Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Szaju

Czy kredyt hipoteczny na 25 albo 30 lat to dobry pomysł?

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Witam.

 

Tak jak w temacie.

Czy taki okres kredytowania będzie odpowiedni.? Przy kwocie 350tys zł na 30lat mam do oddania 500tys ale za to niską ratę kredytowa.

 

I jak tu żyć w Polsce?

 

Wychodzę z takiego założenia - lepiej wziąć kredyt na dłużej tj na 30 lat i mieć niską ratę by w razie takich sytuacji jaka jest teraz, nie zes*ać się. Po drugie w większości znanych mi banków zawsze przecież można nadpłacić kredyt jak się znajdą pieniążki. Nawet sami pracownicy banków i finansiści zalecają tego typu praktykę. Jestem teraz w trakcie spłacania kredytu, rata wynosi ok 890zł za mieszkanie a niedawno straciłem pracę w związku z tym, póki co, śpię spokojnie jeśli chodzi o spłatę kredytu i inne wydatki.

 

@marcin_21 - nie wszyscy zarabiają na tyle by móc zrobić taki numer.

Edytowane przez cr1mson

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Kredyt jako miara dobrobytu", "Taniej już nie bedzie" tak samo jak w 2008 ;)

 

Czeka nas chyba powtórka z rozrywki.

 

Posiadanie mieszkania to pewne ryzyko finansowe, którego się pozbywamy wynajmując (często też kosztuje drożej), ale trzeba być świadomym ryzyka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiadomo, że wynajem jest bardziej elastyczny, na wypadek "kryzysu" jeżeli masz "plan B" czyli co w rodzaju pokóju u rodziców, czy kawalerkę po babci. To wtedy łatwiej wypowiedzieć najem (i tak samo znaleźć coś z powrotem) niż przechodzi procedurę sprzedaży i ew. ponowny zakup. Ale też trzeba pamiętać, że najem może wypowiedzieć też druga strona i w Polsce to dość częste. Niby wszystko się układa dobrze, a tu nagle okazuje się, że kuzyn właściciela wraca z zza granicy i trzeba się zwijać. Im człowiek starszy tym bardziej docenia stabilność. No i to co wyżej, czyli koszt wynajmu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie wyobrażam sobie życia z czynszem najmu dla obcych droższym od kredytu na swoje.

A odkładać do skarbonki to można na komputer, tv, samochód A nie na dom lub mieszkanie.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawda, nie będę miał na wynajem, ale moje zobowiązania w stosunku do właściciela mieszkania kończą się z chwilą kiedy się wyprowadzam, a kredyt tak czy inaczej trzeba spłacać albo bank zajmuje mieszkanie.

Czym te dwie sytuacje się różnią? W tej i tej jak przestajesz płacić to jest do widzenia. Kasa wydana, własności brak.

Z bankiem chyba łatwiej się dogadać niż z właścicielem mieszkania. Po prostu nie jest dla banku opłacalne, żeby bawić się w licytowanie mieszkania bo to koszty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moja obecna filozofia:

 

kupuję mieszkanie teraz w dużym mieście na kredyt + cisnę pracę, tak aby było 15k zł / miesiąc

kredyt ma ratę 1k z kawałkiem, więc między czasie mieszkam na swoim w dobrych warunkach oraz odkładam te min. 50% dochodów

za kilka lat kupuję dom, przeprowadzam się doń, a mieszkanie, gdzie teraz mieszkam wynajmuję, a wynajmujący płacą mi kredyt

A ewentualne szkody i problemy z najemcami brałeś pod uwagę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. ;)

 

Zaleta najmu to brak problemów ze znalezieniem czegoś nawet jeżeli nie ma się zdolności kredytowej czy gotówki na wkład własny. Ewentualnie proste przeprowadzki jak się nie ma tira tobołów do przerzucania. Natomiast stabilizacja czy spłata własności nie ma nic wspólnego z najmem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

jak się pociśnie to 5-cyfrowe zarobki są w zasięgu każdego; w szkole przeciętnie się uczyłem, w 2-3 testach na IQ jakie robiłem w życiu też raczej przeciętnie wypadam (90-110)

5-cyfrowe zarobki na rękę są poza zasięgiem znacznej większości zawodów w PL. Są branże, gdzie po kilku latach takie zarobki są często spotykane, ale założenie, że każdy będzie w nich pracował jest bezsensowne. Kto będzie wykonywał te kilkadziesiąt innych zawodów, gdzie widełki kończą się na kilku k brutto? Jesteś świadom, że rynek pracy wschodniej Polski różni się *nieco* od tego z dużych miast?

