Skocz do zawartości
Camis

Ukraina - Rosyjska inwazja 2022

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Typowi Rosjanie może wiedzą wbrew pozorom znacznie więcej o obecnych działaniach swego państwa, a jeżeli sądzimy: KLIK.

A to byłoby ciekawe w sumie, taki rozpad ruskich: KLIK. Nie panikujcie na widok cyrylicy, wywiad jest po prostu w dwóch językach.

Edytowane przez Pawelek6
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
7 godzin temu, Everyman napisał:

A gdzie dokładnie kaczor Daffy wyznaczył tę nieprzekraczalną "jądrową" linię?

Dokładnie wyznaczył? Określa to doktryna użycia broni jądrowej (ostatnia aktualizacja w 2020 r.). Ale nie oszukujmy się, ona jest stworzona na potrzeby zewnętrzne, a ostateczne decyzje będą podejmowane "ad casum". Dlatego opieram się głownie na logice i doświadczeniu. Użycie broni taktycznej broni jądrowej to ryzyko eskalacji jądrowej i pełnej izolacji. Nieuzasadnione użycie broni strategicznej to wręcz pewność takich konsekwencji.

Analogicznie - to, że Amerykanie nie użyli borni jądrowej w Afganistanie, Iraku czy nawet Wietnamie nijak nie wyklucza, że nie użyliby jej w razie zagrożenia własnych granic.

6 godzin temu, forfun napisał:

Czyli Ty jesteś zdania że pokój zapewni kilkaset tysięcy żołnierzy po każdej ze stron z wycelowanymi w siebie lufami :D. I twierdzisz też że Rosję stać na utrzymywanie 200 tys. żołnierzy przez lata na okupowanych terenach... rozumiem. Nie dogadamy się, bo jednak mam inne postrzeganie rzeczywistości ;). Rozumiem też że według Ciebie to Rosja może ustalać gdzie ma granicę, a nie obowiązujące traktaty i umowy międzynarodowe, a my mamy tego się bać i mamy to respektować. Użycie broni jądrowej na terytorium Ukrainy to rozpoczęcie III WŚ.

Dlaczego mi wkładasz do ust coś, czego nigdy nie napisałem i z czym się fundamentalnie nie zgadzam?

6 godzin temu, forfun napisał:

Oczywiście że jest to darowizna(drobne wobec budżetu USA przeznaczonego na obronność) i jedna z wielu... Nikt nie będzie oczekiwał spłaty od Ukrainy, bo jak mówię "nie płacą" za konflikt z Rosją żołnierze USA. I nie, tyle nie płacimy za Abramsy(23 mld zł). Poza tym mylisz wiele pojęć, bo my zamawiamy nowe czołgi najnowocześniejszego typu. Ukrainę USA może doposażyć w starsze generacje(i używane) tego czołgu, a ma tego od groma w magazynach na wypadek wojny...

Poczytaj sobie polskich ekspertów wojskowych i co mówią o armii ukraińskiej, a co dopiero będzie po tym wzmocnieniu... Forsę pompują też Wyspiarze którzy chcą przekazać też od groma sprzętu(na razie nie można ze względu na brak wyszkolenia).

Starszych generacji Abramsów praktycznie nie da się przekazać, bo posiadają one pancerz z dodatkiem uranu i Amerykanie nie przekazują ich nawet sojusznikom z NATO. Z tego tez powodu nie dostaliśmy i raczej nie dostaniemy używanych Abramsów w zamian za T-72 przekazane Ukrainie... Co najwyżej możemy dostać rotacyjne Challengery z brytyjskimi załogami i pod ich dowództwem, czyli słabo... Co do wartości kontraktu na Abramsy to masz rację, mój błąd, ale nie zmienia to istoty rzeczy.

