Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Ronson

Potrz. wynająć firmę - us.grzyba w domu. Czy da się zabezp. przed stratą kasy?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

Potrzebuję usunąć zagrzybienie w mieszkaniu. Tylko zastanawiam się czy w ogóle DA SIĘ uniknąć przy tym ryzyka?
Boję się, że zapłacę, a mi go nie znajdą albo nie usuną i po prostu kasa pójdzie w błoto.

Problem jest dość nietypowy i skomplikowany. Na tyle, że sam walczę z tym od wielu lat, ale bez skutku. Jest OK po wyozonowaniu może dobę, a po kilku dniach już jak było przed ozonowaniem.

Możliwe, że trzebaby się dowiedzieć skąd ten syf wyłazi i możliwe, że z tym byłoby sporo roboty, bo może iść z kilku miejsc, w tym z takich, gdzie tego po prostu nie widać. To nie jest typowa sprawa typu "o, tu widać, to tu skujemy i gitara". Z tym już walczyłem samodzielnie, kując tynk dwa razy w łazience, gdzie wylazła wielka plama tam gdzie jest komin, i remontując klatkę schodową (dziura w dachu i leciała woda na drewniane schody, niestety dość długo bo mieszkanie było jakiś czas puste).

Niestety nadal problem jest i to potężny. Czasem nawet czuć nosem charakterystyczny smród. Możliwe, że problem jest w pękniętym kominie, a może leci ze źle położonego ocieplenia zewnętrznych ścian domu. A może przewody wentylacyjne. Trudna sprawa i byle cwaniaczek co se pokupował ozonatory i nauczył kuć tynk, może sobie nie poradzić z zadaniem.


W pobliżu mam dwie firmy. W Toruniu. Z jednej przyjechał jakiś młodziak i jasne było, że szuka frajera, po tym jak mnie potraktował, skasował za wizytę i co mówił (zanim przyjechał już go przyłapałem na kłamstwie i cwaniakowaniu). Zaplaciłem mu za nic, tylko po to aby w razie czego nie mieć spalonego za sobą mostu, ale wolę nie myśleć nawet jakie są szanse, że mnie nie zrobi w wała jakbym się zdecydował.

 Druga firma to jakiś stary koleś, co mi nawijał makaron na uszy o tym jaki to grzyb jest szkodliwy przez 15 minut i o tym ile to lat on już jest w branży, ale jak doszło do konkretów to już za wiele do powiedzenia nie miał, a ceny skandaliczne. 
Dowiedziałem się od niego, że za 3000zł (dla mnie kupa kasy, bo finansowo to sobie wyobraźcie swoje zarobki i podzielcie przez 10) gość podejmnie PRÓBĘ i to na na oko, rozeznania gdzie jest problem. Coś porobi i se pojedzie. Nie potrzebuję firmy, która mi powie CZY grzyb jest, lub jaki tym grzyba to jest konkretnie, bo mój nos i reakcja organizmu na toksyny w powietrzu nie pozostawia cienia wątpliwości. Jest na pewno. Jaki to może faktycznie by było cenne info, ale nie rozwiąże samo w sobie problemu.  I nie stać mnie na eksperyment za 3000zł, który ma 10% szans na skuteczność. 

Nie mam kasy, ale wydam ile trzeba. Byle tylko była gwarancja, że jak po 2 miechach mi wylezie znowu to firma oddaje kasę, albo wraca i poprawia na swój koszt. Trzebaby się trochę pobawić, może odgradzać potencjalne miejsca z których wyłazi, ale szczelnie, i sprawdzać, bo np. zrywanie drewnianych schodów może okazać się wtopą, bo jest 70% szans, że to pod nimi, ale równie dobrze może to nie być spod nich, a zerwanie schodów i położenie innych to już potężny koszt i nie stać mnie na to, tylko po to, aby się dowiedzieć, że "no jednak to nie tu". 
Wiem że to nie są tanie rzeczy. po 150-300zł kosztje jedna "pułapka/czujka" do powietrza lub jakiejś powierzchni. Rozumiem, że by trzeba tego kilka narozstawiać i być może skuć coś tu i tam. 
Z tego co się zorientowałem, nie ma szans na uniknęcie ryzyka. 

Sprawa jest poważna, bo rujnuje mi życie od lat. Będę wdzięczny za wszelką pomoc. A może ktoś potrafi polecić kogoś kto by się podjął bez kosztów typu 10 000, bo kilka tysięcy z bólem mogę (i tak się zapożyczając), ale stawek "warszawskich" to nie przełknę choćbym nawet rozumiał, że "no tyle kasują, co zrobisz".  Jakby wszystko się zamknęło w 3-7 (już ze wszystkim np., położeniem tynku tam gdzie skuty) to  jeszcze OK, ale przy 7K już i tak może być problem ze spłatą pożyczki. Jeszcze Lokalizacja:  nie chce podawać publicznie, to napiszę tylko że najbliższe miasto to Toruń. 

Edytowane przez Ronson

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam kasy, ale wydam ile trzeba. Byle tylko była gwarancja, że jak po 2 miechach mi wylezie znowu to firma oddaje kasę, albo wraca i poprawia na swój koszt. 

Podstawowe pytanie - to jest mieszkanie w bloku / jakiś szeregowiec / dom wolnostojący? Ogrzewasz wszystkie pomieszczenia?

Sytuacja u mojej ciotki (dom piętrowy) - grzała tylko na dole i potem wielkie zdziwienie, że każdej zimy wychodził jej grzyb na piętrze... A przecież ona dba, wietrzy, tyyyyle wydaje na opał.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt ci nie powie od tak. Tutaj trzeba wziąć najpierw fachowca, aby wykonał pomiary i sprawdził z jakiego powodu się ten grzyb pojawia. Czy to jest tylko brak odpowiedniej wentylacji i ogrzewania, w jakim stopniu zeżarł ściany. Czy może są jeszcze inne powody, niepoprawnie wykonana izolacja budynku, jakieś zacieki wody. Może trzeba będzie skuwać tynki, może poprawić izolację itd.

Ale nic ci nie polecę z firm bo nie znam w Polsce takich.

Jak tego nie ma dużo to sam możesz kupić środki, oczyścić dobrze te miejsca, ciotce/ronsonowi nakazać grzać i wietrzyć. Jak wyjdzie ponownie to dopiero fachowiec.

