Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

235 dzisiaj,18 zgonów

236.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

236.

Jedni podali 235,a drudzy 236

Zaraz zedytuję posta

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Czyli mało dziś. Wychodzi powoli na jaw ogólnoświatowy spisek zawiązany w tym celu, aby zaszczepić przymusowo antyszczepów. Mam mocne podstawy do takiego stwierdzenia. Opieram się między innymi na opiniach światowych autorytetów wakcynologicznych, takich jak na przykład Edyta, a także Ivan. Oraz Delfin.

 

Okazuje się także, że Marek Grechuta przewidział zakusy przymusowych szczepień i zanim umarł skomponował utwór oraz ułożył do niego tekst, który teraz Ivan oraz Delfin twórczo zinterpretowali w proteście przeciwko planowanym przymusowym szczepieniom anty-covid-19.

 

, nie da się odsłuchać jak się już usłyszy.

 

Tu ewentualnie

, jeśli ktoś lubi Grechutę, ja akurat nie przepadam, więc byłem naturalnie uodporniony (przeszedłem słuchanie bezobjawowo). Edytowane przez adashi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
' date='02 Czerwiec 2020 - 17:21' timestamp='1591111281' post='15927993']

Jakbym miał się opierać na podstawie pomiarów temperatury na wejściu do pracy, to 36,6 byłby już znakiem do wzywania pogotowia. Nie wiem czy średnia przebiła mi 34C :E

 

Chlodem od Ciebie wieje ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
' date='02 Czerwiec 2020 - 16:21' timestamp='1591111281' post='15927993']

Jakbym miał się opierać na podstawie pomiarów temperatury na wejściu do pracy, to 36,6 byłby już znakiem do wzywania pogotowia. Nie wiem czy średnia przebiła mi 34C :E

 

U mnie w kwietniu-maju temperatura przy wejściu do placówki wahała się 31-34 stopnie. Na zewnątrz było zimno i skóra na skroni, czole i szyi była wychłodzona, a tam przykłada się termometr, trzeba było odczekać z 30 min. i powtórzyć pomiar (w sensie ja jako personel, więc można było sobie chodzić po ośrodku, bo zagrożeniem jest wysoka temperatura a nie niska, ale nie wiem jak robili z pacjentami tak wychłodzonymi). Ja raz przemylm w łazience czoło lodowatą wodą i wyszło, że jestem zombie :E - nie mam w ogóle temperatury wg tego termometru. Zombiaki jednak wpuszczają do lekarza :lol2:

 

I teraz pytanie czy ktoś w tym czasie, gdy na dworze było zimno, przyszedł z temperaturą 35,5 st. to czy nie miał w rzeczywistości gorączki.

 

Z mierzeniem temperatury ciała jest zawszę problem... na chwilę obecną wszystkie urządzenia, którymi mierzonymi temperaturę wykazywały jakieś anomalie... albo coś ze mną jest nie tak.

Pomiar w uszach - 34.7

Pomiar na czole - 32.1 :E

 

Łagodna hipotermia jak nic...

 

 

J.w. Termometry elektroniczne reagują na wychłodzoną skórę od powietrza. Lepszy pomiar dają te rtęciowe (kij w oko UE za ich likwidację, teraz kulek nie mozna robić, jak termometr się zbije), bo pod pachą temperatura ciała się nie zmienia z powodu otoczenia.

 

@Altair

Możesz być nosicielem, niektórych wirusów, czy baterii - tobie nic nie zrobią, ale osobie podatnej - tj. bez braku naturalnej odporności - już zaszkodzą.

 

 

Jak się nie kaszle i nie smarka po ludziach, to nic im być nie powinno. Inaczej umarliby wszyscy z HIV. Nawet chyba mówienie to za mała ilość cząsteczek wirusa, by zarażać.

 

 

 

, nie da się odsłuchać jak się już usłyszy.

 

 

Wygląda jak Loki z Avendżersów.

