Skocz do zawartości
Camis

Transformacja energetyczna - OZE, Fit for 55, paliwa kopalne, ceny energii, limity CO2, samochody elektryczne

Rekomendowane odpowiedzi

Serio chcecie ubić kolejny wątek  openAIi chatem? To już zaczyna się robić nudne

  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt nie chce z nim dyskutować na jego "poziomie" to gada z botem :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raczej nabija się z tzw "foliarzy".

Dyskutowanie z nimi i tak jest bez sensu. Koniec końców po prostu nazmyślają, nakłamią i będą "dyskutować" z własnymi chochołami.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, galakty napisał:

Wystarczy nie zakładać od razu że na 100% to teoria i jest bzdurą. Dziś ludzie nawet nie spróbują pomyśleć tylko wierzą w to co media powiedzą.

Ale wiesz, że aktualnie dyskusja jest na temat zakazu prywatnych samochodów, co jest tezą wprost z artykułu? :>

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Elektryki + wysokie ceny i żadnego zakazu nie trzeba. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ściśle egzekwowane buspasy i zakazu też nie będzie trzeba.
Z jednej strony gorszy dojazd osobówką, większe korki, z drugiej lepiej działająca komunikacja.

Sposobów na modelowanie popytu jest wiele.
Warto pogrzebać skąd w Ameryce tak kiepska komunikacja miejska, skąd taki nacisk na drogi i parkingi. Po prostu firmy motoryzacyjne swoimi celowymi działaniami doprowadziły do upadku systemy komunikacji zbiorowej, a potem to już samo się kręciło, bo samochód stał się niezbędny.

W Europie na szczęście aż tak daleko to nie zaszło, bo ludzie zaczęli widzieć do czego to prowadzi, że ciągły wzrost liczby samochodów to zabójstwo dla miast. Ale co zostało popsute, to zostało i nie tak łatwo odbudować (np. nasze zaoranie kolei i autobusów w latach 90).
Stąd ograniczenia w centrach, stąd nakłady na poprawę komunikacji zbiorowej, na alternatywy poruszania się (pieszo, rower, samochody współdzielone).

Wart też przyjrzeć się jak działają największe miasta, co im pozwoliło na taki rozwój, co inne hamuje. Praktycznie każda największa metropolia ma metro lub analogiczny system transportu. Po prostu nie da się takiej masy ludzi przemieścić przy pomocy osobówek.
Warto sobie przypomnieć jak to wyglądało np. w Londynie jak był jakiś strajk metra. Ile wtedy więcej samochodów zaczęło jeździć, w tym wyższej klasy. Nie zakazali ludziom posiadania samochodu, a jednak i tak wybierali na codzienne dojazdy metro.

Żeby zauważyć, że samochodów jest za dużo, wystarczy popatrzeć za okno i zobaczyć jak wszystko pozastawiane, zakorkowane.
W Gdańsku z tego co pamiętam norma to 105% miejsc parkingowych względem liczby mieszkań. Jeżeli każdy chce mieć samochód, to tych miejsc musiałoby być z 210%. Gdzie to pomieścić, z czego zrezygnować? Jak szerokie mają być ulice, żeby wszystkich pomieścić, gdzie je wybudować, co wyburzyć?
W końcu, ile ludzi chce mieć pod oknami szerokie drogi, jaka to jakość życia w takiej przestrzeni?

 

Redukcja jest nieunikniona, kwestia w jaki sposób się to zrobi, czy nakazowy, czy dając alternatywę, gasząc popyt przestrzenią spełniającą potrzeby.
Część reaguje agresją na takie pomysły, bo nawet nie stara się zrozumieć w czym problem, jakie są propozycje rozwiązania. Wszystko odnoszą jako atak na nich, na ich własność, na styl życia. Nie zastanowią się nawet przez chwilę czy to jak obecnie wygląda to życie, to jest to co chcieli by mieć, czy to faktycznie jest najlepsze co może być.

Proste pytanie, ile ludzi chce codziennie dojeżdżać godzinę czy więcej do pracy? Kto chce i lubi robić dziennie kilkadziesiąt kilometrów? Kto chce i lubi dowozić dzieci na drugi koniec miasta?
Przypuszczam, że niewiele się takich znajdzie ale jak napisze się, że można inaczej, że należy inaczej podejść do tworzenia przestrzeni miejskiej, to dostają alergii i bronią się rękami i nogami, byle nic nie zmieniać.