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czym te dwie sytuacje się różnią? W tej i tej jak przestajesz płacić to jest do widzenia. Kasa wydana, własności brak.

Z bankiem chyba łatwiej się dogadać niż z właścicielem mieszkania. Po prostu nie jest dla banku opłacalne, żeby bawić się w licytowanie mieszkania bo to koszty.

 

Nie brałem kredytu, ale zawsze jawiło mi się że umowa z bankiem jest bardziej poważna i masz większe kłopoty jak przestaniesz spłacać kredyt.

Natomiast właściciel to człowiek, nie wielkie korpo i jakoś inaczej podchodzi się do pojedynczego "normalnego" człowieka.

 

jak się pociśnie to 5-cyfrowe zarobki są w zasięgu każdego; w szkole przeciętnie się uczyłem, w 2-3 testach na IQ jakie robiłem w życiu też raczej przeciętnie wypadam (90-110)

 

Nie każdy pracuje w korpo i nie każdy chce pracować. Chyba że mówisz o działalności, to możliwe ale trzeba mieć łeb do tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
' date='05 Maj 2020 - 13:18' timestamp='1588681121' post='15892958']

Czym te dwie sytuacje się różnią? W tej i tej jak przestajesz płacić to jest do widzenia. Kasa wydana, własności brak.

Z bankiem chyba łatwiej się dogadać niż z właścicielem mieszkania. Po prostu nie jest dla banku opłacalne, żeby bawić się w licytowanie mieszkania bo to koszty.

 

To nie działa w ten sposób. Jeśli przestajesz spłacać i po x miesiącach migania się masz wypowiadany kredyt (po o to naprawdę trzeba się postarać) to:

 

Wisisz bankowi tyle ile pozostało ci kapitału do spłaty. Nijak nie wygląda to w ten sposób, że oddajesz klucze i dajesz dyla.

 

Jeśli wartość mieszkania jest mniejsza niż pozostały do spłaty kapitał to zadłużenie musisz spłacić z innych źródeł. Tyle, że to mało prawdopodobny wariant o ile nie masz kredytu w CHF ;)

Jeśli wartość mieszkania jest większa niż pozostały do spłaty kapitał, to sprzedajesz mieszkanie spłacasz bank i zostajesz z tą górką. Tak jest zazwyczaj, bo ceny mieszkań raczej rosną niż spadają, a kwota do spłaty się zmniejsza. Więc jeśli jesteś w środku spłaty kredytu, zostajesz bez mieszkania ale np. za 200k PLN które już spłaciłeś/były Twoim wkładem własnym etc.

Edytowane przez iwanme

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

A za wynajmowane mieszkanie można nie płacić razem z licznikami, zapuścić je, nasrać na wycieraczkę, założyć hodowlę szczurów i karaluchów a nikt z chaty Cię nie wywali, bo tam mieszkasz i takie masz prawo :E

 

ŻADEN WŁAŚCICIEL LOKALU DOBROWOLNIE NIE UMORZY CI CZYNSZU, BO NIE CHCE CI SIĘ PRACOWAĆ NA RACHUNKI. Z kim Wy chcecie sie dogadywać? Złożą wam wypowiedzenie najmu a za brakujący czynsz pociągną z kaucji, po to ją się pobiera ;) No ale zawsze można wrócić do punktu 1 i wkroczyć na ścieżkę Pie**e nie Robię :lol2:

 

 

 

Wracając do banku, tak to wygląda:

https://www.pkobp.pl/zawieszenie-rat-bez-wychodzenia-z-domu/

 

Gdzie macie zawieszenie czynszu na 6 miesiące przy najmie bez wychodzenia z domu ?