Edytowane przez Áltair

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Podobnie jak autor tego artykułu zastanawiam się jak to jest, że na początku epidemii ograniczali kontakty, a gdy mimo to się rozwinęła szybko zmniejszają obostrzenia. Wychodzi na to, że teraz znacznie mniej boją się nowych zakażeń. Wiadomo, że szpitale są obecnie lepiej przygotowane niż na początku, ale teraz prawdopodobieństwo zarażenia się powinno być wyższe niż w marcu skoro mamy większą liczbę nosicieli.

Link

Edytowane przez indexinfio

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Podobnie jak autor tego artykułu zastanawiam się jak to jest, że na początku epidemii ograniczali kontakty, a gdy mimo to się rozwinęła szybko zmniejszają obostrzenia. Wychodzi na to, że teraz znacznie mniej boją się nowych zakażeń. Wiadomo, że szpitale są obecnie lepiej przygotowane niż na początku, ale teraz prawdopodobieństwo zarażenia się powinno być wyższe niż w marcu skoro mamy większą liczbę nosicieli.

Link

 

Wybory się zbliżają to oczywiste. To co się dzieje to jakiś żart ze zniesieniem niektórych obostrzeń to ostro pojechali. 500 zakażonych zamykamy lasy wprowadzamy zakaz zgromadzeń powyżej 2 osob, 1000 zakażonych wprowadzamy maseczki, 20k zakażonych znosimy większość obostrzeń jak np maseczki czy zgromadzenia bo idą wybory więc ludzie muszą mieć poczucie bezpieczeństwa i normalności.

Edytowane przez WPW

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Cała ta panedemia to medialna bzdura, jakiś tam wirus był, jest i będzie ale te obostrzenia to był śmiech na sali. W Szwecji w większości mozna powiedzieć że olali sprawę (m.in szkoły i dużo sklepów było dalej otwarte) a ostatnio nie mieli żadnych nowych zgonów a jeśli już to sporadycznie.

Niesamowite wręcz jakiego ogromnego 'bulu dópy' dostały inne kraje ktore poderżnęły sobie gardło obostrzeniami kiedy zobaczyli jak idzie Szwecji: https://www.wired.co...s-herd-immunity

Edytowane przez czolgista778

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Włosi w wielu miastach protestują przeciw rygorom epidemicznym i żądają dymisji rządu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nas już wszystko wróciło do normalności :thumbup:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wszystko, ale już jest o wiele lepiej. Miejmy nadzieję, że już niedługo definitywnie zakończą ten cyrk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Cała ta panedemia to medialna bzdura, jakiś tam wirus był, jest i będzie ale te obostrzenia to był śmiech na sali. W Szwecji w większości mozna powiedzieć że olali sprawę (m.in szkoły i dużo sklepów było dalej otwarte) a ostatnio nie mieli żadnych nowych zgonów a jeśli już to sporadycznie.

Niesamowite wręcz jakiego ogromnego 'bulu dópy' dostały inne kraje ktore poderżnęły sobie gardło obostrzeniami kiedy zobaczyli jak idzie Szwecji: https://www.wired.co...s-herd-immunity

 

Zdziwiła mnie informacja z tego artykułu, że w Sztokholmie tylko 7.3% osób ma przeciwciała, a w Londynie 17%. Jak dla mnie powinno być odwrotnie.

 

Zastanawiam się też jakim cudem w Chinach nie było wielu dużych ognisk tego wirusa, a rozniósł się on po całej Europie. Interesujące jest też to, że epidemia na naszym kontynencie nie wybuchła już pod koniec 2019 roku mimo tego, że przylatuje do nas sporo Chińczyków.

Edytowane przez indexinfio

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdziwiła mnie informacja z tego artykułu, że w Sztokholmie tylko 7.3% osób ma przeciwciała, a w Londynie 17%. Jak dla mnie powinno być odwrotnie.