Edytowane przez lukadd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, rzymo napisał:

Nie mam kasy, ale wydam ile trzeba. Byle tylko była gwarancja, że jak po 2 miechach mi wylezie znowu to firma oddaje kasę, albo wraca i poprawia na swój koszt. 

Podstawowe pytanie - to jest mieszkanie w bloku / jakiś szeregowiec / dom wolnostojący? Ogrzewasz wszystkie pomieszczenia?

Sytuacja u mojej ciotki (dom piętrowy) - grzała tylko na dole i potem wielkie zdziwienie, że każdej zimy wychodził jej grzyb na piętrze... A przecież ona dba, wietrzy, tyyyyle wydaje na opał.
 

Nie no, oczywiście że grzane będzie. Domek w stylu PRLowskim. 

 

2 godziny temu, lukadd napisał:

Nikt ci nie powie od tak. Tutaj trzeba wziąć najpierw fachowca, aby wykonał pomiary i sprawdził z jakiego powodu się ten grzyb pojawia. Czy to jest tylko brak odpowiedniej wentylacji i ogrzewania, w jakim stopniu zeżarł ściany. Czy może są jeszcze inne powody, niepoprawnie wykonana izolacja budynku, jakieś zacieki wody. Może trzeba będzie skuwać tynki, może poprawić izolację itd.

Ale nic ci nie polecę z firm bo nie znam w Polsce takich.

Jak tego nie ma dużo to sam możesz kupić środki, oczyścić dobrze te miejsca, ciotce/ronsonowi nakazać grzać i wietrzyć. Jak wyjdzie ponownie to dopiero fachowiec.

Tak, ale żeby była gwarancja, że znajdzie, a nie se pozgaduje, a jak nie trafi to trudno, nie jego sprawa, on zarobił i tyle go widziano. A jestem fortunę w plecy + stracony czas. 
Problem się pojawił jak współwłaściciel wymyślił ocieplenie zewnętrzene zrobić, ale i z ogrzewaniem było słabo, bo był kupiony zły piec i tu może być związek z problemem z kominem, o czym zaraz.

Może więc kwestia słabego grzania ale najprawdowpodobniej to albo dziurawy dach, albo (tu mój głowny typ) winny pęknięty komin, z którego wilgoć wlazła we wszystko dookoła.

(w każdym razie próbowałem grzać ile wlezie i jeszcze trochę przez 2 tygodnie, albo i w lato podczas upałów - ozonwałem dwoma ozonatorami, chyba dość konkretnie - i przyczyna nadal została)

Na 90% będzie winny albo pęknięty komin (idą nim przewody wentylacyjne i idzie  w kominowym dym z pieca, szedł mokry jak było palone niedostatecznie wysuszonym opalem) albo problem klatki schodowej, choć na pewno nie tylko.

W każdym razie jest tak: na półpiętrze klatki schodowej czuć smród czasem, zależnie od pogody itp. Dlatego myślę, że pod dębowe deski schodów dostała się woda i tam może sobie zapleśniało. Że woda się dostała to pewne. Ale czy nadal tam jest problem to już nie wiem. Wysuszylem całą klatkę i wyozonowałem przy remoncie, a uszczelnienie przy schodach na wypadek jakbyu spod stopni "zionęło" oczywiścei później. Nawet przy wietrzeniu dusi dość wyraźnie, więc raczej spod dębowych stopni schodów nie "zionie" ale 100% pewności nie mam.

 

Co zrobiłem:

- skułem tynk na całej klatce, bo była boazeria i szczególnie na suficie, od przeciekającego dachu, była wyraźna plama. Usunęliśmy co się dało, spryskaliśmy antygrzybem porządnie. Położyliśmy nowy tynk. Po kilku latach niby nic nie wychodzi, ale jak mówię, czuć czasem smród na półpiętrze, który może znaczyć, że problem nadal jest. Co do schodów do próbowalem pouszczelniać co się da, żeby w razie czego powietrze z "grzybem" nie miało jak stamtąd wyłazić.  Albo więc wyłazi mimo moich starań, albo może idzie z wewnątrz, gdzie jest nieprofesjonalnie położone docieplenie (styropian).

- w łazience skułem tynk i odgrzybiłem tam gdzie komin, ale do wanny. Wanny nie kułem, a musiałbym kuć, żeby ją wyjąć. Wylazło po kilu mieisącach. Znowu skułem. Tym razem już nie tylko tam gdzie wylazło + trochę, ale całą ścianę nad wanną. Położyłem tam folię w płynie, nowy tynk. Minął ponad rok - nie wyłazi. ALE jednak czuć. Zatkałem przewód wentylacyjny dla testu i nadal czuć smród typu sadza+zgnilizna. Może więc wychodzi poprzez mikrootwory i jest jeszcze pod wanną. 

W komin wstawiłem "kwasiak", czyli wkłąd kominowy. Niestety żadnej różnicy to w tym temacie nie zrobiło. Na wymianę całego komina mnie absolutnie nie stać, więc jak już to może jakoś się od tego syfu odgrodzić, puścić alternatywną wentylację czy wsadzić tam plasatikowe rury i doszczelnić, nie wiem. Coś wymyślić trzeba. 

 

Po drugiej stronie jest wydzelone osobne mieszkanie, gdzie problem też jest, ale różnice są takie:

- nie możliwe, żeby to było ze wspomnianej klatki schodowej, bo do niej nie ma dostępu

- nie czuję smrodu, więc ciężko powiedzieć czy coś jest podobnego. Druga strona ściany tej z kominem, niby była czysta, ale tu jest teraz położona dodatkowa ścianka z kartonu, więc nie mam jak tam zajrzeć. Raczej będzie czysto, bo po drugiej stronie wyszło ZNACZNIE wcześniej a tu nie. W każdym razie objawy są też: swędzenie oczu, natychmiastowy kaszel, chrypa, duszenie, dyskomfort w klatce piersiowej, czasem kłucie w okolicach serca, no i po dłuższym czasie tradycyjnie  wyłączanie żołądka i potężna senność/uczucie osłabienia oraz otumanienie do tego stopnia, że przy schyleniu się, zakręca się we łbie. Na pewno więc tu też jest problem, ale tu (long story) nie było ostatnio ogrzewane, wiec problem może być powierzchniowy, po poprzenim lokatorze było pomazane farbą tam gdzie pojawiał się grzyb (niestety :/ - jakbym był przy tym to bym nalegał, żeby skuć i zrobić porządnie, a do tego teraz ja nawet nie mam jak ustalić gdzie jakieś plamy było widać)  i teraz nie wiem czy tam coś wyjdzie czy nie, bo nie minął jeszcze nawet rok. Ten grzyb może nie mieć nic współnego z tym w głównej części domu, a może i ma.  

