Skocz do zawartości
Camis

Transformacja energetyczna - OZE, Fit for 55, paliwa kopalne, ceny energii, limity CO2

Rekomendowane odpowiedzi

32 minuty temu, LeBomB napisał:

Ale wiesz, że jak ten kiepski węgiel poleci luźno na rynek, to potem ciężko będzie sprawdzić, czy ten lepszy asortyment nie został wymieszany z gorszym i nie jest sprzedawany jako lepszy?

Ciepłownie ponoć są zabezpieczone zatem jak miałby trafić do ciepłowni które go już nie potrzebują?

[...]

Ja wiem że sytuacja staje się trudna i patowa, ale można w tym zachować rozsądek i nie sprowadzać totalnego badziewia. Lecz skoro zawieszono działanie całej ustawy o jakości paliw kopalnych, to z punktu widzenia obywatela znaczy, że wiadomo co się importuje tylko teoretycznie, na papierku i nie musi mieć to nic wspólnego z rzeczywistością, bo nikt tego teraz nawet nie musi sprawdzić.

Normalnie trafi do ciepłowni. W zamian za nasze wydobycie, które będzie mogło pójść na wolny rynek lub na eksport.

Jeżeli chodzi o spalanie tego węgla bez odpowiednich filtrów - no cóż - konkretny sejmik wojewódzki może na to wprost zezwolić zawieszając uchwałę antysmogową lub jakąś podobną (wtedy problem mandatów nie istnieje) albo nie zezwolić - wtedy albo ryzykujemy mandat albo sprzedajemy ten węgiel dalej, mieszamy z lepszym itp.

Należy oczekiwać, że mogą wystąpić jakieś patologie, jak zawsze w sytuacjach kryzysowych, ale nie z państwowym importem, a ewentualnie z małym importem indywidualnym (ale przecież nie można zakazać wolnego rynku) i nieuczciwymi składami. Na rynku paliw jest jednak tak czy inaczej dużo patologii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, adashi napisał:

Jeżeli chodzi o spalanie tego węgla bez odpowiednich filtrów - no cóż - konkretny sejmik wojewódzki może na to wprost zezwolić zawieszając uchwałę antysmogową lub jakąś podobną (wtedy problem mandatów nie istnieje) albo nie zezwolić - wtedy albo ryzykujemy mandat albo sprzedajemy ten węgiel dalej, mieszamy z lepszym itp.

Pozostaje problem ciepłowni i innych źródeł podlegających m.in. pod ten przepis

https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20210001710/O/D20211710.pdf

 

Co do patologii to już przecież wykrywani są kombinatorzy, którzy szukają sposobu by w sklepie PGG kupować więcej, potem handlować itd. Dlatego napisałem, że jak węgiel nieprzebadany co do składu trafi na wolny rynek u nas w kraju, to jest wielce prawdopodobne, że będzie on mieszany z węglem lepszym i sprzedawany jako lepszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
4 godziny temu, LeBomB napisał:

Wiele złóż tego węgla o którym mówił leży bodajże na głębokości ponad czterech kilometrów. Zasadniczo po węgiel nie opłaca się kopać tak głęboko. No chyba że znajdą tam złoto to wtedy ten węgiel wykopie się przy okazji :) 

Do tego dochodzą kwestie bezpieczeństwa na takich głębokościach.

No tak ale Duda jasno powiedział, że mamy węgla na 45-60 lat, który jest tak płytko, że praktycznie od ręki można to robić i się opłaca. Ja oczywiście w te słowa nie wierze ale chodzi o sam fakt wciskania papki jak my to super z węglem stoimy i nic nie trzeba robić.

Edytowane przez lokiju

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

gZGVxV4.png

 

Taryfa dla firm. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Cytat

Ciepło jeszcze nigdy Polaków tyle nie kosztowało. Rekordowe podwyżki

Konsekwencje problemów z ceną i dostępnością węgla mogą dotknąć blisko 20 milionów gospodarstw domowych w naszym kraju. Podwyżki za ciepło będą rekordowo wysokie.

Podwyżki cen ciepła systemowego wyniosą co najmniej kilkadziesiąt procent – wynika z informacji udostępnionych przez URE. Ciepłownie uprzedzają, że wyniosą one nawet kilkaset procent, w zależności od źródła produkcji.

