Skocz do zawartości
Camis

Ukraina - Rosyjska inwazja 2022

Rekomendowane odpowiedzi

Godzinę temu, Everyman napisał:

Gospodarczo cofnąć Rosję do XXw. Militarnie obstawić wojskiem większość jej zachodniej granicy. Starczy żeby sama implodowała. No ale nie przez 5-10 lat tylko mówimy tu o 30-50 latach.

Przy kompletnej izolacji rozpad nastąpi w ciągu dekady.
Jeżeli jednak wytrzymają, to w ciągu kolejnej dojdą do gwarantowanej samowystarczalności.
Jeżeli wtedy rozpoczną kolejny konflikt, to będzie już regularna wojna światowa, bo nie będzie innych środków nacisku niż militarne.

Jest to dla Rosji scenariusz trudny ale semi-optymistyczny. Kosztowny społecznie ale dający spełnienie marzenia o Wielkiej Rosji.

Schodząc na ziemię, to kompletnej izolacji nie będzie. Jest trochę satelickich republik, są Chiny, Indie też się nie kwapią do sankcji.
Europa nie może sobie pozwolić na szybkie całkowite odcięcie, a są jeszcze Węgry praktycznie otwarcie popierające Rosję.
Także największą przeszkodą dla Rosji będą jej wewnętrzne problemy, korupcja i demografia, a nie sankcje i izolacja.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korea  Północna pokazała jak w obecnym świecie wygląda samowystarczalność...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korea Północna zdaje się, że nie ma takich zasobów jak Rosja.

Ale tak, to dobre studium jak totalitaryzm blokuje dojście do samowystarczalności, jeżeli rządzący przedkładają własne dobro nad rozwojem kraju.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gospodarkę to bez problemu można zaorać(oczywiście my też poniesiemy koszty). I to działa w dwie strony, bo Rosja importuje też towary z cywilizowanego świata(UE, USA, Japonia i jest to blisko 50% całego importu). Odetniemy ich od naszych pieniędzy(gaz, ropa, węgiel) i od towarów to cofną się do lat '80. Największy minus tej operacji że wpadają w sidła Chin, ale na to już nic nie poradzimy.

  • Sad 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, forfun napisał:

Nie wiemy jakie zabawki dostaną od amerykanów(w ramach tych 40 mld zielonych). Można się domyślać że będą to pociski przeciwokrętowe krótkiego i dalekiego zasięgu. To sprawi że będą mogli zniszczyć w znacznym stopniu flotę rosyjską lub zmusić ją do wycofania. Oby też dostali pociski do zwalczania łodzi podwodnych. To pozwoli na ewentualne odzyskanie Krymu.

I co z tego. Rosja ustawi obronę na obrzeżach krymu. Droga lądowa na krym to tylko z kilka km. Tam rosjanie postawią mocne umocnienia. Trzeba byłoby zajac poludnie rosji, czyli soczi i rostów nad donem .Wtedy przez oblęzenie zmusisz ich do kapitulacji. Tylko ,że to ekstremalne trudne zadanie.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Assassin napisał:

Nie tylko. Ta forma jest po prostu nieprawidłowa. Może kiedyś była prawidłowa, ale dzisiaj nie jest, choć jest na siłę odgórnie promowana.

Językoznawcy mają inne zdanie.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, Mateusz2PL napisał:

Droga lądowa na krym to tylko z kilka km. Tam rosjanie postawią mocne umocnienia.

Przesmyk ma 100km szerokości. Umocnienia trzeba mieć z czego postawić i kim utrzymać. Ukraina będzie miała daleko sięgającą precyzyjną artylerię, może MRLSy czy lotnictwo, wyczyścić pole żeby zdobyć przyczółek. Potem iść na Teodozję/Primorskij żeby odciąż dostawy droga lądową z Rosji. Nie trzeba odbijać całego Krymu, robić walk miejskich - odciąć zaopatrzenie militarne i powoli wykrwawiać kacapskie złogi. To będzie bardzo trudne i musi być zaplanowane z głową. Ukraińcy będą się tym martwić dopiero jak oczyszczą resztę kraju czyli za wiele miesięcy.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, kalderon napisał:

Przesmyk ma 100km szerokości.