 

PS. Jakby ktoś znał kogoś znającego tematykę grzyb vs. zdrowie i miał na to, że jest fachowcem papiery,  to proszę o kontakt. Zapłacę  nawet, ale przydałoby się uzmysłowienie współwłaścicielowi, z którym obecnie toczę batalię w sądzie, że to, że na niego nie działa tak jak na mnie, nie oznacza, że ja sobie problem wymyślam.

więcej o tym bo to nie na temat, w spojlerze

 

Wcześniej zresztą te same problemy ze zdrowiem miała osoba, która już nie żyje. Dokładnie to samo co ja - uczucie potężnego wyczerpania nawet po spacerze 300m po chleb i z powrotem, uporczywy kaszel, konieczność robienia sobie drzemek bo wieczne osłabienie itp. Wykluczyłem autosugestię bo kilka razy się zdarzyło, że zaczynałem czuć się źle w pokoju w którym nie ma grzyba i się dziwiłem "co jest? Czuję jakbym się tego syfu z grzyba nawdychał, a przecież siedzę tylko tutaj i nie wychodzę". A potem zauważam, że nie domknęłem drzwi i były na 4cm uchylone. Chrypy po 10 minutach z poziomu "czysty głos" do "menel po wypaleniu paczki fajek w 10 minut" też się raczej nie da wytłumaczyć autosugestią, jak i wodospadu Niagara z nosa czy swędzenia oczu jak tylko przejdę z góry na dół i z powrotem. 

Edytowane przez Ronson

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej

W sumie zajmuje sie tym zawodowo, mam agencje wynajmu nieruchomosci w UK. Grzyb to najczestszy problem.

Wyslij mi fotki albo tutaj wklej.

Pare pytan(sorry, mam awersje do czytania scian tekstu:

1. Grzyb jest na scianie wewnetrznej czy zewnetrznej

2. Na ktorym pietrze

3. Uzywales dehumidifiera? Jak tak to ile litrow dziennie sie napelnial?

4. Jakies rury z woda tam przechodza w okolicy?

W miedzyczasie mozesz zaopatrzec sie w:

Brennenstuhl Moisture Detector MD (Moisture Meter/Moisture Meter for Wood or Building Materials, with LCD Display) : Amazon.co.uk: DIY & Tools

Do mierzenia wilgotnosci scian i jakies urzadzenie do mierzenie wilgotnosci w powietrzu.

Sprawdz sciany i wyniki wklej tutaj. Jak masz plany budynku tez mozesz dac.

 

Albo tutaj albo na prv

 

 

57 minut temu, Ronson napisał:

Nie no, oczywiście że grzane będzie. Domek w stylu PRLowskim. 

 

Tak, ale żeby była gwarancja, że znajdzie, a nie se pozgaduje, a jak nie trafi to trudno, nie jego sprawa, on zarobił i tyle go widziano. A jestem fortunę w plecy + stracony czas. 
Problem się pojawił jak współwłaściciel wymyślił ocieplenie zewnętrzene zrobić, ale i z ogrzewaniem było słabo, bo był kupiony zły piec i tu może być związek z problemem z kominem, o czym zaraz.

Może więc kwestia słabego grzania ale najprawdowpodobniej to albo dziurawy dach, albo (tu mój głowny typ) winny pęknięty komin, z którego wilgoć wlazła we wszystko dookoła.

(w każdym razie próbowałem grzać ile wlezie i jeszcze trochę przez 2 tygodnie, albo i w lato podczas upałów - ozonwałem dwoma ozonatorami, chyba dość konkretnie - i przyczyna nadal została)

Na 90% będzie winny albo pęknięty komin (idą nim przewody wentylacyjne i idzie  w kominowym dym z pieca, szedł mokry jak było palone niedostatecznie wysuszonym opalem) albo problem klatki schodowej, choć na pewno nie tylko.

W każdym razie jest tak: na półpiętrze klatki schodowej czuć smród czasem, zależnie od pogody itp. Dlatego myślę, że pod dębowe deski schodów dostała się woda i tam może sobie zapleśniało. Że woda się dostała to pewne. Ale czy nadal tam jest problem to już nie wiem. Wysuszylem całą klatkę i wyozonowałem przy remoncie, a uszczelnienie przy schodach na wypadek jakbyu spod stopni "zionęło" oczywiścei później. Nawet przy wietrzeniu dusi dość wyraźnie, więc raczej spod dębowych stopni schodów nie "zionie" ale 100% pewności nie mam.

 

Co zrobiłem:

- skułem tynk na całej klatce, bo była boazeria i szczególnie na suficie, od przeciekającego dachu, była wyraźna plama. Usunęliśmy co się dało, spryskaliśmy antygrzybem porządnie. Położyliśmy nowy tynk. Po kilku latach niby nic nie wychodzi, ale jak mówię, czuć czasem smród na półpiętrze, który może znaczyć, że problem nadal jest. Co do schodów do próbowalem pouszczelniać co się da, żeby w razie czego powietrze z "grzybem" nie miało jak stamtąd wyłazić.  Albo więc wyłazi mimo moich starań, albo może idzie z wewnątrz, gdzie jest nieprofesjonalnie położone docieplenie (styropian).

- w łazience skułem tynk i odgrzybiłem tam gdzie komin, ale do wanny. Wanny nie kułem, a musiałbym kuć, żeby ją wyjąć. Wylazło po kilu mieisącach. Znowu skułem. Tym razem już nie tylko tam gdzie wylazło + trochę, ale całą ścianę nad wanną. Położyłem tam folię w płynie, nowy tynk. Minął ponad rok - nie wyłazi. ALE jednak czuć. Zatkałem przewód wentylacyjny dla testu i nadal czuć smród typu sadza+zgnilizna. Może więc wychodzi poprzez mikrootwory i jest jeszcze pod wanną. 

