Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)
W dniu 20.07.2020 o 19:10, Wu70 napisał:

Nie bardzo rozumiem jaki zwiazek ma zapotrzebowanie na mechanikow czy slusarzy ze studiami? Bo ludzie ida na studia wlasnie po to zeby nie byc mechanikami czy slusarzami ;)

a potem czekasz tydzień zanim ktoś łaskawie naprawi twój samochód goląc się z kasy jak ostatniego frajera :P

latami straszono dzieci zawodówkami (w tym mnie) a teraz ślusarzy jest tak mało i są tak wiekowi że nie ma kogo zatrudnić ...
mój brat gdy się zwalniał z pracy jako śłusaż to pracodawca mało go nie zaczął błagać żeby został
nawet chciał mu podwyżkę dać ...


doszło do kompletnej paranoi gdzie mechanik po zawodowce zarabia więcej niż doktor nauk chemicznych po UJ

sam miałem sytuacje że robiłem dokładnie to samo co wiertacz po zawodówce za dokładnie te same pieniądze mając w umowie "geologa inżynierskiego" a to i tak było lepsze niż praca w ASTALDI (członek konsorcjum AGP metro budujący kolej podziemną w stolicy) gdzie jako asystenta geologa można zatrudnić "montera urządzeń elektronicznych" bo nic innego poza montowaniem czujników tam nie robi (notabene nic takiego nie było na studiach)

jeśli w Polsce za studia trzeba było by bulić to ludzie szybko zdali by sobie sprawę że wydaja kasę w błoto ;)

czyli "student komunistyczny" wiec jeszcze gorsza "konserwa" ;)

co do trendów to te na rynku pracy kompletnie nie odpowiada tym z rynku usług edukacyjnych.

Edytowane przez Auberon

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale z robotami zawodowymi to dalej jest pewna patologia, że możesz zarobić nieźle, ale na swoim. Jak już robisz u kogoś to w wielu branżach jest systematycznych wyzysk szeregowych pracowników. Dlatego do zawodówek dalej garną się głównie ostatki z ostatniego wyboru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No niestety ale studia w Polsce straciły na wartości. Mam wrażenie, ze na takich studiach informatycznych jest przekazywana wiedza sprzed 10 lat. I  w sumie nic dziwnego skoro pracownicy naukowi sa słabo opłacani i mało komu opyla się wykladać na uniwersytetach.

Moim zdaniem lepiej już samodzielnie poświęcić ten czas na naukę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, dkdk napisał:

Moim zdaniem lepiej już samodzielnie poświęcić ten czas na naukę. 

Znaczna część HRów odrzuci CV z automatu, jeśli nie masz wyższego. Chyba, że nie interesuje Cię korpo czy nawet januszexy, a wyłącznie jakieś startupy, etc. Ale po co sobie robić pod górkę? Studia to fajny okres w życiu którego naprawdę szkoda się pozbawić w pogoni za pieniądzem.

 

W dniu 31.07.2020 o 10:51, Auberon napisał:

sam miałem sytuacje że robiłem dokładnie to samo co wiertacz po zawodówce za dokładnie te same pieniądze mając w umowie "geologa inżynierskiego"

 

Odpowiem Ci to, co powiedział mi mój szef niegdyś - ten "wiertacz" do końca życia będzie wiercił. A z czasem mogą dojść różne problemy zdrowotne i ryzykujesz zostanie bezrobotnym. A Ty masz szansę (po zaliczeniu gówno-okresu zarobkowego po studiach) zarobić o wiele więcej i robić o wiele ciekawsze rzeczy w życiu, bo umówmy się - wiercenie dziur 8h dziennie codziennie przez całe życie to raczej przerażająca perspektywa.

Wiele osób powołuje się tutaj na "pana Zenka" co nie ma czasu w grafiku by położyć kafelki czy wymienić drzwi i bierze parę stów za pół dnia roboty, ale zapominają, że takim panem Zenkiem wcale nie jest łatwo zostać i nie mam na myśli umiejętności manualnych, tylko renomy, na którą pan Zenek pracował latami, często w gównianych warunkach.

Daj ogłoszenie, że zakafelkujesz za stawkę pana Zenka i zobacz, ile osób się zgłosi. Nie zdziw się, jeśli zero. Nikogo nie interesuje anon bez opinii, a skąd masz wziąć opinie, gdy nikt CIę nie chce zatrudnić? ;) paradoks doświadczenia zawodowego.