To problem dla ok. 15 mln gospodarstw domowych ogrzewających się ciepłem systemowym. W przypadku domów jednorodzinnych, które ogrzewają się węglem – a tych jest ok. 3,5 mln – dopłaty do węgla także nie rozwiążą problemu.

Drogie ciepło
Prezes URE Rafał Gawin podkreśla, że taryfy dla około 400 firm ciepłowniczych działających w Polsce zatwierdzane są na bieżąco. – Jest to proces ciągły. Podwyżki są różne, ale raczej na poziomie kilkudziesięciu procent – zdradza. Tłumaczy, że wynika przede wszystkim z cen paliw gazowych i węgla, które są bardzo wysokie. – Nie mamy wpływu na zmianę cen surowców, możemy je jedynie akceptować w taryfach. Pamiętać należy, że niezatwierdzenie taryfy może grozić, niestety, upadłością przedsiębiorstwa, a to już sytuacja dużo bardziej groźna dla klienta, bo wówczas nie byłoby podmiotu, który dostarcza mu ciepło – mówi prezes w komentarzu dla „Rzeczpospolitej”.

bnVyI2t.png

https://energia.rp.pl/cieplo/art36651711-cieplo-jeszcze-nigdy-polakow-tyle-nie-kosztowalo-rekordowe-podwyzki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko atom + OZE 🥰

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, Trepcia napisał:

Tylko atom + OZE 🥰

Nawet, jakbyśmy mieli nadmiar atomu i oze to i tak będą golić społeczeństwo. Patrz ceny ropy i ceny paliw na orlenie. Ropa brent przed wojną kosztowała 93-94 dolary a benzynka 95 kosztowała 5,5. Obecnie ropa jest 10% droższa niż wtedy a cena benzynki na orlenie prawie 8zł. Powinna więc bez żadnego ale kosztować góra 6zł co i tak jest naciągane w stosunku do cen sprzed lat, gdy baryłka biła rekordy ponad 150 dolarów a 95 kosztowała 6zł i to z wyższym podatkiem niż obecnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
8 minut temu, B@nita napisał:

Nawet, jakbyśmy mieli nadmiar atomu i oze to i tak będą golić społeczeństwo. Patrz ceny ropy i ceny paliw na orlenie. Ropa brent przed wojną kosztowała 93-94 dolary a benzynka 95 kosztowała 5,5. Obecnie ropa jest 10% droższa niż wtedy a cena benzynki na orlenie prawie 8zł. Powinna więc bez żadnego ale kosztować góra 6zł co i tak jest naciągane w stosunku do cen sprzed lat, gdy baryłka biła rekordy ponad 150 dolarów a 95 kosztowała 6zł i to z wyższym podatkiem niż obecnie.

A warto nadmienić, że przecież w Polsce nadal głównie używa się rosyjskiej ropy, której cena jest obecnie niższa niż tuż przed inwazją. Tutaj pięknie pokazane ceny hurtowe ropy.

Edytowane przez Radar28

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, B@nita napisał:

Nawet, jakbyśmy mieli nadmiar atomu i oze to i tak będą golić społeczeństwo. Patrz ceny ropy i ceny paliw na orlenie. Ropa brent przed wojną kosztowała 93-94 dolary a benzynka 95 kosztowała 5,5. Obecnie ropa jest 10% droższa niż wtedy a cena benzynki na orlenie prawie 8zł. Powinna więc bez żadnego ale kosztować góra 6zł co i tak jest naciągane w stosunku do cen sprzed lat, gdy baryłka biła rekordy ponad 150 dolarów a 95 kosztowała 6zł i to z wyższym podatkiem niż obecnie.

Cena barylki ropy to jedna z wielu skladowych finalnej ceny na stacji benzynowej. Na cene wplyw ma jeszcze:

  • kurs dolara (a zlotowka najslabsza w stosunku do dolara od 25 lat),
  • marza (a te najwyzsze od lat),
  • dodatkowe koszty (placa minimalna, inflacja, podatki, koszty transportu i magazynowania, ceny energii etc).