W komin wstawiłem "kwasiak", czyli wkłąd kominowy. Niestety żadnej różnicy to w tym temacie nie zrobiło. Na wymianę całego komina mnie absolutnie nie stać, więc jak już to może jakoś się od tego syfu odgrodzić, puścić alternatywną wentylację czy wsadzić tam plasatikowe rury i doszczelnić, nie wiem. Coś wymyślić trzeba. 

 

Po drugiej stronie jest wydzelone osobne mieszkanie, gdzie problem też jest, ale różnice są takie:

- nie możliwe, żeby to było ze wspomnianej klatki schodowej, bo do niej nie ma dostępu

- nie czuję smrodu, więc ciężko powiedzieć czy coś jest podobnego. Druga strona ściany tej z kominem, niby była czysta, ale tu jest teraz położona dodatkowa ścianka z kartonu, więc nie mam jak tam zajrzeć. Raczej będzie czysto, bo po drugiej stronie wyszło ZNACZNIE wcześniej a tu nie. W każdym razie objawy są też: swędzenie oczu, natychmiastowy kaszel, chrypa, duszenie, dyskomfort w klatce piersiowej, czasem kłucie w okolicach serca, no i po dłuższym czasie tradycyjnie  wyłączanie żołądka i potężna senność/uczucie osłabienia oraz otumanienie do tego stopnia, że przy schyleniu się, zakręca się we łbie. Na pewno więc tu też jest problem, ale tu (long story) nie było ostatnio ogrzewane, wiec problem może być powierzchniowy, po poprzenim lokatorze było pomazane farbą tam gdzie pojawiał się grzyb (niestety :/ - jakbym był przy tym to bym nalegał, żeby skuć i zrobić porządnie, a do tego teraz ja nawet nie mam jak ustalić gdzie jakieś plamy było widać)  i teraz nie wiem czy tam coś wyjdzie czy nie, bo nie minął jeszcze nawet rok. Ten grzyb może nie mieć nic współnego z tym w głównej części domu, a może i ma.  

 

PS. Jakby ktoś znał kogoś znającego tematykę grzyb vs. zdrowie i miał na to, że jest fachowcem papiery,  to proszę o kontakt. Zapłacę  nawet, ale przydałoby się uzmysłowienie współwłaścicielowi, z którym obecnie toczę batalię w sądzie, że to, że na niego nie działa tak jak na mnie, nie oznacza, że ja sobie problem wymyślam.

więcej o tym bo to nie na temat, w spojlerze

  Pokaż ukrytą zawartość

Wcześniej zresztą te same problemy ze zdrowiem miała osoba, która już nie żyje. Dokładnie to samo co ja - uczucie potężnego wyczerpania nawet po spacerze 300m po chleb i z powrotem, uporczywy kaszel, konieczność robienia sobie drzemek bo wieczne osłabienie itp. Wykluczyłem autosugestię bo kilka razy się zdarzyło, że zaczynałem czuć się źle w pokoju w którym nie ma grzyba i się dziwiłem "co jest? Czuję jakbym się tego syfu z grzyba nawdychał, a przecież siedzę tylko tutaj i nie wychodzę". A potem zauważam, że nie domknęłem drzwi i były na 4cm uchylone. Chrypy po 10 minutach z poziomu "czysty głos" do "menel po wypaleniu paczki fajek w 10 minut" też się raczej nie da wytłumaczyć autosugestią, jak i wodospadu Niagara z nosa czy swędzenia oczu jak tylko przejdę z góry na dół i z powrotem. 

bump

Edytowane przez roman.kosecki88@interia.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, roman.kosecki88@interia.pl napisał:

Pare pytan(sorry, mam awersje do czytania scian tekstu:

1. Grzyb jest na scianie wewnetrznej czy zewnetrznej

2. Na ktorym pietrze

3. Uzywales dehumidifiera? Jak tak to ile litrow dziennie sie napelnial?

4. Jakies rury z woda tam przechodza w okolicy?

 

NIE WIEM gdzie jest. Żadnego widocznego nie ma. Dom piętrowy. Na dole też dusi, ale mniej tam bywam, a do tego zazwyczaj przechodzę przez  klatkę schodową i górny przedpokój więc ciężej określić co mnie "dusi". Raczej na piętrze.

Suszenie domu w upalne lato + ozonowanie amatorskimi ozonatorami (4 płytki jeden ozonator)
Nie, żadnych wycieków nie ma. Niestety nie wiem jak to wszystko co naklepałem ogarnąć w krótszej formie. 
Miernik wilgotności ścian kupiłem z alllegro za kilka stów. Jest bezużyteczny, bo albo nie ma wilgoci w ścianach, które badałem, albo są w rogach, ale tam też są w środku rury i cięzko zgadnąć co ja tak naprawdę "mierzę". Miernik nie za grube tysie + brak doświadczenia = o kant Dudy te moje pomiary ;)

O, 100zł. Fajnie. Dalem 450zł. Ale mnie wydymali :/

 

Daleko masz do Torunia? 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Ronson napisał:

Daleko masz do Torunia? 

 

2000 kilometrow

34 minuty temu, Ronson napisał:

 

NIE WIEM gdzie jest. Żadnego widocznego nie ma. Dom piętrowy. Na dole też dusi, ale mniej tam bywam, a do tego zazwyczaj przechodzę przez  klatkę schodową i górny przedpokój więc ciężej określić co mnie "dusi". Raczej na piętrze.

Suszenie domu w upalne lato + ozonowanie amatorskimi ozonatorami (4 płytki jeden ozonator)
Nie, żadnych wycieków nie ma. Niestety nie wiem jak to wszystko co naklepałem ogarnąć w krótszej formie. 
Miernik wilgotności ścian kupiłem z alllegro za kilka stów. Jest bezużyteczny, bo albo nie ma wilgoci w ścianach, które badałem, albo są w rogach, ale tam też są w środku rury i cięzko zgadnąć co ja tak naprawdę "mierzę". Miernik nie za grube tysie + brak doświadczenia = o kant Dudy te moje pomiary ;)

O, 100zł. Fajnie. Dalem 450zł. Ale mnie wydymali :/

Czy jak pada deszcz to wilgoc jest wieksza?

