Skocz do zawartości
Dresiq

Jak niskie bezrobocie wpływa na waszą pracę ?

Rekomendowane odpowiedzi

7 minut temu, lukibossss napisał:

No pokój można, ale mam prawie 3 dychy na karku, ile można w takich warunkach żyć?

Zacznij się przyzwyczajać do recesji. Będzie tylko gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie w firmie teraz tylko jest tak że jak się ktoś chce przyjąć, najlepiej by już wszystko umiał ..

Tak się nie da, mi było łatwiej bo przed ta firma pracowałem w innej podobnej , ale nie każdy tak ma, nieraz przychodza co w ogole to jest ich 1 jakakolwiek praca .

Na szczescie teraz jest rynek pracownika, wiec ten pracodawca co faktycznie szuka kogoś do rozwoju firmy, nie bedzie wybrzydzał, tylko zatrudni i przyuczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
46 minut temu, lukibossss napisał:

Jak za takie pieniądze można żyć w warszawie?

Jeśli masz partnerkę która zarabia podobnie, to macie razem 9k netto. Za 9k dwie osoby bez dziecka mają całkiem komfortowe życie - również w Warszawie, gdzie cała "dopłata do kosztów życia" to 1000-1500zł więcej za wynajem względem małych miast, żarcie masz podobnie, czasem nawet taniej. Prąd, gaz, komunikacja, etc. tak samo.

Życie w PL nie jest "krojone pod singla".

Edytowane przez Kaiketsu
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Kaiketsu napisał:

Życie w PL nie jest "krojone pod singla".

Czy mógłbyś rozwinac o co Ci chodzi ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Damian-32 napisał:

Czy mógłbyś rozwinac o co Ci chodzi ?

Koszty życia są za wysokie, by komfortowo żyć z jednej przeciętnej pensji, o minimalnej nie wspominając.

 

Dopiero przy dwóch robi się OK.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Kaiketsu napisał:

Koszty życia są za wysokie, by komfortowo żyć z jednej przeciętnej pensji, o minimalnej nie wspominając.

 

Dopiero przy dwóch robi się OK.

Wiesz tutaj bym troszkę polemizował, i nie chodzi o rachunki bo tutaj sprawa jasna zero wpływu na to mamy, ale inne wydatki i na "zachcianki" juz mamy wpływ, i tutaj jest klucz do tego by trochę na tym zaoszczedzić

Ale wiem też że ludzie w wieku 25-35 lub nawet 40 musza jeszcze się wyszaleć, wiec po cichu licza się z tym ze kasa idzie jak woda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Pioy napisał:

Trzeba zatrudniać debili i jeszcze się z nimi cackać.

Widzisz, to działa w dwie strony. Czemu ktoś chciałby się zatrudnić w miejscu, gdzie będzie pracować z kimś, kto na publicznym forum nazywa współpracowników debilami? Ja postoję i popatrzę z boku. Spójrzmy prawdzie w oczy: Gdyby firma płaciła i oferowała komfortowe warunki zatrudnienia (czyli bez dyszącego szefa o każde 5min), to dobrzy pracownicy by się znaleźli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Karister napisał:

Widzisz, to działa w dwie strony. Czemu ktoś chciałby się zatrudnić w miejscu, gdzie będzie pracować z kimś, kto na publicznym forum nazywa współpracowników debilami? 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Niepełnosprawność_intelektualna_w_stopniu_lekkim

Cytat

Niepełnosprawność intelektualna w stopniu lekkim (upośledzenie umysłowe lekkie, dawniej debilizm – nazwa niestosowana z uwagi na negatywne znaczenie w języku potocznym)

Osoby takie są samodzielne i zaradne społecznie, nie powinny jednak wykonywać zawodów wymagających podejmowania decyzji, ponieważ nie osiągnęły etapu myślenia abstrakcyjnego w rozwoju poznawczym. 

 

Ale wróćmy do tematu. 

Godzinę temu, Karister napisał:

Spójrzmy prawdzie w oczy: Gdyby firma płaciła i oferowała komfortowe warunki zatrudnienia (czyli bez dyszącego szefa o każde 5min), to dobrzy pracownicy by się znaleźli.