W którym miejscu? Może ci się skala na globusie przestawiła? Albo nie zauważyłeś Sywaszu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie całość od Armiańska do Heniszek/Strilkowa ma ok. 100km. 100x30km pełne wód i bagien, to trudny teren do forsowania. Bo forsuje się nie tylko drogami.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Typowi Rosjanie może wiedzą wbrew pozorom znacznie więcej o obecnych działaniach swego państwa, a jeżeli sądzimy: KLIK.

A to byłoby ciekawe w sumie, taki rozpad ruskich: KLIK. Nie panikujcie na widok cyrylicy, wywiad jest po prostu w dwóch językach.

Edytowane przez Pawelek6
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
7 godzin temu, Everyman napisał:

A gdzie dokładnie kaczor Daffy wyznaczył tę nieprzekraczalną "jądrową" linię?

Dokładnie wyznaczył? Określa to doktryna użycia broni jądrowej (ostatnia aktualizacja w 2020 r.). Ale nie oszukujmy się, ona jest stworzona na potrzeby zewnętrzne, a ostateczne decyzje będą podejmowane "ad casum". Dlatego opieram się głownie na logice i doświadczeniu. Użycie broni taktycznej broni jądrowej to ryzyko eskalacji jądrowej i pełnej izolacji. Nieuzasadnione użycie broni strategicznej to wręcz pewność takich konsekwencji.

Analogicznie - to, że Amerykanie nie użyli borni jądrowej w Afganistanie, Iraku czy nawet Wietnamie nijak nie wyklucza, że nie użyliby jej w razie zagrożenia własnych granic.

6 godzin temu, forfun napisał:

Czyli Ty jesteś zdania że pokój zapewni kilkaset tysięcy żołnierzy po każdej ze stron z wycelowanymi w siebie lufami :D. I twierdzisz też że Rosję stać na utrzymywanie 200 tys. żołnierzy przez lata na okupowanych terenach... rozumiem. Nie dogadamy się, bo jednak mam inne postrzeganie rzeczywistości ;). Rozumiem też że według Ciebie to Rosja może ustalać gdzie ma granicę, a nie obowiązujące traktaty i umowy międzynarodowe, a my mamy tego się bać i mamy to respektować. Użycie broni jądrowej na terytorium Ukrainy to rozpoczęcie III WŚ.

Dlaczego mi wkładasz do ust coś, czego nigdy nie napisałem i z czym się fundamentalnie nie zgadzam?

6 godzin temu, forfun napisał:

Oczywiście że jest to darowizna(drobne wobec budżetu USA przeznaczonego na obronność) i jedna z wielu... Nikt nie będzie oczekiwał spłaty od Ukrainy, bo jak mówię "nie płacą" za konflikt z Rosją żołnierze USA. I nie, tyle nie płacimy za Abramsy(23 mld zł). Poza tym mylisz wiele pojęć, bo my zamawiamy nowe czołgi najnowocześniejszego typu. Ukrainę USA może doposażyć w starsze generacje(i używane) tego czołgu, a ma tego od groma w magazynach na wypadek wojny...

Poczytaj sobie polskich ekspertów wojskowych i co mówią o armii ukraińskiej, a co dopiero będzie po tym wzmocnieniu... Forsę pompują też Wyspiarze którzy chcą przekazać też od groma sprzętu(na razie nie można ze względu na brak wyszkolenia).

Starszych generacji Abramsów praktycznie nie da się przekazać, bo posiadają one pancerz z dodatkiem uranu i Amerykanie nie przekazują ich nawet sojusznikom z NATO. Z tego tez powodu nie dostaliśmy i raczej nie dostaniemy używanych Abramsów w zamian za T-72 przekazane Ukrainie... Co najwyżej możemy dostać rotacyjne Challengery z brytyjskimi załogami i pod ich dowództwem, czyli słabo... Co do wartości kontraktu na Abramsy to masz rację, mój błąd, ale nie zmienia to istoty rzeczy.