Edytowane przez Minciu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie działa w ten sposób. Jeśli przestajesz spłacać i po x miesiącach migania się masz wypowiadany kredyt (po o to naprawdę trzeba się postarać) to:

 

Wisisz bankowi tyle ile pozostało ci kapitału do spłaty. Nijak nie wygląda to w ten sposób, że oddajesz klucze i dajesz dyla.

 

Jeśli wartość mieszkania jest mniejsza niż pozostały do spłaty kapitał to zadłużenie musisz spłacić z innych źródeł. Tyle, że to mało prawdopodobny wariant o ile nie masz kredytu w CHF ;)

Jeśli wartość mieszkania jest większa niż pozostały do spłaty kapitał, to sprzedajesz mieszkanie spłacasz bank i zostajesz z tą górką. Tak jest zazwyczaj, bo ceny mieszkań raczej rosną niż spadają, a kwota do spłaty się zmniejsza. Więc jeśli jesteś w środku spłaty kredytu, zostajesz bez mieszkania ale np. za 200k PLN które już spłaciłeś/były Twoim wkładem własnym etc.

No jednak to troche inaczej to wyglada. Zazwyczaj bank da Ci 12 miesiecy na sprzedaz mieszkania, ale nie zawsze. Wtedy nieruchomość idzie na licytację komorniczą - za pierwszym razem za 75% wartości, jak się nie sprzeda to za 66% wartość. Od tego komornik weźmie swoje i okolo 50-60% wartości mieszkania pójdzie do banku. Jeśli coś zostało do spłaty to bank ściga Cię z reszty Twojego majątku (np licytuje kolejną nieobciążoną nieruchomość).

 

Wakacje kredytowe to zwykly kredyt - możesz wziąc na 6 miesięcy wynajmu i będzie to samo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zazwyczaj bank da Ci 12 miesiecy na sprzedaz mieszkania

 

Serio takie z nich dobre wujki ? Przyznam, że się nie spodziewałem.

 

Wakacje kredytowe to nic fajnego, korzystając z nich z reguły ostatecznie będzie trzeba spłacić trochę więcej niż bez nich. Rozumiem, jak ktoś musi to powinien skorzystać. Ale to konieczność, nie okazja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Wakacje kredytowe w wersji zawieszenia całej raty to jedynie przesunięcie 3 rat z najbliższych 3 miesięcy na koniec kredytu.

Zwiększa to ratę o 1% czy coś. Nie liczyłem, ale to na oko takie wartości. Kapital pozostały do spłaty*Rrso/4 chyba. Rozłożone na pozostałe raty.

 

Ale i tak wakacje zostawiam na armagedon. Póki daje radę to będę spłacać.

Edytowane przez michasm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Zaleta najmu to brak problemów ze znalezieniem czegoś nawet jeżeli nie ma się zdolności kredytowej czy gotówki na wkład własny. Ewentualnie proste przeprowadzki jak się nie ma tira tobołów do przerzucania. Natomiast stabilizacja czy spłata własności nie ma nic wspólnego z najmem.

Powtórzę: Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I rozwinę: Mam kumpli, którzy właśnie odkładają do skarbonki na mieszkanie, bo rocznie im zostaje 100k-150k wolnych środków i nie bawią się w kredyty. Pytanie, jak w takich warunkach koszt kredytu (prowizja/odsetki) na trzy lata ma się do wynajmu przez ten czas. Dodatkowo, wpakowanie się w taki kredyt to ryzyko. Przy ewentualnej stracie dobrze płatnej pracy rata tak krótkiej hipoteki będzie zabójcza. W przypadku własnych środków jest bezpiecznie. Jasne, jest jeszcze kwestia inflacji ale osoby z takimi środkami raczej potrafią je sensownie ulokować. Dlatego nie uważam, że oszczędzanie na takie cele zawsze jest złe. W przypadku osób z dobrymi zarobkami ma to uzasadnienie. Ok, może nie 100%, ale wyciągnięcie 70% wkładu własnego i dobicie reszty krótkim kredytem ma wtedy sens.

