły chociażby to, że w tym momencie o tym rozmawiamy. Mamy o czym. Pomimo, że ten samolot na pewno znacznie odstaje od F35. Ale sam program - zapierdziela, jak szalony. Łącznie z tym, że budują też lotniskowiec, chociaż kij wie co im wyjdzie.

 

10 Shermanów na jednego Tygrysa.

 

5 sztuk J-20 na jednego F35?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ależ Cie ta "magiczna rózdżka" boli :)

 

Bo jeśli mowa o skrajnym s-f, to prócz skali Kardaszewa, czy rozwinięciu świata do 10 wymiarów, to ta różdżka jako jedyna tu podpada pod opowieści o świętym Mikołaju. Przy czym ja Kardaszewa i wielowymiarowosć wprowadziłem nieco żartem (choć tą drugą szybko bym nie wykluczał), Ty tylko magię sobie dowolnie interpretujesz.

 

I już nawet pal licho o to co dalej idzie w kierunku s-f, bo watek traktuje o ufo i zjawiskach paranormalnych, to nie lekcja fizyki. Pozwoliłeś sobie w nim na kpinki o swiętych Mikołajach i bajkopisarzach, a robię to samo, pie...lisz waść o jakichś różdżkach, gdzie nanorobotyka praqwie za rogiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@jagular

Co prawda te samoloty w tym temacie to nie "mój wątek", ale nie wiem, czy nie zapędzacie się tutaj w ślepą uliczkę przy tym wyścigu zbrojeń. One są do czegoś ważnego Chińczykom potzrebne? Miast ścigać sie z jankesami o to kto bedzie miał lepsze grupy lotniskowców (to może być problem), nie prościej im to unieszkodliwić? A to można na dwa sposoby, albo rakiety, które to Chiny posiadają, albo okręty podwodne, gdzie Rosja chyba ma odpowiednie technologie.

 

Zabawa (w razie konfliktu) też chyba będzie jeszcze w innym miejscu - orbita okołoziemska i strącanie satelitów. Pytanie kto komu je strąci i jakie to będzie miało przełożenie na skuteczność armii tego, kto satelity straci.

Są potrzebne. Przykładowo:

- można je sprzedawać; kontrakty zbrojeniowe są bardzo lukratywnym sposobem na pozyskanie dewiz; Chiny są jednym z dostarczycieli uzbrojenia w regionie.

- można je użyć podczas konfliktu, wiadomo

- można ich użyć jako boosta technologicznego, o czym tutaj mówimy właśnie

Chiny mają wielkie kompleksy i teraz je leczą. Samolotami również :E

A konflikt zbrojny nie musi odbywać się wprost z siłami USA. Po to są wojny proxy, żeby tam się poturbować, oficjalnie dalej pozostając "w stosunkach".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
uznał ze kontakt z obcą cywilizacja jest niemozliwy, nawte gdy ją spotkamy, bo zbyt wiele bedzie nas dzielic i nie damy rady sie porozumiec

 

I bez czytania Lema, nieco ironicznie sam to już tutaj napisałem. Że największym błędem, który tu robimy to miara "obcych" własną miarką, że to będzie coś bardzo podobnego, o ile jest. A jeśli coś jest, to biorąc pod uwagę czas rozwoju naszej cywilizacji oraz czas istnienia wszechświata, to różnica w rozwoju cywilizacji może być liczona nawet miliardami lat, a tu tysiące lat mogą być nie do przeskoczenia.

 

Natomiast z tranzystorami chcesz mi to samo tłumaczyć co z prędkosciami świetlnymi, no nie da rady i już. Nie wiem ile jeszcze pożyję, jeśli podpadnę pod statystykę, to pewnie ok 30 lat. I przy tych "tranzystorach", to mam nadzieję dożyć czegoś, co obliczenia robi z taką prędkością, o której procesorom opartym na tranzystorach nawet się nie śni, nawet gdyby technologia tam zeszła do pojedynczych atomów. Jak będe miał pecha, to dozyją tego moje dzieci, czy wnuki. Jestem też swięcie przekonany, że fizyka przy tym obalona nie będzie.