Imho źle ocenach też znaczenie tej wojny dla USA. Dla nich prawdziwy wróg to Chiny, a konfrontacja z Rosją to tylko "oczyszczenie przedpola". Raczej nie dadzą się w ciągnąc w wieloletni konflikt angażujący znaczne siły i środki. Pierwotny plan USA to było wciągnięcie Rosji do bloku antychińskiego i wydawało się, że się on powiódł (słynny "reset" Obamy). Potem jednak Putinowi coś odbiło i włączył się konflikt w Syrii i Libii, w zasadzie wygaszają je (co było dla mnie niezrozumiałe - porozumienie z USA było dla Rosji bardzo korzystne - m.in. zarzucenie planów tarczy antyrakietowej, a chaos w Afryce Płn. i na Bliskim Wschodzie wywindował ceny ropy). Dodatkowo Rosja bardzo ostro zagrała w sprawie Ukrainy (aneksja Krymu i "hybrydowa rebelia" na wschodzie) i w konsekwencji sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Jednak nie oszukujmy się - może dla nas Rosja jest pępkiem świata, może dla Niemców też (z innych powodów), ale nie dla USA.

Edytowane przez Assassin
  • Like 1
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, severall napisał:

Językoznawcy mają inne zdanie.

Którzy językoznawcy? Wrzucałem wcześniej stanowisko prof. Miodka. Tutaj podobnie prof. Bańko:
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/jeszcze-raz-na-Litwe;4064.html

Każda potwora znajdzie swojego amatora, każda głupia innowacja językowa też (więc pewnie jacyś językoznawcy to popierają). Argumenty za tą formą jak i jej nachalne promowanie są jednak po prostu głupie. "Na Litwie" i "na Ukrainie" oznacza roszczenia Polski do tych ziem? Do Węgier i Słowacji też mamy roszczenia? "Na" łączy się z nazwami regionów? Serio ktoś mówi "na Katalonii", "na Prowansji", "na Bretonii", "na Małopolsce"?

  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Assassin napisał:

Starszych generacji Abramsów praktycznie nie da się przekazać, bo posiadają one pancerz z dodatkiem uranu i Amerykanie nie przekazują ich nawet sojusznikom z NATO. Z tego tez powodu nie dostaliśmy i raczej nie dostaniemy używanych Abramsów w zamian za T-72 przekazane Ukrainie... Co najwyżej możemy dostać rotacyjne Challengery z brytyjskimi załogami i pod ich dowództwem, czyli słabo... Co do wartości kontraktu na Abramsy to masz rację, mój błąd, ale nie zmienia to istoty rzeczy.

Imho źle ocenach też znaczenie tej wojny dla USA. Dla nich prawdziwy wróg to Chiny, a konfrontacja z Rosją to tylko "oczyszczenie przedpola". Raczej nie dadzą się w ciągnąc w wieloletni konflikt angażujący znaczne siły i środki. Pierwotny plan USA to było wciągnięcie Rosji do bloku antychińskiego i wydawało się, że się on powiódł (słynny "reset" Obamy). Potem jednak Putinowi coś odbiło i włączył się konflikt w Syrii i Libii, w zasadzie wygaszają je (co było dla mnie niezrozumiałe - porozumienie z USA było dla Rosji bardzo korzystne - m.in. zarzucenie planów tarczy antyrakietowej, a chaos w Afryce Płn. i na Bliskim Wschodzie wywindował ceny ropy). Dodatkowo Rosja bardzo ostro zagrała w sprawie Ukrainy (aneksja Krymu i "hybrydowa rebelia" na wschodzie) i w konsekwencji sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Jednak nie oszukujmy się - może dla nas Rosja jest pępkiem świata, może dla Niemców też (z innych powodów), ale nie dla USA.

I Ty wiesz co amerykanie zrobią! Ty, będący doradcą w białym domu ;). Abramsy to rzuciłem ot tak, nie mam pojęcia czy Ukraińcy ich nawet potrzebują, ale bez problemu mogą dostać duże ilości nowoczesnych czołgów używanych które rozbiją wszystko co posiadają Rosjanie(T72, T80 i T90), bo są to maszyny innej generacji. I Ty też wiesz że w magazynach USA nie ma Abramsów ze zwykłym pancerzem ;)! Podziwiam twoją wiedzę :). Ja na szybko sprawdziłem i twierdzę że mają wiele Abramsów Iszej generacji bez takowego pancerza. Jeżeli twierdzisz że np. 500 używanych Abramsów M1A1(kontrakt o wartości zakupu przez nas 250 ostatniej wersji, czyli ~5 mld zielonych) nie uczyni z sił pancernych Ukrainy czołówki europejskiej to nie wiem ;).

