Skocz do zawartości
Camis

Transformacja energetyczna - OZE, Fit for 55, paliwa kopalne, ceny energii, limity CO2

Rekomendowane odpowiedzi

5 godzin temu, Suchy211 napisał:

Może i nie. W takiej sytuacji ograniczeni namnażania do poziomu redukującego populację powinno być warunkiem udzielenia pomocy. 

Można dyskutować o sposobie redystrybucji kasy z podatków, ale mówienie, że idą do czarnej dziury to brednie.

To moze tak. Moja kasa jest trwoniona i wykorzystywana zle. Pasuje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

powinna być osobno księgowana i tak samo wydatki z niej, na co poszły, i kto podjął decyzję o takim jej przeznaczeniu - podatnik powinien otrzymywać na koniec roku dokładne sprawozdanie z operacji na jego koncie podatkowym - dawniej brzmiało by śmiesznie, ale dziś przy skomputeryzowaniu wszystkich tego typu operacji możliwe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, glauks napisał:

powinna być osobno księgowana i tak samo wydatki z niej, na co poszły, i kto podjął decyzję o takim jej przeznaczeniu - podatnik powinien otrzymywać na koniec roku dokładne sprawozdanie z operacji na jego koncie podatkowym - dawniej brzmiało by śmiesznie, ale dziś przy skomputeryzowaniu wszystkich tego typu operacji możliwe

Zdaje się, że tak jest w USA. Podatnik ma dostęp nawet do płatności wykonywanych przez agenta FBI.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Winter™ napisał:

Sam pracuję w międzynarodowym korpo i widzę podejście do wielu kwestii. Wszystko nastawione na zysk, tylko zysk, tylko zysk i jeszcze raz zysk. Przemiał ludzi, jak kurczaków w fermie. Jeżeli w zachodnim świecie jest taka bezduszność i zmaksymalizowanie działań na zysk to jak my chcemy zmieniać świat

bo to jest wymóg przetrwania korpo w warunkach konkurencji, tym bardziej dzisiaj w warunkach konkurencji globalnej - ale w końcu ta właśnie bezwzględna konkurencja stworzyła nadmiar bogactwa i wysoką wydajność we wszystkich dziedzinach; w dawnych krajach socjalistycznych nie było konkurencji, jeśli to symboliczna - zamiast było tzw planowanie i ręczne sterowanie - i wszyscy wiemy, jak się to skończyło

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale ta wydajność korporacji też jest często patologiczna, np. zwykle planowanie i premiowanie rozlicza się w okresie rocznym, więc dużo decyzji i optymalizacji odejmuje sie w takiej właśnie krótkiej perspektywie. Żeby wyszedł dobry wynik roczny, wziąć za to premię,a potem choćby potop.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, glauks napisał:

bo to jest wymóg przetrwania korpo w warunkach konkurencji, tym bardziej dzisiaj w warunkach konkurencji globalnej - ale w końcu ta właśnie bezwzględna konkurencja stworzyła nadmiar bogactwa i wysoką wydajność we wszystkich dziedzinach; w dawnych krajach socjalistycznych nie było konkurencji, jeśli to symboliczna - zamiast było tzw planowanie i ręczne sterowanie - i wszyscy wiemy, jak się to skończyło

Ladnie ubierasz to w glowa, ale nie. To jest psychiatryk. Myslisz, ze po co wchodze na to forum?  Zeby odreagowac ten cholernt syf.

Edytowane przez Winter™

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, 209458 napisał:

Ale ta wydajność korporacji też jest często patologiczna, np. zwykle planowanie i premiowanie rozlicza się w okresie rocznym, więc dużo decyzji i optymalizacji odejmuje sie w takiej właśnie krótkiej perspektywie. Żeby wyszedł dobry wynik roczny, wziąć za to premię,a potem choćby potop.

Dokladnie. To się nazywa Opcje Managerskie i to jest źródło problemu i coraz większej patologii korporacji w dzisiejszych czasach. Taki managerek ma wypłacana premie od wyniku i zrobi doslownie wszystko, żeby wyśrubować wyniki na koniec roku i w ogóle nie interesuje go dluzsza perspektywa, bo za kilka lat on już będzie daleko i będzie to problem kolejnego managerka.

Przykładów są setki, niedawnym z zeszłego roku jest np. Boeing. Przez ostatnie lata managerowie tej firmy skupowali akcje, zeby je maksymalnie podbić, bo ich premie wypłacane są również w akcjach. Wydali na to 60mld $ z oszczędności firmy, a jak przyszedł srovid, to oczywiście poszli do rządu po bailout, bo bidule nie mają kasy, więc wszyscy obywatele zrzucili się na ratowanie firmy.