 

Jakoś tak zaraz po studiach dostałem do poprawy projekt urzadzenia pomiarowego, był skopany, miałem poprawić, z tego ustrojstwa jestem najbardziej zadowolony. Zaproponowano mi właśnie drogę, którą Ty usilnie spzredajesz, coś poprawić, coś co znamy. Czyli podnoszenie prędkości, schodzenie z wymiarami tranzystorów, etc. Po kilku dniach analizy problemu wywalilem całość do kosza i zaproponowałem coś innego, zrobiłem to ze znajomym, który dzisiaj wykłada na AGH. Dlaczego z ustrojstwa jestem zadowolony? Bo to była stosunkowo prosta mechanika, ale z ciekawie zaszytymi tensometrami w kilku płaszczyznach, generalnie wszystko było na wierzchu. Gdy urządzenie było oddawane, to inżynierowie z kierunkowym wykształceniem ocenili "nie zadziała", a jak zadziałało, to nie potrafili powiedzieć dlaczego, choć wszystko było na tacy podane. Trzeba było tłumaczyć.

 

Fizykę za bardzo lubilem (dlatego studia zaczynałem od niej), by jej nie szanować. Natomiast nie lubię pojęć "nie da się i już", gdzie dodatkowo to "nia da się" oparte nie negacją praw fizyki, a np prawem Moorea, które to prawo można postawić na równi z "mądrościami ludowymi" typu "jak jutro nie będzie padać to będzie słoneczko".

 

Wątek o ufo i zjawiskach paranormalnych, a podam coś, czego ani fizyka, ani biologia, ani zadna inna nauka nie zaneguje, a coś co ze sporym prawdopodobieństwem możemy potrafić - telepatia. Osiągnięta w dowolny sposób, bądź przez tresurę homo, bądź przez ewolucję, zabawę z genami, czy wspartą maszynami. Sama możliwość czytania innym w umysłach wywróciłaby nasz swiat do góry nogami w taki sposób, że nawet kosmitów nie trzeba. Z punktu widzenia i funkcjonowania cywilizacji s-f"? I to ostry, ostzrejszy niż "kokony". Ktoś zechce ostro zanegować to, że nie będziemy potrafili zeskanować drugiemu główki?

 

Obok prowadzony temat Chin i myśliwców. Padła tam bardzo słuszna uwaga, że Chińczycy w niczym nie będą mieli hamulców. Biologia to nie moja działka, ale obawiam się, że jeśli nauczymy się dowolnie bawić genami, dowolnie nimi manipulować, w konsekwencji tworzyć dowolne organizmy o dowolnych właściwosciach, to też nie trzeba szukać "obcych". Coś tu łamie jakieś prawa? Tu potzreba rozpędzania rakiet do prędkosci podświetlnych? Szukania obcych? A ile damy czasu Azjatom na to, by zaczęli tu zabawę?

 

Są potrzebne. Przykładowo:

- można je sprzedawać; kontrakty zbrojeniowe są bardzo lukratywnym sposobem na pozyskanie dewiz; Chiny są jednym z dostarczycieli uzbrojenia w regionie.

- można je użyć podczas konfliktu, wiadomo

- można ich użyć jako boosta technologicznego, o czym tutaj mówimy właśnie

Chiny mają wielkie kompleksy i teraz je leczą. Samolotami również :E

A konflikt zbrojny nie musi odbywać się wprost z siłami USA. Po to są wojny proxy, żeby tam się poturbować, oficjalnie dalej pozostając "w stosunkach".