 

Zastanawiam się też jakim cudem w Chinach nie było wielu dużych ognisk tego wirusa, a rozniósł się on po całej Europie. Interesujące jest też to, że epidemia na naszym kontynencie nie wybuchła już pod koniec 2019 roku mimo tego, że przylatuje do nas sporo Chińczyków.

 

Bo Chińczycy dość szybko zamknęli cały region i pewnie zaniżyli statystyki, a reszta świata miała to w pompie i nie było zadnych ograniczeń do czasu aż we Włoszech zaczęły się przepełniać kostnice?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dość szybko, ale wirus i tak miał co najmniej kilka tygodni na swobodne rozprzestrzenianie się. Zdaję sobie sprawę z tego, że statystyki są najprawdopodobniej zaniżone więc napisałem o ogniskach, a nie liczbie zarażonych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nas już wszystko wróciło do normalności :thumbup:

Pozornie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedz nad morze to sam zobaczysz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Dość szybko, ale wirus i tak miał co najmniej kilka tygodni na swobodne rozprzestrzenianie się. Zdaję sobie sprawę z tego, że statystyki są najprawdopodobniej zaniżone więc napisałem o ogniskach, a nie liczbie zarażonych.

 

Według tej stronki mieli całkiem sporo ognisk:

https://www.arcgis.c...b7699e3e025e213

 

Teraz pytanie dlaczego mieli tak mało zarażonych w porównaniu do reszty świata:

- szybciej i skuteczniej znajdywali i ilozowali chorych?

- nie robili badań w innych miejscowościach?

- kreatywna księgowość?

 

Pamiętam, że Niemczech na pocżatku sytuacja wyglądała ciekawie: najpierw jedna osoba (z Chin) zaraziła kilka osób w obrębie jednej firmy. Później te osoby zaraziły swoje rodziny. Wszystkich odizolowano i ognisko wygasło.

Epidemia w rozgorzała dopiero gdy dużo ludzi wróciło z nart we Włoszech gdze epidemia szerzyła się niezauważenie od paru tygodni. Gdyby Włosi podeszli do tematu równie poważnie co Niemcy na początku to możliwe, że epidemię dałoby się łatwiej kontrolować, ale wtedy jeszcze nie zdawali sobie sprawy z powagi sytuacji i nie chcieli osłabić gospodarki nastawionej na turystykę.

Edytowane przez Anannke

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dość szybko, ale wirus i tak miał co najmniej kilka tygodni na swobodne rozprzestrzenianie się. Zdaję sobie sprawę z tego, że statystyki są najprawdopodobniej zaniżone więc napisałem o ogniskach, a nie liczbie zarażonych.

Chińczycy mniej podróżują od Europejczyków. Tam masz bodaj 10 dni urlopu rocznie, z czego i tak przynajmniej połowa idzie na dołożenie do tego ich nowego roku. A na nowy rok to głównie słoiki się rozjeżdżają, czyli głównie ludzie z mniejszych miejscowości, gdzie mniejsza liczba ludności. Typowa Chińska turystyka to wypad do jakiegoś miasta na długi weekend z okazji święta państwowego i oglądanie najpopularniejszych miejscówek w wielkich kolejkach (bo kilka milionów innych osób miało taki sam pomysł na urlop :E )

 

Druga rzecz, że ognisk oczywiście były ogniska wtórne w innych miastach poza prowincją Hubei, ale wtedy już były mocne ograniczenia: pozamykane szkoły, lokale, zakłady pracy itd. i ludzie bardziej wystraszeni niż u nas. Tam często z kilkuosobowej rodziny raz na tydzień wychodził ktoś do sklepu po zakupy i tyle. Są w internecie filmiki z pustymi ulicami w miastach. Więc te ogniska dość szybko wygaszono.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nich te ogniska wtórne są wielokrotnie mniejsze od głównego, a u nas porównywalne. Być może rzeczywiście jest to kwestia innego modelu turystyki choć z drugiej strony w miastach zagęszczenie ludności mają znacznie większe niż my. Odnoszę wrażenie, że ten wirus w początkowym okresie był mniej zaraźliwy niż później po dotarciu do Europy i na inne kontynenty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nich te ogniska wtórne są wielokrotnie mniejsze od głównego, a u nas porównywalne.