Edytowane przez DziubekR1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no tak, ale to jest tylko patologia w ramach powszechnej i bezwzględnej konkurencji i jest skutkiem tej konkurencji- a co innego można by zrobić - koordynować działania korporacji, żeby wyszło jak najlepiej dla wszystkich, nie tylko dla jednej i jej menedżerów - przecież tak właśnie miał działać socjalizm i jego gospodarka planowana, czyli uzgadniana tysiąckroć na wszystkich szczeblach, itd; wskutek upadku państw tego obozu wszelki kolektywizm i solidarne działanie tak się skompromitowały, że nawet tego typu skrajny egoizm i indywidualizm jak w waszych przykładach nie budzi większych protestów - tak musi być, takie jest życie, itp, itd; przez to też chyba praktycznie znikła? idea spółdzielni na zachodzie, choć miała w niektórych krajach, np GB, bogatą historię i dużo sukcesów; socjalizm zachował się jeszcze tylko w nazwach, np mutual funds na fundusze finansowe, czyli dawniej wspólny, wzajemny fundusz, coś jak kasa zapomogowo-pożyczkowa; ponadto korpo działają dzisiaj na wielką skalę, a to wymaga wielkiej i skomplikowanej organizacji, w której jednostka - malutki trybik - praktycznie się nie liczy, oczywiście poza tymi, którzy ten zespól małych i większych trybów puszczają w ruch; stąd ich "bezduszność", bo faktycznie działają jak wielkie prawie kompletnie zautomatyzowane maszyny, w której zepsuty trybik - pracownika - po prostu się wymienia, itd - to wszystko efekt skali; fachowo w socjologii, itd, nazywa się to "dehumanizacją" organizacji, czyli zminimalizowaniem w niej roli czynnika ludzkiego - ale na to narzekano już od wprowadzenia taśm produkcyjnych

Edytowane przez glauks

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale my właśnie teraz mamy socjalizm, czy raczej przepoczwarzoną formę o nazwie korporacjonizm. Czy w socjalizmie nie było tak, że firma nie mogła upaść, choćby nie wiem jak idiotycznie była zarządzana? A co sie dzieje dzisiaj? Taki zarząd Boeing wydał 60mld $ na buyback akcji, żeby sztucznie podbić ich wycenę, aby ich premie wypłacane w akcjach były bardziej tłuste.

To jest działanie na szkodę firmy, w kapitalizmie i wolnym rynku, gdy walnęło w zeszłym roku, ta firma powinna upaść, bo jej zarząd podjął błędną decyzję i wydał cała kasę na zabawę, która to kasa powinna być trzymana na czarną godzinę. Zarząd powinien być postawiony przed sądem za działanie na szkodę spółki, a firma powinna zostać przejęta przez firmę, która jest mądrzej zarządzana.

A co się stało? FED dopisał pare zer na koncie, zrobiło się bailout i muzyka gra, zarząd bawi się dalej, a amerykanie (w tym również reszta świata) zapłacą za tą zabawę w inflacji. Dzisiaj już nie ma żadnego wolnego rynku, każda tego typu firma jak Boeing, choćby nie wiem jak idiotycznie była zarządzana, dostanie bailout, a my za niego zapłacimy.

Tego typu polityka FEDu i EBC wysyła do pozostałych managerów wielkich korporacji jasny sygnał - róbcie co chcecie, my i tak nie pozwolimy wam upaść. Jak się taki system skończył w przeszłości? Tak jak sam napisałeś, a zapłacimy za to my, bo na pewno nie ci managerowie.

Edytowane przez DziubekR1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A Boeing nie jest przypadkiem traktowany w USA jako jedna ze strategicznych firm dla bezpieczeństwa kraju ze względu na współpracę z wojskiem? W takiej sytuacji zezwolenie na upadek firmy byłoby strzałem w stopę. Dla polityków pieniądze wydane na "ratowanie" korpo to przecież niczyje pieniądze, więc można je wydawać wedle własnego uznania - ważne, żeby lud czuł się w miarę bezpiecznie, znał wroga i miał zapewnione absolutnie podstawowe warunki bytowe, bo jak dostanie więcej niż potrzebuje, może stać się zagrożeniem dla panującego ładu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niezależnie od tych czynników upadek takiej firmy jest każdemu państwu nie na rękę - państwo może nawet nie darzyć firmy sympatią, ale upadek to przecież masowe zwolnienia, wzrost bezrobocia, często problemy z funduszem emerytalnym firmy, jeśli był, utrata doświadczonych kadr, które mogą np przenieść się do zagranicznego konkurenta, likwidacja wielu programów badawczych zatrudniających licznych naukowców, często spoza firmy, itd, itp - same problemy; praktycznie każde państwo wybrałoby w takiej sytuacji pomoc i nie dopuściło do zatonięcia firmy; to też problem skali firmy - takie firmy są dlatego w dużej mierze niezatapialne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do korpo-optymalizacji to one bywają patologiczne nie tylko ze względu na dehumanizację. Większość korpo działa w oparciu o krótkie cykle budżetowe, np. roczne: porównuje sie wyniki rok do roku, managerzy dostają roczne premie za roczny wynik id. Dlateg często decyzje są podejmowane w nastawieniu na krótkoterminowy zysk. A potem choćby powódź.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, 209458 napisał:

Co do korpo-optymalizacji to one bywają patologiczne nie tylko ze względu na dehumanizację. Większość korpo działa w oparciu o krótkie cykle budżetowe, np. roczne: porównuje sie wyniki rok do roku, managerzy dostają roczne premie za roczny wynik id. Dlateg często decyzje są podejmowane w nastawieniu na krótkoterminowy zysk. A potem choćby powódź.

Tylko potem przychodzi następny i też wykręca wynik, potem następny i też, następny i też i też i też. Korporacje dzięki efektowi skali, niskim kosztom, barierom wejścia, wyjścia i tak dalej mają spory bufor na nieoptymalne zarządzanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I dlatego pany w korpo awansują głownie ludzie bez sumienia, totalne skurczysyny. Największego gnoja poznałem z 3 lata temu, akurat Polak. Był takim frajerem, że jak mi ojciec umarł i w święta musiałem jechać do Polski to po 2 dniach wydzwaniał, żebym wracał do pracy, bo to i sramto. Po pół roku dowiedziałem się, że zamiast urlopu okolicznościowego wpisał zwykły. Wyszło przez przypadek w kadrach. 2 tygodnie czekałem aż to zgłosi do poprawki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z transformacji energetycznej przeszliście płynnie na januszowe jęczenie na korporacje ;)

 

Natomiast co do samych korporacji, czy ogólniej biznesu, to poniosą takie koszty w formie podatków, jakie narzucą na nie państwa. Przy czym te koszty faktycznie poniosą klienci kupujący ich produkty i usługi. Także koniec końców my, przynajmniej Ci z nas, którzy coś więcej konsumują.

 

Managerowie o których piszecie nie są od jakiegoś wielkiego, wieloletniego planowania. Tym zajmuje się zarząd, rada nadzorcza weryfikująca czy się wywiązują jak i specjalistyczne firmy doradcze.

Zajmują się też wyznaczaniem ram działania dla dyrektorów i innych managerów. Właśnie po to, by nie było "potem choćby i potop".

 

Tak więc finalnie koszty transformacji energetycznej i szeroko rozumianej ochrony środowiska i klimatu poniosą wszyscy obywatele z państw działających w tych tematach. Tak biedni, klasa średnia jak i bogaci(część będzie musiała przesiąść się na mniejsze odrzutowce czy nawet samoloty inne niż odrzutowce i znacznie od nich wolniejsze ;) ).

A i my nie będziemy przymierać głodem ani musieć jeździć na rowerach ;) Po prostu kupimy za parę(naście) lat samochody elektryczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jeśli Izery do tego czasu powstaną

a na co mamy jęczeć - na pogodę niemodne, żeby nie prowokować do szybszej kosztownej dekarbonizacji - pozostają politycy i korporacje, jeśli nie oni\one kto ponosi winę za obecny stan świata

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio naszla mnie taka refleksja - jaki jest sens produkcji polskiego elektrycznego samochodu jak odchodzi sie od dofinansowania fotowoltaiki oraz przyszle regulacje beda niekorzystne? Posiadanie samochodu elektrycznego bez fotowoltaiki mija sie z celem.

Izera - samochod dla nikogo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Badalaman napisał:

Natomiast co do samych korporacji, czy ogólniej biznesu, to poniosą takie koszty w formie podatków, jakie narzucą na nie państwa. Przy czym te koszty faktycznie poniosą klienci kupujący ich produkty i usługi. Także koniec końców my, przynajmniej Ci z nas, którzy coś więcej konsumują.

Są pewne oznaki, że korpo zaczynają się przejmować co ludzie powiedzą, choć mam wrażenie że solidnie wyprzedzają opinię społeczną.
Google czy nawet Onet chwalą się na ile czysto pozyskują energię ale kto się tym przejmuje? Ktoś przestanie korzystać z wyszukiwarki, bo działa na węgiel? Kogo to obchodzi?