 

Nie, no przy takich punktach/podejściu absolutna zgoda, i to w każdym miejscu :)

 

Źle interpretowałem Waszą pogawędkę, jakoby to Chiny koniecznie musiały wygrać na tym polu z USA. Choć pewnie i tak to tylko kwestia czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O ciekawy temat :E. O kosmitach nic nie wiem, ale myślę że coś tam gdzieś może być większego lub przynajmniej było w przeszłości. Widzę głównie na tym się skupiliście. A teraz sprawa jak z niskobudżetowych horrorów o duchach.

Lat temu 11 mieszkałem sobie z siostrą przejściowo w wynajętym mieszkaniu. 4 miesiące. Blisko centrum miasta, blok 4 piętrowy, budownictwo lata 50' bym obstawiał. Fajna okolica - biblioteka + pawilon handlowy 200m dalej. Przystanek też na widoku, a przy bloku warzywniak i piekarnia o rzut beretem. Miało być na dłużej, ale coś nam słabo się tam mieszkało.

 

Już od drugiego czy trzeciego dnia - jakieś stuki, puki, skrzypienie. No, ale to takie rzeczy się zdarzają, nic wielkiego. Chyba nie ma domu/mieszkania w którym by coś nie puknęło, zaskrzypiało - normalna rzecz. Po tygodniu zaczęły się przewracać butelki z wodą/napojami, spadać pokrywki z garnków, pobiły się dwa (akurat moje prezentowe) kubki, talerze spadały normalnie leżące na szerokim stole w kuchni - i własnie najczęściej jakieś akcje były w kuchni i dużym pokoju, który zajęła starsza siostra. Głównie nocki, ale i też czasem w dzień normalnie i prawie zawsze (czemu nie prawie, to na koniec) nie na oczach, raz chyba nawet zaraz za plecami. Najczęściej było słychać, że znów coś tam jebło w kuchni. Czuło się, że coś wisi w powietrzu. Na tym etapie siostra była już trochę wystraszona, a i mi powoli zaczęła żyłka się napinać. Żarty, żartami, ale bez końca takich rzeczy ignorować nie można. Miesiąc przed wyprowadzą, o której jeszcze wtedy nie widzieliśmy, zajechała do nas na dwa tygodnie jej kumpela z czasów liceum (ostatecznie została na 4 dni :E). Już w pierwszą noc jej pobytu waliła jakaś jakby kulka metalowa (w sensie dźwięk, bo kulki nikt na oczy nie widział) w mały stolik od kawy do tego jakieś szuranie obok. Obudziły mnie spanikowane, że coś się dzieje. Twierdziła kumpela, że widziała cień przy ścianie zaraz po tym jak sama się obudziła po tych kulkach. Obchód zrobiłem, posiedziałem z nimi troszkę i w kimę. No ja tam nic nie widziałem, ale nie mam powodu, żeby jej nie wierzyć, bo z tego co mi siostra mówiła - nie rozmawia z nią na temat tego co się w naszym mieszkanku wyprawia. Druga i trzecia nocka był spokój, ale czwartej znów to samo. Po tym wybyła od nas, fazę załapała mocną biedaczka. W tym czasie działo się sporo różnych pobocznych rzeczy - rodzinne narady, matka ze starym zarządzili, że nam ogarną na szybko nowe mieszkanie, a w międzyczasie przywaliła się szurnięta babcia sąsiadka, że co my tak po nocach łazimy i ludziom nie dajemy spać :E. Właściciel mieszkania gdy z nim gadałem, to nie był zdziwiony, że chcemy się wyprowadzić, a gdy powiedziałem mu o co chodzi, nawet nie zareagował sensownie. Maska jak z wosku i tylko łbem pokiwał. Teraz jak tak patrzę z perspektywy czasu, to serio tanio nam wychodziło za wynajem :P. Skracając wydarzenia, skoczę do dnia wyprowadzi.