O przepraszam. Ja nie będę mówił kto jest dla USA wrogiem. Musiałbym porozmawiać z Joe Bidenem i jego przedstawicielami. Dzięki że mi to tak ładnie wyłożyłeś, ale jakoś nie będę się przywiązywał do twojego zdania i pozostanę przy swoim. Mam nadzieję że wykorzystujesz swoją wiedzę w doradzaniu polskiemu rządowi.

6 godzin temu, Mateusz2PL napisał:

I co z tego. Rosja ustawi obronę na obrzeżach krymu. Droga lądowa na krym to tylko z kilka km. Tam rosjanie postawią mocne umocnienia. Trzeba byłoby zajac poludnie rosji, czyli soczi i rostów nad donem .Wtedy przez oblęzenie zmusisz ich do kapitulacji. Tylko ,że to ekstremalne trudne zadanie.

Chyba ani Ty, ani ja nie jesteśmy ekspertami od taktyki. Ale co widzimy? Brytyjczycy to pierwsze co to wysłali Harpoony. Powtarzam, Flota rosyjska może razić każdy cel na terytorium Ukrainy, dodatkowo umożliwia desant i wsparcie. Żeby o czymkolwiek myśleć w przyszłości to trzeba ich wygonić z Morza Czarnego. Jednostki na Krymie zostaną praktycznie odcięte od wsparcia. To już będzie zupełnie inna faza wojny(przypuszczam że Ukraińcy będą mieli stworzone lotnictwo - samoloty szturmowe i myśliwce, reapery). Ale teraz i tak pierwszym celem będzie odzyskanie wschodniej części, przynajmniej tak można wnioskować z tych pobieżnych informacji które mamy. Za wiele tygodni się przekonamy, bo dyskutujemy to u scenariuszach takich za 3-4-5 miesięcy. A do tego czasu Rosjanie może nie będą już mieli kim walczyć :D.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ukraińcy musza zadac jak największe straty rosji ,przed rozpoczęciem kontrofensywy.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Assassin napisał:

Którzy językoznawcy? Wrzucałem wcześniej stanowisko prof. Miodka. Tutaj podobnie prof. Bańko:
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/jeszcze-raz-na-Litwe;4064.html

Każda potwora znajdzie swojego amatora, każda głupia innowacja językowa też (więc pewnie jacyś językoznawcy to popierają). Argumenty za tą formą jak i jej nachalne promowanie są jednak po prostu głupie. "Na Litwie" i "na Ukrainie" oznacza roszczenia Polski do tych ziem? Do Węgier i Słowacji też mamy roszczenia? "Na" łączy się z nazwami regionów? Serio ktoś mówi "na Katalonii", "na Prowansji", "na Bretonii", "na Małopolsce"?

Wszyscy się usrali, że jak będziemy pisać "W Ukrainie" to okażemy im wielki szacunek i wszystko będzie super "cud miód woda pitna" tylko jak się domyślam przeciętny kowalski ma w dupie jakieś zaszłości historyczne i nawet o tym nie wie, a mówi "Na Ukrainie" bo tak został nauczony i tak brzmi to naturalnie gdyby naturalnym było mówienie "Na Niemczech" itp. to też by tak mówili. Dla mnie to już się śmieszne zrobiło powstała taka moda na używanie formy "W Ukrainie", że dodaje się to nawet do zdań w, których to ewidentnie nie pasuje i zaburza jego sens.

  • Upvote 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, forfun napisał:

Gospodarkę to bez problemu można zaorać(oczywiście my też poniesiemy koszty). I to działa w dwie strony, bo Rosja importuje też towary z cywilizowanego świata(UE, USA, Japonia i jest to blisko 50% całego importu). Odetniemy ich od naszych pieniędzy(gaz, ropa, węgiel) i od towarów to cofną się do lat '80. Największy minus tej operacji że wpadają w sidła Chin, ale na to już nic nie poradzimy.

