Skocz do zawartości
Camis

Projekt - mandaty wzrosną do 5 tys. PLN, grzywny do 30 tys. PLN

Rekomendowane odpowiedzi

Instruktorzy są od tego żebyś zdał prawo jazdy, a nie od interpretacji przepisów.

W idealnym świecie wszyscy poruszają się prawym pasem zgodnie z dopuszczalną prędkością. Wtedy lewy jest pusty. Zajmujesz go jeśli jest np. korek, skręcasz w lewo lub wyprzedzasz kogoś kto jedzie wolniej od dopuszczalnej prędkości. Tylko i wyłącznie.

W rzeczywistości lewym się wyprzedza z nadmierną prędkością, albo tamuje ruch jadąc na równi z ciężarówkami co jest jeszcze gorsze i stwarza niebezpieczeństwo. 

I tak, nie ma usprawiedliwienia dla osób które szaleją lewym pasem, ale tak samo nie ma usprawiedliwienia które tamują lewy pas - bo one też łamią przepisy ruchu drogowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z lewego pasa korzystam bardzo bardzo rzadko i nie dla tego że staram się jechać rozsądnie i przepisowo, tylko dla tego że zawsze zraz jakiś baran Ci siedzi na tylnim zderzaku ( w mieście!) a ja zbliżam się do przejścia dla pieszych a tam osoby chcą przejść, i co ? albo jechac i ryzykowac mandat, albo się zatrzymac i ryzykowac że wjedzie we mnie ten baran z tyłu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Kaktuch napisał:

wybiórcze traktowanie przepisów to hipokryzja

Jeśli wyprzedzam lewym z nadmierną prędkością to łamię przepis i nie mówię, że nie. Natomiast jeśli Ty jedziesz lewym pasem i nie przekraczasz prędkości to również łamiesz przepisy. Hipokryzji tu nie ma. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Little Sun napisał:

 tylko eko driving odwalić i na resztę wywalone. 

Ekodriving mowi, ze docelowa predkosc nalezy osiagnac dynamicznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, galakty napisał:

Jeśli wyprzedzam lewym z nadmierną prędkością to łamię przepis i nie mówię, że nie. Natomiast jeśli Ty jedziesz lewym pasem i nie przekraczasz prędkości to również łamiesz przepisy. Hipokryzji tu nie ma. 

chwila chwila bo się gubie, jadfę przekraczam predkość łamie przepisy, jadę nie przekraczam też łamię .. wtf ? juz pomijam fakt że dotyczy to lewego pasa, chodzi tu o predkość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Damian-32 napisał:

chwila chwila bo się gubie, jadfę przekraczam predkość łamie przepisy, jadę nie przekraczam też łamię .. wtf ? juz pomijam fakt że dotyczy to lewego pasa, chodzi tu o predkość

Oesu czego nie rozumiesz? Jeśli jedziesz lewym pasem i nie wyprzedzasz, ani nie zamierzasz skręcić w lewo na najbliższym zjeździe to łamiesz przepisy. Prędkość to osobna kwestia.

Ludzie są zdziwieni że lewym pasem się nie jeździ, ale tak wygląda kurs w Polsce właśnie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, Damian-32 napisał:

co tych lewych pasów to mam mieszane uczucia bo raz to jest cały czas droga, a 2 to ludzie ubzdurali sobie że na lewym to ile fabryka dała

Kodeks drogowy jasno i wyraznie wskazuje, ze po wykonaniu manewru wyprzedzania trzymamy sie prawego pasa. I masz to jawnie zapisane w artykule 16 kodeksu drogowego: Art. 16. uprd - Rozdział 3 Ruch pojazdów | Kodeks drogowy - Prawo o ruchu drogowym w Money.pl

Jezdzac lewym pasem lamiesz przepisy.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, galakty napisał:

Oesu czego nie rozumiesz? Jeśli jedziesz lewym pasem i nie wyprzedzasz, ani nie zamierzasz skręcić w lewo na najbliższym zjeździe to łamiesz przepisy. Prędkość to osobna kwestia.

