Skocz do zawartości
Isharoth

Xenoblade Chronicles: Definitive Edition

Rekomendowane odpowiedzi

Mnie wlasnie ta eksploracja w jedynce troche meczy, nie ma absolutnie zadnej motywacji, zeby dokladnie zwiedzac lokacje.

 

a w dwojce zagladalem w prawie kazdy kat.

zreszta, jeszcze jedna rzecz, jakos ten lekki klimat w kontynuacji mi lepiej siadl, ta wszedobylska powaga jedynki rowniez meczy;p

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi też lepiej siadł klimat dwójki, tutaj jest niby poważnie, ale jednocześnie patetycznie, przez co nie mogę wczuć się w grę tak jak w drugą część. Postacie przez to nadęcie też mi się tak nie podobają, w dwójce kilku bohaterów naprawdę polubiłem, tutaj jest z tym trudniej. A jeśli chodzi o nopony, to riki jest fajniejszy, ale mimo wszystko nopony to idioci i ich nie lubię :E Gra jest ogólnie dobra, ale nie potrafię się tak wciągnąć jak w dwójkę, mam prawie 30h na liczniku, jestem w 9 rozdziale i motywacja coraz mniejsza. Z drugiej strony znam fabułę, twisty i zakończenie, ktoś kto przechodzi grę pierwszy raz ma pewnie zupełnie inne odczucia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

To też nie jest tak, że 2 jest jakaś znacznie lepsza od 1. Po prostu obie są dobre w czymś innym. Wydaje mi się, że historia w 2 jest lepiej prowadzona, mimo że rozdziały 2 3 i 4 były czasem zbyt luźne, ale to przecież był początek historii i zbierania drużyny. W 1 historia jest też jest dobra, ale wszystko jest bardziej rozłożone w czasie, więc jak robimy zadania poboczne to czasem gubimy wątek przez co trudniej się wciągnąć. Za to postacie w 1 są bardziej autentyczne, choć nie wszystkie. Z tych, których polubiłem to na pewno Dunban, Melia, Riki, Reyn (za głupkowatość :E).

 

Pod względem walki trudno mi ocenić która część jest lepsza, na pewno w 1 podoba mi się to że możemy zmieniać swoje wyposażenie i każda część pancerza ma swój wygląd, statystyki, sloty itp.. Zdecydowanie wolę to niż pozyskiwanie blade z kryształów jak jakieś pokemony. 

 

...mam prawie 30h na liczniku, jestem w 9 rozdziale i motywacja coraz mniejsza

Też odczuwałem lekkie zmęczenie w 9, ale jestem teraz w 11 i znów się wciągnąłem w grę, bo eksploracja wydaje się być ciekawsza. No i w końcu zacząłem tworzyć jakieś sensowne buildy. Wydaje się, że bez Sharli jako healera może być ciężko, ale ja złożyłem drużynę z Shulka, Rikiego i Dunbana i fajnie mi się gra. Miałem problem chyba tylko z jednym, dużym mechonem. Polecam też sprawdzić jak się gra Melią, kiedy będzie miała już więcej żywiołów. Ma fajną mechanikę, że żywioły które sobie nakłada działają jak aury, a jak ich używa to zadaje obrażenia. Niestety Melia jako poboczna postać w drużynie nie daje sobie rady, a raczej jej AI. :E

Edytowane przez Isharoth

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Wlasnie ja na razie nie zdazylem zadnej postaci w jedynce jakos mocniej polubic wlasnie przez to, ze wszystkie sa rownie mocno nadete i patetyczne.

 

W dwojce historia byla powazna, ale jednak w kazdym bohaterze byla jakas mlodziencza fantazja, bylo sporo elementow humoru, nawet Pyra, ktora sami wiemy do czego wiekszosc gry dazyla, potrafila rozbawic gracza, tego poki co w jedynce mi bardzo brakuje.