Prawda jest taka, że jest mnóstwo ludzi, którzy bez doświadczenia, bez żadnej wiedzy i co najgorsze bez jakichkolwiek chęci chcieliby dostać pracę nie w komfortowych ale w luksusowych warunkach, przy której się nie narobią, a zarobią tyle co zarabiać powinni kierownicy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Damian-32 napisał:

Wiesz tutaj bym troszkę polemizował, i nie chodzi o rachunki bo tutaj sprawa jasna zero wpływu na to mamy, ale inne wydatki i na "zachcianki" juz mamy wpływ, i tutaj jest klucz do tego by trochę na tym zaoszczedzić

Ale wiem też że ludzie w wieku 25-35 lub nawet 40 musza jeszcze się wyszaleć, wiec po cichu licza się z tym ze kasa idzie jak woda.

Wynajem mieszkania w zależności od miasta to tak 1900-2500 zł (łącznie z opłatami), jedzenie jako tako, bilety, paliwo i się robi spokojnie 4000 zł. Gdzie te zachcianki jak ktoś zarabia średnią krajową lub mniej? 

Żeby żyć w miarę wygodnie jako singiel to tylko kilka branż to umożliwia i to z doświadczeniem. We dwójkę za średnią krajową już jest spoko. 

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie wynajmujący chyba zasnął,. bo nie podniósł przy przedłużaniu umowy :E

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
12 godzin temu, LeBomB napisał:

Super. Każdy wie, że to słowo użyte na co dzień ma pejoratywny wydźwięk. Ponadto to specjalista stwierdza, czy ktoś jest niepełnosprawny umysłowo, a nie współpracownik na forum. Także nazywanie kogoś z góry debilem na forum publicznym jest po prostu barakiem kultury.

12 godzin temu, LeBomB napisał:

Prawda jest taka, że jest mnóstwo ludzi, którzy bez doświadczenia, bez żadnej wiedzy i co najgorsze bez jakichkolwiek chęci chcieliby dostać pracę nie w komfortowych ale w luksusowych warunkach, przy której się nie narobią, a zarobią tyle co zarabiać powinni kierownicy.

Komfortowe warunki pracy (w sensie spokoju psychicznego) należą się jak psu buda (Glapiński niech nie czyta). Dlaczego kierownik powinien zarabiać więcej? Wszak to praca szeregowych pracowników pcha firmę naprzód. Jest mnóstwo ludzi leniwych i roszczeniowych oraz jest równie dużo tych pracowitych. Ja robię jako wykładowca w prywatnych szkołach programowania i pomogłem wielu ludziom zmienić robotę. Niektórzy z nich ze swoją wiedzą spokojnie znajdą staż za te 5k. Niektórzy i za 8k. Są również firmy, które oferują staż za darmo albo za 2k. Ci lepsi pójdą na ten za 5-8k. Tym słabszym zostanie oferta za 2k. Wiadome jest, która firma powie, że nie ma ludzi do pracy. Gdzie widzisz źródło problemu? W ludziach dostępnych na rynku pracy, czy w ofercie tejże firmy? Może trzeba jednak czasem przyznać z pokorą, że się oferuje badziewne warunki pracy i nie ma co celować w dobrych pracowników lub mieć ich mniej. Tymczasem wielu managerów wciąż tkwi mentalnie w strategii "faster, cheaper, better".

Edytowane przez Karister

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Na IT to proszę nie narzekać, bo są takie potworki, jak telekomunikacja np :E

https://www.pracuj.pl/praca/specjalista-ds-lacznosci-radiowej-inzynier-elektronik-warszawa,oferta,1001990819?s=e3c9e240&searchId=9f971040-1957-11ed-8295-2fd99991d8f3

Lista wymagań z kosmosu, w tym upierdliwy Mavlink (którego zna garsteczka osób na rynku), a wszystko za 7-10k na rękę, z czego - jak to zwykle bywa - 7k jest bardziej realne niż 10 :>

Edytowane przez Kaiketsu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ja absolutnie na IT nie narzekam. :D Nie poszedłem na łatwiznę w banku i dzielnie pracuję na awansik.

Listy wymagań ocenić nie potrafię, ale jeśli ktoś się za tyle znajdzie, to znaczy, że oferta mu odpowiada, a firma zrealizowała swój cel. Musu nie ma, a za 7k żyć się da. W każdej branży zawsze gdzieś jest sufit. Mógłbym zarabiać 100k/mies, ale nie ma takich ofert. Moja też jest ok. Jeśli chce się więcej, trzeba się przebranżowić albo robić wypad za granicę.