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jak ktoś ma 150tys rocznie na górkę, to nawet biorąc kredyt z ratą 2k pln rocznie jest w stanie zabezpieczyć się finansowo na kolejne 75rat kredytowych. Czyli na ponad 6 lat. Do tego może w każdym momencie dowolnie nadpłacać kredyt zmniejszając wysokość raty.

 

Tylko nie wiem z czym Ty tutaj wyskakujesz, bo teraz to rzucasz przykład ludzi, którzy zarabiają po 20tys miesięcznie jak rozumiem? Na rękę.. Twój punkt widzenia zależy widzę mocno od punktu siedzenia. Kto Ci każe brać hipotekę z ratą 10k pln na kilka lat, jak można to spokojnie brać np na 10-15lat i mieć ciągle bardzo dobre warunki kredytowe? Albo po prostu na 20-30lat i nadpłacić nawet w te 5 lat do zera mieszkając na swoim a nie u kogoś czy u mamy na garnuszku :)

 

 

Można też jak mój kumpel mieszkać u mamy na garnuszku i mieć w trąbce mieszkanie czy dom, mimo odkładania tych 100-150k wolnych środków rocznie o jakich wspominasz. Generalnie warunki mieszkaniowe dla niego są totalnie nie istotne mimo niedługo 40 lat na karku :lol2:

 

 

Warto też dodać, że osoba zarabiająca krocie nawet gdyby straciła posadę, to znajdzie sobie coś w zastępstwo od pstryknięcia palcami za lepsza kasę niż średnia krajowa. Tacy ludzie zgarniają co rusz kolejne propozycje pracy z Linked i GoldenLine. Indywidualne kierowane do nich. Bez szukania praca sama ich szuka. HeadHounter dla nich to prawie jak SPAM :E

Edytowane przez Minciu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powtórzę: Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I rozwinę: Mam kumpli, którzy właśnie odkładają do skarbonki na mieszkanie, bo rocznie im zostaje 100k-150k wolnych środków i nie bawią się w kredyty. Pytanie, jak w takich warunkach koszt kredytu (prowizja/odsetki) na trzy lata ma się do wynajmu przez ten czas. Dodatkowo, wpakowanie się w taki kredyt to ryzyko. Przy ewentualnej stracie dobrze płatnej pracy rata tak krótkiej hipoteki będzie zabójcza. W przypadku własnych środków jest bezpiecznie. Jasne, jest jeszcze kwestia inflacji ale osoby z takimi środkami raczej potrafią je sensownie ulokować. Dlatego nie uważam, że oszczędzanie na takie cele zawsze jest złe. W przypadku osób z dobrymi zarobkami ma to uzasadnienie. Ok, może nie 100%, ale wyciągnięcie 70% wkładu własnego i dobicie reszty krótkim kredytem ma wtedy sens.

 

Ale oderwanie od rzeczywistości aż oczy bolą ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zależy od czyjej. ;) 1% społeczeństwa to nadal spory odsetek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Zależy od czyjej. ;) 1% społeczeństwa to nadal spory odsetek.

 

 

Niestety 1% ziarenek piasku na świecie itp. to faktycznie - nadal duża ilość, lecz nie ,,odsetek". Odsetek jest śmiesznie mały. Taki procent jedynie co robi to podnosi statystyki i tzw. średnią krajową.

Edytowane przez Arturro67

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Niestety 1% ziarenek piasku na świecie itp. to faktycznie - nadal duża ilość, lecz nie ,,odsetek". Odsetek jest śmiesznie mały.

Polecam jednak poczytać SJP, zanim zaczniesz kogoś pouczać i popełnisz dwa błędy w jednym zdaniu. Po pierwsze nie ilość, a liczba. Ilość może być piasku. Ziarenek piasku jest liczba. Po drugie odsetek to liczba setnych całości, więc jeden procent to jest właśnie odsetek. 0.5%, 2%, 10/100 i 99/100 to też odsetki. Mniejsze i większe. Moim, subiektywnym zdaniem 1% to spory odsetek. Można się z tym nie zgadzać.

 

Taki procent jedynie co robi to podnosi statystyki i tzw. średnią krajową.