Generalnie dwojka bardzo fajnie prowadzila fabule, mielismy momenty lzejsze, budowanie napiecia, pozniej punkt kulminacyjny, a pozniej znow moment oddechu. Jedynka to przez pierwsze 10h ciagly patos okraszony duza iloscia chodzenia przez monotonne tereny;p

 

 

Co do systemu walki i ekwipunku,to ten rowniez mi chyba bardziej siald w dwojce, wlasnie to zbieranie ostrzy bylo ciekawsze niz przegladanie milionow pancerzy i rekawiczek (od razu mi sie Nioh przypomina). Ale to wrazenia na ok 10h gry, byc moze cos sie jeszcze mi w tej materii zmieni, biorac pod uwage fakt, ze system walki w dwojce rozwijal swoje skrzydla w drugiej polowie gry., w jedynce duzo moze byc przede mna.

 

Zreszta, dwojke tez pokochalem po jakims czasie - pierwsze 20h meczylem "z doskoku", ale jak juz zwiedzilem cale Gormott i ruszylem dalej, to wciagnelo bez reszty. Dlatego daje jeszcze jedynce szanse, szczegolnie, ze z tego co widze w historii rowniez czeka sporo twistow i nie jest ona tak oczywista, jak sie z poczatku wydaje.

Edytowane przez marcinho07

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

(...) mimo że rozdziały 2 3 i 4 były czasem zbyt luźne, ale to przecież był początek historii i zbierania drużyny. (...)Z tych, których polubiłem to na pewno Dunban, Melia, Riki, Reyn (za głupkowatość :E).

 

Pod względem walki trudno mi ocenić która część jest lepsza (...) pozyskiwanie blade z kryształów jak jakieś pokemony. 

 

 

(...) Polecam też sprawdzić jak się gra Melią (...)

Widzisz, każdy ma inny gust. Czwarty rozdział to jeden z moich ulubionych, świetnie się tam bawiłem. Było dużo eksploracji, ale nie nudziła, można było pogrindować i było to wymagające, a oprócz tego pojawiła się tam jedna z moich ulubionych postaci - Vandham. Ten rozdział miał też jedno z najlepszych zakończeń w XC2, długi, przyjemny, dobrze zrealizowany filmik. Trochę mi przeszkadza, że grind w XC:DE jest zabójczo nudny, bo w XC2 i Tornie lubiłem wbić kilka leveli bez większego sensu. Do 9 rozdziału wchodziłem na 40 poziomie, wbiłem sobie dodatkowo 2 albo 3, a założenie było, żeby dobić do 45 :E

 

Nie polubiłem Melii, bo jest strasznie nadęta i Rikiego, bo jest noponem :E Reyn jest ok, trochę rozluźnia atmosferę swoją głupotą, Dunban jest wyjątkowo ok, bo nie jest głupi i się za dużo nie odzywa, więc nie razi patosem.

Obiektywnie nie sposób ocenić, ale mi walka w XC2 bardziej przypadła do gustu, tak samo jak otwieranie kryształów. Jest mnóstwo gier, w których toniemy w ekwipunku i zmieniamy zbroję i inne bzdety, fajnie zagrać w rpg, które pozwala od tego odpocząć.

Melią grałem na Wii, pamiętam, na pewno nie napiszę, że była słaba, ale dobrze pamiętam, że zawsze trochę odstawała od reszty drużyny. Za to z Rikiego można zrobić mega tanka :D

 

Zreszta, dwojke tez pokochalem po jakims czasie - pierwsze 20h meczylem "z doskoku", ale jak juz zwiedzilem cale Gormott i ruszylem dalej, to wciagnelo bez reszty. Dlatego daje jeszcze jedynce szanse, szczegolnie, ze z tego co widze w historii rowniez czeka sporo twistow i nie jest ona tak oczywista, jak sie z poczatku wydaje.

OJ są twisty, kilka fajnych, jeden naprawdę bardzo mocny, ale nie napiszę już ani słowa więcej :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzisz, każdy ma inny gust. Czwarty rozdział to jeden z moich ulubionych, świetnie się tam bawiłem. Było dużo eksploracji, ale nie nudziła, można było pogrindować i było to wymagające, a oprócz tego pojawiła się tam jedna z moich ulubionych postaci - Vandham. Ten rozdział miał też jedno z najlepszych zakończeń w XC2, długi, przyjemny, dobrze zrealizowany filmik.