Ludzie są zdziwieni że lewym pasem się nie jeździ, ale tak wygląda kurs w Polsce właśnie. 

Ok widzę że nie doczytałeś do końca mojej wypowiedzi, nie chodziło mi o samą jazde po lewym pasie to wiadome jest jaki jest u nas ruch (prawostronny) bardziej mi chodziło o predkość właśnie bo to głównie o niej dyskutujemy i tyle.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Damian-32 napisał:

Ok widzę że nie doczytałeś do końca mojej wypowiedzi, nie chodziło mi o samą jazde po lewym pasie to wiadome jest jaki jest u nas ruch (prawostronny) bardziej mi chodziło o predkość właśnie bo to głównie o niej dyskutujemy i tyle.

 

No cóż, w Polsce jeździmy szybko i wszędzie się gdzieś spieszymy, usprawiedliwienia na to nie ma, ale jest jak jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Damian-32 napisał:

chwila chwila bo się gubie, jadfę przekraczam predkość łamie przepisy, jadę nie przekraczam też łamię .. wtf ? juz pomijam fakt że dotyczy to lewego pasa, chodzi tu o predkość

Niepotrzebna jazda lewym pasem, nawet z dopuszczalna predkoscia, jest zagrozona mandatem w wysokosci od 20 do 500zl.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, galakty napisał:

No cóż, w Polsce jeździmy szybko i wszędzie się gdzieś spieszymy, usprawiedliwienia na to nie ma, ale jest jak jest.

Ja tam za kółkiem się nie spieszę 

U nas też jest problem tak jak wspomniałem wcześniej z jazda na zderzak co o tym sadzicie ? bo nieraz mnie to wkurza że w lusterku widze jak auto mi siedzi na tyłku a ja jade sobie poza zabudowanym spokojnie tą 90tką 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Co Cie obchodza samochody z tylu? Jesli specjalnie nie zrobisz hamowania to ten co wali z tylu placi odszkodowanie.

Ale zgadzam sie, ze powinno byc tak jak w Niemczech, gdzie bardzo przestrzegana jest minimalna odleglosc miedzy poruszajacymi sie pojazdami. A kary sa srogie.

Edytowane przez Trepcia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko jak masz zamiar egzekwować odległość? Linijką w oczach? I jak to policja ma sprawdzać? Jeździć lewym pasem i mierzyć? Dla mnie to martwy przepis. 

Lepiej byłoby zwiększyć kary za wjechanie komuś w tył. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie potrzeba linijki żeby stwierdzić że nie trzymasz 70m na autostradzie jeśli siedzisz na zderzaku. Nikt nie będzie ścigał za 69m zamiast 70, ale 10 już tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, galakty napisał:

Tylko jak masz zamiar egzekwować odległość? Linijką w oczach? I jak to policja ma sprawdzać? Jeździć lewym pasem i mierzyć? Dla mnie to martwy przepis.

Certyfikowanym przyrządem pomiarowym.
W Niemczech z tego co wiem mają całą sieć takich urządzeń, kiedyś pracujących w tandemie, obecnie chyba już są modele z pojedynczym sensorem.

U nas też się coś pojawia, co potrafi mierzyć odstępy. Jakoś tydzień dwa temu było zdjęcie na lokalnym portalu jak policja stała na wiadukcie i urządzeniem przypominającym fotoradar mierzyła odstępy na obwodnicy.
Tak więc nie bój, da się zmierzyć i to na wiele sposobów.

