Skocz do zawartości
lino

Czy mieszkania z gazem są bezpieczne?

Rekomendowane odpowiedzi

31 minut temu, rzymo napisał:

Tak samo wodomierzy też nie - pewnie szło ryczałtem.

Wodomierze, to kojarzę, że w latach 90 się zaczęły pojawiać (tak, wcześniej było ryczałtem, tak samo ogrzewanie) ale liczniki prądu i gazu były odkąd pamiętam (trochę przed połową lat 80).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To się dowiedziałem :) Dalej nie mają liczników gazu - cały blok (okoliczne zresztą też, należą do tej samej spółdzielni mieszkaniowej jakby co) rozlicza się ryczałtem, nie wiedzą tylko czy zbiorczo z całego budynku, czy poszczególnymi klatkami schodowymi...

Tyle co gotowanie, dwadzieścia kilka zł / msc i widocznie nikomu nie zależy na indywidualnym rozliczaniu się.

Edytowane przez rzymo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, rzymo napisał:

Takie były realia, aż muszę podpytać rodziców przy najbliższej okazji jak to dokładnie wyglądało.

 

ale ciekawe, jakie jest właściwie ciśnienie w takiej rurce do kuchni - bo z tego co czytałem w niemieckiej publikacji o gazie wynika, że ostatnie ogniwo, tzn te rurki konsumpcyjne, mogą mieć ciśnienie od mB, tzn milibarów, do B = bar; czy możliwe, żeby w takiej rurce były milibary, tzn tysięczne części bara; Bar=1,02 atmosfery

ciśnienie oczywiście musi być niskie, bo inaczej nie można by robić takich sztuczek jak te powyżej z monterami - ale tylko mB?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Bono[UG] napisał:

ale liczniki prądu i gazu były odkąd pamiętam (trochę przed połową lat 80).

W Łodzi na niektórych osiedlach z "wielkiej płyty" nadal nie ma liczników gazu, rozliczają się ryczałtem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gazu do kuchni chyba niewiele się używa, więc różnice nie powinny być wielkie; chyba że ciepłownia gazowa, no ale wtedy liczników i tak nie ma

dopisuję, bo skojarzyło mi się z Łodzią - mieszkałem przez pewien czas w mieszkaniu z gazem, i w łazience był junkers przepływowy na gaz - działał ok,  a duża zaletą było, że temperatury prysznica nie trzeba był regulować, woda była w sam raz, ani za ciepła ani za zimna; o ile pamiętam płomień palnika też można było regulować - ale nie jestem pewien

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Bono[UG] napisał:

Jak nie było liczników? Za darmo ten gaz mieli?
Bez jaj.

Jeden licznik i cały budynek dzielono przez ilosc mieszkan i tak placili.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, glauks napisał:

gazu do kuchni chyba niewiele się używa

skojarzyło mi się z Łodzią - mieszkałem przez pewien czas w mieszkaniu z gazem, i w łazience był junkers przepływowy na gaz - działał ok,  a duża zaletą było, że temperatury prysznica nie trzeba był regulować, woda była w sam raz, ani za ciepła ani za zimna; o ile pamiętam płomień palnika też można było regulować - ale nie jestem pewien

Tak, gazu do gotowania nie schodzi dużo, u rodziców wychodzi dwadzieścia kilka zł, już po ostatnich podwyżkach.


Do niedawna wynajmowałem mieszkanie z gazem (kuchenka + grzanie wody) no i tu już liczniki były od zawsze, bo rachunki za gaz były na poziomie 70-80zł / msc, mocno zależne od zużycia ciepłej wody.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, glauks napisał:

ale ciekawe, jakie jest właściwie ciśnienie w takiej rurce do kuchni - bo z tego co czytałem w niemieckiej publikacji o gazie wynika, że ostatnie ogniwo, tzn te rurki konsumpcyjne, mogą mieć ciśnienie od mB, tzn milibarów, do B = bar; czy możliwe, żeby w takiej rurce były milibary, tzn tysięczne części bara; Bar=1,02 atmosfery

ciśnienie oczywiście musi być niskie, bo inaczej nie można by robić takich sztuczek jak te powyżej z monterami - ale tylko mB?