Dlatego napisałem że czasem były zbyt luźne. Cutscenki w XC2 to mistrzostwo, same animacje i mimika twarzy stoją tam na wysokim poziomie (odwzorowanie emocji postaci), pomijając dopasowanie do dubbingu. Przy XC2 odczuwałem większe emocje i grałem dłużej, chociaż uczciwie podchodząc do tematu, teraz nie miałem zbyt wiele czasu na granie z powodu studiów.

 

Nie chcę teraz pochopnie oceniać, bo jeszcze nie przeszedłem całej gry. Pewne rzeczy 2 robi lepiej, inne robi gorzej.

 

Co mi się nie podobało w 2:

- projekty niektórych blade (przeseksualizowane, niespójne) - wynika to z tego że Monolith Soft nie miało sił przerobowych na stworzenie tylu postaci, a musieli wydać grę na czas, więc zlecili projekt postaci podwykonawcom. Problem w tym, że nie dali im jakichś szczegółowych wytycznych np. co do wyglądu.

- nie do końca przemyślane przeszkody terenowe, czasami trzeba żonglować blade kilka razy żeby np. wspiąć się po ścianie, otworzyć coś. Ale to drobnostka.

- elementy żywcem wyciągnięte z wielu anime np. pokojówki (roboty :E) - jestem przyzwyczajony bo anime oglądam, ale czy naprawdę było to potrzebne? Przecież to jest już oklepane, mogli spokojne wymyślić lepszy element humorystyczny. Ale to znów drobnostka.

 

To z tego co pamiętam. Jak widać nie ma tego dużo. XC2 to super gra. Do XC:DE mogę mieć trochę więcej zastrzeżeń. Ale też kilka rzeczy jest zrobionych lepiej niż w 2.

 

Trochę mi przeszkadza, że grind w XC:DE jest zabójczo nudny, bo w XC2 i Tornie lubiłem wbić kilka leveli bez większego sensu. Do 9 rozdziału wchodziłem na 40 poziomie, wbiłem sobie dodatkowo 2 albo 3, a założenie było, żeby dobić do 45 :E

Sam grind może być nudny, ale czy jest potrzebny? Dużo też zależy jakimi postaciami się gra. U mnie odczucia z walki do tego momentu były bardzo nierówne, czasem bawiłem się bardzo dobrze, czasem wymijałem wszystkich przeciwników, bo nie miałem ochotę na walkę.

 

Nie polubiłem Melii, bo jest strasznie nadęta i Rikiego, bo jest noponem :E Reyn jest ok, trochę rozluźnia atmosferę swoją głupotą, Dunban jest wyjątkowo ok, bo nie jest głupi i się za dużo nie odzywa, więc nie razi patosem.

Melia i Dunban nabiorą jeszcze charakteru i tła. Riki w porównaniu do Tory jest o niebo lepszy. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam grind może być nudny, ale czy jest potrzebny? Dużo też zależy jakimi postaciami się gra. U mnie odczucia z walki do tego momentu były bardzo nierówne, czasem bawiłem się bardzo dobrze, czasem wymijałem wszystkich przeciwników, bo nie miałem ochotę na walkę.

Może nie jest potrzebny, ale ja po prostu lubię grind :) To jest znowu kwestia gustu, wszystkim się nie dogodzi, więc to nie znaczy, że gra jest zła. Zawsze lubiłem grind, chodzenie bez celu i nabijanie leveli. To nie jest tak, że grind jest nudny, są gry, w których daje to ogromną frajdę - Diablo i PoE to najlepsze przykłady, ale w XC2 wbijanie leveli również było bardzo przyjemne. Pierwszą kwestią jest to, że ja nie gram dużo, bo mam masę innych zajęć, czasem poświęcę na grę 15h w tygodniu, czasem 3h, a czasem w ogóle w nic nie gram. Dlatego lubię po prostu włączyć grę na godzinkę, poubijać mobki i wyłączyć grę. Prawdę mówiąc nigdy nie byłem osobą, która poświęcała dużo czasu na gry, więc odpalając grę na 30 minut nie miałem ochoty pchać fabuły do przodu, chciałem po prostu powalczyć. No i tutaj jest problem, bo dzisiaj znowu włączyłem XC na ~30 minut, ale grindowanie nie dawało mi żadnej frajdy. Po prostu muszę zmienić podejście do tej gry i odpalać ją na dłuższe sesje. XC2 świetnie sprawdzało się w pociągu, wbijałem pół paska expa i wyłączałem konsolę, tutaj tej magi nie ma, ale tak jak pisałem, to jest kwestia gustu i absolutnie to nie świadczy o tym, że gra jest kiepska. Poza tym absolutnie nie żałuję zakupu, bo gra mi się podoba, tylko dostaje po tyłku, jak ją porównuję do sequela.