Inna sprawa, jeśli czyjaś wypłata nie pozwala na przeżycie od pierwszego do pierwszego. Ale 7k nie jest taką kwotą. Także tu mamy kwestię osobistej motywacji do polepszenia bytu vs lenistwo i obawa przed zmianami.

Ja też dostaję oferty za 1/4 swojego wynagrodzenia. Dziękuję, że nie jestem zainteresowany i tyle. Nie każda oferuje dobry hajs. Są programiści, co nie mają wykopowego 15k. A na te 30 czy 40k zazwyczaj naprawdę trzeba sobie zapracować.

Edytowane przez Karister
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

-

Edytowane przez KamcioGF

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Karister napisał:

Komfortowe warunki pracy (w sensie spokoju psychicznego) należą się jak psu buda (Glapiński niech nie czyta). Dlaczego kierownik powinien zarabiać więcej? Wszak to praca szeregowych pracowników pcha firmę naprzód. Jest mnóstwo ludzi leniwych i roszczeniowych oraz jest równie dużo tych pracowitych

Te parę zdań jest bardzo typowych dla kogoś kto jest sfrustrowanym szeregowym co uważa że powinien zarabiać 2x więcej, a nie ma chęci okazywać minimum zaangażowania i myślenia w pracy. Więc takie gadanie wybitnie mi nie pasuje do dalszej części:

Godzinę temu, Karister napisał:

Ja robię jako wykładowca w prywatnych szkołach programowania i pomogłem wielu ludziom zmienić robotę.

Taki jesteś zaj...sty, że aż sam tak narzekasz na te roboty na etacie? ;) a może po prostu sam jesteś za cienki na te prawdziwe aspiracje co masz? :E

Ja w tej chwili mówię o pracy na produkcji lub innej podobnej. W 3 firmach które przeszedłem było tak, że ktoś w miarę myślący, i do tego jeszcze trochę zaangażowany w robotę, był pozytywnym wyjątkiem wśród przychodzących odj...ać 8 godzin. Uwierz mi, ja jestem za tym, żeby w miarę godziwie płacić ludziom od samego dołu. Ale nie za nic... Tak parafrazując Ciebie, uczciwa robota należy się firmie która Ci płaci jak psu buda. A już pisanie, że szeregowy powinien zarabiać tyle samo co kierownik jest albo trollowaniem, albo wyrazem bardzo głębokiego niezrozumienia rynku pracy, albo wyrazem strasznej frustracji ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Pioy napisał:

Te parę zdań jest bardzo typowych dla kogoś kto jest sfrustrowanym szeregowym co uważa że powinien zarabiać 2x więcej, a nie ma chęci okazywać minimum zaangażowania i myślenia w pracy. Więc takie gadanie wybitnie mi nie pasuje do dalszej części:

Nie bardzo rozumiem, co nie pasuje. Masz rację, że wielu ludzi narzeka i nic nie robi. Ale równie wiele coś działa, aby poprawić swój byt. Tu nie chodzi o to, że ja jestem wykładowcą, tylko o to, że ludzie są w stanie się przebranżowić. A komfortowe warunki pracy należą się każdemu. Tak właśnie uważam. Jeśli czyjaś praca jest zła, to się takiego pracownika pozbywa albo lepiej - w ogóle nie zatrudnia. A jeśli się go już trzyma, to znaczy, że jest potrzebny i należą mu się normalne warunki.

Godzinę temu, Pioy napisał:

Taki jesteś zaj...sty, że aż sam tak narzekasz na te roboty na etacie? ;) a może po prostu sam jesteś za cienki na te prawdziwe aspiracje co masz? :E

Po co te podteksty przy błędnych założeniach? Dlaczego uważasz, że ja narzekam? Ja właśnie robię dokładnie to, co chcę, gdzie chcę i ile chcę. Kilka miesięcy temu ludzie mi tu usilnie pisali, że moje JDG to jest udawana firma i jedynie unikam UoP. Ja wtedy mówiłem, że od czegoś trzeba zacząć, a oni znów - żebym nie oszukiwał samego siebie. Minęło raptem siedem miesięcy i dzisiaj mam trzech klientów. Z jednym mi się ostatnio nie układało, więc od razu go zastąpiłem nowym i u niego robię tak, jak uważam za słuszne, a nie jak mi ktoś mówi. Oferta z banku za 45k netto miesięcznie kusiła, ale to i owo mi w niej nie leżało, więc odrzucona. Także powiedziałbym, że nie tyle co nie narzekam, a wręcz mam pełną kontrolę nad swoją sytuacją zawodową.

