Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

a19

e-booki

Rekomendowane odpowiedzi

1. Czy zdarzyło się wam przeczytać książkę pożyczoną od znajomego ?

2. Czy kupiliście ową książkę wkrótce po jej przeczytaniu ?

 

No wiesz, zawsze będzie konflikt pomiędzy interesami wydawcy/autora a odbiorcy (nie pisze czytelnika, bo równie dobrze może być widza, słuchacza itd.) i gdzieś trzeba granice postawić. Dlatego wprowadzono takie pojęcia jak dozwolony użytek czy tez wyczerpanie praw do egzemplarza utworu żeby małżeństwo mogło obejrzeć film z jednej kopii a potem jeszcze pożyczyć znajomym.

Z drugiej strony co oprócz prawa autorskiego powstrzyma wydawce od wydrukowania książki nie zapłaciwszy autorowi ani złotówki? Piosenkarz może wyżyje z koncertów, ale pisarz z wieczorków autorskich juz raczej nie.

 

Chociaż po zastanowieniu myślę, że może tpo pójść w inną stronę. Kapitan Kirk w najnowszym filmie zamawiał Budweisera, może kiedyś Geralt będzie popijał eliksiry firmy Bayer a na potwory wyruszy w najnowszym modelu kolczugi od Armaniego. Może tez się okazać, że Ulder wiozący Bregga ma logo Mercedesa, a silniki bromowodorowe Niezwyciężonego to produkcja Lockheed-Martin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No wiesz, zawsze będzie konflikt pomiędzy interesami wydawcy/autora a odbiorcy (nie pisze czytelnika, bo równie dobrze może być widza, słuchacza itd.) i gdzieś trzeba granice postawić. Dlatego wprowadzono takie pojęcia jak dozwolony użytek czy tez wyczerpanie praw do egzemplarza utworu żeby małżeństwo mogło obejrzeć film z jednej kopii a potem jeszcze pożyczyć znajomym.

Z drugiej strony co oprócz prawa autorskiego powstrzyma wydawce od wydrukowania książki nie zapłaciwszy autorowi ani złotówki? Piosenkarz może wyżyje z koncertów, ale pisarz z wieczorków autorskich juz raczej nie.

 

Chociaż po zastanowieniu myślę, że może tpo pójść w inną stronę. Kapitan Kirk w najnowszym filmie zamawiał Budweisera, może kiedyś Geralt będzie popijał eliksiry firmy Bayer a na potwory wyruszy w najnowszym modelu kolczugi od Armaniego. Może tez się okazać, że Ulder wiozący Bregga ma logo Mercedesa, a silniki bromowodorowe Niezwyciężonego to produkcja Lockheed-Martin.

 

Czyli co, do puki pozostajemy w kręgu konotacji rodzinnych, kraść nie kradniemy ale jeżeli książkę pożycza [jak zwał tak zwał] ci kolega z pracy, to i owszem. Podoba mi się, to taka elastyczna moralność.

Tak silniki Niezwyciężonego to produkcja Lockheeda, a więźniowie obozu koncentracyjnego w "Pięciu latach kacetu" Grzesiuka, malują barak farbą firmy IG farben, koloru feldgrau.

Ps. Nieszczęśliwym trafem odpisałeś jako pierwszy więc odgryzam się tobie, ale raczej niechętnie wolałbym kogoś innego :].

Swoją drogą to ciekawe, że właśnie ty odpisałeś w temacie biorąc tym samym niejako w obronę, tych do których skierowany był ten post. Bo z twoich wcześniejszych wypowiedzi wynika, wcale nie jesteś przeciwnikiem ebooków, i treść ma dla ciebie znaczenie, a nie forma. Hmm ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli co, do puki pozostajemy w kręgu konotacji rodzinnych, kraść nie kradniemy ale jeżeli książkę pożycza [jak zwał tak zwał] ci kolega z pracy, to i owszem. Podoba mi się, to taka elastyczna moralność.

 

To nie tak. Wykorzystanie utworu wśród rodziny i przyjaciół to dozwolony użytek opisywany w art. 23 Ustawy o Prawie Autorsim. Ustawa nie definiuje "związku towarzyskiego" i można się zastanawiać czy kolega z pracy tu pasuje, ale nie jest to takie istotne. Książkę możesz porzyczyć nawet zupełnie obcej osobie (bye nie zarobkowo), a także podarować lub sprzedać (tu już z zyskiem) na podstawie tzw. wyczerpania praw do egzemplarza utworu, czyli sytuacja opisywana w artykułach 50 i 51.