W innych dziedzinach też konsumenci mogliby wymusić bardziej ekologiczne postępowanie ale jak na razie nowe, bardziej błyszczące, na czasie ma większą wartość.
Brakuje zorganizowanego nacisku, tej masy, która faktycznie by mogła zmienić cyferki w arkuszach, a to urośnie dopiero jak szarakowi przestaną się zgadzać słupki w portfelu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Trepcia napisał:

Ostatnio naszla mnie taka refleksja - jaki jest sens produkcji polskiego elektrycznego samochodu jak odchodzi sie od dofinansowania fotowoltaiki oraz przyszle regulacje beda niekorzystne? Posiadanie samochodu elektrycznego bez fotowoltaiki mija sie z celem.

Izera - samochod dla nikogo.

Ty nic nie rozumiesz. Tutaj masz wszystko wytlumaczone:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Bono[UG] napisał:

Są pewne oznaki, że korpo zaczynają się przejmować co ludzie powiedzą, choć mam wrażenie że solidnie wyprzedzają opinię społeczną.
Google czy nawet Onet chwalą się na ile czysto pozyskują energię ale kto się tym przejmuje? Ktoś przestanie korzystać z wyszukiwarki, bo działa na węgiel? Kogo to obchodzi?

W innych dziedzinach też konsumenci mogliby wymusić bardziej ekologiczne postępowanie ale jak na razie nowe, bardziej błyszczące, na czasie ma większą wartość.
Brakuje zorganizowanego nacisku, tej masy, która faktycznie by mogła zmienić cyferki w arkuszach, a to urośnie dopiero jak szarakowi przestaną się zgadzać słupki w portfelu.

Oczywiście że tak. Coraz więcej firm jest mocno "zielonych".

Są to firmy, dla których istotnymi klientami są ludzie, dla których ten eko styl jest ważny.

I albo przejście na "bycie eko" nie jest dla nich zbyt drogie, ze względu na model działalności lub klienci są gotowi za to zapłacić.

 

Bo klienci nie tyle mogą wymuszać co akceptować bądź nie koszty z tym związane.

 

O to mi głównie chodziło w wpisie wcześniej, że to właśnie my płacimy za zmiany. I o ile dla bogatych i bogatszej części klasy średniej są to koszty do zaakceptowania, o tyle dla podstawy klasy średniej i osób uboższych już gorzej to wygląda, bo wiąże się z rzeczywistym pogorszeniem komfortu życia.

Co do bogatych i góry klasy średniej to najprawdopodobniej w ogóle tych kosztów nie odczują, bo zażądają wyższych wynagrodzeń i jako specjaliści, na których firmom zależy, je dostaną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, DziubekR1 napisał:

Ty nic nie rozumiesz.

Jestem za ciemny na miare naszych mozliwosci! :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Trepcia napisał:

Posiadanie samochodu elektrycznego bez fotowoltaiki mija sie z celem.

dlaczego? elektrowoz "spalajacy" 12-24kWh/100km to koszt ok 9,6-19,2pln/100km, spalinowoz 5-10l/100km to 27,5-55/100km. przy zalozeniu, ze kWh to 0,8pln, a litr paliwa 5,5pln.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, mALEK napisał:

dlaczego? elektrowoz "spalajacy" 12-24kWh/100km to koszt ok 9,6-19,2pln/100km, spalinowoz 5-10l/100km to 27,5-55/100km. przy zalozeniu, ze kWh to 0,8pln, a litr paliwa 5,5pln.

Przy taryfie g12 w nocy prąd jest jeszcze znacznie tańszy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, Badalaman napisał:

Przy taryfie g12 w nocy prąd jest jeszcze znacznie tańszy. 

no faktem jest, ze z paliwem nie da sie tak zrobic ;) 
mozna znalezc cale mnostwo innych powodow dla ktorych posiadanie elektrowozu mija sie z celem, ale brak foto jest chyba ostatnim na tej liscie, i to to tak juz na sile na nia wcisnietym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
57 minut temu, mALEK napisał:

dlaczego? elektrowoz "spalajacy" 12-24kWh/100km to koszt ok 9,6-19,2pln/100km, spalinowoz 5-10l/100km to 27,5-55/100km. przy zalozeniu, ze kWh to 0,8pln, a litr paliwa 5,5pln.

Prad bedzie drozal znacznie szybciej niz paliwa kopalniane - raz.

Roznica w cenie zakupu samochodu elektrycznego a spalinowego. Jakis w miare elektryk to prawie 200 tys zl a jest podobnej klasy co samochod spalinowy za ~120 tys zl. Te 80 tys zl zwroca sie w bardzo odleglej przyszlosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...