Imho źle ocenach też znaczenie tej wojny dla USA. Dla nich prawdziwy wróg to Chiny, a konfrontacja z Rosją to tylko "oczyszczenie przedpola". Raczej nie dadzą się w ciągnąc w wieloletni konflikt angażujący znaczne siły i środki. Pierwotny plan USA to było wciągnięcie Rosji do bloku antychińskiego i wydawało się, że się on powiódł (słynny "reset" Obamy). Potem jednak Putinowi coś odbiło i włączył się konflikt w Syrii i Libii, w zasadzie wygaszają je (co było dla mnie niezrozumiałe - porozumienie z USA było dla Rosji bardzo korzystne - m.in. zarzucenie planów tarczy antyrakietowej, a chaos w Afryce Płn. i na Bliskim Wschodzie wywindował ceny ropy). Dodatkowo Rosja bardzo ostro zagrała w sprawie Ukrainy (aneksja Krymu i "hybrydowa rebelia" na wschodzie) i w konsekwencji sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Jednak nie oszukujmy się - może dla nas Rosja jest pępkiem świata, może dla Niemców też (z innych powodów), ale nie dla USA.

Edytowane przez Assassin
  • Like 1
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, severall napisał:

Językoznawcy mają inne zdanie.

Którzy językoznawcy? Wrzucałem wcześniej stanowisko prof. Miodka. Tutaj podobnie prof. Bańko:
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/jeszcze-raz-na-Litwe;4064.html

Każda potwora znajdzie swojego amatora, każda głupia innowacja językowa też (więc pewnie jacyś językoznawcy to popierają). Argumenty za tą formą jak i jej nachalne promowanie są jednak po prostu głupie. "Na Litwie" i "na Ukrainie" oznacza roszczenia Polski do tych ziem? Do Węgier i Słowacji też mamy roszczenia? "Na" łączy się z nazwami regionów? Serio ktoś mówi "na Katalonii", "na Prowansji", "na Bretonii", "na Małopolsce"?

  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Assassin napisał:

Starszych generacji Abramsów praktycznie nie da się przekazać, bo posiadają one pancerz z dodatkiem uranu i Amerykanie nie przekazują ich nawet sojusznikom z NATO. Z tego tez powodu nie dostaliśmy i raczej nie dostaniemy używanych Abramsów w zamian za T-72 przekazane Ukrainie... Co najwyżej możemy dostać rotacyjne Challengery z brytyjskimi załogami i pod ich dowództwem, czyli słabo... Co do wartości kontraktu na Abramsy to masz rację, mój błąd, ale nie zmienia to istoty rzeczy.

Imho źle ocenach też znaczenie tej wojny dla USA. Dla nich prawdziwy wróg to Chiny, a konfrontacja z Rosją to tylko "oczyszczenie przedpola". Raczej nie dadzą się w ciągnąc w wieloletni konflikt angażujący znaczne siły i środki. Pierwotny plan USA to było wciągnięcie Rosji do bloku antychińskiego i wydawało się, że się on powiódł (słynny "reset" Obamy). Potem jednak Putinowi coś odbiło i włączył się konflikt w Syrii i Libii, w zasadzie wygaszają je (co było dla mnie niezrozumiałe - porozumienie z USA było dla Rosji bardzo korzystne - m.in. zarzucenie planów tarczy antyrakietowej, a chaos w Afryce Płn. i na Bliskim Wschodzie wywindował ceny ropy). Dodatkowo Rosja bardzo ostro zagrała w sprawie Ukrainy (aneksja Krymu i "hybrydowa rebelia" na wschodzie) i w konsekwencji sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Jednak nie oszukujmy się - może dla nas Rosja jest pępkiem świata, może dla Niemców też (z innych powodów), ale nie dla USA.

I Ty wiesz co amerykanie zrobią! Ty, będący doradcą w białym domu ;). Abramsy to rzuciłem ot tak, nie mam pojęcia czy Ukraińcy ich nawet potrzebują, ale bez problemu mogą dostać duże ilości nowoczesnych czołgów używanych które rozbiją wszystko co posiadają Rosjanie(T72, T80 i T90), bo są to maszyny innej generacji. I Ty też wiesz że w magazynach USA nie ma Abramsów ze zwykłym pancerzem ;)! Podziwiam twoją wiedzę :). Ja na szybko sprawdziłem i twierdzę że mają wiele Abramsów Iszej generacji bez takowego pancerza. Jeżeli twierdzisz że np. 500 używanych Abramsów M1A1(kontrakt o wartości zakupu przez nas 250 ostatniej wersji, czyli ~5 mld zielonych) nie uczyni z sił pancernych Ukrainy czołówki europejskiej to nie wiem ;).