Wszystko wyzej wymienione jest najwyzsze od lat. Nie chce nic mowic, ale niedlugo kazdy z nas stanie sie milionerem a banknotem 10zl bedzie mozna podetrzec tylek bo bedzie mial wartosc nizsza od listka papieru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
51 minut temu, Trepcia napisał:

Wszystko wyzej wymienione jest najwyzsze od lat. Nie chce nic mowic, ale niedlugo kazdy z nas stanie sie milionerem a banknotem 10zl bedzie mozna podetrzec tylek bo bedzie mial wartosc nizsza od listka papieru.

Nie mam nic przeciwko byciu milionerem pod warunkiem, ze będę zarabiał miliardy ;)

W ogóle to nie strasz bo jeszcze polecę za resztę oszczędności następne auto kupić ;) w obecnych czasach to całkiem dobra inwestycja :P

Edytowane przez Klakier1984

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, adashi napisał:

Normalnie trafi do ciepłowni. W zamian za nasze wydobycie, które będzie mogło pójść na wolny rynek lub na eksport.

Wierzysz w takie cuda ?? Kiedy ostatnio nasze wydobycie było realnie na wolnym rynku ?? (pisze o jakichś hurtowych ilościach, a nie tych kilku tonach co ludzie do ogrzania domów kupują) Jak już jakieś zwały leżały to albo były własnością elektrowni, które nie kwapiły się z jego odbiorem, albo były własnością banków.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Trepcia napisał:

Cena barylki ropy to jedna z wielu skladowych finalnej ceny na stacji benzynowej. Na cene wplyw ma jeszcze:

  • kurs dolara (a zlotowka najslabsza w stosunku do dolara od 25 lat),
  • marza (a te najwyzsze od lat),
  • dodatkowe koszty (placa minimalna, inflacja, podatki, koszty transportu i magazynowania, ceny energii etc).

Wszystko wyzej wymienione jest najwyzsze od lat. Nie chce nic mowic, ale niedlugo kazdy z nas stanie sie milionerem a banknotem 10zl bedzie mozna podetrzec tylek bo bedzie mial wartosc nizsza od listka papieru.

Zgoda, ale mówimy tu ledwo o ostatnich trzech miesiącach, gdzie po za wysokim kursem dolara, a ten wzrósł o 10% , reszta to pompowanie ceny(tłumaczenie najwyższymi marżami w historii).  W tej obecnej cenie mamy zmniejszony podatek vat.  Orlen bije rekordowe zyski i nawet tego nie ukrywa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Trepcia napisał:
  • kurs dolara (a zlotowka najslabsza w stosunku do dolara od 25 lat),
  • marza (a te najwyzsze od lat),
  • dodatkowe koszty (placa minimalna, inflacja, podatki, koszty transportu i magazynowania, ceny energii etc).

Z tych trzech możesz pierwszy punkt odrzucić, bo przez ostatnie miesiące kurs dolara nie miał nic do rzeczy tak samo jak cena baryłki ropy.

Godzinę temu, Klakier1984 napisał:

Nie mam nic przeciwko byciu milionerem pod warunkiem, ze będę zarabiał miliardy ;)

 

Tylko przypominam, że kiedyś już to przerabialiśmy 😜 taki przykład z PRLu, który mam jeszcze u siebie w domu, to puszka po herbacie ze sklepu Społem :D 

4646642ff4961.jpg

 

W puszcze było 100 gram herbaty, w cenie:

06e074013feb3.jpg

 

 

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.07.2022 o 19:23, Suchy211 napisał:

W takiej sytuacji nie ma "warto dołożyć", bo albo kupujesz to na co masz pieniądze, albo nie kupujesz bo więcej pieniędzy nie ma i nie będzie, a inne ważniejsze potrzeby już czekają kolejce na te pieniądze, które miałeś wydać na najtańszego laptopa w markecie, czy na najtańszą pralkę.

Zamiast brać najtańszego laptopa z marketu, warto się rozejrzeć za używanymi.
Można dostać laptopy biznesowe w przyzwoitym stanie, które spokojnie wystarczą do podstawowych spraw, a nie będą takim badziewiem jak najtańsze nowe.