Czy jestem zaj...sty, czy może cienki, nie wiem, czy jesteś w stanie ocenić, a ocenianie samego siebie sensu nie ma. Ostatnio miałem maraton po rozmowach i wygląda na to, że potrafię zaprojektować oraz zaprogramować duży system informatyczny. Nie uwaliłem żadnej z kilku rozmów, a wybierałem te topowe kontrakty. Zdarzyło mi się też być prelegentem na kilku konferencjach. Myślę, że nieźle też mi wychodzi uczenie ludzi, skoro po kilku wspólnie spędzonych miechach, często znajdują nową pracę w IT.

Tak więc podtrzymuję swoje zdanie - to nie tak, że pracownicy są do bani i nie ma dobrych ekspertów na rynku pracy. To firm zazwyczaj na nich nie stać, a oni są skupieni w miejscach, w których ich potrafią docenić. I tu nawet nie wchodzi już w grę sama kasa, a udziały w firmie. Szczytem kuriozum jest jeszcze, jak dział rekrutacji się obraża za odrzucenie oferty, w której jest 1/3 rynkowej kasy. "Ale przecież nasza oferta jest dobra. Dlaczego Pan jej nie chce?". XD "Oferujemy wynagrodzenie adekwatne do doświadczenia kandydata." XDXD Nie - oferują wynagrodzenie, na jakie ich stać.

Edytowane przez Karister
  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Karister napisał:

Wszak to praca szeregowych pracowników pcha firmę naprzód.

A kto bierze odpowiedzialność w momencie gdy dany pracownik coś zawali i na przykład nie zostanie dotrzymany termin lub coś zostanie zrobione nie tak jak trzeba? Kierownik, czy pracownik? Pomijam już takie rzeczy jak rozdzielenie pracy i jej rozliczenie przed przełożonymi lub zadbanie o odpowiedni wynik (na przykład finansowy) całego zespołu.

10 godzin temu, Karister napisał:

Jest mnóstwo ludzi leniwych i roszczeniowych oraz jest równie dużo tych pracowitych.

Ci pracowici są szybko wchłaniani przez rynek pracy, bo chcą pracować i rozumieją takie podstawowe mechanizmy. Ponadto jak są pracowici, to szybko pną się w górę. Tu natomiast mowa w dużej mierze o typie pracownika, który stawia warunki nie oferując kompletnie nic w zamian i takich jest bardzo dużo.

10 godzin temu, Karister napisał:

Są również firmy, które oferują staż za darmo albo za 2k.

I myślisz, że wszyscy tak chętnie pójdą na taki staż, szczególnie w dużych miastach, gdzie koszty utrzymania są znacznie większe? Nie, bo do tego trzeba mieć trochę chęci, samozaparcia, możliwości oraz myślenia logicznego i perspektywicznego, że może to zaprocentować znacznie lepiej niż tułanie się po różnych pracach i wybrzydzanie, tam gdzie nie ma się karty do negocjacji.

10 godzin temu, Karister napisał:

Tym słabszym zostanie oferta za 2k.

Tylko wielu uważa, że nie są tymi słabszymi i żądają warunków tych lepszych.

10 godzin temu, Karister napisał:

Gdzie widzisz źródło problemu? W ludziach dostępnych na rynku pracy, czy w ofercie tejże firmy?