Ktore pietro jest najbardziej narazone na wilgoc?

Gdzie jest najwiekszy grzyb?

Generalnie masz dwa typy wilgoci ktore maja wplyw na sciany, Rising Damp i Periodic damp. Jak to rising damp to ciezka sprawa ale tez jest wyjscie. Mozesz uzyc Dryrod Damp Proof Course Rods - 180mm Pack of 10 | Wickes.co.uk ale jest to skomplikowane i wymaga analizy. Jezeli widzisz mineraly na scianie (np sole czy wapn czy inny bialy osad) to masz rising damp i jest lipa ale da sie z tego wyjsc

Jezeli to jest periodic damp to musisz usunac zrodlo wilgoci(np dziura w dachu) nastepnie dobrze wentylowac+grzanie. Jezeli grzejesz nie usuwajac zrodla wilgoci to tworzysz srodowisko sprzyjajace rozwojowi grzyba.

Rynny wyczyszczone?

 

Czekaj, nie ma widocznego grzyba tylko zapach grzyba?

Edytowane przez roman.kosecki88@interia.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rynny OK, a jeśli nie wiem gdzie jest grzyb to sam sobie nie poradzę, więc potrzebna analiza fachowca. Niestety jak jesteś 2000km to od Ciebie tej pomocy nie dostanę, chyba, że "praca zdalna" i będę łaził z kamerą na głowie i streamował :lol2:
I tak bym musiał kogoś zatrudnić, bo nie jestem w stanie wykonać w ciągu doby więcej pracy fizycznej niż 10% tego ile zdrowy normalny człowiek dałby radę. O braku narzędzi nie mówiąc.

Ale dzięki bardzo za chęć pomocy :beerchug:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Ronson napisał:

Rynny OK, a jeśli nie wiem gdzie jest grzyb to sam sobie nie poradzę, więc potrzebna analiza fachowca. Niestety jak jesteś 2000km to od Ciebie tej pomocy nie dostanę, chyba, że "praca zdalna" i będę łaził z kamerą na głowie i streamował :lol2:
I tak bym musiał kogoś zatrudnić, bo nie jestem w stanie wykonać w ciągu doby więcej pracy fizycznej niż 10% tego ile zdrowy normalny człowiek dałby radę. O braku narzędzi nie mówiąc.

Ale dzięki bardzo za chęć pomocy :beerchug:

Masz krople wody lub pare na szybach?

 

Mysle ze byl by w stanie naprowadzic cie na trop ale napewno nie bede mogl podjechac.

Edytowane przez roman.kosecki88@interia.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co piszesz  to :

Dom nie ogrzewany w całości  !

Wentylacja ,cyrkulacja powietrza  lezy

Mokre ściany  !

Kiedy było położone to zewnętrzne ocieplenie i jaki styro

 

Żadna firma ,żaden magik nie pokaże ci palcem o panie tu jest grzyb !   To że  grzyb  jest widoczny w pokoju na piętrze  nie znaczy ze tam ma swoje źródło , bo  jego źródło może być w łazience lub piwnicy  tym bardziej jak masz dom z cegły  .

Jak położyłeś  ocieplenie na cegłę  to się nie dziw ze masz  teraz   całą  wodę  w mieszkaniu  bo gdzieś  ta cegła musi oddać tą wilgoć  którą  chłonęła  latami , jak zostało już położone to ocielenie to nalezało ogrzewać mieszkanie  min do 21C  i wietrzyć regularnie  aby tej wilgoci się pozbyć  jak najwięcej  .

Łazienka  ma hydroizolacje  !?  pewnie nie

Podłogi nad piwnicą mają  paroizolację ? pewnie nie

Ja bym zaczął  od zbadania zawilgocenia ścian  koszt nie duży ,a wiele powie  . Jak już będziesz wiedział  jak mokre są sciany to po zostaje  grzanie ,wietrzenie - pozbywanie się wilgoci  a tego nie zrobisz w 1-2 tyg

 

  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra,  dzięki za rady, ale ja nie bardzo pytam co zrobić samemu, tylko raczej czy możliwe jest uniknięcie ryzyka i jak znaleźć fachową firmę, która to zrobi bez kosztów typowych dla klientów będacych bogatymi firmamy z Warszawy. 

 

 

 

ale apropo posta wyżej:

Ściany z pustaków. Domek jak milion innych budowanych w drugiej połowie lat 80tych za PRLu. 
Co do typu styropianu to nie mam pojęcia, bo ten debilizm (kładzenie ocieplenia i plastikowych okien do domu w którym jest problem z kasą na wystarczające grzanie) wymyślił i wykonał współwłaściciel, pod moją nieobecność.

Ja nie chcę żeby mi magik pokazywał. Fachowiec ma zrobić co trzeba aby się dowiedzieć. Jak trzeba zrobić dziurę tu i tam w ścianie, pobrać próbki, itp. itp. to jasne, rozumiem. Nie chcę różdżkarza co mi po obecności wody w mieszkaniu coś powie.

Co do suszenia - jeśli przez całe miesiące gorącego lata z nonstop niemal wietrzeniem, NIC się nie poprawia, to znaczy raczej, że "zieje" tym syfem skądś mocno i nie będzie to raczej problem powierchchniowy jeśli przez lata od wystąpienia problemu nie przeszło tak, żeby było widać. 
 

Co do piwnicy - możnaby uszczelnić jedyne drzwi, ale tam choć bywało mokro (awaria pralki) to jednak mogę tak spokojnie pół godziny przebywać i czuję się OK  Natomiast jak wyjdę na klatkę schodową pomiędzy parterem a piętrem albo pobędę na górze w przedpokoju lub w lazience, to dosłownie już po sekundach jest problem, a po pół godzinie to mogę zapomnieć o normalnym funkcjonowaniu. Jak się czuję wyjątkowo dobrze to może godzina, półtorej, ale potem jak mnie zetnie z nóg to czuję się jakbym przebiegł maraton po 4 nieprzespanych nocach. 
 