W dniu 4.07.2022 o 19:23, Suchy211 napisał:

Pamiętaj, że ludzie którzy są na dnie nie widzą perspektyw które ty widzisz, a jak widzą, to brak im statystyk aby po nie sięgnąć. Gdyby było inaczej, tani sprzęt nie zalewałby świata jak fala tsunami. To przede wszystkim popyt na określone produkty w określonej cenie generuje podaż a nie odwrotnie.

Chęć posiadania jest wykreowana, to marketing i podaż generuje popyt na tanie badziewie.
Ktoś na prawdę biedny nie potrzebuje smartfona, wystarczy mu zwykły telefon, dzięki któremu może załatwiać sprawy, być w kontakcie. No ale mając smartfona jest się kimś, bo to nie jest telefon, to smartfon (fanfary).
Nakręcony konsumpcjonizm nie jest wynikiem popytu, to wykreowana sprawa. W reklamach zawsze jest coś nowego, lepszego, zawsze jest kreowana chęć posiadania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

 

Edytowane przez Camis

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, Bono[UG] napisał:

Chęć posiadania jest wykreowana, to marketing i podaż generuje popyt na tanie badziewie.
Ktoś na prawdę biedny nie potrzebuje smartfona, wystarczy mu zwykły telefon, dzięki któremu może załatwiać sprawy, być w kontakcie. No ale mając smartfona jest się kimś, bo to nie jest telefon, to smartfon (fanfary).

Jest wykreowana przez ludzi. Osoby które nie nie są mobilne i łatwo dostępne pod telefonem już na początku dostają od życia punkty ujemne. Trzeba spełniać pewne standardy. Nie każdą pracę dostanie ktoś bez prawka i własnego środka lokomocji. Nie każdą pracę dostanie ktoś koto nie ma inie potrafi posługiwać się telefonem z dostępem do internetu, poczty i kilku innych ficzerów. A co do rzeczy używanych, to to jest jedna z tych sytuacji z brakiem statystyk (tutaj odwagi, umiejętności rozwiązywanie problemów). Uporanie się z reklamacją nowego sprzętu w sklepie jest łatwiejsze niż bujanie się z kontrahentem z allegro. Zabawa w sprzęt używany, to zabawa dla dużych i niezależnych chłopców.

Marketing nie kreuje, a co najwyżej uświadamia potrzeby.

Poza tym jak zamierzasz walczyć z faktem, że ktoś wymyśla produkt, reklamuje go, i znajdują się chętni? Będziesz każdą możliwą rzecz normalizował? Ja bym nie miał nic przeciwko, ale kto inny powie Ci że to zajeżdża komuną.

Edytowane przez Suchy211

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Camis napisał:

 

 

Wspaniała porażka niemieckiej polityki Energiewende. Niech dalej zamykają swoje EJ, to wprowadzą u nich stopnie zasilania jak kiedyś w PRL.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Wyngla mamy na 200 lat.


 

Cytat

 

Cena prądu w Polsce wzrosła do rekordowych 2500 zł/MWh

 

Tak drogo na polskim rynku bilansującym energii elektrycznej nie było jeszcze nigdy w historii. W poniedziałek cena poszybowała do 2500 zł/MWh. To między innymi efekt licznych „awarii” w polskich elektrowniach, za którymi mogą stać braki węgla. Państwowe spółki nie radzą sobie z odbudową zapasów paliwa na zimę.

W poniedziałek, 4 lipca, wieczorem, cena energii na Rynku Bilansującym wzrosła do najwyższego poziomu w historii − 2487,24 zł/MWh. Nie jest to jeszcze cena ostateczna, bo może się zmieniać w najbliższych dniach, a nawet tygodniach, w trakcie napływania do Polskich Sieci Elektroenergetycznych coraz dokładniejszych danych o produkcji i zużyciu energii w konkretnej godzinie, ale poprzednie tak wysokie ceny z minionych tygodni nie były już istotnie poprawiane, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak będzie i tym razem.