Mówimy o źródle, które leży w ludziach. W ludziach, którzy przychodzą do pracy jednego dnia i potrafią wyjść w połowie dnia, bez słowa, po dwóch dniach dopiero odbiorą telefon, gdzie powiedzą, że odeszli, bo za ciężko lub za głośno lub za gorąco itp. itd. O ludziach, którzy przychodzą na rozmowę o pracę, do której nie mają żadnych kwalifikacji, a mówią wprost, że chcieliby 6 tysięcy na rękę. O ludziach, którzy są przyjmowani do prostych prac, bo tylko do takich ich można przyjąć bez przyuczenia i nie chcą się przyuczyć, nie uczą się od innych, nie uczą się na szkoleniach, ogólnie jakiekolwiek przekazywanie wiedzy nic nie daje, ale myślą, że awansują samym stażem, a potem zdziwieni, że im umowy nikt nie przedłużył. Mowa o tego typu problemie i jest on niezależny od przedstawianej oferty.

 

10 godzin temu, Karister napisał:

Komfortowe warunki pracy (w sensie spokoju psychicznego) należą się jak psu buda (Glapiński niech nie czyta).

A. Jeszcze to. A o jakich ja warunkach napisałem? Że wymagają komfortowych? Nie. Napisałem, że wymagają wręcz luksusowych. Pewne zawody mają taką specyfikę, że siłą rzeczy odbywają się w określonych warunkach, które do luksusowych nigdy nie będą należeć. Jak ktoś idzie na produkcję przy jakichś piecach to niech nie wymaga, że będzie tam 19 stopni, lekko, łatwo i przyjemnie. Ludzie potrafią rzucać pracę właśnie z takich powodów i wynagrodzenie też nie ma nic do rzeczy. Po prostu im nie odpowiadają warunki (wynikające wprost z rodzaju wykonywanej pracy) i tyle. To trochę tak, jakby ktoś ubiegał się o stanowisko kucharza w restauracji, a potem narzekał, że jest za gorąco, a w szczycie ma za dużo pracy. Albo ktoś kto idzie na wykładanie towaru na półki narzekałby, że musi się dużo schylać i dźwigać. Wystarczy przecież pomyśleć i wydedukować czego się można spodziewać po danym stanowisku w danym miejscu. Tylko właśnie taka prosta dedukcja w ludziach zanika.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, LeBomB napisał:

A kto bierze odpowiedzialność w momencie gdy dany pracownik coś zawali i na przykład nie zostanie dotrzymany termin lub coś zostanie zrobione nie tak jak trzeba? Kierownik, czy pracownik?

A kim i jakim ryzykiem będzie zarządzał kierownik, jak nie ma robotników? ;) Potrzebni są i jedni, i drudzy. W miejscach, gdzie jest nieco więcej kultury pracowniczej, obecnie stawki wykwalifikowanego specjalisty i kierownika/lidera zespołu są równe. Gdzieniegdzie to ten kierownik ma nawet mniej. A to czy, ktoś z czasem się stanie specjalistą to już jego brocha. Nie każdy jest A-playerem, ale każdy ma wpływ na swój rozwój zawodowy i może do tego dążyć.

Godzinę temu, LeBomB napisał:

I myślisz, że wszyscy tak chętnie pójdą na taki staż, szczególnie w dużych miastach, gdzie koszty utrzymania są znacznie większe?

Nie, nie pójdą. Napisałem to jakieś pięć razy. Właśnie te firmy będą potem jęczeć, że nie ma ludzi do pracy. Jest masa dobrych ludzi do pracy, ale nie za śmieszne grosze. Tak, stażysta również może wiele wnieść do zespołu. Miałem przyjemność pracować z niejednym studentem, który dużo potrafił zrobić i potem został w firmie na stałe.

Godzinę temu, LeBomB napisał:

Tylko wielu uważa, że nie są tymi słabszymi i żądają warunków tych lepszych.

Mogą uważać, co chcą, Rynek zweryfikuje. Jeśli znajdą pracę, to waśnie takiej firmie, co potem w niej ludzie twierdzą, że nie ma dobrych pracowników. Za jałmużnę faktycznie fachury się nie znajdzie. Ponownie - firma ma takich pracowników, na jakich ją stać.

Godzinę temu, LeBomB napisał:

Mówimy o źródle, które leży w ludziach

Ja mówię o źródle, które leży kierownikach, i firmach, którzy niewiele mają do zaoferowania, ale do narzekania na swoich pracowników to są pierwsze. Jaka płaca, taka praca. J/w.