 

Melia i Dunban nabiorą jeszcze charakteru i tła. Riki w porównaniu do Tory jest o niebo lepszy. :)

Wiadomo, że Riki jest lepszy od Tory. Jeśli mam wymienić największą wadę XC2, to będzie to właśnie Tora i jego debilne wrzaski. Nawet nie potrafisz sobie wyobrazić jak bardzo nie cierpiałem tej postaci i jak bardzo miałem ochotę kogoś zabić, kiedy słyszałem jego wrzaski podczas walki :E

 

- nie do końca przemyślane przeszkody terenowe, czasami trzeba żonglować blade kilka razy żeby np. wspiąć się po ścianie, otworzyć coś. Ale to drobnostka.

- elementy żywcem wyciągnięte z wielu anime np. pokojówki (roboty :E) - jestem przyzwyczajony bo anime oglądam, ale czy naprawdę było to potrzebne? Przecież to jest już oklepane, mogli spokojne wymyślić lepszy element humorystyczny. Ale to znów drobnostka.

Racja, przeszkody terenowe było idiotyczne, zwłaszcza jak jeszcze nie miało się odpowiednich blade'ów.

Co do elementów wyciągniętych żywcem z anime, to mi się to podobało, ale znowu, to kwestia gustu, bo lubię anime. Poppi była przesadzona, ale nie przeszkadzała mi, chociaż wiem, że wielu pewnie czuło zażenowanie widząc co się odpiernicza na ekranie.

 

Tak czy siak XC podoba mi się, coraz bardziej wczuwam się w grę i liczę, że Monolith zdecyduje się na remaster XC:X po tym, jak XC:DE notuje bdb wyniki sprzedaży.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po prostu muszę zmienić podejście do tej gry i odpalać ją na dłuższe sesje. XC2 świetnie sprawdzało się w pociągu, wbijałem pół paska expa i wyłączałem konsolę, tutaj tej magi nie ma, ale tak jak pisałem, to jest kwestia gustu i absolutnie to nie świadczy o tym, że gra jest kiepska. Poza tym absolutnie nie żałuję zakupu, bo gra mi się podoba, tylko dostaje po tyłku, jak ją porównuję do sequela.

I tu może być rozwiązanie. Ja w ogóle nie wyobrażam sobie krótkich, luźnych sesji w RPGach. Dla mnie to były zawsze gry przy których muszę mieć odpowiedni nastrój, spokój, żeby wczuć się w klimat i fabułę. :)

 

Wiadomo, że Riki jest lepszy od Tory. Jeśli mam wymienić największą wadę XC2, to będzie to właśnie Tora i jego debilne wrzaski. Nawet nie potrafisz sobie wyobrazić jak bardzo nie cierpiałem tej postaci i jak bardzo miałem ochotę kogoś zabić, kiedy słyszałem jego wrzaski podczas walki :E

Na szczęście Morag też była całkiem niezłym tankiem. Oczywiście Tora jest najlepszy pod względem siły, o ile robisz tą wredną minigierkę. :E

 

Co do elementów wyciągniętych żywcem z anime, to mi się to podobało, ale znowu, to kwestia gustu, bo lubię anime. Poppi była przesadzona, ale nie przeszkadzała mi, chociaż wiem, że wielu pewnie czuło zażenowanie widząc co się odpiernicza na ekranie.