 

Jak najbardziej rozumiem obawy, bo nawet najlepsze wizje najlepszych urbanistów będą się rozbijać o urzędniczą niemoc, gry polityczne, czyjeś interesy.
Tylko warto pamiętać, że ten "niezbędny" samochód, to też była czyjaś wizja, czyjaś polityka, czyjeś interesy. Rynek motoryzacyjny, to biznes i przed solidniejszymi regulacjami, dosyć brutalny i bezwzględny (wspomniane niszczenie komunikacji zbiorowej, przekręt na dodatku ołowiu w paliwach).

  • Like 2
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nas dasz coś współdzielonego typu hulajnogi, rowery i zaraz się okazuje, że połowa ląduje w rowie albo jest zniszczona. Brakuje poszanowania dla dobra wspólnego. 

Z kolei jak widzę jakie są opóźnienia, ścisk w komunikacji miejskiej to też mi się odechciewa. Jak jeździłem w Gdańsku autobusem to nie było dnia by w godzinach szczytu nie spóźnił się on co najmniej 20 minut. Z kolei jeżeli chodzi o SKM to zdarzało się, że ludzie musieli czekać na następny pociąg bo do tego co już przyjechał nie dało się zmieścić. Dlatego też każdy kogo znam i ma łeb na karku chcę mieć samochód.

Nie wyobrażam sobie wstawać o 4 rano by zdążyć na konkretny pociąg, autobus a przy okazji się jeszcze dowiedzieć, że ma spóźnienie. Mając samochód wychodzisz z bloku wsiadasz i jedziesz.

Dlatego moja opinia na temat transportu publicznego jest negatywna i nie widze by robiono coś by szybko zmienić nastawienie ludzi do tego rodzaju transportu. Jedynie co to zwiększano ceny biletów a opóźnienia, braki w taborze jak były tak są.

Edytowane przez lokiju
  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodałbym do tego brak kierowców komunikacji miejskiej. Już teraz ledwo miejsca są obsadzone, a dlaczego? Bo kierowców traktuje się jak szmaty. Przerwa w locie, nie mają tachografu więc latają cały czas, wieczny stres bo jesteś odpowiedzialny za ludzi którzy wywijają takie fikołki że się w głowie nie mieści, a jeszcze musisz być miłym, no i wypłaty nieadekwatne do odpowiedzialności (5k PLN?? Wolne żarty). Zatem życzę powodzenia w rozbudowywaniu komunikacji. Kumpela w Gdyni jeździła autobusem ale ma sprawę w sądzie bo jakiś typ wysiadł i postanowił sobie przejść przed "maską" kiedy wyjeżdżała z zatoczki. Ogólnie temat zbiorkomu to dramat, to się nie może udać. 

  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja dodam (kolejny raz z resztą), że cały czas mowa o rozwiązaniach przyszłościowych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdaje sobie sprawę z tego ale patrząc pesymistycznym okiem to kiedy będziemy mieli w końcu transport publiczny z, którego będziemy dumni i będzie można powiedzieć, że to dobra alternatywa? W 2050-2070? Są na to jakieś przewidywania? Bo ja daleko nie muszę szukać by znaleźć znaki, że jednak idziemy w złym kierunku a nie dobrym. W Gdańsku jeżeli chodzi o autobusy i tramwaje to się zwijamy zamiast rozwijać i mówi się o likwidacji połączeń a nie dołożeniu nowych.

Edytowane przez lokiju

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prędzej będzie transport autonomiczny niż nastąpi poprawa komunikacji publicznej xD 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, lokiju napisał:

Z kolei jak widzę jakie są opóźnienia, ścisk w komunikacji miejskiej to też mi się odechciewa. Jak jeździłem w Gdańsku autobusem to nie było dnia by w godzinach szczytu nie spóźnił się on co najmniej 20 minut. Z kolei jeżeli chodzi o SKM to zdarzało się, że ludzie musieli czekać na następny pociąg bo do tego co już przyjechał nie dało się zmieścić. Dlatego też każdy kogo znam i ma łeb na karku chcę mieć samochód.