Edytowane przez Ronson

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorry ale w twoim przypadku potrzebna jest profesjonalna firma zajmująca się osuszaniem budynków. Ani wietrzenie ani ciepełko z dworku nie załatwi sprawy. Znajomej sączyła się woda z jakiejś rurki pod podłogą... nikt nie wie ile czasu to trwało, grzyb od tego wyłaził na ścianach, za szafkami. Nikt nie wiedział o co chodzi. Sprzedający dom to zataił. Wpadła ekipa, ekspertyzy itd... skończyło się nawiertami w podłodze, a suszenie profesjonalnym sprzętem trwało ze 2 tyg. Koszt wyniósł ze 20k. Nie wiem, podzwoń popytaj jest sporo tych firm od osuszania ale życzę ci powodzenia bo masz nierealne oczekiwania w stosunku do możliwości. Sam piszesz że to budynek z lat 80... wtedy często się budowało z tego co było, niezgodnie ze sztuką.

Edytowane przez bourne2008

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, Ronson napisał:

W każdym razie jest tak: na półpiętrze klatki schodowej czuć smród czasem, zależnie od pogody itp. Dlatego myślę, że pod dębowe deski schodów dostała się woda i tam może sobie zapleśniało. Że woda się dostała to pewne. Ale czy nadal tam jest problem to już nie wiem. Wysuszylem całą klatkę i wyozonowałem przy remoncie, a uszczelnienie przy schodach na wypadek jakbyu spod stopni "zionęło" oczywiścei później. Nawet przy wietrzeniu dusi dość wyraźnie, więc raczej spod dębowych stopni schodów nie "zionie" ale 100% pewności nie mam.

Co zrobiłem:

- skułem tynk na całej klatce, bo była boazeria i szczególnie na suficie, od przeciekającego dachu, była wyraźna plama. Usunęliśmy co się dało, spryskaliśmy antygrzybem porządnie. Położyliśmy nowy tynk. Po kilku latach niby nic nie wychodzi, ale jak mówię, czuć czasem smród na półpiętrze, który może znaczyć, że problem nadal jest. Co do schodów do próbowalem pouszczelniać co się da, żeby w razie czego powietrze z "grzybem" nie miało jak stamtąd wyłazić.

  Pokaż ukrytą zawartość

Wcześniej zresztą te same problemy ze zdrowiem miała osoba, która już nie żyje. Dokładnie to samo co ja - uczucie potężnego wyczerpania nawet po spacerze 300m po chleb i z powrotem, uporczywy kaszel, konieczność robienia sobie drzemek bo wieczne osłabienie itp. Wykluczyłem autosugestię bo kilka razy się zdarzyło, że zaczynałem czuć się źle w pokoju w którym nie ma grzyba i się dziwiłem "co jest? Czuję jakbym się tego syfu z grzyba nawdychał, a przecież siedzę tylko tutaj i nie wychodzę". A potem zauważam, że nie domknęłem drzwi i były na 4cm uchylone. Chrypy po 10 minutach z poziomu "czysty głos" do "menel po wypaleniu paczki fajek w 10 minut" też się raczej nie da wytłumaczyć autosugestią, jak i wodospadu Niagara z nosa czy swędzenia oczu jak tylko przejdę z góry na dół i z powrotem. 

Ciekawe co się kisi pod tymi schodami. Jak grzyb wlazł w drewno to już się go nie pozbędziesz. "Uszczelnienie" schodów to nie był dobry pomysł, bo nie ma wentylacji/osuszania ewentualnej wilgoci plus tak czy siak drewno oddycha i oddaje to co ma pod sobą.

W internecie dostępne są testy do sprawdzenia poziomu zagrzybienia powietrza. Nie wiem czy to działa, ale zainteresuj się tematem jeśli o tym nie słyszałeś. Co do samego zdrowia by się nie truć (rozwiązanie na przeczekanie) - nie próbowałeś oczyszczaczy powietrza? Te lepsze pochłaniają zarodniki z powietrza, więc miałbyś powietrze oczyszczane na bieżąco (przynajmniej w jakimś stopniu).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, bourne2008 napisał:

Koszt wyniósł ze 20k.

No jak tak by wyszło to będę bezdomny, bo musiłbym swoją część domu sprzedać, a nie starczy na nic innego, więc nie rozważam takiej opcji. Oby nie. 

Ciekawi mnie jak wygląda wyłażenie grzyba przez mikrodziurki w ścianie, bo jak pisałem - od lat to nie wychodzi nigdzie indziej, poza tą łazienką. Potrzebuję z tym pomocy. Jak nie normalnej, to choćby prowizorki, choćby odgrodzenia się konkretnie od problemu do czasu aż stanę zdrowotnie i finansowo na nogi.

2 godziny temu, barteke napisał:

W internecie dostępne są testy do sprawdzenia poziomu zagrzybienia powietrza. Nie wiem czy to działa, ale zainteresuj się tematem jeśli o tym nie słyszałeś. Co do samego zdrowia by się nie truć (rozwiązanie na przeczekanie) - nie próbowałeś oczyszczaczy powietrza? Te lepsze pochłaniają zarodniki z powietrza, więc miałbyś powietrze oczyszczane na bieżąco (przynajmniej w jakimś stopniu).

Wiem, to właśnie te za 150-250zł za sztukę za czujkę powierzchni lub powietrza. Ale samo to, że grzyb jest w powietrzu mi  nic nie da. Ja wiem, że jest. Czuję natychmiast nawet jak jest wietrzone (chyba, że otwarte wszystko na max + wichura na dworzu to się da dłużej przebywać 😐

Co innego jakby ktoś fachowym okiem spojrzał i np. użył ich kilku do znalezienia gdzie go jest więcej, żeby może pomóc tym namierzyć źródło.

Co do oczyszczacza powietrza - dwa ozonatory. DziałaŁY nieźle, choć po ilości mgielki mam wrażenie, że skuteczność spadła na łeb na szyję, szczególnie tego starszego, choć niby płyki "iksrzą" jak spojrzeć. 
Strasznie trudno się to jednak wykonuje, bo nie mając jakiegoś mega dmuchacza profesjonalnego, to trzeba budować "wieże", żeby ozonator był wysoko, a wszystko dookoła uszczelniać, zeby ozon nie uciekał np. szczeliną pomiędzy drzwiami a podłogą  itp.
Poza tym ozon też niby teoretycznie się po 2 dniach powinien całkiem rozpaść, a jednak nawet na drudzie dzień i to po godzinnym wietzeniu, potrafi go być czuć dość mocno i też łeb od tego potrafi boleć, więc to nie tak, że sobie można ozonować co chwila.