 

Ps. Nieszczęśliwym trafem odpisałeś jako pierwszy więc odgryzam się tobie, ale raczej niechętnie wolałbym kogoś innego :].

Nie traktuje tego osobiście, przedstawiam po prostu swoje poglądy. A uważam, że interesy twórców warto i należy chronić, ale nie doprowadzając do skrajności jak w tym opowiadanku. I wydaje mi się, że obecne prawo całkiem nieźle te kwestie wyważa (dlatego tak macham paragrafami na lewo i prawo). Jest trochę rozwiązań "legalizującyh" piracenie jak wspomniany juz dozwolony uzytek, wyczerpanie praw, a także prawo cytatu, wykorzystanie do celów naukowych nie wspominając już o bibliotekach, które są przecież jaskiniami rozpowszechniania cudzych utworów nie dość, że działającymi w majestacie prawa do jeszcze dofinansowywanymi ;) Ale dzięki bibliotekom społeczeństwo ma szerszy dostęp do dóbr kultury i dlatego opłaca się je utrzymywać nawet nadwyrężając tym interesy twórców.

 

Swoją drogą to ciekawe, że właśnie ty odpisałeś w temacie biorąc tym samym niejako w obronę, tych do których skierowany był ten post. Bo z twoich wcześniejszych wypowiedzi wynika, wcale nie jesteś przeciwnikiem ebooków, i treść ma dla ciebie znaczenie, a nie forma. Hmm ...

Dlatego też głównie odniosłem się do kwestii o podwójnej moralności. Nie żebym był rycerzem bez skazy wojującym o lepszą sprawę. Mam na sumieniu troche pirackich ebooków, niejedną empetrójkę itd. Ale kto nigdy nie oglądał folmu z internetu niech pierwszy rzuci wirtualnym kamieniem...

 

Co do formy papierowej, to w jakimś tam stopniu rozumiem papierowych sentymentalistów (choć nie podzielam ich fetyszy), jednak nie bardzo znoszę ekstremizmy w jakiejkolwiek postaci, w tym fanatyczne krucjaty przeciwko e-bookom.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciężko tak naprawdę wszystkie czynności mające znamiona piractwa wkładać do jednego worka.

 

Ciekawą postawą wykazał się jakiś czas temu (parę tygodni?) jeden z autorów stale piszących do Angory - także autor książek, profesor (chyba) na jakiejś uczelni.

Otóż zajął się sprawą Chomika i składowanych na nim tysięcy+ książek w formatach txt, pdf itd. Wbrew wszelkim przypuszczeniom, nie zapluł się jadem i nie narzekał na Chomika - mimo że znalazł tam także książki własnego autorstwa :E. Zamiast tego ucieszył się, że przynajmniej w ten sposób wiedza i czytelnictwo się rozpowszechnia.

 

Oczywiście, można porównać piracką książkę w pdf-ie do pirackiej gry na torrencie. I jedno i drugie to pliki łatwe do wielokrotnego kopiowania, nie przynoszące zysków właścicielom praw do nich. Ale...być może właśnie o to chodzi: po przejściu kolejnej gierki, jakiegoś kolejnego Call of Idioty itp, nie wyciągniemy nic z tego korzystnego, poza samą rozrywką. Zaś książki, również w wersji kradzionej-pirackiej, oprócz rozrywki dostarczają umiejętności, wiedzy. Albo chociaż pozwalają nauczyć się w miarę poprawnie przekazywać swoje myśli - z czym, jak widać choćby po tym forum, ma gigantyczne problemy duża część ludzi.

 

Populistycznie można jeszcze dowalić prezent z okazji Nowego Roku, jaki nam włodarze pod choinkę wrzucili: VAT na książki. Oto, jak dbają o rozwój duchowy narodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ Dyskutant:

 

Trafne uwagi. Ciężko jest wyegzekwować poszanowanie własności intelektualnej nie tylko w necie, ale także poza nim. I nie tyczy się to tylko książek, ale to samo jest z muzyką, filmami itd. Ludzie pożyczali, pożyczają i będą pożyczać.