Nie pamiętam już ile, ale ciśnienie nie jest duże. To nie woda bieżąca gdzie jak otworzysz zawór to w pięć minut zaleje Ci pomieszczenie. Sam byłem świadkiem takiej "sztuczki" czyli wymiany zaworu na żywca. 

Teraz jak czytam to wychodzi że 20 mbar. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czyli 50! razy mniejsze od normalnego powietrza - i to wystarczy do zapalenia palnika? może przed palnikiem jakoś się zagęszcza gaz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, glauks napisał:

czyli 50! razy mniejsze od normalnego powietrza - i to wystarczy do zapalenia palnika? może przed palnikiem jakoś się zagęszcza gaz

Przy takich wartościach chodzi o 20 mbar powyżej ciśnienia atmosferycznego. Inaczej by oczywiście nie gaz wychodził z rur a powietrze do nich wchodziło. Wbrew pozorom takie 20 mbar to nie jest mało: to nadal jakieś 2 kPa, czyli nacisk 2 kN (waga 200 kg) na metr kwadratowy. Po prostu bar jest całkiem dużą jednostką ciśnienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Mnemonic napisał:

Jeden licznik i cały budynek dzielono przez ilosc mieszkan i tak placili.

Czyli jak ktoś kąpał dupę trzy razy dziennie i zamiast używać termosu parzył herbaty co pół godziny miał wywalone bo sąsiad pracujący po dziesięć godzin dziennie robiąc prysznic na zakładzie i jedzący na mieście opłacał rachunki. To jak za PiSu nomalnie. Fajne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Radar28 napisał:

Przy takich wartościach chodzi o 20 mbar powyżej ciśnienia atmosferycznego. Inaczej by oczywiście nie gaz wychodził z rur a powietrze do nich wchodziło. Wbrew pozorom takie 20 mbar to nie jest mało: to nadal jakieś 2 kPa, czyli nacisk 2 kN (waga 200 kg) na metr kwadratowy. Po prostu bar jest całkiem dużą jednostką ciśnienia.

no wszystko jasne; rzeczywiście zapomina się, ze atmosfera to ogromne ciśnienie, 10 ton na metr kwadratowy - nic dziwnego, że większość ludzi tak przytłoczona życiem

20 mB b. prawdopodobne - w amerykańskiej książce o meteorologii znalazłem, cyt

Low pressures such as natural gas lines are sometimes specified in inches of water,
typically written as w.c. (water column) or W.G. (inches water gauge). A typical gas
using residential appliance is rated for a maximum of 14 w.c. which is approximately 35
hPa.

35 hPa = 35mB, bo 1mB=1hPa (hektopascal, czyli 100 paskali)

w technice podobno stosuje się "wyrównaną" atmosferę -  In 1999, the International Union of Pure and Applied Chemistry (IUPAC) said that for  the purposes of specifying the properties of substances, “the standard pressure” should be defined as precisely 100 kPa (≈750.01 torr) or 29.53 inHg rather than the 101.325 kPa value of “one standard atmosphere”

paskale, torry, bary, mm Hg ( w Ameryce cale), i jeszcze do tego psi (atmosfera = 14.696 psi ) - brakuje jeszcze paru jednostek do tej wieży Babel, żeby przeliczanie stało się prawdziwym "fun"

Edytowane przez glauks

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, glauks napisał:

czyli 50! razy mniejsze od normalnego powietrza - i to wystarczy do zapalenia palnika? może przed palnikiem jakoś się zagęszcza gaz

W kuchence czy piecach CO masz dysze, które regulują przepływ. Prawo Venturiego chyba tutaj działa. 

Poza tym do zapłonu nie potrzeba dużego ciśnienia (w sumie to wcale nie potrzeba, tylko bez niego gaz by nie wyleciał z rurki) a odpowiedniego składu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, rzymo napisał:

To się dowiedziałem :) Dalej nie mają liczników gazu - cały blok (okoliczne zresztą też, należą do tej samej spółdzielni mieszkaniowej jakby co) rozlicza się ryczałtem, nie wiedzą tylko czy zbiorczo z całego budynku, czy poszczególnymi klatkami schodowymi...

 

14 godzin temu, Camis napisał:

W Łodzi na niektórych osiedlach z "wielkiej płyty" nadal nie ma liczników gazu, rozliczają się ryczałtem. 