Ale to raczej ognisko główne u nich było o wiele większe. w samym Wuhan przecież w najgorszym okresie musieli trzymać chorych w szpitalach polowych improwizowanych po stadionach. No i Chiny to też wielki kraj, nie bardzo mozna go porównywać z pojedynczymi europejskimi. Sama prowincja Hubei (taki chiński średniak) ma powierzchnię połowy Niemiec i populację jak Włochy czy UK.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nich te ogniska wtórne są wielokrotnie mniejsze od głównego, a u nas porównywalne. Być może rzeczywiście jest to kwestia innego modelu turystyki choć z drugiej strony w miastach zagęszczenie ludności mają znacznie większe niż my. Odnoszę wrażenie, że ten wirus w początkowym okresie był mniej zaraźliwy niż później po dotarciu do Europy i na inne kontynenty.

 

Chyba nawet na tym wątku widziałem filmik z vlogu Polaka mieszkającego w Chinach i pokazywał "kameralne" osiedle (z dwudziestopiętrowymi blokami mieszkalnymi) gdzie na osiedlu nie było żywej duszy, wszyscy siedzieli w domach.

Inna kultura, inne podejście do ograniczeń, może byli też bardziej przyzwyczajeni przez poprzednie epidemie SARS/MERS. Porównaj to z Włochami na plażach czy nawet z parkami w Polsce gdzie nawet jeśli ktoś nosi maskę to nos ma na wierzchu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Zapewne chodziło o ten film.

 

Jedz nad morze to sam zobaczysz.

 

We wszystkich obiektach obowiązują maski. Na ulicy też sporo osób je nosi. Na umówioną dawno wizytę do szpitala zmienionego w zakaźny trzeba jechać na koniec miasta do jakiegoś ekwiwalentu. U lekarza cały personel pracuje bez zmian, musi mieć strój ochronny, nawet sprzątaczki.

 

 

 

Teraz pytanie dlaczego mieli tak mało zarażonych w porównaniu do reszty świata:

- szybciej i skuteczniej znajdywali i ilozowali chorych?

- nie robili badań w innych miejscowościach?

- kreatywna księgowość?

 

 

Komuna >>>> liberalne ustroje jeśli chodzi o epidemię.

Edytowane przez Áltair

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Przecież na początku blokowiska też u nas byly puste.

 

Obowiązują ale nie są wymagane :E

Edytowane przez ODIN85

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Niedługo przekonamy się, czy dotychczasowe ograniczenia były uzasadnione. Byłem niedawno w pizzerii. Niby odstępy pomiędzy stolikami zachowali, ale trzeba jakość do nich dojść. W toaletach natomiast nie zrobili żadnych ograniczeń. Na plus należy zaliczyć to, że wykorzystane było może z 20% miejsc w lokalu.

 

Od początku roku mam problemy z górnymi drogami oddechowymi więc lekkich objawów zarażenia tym wirusem nawet bym nie zauważył.

Edytowane przez indexinfio

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli dobrze rozumiem to w restauracjach i barach przy 1 stole może siedzieć tylko 1 osoba, chyba że mieszkają razem. Wtedy nie ma tego limitu.

Nie okłamujmy się - 90% klientów nie przestrzega tego i tak.

Ja też zacząłem zapraszać gości do domu. Już mi tego wystarczy. Prędzej się zabiję z depresji od izolacji niż mnie tej wirus ukatrupi.

Tego nie wybijemy. Skoro znoszą ograniczenia tzn., że szpitale są przygotowane na armagedon. O nic więcej w tych obostrzeniach nie chodziło (no może oprócz wałków na kilkadziesiąt milionów - kto miał zarobić ten zarobił :E).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...