 

Dlatego idealnym rozwiązaniem jawią się czytelnie online, które umożliwiają wypożyczenie danej pozycji na pewien okres czasu. Z tego co się orientuję to w Polsce na takiej zasadzie działa na pewno ibuk (www.ibuk.pl), nie wiem czy istnieje coś podobnego ale pewnie w przeciągu 2 lat będzie większa konkurencja w tej atrakcyjnej bądź co bądż niszy. Sam zacząłem niedawno korzystać z tego ibuka i jestem dość zadowolony, szczególnie że strona się rozwija i bazy dokumentów wciąż się powiększają. Jeśli znacie coś podobnego to prosiłbym o podrzucenie linków.

 

A propos zagorzałych obrońców tradycyjnych form - fakt, mają one swój niwątpliwy urok, ale dorabianie do wydrukowanego tekstu ideologii jest lekką przesadą. Analogiczna sytuacja była z obrońcami winyli, płyt CD, kaset VHS itp. itd. W każdym przypadku pragmatyzm wygrywa, więc nie widzę powodu by z ebookami miało być inaczej. Proces digitalizacji świata postępuje i chyba nic nie jest w stanie go zatrzymać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A posiadacie jakieś czytniki e-booków czy z komputera jedziecie jak ja? Coś ciekawego jest teraz na rynku? Ile bateria w takim sprzęcie trzyma, słyszałem, że nawet 14-30 dni, to prawda? I ogólnie jakby mi ktoś opisał swoje doświadczenia z takimi readerami byłbym wdzięczny (typu kąty widzenia wyświetlacza, waga itp.). Pamiętam, może to było ze 3 lata temu, chciałem się wyposażyć w takie coś, ale wtedy to jeszcze te readery słabe były na polskim rynku. A teraz np. takie coś jest: Amazon Kindle Wi-Fi eBook Reader 6 i co warto?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A teraz np. takie coś jest: Amazon Kindle Wi-Fi eBook Reader 6 i co warto?

Cztery wątki niżej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie czytam "Obłok Magellana" Stanisława Lema, oto na co natrafiłem.

 

"Za jeszcze dziwniejszy uważam upór czy raczej konserwatyzm, z jakim przez długie wieki stosowano archaiczny sposób magazynowania wszelkiej wiedzy w sporządzonych z papieru książkach — jest to zdumiewający dowód bezwładności nawyków, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Stosując odziedziczone środki, ludzie często komplikują sobie przez to wiele problemów, które, rozważone w oderwaniu od tradycji, dałyby się pokonać znacznie prościej i szybciej.

Dokumenty pisane istnieją (moja wiedza historyczna jest bardzo uboga), jak się zdaje, od wielu tysięcy lat; różne cywilizacje wytworzyły odmienne rodzaje pisma. Wynalazek druku przyniósł wielkie udogodnienia, sądzę jednak, że już w XX i XXI wieku takie magazynowanie informacji było utrudniającym życie anachronizmem. Jak wiadomo, istniały wówczas tak zwane biblioteki publiczne, nieustannie kompletujące zestawy istniejących druków; już z końcem XX wieku każdy wielki księgozbiór liczył kilkanaście do kilkudziesięciu milionów tomów i proces wzrostu ich liczby przyśpieszył się po zapanowaniu komunizmu i związanym z tym upowszechnieniem oświaty. Centralne biblioteki kontynentów posiadały w roku 2100 przeciętnie po 90 milionów książek, ich fundusz podstawowy podwajał się co dwanaście lat i już w pół wieku później największe, takie jak berlińska, londyńska, leningradzka czy pekińska, miały po siedmiuset katalogujących bibliotekarzy. Obliczano wtedy, że za sto lat w każdej bibliotece będzie ich musiało pracować około trzech tysięcy, a po dalszych dwustu latach — około stu osiemdziesięciu tysięcy. Nieodparcie nasuwała się groteskowa wizja świata z roku 2600, pokrytego grubą warstwą książek i katalogów; cała ludzkość musiałaby się przemienić w bibliotekarzy czuwających nad bezustannie rosnącymi stosami dzieł, gdyż proces ich starzenia się i wycofywania z bibliotek był — w epoce coraz powszechniejszej twórczości umysłowej — wielokrotnie powolniejszy od tempa, w jakim pojawiały się nowe." :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomiedzy wyporzyczaniem ebook a sciagniech ich z rapida mozna w sumie postawic znak rownosci ;p. Scrackowane DRM w takich ebookach, to raczej nie jest duze wyzwanie -;-.