Nie wyobrażam sobie wstawać o 4 rano by zdążyć na konkretny pociąg, autobus a przy okazji się jeszcze dowiedzieć, że ma spóźnienie. Mając samochód wychodzisz z bloku wsiadasz i jedziesz.

Mieszkając w trójmieście korzystałem zawsze z SKM mimo, że miałem samochód. Jeszcze nie było takiej sytuacji, aby nie było miejsca w środku. Poza tym jeżdżąc SKM nie musiałem się martwić o miejsce parkingowe przy pracy i miejsce parkingowe na osiedlu po pracy, a z tymi miejscami było trudno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jeździłem kilka lat Skm'ą do szkoły, tym starszym jak i zmodernizowanym taborem. Pamiętam czasy gdzie nie mogłem podnieść ręki bo taki był ścisk w środku, że każdy stał przytulony do drugiej osoby. Sytuację, że ludzie zostawali na peronie też miały miejsce nie były to częste przypadki ale jednak. W godzinach szczytu potrafili wysłać krótki skład, który nie dawał sobie rady z ilością osób.

Edytowane przez lokiju

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, lokiju napisał:

Zdaje sobie sprawę z tego ale patrząc pesymistycznym okiem to kiedy będziemy mieli w końcu transport publiczny z, którego będziemy dumni i będzie można powiedzieć, że to dobra alternatywa?

Dlatego dokument, który był tutaj przywołany ma na celu obserwację podobnych zmian w trzech różnych miastach, tak by można było wypracować narzędzie porównawcze, dzięki któremu inni, którzy będą dokonywali transformacji między innymi mobilności w miastach, nie popełniali błędów, które ktoś kiedyś popełnił. Żeby określić, czy obrany kierunek prowadzi do celu, czy ma wady, które ten cel oddalają. 

 

59 minut temu, galakty napisał:

Prędzej będzie transport autonomiczny

Autonomiczny zbiorowy to też jedna z możliwości.

  

13 godzin temu, Minciu napisał:

Najlepiej galopem z klapkami na oczach? :D 

No tak, bo przecież lepiej za pewniaka brać teorię wysnutą na jakimś portalu, która nie wiadomo czy wynika z projekcji autora czy po prostu z niezrozumienia dokumentu na który się powołuje. 

11 godzin temu, BladyPL napisał:

Serio chcecie ubić kolejny wątek  openAIi chatem? To już zaczyna się robić nudne

Nie wiem gdzie tu widzisz ubijanie wątku.

11 godzin temu, galakty napisał:

Nikt nie chce z nim dyskutować na jego "poziomie" to gada z botem :E

A kogo masz na myśli?

11 godzin temu, Badalaman napisał:

Raczej nabija się z tzw "foliarzy".

Ja tak, to chyba było oczywiste po tym co zleciłem AI ;) 

Edytowane przez LeBomB

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, wamak napisał:

korzystałem zawsze z SKM

wspolczuje, to najnizsza klasa pociagu, upchac bydlo i niech stoi albo siedzi na jakims metalu/plastiku xD

ludzie tym jezdza poki musza - czyli studencie i biedota

wroc, ze studentow to tez tylko biedni studenci wiec generalnie tylko biedota

 

Godzinę temu, galakty napisał:

Prędzej będzie transport autonomiczny niż nastąpi poprawa komunikacji publicznej xD 

zabrac miejsca pracy?

no to protest i blokowanie autonomicznego transportu

"Autonomia = HIV" xDDDDD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Akurat patrząc na to jak działa komunikacja miejska (czyli nie działa) to ja jestem bardzo za autonomią. Spóźnienia po 20-30 minut, cholernie drogie bilety - sorry ale dopóki to się nie zmieni to będę preferował auto niezależnie czy ma benzynę, diesla czy prąd z węgla. 

Utrata miejsc pracy? Przecież obecnie brakuje kierowców, mało kto chce jeździć, strajkują itp. Hapfu na nich, ile razy się spóźniłem gdzieś to nie zliczę. A w to że zaczną im lepiej płacić i komunikacja się rozwinie nie uwierzę. 