W dniu 31.07.2021 o 01:23, Suchy211 napisał:

Gdyby każde uprawnienia trzeba by było zdobywać w ten sposób jak chciałbyś aby było zdobywane prawo jazdy, to mielibyśmy dzisiaj kilkadziesiąt procent społeczeństwa niezdolnego do pracy z braku możliwości spełnienia wymogów. O tym, że byłby problem z pozyskaniem do pracy osób z poza zasięgu spaceru czy rowera już nie wspomnę. Poza tym doświadczenia nie zdobywa się na kursie, tam się masz nauczyć podstaw. Poza tym, podobno wielu rzeczy nie uczy się na kursie, na przykład czym grozi zbyt szybka jazda. No popatrz, a mnie jednak uczono.

Mylisz się. Były by to zupełnie inne warunki rynku pracy, więc i inne modele pracy by się wytworzyły. Nie porównuj do obecnego stanu, bo to nieporównywalne światy.
Nie chcę robić offtopa ale metod jak dojechać do pracy jest ciut więcej niż na piechotę czy rowerem, łącznie z zupełnie innym modelem miast.

W dniu 31.07.2021 o 00:30, Everyman napisał:

Z tego płynie wniosek nt. jakości szkoleń i egzaminowania. Złej lub bardzo złej. Prawo jazdy dostaje zbyt dużo ludzi, którzy nie powinni nigdy zasiąść za kółkiem. Tymczasem jest presja na zdawalność, bo ludzie uważają to za swoje prawo - coś jak płacę wymagam na studiach niestacjonarnych. Taka świeżo upieczona kobietka-kierowca dumnie wyjeżdża na trasę i jedzie innym na zderzaku. Nie umie wyprzedzać nawet w ruchu miejskim. Nie umie włączać się do ruchu. Nie umie kontrolować przestrzeni wokół auta. Ale jak ją zapytasz dlaczego nie umie otrzymasz odpowiedź, że ją tego nie nauczono.

Z jednej strony racja, system jest nastawiony na zdawalność, a nie naukę poruszania się samochodem.
Z drugiej nie masz racji, bo nawet kierowcy z wieloletnim stażem jeżdżą jak potłuczeni, łącznie z brakiem wyczucia gabarytów pojazdu (np. nie potrafią dojechać do krawędzi jezdni i blokują przejścia/przejazdy rowerowe).

Problem jest z mentalnością kierowców (w zasadzie to wszystkich uczestników ruchu), patrzą tylko na swoje potrzeby, wszystko w około to przeszkody utrudniające im jazdę.
To jest sedno problemu, które ciągnie za sobą brak wyrabiania poprawnych odruchów, nauki wyczucia ruchu drogowego, a dalej łamanie przepisów (prędkość, wymuszenia, parkowanie gdzie popadnie).
Brak praktyki przerabiał każdy, kwestia czy świadomie wyjeździ kolejne godziny, czy czas pójdzie na marne.

W dniu 31.07.2021 o 17:23, Suchy211 napisał:

Co do drugiego "kto pracuje popełnia błędy". Jazda to pewien rodzaj pracy, można równie dobrze napisać "kto jeździ popełnia błędy". Zakładanie, że człowiek MA nie popełniać błędów jest nietrafione już u samej podstawy.

Czy na kursach jest wpajana wiedza, że błędy się popełnia? Czy uczą jak minimalizować ryzyko błędów?
Wiadomo, że każdy popełnia błędy ale można poruszać się tak, żeby ryzyko ich wystąpienia minimalizować, tak samo minimalizować ewentualne skutki popełnionego błędu.

Lanie na przepisy jest podnoszeniem ryzyka, co niebezpieczne w większości przypadków nieświadomym, bo większość nawet chwili nie zastanowi się co robi, nie ma refleksji jakie mogą być konsekwencje.

W dniu 31.07.2021 o 18:47, Suchy211 napisał:

ale żeby jechać 60 na 50 nie trzeba. Wystarczy żen nie wciśniesz hamulca zjeżdżając z górki hamując silnikiem.