 

Nowe mieszkanie ogarnięte na tej samej ulicy co śmieszne (super się tam mieszkało swoją drogą). Sobota, godzina 14-15. Pakujemy ostatnie graty, mamy czas do wieczora by zdać klucze. Chata pełna. Matka z siostrą ogarniają kuchnię, ja ze starym i kumplem wynosimy meble, telewizory, kartony z książkami + inne pierdoły i ładujemy do auta. Zrobiliśmy trzy kursy do nowego bloku (lata 70', 10p) - zostały praktycznie tylko osobiste drobiazgi i właśnie sprzęt z kuchni, no i łazienki. Coś tam szukały w tych garach, a mnie pogoniło na klocka. Chciałem też odsapnąć po tym noszeniu. Biere sobie discmana z hendrixem i sram :). Ledwo 2min, a pamiętam jak dziś, że odpaliłem Little Wing i nagle mnie zmroziło bez powodu. Normalnie jak na durnych horrorach - tylko bez pary z gęby. Mocno, od środka. Sekundę po tym z wyłączonej pralki po prawej stronie od tronu, gdzie leżały na niej butle z płynami do prania, dużym proszkiem + szampony, toniki - cały ten towar naraz wyje*ało z pralki w stronę wanny. Nie spadło, nie zsunęło się, tylko uderzyło w ścianę półtora metra dalej. Zatkało mnie kompletnie, zastygłem totalnie. Żołądek mi podjechał do gardła po chwili :cold:. Jak pierwszy szok minął, to jak z procy wystrzeliłem z tego sracza z portkami przy kostkach :lol2:. Jeśli byłem kiedyś blisko zawału, to właśnie wtedy. Potem było sporo zamieszania, nerwowego tłumaczenia co się stało, ale to już przed klatką, bo nie chciałem tam siedzieć ani sekundy dużej.

 

Wierzcie, nie wierzcie. Piszę jak było. Teraz mogę to nawet z dystansem opowiedzieć, ale dłuższy czas drażliwy był to dla mnie temat. Też się długo zastanawiałem, jak rzadkie są to sytuacje, bo jeśli nie, to gdzie te wszystkie dowody, nagrania czarno na białym, >głosem Cejrowskiego< "o patrzcie państwo. Tu duch wziął kubek i jeb o podłogę. Dla nas to nie do pomyślenia takie chamstwo, ale plemię przeźroczystych kubkobijców z Amazonii ma inne zwyczaje" :E. Przez moment można by dojść do popularnej teorii spiskowej o wyciszaniu pewnych zdarzeń, ale nie. Zwisa mi roztrząsanie tego. Sam wtedy nawet nie pomyślałem o tym by skołować kamerkę i coś próbować nagrywać. Paranormal activity w tych czasach nie oglądałem :E. Ogólnie o ile ktoś nie ma problemów z pikawą, to jakoś groźne bardzo raczej nie jest i teraz nie wspominam tego jako coś bardzo strasznego, bo pogodziłem się, że:

 

Jesteśmy tylko ludźmi i mimo, że wydaje się nam, że wszystko jest z grubsza poukładane, znane i że wiemy dokładnie jak działa i jaki jest naprawdę świat wokół nas, to tylko nasze wyobrażenie. Upraszczamy sobie, żeby łatwiej się żyło. Kosmici, duchy, kij wie co jeszcze - bajeczka i obraza nowoczesnego umysłu wolnego od zabobonów. Dobry materiał rozrywkowy i tyle. Wszystko da się wyjaśnić naukowo, no bo przecież jak nie, to zaistnieć takie coś nie ma prawa. Jak się nad tym zastanowić głębiej, to strasznie pyszałkowate, wziąwszy pod uwagę realne skomplikowanie wszystkiego co nas otacza. Widać są pewne rzeczy których nie rozumiemy, nad którymi nie mamy kontroli czy większej wiedzy. Można się z tym pogodzić i żyć dalej po swojemu. Można też sobie wmawiać z uporem małego gówniaka, że nie, niemożliwe to czy tamto, że nie ma prawa się dziać. Tylko takie podejście nie zmieni tego, że dziać się może i te dzianie ma w dupie co o tym pomyśli opinia publiczna. Nie zniknie i nie przestanie się objawiać ze wstydu po negatywnym dla niej sondażu pt. czy wierzy pan/pani w czy po naradzie amerykańskich naukowców, którzy jednoznacznie orzekną, że duchów nie ma i nigdy nie było :E. Nikt mi nie wmówi, że takie akcje może spowodować przeciąg, wyładowania elektryczne, samonakręcanie się nawiedzonym domem czy cokolwiek tam sobie wymyśli na wytłumaczenie, poza oczywistym, którym wszystkim trzeźwo myślącym z niezabetonowanymi czapkami przyjdzie na myśl z miejsca.