I to nie małe koszty, bo to nie tylko przestawienie się na inne źródła gazu, ropy i węgla ale też całkowicie siada nasz eksport na wschód oraz firmy transportowe.

Jak Chiny ich nie odetną, to Rosja nie cofnie się o 40 lat z gospodarką.
Przede wszystkim nie wszystko jedzie na technologii zachodu. To co chodzi, zanim się popsuje to jeszcze pochodzi i da czas na zmiany.
Kryzys mają murowany ale nie sądzę, że na tyle duży, żeby tak łatwo się wszystko rozpadło.

7 godzin temu, forfun napisał:

Żeby o czymkolwiek myśleć w przyszłości to trzeba ich wygonić z Morza Czarnego.

Żeby o czymkolwiek myśleć, to Ukraina musi zbudować swojego Iron Dome. W innym przypadku Rosja może w nich rzucać rakietami jak chce, kiedy chce i gdzie chce.
Żeby brać się za odbicie Krymu, trzeba mieć stabilność w kraju, zabezpieczone pozostałe granice, działającą gospodarkę i zapas środków.

Jak na razie będzie ciężko z odbiciem południowego wschodu, a co dopiero mówić o Krymie.

  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, forfun napisał:

(...)

O przepraszam. Ja nie będę mówił kto jest dla USA wrogiem. Musiałbym porozmawiać z Joe Bidenem i jego przedstawicielami. Dzięki że mi to tak ładnie wyłożyłeś, ale jakoś nie będę się przywiązywał do twojego zdania i pozostanę przy swoim. Mam nadzieję że wykorzystujesz swoją wiedzę w doradzaniu polskiemu rządowi.

Zdecydowanie mnie teraz przeceniasz. To co napisałem to dość oczywiste obserwacje dla każdego, kto się trochę interesuje polityka międzynarodową i dyplomacją. Najpierw był "reset" - Rosja odzyskała Ukrainę i Amerykanie zrezygnowali z tarczy antyrakietowej. Potem USA poszło na otwarta już wojnę handlową z Chinami (wojna "podjazdowa" trwała już przed Trumpem). Putin jednak zaczął "fikać" (interwencja w Syrii, zajęcie Krymu). Amerykanie zamiast oczekiwanej uległości mu się jednak postawili (wspieranie militarne Ukrainy, zapowiedzi przyjęcia do NATO), Rosja nie wytrzymała i mamy to co mamy.

Widać wyraźnie, że Rosja to nie jest główny cel Ameryki. To miało być najpierw narzędzie, a obecnie jest to przeszkoda do rozprawienia się z Chinami.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6gkxwk.jpg

  • Haha 2
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Assassin napisał:

Którzy językoznawcy? Wrzucałem wcześniej stanowisko prof. Miodka. Tutaj podobnie prof. Bańko:
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/jeszcze-raz-na-Litwe;4064.html

Prof. Miodek korygował swoje stanowisko (język jest płynny, ewoluuje i zmienia się). No i nie spotkałem się ze stanowiskiem, żeby było to językowo niepoprawne gramatycznie czy ortograficznie jak np. "włączać" czy "wziąść" nagminnie używane. Z resztą forma "w Ukrainie" była popularniejsza np. w 19 wieku. 

 

11 godzin temu, Assassin napisał:

Argumenty za tą formą jak i jej nachalne promowanie są jednak po prostu głupie. 

Dlaczego głupie ? Jakiś argument czy po prostu Twoje upodobanie?

Ja myślę, że nie ma nic złego w zrobieniu tego gestu i promowaniu stosowania zwrotu "do Ukrainy" i "w Ukrainie" jako dla niektórych bardziej neutralnego w brzmieniu. Szczególnie, że wersja ta jest zgodna z systemowymi zasadami łączenia przyimków "do" i "w" z nazwami terytoriów samodzielnych.