Od tego masz licznik, od tego masz doświadczenie za kierownicą. Przy większym powinieneś czuć prędkość wzrokowo i na słuch silnika (problemem może być przyzwyczajenie do +10). Poza tym chyba większość będzie czuła jak przyśpiesza z górki, więc jak sam silnik nie daje rady dostatecznie hamować, to trzeba wspomóc się hamulcem (inna sprawa, że to musi być już niezła górka, a kolejna że mało osób umie hamować silnikiem, co dobitnie widać na urlopie w górach i ciągłym światłem stopu lub dyskoteką co chwila).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Bono[UG] napisał:

Certyfikowanym przyrządem pomiarowym.
W Niemczech z tego co wiem mają całą sieć takich urządzeń, kiedyś pracujących w tandemie, obecnie chyba już są modele z pojedynczym sensorem.

U nas też się coś pojawia, co potrafi mierzyć odstępy. Jakoś tydzień dwa temu było zdjęcie na lokalnym portalu jak policja stała na wiadukcie i urządzeniem przypominającym fotoradar mierzyła odstępy na obwodnicy.
Tak więc nie bój, da się zmierzyć i to na wiele sposobów.

Ale to musi być gęsto ustawione, a nie w 5 miejscach w Polsce. Póki co martwy przepis. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Bono[UG] napisał:

(inna sprawa, że to musi być już niezła górka

Niekoniecznie, nowoczesne silniki są tak niskooporowe że mi nawet diesel przyspiesza nawet na średnio stromych górkach, a w Bieszczadach nie było wesoło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tym kraju może być problem z wyegzekwowaniem tak wysokich sum. Kto ma kasę no to ma...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Bono[UG] napisał:

Certyfikowanym przyrządem pomiarowym.
W Niemczech z tego co wiem mają całą sieć takich urządzeń, kiedyś pracujących w tandemie, obecnie chyba już są modele z pojedynczym sensorem.

U nas też się coś pojawia, co potrafi mierzyć odstępy. Jakoś tydzień dwa temu było zdjęcie na lokalnym portalu jak policja stała na wiadukcie i urządzeniem przypominającym fotoradar mierzyła odstępy na obwodnicy.
Tak więc nie bój, da się zmierzyć i to na wiele sposobów.

Mylisz się. Były by to zupełnie inne warunki rynku pracy, więc i inne modele pracy by się wytworzyły. Nie porównuj do obecnego stanu, bo to nieporównywalne światy.
Nie chcę robić offtopa ale metod jak dojechać do pracy jest ciut więcej niż na piechotę czy rowerem, łącznie z zupełnie innym modelem miast.

Z jednej strony racja, system jest nastawiony na zdawalność, a nie naukę poruszania się samochodem.
Z drugiej nie masz racji, bo nawet kierowcy z wieloletnim stażem jeżdżą jak potłuczeni, łącznie z brakiem wyczucia gabarytów pojazdu (np. nie potrafią dojechać do krawędzi jezdni i blokują przejścia/przejazdy rowerowe).

Problem jest z mentalnością kierowców (w zasadzie to wszystkich uczestników ruchu), patrzą tylko na swoje potrzeby, wszystko w około to przeszkody utrudniające im jazdę.
To jest sedno problemu, które ciągnie za sobą brak wyrabiania poprawnych odruchów, nauki wyczucia ruchu drogowego, a dalej łamanie przepisów (prędkość, wymuszenia, parkowanie gdzie popadnie).
Brak praktyki przerabiał każdy, kwestia czy świadomie wyjeździ kolejne godziny, czy czas pójdzie na marne.

Czy na kursach jest wpajana wiedza, że błędy się popełnia? Czy uczą jak minimalizować ryzyko błędów?
Wiadomo, że każdy popełnia błędy ale można poruszać się tak, żeby ryzyko ich wystąpienia minimalizować, tak samo minimalizować ewentualne skutki popełnionego błędu.

Lanie na przepisy jest podnoszeniem ryzyka, co niebezpieczne w większości przypadków nieświadomym, bo większość nawet chwili nie zastanowi się co robi, nie ma refleksji jakie mogą być konsekwencje.