 

Myślę, że większość takich zdarzeń faktycznie może być nadinterpretacją, ściemą czy przypadkiem, nawet te nieszczęsne przeciągi, ale sam na sobie sprawdziłem, że nie zawsze. Widać zdarzają się miejscówki - czy to mieszkania, domy, nie wiem - zamki, lochy ;), gdzie coś tam jeszcze jest. Przeważnie właśnie gdzie w przeszłości mieszkali/przebywali już jacyś ludzie, chociaż może to też dotyczyć ziemi, terenu, a nie konkretnie budynku na niej. Czemu akurat w danym miejscu coś się dzieje, a w innych nie? Kto wie.

 

Kiedyś mnie te klimaty mało ruszały. Optyka od tego czasu lekko mi się zmieniła. Nadal lubię pograć w horrory, pooglądać, ale odporność na takie wrażenia sporo spadła :E. Nie wkręcam się jednak w ten temat - nie szukam po necie informacji, nie sprawdzam głębiej. Za krótko się żyje, żeby zatruwać sobie czerep takim szajsem zbyt mocno. Od tamtych wydarzeń mieszałem łącznie w 3 kolejnych mieszkaniach i nic takiego miejsca więcej nie miało. I dobrze. Coś tam czasem spadło, stuknęło - przeciąg pewnie ;).

 

No i z tej akcji wyciągnąłem dwa wnioski:

 

1. Że po śmieci mogą czekać człeka prawdopodobnie wesołe atrakcje. Chyba, że to jakieś inne latawce ludziom niekiedy psocą po chałupach.

 

2. Nie wynajmować zbyt tanich mieszkań 8:E.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość irulax

I bez czytania Lema, nieco ironicznie sam to już tutaj napisałem. Że największym błędem, który tu robimy to miara "obcych" własną miarką, że to będzie coś bardzo podobnego, o ile jest. A jeśli coś jest, to biorąc pod uwagę czas rozwoju naszej cywilizacji oraz czas istnienia wszechświata, to różnica w rozwoju cywilizacji może być liczona nawet miliardami lat, a tu tysiące lat mogą być nie do przeskoczenia.

 

Natomiast z tranzystorami chcesz mi to samo tłumaczyć co z prędkosciami świetlnymi, no nie da rady i już. Nie wiem ile jeszcze pożyję, jeśli podpadnę pod statystykę, to pewnie ok 30 lat. I przy tych "tranzystorach", to mam nadzieję dożyć czegoś, co obliczenia robi z taką prędkością, o której procesorom opartym na tranzystorach nawet się nie śni, nawet gdyby technologia tam zeszła do pojedynczych atomów. Jak będe miał pecha, to dozyją tego moje dzieci, czy wnuki. Jestem też swięcie przekonany, że fizyka przy tym obalona nie będzie.

 

 

Myślę zupełnie podobnie jak Ty, choć ze znajomością fizyki równać się nie mogę. Ludzie od zawsze starali się wykorzystywać zjawiska fizyczne do swoich celów. Jeżeli jedne miały ograniczenia w realizacji zadania, albo je się rozwijało albo szukało innych, bardziej pomocnych. Śrubujemy wykorzystanie tranzystorów. Kiedyś się skończą, wiec przerzucimy się na coś innego.