Też lubię anime, ale nie przeszkadza mi to w nienawiści do sztampy, która aż kipi z tego gatunku. Po prostu czasami mam wrażenie, że Japończycy potrafią być bardzo skrajnymi ludźmi jeśli chodzi o tworzenie historii i projekt postaci. Raz tworzą coś bardzo oryginalnego, coś co na zachodzie ciężko znaleźć, a innym razem masowo produkują oklepane schematy jak np. wyżej wspomniany motyw pokojówek (tym razem pokojówki-roboty). No dajcie spokój, jest tyle fajnych rzeczy jakie można było wrzucić do świata XC2. Przecież ta gra ma genialny klimat i podłoże historyczne (lore) żeby dodać do niej jakąś epicką treść. Nie żeby epickości jej brakowało, bo było jej sporo, szczególnie w 2 połowie gry, gdzie grając często miałem ciarki. tongue.gif

 

Tak czy siak XC podoba mi się, coraz bardziej wczuwam się w grę i liczę, że Monolith zdecyduje się na remaster XC:X po tym, jak XC:DE notuje bdb wyniki sprzedaży.

Też chciałbym remaster z X, ale jak gdzieś już wcześniej pisałem, ludzie z Monolith mówili że Nintendo musiałoby sypnąć na to sporo kasy, a nie wiadomo czy to zrobi. Na pewno sporo zależy od sprzedaży XC:DE.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problemem na Tore byla Morag, ja od momentu jej spotkania juz nigdy nie wróciłem do Tory:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja większość gry przeszedłem z Torą. :E

 

12 rozdział to sztos. Co tu się dzieje. shocked.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Chyba powoli zmierzam do końca, bo mam 14 rozdział, a widziałem że jest 17. Na pewno będę chciał dokończyć poboczne questy i rozbudować kolonię, ale póki co idę na przód z wątkiem głównym. Tak jak na początku miałem wątpliwości czy gra mi się spodoba, tak teraz się wciągnąłem. Wątpliwości były głównie z powodu eksploracji, bo mimo że większość lokacji w grze jest piękna, to jesteśmy zbyt mało nagradzani za ich zwiedzanie. Później sytuacja trochę się poprawia, ale nie ma co oczekiwać cudów - pod tym względem 2 chyba wypada lepiej. Ale w 1 lokacje są jednak bardziej otwarte i ładne. Tak czy siak zmieniłem swoje nastawienie i teraz każdego bossa czy niebieską kulkę traktuję jak nagrodę, bo ci pierwsi dają często bardzo mocne itemki, a z kulek mam surowce do questów i co najważniejsze, odbudowy kolonii. :)

Edytowane przez Isharoth

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jest jeszcze jeden aspekt przez ktory eksploracja nas nagradza - bez grindu imho ani rusz;p chcialem przyruszowac, ale gra szybko sprowadzila mnie do parteru, nawet 1-2 poziomy roznicy w tej grze to kosmos i przeszkoda czesto nie do przejscia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jest jeszcze jeden aspekt przez ktory eksploracja nas nagradza - bez grindu imho ani rusz;p chcialem przyruszowac, ale gra szybko sprowadzila mnie do parteru, nawet 1-2 poziomy roznicy w tej grze to kosmos i przeszkoda czesto nie do przejscia

Mam odwrotne odczucia. Dla mnie jest za łatwo. Czasem zdarzą się problemy, że muszę robić 2-3 podejścia do jakichś grupek przeciwników, albo bossa, ale to rzadkość. Większość robię za pierwszy razem. Może to kwestia doboru i rozwinięcia drużyny. Chociaż muszę przyznać, że im dalej w las tym poziom trudności bardziej rośnie.

 

Bardziej podoba mi się 2 połowa gry. Ciągle dowiadujemy się czegoś nowego, dużo się dzieje, a lokacje wydają się być ciekawsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a moze to kwestia tego, ze robiles zadania poboczne:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ano robiłem. :) Ale jestem pewien, że próbowałem walczyć z mocniejszymi przeciwnikami. Może to też kwestia z jakimi.

 

Obecnie, w 14 rozdziale znalazłem drużynę która mi się podoba i chyba już tak przejdę grę do samego końca. Mogę napisać kogo mam, ale uwaga na spoilery jak ktoś nie doszedł do tego momentu!

 

 

Gram Fiorą, Shulkiem (2x DPS) i Sharlą (healer). Ci dwoje potrafią ustać przez większość walk, więc odpuściłem sobie typowych tanków, chociaż na upartego Shulka albo Fiorę też można na takiego przerobić. Sharla jako healer oczywiście najlepsza.

 

I tak w trakcie gry przetestowałem już chyba każdą postać.