Rynek Bilansujący, to mechanizm rozliczania wytwórców i odbiorców po zrealizowanych rzeczywistych dostawach energii elektrycznej. Jeżeli np. wytwórca zadeklarował, ze w danej godzinie dostarczy do systemu 100 MW, a dostarczył tylko 90 MW, musi zapłacić za niedostarczone przez niego 10 MW, a pieniądze te pokrywają koszty dostawy tych brakujących 10 MW z innej elektrowni, która wystawiła swoją gotowość do dostarczenia tej mocy na Rynku Bilansującym i została wezwana przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne do tego, aby rzeczywiście pracowała w danej godzinie z większa mocą. Tak samo dzieje się w przypadku odbiorców, czyli głównie dużych zakładów przemysłowych albo spółek kupujących energię dla swoich klientów (mniejszych firm czy gospodarstw domowych). Jeżeli odbiorca zakontraktował na Towarowej Giełdzie Energii zakup 150 MW, a jego klienci zużyli 160 MW, brakujące 10 MW musi dokupić na Rynku Bilansującym.

W poniedziałek tę energię spółki energetyczne dokupowały lub odsprzedawały na Rynku Bilansującym za pieniądze niewyobrażalne jeszcze rok temu. Wcześniej, w momentach znaczących awarii i braków mocy w systemie ceny sporadycznie wzrastały w pojedynczych godzinach do 1000-1500 zł/MWh.

Sytuacja na Rynku Bilansującym znalazła odzwierciedlenie na Rynku Dnia Bieżącego (RDB) Towarowej Giełdy Energii. Godzina 19 poszybowała tam do 2500,28 zł/MWh.

Dlaczego jest tak drogo? Państwowe elektrownie zaczęły w końcu oferować swoją produkcję po kosztach uwzględniających nie polskie, a europejskie ceny węgla kamiennego. Jeżeli bowiem przepalą cały polski węgiel, braki i tak będą musiały kupić po stawkach notowanych w portach ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia), a właściwie drożej, bo dziś węgiel docierający do portów na Bałtyku jest nawet o 30-50 dol./t droższy niż w ARA. Dziś kupują go już po 400 dol./t lub więcej, a do tego trzeba doliczyć jeszcze koszty transportu. W sumie wychodzi więc 2000 zł za tonę miałów, a do wyprodukowania 1 MWh energii elektrycznej starsze elektrownie zużywają pół tony (blisko 1000 zł/MWh to więc sam koszt węgla liczonego po stawkach z importu).

 

Zb4Fh3b.png

Ceny energii na RDN z dostawą na godzinę 19 4 lipca 2022 roku

 

Gdy w poprzednich miesiącach polska energetyka liczyła koszty produkcji po cenach zakupu węgla w Polsce, ceny na rynku hurtowym w Polsce należały do najniższych w Europie, a w efekcie Polska stała się znaczącym eksporterem energii elektrycznej i… zapasy polskiego węgla się skończyły. Elektrowni i tak musiały więc dokupować węgiel na zagranicznych rynkach, znacznie droższej od cen z kontraktów długoterminowych z polskimi kopalniami. Co więcej, część polskich kopalń ograniczała dostawy po tych stawkach do minimów lub nawet zrywała kontrakty po starych cenach i część węgla z polskich kopalń też jest już dziś na rynku oferowana za ponad 1500 zł/t.

Po drugie, polskie elektrownie jak jeden mąż doznają „awarii”. Oficjalne przyczyny są bardzo różne, ale w taki zbieg okoliczności, że niemal wszystkie bloki w kraju psują się w mniejszym lub większym stopniu trudno uwierzyć. Po co się „psują”?  Bo przy niskiej niedostępności bloków, bilans produkcji energii zamyka się na wysokich cenach na Rynku Bilansującym, a to przekłada się też na oczekiwania cenowe na Towarowej Giełdzie Energii. Gdy ceny na TGE wzrosną wystarczająco mocno, Polska wyeksportuje mniej energii, a elektrownie przepalą mniej węgla, którego zapasy są dziś w Polsce na bardzo niskim poziomie. Eksportując energię moglibyśmy nie nadążyć z gromadzeniem zapasów węgla na zimę. Zwłaszcza, że energetycy bardzo nieśmiało sprowadzają miały zza granicy, przez co zapasy węgla przy niektórych elektrowniach są poniżej ustawowego minimum, a w innych nieznacznie je przekraczają.