O przepraszam. Ja nie będę mówił kto jest dla USA wrogiem. Musiałbym porozmawiać z Joe Bidenem i jego przedstawicielami. Dzięki że mi to tak ładnie wyłożyłeś, ale jakoś nie będę się przywiązywał do twojego zdania i pozostanę przy swoim. Mam nadzieję że wykorzystujesz swoją wiedzę w doradzaniu polskiemu rządowi.

6 godzin temu, Mateusz2PL napisał:

I co z tego. Rosja ustawi obronę na obrzeżach krymu. Droga lądowa na krym to tylko z kilka km. Tam rosjanie postawią mocne umocnienia. Trzeba byłoby zajac poludnie rosji, czyli soczi i rostów nad donem .Wtedy przez oblęzenie zmusisz ich do kapitulacji. Tylko ,że to ekstremalne trudne zadanie.

Chyba ani Ty, ani ja nie jesteśmy ekspertami od taktyki. Ale co widzimy? Brytyjczycy to pierwsze co to wysłali Harpoony. Powtarzam, Flota rosyjska może razić każdy cel na terytorium Ukrainy, dodatkowo umożliwia desant i wsparcie. Żeby o czymkolwiek myśleć w przyszłości to trzeba ich wygonić z Morza Czarnego. Jednostki na Krymie zostaną praktycznie odcięte od wsparcia. To już będzie zupełnie inna faza wojny(przypuszczam że Ukraińcy będą mieli stworzone lotnictwo - samoloty szturmowe i myśliwce, reapery). Ale teraz i tak pierwszym celem będzie odzyskanie wschodniej części, przynajmniej tak można wnioskować z tych pobieżnych informacji które mamy. Za wiele tygodni się przekonamy, bo dyskutujemy to u scenariuszach takich za 3-4-5 miesięcy. A do tego czasu Rosjanie może nie będą już mieli kim walczyć :D.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ukraińcy musza zadac jak największe straty rosji ,przed rozpoczęciem kontrofensywy.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Assassin napisał:

Którzy językoznawcy? Wrzucałem wcześniej stanowisko prof. Miodka. Tutaj podobnie prof. Bańko:
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/jeszcze-raz-na-Litwe;4064.html

Każda potwora znajdzie swojego amatora, każda głupia innowacja językowa też (więc pewnie jacyś językoznawcy to popierają). Argumenty za tą formą jak i jej nachalne promowanie są jednak po prostu głupie. "Na Litwie" i "na Ukrainie" oznacza roszczenia Polski do tych ziem? Do Węgier i Słowacji też mamy roszczenia? "Na" łączy się z nazwami regionów? Serio ktoś mówi "na Katalonii", "na Prowansji", "na Bretonii", "na Małopolsce"?

Wszyscy się usrali, że jak będziemy pisać "W Ukrainie" to okażemy im wielki szacunek i wszystko będzie super "cud miód woda pitna" tylko jak się domyślam przeciętny kowalski ma w dupie jakieś zaszłości historyczne i nawet o tym nie wie, a mówi "Na Ukrainie" bo tak został nauczony i tak brzmi to naturalnie gdyby naturalnym było mówienie "Na Niemczech" itp. to też by tak mówili. Dla mnie to już się śmieszne zrobiło powstała taka moda na używanie formy "W Ukrainie", że dodaje się to nawet do zdań w, których to ewidentnie nie pasuje i zaburza jego sens.

  • Upvote 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, forfun napisał:

Gospodarkę to bez problemu można zaorać(oczywiście my też poniesiemy koszty). I to działa w dwie strony, bo Rosja importuje też towary z cywilizowanego świata(UE, USA, Japonia i jest to blisko 50% całego importu). Odetniemy ich od naszych pieniędzy(gaz, ropa, węgiel) i od towarów to cofną się do lat '80. Największy minus tej operacji że wpadają w sidła Chin, ale na to już nic nie poradzimy.

I to nie małe koszty, bo to nie tylko przestawienie się na inne źródła gazu, ropy i węgla ale też całkowicie siada nasz eksport na wschód oraz firmy transportowe.