No to jestem mocno zdziwiony.
Zastanawiam się jak usadzili kombinatorów z dużym zużyciem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Bono[UG] napisał:

Zastanawiam się jak usadzili kombinatorów z dużym zużyciem.

Nie usadzili, 25-30 lat temu podgrzewali się gazem w kuchni i niektórzy? nadal to praktykują. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, glauks napisał:

paskale, torry, bary, mm Hg ( w Ameryce cale), i jeszcze do tego psi (atmosfera = 14.696 psi ) - brakuje jeszcze paru jednostek do tej wieży Babel, żeby przeliczanie stało się prawdziwym "fun"

Paskale i bary akurat proste - paskal jako bezpośrednio z układu SI, bar jako odniesienie do ciśnienia atmosferycznego, bezpośrednio z paskali, żeby nie operować wielkimi liczbami i przedrostami. MmHg/torr używane historycznie, psi do zaorania razem z całym systemem imperialnym.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1. Oszukiwanie na gazie: Jeśli jest tylko kuchenka to na prawdę zużycie nie jest duże. Macie moje rozliczenie roku: 137 zł na 12 miesięcy, do tego ponad 80 to różne opłaty stałe niezależące od zużycia. Ja akurat mieszkam sam i gotuję nieregularnie (aczkolwiek odkąd pracuję z domu to więcej), ale nawet jak by toś co pół godziny wstawiał wodę na herbatę to myślę, że w skali klatki schodowej przy podziale na wszystkich to będzie wielka kwota. Ktoś złośliwie może sobie ogrzewać mieszkanie gazem, ale jaki ma to sens jak pewnie centralne tez jest płatne z ryczałtu?

2. Niebezpieczeństwo wybuchu. Tutaj trzeba jeszcze pamiętać, że żeby doszło do wybuchu muszą być odpowiednie proporcje. Przy za małych nic się nie stanie (przy zbyt dużych będzie kula ognia, ale bez wybuchu). Był taki odcinek Pogromców Mitów gdzie odtwarzali scenę z filmu i mieli duży problem, żeby wysadzić sklecony na planie barak. Mam też historię, co [prawda nie z gazem ziemnym a butlą z propanem-butanem. Otóż w jednym bloku była sobie kuchenka gazowa na butlę i jakaś nieszczelność. Gazu wyciekło tyle, że było czuć na klatce pod drzwiami. Oczywiście sąsiedzi zrobili alarm, wezwana straż pożarna,udało się też szybko ściągnąć właścicielkę, więc nie doszło do rozwiercania zamków ;). Strażacy weszli z miernikami, zakręcili gaz, ale z tego co powiedzieli to nie było niebezpieczeństwa, bo stężenie nie doszło do zagrażającego poziomu, choć gaz było czuć już na korytarzu.

3. Ciśnienie gazu w rurach - a te milibary to nie są po prostu "powyżej ciśnienia atmosferycznego" i cała tajemnica wyjaśniona?

gaz.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Kitu napisał:

Paskale i bary akurat proste - paskal jako bezpośrednio z układu SI, bar jako odniesienie do ciśnienia atmosferycznego, bezpośrednio z paskali, żeby nie operować wielkimi liczbami i przedrostami. MmHg/torr używane historycznie, psi do zaorania razem z całym systemem imperialnym.

 

cha, cha, do zaorania - a jeszcze teraz można przeczytać w książkach i czasopismach angielskich\amerykańskich o samochodach moment obrotowy (torque) podawany w funtach na stopę (libre on foot)

paskal wprowadzono dopiero w 1956, a więc prawie 100 lat po wprowadzeniu SI przez wiele krajów (1860-65) - SI - (system internationale, w domyśle jednostek ) wywodzi się z 1793, kiedy we Francji po rewolucji ujednolicono miary i wagi i wprowadzono metr, gram, litr, i hektar, i przyrostki kilo, hekto, deka, deci, centi, milli, itp (po polsku mili - milimetr, milibar)

nawiasem mówiąc w sklepie ludzie kupują 20 deko, nie poprawnie 20 deka - deka = 10 po grecku

trochę ciekawostek o gazie - podobno w butli 11 kg mieści się ok 5,5m sześciennych LPG