Edytowane przez Isharoth

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

^^Ja lubiłem mieć w drużynie Reyna ale później wymieniłem go na Sharlę, więc dokładnie takim samym teamem jak Ty ukończyłem przygodę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Nie chce mi się już odbudowywać kolonii. Ulepszyłem wszystko na 3 poziom i zauważyłem że muszę zbierać coraz więcej materiałów, a nie należy to do moich ulubionych czynności, tym bardziej że drop rate materiałów dla kolonii jest naprawdę mały. Biorę się za dokończenie głównej fabuły i potem Future Connected. :)

 

Jak wam się podoba gra pod względem fabuły? Według mnie trochę za mało działo się na początku, ale druga połowa gry jest ciekawsza. :)

Edytowane przez Isharoth

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Przeszedłem podstawkę Xenoblade, został mi tylko dodatek. Pod koniec tyle się działo że poczułem się jak w XC2, a nawet lepiej. Sam główny wątek gry jest bardzo ciekawy, w pierwszej połowie gry poznajemy świat i bohaterów, w drugiej jest bardzo dużo akcji i dowiadujemy się coraz więcej. Niestety questy poboczne, tak samo jak w XC2 tyłka nie urywają. Jak ktoś za bardzo się na nich skupi, to może gorzej odebrać grę jako całość. Ja na szczęście w porę ogarnąłem się kiedy skończyć z "maxowaniem" gry i dalej poleciałem już tylko z fabułą. Niektóre questy poboczne potrafiły być ciekawe, tym bardziej te które odblokowują się pod koniec gry i umożliwiają nam dostanie się w miejsca, które wcześniej były zamknięte. Zakończenie to mistrzostwo, chyba nawet ciekawiej zrealizowane niż w dwójce. Podobał mi się motyw cutscenki z oczu jednej z głównych postaci i pokazanie jak wszystkim się żyje.

Walka mi się podobała, była na pewno trudniejsza niż w 2 i trzeba było czasem bardziej kombinować. Ale nawet po przejściu gry nie jestem w stanie stwierdzić który system walki jest lepszy. Podobało mi się w obu grach i w obu było inaczej. 
Natomiast nie do końca podobał mi się system w którym wystarczyło że przeciwnik miał kilka leveli więcej i nie mogliśmy go trafić. Trochę to zrobione na siłę, żeby gracz pod żadnym pozorem nie zabił zbyt silnych przeciwników i nie zdobył lepszego ekwipunku i expa - a przecież nie o to chodzi w RPG. Ograniczenie to zniesione jest podobno na najwyższych levelach czyli gdzieś ponad 90. Zresztą tak musi być, bo widziałem jakiegoś bossa na 110.

Co do eksploracji to na początku byłem do niej sceptycznie nastawiony. Niby lokacje były ładne, były jakieś ukryte ścieżki, pozamykane przejścia, ale miało się wrażenie że gracz w ogóle nie jest za to nagradzany. Później chyba trochę się poprawiło bo pojawiły się zadania, które dawały dobre itemki, a przy których trzeba było się trochę nakombinować jak dostać się w konkretne miejsca. Później eksploracja mi się spodobała.

Gra jest graficznie bardzo ładna, chyba nawet ładniejsza od Torny, jedynie animacje czasem kłują w oczy (bo nie były zmieniane). Nie widać aż takich spadków rozdzielczości jak przy XC2, w końcu gra wygląda porządnie w trybie handheld, a nawet lepiej niż na większym ekranie.

Poniżej mega spoiler XC:DE + XC2:

Alvis = Ontos, czyli brakujący Aegis. Wskazuje na to wiele rzeczy jak np. fakt że nazwał się zarówno mieczem jak i komputerem (Architekt powiedział że Aegis to zaawansowane komputery), od remake ma na szyi czerwony naszyjnik w kształcie kryształów Aegis. W dodatku Architekt mówił również że trzeci Aegis (Ontos) zaginął w wypadku międzywymiarowym, a więc trafił do innego świata.

Uwielbiam takie powiązania. :)

60 godzin na liczniku, biorę się za dodatek, już mi się podoba początek jeśli chodzi o wygląd lokacji i muzykę. Możliwe że jeszcze kiedyś wrócę do dokończenia zadań pobocznych w podstawce.

 

Edytowane przez Isharoth

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...