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie od stycznia wprowadzają drugą darmową linię kursującą po mieście. Łącznie 4 elektryki wożą za darmo. Warunkiem darmowego przejazdu jest posiadanie karty mieszkańca. 

 

Edytowane przez DjXbeat
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, lokiju napisał:

Zdaje sobie sprawę z tego ale patrząc pesymistycznym okiem to kiedy będziemy mieli w końcu transport publiczny z, którego będziemy dumni i będzie można powiedzieć, że to dobra alternatywa? W 2050-2070? Są na to jakieś przewidywania? Bo ja daleko nie muszę szukać by znaleźć znaki, że jednak idziemy w złym kierunku a nie dobrym. W Gdańsku jeżeli chodzi o autobusy i tramwaje to się zwijamy zamiast rozwijać i mówi się o likwidacji połączeń a nie dołożeniu nowych.

Jak ludzie realnie zechcą się odkleić od samochodów i zaczną realnie naciskać na władze miejskie i regionalne.
Jeżeli tylko marudzą w internecie, temat komunikacji nie jest nośny przy wyborach samorządowych, to niestety ale dalej będzie kiepsko.

A tak to kasa. Marszałek nie dołoży, żeby było więcej kursów PKM. Nie chce dać długiej umowy dla SKM, żeby ta mogła swobodnie zainwestować w tabor i infrastrukturę, bo liczy że uda się przejąć spółkę.
W mieście powiedzmy, że bardziej przyziemne problemy, bo po prostu brakuje pieniędzy na kierowców i utrzymanie taboru. Dziwię się, że nikt nie kombinuje jak efektywniej zorganizować linie. Miasto też boi się podjąć drastycznych kroków i np. zrobić więcej buspasów, żeby chociaż autobusy nie stały w korkach.

W Danii lub Holandii ludzie wyszli na ulice, bo mieli dość wypadków na drogach. Punktem zapalnym było kolejne potrącenie dzieci idących do szkoły. Te protesty to był początek zmian w organizacji ruch, postawienie na zwiększenie bezpieczeństwa, ograniczenie ruchu samochodowego, priorytet dla rowerów i pieszych, poprawa działania komunikacji miejskich.
U nas raczej takiego punktu zwrotnego nie będzie, raz że te zmiany jednak też zachodzą i rozładowują napięcia społeczne, dwa niestety ale jako społeczeństwo siedzimy w kulcie transportu samochodowego. Pewnie jest to nadal jakaś spuścizna po komunie, odbicie po czasach kiedy ciężko było coś mieć. To też się zmienia ale bardzo powoli. Dochodzi też czynnik polityczny, większość wyborców jest jednak kierowcami.

W sumie trochę dziwne, że poza rowerzystami, żadna inna grupa użytkowników dróg nie zorganizowała się i nie walczy o swoje.

12 godzin temu, LeBomB napisał:

Autonomiczny zbiorowy to też jedna z możliwości.

Nie rozwiąże problemu złej organizacji transportu, jedynie braki w kadrach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak spuscizna po komunie, rodzice w PRLu tak przyzwyczaili sie do tych samochodow ze nie moga sie od nich oderwac jak rolnik od pluga xD

jest to wygoda, komfort, niamiastka swobody w zyciu, w sumie jest to tanie, zamiast tego mozna zgodnie z harmonogramem wstac rano i pojechac do kolchozu bo wyjazd do miasta obok to juz male wyzwanie, z czym do ludzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę inny problem, którym jest koszt życia w dużych miastach, konkretniej koszt mieszkania. W byłej stolicy za durną kawalerkę wołają 2500zł miesięcznie (!) a normalne mieszkanie to koszt rzędu 3-4k. Dla ludzi pracujących za tą średnią krajową to są coraz większe koszty. Dojechanie gdziekolwiek też jest trudne, bo włodarze miasta postanowili robić wszystkie możliwe remonty w tym samym czasie.  Owszem, samochodów jest o wiele za dużo, i korki potrafią wyjąć sporo z życia. Tylko że już teraz autobusy i tramwaje są zapchane w godzinach szczytu, więc jeżeli ludzie radośnie przesiądą się na MPK, to komunikacja nie wyrobi. Będą musieli zwiększyć częstotliwość kursowania autobusów i tramwajów, co pewnie pociągnie zwiększone koszty. Bilety komunikacji miejskiej po pandemii poszły sporo w górę, tak że jazda na papierowych się praktycznie nie opłaca, miesięczny też sporo kosztuje - chyba że ktoś ma meldunek, tyle że mnóstwo osób takowego nie ma. Także porzucenie aut na rzecz komunikacji przy mało wydolnej komunikacji to wcale nie jest idealne rozwiązanie.