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, dkdk napisał:

No niestety ale studia w Polsce straciły na wartości. Mam wrażenie, ze na takich studiach informatycznych jest przekazywana wiedza sprzed 10 lat. I  w sumie nic dziwnego skoro pracownicy naukowi sa słabo opłacani i mało komu opyla się wykladać na uniwersytetach.

Moim zdaniem lepiej już samodzielnie poświęcić ten czas na naukę. 

Trzeba również wziąć pod uwagę wiek kadry - wyuczona na starych narzędziach niechętnie poznaje nowe. Młodzi zdolni specjaliści idą do sektora prywatnego i tyle. Taką sytuacją podzielił się z nami dziekan na jednym ze swoich wykładów:

Dz: Znacie dr. XXX (spec od elektroniki, młody, zaangażowany w życie naukowe uczelni)

St: Znamy! Fajny człowiek.

Dz: No to już nie będzie u nas pracował, dostał lepsze pieniądze. Próbowałem go zatrzymać - zapytałem czy jak podniosę mu wypłatę 4 krotnie to czy zostanie. W odpowiedzi tylko się zaśmiał i prosił bym nie próbował dalej.

Tak więc no.

Co do zarabiania. Promotor, u którego pisałem pracę pochwalił się, że jak chce na coś nazbierać i się zepnie to nawet do 8k na rączkę można pociągać. Nie pochwalił się tylko jak bardzo zajmujące jest to spinanie się. Czyli w pewnych sytuacjach można zrobić z tego pieniądz.

1 godzinę temu, dkdk napisał:

samodzielnie poświęcić ten czas na naukę.

Studia to czas samokształcenia - myślę, że poprze to każdy wykładowca. Nam jeden mówił wyraźnie - to co wam przedstawiam to zarys dziedziny, jej podstawy co z tym dalej zrobicie to już wasza decyzja. Ilość literatury podawanej przez każdego z wykładowców, z którą należało by się zapoznać to kilka - kilkanaście pozycji.

A zawodówki moim zdaniem niesłusznie dostały łatkę, szkoły dla tych co nic nie potrafią. Moim zdaniem jak ktoś ma problemy z abstrakcyjnym myśleniem - do matmy na studiach niezbędne - ale lubi dłubać przy samochodzie, bawić się elektroniką, czesać ludzi etc. to lepszym rozwiązaniem jest szkoła branżowa (bo tak teraz nazywają się zawodówki), niż studia typu europeistyka czy inny zapychacz. Potem absolwenci takich zapychających kierunków płaczą, że nie ma pracy. No nie ma, jak takiego specjalisty od europeistyki potrzeba jednego w województwie (o ile w ogóle) a ich jest co rok 150...

Sam przed studiami ukończyłem technikum - nie zawsze wiesz czy na te studia pójdziesz i jak potoczy się twoje życie, a w razie przypadku jakiś zawód i wiedzę to rozpoczęcia pracy w zawodzie masz.

Rzemieślników brakuje i będzie coraz gorzej. Piekarze, cukiernicy, elektrycy, mechanicy etc. Za ich usługi będziemy płacić coraz więcej bo tych ludzi po prostu brakuje. Wspominany wcześniej wyzysk szeregowych pracowników przez januszex'y, lepsze warunki bytu na zachodzie no i te łatki szkoły zawodowej i mamy problem gotowy.

Ło matko jaki wywód :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Kaiketsu napisał:

bo umówmy się - wiercenie dziur 8h dziennie codziennie przez całe życie to raczej przerażająca perspektywa

A klepanie kodu, rysunki techniczne, przeliczanie budżetu firmy i x innych biurowych lub terenowych prac to super perspektywa?

Każde zajęcie jak robi się monotonne będzie uciążliwe, jeżeli dzień w dzień robi się identyczną robotę, to się w końcu znudzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie przerażającą perspektywą jest codzienne siedzenie przed komputerem 8h w open-space do emerytury. Już wolałbym całe życie malować ściany (nie wiem czemu ale malowanie mnie uspokaja i ogólnie lubię to robić,  sam malowałem swój pokój a w przyszłości mieszkanie także będę sam malował).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Bono[UG] napisał:

A klepanie kodu, rysunki techniczne, przeliczanie budżetu firmy i x innych biurowych lub terenowych prac to super perspektywa?