Od tego masz licznik, od tego masz doświadczenie za kierownicą. Przy większym powinieneś czuć prędkość wzrokowo i na słuch silnika (problemem może być przyzwyczajenie do +10). Poza tym chyba większość będzie czuła jak przyśpiesza z górki, więc jak sam silnik nie daje rady dostatecznie hamować, to trzeba wspomóc się hamulcem (inna sprawa, że to musi być już niezła górka, a kolejna że mało osób umie hamować silnikiem, co dobitnie widać na urlopie w górach i ciągłym światłem stopu lub dyskoteką co chwila).

Jak ja w pracy jak rozmawiałem z ludźmi o przepisach i powiedziałem zę staram się patrzeć na licznik to jeden kolega odparł że jestem głupi i boje się mandatów 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i niestety taka jest mentalność na naszych drogach.

23 minuty temu, Flik napisał:

W tym kraju może być problem z wyegzekwowaniem tak wysokich sum. Kto ma kasę no to ma...

Coś tam w projekcie było, że bez opłaconego mandatu punkty nie będą się kasować. Niektórych to zaboli bardziej niż wysokość mandatu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Następne podatki wprowadzają... niedługi naprawdę dużo ludzi zejdzie ze swoimi potrzebami, chore. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wolę żeby zbierali kasę mandatami za piractwo drogowe, niż w składkach zdrowotnych czy paliwie. 

Jeśli przekroczysz prędkość to jesteś sam sobie winien.

  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, bleck napisał:

Następne podatki wprowadzają... niedługi naprawdę dużo ludzi zejdzie ze swoimi potrzebami, chore. 

:rotfl:

Biedni uciśnieni kierowcy.

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.08.2021 o 14:05, Bono[UG] napisał:

Z jednej strony racja, system jest nastawiony na zdawalność, a nie naukę poruszania się samochodem.

Z drugiej nie masz racji, bo nawet kierowcy z wieloletnim stażem jeżdżą jak potłuczeni, łącznie z brakiem wyczucia gabarytów pojazdu (np. nie potrafią dojechać do krawędzi jezdni i blokują przejścia/przejazdy rowerowe).

Problem jest z mentalnością kierowców (w zasadzie to wszystkich uczestników ruchu), patrzą tylko na swoje potrzeby, wszystko w około to przeszkody utrudniające im jazdę.
To jest sedno problemu, które ciągnie za sobą brak wyrabiania poprawnych odruchów, nauki wyczucia ruchu drogowego, a dalej łamanie przepisów (prędkość, wymuszenia, parkowanie gdzie popadnie).
Brak praktyki przerabiał każdy, kwestia czy świadomie wyjeździ kolejne godziny, czy czas pójdzie na marne.

Czy na kursach jest wpajana wiedza, że błędy się popełnia? Czy uczą jak minimalizować ryzyko błędów?
Wiadomo, że każdy popełnia błędy ale można poruszać się tak, żeby ryzyko ich wystąpienia minimalizować, tak samo minimalizować ewentualne skutki popełnionego błędu.

Każdy uczestnik ruchu ma obowiązek znać przepisy, a kierowcy szczególnie. Kierowcy muszą też się dokształcać i ja bym wprowadził program szkoleń - masz wyrobić np. 30pkt za szkolenia w cyklu 2-letnim. Wykroczenia kierowców wysokich stażem wynikają z niedokształcenia i lekceważenia przepisów i tak samo powinni być bezlitośnie eliminowani. Po prostu jak jesteś za głupi albo zbyt chamowaty żeby prowadzić to nie prowadź. Obydwie sytuacje sprowadzają się do łamania przepisów. Korekta grzywien powinna trochę zaradzić stanowi, w którym Mirek myśli że jak dostanie 500zł za nieprawidłowe parkowanie raz w roku to może dalej jeździć jak mu się podoba.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przede wszystkim z powodu lekceważenia. Brak śledzenia zmian jest tego konsekwencją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...