Nie tylko samochodów w miastach jest za dużo, w ogóle ludzi w dużych miastach jest za dużo. W obecnej sytuacij, mogę wynająć normalne mieszkanie w miejscowości koło Krakowa i dojeżdżać do miasta pociągiem, to mi się bardziej opłaca finansowo niż mieszkać w mieście w jakieś kawalerce i bulić nie wiadomo ile za marną ilość przestrzeni. Oczywiście niektórzy powiedzą że się mogę przebranżowić na IT, zostać senior developerem i zarabiać 10/20/30k. Tylko ze (niespodzianka) nie każdy się do tego nadaje, ponadto praca ludzi na niższych stanowiskach jest zwyczajnie potrzebna do prawidłowego działania społeczeństwa, bo bez kolejnego specjalisty ds. marketingu świat się nie zawali, ale bez budowlańców, pracowników sklepów czy MPO już będzie problem.

16 godzin temu, Bono[UG] napisał:

Proste pytanie, ile ludzi chce codziennie dojeżdżać godzinę czy więcej do pracy? Kto chce i lubi robić dziennie kilkadziesiąt kilometrów? Kto chce i lubi dowozić dzieci na drugi koniec miasta?

W obecnej sytuacji opcja z mieszkaniem poza miastem i dojeżdżaniem do pracy wydaje się bardziej opłacalna finansowo na dłuższą metę, powody opisałem wyżej. Nie muszę koniecznie dojeżdżać autem, jeżeli pociąg będzie często kursował i jeździł sprawniej/szybko to mogę jechać pociągiem. Natomiast nawet jadąc autem mogę zaparkować na P+R i przesiąść się na MPK. Tak jak pisałem, jazdy po samym mieście unikam jak mogę :)  

Edytowane przez AMiABLE
  • Thanks 1
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tym bardziej po lutym 2022 problem w dużych miastach się zwiększył.

Sam zaczynam rozważać wyniesienie się pod miasto.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, T0TEK napisał:

Ogólnie temat zbiorkomu to dramat, to się nie może udać. 

Ja na odwrót: uważam, że zbiorkom plus współdzielenie (samochody plus coś a'la hulajnogi do centrów miast) to jedyna przyszłość. Samochody na własność prywatną jak najbardziej zostaną, ale ich rola stanie się chyba bardziej weekendowa niż codzienna. 

17 godzin temu, Bono[UG] napisał:

Część reaguje agresją na takie pomysły, bo nawet nie stara się zrozumieć w czym problem, jakie są propozycje rozwiązania. Wszystko odnoszą jako atak na nich, na ich własność, na styl życia. Nie zastanowią się nawet przez chwilę czy to jak obecnie wygląda to życie, to jest to co chcieli by mieć, czy to faktycznie jest najlepsze co może być.

Foliarstwo boi się każdej zmiany. Każda zmiana zawsze spowoduje głód, choroby oraz inne straszliwe katastrofy. Ale na szczęście nikt się nimi mocniej nie przejmuje, pozostaje im gdakanie.

  • Upvote 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeoczyłem odpowiedź. Możecie mi przypomnieć od ilu lat posiadacie prawo jazdy? I ile razy podchodzilscie do egzaminu?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Minciu napisał:

 Możecie mi przypomnieć od ilu lat posiadacie prawo jazdy? I ile razy podchodzilscie do egzaminu?

 

Nie wiem, po co ta informacja, ale prawo jazdy mam od 2000 roku i podchodziłem raz do egzaminu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można mieć prawo jazdy i nie cierpieć samochodów, albo uważać je za puszki blachy :P 

Ja jestem za zbiorkomem, o ile będzie sprawny i dobry. Póki co - leję na to bo taniej wyjdzie mi autem i nie jestem uzależniony. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...