  • Confused 1
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nieoficjalnie można powiedzieć,że Ukraińcy stracili Mariupol. Ostatni bastion (Azowstal) się poddaje.

Próba obrony miasta przed kacapskimi agresorami była piękna przez długie tygodnie,ale no cóż :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ukraina straciła Mariupol dawno temu, został sam Azovstal.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie chodziło o jakąkolwiek kontrolę nad Mariupolem przez Ukrainę. Fakt,od dłuższego czau było tam nieciekawie do takiego stopnia,że broniący miasta żołnierze pułku Azow cofali się pod naporem kacapów aż do ostatniej budowli,którą stanowiły zakłady Azowstal.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No więc to ma znaczenie tylko symboliczne, a nie praktyczne. Co więcej jeśli uda się odzyskać obrońców z ruskich rąk (kacapy nie za bardzo chcą oddać, chodzą głosy żeby ich pokazowo zlikwidować) to będą mieli sporo bohaterów i dalszy wzrost morale.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zobaczcie. Był euromajdan w 2013 roku. Ludzie chcieli poprawy warunków życia. Mineło 9 lat, kraj jest zniszczony. Zginie pewnie kilka set tysięcy ludzi. Gdyby np: was z ojciec zginął na wojnie to nie wiem czy byliście tacy chętni na ta walkę. Minie chyba z 40 lat aż beda zyski z euromajdanu a i tak niektórzy nie dożyją tego dnia. Umra naturalnie albo na wojnie Ci młodzi ludzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Im mocniej rozbroją teraz ruskich tym dłuższy okres pokoju ich czeka. Im dłuższy okres pokoju tym silniejszą gospodarkę i armię zbudują, aż być może przekroczą punkt w którym ruscy będą się bali ich zaatakować. Na pewno to lepsze wyjście niż życie pod ruską onucą.

Edytowane przez kalderon
  • Like 3
  • Upvote 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś trzeci dzień tak jakby spokoju na wschodzie, tzn patrząc na mapę pożarów ucichło. Tylko na północy od Kijowa są większe skupiska ognia. Wygląda na to, że rzeczywiście ruscy się przegrupowują i coś kombinują...

Zgodnie z tym co oficjalnie mówili mają wymienić rannych za jeńców wojennych, i po to było to zawieszenie broni na terenie Azowstal. No cóż, pozostaje nam obserwować, ruscy nie takie umowy już łamali... A przy chęci pokazania sukcesu walki z "nazistami" wydaję się to dosyć prawdopodobne...

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Patrząc na to od strony Rosji to oddanie obrońców Azowstalu nie powinno wchodzić w rachubę. To byłby ostry strzał we własne kolano. Być może Ukraińcy mają na tyle cennych rosyjskich jeńców, że część może zostać wymieniona, ale wszyscy czy też większość to raczej nie.

Edytowane przez adashi
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

" Mariupol przez wiele tygodni był niszczony przez wojska Władimira Putina. Teraz temu portowemu miastu grozi brutalna okupacja. Wiele wskazuje na to, że władza nad Mariupolem zostanie przekazana czeczeńskiemu przywódcy Ramzanowi Kadyrowowi – informuje "Bild". "
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/wojna-w-ukrainie-mariupol-moze-przypasc-w-udziale-kadyrowcom/s08b1d8

" Azowstal był ostatnim punktem obrony ukraińskiej armii w Mariupolu. Od poniedziałku żołnierze składają broń i są wywożeni przez Rosjan poza miasto. Denis Puszylin, lider samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, wyjawił, jaka przyszłość czeka hutniczy kombinat. "Okupanci chcą zburzyć Azowstal" — wnioskuje Rada Miasta Mariupola. "
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/azowstal-wpadnie-w-rece-rosjan-zdradzili-co-chca-tam-zrobic/mgjmnbd

A sami Obrońcy kompleksu zapewne zostaną "ceremonialnie" zgładzeni jako dowód na "zwalczenie nazizmu w UA" ...

  • Sad 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Kacapowie próbowali zestrzelić izraelski myśliwiec.

Źródło

zastanawiałem się gdzie to dać: tu, czy do politycznego.