Godzinę temu, LeBomB napisał:

Mówimy o źródle, które leży w ludziach. W ludziach, którzy przychodzą do pracy jednego dnia i potrafią wyjść w połowie dnia, bez słowa, po dwóch dniach dopiero odbiorą telefon, gdzie powiedzą, że odeszli, bo za ciężko lub za głośno lub za gorąco itp. itd. O ludziach, którzy przychodzą na rozmowę o pracę, do której nie mają żadnych kwalifikacji, a mówią wprost, że chcieliby 6 tysięcy na rękę. O ludziach, którzy są przyjmowani do prostych prac, bo tylko do takich ich można przyjąć bez przyuczenia i nie chcą się przyuczyć, nie uczą się od innych, nie uczą się na szkoleniach, ogólnie jakiekolwiek przekazywanie wiedzy nic nie daje, ale myślą, że awansują samym stażem, a potem zdziwieni, że im umowy nikt nie przedłużył. Mowa o tego typu problemie i jest on niezależny od przedstawianej oferty.

Oczywiście, że jest zależny od przedstawianej oferty. Tak samo jak jest zależny od firmy. Wszystko zależy od tych dwóch rzeczy. Jeśli gdzieś dochodzi do takich sytuacji, to tylko dlatego, że jest patola w firmie. Od tego jest proces rekrutacyjny, aby odsiać takich ludzi. To całkowita wina firmy, że nie umie zatrudnić i utrzymać dobrych pracowników. Czemu do nas ludzie niejednokrotnie wracają po pół roku od zmiany firmy na inną? Dlatego, że pracuje się w niej dobrze, a oferta jest na tyle atrakcyjna, że przyciąga kompetentnych, odpowiedzialnych i profesjonalnych ludzi.

Godzinę temu, LeBomB napisał:

Pewne zawody mają taką specyfikę, że siłą rzeczy odbywają się w określonych warunkach, które do luksusowych nigdy nie będą należeć. Jak ktoś idzie na produkcję przy jakichś piecach to niech nie wymaga, że będzie tam 19 stopni, lekko, łatwo i przyjemnie.

Nie chodzi o warunki fizyczne, a psychiczne. Większość szefów-pajacyków w Polszy to buce, które nie mają pojęcie o pracy z ludźmi i ich motywowaniu. Mobbing, groźby i drobnomieszczaństwo. "Ciesz się, że masz pracę, bo na twoje miejsce jest tuzin chętnych". XD

Edytowane przez Karister
  • Haha 1
  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak wpływa, że większość osób rezygnuje niż przychodzi :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to jest właśnie dobre. Oburzony pracodawca, że ktoś chce zgodnie z KP pracować 8h i zarobić tyle, by nie wbijać zębów w parapet. Roszczeniowy młodziak śmie żądać tyle, żeby mu zostało 2k na życie po wynajmie kawalerki w dużym mieście. Jak on śmie? XD 

  • Upvote 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

  22 godziny temu, Karister napisał:

Jest mnóstwo ludzi leniwych i roszczeniowych oraz jest równie dużo tych pracowitych.

Ci pracowici są szybko wchłaniani przez rynek pracy, bo chcą pracować i rozumieją takie podstawowe mechanizmy. Ponadto jak są pracowici, to szybko pną się w górę. Tu natomiast mowa w dużej mierze o typie pracownika, który stawia warunki nie oferując kompletnie nic w zamian i takich jest bardzo dużo.

 

Bzdura - pracowici są zazwyczaj dymani najbardziej. Mało kto ich docenia - oni muszą zazwyczaj  doceniać się sami zmieniając miejsce pracy. U nas w korpo np są jeszcze karani jak opierdalacz dostaje dla świętego spokoju taką samą podwyżkę jak ten co ciężko tyra (piękny przykład ze słonecznej Italii).

Edytowane przez Yedi
  • Like 1
  • Sad 1
  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak manager dupa to pracowitość nie popłaca, wręcz przeciwnie. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, ProudGamer napisał:

2k to dość dużo, ale nawet 1k to już by było coś.

1k na żarcie, środki czystości i inne podstawowe do życia produkty? No nie wiem. A co, jak się zatka kibelek bądź zepsuje lodówka albo komputer?

3 minuty temu, Yedi napisał:

Bzdura - pracowici są zazwyczaj dymani najbardziej.

Bzdura. Pozdrawiam za poziom dyskusji. ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...