 

Osobiscie nikogo nie bede oszukiwal, sam mam pokazna kolekcje ebookow, najczesciej je zwyczajnie drukuje, bo i tak taniej wychodzi niz kupowanie ksiazek, z ktorych 20% ceny to podatek, kolejne 20% to marża, 10% koszt produkcji. Do wydawcy idzie kolejne powiedzmy 30%, a biedny autor dostaje 20% ;o.

 

@up duzo prawdy ;p.

 

Odpowiednia technologia jest juz dostepna. Problem sa tutaj wyswietlacze a raczej ich produkcja. I cos mi sie wydaje ze problemy rozwiazalyby sie szybciej gdyby chetnych bylo wiecej ;p.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

 

Moze ktos z was posiada ebook ksiazki: "Wszystko o aniolach (All about angels)" Paula O'Sullivana - moze byc w PL jak i ANG, ale raczej wolalbym podszkolic moj Polski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Wintorez po prostu idealnie dobrałeś ten fragment z Lema. Miałem już kupować ten reader co Ty masz, ale odkryłem nieznane mi biblioteczne zbiory, których nikt nie rusza :P (nie wypadało nie wypożyczyć, wiec chwilowo mam co czytać)

p.s jakby temat wrócił to będę pisał pw. pzdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ba, nie wypożyczać byłoby nawet grzechem ! [wybacz ton, ale czytam właśnie "Kantyk dla Leibowitza" Waltera Millera ;) ].

A zanim się namyślisz ponownie,być może cena czytnika na allegro stopnieje o stówkę, tak ze same korzyści. Ja kupiłem jakiś miesiąc temu i jestem bardzo zadowolony.

Tak więc polecam moje pw twojej uwadze :E [kończę bo zaczynam znowu bełkotać].

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie tak. Wykorzystanie utworu wśród rodziny i przyjaciół to dozwolony użytek opisywany w art. 23 Ustawy o Prawie Autorsim. Ustawa nie definiuje "związku towarzyskiego" i można się zastanawiać czy kolega z pracy tu pasuje, ale nie jest to takie istotne. Książkę możesz porzyczyć nawet zupełnie obcej osobie (bye nie zarobkowo), a także podarować lub sprzedać (tu już z zyskiem) na podstawie tzw. wyczerpania praw do egzemplarza utworu, czyli sytuacja opisywana w artykułach 50 i 51.

 

 

Tak się zastanawiam...

A gdybym powiedzmy zakupił sobie ebooka, całkiem legalnie np. z Reader Store albo Amazona. Po przeczytaniu rzeczonego, zrobił wstawkę na Chomiku zaznaczając, że jest darmowa i nie zamierzam z niej czerpać korzyści finansowych. A jak głosi powszechna prawda internetu ,jeżeli jest jedna kopia pliku , to są jej tysiące. Co w takim wypadku , czy tu też znajduje zastosowanie ustawa o prawie autorskim, albo wyczerpanie praw do egzemplarza ? A może odnosi się to tylko do książek papierowych, a wersje elektroniczne rządzą się swoimi prawami ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie orientuję się w możliwościach czytników, ale tak z ciekawości: czy pomocne są przy czytaniu anglojęzycznych tekstów i zapory w postaci nieznanego słowa, mają wbudowane słowniki czy też opcję sprawdzenia znaczenia słowa przez internet?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Wintorez

 

W ustawie nie ma definicji "egzemplarza". Z tego co wyczytałem to wśród prawników nie ma zgody czy egzemplarz musi być na fizycznym nośniku (książka, płyta itd.) czy kopia cyfroma również jest egzemplarzem. Odnoszę wrażenie że z upływem czasu coraz więcej głosów przychyla się do opinii, że jednak jest. Moim zdaniem, ze zdroworozsądkowych względów "rozporządzanie egzemplarzem" nie może obejmować powielania, czyli tworzenia nowych egzemplarzy, choć nie daję sobie głowy uciąć, czy "wina" byłaby już w momencie uploadu, czy dopiero przy pobieraniu.