 

 

edit: A co do schodów. Na górze był parkiet, a z balkonu leciała woda. 
Rozebralem więc cały parkiet w całym przedpokoju i zdjąłem dwa stopnie schodów. Syf był na jednym, ale na drugim już czysto. Niestety na połowie schodów (półpiętrze) była też dziura w papie i sobie kapała tam woda.

Co do klatki - To wszystko zostało naprawione i remont klatki o którym pisałem był już 3 lata temu. Raczej uszczelnianie  schodów teraz nie było strzałem w stopę. Schody z grubych, wysuszonych przez dziesiątki lat używania desek dębowych, więc tam raczej gromadzenia się wilgoci nie podejrzewam, chyba, że właśnie tam gdzie kapało. Nie wiem tam gdzie kapało była wilgoć na tyle dlugo, aby się coś tam mogło zadziać. Jak sobie kapało przez dwa dni to na pewno. Jak przez kilka minut i tylko minikropelki to raczej to będzie mylny trop. A zdejmować schodów dla sprawdzenia się nie da bez popsucia ich i rozwalenie jeszcze tynku naokoło. Zrobię to chętnie jeśli będzie ponad 50% szans, że tam coś wali tym syfem. 
Niestety miernik wilgoci z allegro zupełnie nic nie pokazuje, może za gruba decha.

Edytowane przez Ronson

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chcę  cie tu straszyć  ,anie wyrokować  ,ale jak myślisz ze ten problem załatwisz za 3-4 tys  to  sporym błędzie jesteś  .

Za tyle to możesz znaleźć  magika jak opisywałeś w pierwszym poście  . Próba  karbidowa  wilgotności   to od 50-150zl za próbkę  ,a średnio robi się takich 10   .

Badanie miernikiem to ok 1000zl 

Z doświadczenia powiem ze  dają radę i są wiarygodne mierniki za 150zl  które potwierdzają wyniki próby  karbidowej ,sam stosowałem obie metody u siebie .

Druga sprawa jak już ktoś zauważył  jak  grzyb wilgoć  weszło w drewno  to  przeje.....  taniej i szybciej pewnie wyjdzie wymiana  na nowe niż suszenie i walka z grzybem .

 

Jeśli chcesz  pro firme o szukaj  w okolicy  , ale oni wezmą  nieco więcej niż 8-10k   . U mnie za  samą  ekspertyzę ,oględziny  wzieli  1800zl  8 lat temu

Edytowane przez raiders

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Warto dowiedzieć się w Sanepidzie jakie są możliwości przebadania powietrza, bo coś ciężko mi uwierzyć, że od samego grzyba dosyć ostre objawy ale jednak nie na tyle, żeby prowadziły do bezpośredniego zagrożenia życia (np. reakcja alergiczna). Być może oprócz grzyba jest jeszcze coś innego (np. formaldehyd: były lepiki do parkietu z przekroczonymi normami, kartonowe ścianki działowe, meble; tlenek, dwutlenek węgla z nieszczelnego komina).
Jakie są koszty ciężko mi powiedzieć.

Oczyszczacz do pomieszczenia gdzie siedzisz jak najbardziej wskazany.
Można też wypróbować czy maska ffp2 daje jakąś poprawę. Dobrze dopasowana powinna filtrować grzyby i objawy powinny być słabsze. Oczywiście jeżeli nie masz problemów z oddychaniem przez maskę. Nie są obecnie drogie, a można sprawdzić czy oczyszczacz ma jakikolwiek sens.

 

Odnośnie suszenia i wietrzenia latem, to z moich doświadczeń jest z tym kiepsko. Po prostu im cieplej, tym więcej wody w powietrzu, w upały miewałem u siebie wilgotności względne rzędu 70%. Do tego dochodzi mniej wydajna wentylacja grawitacyjna.
Na mrozie powietrze jest suche, mniej wilgoci niesie i łatwiej wywietrzyć. Z drugiej strony łatwiej też o skroplenie na zimnych oknach i ścianach.

Jeżeli wchodzisz do domu i od razu czujesz stęchliznę, to po prostu wentylacja nie jest poprawna i z tym trzeba powalczyć w pierwszej kolejności. Bez tego problem zawsze wróci. Jeżeli problem pojawił się, nasilił po wymianie okien, to tym bardziej trzeba tutaj zadziałać.
Wspominasz, że oprócz stęchlizny czuć jeszcze dym. To by wskazywało na nieszczelność komina lub złe działanie wentylacji (ciągi wsteczne). Także dochodzi kolejny czynnik trujący w postaci tlenku i dwutlenku węgla i innych pochodnych spalania.
Sprawna wentylacja zmniejszy stężenie szkodliwego czynnika, co już samo w sobie pomoże w dalszym działaniu. Być może rozwiąże problem.

Co do miejsca grzyba, to może być w wielu. Oprócz ścian i podług, to wszelkie miękkie elementy typu dywany, gąbki w kanapach, na tylnych ścianach mebli. Ozonowanie niekoniecznie wszędzie dojdzie i wszystko wybije.
Może też być w wentylacji i przy ciągach wstecznych wchodzi do pomieszczeń.

W dniu 8.10.2023 o 21:39, Ronson napisał:

Miernik wilgotności ścian kupiłem z alllegro za kilka stów. Jest bezużyteczny, bo albo nie ma wilgoci w ścianach, które badałem, albo są w rogach, ale tam też są w środku rury i cięzko zgadnąć co ja tak naprawdę "mierzę". Miernik nie za grube tysie + brak doświadczenia = o kant Dudy te moje pomiary ;)

Poćwicz, zapoznaj się jak działa, to pomiary przestaną być pozbawione sensu i będziesz mógł znaleźć potencjalne źródła wilgoci.
Mierniki opierają się na sprawdzaniu przewodności elektrycznej, więc jak rury nie są metalowe i nie stykają się bezpośrednio z miejscem pomiaru, to nie powinny zaburzać. Jak masz pod ręką jakąś cegłę i rurę, to możesz poeksperymentować czy odczyt się zmienia jak za cegłą będziesz miał tą rurę czy nie, czy jak będzie dotykać cegły to coś się zmieni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raiders, Bono


Odpiszę później, bo dłużej to zajmie.

 

No niestety w okolicy jest tylko to co już przerabiałem.