Średnia to nie jest jedyna miara statystyczna. Można ją skonfrontować z wybranym percentylem. 50. jest popularny i zwie się medianą.

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Polecam jednak poczytać SJP, zanim zaczniesz kogoś pouczać i popełnisz dwa błędy w jednym zdaniu. Po pierwsze nie ilość, a liczba. Ilość może być piasku. Ziarenek piasku jest liczba. Po drugie odsetek to liczba setnych całości, więc jeden procent to jest właśnie odsetek. 0.5%, 2%, 10/100 i 99/100 to też odsetki. Mniejsze i większe. Moim, subiektywnym zdaniem 1% to spory odsetek. Można się z tym nie zgadzać.

 

 

Średnia to nie jest jedyna miara statystyczna. Można ją skonfrontować z wybranym percentylem. 50. jest popularny i zwie się medianą.

 

Elokwencja aż lśni na Twej zbroi młody rycerzu ;*

 

Z tego co wiem słowa ,,liczba" używa się gdy owa rzecz jest policzalna.

Możesz teoretyzować że ilość/liczba ziarenek piasku, jak i samego piasku (nie ma różnicy, piasek to piasek, zawsze w formie ziaren - co Ty, jakiś inny piach widziałeś?) jest policzalna. Ale nie musisz! Mam dla Ciebie wybawienie od żmudnego liczenia!

Jeżeli mówimy o ogromnej liczbie (wielkości), wówczas jest dopuszczalne wymienne stosowanie rzeczowników: „liczba” i „ilość”. Także chyba zgodzisz się ze mną że tylko w jednej małej piaskownicy jest OGROMNA ilość, tudzież liczba ziarenek piasku, czyż nie? Co dopiero na całym świecie!

 

Co do ilość/odsetek, widać Twa elokwencja zwiodła Cię na manowce - chodziło mi o to że 3800000 osób to b. duża liczba (ilość ludzi), a to +/- 1% Polskich obywateli.

 

1% natomiast to b. mały odsetek. Bo to odsetek 1/100. Duży odsetek to np. 60%, 70% itd. Oczywiście tak samo jak Ty napisałeś ,,to moje subiektywne zdanie", tak samo takie z kolei jest moje zdanie. Tyle że ja nie twierdzę że popełniłeś przez to błąd - Ty uznałeś moją opinię za błędną (jak to go nazwałeś: ,,błąd nr. 2" w Twoim wywodzie)

 

Fakt jest jednak taki że zależy to od sytuacji.

1% szansy na wygranie w lotto? Ogromny odsetek! 1% na ,,zajście w ciąże"? Dużo osób się boi i woli stosować prezerwatywy + tabletki :)

1% poparcia w wyborach? Panie, to tyle co kot napłakał...

 

Pozdrawiam :)

Edytowane przez Arturro67

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę 0 ci się rozmnożyły, no chyba że Polska urosła do 380 milionów ludzi ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, że we wszystkich postach moich poprzedników brakuje tutaj uwzględnienia wartości niemierzalnych takich jak swoboda działania w przypadku wynajmowania mieszkania. Uważam, że na początku kariery zawodowej trzeba być bardzo elastycznym i gotowym do zmiany miejsc zamieszkania jeśli to przynosi korzyści zawodowe. Uwiązanie się hipoteką niestety w tym przeszkadza. Może to być opcja wyjazdu za granicę czy do innego miasta w Polsce - kończysz najem i zaczynasz gdzie indziej. Nawet w ramach tego samego miasta warto się przeprowadzić bliżej nowego biura. Sprawa kolejna - hipoteka usztywnia w podejmowaniu ryzyka. Zmiana pracy, stanowiska, szukanie swojego miejsca wiąże się z ryzykiem, które niekoniecznie chcemy podejmować jeśli mamy ratę kredytu na głowie. Częściej będziemy woleć zostać w sytuacji ujowo ale stabilnie.