Jasne. Możesz wykorzystać parę lat w tym, by pójść w zarządzanie. Czy czasem w Waszym IT większość #programista15k nie przechodzi na bycie architektem IT albo chociaż jakimś managerem w korpo i już nie klepie? ;)

A kim ma zarządzać pan Zenek po paru latach wiercenia? Zwykle nawet żoną nie może.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, dkdk napisał:

No niestety ale studia w Polsce straciły na wartości. Mam wrażenie, ze na takich studiach informatycznych jest przekazywana wiedza sprzed 10 lat. I  w sumie nic dziwnego skoro pracownicy naukowi sa słabo opłacani i mało komu opyla się wykladać na uniwersytetach.

Jeden z wykładowców nam pokazywał jakie wykładowcy mają pensje na poszczególnych stanowiskach i nie sądziłem,że tak mało zarabiają (nie pamiętam jakie pensje są obecnie)

Edytowane przez Spl97

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Kaiketsu napisał:

A kim ma zarządzać pan Zenek po paru latach wiercenia?

A co on samotnie wierci, czy jednak w jakimś zespole?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Szfis napisał:

Dz: No to już nie będzie u nas pracował, dostał lepsze pieniądze. Próbowałem go zatrzymać - zapytałem czy jak podniosę mu wypłatę 4 krotnie to czy zostanie. W odpowiedzi tylko się zaśmiał i prosił bym nie próbował dalej.

Dla mnie jest to mocno przebarwiona historia. Na pewno nie zarabiał on tam 1600zł tylko raczej jego pensja netto wynosiła w okolicach 3 tys netto z jakimś hakiem. Jeżeli dobrze liczę to 4 x 3 tys daje 12 tys/miesiąc a przy takich stawkach to już się pracuje najczęściej na B2B. Pomijam już, że w tej sytuacji człowiek znajduje się już w II progu podatkowym. Dla mnie jest to po prostu jakaś "opowieść dla studentów" a takich opowieści na studiach jest pełno.

 

Ps. Przy tej stawce to słynny #Programista15K zarabiałby mniej (coś poniżej 12K na rękę). 

 

  

15 godzin temu, Kaiketsu napisał:

Odpowiem Ci to, co powiedział mi mój szef niegdyś - ten "wiertacz" do końca życia będzie wiercił.

Zawsze później może zarządzać innymi wiertaczami. Tak naprawdę wszystko zależy od tego jaką odpowiedzialność można na siebie przyjąć. Jeżeli komuś jest dobrze z wierceniem otworków to może to robić całe życie i nie będzie widział w tym problemu. Zresztą widzę, jak sprawa wygląda u mnie na zakładzie. Człowiek na szeregowym stanowisku odpycha od siebie odpowiedzialność - on ma tylko wykonać swoją pracę i go zupełnie nic nie obchodzi. Jak ma jakiś problem to pyta się przełożonego co ma w tej sytuacji zrobić i czeka na odpowiedź. W tym momencie ponosi odpowiedzialność wyłącznie za swoją pracę. Ci bardziej ambitni są w stanie zarobić więcej i wejść na wyższe stanowisko ale wiąże się to już z odpowiedzialnością za pracę innych pracowników i z podejmowaniem decyzji a na takie coś nie każdy jest gotowy. 

Edytowane przez Sad_MadMan

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Sad_MadMan napisał:

Dla mnie jest to po prostu jakaś "opowieść dla studentów"

Możliwe, co nie zmienia faktu, że na uczelni się więcej nie pojawił - było to w czasie gdy studiowałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.08.2020 o 08:51, Kaiketsu napisał:

Odpowiem Ci to, co powiedział mi mój szef niegdyś - ten "wiertacz" do końca życia będzie wiercił. A z czasem mogą dojść różne problemy zdrowotne i ryzykujesz zostanie bezrobotnym. A Ty masz szansę (po zaliczeniu gówno-okresu zarobkowego po studiach) zarobić o wiele więcej i robić o wiele ciekawsze rzeczy w życiu, bo umówmy się - wiercenie dziur 8h dziennie codziennie przez całe życie to raczej przerażająca perspektywa.

jakie perspektywy? albo idziesz do pracy jako geotechnik-wiertacz (wiec budowlanka) i wykorzystujesz 1 -2 przedmioty ze studiów (które notabene zostały usunięte z programu ...) albo idziesz pracować do żabki czy Citi banku, w najlepszym wypadku lądujesz w znanym wszystkim graczom testronic'u
zapominając że kiedy kol-wiek słyszałeś o karbonatytach czy komatytach

absolutny brak znajomości realiów ...