Edytowane przez Flik
  • Sad 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Popularne aktualnie

  • Tematy

  • Odpowiedzi

    • Zobaczymy czyje przewidywania będą trafniejsze.
    • Aplikacje musisz mieć i aktywować kupon.
    • Nie do końca rozumiem odp..link prowadzi do promki na Shell.
    • On tak zawsze nagada głupot i potem cicho siedzi, nic nie odpisuje. Już któryś z kolei temat w którym się wymądrza a potem ogon pod siebie i cisza, bo okazało się że znowu coś palnął bez sensu. 
    • A kto bierze odpowiedzialność w momencie gdy dany pracownik coś zawali i na przykład nie zostanie dotrzymany termin lub coś zostanie zrobione nie tak jak trzeba? Kierownik, czy pracownik? Pomijam już takie rzeczy jak rozdzielenie pracy i jej rozliczenie przed przełożonymi lub zadbanie o odpowiedni wynik (na przykład finansowy) całego zespołu. Ci pracowici są szybko wchłaniani przez rynek pracy, bo chcą pracować i rozumieją takie podstawowe mechanizmy. Ponadto jak są pracowici, to szybko pną się w górę. Tu natomiast mowa w dużej mierze o typie pracownika, który stawia warunki nie oferując kompletnie nic w zamian i takich jest bardzo dużo. I myślisz, że wszyscy tak chętnie pójdą na taki staż, szczególnie w dużych miastach, gdzie koszty utrzymania są znacznie większe? Nie, bo do tego trzeba mieć trochę chęci, samozaparcia, możliwości oraz myślenia logicznego i perspektywicznego, że może to zaprocentować znacznie lepiej niż tułanie się po różnych pracach i wybrzydzanie, tam gdzie nie ma się karty do negocjacji. Tylko wielu uważa, że nie są tymi słabszymi i żądają warunków tych lepszych. Mówimy o źródle, które leży w ludziach. W ludziach, którzy przychodzą do pracy jednego dnia i potrafią wyjść w połowie dnia, bez słowa, po dwóch dniach dopiero odbiorą telefon, gdzie powiedzą, że odeszli, bo za ciężko lub za głośno lub za gorąco itp. itd. O ludziach, którzy przychodzą na rozmowę o pracę, do której nie mają żadnych kwalifikacji, a mówią wprost, że chcieliby 6 tysięcy na rękę. O ludziach, którzy są przyjmowani do prostych prac, bo tylko do takich ich można przyjąć bez przyuczenia i nie chcą się przyuczyć, nie uczą się od innych, nie uczą się na szkoleniach, ogólnie jakiekolwiek przekazywanie wiedzy nic nie daje, ale myślą, że awansują samym stażem, a potem zdziwieni, że im umowy nikt nie przedłużył. Mowa o tego typu problemie i jest on niezależny od przedstawianej oferty.   A. Jeszcze to. A o jakich ja warunkach napisałem? Że wymagają komfortowych? Nie. Napisałem, że wymagają wręcz luksusowych. Pewne zawody mają taką specyfikę, że siłą rzeczy odbywają się w określonych warunkach, które do luksusowych nigdy nie będą należeć. Jak ktoś idzie na produkcję przy jakichś piecach to niech nie wymaga, że będzie tam 19 stopni, lekko, łatwo i przyjemnie. Ludzie potrafią rzucać pracę właśnie z takich powodów i wynagrodzenie też nie ma nic do rzeczy. Po prostu im nie odpowiadają warunki (wynikające wprost z rodzaju wykonywanej pracy) i tyle. To trochę tak, jakby ktoś ubiegał się o stanowisko kucharza w restauracji, a potem narzekał, że jest za gorąco, a w szczycie ma za dużo pracy. Albo ktoś kto idzie na wykładanie towaru na półki narzekałby, że musi się dużo schylać i dźwigać. Wystarczy przecież pomyśleć i wydedukować czego się można spodziewać po danym stanowisku w danym miejscu. Tylko właśnie taka prosta dedukcja w ludziach zanika.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...