Jak Chiny ich nie odetną, to Rosja nie cofnie się o 40 lat z gospodarką.
Przede wszystkim nie wszystko jedzie na technologii zachodu. To co chodzi, zanim się popsuje to jeszcze pochodzi i da czas na zmiany.
Kryzys mają murowany ale nie sądzę, że na tyle duży, żeby tak łatwo się wszystko rozpadło.

7 godzin temu, forfun napisał:

Żeby o czymkolwiek myśleć w przyszłości to trzeba ich wygonić z Morza Czarnego.

Żeby o czymkolwiek myśleć, to Ukraina musi zbudować swojego Iron Dome. W innym przypadku Rosja może w nich rzucać rakietami jak chce, kiedy chce i gdzie chce.
Żeby brać się za odbicie Krymu, trzeba mieć stabilność w kraju, zabezpieczone pozostałe granice, działającą gospodarkę i zapas środków.

Jak na razie będzie ciężko z odbiciem południowego wschodu, a co dopiero mówić o Krymie.

  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, forfun napisał:

(...)

O przepraszam. Ja nie będę mówił kto jest dla USA wrogiem. Musiałbym porozmawiać z Joe Bidenem i jego przedstawicielami. Dzięki że mi to tak ładnie wyłożyłeś, ale jakoś nie będę się przywiązywał do twojego zdania i pozostanę przy swoim. Mam nadzieję że wykorzystujesz swoją wiedzę w doradzaniu polskiemu rządowi.

Zdecydowanie mnie teraz przeceniasz. To co napisałem to dość oczywiste obserwacje dla każdego, kto się trochę interesuje polityka międzynarodową i dyplomacją. Najpierw był "reset" - Rosja odzyskała Ukrainę i Amerykanie zrezygnowali z tarczy antyrakietowej. Potem USA poszło na otwarta już wojnę handlową z Chinami (wojna "podjazdowa" trwała już przed Trumpem). Putin jednak zaczął "fikać" (interwencja w Syrii, zajęcie Krymu). Amerykanie zamiast oczekiwanej uległości mu się jednak postawili (wspieranie militarne Ukrainy, zapowiedzi przyjęcia do NATO), Rosja nie wytrzymała i mamy to co mamy.

Widać wyraźnie, że Rosja to nie jest główny cel Ameryki. To miało być najpierw narzędzie, a obecnie jest to przeszkoda do rozprawienia się z Chinami.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6gkxwk.jpg

  • Haha 2
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Assassin napisał:

Którzy językoznawcy? Wrzucałem wcześniej stanowisko prof. Miodka. Tutaj podobnie prof. Bańko:
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/jeszcze-raz-na-Litwe;4064.html

Prof. Miodek korygował swoje stanowisko (język jest płynny, ewoluuje i zmienia się). No i nie spotkałem się ze stanowiskiem, żeby było to językowo niepoprawne gramatycznie czy ortograficznie jak np. "włączać" czy "wziąść" nagminnie używane. Z resztą forma "w Ukrainie" była popularniejsza np. w 19 wieku. 

 

11 godzin temu, Assassin napisał:

Argumenty za tą formą jak i jej nachalne promowanie są jednak po prostu głupie. 

Dlaczego głupie ? Jakiś argument czy po prostu Twoje upodobanie?

Ja myślę, że nie ma nic złego w zrobieniu tego gestu i promowaniu stosowania zwrotu "do Ukrainy" i "w Ukrainie" jako dla niektórych bardziej neutralnego w brzmieniu. Szczególnie, że wersja ta jest zgodna z systemowymi zasadami łączenia przyimków "do" i "w" z nazwami terytoriów samodzielnych.

  • Confused 1
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nieoficjalnie można powiedzieć,że Ukraińcy stracili Mariupol. Ostatni bastion (Azowstal) się poddaje.

Próba obrony miasta przed kacapskimi agresorami była piękna przez długie tygodnie,ale no cóż :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ukraina straciła Mariupol dawno temu, został sam Azovstal.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie chodziło o jakąkolwiek kontrolę nad Mariupolem przez Ukrainę. Fakt,od dłuższego czau było tam nieciekawie do takiego stopnia,że broniący miasta żołnierze pułku Azow cofali się pod naporem kacapów aż do ostatniej budowli,którą stanowiły zakłady Azowstal.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...