Wierzę natomiast, że możliwości są nieskończone. Oczywiście nie jest proste przejście z poziomu rozpalenia ogniska do rozpalenia pojedynczej gwiazdy, ale pewnie jakoś się da i ktoś tego dokona :)

 

Ograniczeniem jest np. prędkość światła, rozległość wszechświata. Wierzę jednak, że jakiś sposób/by istnieją i da się je wykorzystać (zanim nasza cywilizacja upadnie).

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Trepcia

Wiedziałem, że ktoś o to zapyta :E.

 

Nie. Do porządku doprowadziłem się dopiero na nowym mieszkaniu. Zaraz po tym zdarzeniu wyskoczyłem z łazienki, portki w górę i za drzwi. Uspokoiłem się dopiero po dłuższej chwili, ale dopiero na zewnątrz. Wytłumaczyłem o co chodzi pobieżnie i z ojcem zajechaliśmy na nowe mieszkanie. Chwilę ze mną posiedział i pojechał z powrotem. Z tego co wiem, to kumpel wyniósł na szybko rzeczy z łazienki, bo mama z siostrą odmówiły wejścia do kibla :E. Szybko wrócili, a klucze właściciel odbierał u nas na nowym mieszkaniu. Dopiero wieczorem rozmawialiśmy o całej sprawie kompletnie co i jak

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kelam, może w świecie równoległym (z którym w tym miejscu zachodzi jakieś spięcie) ktoś tam kuchnię ma, jadł sobie spokojnie obiadek, a Ty ... no ten tego. Więc ten ktoś się zwyczajnie w...ł i Cię pogonił ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@PrimoGhost

No właśnie, co z tymi dźwiękami? Kiedyś w Krakowie je było słychać.

 

Wiem, bo sam je słyszałem szczerbaty.gif

 

Nie wiem co z nimi, ale chyba wznowiły działalność szczerbaty.gifMój link

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@krzyyss

Możliwe. Jak pisałem - nie zgłębiałem i nie badałem tego tematu, bo akurat w takim przypadku - niewiedza jest błogosławieństwem ;). Posłuchałem rady ojca. Mam swoje przemyślenia w tym temacie, ale nie starałem się tego nigdzie zweryfikować, bo po zbyt mocnym wejściu w takie rzeczy w najlepszym razie można dostać kota na tym punkcie, a w gorszym kto wie co sobie sprowadzić na łeb.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość irulax

@krzyyss

Możliwe. Jak pisałem - nie zgłębiałem i nie badałem tego tematu, bo akurat w takim przypadku - niewiedza jest błogosławieństwem ;). Posłuchałem rady ojca. Mam swoje przemyślenia w tym temacie, ale nie starałem się tego nigdzie zweryfikować, bo po zbyt mocnym wejściu w takie rzeczy w najlepszym razie można dostać kota na tym punkcie, a w gorszym kto wie co sobie sprowadzić na łeb.

 

Aż tak mocno hałasowało/przeszkadzało? Podobno włosy same się jeżą na głowie.lol2.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czemu akurat w danym miejscu coś się dzieje, a w innych nie? Kto wie.

 

Pod blokiem był nieprzeniesiony cmentarz. Tyle w temacie ;)

 

A'propos tych stuków, puków...

 

Pamiętacie kilka lat temu ta akcję z dziwnymi dźwiękami na całej ziemi?

 

 

Ta. I okazało się, że to była grupa robiąca sobie jaja z ludzi i jeżdżąca z głośnikami po świecie. 95% podobnych nagrań to były fałszywki - dźwięki pochodziły z filmu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam ponownie :D Nie spodziewałem się aż tak temat rozkwitnie i jestem bardzo dumny, że to się stało. A spytam was czy osobiście mieliście jakieś dziwne przeżycia ? Widzieliście lub słyszeliście coś dziwnego ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...