 

Widziałem natomiast interpretacje sugerujące skrajną wersję z Twojego posta, tzn. że jeżeli coś wpadnie do internetu to wszelkie prawa przepadają, ale przyznaję, że nie za bardzo ją zrozumiałem ze względu na duże zagęszczenie prawniczego slangu :) W każdym razie można być pewnym, że żaden sąd nie wydałby takiego orzeczenia, choćby sam sędzia przychylał sie prywatnie do takiej interpretacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie orientuję się w możliwościach czytników, ale tak z ciekawości: czy pomocne są przy czytaniu anglojęzycznych tekstów i zapory w postaci nieznanego słowa, mają wbudowane słowniki czy też opcję sprawdzenia znaczenia słowa przez internet?

Sony Reader PRS 600, posiada dwie opcje do wyboru, "New Oxford American Dictionary" oraz "Oxford Dictionary of English" , oczywiście są to wersje angielsko-angielskie.

 

209458 więcej grzechów nie pamiętam, żadnych nie żałuję...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oprócz Soniaka, słowniki ma także, nie oparty na e-inku, czytnik od Ectaco. Zresztą, to firma produkująca elektroniczne słowniki, więc nie dziwi integracja takiej funkcji w tym sprzęcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kindle 3 ma słownik The New Oxford American Dictionary. To IMO najlepszy w tej chwili czytnik.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kupiłem sobie kindla. Nasunęły mi się dwie refleksje.

1. Czytnik, który próbują wciskać ludziom w Empiku to jakaś kpina.

2. Książki papierowe zaczną znikać - za pięć lat książki elektroniczne będą generować 95% zysku wydawców. Za 10 lat tylko niektóre tytuły będą wydawane w formie papierowej.

Amen

Odpowiem może od razu na nadchodzącą uwagę w stylu "Książka to nie tylko treść, książka to pewien rytuał"

Książka to nie tylko treść i rytuał, książka do biznes. Biznes dąży do maksymalizacji zysku, czytelnik dąży do maksymalizacji wygody, technologia dąży do doskonałości. Wszystko to prowadzi do ebooków.

Oczywiście papierowe wydania tak całkiem z rynku nie znikną. Płyty gramofonowe przecież też ciągle można kupić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2. Książki papierowe zaczną znikać - za pięć lat książki elektroniczne będą generować 95% zysku wydawców. Za 10 lat tylko niektóre tytuły będą wydawane w formie papierowej.

Amen

Wrócisz za pięć lat i się z tego sam zaśmiejesz ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wrócisz za pięć lat i się z tego zam zaśmiejesz ;)

Racja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wrócisz za pięć lat i się z tego zam zaśmiejesz ;)

Czemu ? Papierowa ksiąka nie ma absolutnie zanych zalet nad elektroniczna. Za to ma mnóstwo wad.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czemu ? Papierowa ksiąka nie ma absolutnie zanych zalet nad elektroniczna. Za to ma mnóstwo wad.

Po pierwsze to Twoja opinia. Wiele osób myśli inaczej. Po drugie: Jak sobie wyobrażasz migrację czytelników, którzy nawet nie mają komputera, na czytniki elektroniczne w ciągu kilku lat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kubek jednorazowy z tworzywa sztucznego, też jest bardziej praktyczny, a ludzie dalej używają starej porcelany. Czyż nie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czemu ? Papierowa ksiąka nie ma absolutnie zanych zalet nad elektroniczna. Za to ma mnóstwo wad.

Absolutnie żadnych? Pierwsza z brzegu - możliwość odsprzedaży. Wydawcy mogą w 100% kontrolować rynek wtórny w przypadku towarów elektronicznych, co w praktyce będzie oznaczać jego zniknięcie. Wskazują na to doświadczenia z branży gier. Tyle że książka to produkt nie starzejący się, więc nie ma co oczekiwać obniżania się cen wraz z upływem czasu. Przez to w przyszłości mogę nie mieć możliwości kupna książek Lema po kilka złotych na Allegro, a jedynie w "promocyjnej" cenie 29,90.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...