20 godzin temu, Bono[UG] napisał:

A co on samotnie wierci, czy jednak w jakimś zespole?

jeśli wiertnia  kosztuje 500 tyś nowych polskich złotych to raczej należy do firmy budowlanej w której pracuje

14 godzin temu, Sad_MadMan napisał:

Zawsze później może zarządzać innymi wiertaczami.

geologia != budownictwo, to są dwa różne kierunki i od razu musisz zdać  sobie sprawę że nie jest to praca w zawodzie zdobytym na studiach
firmy budowlane dzielą się co najwyżej na ekipy odpowiadające bezpośrednio właścicielowi to nie korpo
tu nie ma czym zarządzać a to tak jakby zarządzać warsztatem samochodowym czyli stać się jego właścicielem ...

W dniu 13.08.2020 o 09:41, Szfis napisał:

Studia to czas samokształcenia - myślę, że poprze to każdy wykładowca. Nam jeden mówił wyraźnie - to co wam przedstawiam to zarys dziedziny, jej podstawy co z tym dalej zrobicie to już wasza decyzja. Ilość literatury podawanej przez każdego z wykładowców, z którą należało by się zapoznać to kilka - kilkanaście pozycji.

tylko to nie ma zastosowania do większości kierunków z powodu potrzeby posiadania specjalistycznej aparatury i jest pewnego rodzaju eufemizmem

takiego samo-kształcenia nie zrobi student medycyny czy geolog który musi mieć sprzęt i materiał do wykonania preparatu z dość nie niepospolitego materiału

słowem nie nauczysz się chirurgii (a tym bardziej neuro-chirurgii) czy odróżniania karbonatytu od komatytu gdy nigdy nie miale ich w reku a tym bardziej jako wypreparowany szlif mikroskopowy ...

Edytowane przez Auberon

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.08.2020 o 08:51, Kaiketsu napisał:

Studia to fajny okres w życiu którego naprawdę szkoda się pozbawić w pogoni za pieniądzem.

Studia to dla 3/4 ludzi przedłużenie sielanki i potem twarde zderzenie z rzeczywistością jak mając 25 lat pracujesz za grosze i nie jesteś w stanie kupić mieszkania / wybudować domu bez kredytu na 30 lat bo nie ma oszczędności ani możliwości. Ja tam wolę w wieku 30 lat mieć swój dom / mieszkanie, nowe auto bez żadnego kredytu i poduszkę finansową no ale ktoś woli mieć fajny okres w życiu, no cóż.

W dniu 13.08.2020 o 08:51, Kaiketsu napisał:

Odpowiem Ci to, co powiedział mi mój szef niegdyś - ten "wiertacz" do końca życia będzie wiercił. A z czasem mogą dojść różne problemy zdrowotne i ryzykujesz zostanie bezrobotnym. A Ty masz szansę (po zaliczeniu gówno-okresu zarobkowego po studiach) zarobić o wiele więcej i robić o wiele ciekawsze rzeczy w życiu, bo umówmy się - wiercenie dziur 8h dziennie codziennie przez całe życie to raczej przerażająca perspektywa.

A korpo szczurek do końca życia będzie siedział za monitorem.. Jaka dobrze płatna praca to sielanka? I co jest w niej ciekawszego? Uważasz, że praca programisty albo radcy prawnego jest ciekawsza od pracy mechanika albo wykończeniowca? Zmartwię cię - nie jest. Jest inna i co najwyżej może komuś bardziej odpowiadać i nic więcej. Siedzac 8h na tyłku przed monitorem szybciej nabawisz się poważniejszych problemów ze zdrowiem niż większość fizycznie pracujących.

W dniu 13.08.2020 o 08:51, Kaiketsu napisał:

Wiele osób powołuje się tutaj na "pana Zenka" co nie ma czasu w grafiku by położyć kafelki czy wymienić drzwi i bierze parę stów za pół dnia roboty, ale zapominają, że takim panem Zenkiem wcale nie jest łatwo zostać i nie mam na myśli umiejętności manualnych, tylko renomy, na którą pan Zenek pracował latami, często w gównianych warunkach.

Daj ogłoszenie, że zakafelkujesz za stawkę pana Zenka i zobacz, ile osób się zgłosi. Nie zdziw się, jeśli zero. Nikogo nie interesuje anon bez opinii, a skąd masz wziąć opinie, gdy nikt CIę nie chce zatrudnić? ;) paradoks doświadczenia zawodowego.