 

Nie jestem przeciwnikiem brania kredytów hipotecznych, a wręcz przeciwnie - jestem zwolennikiem i sam taki kredyt mam. Warto jednak wziąć pod uwagę, że sam początek kariery zawodowej to nie koniecznie jest najlepszy moment na branie kredytu - bo to jest czas w którym powinniśmy się rozwijać zawodowo, zmieniać pracodawcę co 2-3 lata, osiągać coraz wyższe dochody, spróbować różnych rzeczy i wtedy zdecydować co chcemy zrobić dalej i gdzie zamieszkać na dłużej. Do tego jeśli na początku kariery weźmiemy kredyt na mieszkanie które jest na cenowej górce a do tego będzie bardzo dużym obciążeniem finansowym to widzę w tym przepis na problemy.

 

Mi się akurat wszystko świetnie poskładało bo mieszkanie kupiłem 4 lata temu (prawie w dołku) kiedy byłem już w całkiem niezłej sytuacji zawodowej i mieszkałem w mieście które daje możliwości rozwoju zawodowego i generalnie mnie satysfakcjonowało jako miejsce do rozwoju moich hobby. Więc te trzy czynniki:

 

- sytuacja zawodowa

- ceny mieszkań (moment cyklu koniukturalnego)

- sytuacja finansowa

 

były w zasadzie na bardzo optymalnych wartościach. Do tego wiedziałem co lubię/czego oczekuję od życia prywatnego i zawodowego co ułatwia decyzję gdzie zamieszkać.

 

Nawiązując jeszcze do pomysłu żeby wyjechać na 10 lat i żyć minimalistycznie żeby oszczędzić na dom uważam, że jest jednym z gorszych. Wiek 20-30 jest moim zdaniem najważniejszym z perspektywy rozwoju więc jeśli poświęcimy się wtedy na wykonywanie za granicą jakiś podstawowych prac bez języka za minimalną krajową to z dużym prawdopodobieństwem zdeterminujemy siebie jako słabo wykwalifikowanego pracownika na resztę życia. Moim zdaniem jak jest się w miejscu bez perspektyw to powinno się to miejsce jak najszybciej opuścić - a przynajmniej należy tak robić będąc młodym.

A po drugie to szczęścia trzeba szukać na co dzień, a nie uzależniać go od jakiegoś sztucznego kamienia milowego w swoim życiu bo ono zwyczajnie nie nadejdzie :P Zrozumieć, że życie jest zmienne, nigdy nie będzie stabilne i nauczyć obracać się w tym środowisku. Tak jest łatwiej.

 

Zostawiam pod rozwagę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Co do ilość/odsetek (...)

Co do ilość/odsetek - trzeba powtórzyć. 1/100 to odsetek. Część całości. 3/100 to też odsetek, a nie trzy odsetki. Część całości. To nie chodzi o takie odsetki, jak w przypadku kredytu, bo tutaj ta sama liczba mnoga (odsetki) pochodzi od innego słowa (odsetka). Dwa odsetki (l.mn. od odsetek) są wtedy, gdy masz 1% i 2%. Razem 3% całości. Tak więc nie możesz napisać

1% ziarenek piasku na świecie itp. to faktycznie - nadal duża ilość, lecz nie ,,odsetek". Odsetek jest śmiesznie mały.

1% to jest właśnie odsetek jakiejś całości - podzbiór. Tak samo jak 0 (podzbiór pusty), 5%, 50%, 0.99 i 100% (podzbiór pełny). Zatem odsetek dużej liczby (albo niechlujnie - ilości) ziaren piasku to jakaś inna liczba ziaren piasku (z wyjątkiem 100%, bo tu jest ta sama liczba). Odsetek nie oznacza mało ani dużo i na pewno nie jest śmieszny. Dlatego daruj sobie, proszę, docinki o elokwencji, bo się gubisz. Tym samym pozwolę sobie nie reagować na dalsze zaczepki niskich lotów. Masz ochotę na więcej offtopa - zapraszam na priv.

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kredyt na początku kariery jest ryzykowny przede wszystkim z brakiem kapitału. Jeżeli nie dostało się czegoś z domu, to nie ma się praktycznie żadnych oszczędności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się

Komentowanie zawartości tej strony możliwe jest po zalogowaniu



Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...