 

20220706_awarie_braki_wegla.jpg

Na czerwono oznaczone są ilości mocy niedostępnej danego dnia

https://wysokienapiecie.pl/72854-cena-pradu-w-polsce-wzrosla-do-rekordowych-2500-zl-mwh/

Edytowane przez Camis

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

 

Ceny prądu dla domów w PGNiG rosną o 300% – do 1,70 zł/kWh
 

Ceny prądu dla gospodarstw domowych w ofercie PGNiG wzrosły z 0,42 zł/kWh na początku ubiegłego roku do 1,70 zł/kWh od jesienie tego roku Poza trzykrotnym wzrostem samej stawki za prąd, gazowy gigant niemal sześciokrotnie podniósł też opłatę handlową – z 6 do 35 zł miesięcznie. Spółka ma kilkadziesiąt tysięcy odbiorców, ale podobne podwyżki już wprowadzają lub planują energetyczne giganty sprzedające prąd do milionów gospodarstw domowych.

Jeszcze w styczniu 2021 roku ceny prądu w ofercie PGNiG dla gospodarstwa domowego wynosiły 0,34 zł/kWh netto, do których klienci musieli doliczyć jeszcze miesięcznie 4,88 zł/m-c netto opłaty handlowej. Jednak już w styczniu tego roku oferta cenowa gazowego giganta przekroczyła 1 zł. Natomiast od lipca 2022 roku PGNiG Obrót Detaliczny podniósł już gospodarstwom domowym ofertową cenę energii elektrycznej do niemal 1,39 zł/kWh netto – to dokładnie 400% stawki sprzed roku.

Znacznie wzrosła też opłata handlowa – do 28,45 zł/m-c netto. Gdy przeliczymy wzrost samej opłaty handlowej na zużycie przeciętnej rodziny (ok. 167 kWh/m-c), to wyjdzie nam, że to nic innego jak dodatkowe 0,14 zł/kWh netto w cenie prądu. Realny wzrost cen wyniósł więc jeszcze więcej, bo 343% w stosunku do stycznia 2021 roku.

Przedłużenie tarczy antyinflacyjnej przytrzyma wzrosty cen prądu
Jeżeli doliczymy do tego VAT, to do końca lipca (być może do końca października, jeżeli Senat przegłosuje wydłużenie tarczy antyinflacyjnej) klienci PGNiG będą mogli liczyć na stawki brutto w wysokości 1,46 zł/kWh za prąd i niespełna 30 zł miesięcznie opłaty handlowej, jednak od listopada wyniosą one już 1,70 zł/kWh i 34,99 zł miesięcznie.

Gospodarstwa domowe, którym kończy się umowa terminowa z PGNiG nie muszą jednak korzystać z tej oferty, mogą wrócić do swojego sprzedawcy z urzędu (PGE, Tauron, Enea lub Energa), gdzie nie ma opłaty handlowej, a stawki za prąd wynoszą dziś 0,42 zł/kWh brutto. Jednak najdalej w styczniu 2023 roku, o ile rząd nie sięgnie ponownie po „zamrożenie” cen, te stawki także znacznie wzrosną.

Wzrosty cen w ofertach PGNiG nie są, niestety, oderwane od rzeczywistości. W czerwcu hurtowe ceny energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii wzrosły do 0,88 zł/kWh w podstawie. Do tego spółka musi jednak doliczyć jeszcze profil zapotrzebowania swoich klientów (energia w szczytach wieczornego zapotrzebowania w czerwcu osiągnęła poziom 1,35 zł/kWh), a także systemy wsparcia (zielone, brązowe i białe certyfikaty, wspierające odnawialne źródła energii lub wspierające poprawę efektywności energetycznej), a od listopada także przywróconą akcyzę na energię. Do tego ceny w lipcu wzrosły jeszcze bardziej – osiągając przez chwilę na Rynku Bilansującym nawet 2,50 zł/kWh.

 

v61UBS7.png

 

Ceny prądu rosną też u innych sprzedawców
PGNiG nie jest jedyną spółką, która już drastycznie podwyższyła ceny w ofertach dla nowych klientów lub tych, którym kończą się umowy terminowe. Podobne działania musza podjąć także inni sprzedawcy energii, aby nie ponosić strat. Taka sytuacja dotyczy także sprzedawców energii z dużych grup energetycznych, gdzie spółki wytwórcze osiągają dziś rekordowo wysokie marże, ale ich siostrzane spółki córki kupują energię głównie na giełdzie, jak każda inna firma, więc nie mogą oferować stawek detalicznych poniżej kosztów zakupu. Dlatego także oni proponują już wzrost stawek za energię i opłat handlowych, aby pokryć nimi rosnące koszty zakupu energii dla swoich odbiorców.