LPG jest dużo bardziej kaloryczny od CNG - cng - compressed natural gas - lpg - 70% wartości opałowej tzw superbenzyny, cng tylko 26 w jednostce objętości

podobno przeciętne zużycie gazu do ogrzewania mieszkań w Niemczech wynosi 14 m sześ na 1 metr kw mieszkania w sezonie grzewczym

najwydajniejszy energetycznie pod względem wagowym jest wodór - prawie 2,5 raza tak wydajny jak metan, i prawie 3 jak benzyna

pod względem objętościowym odwrotnie - wodór na końcu - najwydajniejszy diesel, potem olej rzepakowy, potem benzyna

środek nawaniający dla gazu to thioeter, konkretnie tetrahydrothiofen - thio w tych nazwach wskazuje na siarkę

rozróżnia się H-gas i L-gas - H i L = wysoka i niska kaloryczność - wysoka- co najmniej 89% metanu, niska - ok 85 - z Rosji wysoka - 98% metanu, także z Norwegii, reszta, np z NL niska; dlatego rachunki opiewają na kWh, nie na m sześ; przelicza się 1 kWh prądu = 1,35kWh gazu

w gazociągach na głównych magistralach ciśnienie do 100 barów; natomiast w złożach gazu ciśnienie od 100 do 500 barów; metan tworzy się na końcu w tych złożach (węgiel, ropa) i wymaga najwyższej temperatury

gaz wydobywano i używano komercyjnie dużo wcześniej od ropy - ok 1830 w stanie Nowy Jork istniała już firma wydobywająca i sprzedająca gaz; dla ropy powstała dopiero ok 1860

słowo gaz (gas) zawdzięczamy holenderskiemu chemikowi Helmontowi,  zm 1644,  który utworzył je jako  łaciński wariant greckiego chaos - przyjęło się ok 1780

48 minut temu, 209458 napisał:

Otóż w jednym bloku była sobie kuchenka gazowa na butlę i jakaś nieszczelność. Gazu wyciekło tyle, że było czuć na klatce pod drzwiami.

ten środek nawaniający b. skuteczny i upierdliwy -  kiedyś w pomieszczeniu gospodarczym zmieniałem butle i zapomniałem zakręcić - trochę się ulotniło, choć butla była praktycznie pusta; zapach wisiał tam jeszcze 3-4 dni po tym mimo cały czas otwartego okna (ale przeciągu nie było) - wchodziło się do pomieszczenia i od razu było czuć gaz; nie wiem, czy w lpg ten sam środek nawaniający, ale superskuteczny i chyba superlotny

Edytowane przez glauks

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, 209458 napisał:

Mam też historię, co [prawda nie z gazem ziemnym a butlą z propanem-butanem.

I to chyba właśnie butle stanowią większe zagrożenie niż stała instalacja ziemnego.
Butlę trzeba co jakiś czas wymienić, łatwiej o błąd lub uszkodzenie wężyka czy zaworu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ktoś ma dwie lewe ręce to faktycznie można źle podłączyć...

Przy butli jest ten plus, że co jakiś czas zaglądasz. Przy instalacji domowej ukrytej za szafkami (co jest niedozwolone ale hej, połowa mieszkań tak wygląda) praktycznie nikt nie zagląda, a coroczne przeglądy to żart. Nie zawsze wykrywają wycieki, olewają temat. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie to jest kompromis. W przedpokoju mam szafę wnękowa na całą szerokość ściany i rura idzie w tej szafie. (pion gazowy jest zaraz za drzwiami na klatce) Szafa nie ma "pleców", więc rura nie jest ukryta, wystarczy rupiecie wyciągnąć. Aczkolwiek nie wiem po co miałbym oglądać lutowaną rurkę, od patrzenia i tak nie zdiagnozuję, a jak by przeciekało to szafa nie jest szczelna, na pewno  będzie czuć. Delej w kuchni są piony wodno-kanalizacyjne, gaz przecina je w poprzek i rzeczywiście ten kawałek, kilkadziesiąt cm mam za karton-gipsem. Dalej są 2 wąskie szuflady - kontenerki i już płyta gazowa. Na rurce za szufladami mam schowany dodatkowy zawór gazu. Szuflady mają niskie tyły można łatwo sięgnąć ręką, a w pośpiechu szuflady łatwo wychodzą z zawiasów i w 15 sekund można wymontować całą.