Chyba nie masz za wielkiego pojęcia o tym o czym piszesz. Mam kuzynów, młodszych ode mnie rok - 2 lata (26 - 27 lat). Jeden jest mechanikiem, drugi wykończeniówka (płytk, malowanie, sucha zabudowa, szplacha gips itp). Żaden z nich w żadnych gówno warunkach nie zaczynał, oboje mają roboty na kilka miesięcy do przodu, spokojnie mogą przebierać. Wystarczy, że jesteś solidny i dokładny a renomę wyrobisz szybciej niż ci się wydaje. W tej branży i tak zaczyna się od zarobków większych niż 80% prac biurowych, więc nawet na starcie nie jest cieżko.

A tak żeby nie było, że chwalę fizycznych i ganię studia to jako ciekawostka - jestem programistą po studiach (inż + mgr) :) Także mam w miarę ogląd na sytuację, a w rodzinie i znajomych sporo przeciwieństw - mechanicy, budowlańcy i wykończeniowcy po zawodówkach. No i jeśli myślisz, że wygrałem życie bo nie latam z klejem i nie wiercę 8h dziennie a na dodatek miałem fajny okres w życiu, to cóż - nie wiem czy możesz być w większym błędzie

22 godziny temu, Kaiketsu napisał:

Jasne. Możesz wykorzystać parę lat w tym, by pójść w zarządzanie. Czy czasem w Waszym IT większość #programista15k nie przechodzi na bycie architektem IT albo chociaż jakimś managerem w korpo i już nie klepie? ;)

A kim ma zarządzać pan Zenek po paru latach wiercenia? Zwykle nawet żoną nie może.

A to zarządzanie kimś/czymś to jest jakiś najwyższy cel w karierze? I czy myślisz, że praca managera albo architekta IT to sielanka i picie kawki? Więcej stresu, więcej odpowiedzialności, więcej nadgodzin, więcej wzywania cię w nocy o północy i na urlopie bo coś sie wali i jeszcze ciągłe użeranie się z biznesem. Dlatego wielu woli zostać "szarym szerogowym programistą", 8h i do domku za trochę niższy hajs. Wszystko ma swoją cenę.

Edytowane przez bleidd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, bleidd napisał:

Siedzac 8h na tyłku przed monitorem szybciej nabawisz się poważniejszych problemów ze zdrowiem niż większość fizycznie pracujących.

fizyczni wczesnej zerwą ścięgno lub zmiażdżą sobie nogę albo rękę :D

Edytowane przez Auberon

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   1 użytkownik

  • Popularne aktualnie

  • Tematy

  • Odpowiedzi

    • Jak każda pierwsza dama. Jeździ z mężem, albo po jakiś fundacjach czy domach dziecka. Klasyka. Można to uznawać za pracę lub nie, ale myślę, że nie jesteśmy aż tak dziadowskim państwem, żeby robić problem z odpaleniem gorsza za takie coś. Stres i nerwy jest, musi porzucić życie zawodowe i wpadki też kosztują, a i dostaje po łbie od różnych stron, chociaż za nic politycznie odpowiedzialna nie jest. Zabawne, że feministki nic w tej sprawie nie powiedzą, tylko taki stary prawak jak ja . W takich stanach nie dostają, ale są kraje, gdzie dostają.  Tylko moment jest debliny na takie akcje - kryzys nawet jak nie duży, ale jakiś będzie. O podwyżkach dla kukiełek, znaczy się posłów, to już szkoda gadać. Ale widać, że wszyscy poza konfą są dogadani. Jakoś mnie to nie dziwi. Ale może się wyłamią jak medialnie to pierdyknie. Dobra, nic więcej o tym nie piszę. Unikam tego politycznego offu, bo nie mam nerwów na takie dyskusje. Czasem coś przeczytam i już ciśnienie skacze . 
    • Czyli teraz tylko musimy poczekać, aż dowiemy się jakie będą ceny. Mam nadzieję, że nie będzie znowu wzrostów  
    • Na PS4 rusza dzisiaj.
    • Napisałem "lekki hejt" - a dla mnie równoznaczne z dosadną krytyką. Część osób nie rozumie tutaj pojęcia prawdziwego hejtu. To, że nie uznaję aberracji chromatycznej i wyrażam swoją opinię na ten temat, nie wulgarnie, nie obraźliwie dla innych osób (w przeciwieństwie do osoby/osób kontrujących moje wypowiedzi), to nie znaczy, że hejtuję. Prędzej podpiąłbym to pod trollowanie bo cisnę o tym samym cały czas. Poza tym "hejt", to gwarowe określenie dla konia nakazujące mu skręcić w prawo 😉. Mi najbardziej się nie podoba fakt, że CP2077 ma widok z pierwszej osoby. Od samego początku.
    • A masz klucz z preorder? Open beta rusza za kilka dni dopiero 
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...