 

srYXUtc.png

 

Rachunek za prąd = cena prądu + (opłata handlowa) + opłaty dystrybucyjne
Trzeba pamiętać, że sama cena zakupu energii elektrycznej to tylko część rachunku gospodarstwa domowego. Drugą stanowi opłata dystrybucyjna wraz z innymi mechanizmami wsparcia takimi jak opłata OZE czy opłata mocowa. W sumie to dziś kolejne ok. 0,40 zł/kWh brutto.

Doliczając opłatę dystrybucyjną przykładowego klienta z taryfy G11 z południowo-wschodniej Polski, łączny rachunek za energię kupowaną od PGNiG wraz ze stawkami dystrybucyjnymi PGE wzrósłby ze 121 zł brutto miesięcznie na początku ubiegłego roku do 385 zł brutto miesięcznie jesienią tego roku, a więc o ponad 200%. Efektywny całkowity koszty zakupu i dystrybucji energii elektrycznej dla przeciętnej rodziny zużywającej 2000 kWh rocznie wyniesie 2,31 zł/kWh, wobec obecnych ok. 0,77 zł/kWh w taryfach regulowanych i przy obniżonym podatku VAT.

 

https://wysokienapiecie.pl/72908-ceny-pradu-wzrost-oplat-stawek-energii-elektrycznej/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Tematy

  • Odpowiedzi

    • To może być wszystko, logo i oznaczenia najbardziej zbliżone do Microna, więc albo to jest jakiś noname udający Microna, albo kostki które nie przeszedł testów żeby trafić do normalnych brandowanych dysków i pod chińskim logiem trafiają do super budżetowych dysków. Szary kwadrat na kontrolerze da się zdrapać?
    • Tak to wygląda na ten czas ze względu na teoretycznie dużą dziurę między 4080 a 4090. Co sugerowałoby, że 4080ti wbije się w tą lukę. Ale to tylko pitu pitu na ten czas.
    • Skoro i tutaj już pisałem w tym temacie to pozwolę sobie odkopać: Pojawił się malutki problem - przekopałem znów połowę internetu i B660M DS3H jest koszmarem w dostępności (raczej wolę trzymać się jednego sklepu) - myślę o dwóch rozwiązaniach: 1. https://proline.pl/koszyk/efeab066 - płyta B660M Gaming X od Gigabyte, zamiast DS3H - w sumie konfiguracja jakoś strasznie się nie zmieniła, boli mnie brak wyjścia USB-C, bo często korzystam z tego standardu na służbowym komputerze. 2. Tutaj troszkę kosmos - https://proline.pl/koszyk/f74c5cb6 - 12600kf, do tego ciągle Gaming X B660 od GIGABYTE. Waham się nad tym, bo rozwiązanie cenowo nie wychodzi jakoś szczególnie drożej, a jestem osobą która dość często sprzętu nie zmienia, a sam mam z tyłu głowy że teraz procesor najbardziej klęka mi przy modelowaniu obciążeń. Ważna sprawa - zmieniłem obudowę oraz płytę na zwykłego ATX - wydaje mi się że będę w stanie tutaj podpiąć USB-C pod front panel, prawda? (no chyba, że da się coś rozsądniejszego wybrać - na obudowach znam się jeszcze mniej niż na płytach głównych - tam to przynajmniej w specyfikację mogę zajrzeć ) Myślę że taki jak najbardziej na kolejne lata powinien wystarczyć (do tego ciągle planuję dołożyć w najbliższych miesiącach jakiegoś RTX 3060/3070) - wydaje mi się że nie jest to jakiś głupi i nieekonomiczny pomysł żeby celować w coś takiego skoro i tak musiałbym znaleźć coś innego niż B660M D3Sh?  
    • A jak sobie radzą TV z podświetleniem strefowym ?
    • mam tak samo, u ziomka przewijałem forumek pclaba w 60fps no katorga, oczy do tej pory bolo
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...