Fun fact, co roku przychodzi ktoś z miernikiem szukać wycieków i na początku nawet im ten zawór specjalnie odkrywałem, ale się nigdy nie zainteresowali. Może to ta z sytuacji, gdy woleli nie widzieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, 209458 napisał:

Fun fact, co roku przychodzi ktoś z miernikiem szukać wycieków i na początku nawet im ten zawór specjalnie odkrywałem, ale się nigdy nie zainteresowali. Może to ta z sytuacji, gdy woleli nie widzieć.

Pewnie musieliby ten wyciek naprawić, a roboty mieli pod kurek... ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem kiedyś kolegę, co wynajmował mieszkanie w bloku (taki z 10 pięter) i tam gaz był rozliczany na całą klatkę wspólnie.

Kolega więc wpadł na genialny pomysł i odpalił piekarnik gazowy w mieszkaniu, cały czas był otwarty i tak chodził prawie non stop, kiedy ktoś był w domu i w ten sposób ogrzewał mieszkanie :-). Cała klatka się zrzucała na jego ogrzewanie :-).

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiem jak ziemny, ale z lpg kiepski pomysł - gaz ma wiele pary wodnej i przy takim ogrzewaniu bardzo szybko czuć wilgoć, w ogóle człowiek czuje się nieprzyjemnie, zbyt dużo pary wodnej, tzn wilgotność powietrza za duża; sam tak nigdy nie grzałem, ale sąsiad mówił, że jak była moda na ogrzewanie z butli (lata 90) i ludzie zaczęli stosować to b. szybko rezygnowali, bo wilgoć była taka że np pleśniały im ubrania w szafach; znałem mały sklepik, który stosował takie ogrzewanie przez pewien czas, i samo wejście do sklepiku było nieprzyjemne - nie żeby od razu odrzucało, ale inaczej się w nim oddychało i w ogóle powietrze było jakieś ciężkie, itp - przypuszczam, że ziemny ma jeszcze więcej pary, bo metanu chyba ok 90%, jeśli nie mniej - tzn stosowany dawniej; każda butla lpg ma szybko dużo wody, wystarczy zachybotać, żeby zaczęło pluskać - po prostu podczas skraplania skrapla się i para wodna, a potem nie idzie jej z butli wyciągnąć - słyszałem, że usuwanie pary wodnej, tzn suszenie gazu jest b. kosztowne, zresztą i tak nie da się tego zrobić do końca  - wiek butli można chyba z grubsza określić po intensywności tego pluskania podczas poruszania

zresztą każdy gaz po wydobyciu się suszy, zanim skieruje do gazociągu, itd, między innymi żeby zmniejszyć korozję

może zresztą z lpg gorzej pod tym względem niż z ziemnym z sieci, bo nagromadzona na dnie woda pewnie też paruje podczas używania i dodatkowo dorzuca wilgoć

lpg używam od dawna, i wg mnie główne niebezpieczeństwo to nie zawór, reduktor czy przewody tylko uszczelka - w jednej instalacji mam stary piec, stary reduktor i wąż i funkcjonują bez zarzutu - natomiast uszczelki musiałem już wymieniać kilka razy - podobno dostawca, tzn np gaspol, ma obowiązek zmieniać uszczelki przy każdym napełnieniu, ale to chyba fikcja - spotyka się uszczelki po których widać, że nie były długo zmieniane, wciśnięte albo nienormalnie sztywne, itd - co ciekawe uszczelki stały się b. drogie - ostatnio kupowałem i taki kawałek gumki kosztuje 2 zł - horrendum- a jak kiedyś znajomy rozwożący gaz zmieniał mi uszczelkę to przy okazji dał mi całą garść takich uszczelek, chyba z15, więc myślałem, że praktycznie darmowe; w każdym wypadku jednak moim zdaniem nie ma dużego niebezpieczeństwa, bo gaz od razu czuć, nawet minimalną ilość - jak dochodzi do wypadków z butlą zachodzę w głowę, jedynie uszkodzony zawór; chyba że tak jak w przypadku jakiegoś chłopka, jeszcze z lat 90, który postawił butlę z gazem na ciepłym blacie pieca

Edytowane przez glauks

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...