Mówisz moim językiem i dokładnie tak, jak sobie wyobrażam, ze powienien podejść fachowiec. Nie ma co tragizować. Weź pod uwagę, że nie jestem ani firmą, nie ni emieszkam w Warszawie. To jest ZADUPIE. Mam wię nadzieję, że się da. 

Drewniane są tylko schody. Gorzej jak dach.

No i pisałem - nie będzie mnie stać, to w grę wejdzie prowizora. Jak np. konkretne odizolowanie miejsca, gdzie jest grzyb. Zresztą moim zdaniem jest spora szansa, że wykryty, da się jakoś ogarnąć, i nie będzie z tym takiego wielkiego problemu. Jak trzeba zerwać schody (jedyne gdzie jest drewno, boazerię i parkiety już pozdejmowałem próbując walczyć z problemem kilka lat temu) to się zerwie i najwyżej po prostu tak zostawi niewykończone. Chodzi o możliwość życia, bo nawet do kuchni wyjść nie mogę. Wyjść do lazienki i się ogolić nie mogę, bo wracam już z objawami. 

Co do podejrzeń, że to coś innego to mam od dawna, ale czasem da się poczuć smród sadzy w łazience albo stęchlizmy/pleśni (możlwe że typowej dla pleśni drewna, ale się nie znam). Więc może to będzie jakaś pianka czy coś, ale może nie. 

Chciałem to sprawdzić, ale jak? Po ozonowaniu w zasadzie i po 3 dniach nadal czuć, więc nie otwarcie np. okna do przewietrzenia konieczne, i już mamy jeden potencjalny problem zaburzający wyniki sprawdzania. 

20 godzin temu, raiders napisał:

Jeśli chcesz  pro firme o szukaj  w okolicy  , ale oni wezmą  nieco więcej niż 8-10k   . U mnie za  samą  ekspertyzę ,oględziny  wzieli  1800zl  8 lat temu

No właśnie. Tyle albo i więcej za samo dzień dobry, niech zerknę, aha, tu se przyłożę miernik, tu se przyłożę, tu postukam, tu powiem "no taaak..." poustawiam 5 pułapek, które mnie kosztują po stówie i gotowe.  2500zł się należy. 

To nie jest uczciwa cena.
Różnica Warszawa vs. zadupie oznacza, że tu są zupełnie inne realia. Na pewno ktoś z dużego miasta ma inny pogląd na cenę, bo zdobycie 2500zł jest tak samo ławet jak zdobycie 1000 na tutaj.  
Inna sprawa, że niestety nie wygląda jakby ceny tego typu usług przejmowały się czymkolwiek poza dużymi miastami.


Nie oczekuję, że ktoś przyjedzie i mi zrobi usługę po kosztach + 500zł, ale jak już płacić tak frajersko, to niech to ma gwarancję, że wszystko gość znajdzie i powie mi co miałbym zrobić krok po kroku, jeśli sam tego nie zrobi bo np. mnie nie stać, albo co. Najważniejsza jest w 100% wyczerpująca temat diagnostyka.

Firma, z którą gadałem, w postaci starszego makaronowego gościa, nie oferuje żadnych prac typu remontowe.  Jeden starszy gość, też wątpię, żeby mu się chciało naprawdę kompleksowo przeprowadzić diagnostykę. Ale jakby wpadło na dwa razy dwóch (jeden za pierwszym razem) to chyba powinno dać się znaleźć jakiś kompromis w temacie kosztów. 
Jestem optymistą, bo nie mam innego wyboru. 

 

Tymczasem nie mogę nawet znaleźć firmy w rosządnym polbiżu, bo nikt 200km do mnie jechać nie będzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Ronson napisał:

Tymczasem nie mogę nawet znaleźć firmy w rosządnym polbiżu, bo nikt 200km do mnie jechać nie będzie.

A w tym Toruniu nic nie ma? To raczej znacznie bliżej niż 200km (w tylu to pewnie Gdańsk i Warszawa lub Poznań się mieszczą).
To nie jest małe miasto i na pewno jest trochę firm zajmujących się osuszaniem i przy okazji sprawdzeniem co może być przyczyną.

Kwestia ile sobie życzą za przyjazd.

16 godzin temu, Ronson napisał:

czasem da się poczuć smród sadzy w łazience

Nie wiem czy tutaj trzeba do kominiarzy (robicie w ogóle jakieś przeglądy wentylacji i komina od ogrzewania?), żeby zmierzyli poziom CO, czy może da radę u strażaków (powinni mieć odpowiedni sprzęt).
Trzeba by popytać. Początek sezonu grzewczego, to mogą być jakieś akcje sprawdzania instalacji.
Nie wiem na ile by tutaj dał radę domowy czujnik czadu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Bono[UG] napisał:

Nie wiem czy tutaj trzeba do kominiarzy (robicie w ogóle jakieś przeglądy wentylacji i komina od ogrzewania?), żeby zmierzyli poziom CO, czy może da radę u strażaków (powinni mieć odpowiedni sprzęt).

Trzeba by popytać. Początek sezonu grzewczego, to mogą być jakieś akcje sprawdzania instalacji.
Nie wiem na ile by tutaj dał radę domowy czujnik czadu.

Czujnik to akurat podstawa i  zdrowy rozsądek .Wydatek nie duzy a ratuje życie .

Co do sprawdzenia przez straż ( tak mają odpowiedni legalizowany sprzęt)  to  jak w domu ogrzewanie jest na paliwo stałe (piec )  i nie ma przeglądu od kominiarza   to z automatu właściciel ma mandat  chyba 500zl  (za sam brak przeglądu)

Inne kary są już za nieszczelny/uszkodzony komin czy  wentylacje niesprawną .

 

Taki  przegląd  komina /wentylacji  przez kominiarza  musi (powinien) być robiony raz do roku , po czym kominiarz wystawia zaświadczenie . Koszt kominiarza ok 100zl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Bono[UG] napisał:

A w tym Toruniu nic nie ma? To raczej znacznie bliżej niż 200km (w tylu to pewnie Gdańsk i Warszawa lub Poznań się mieszczą).
To nie jest małe miasto i na pewno jest trochę firm zajmujących się osuszaniem i przy okazji sprawdzeniem co może być przyczyną.

Kwestia ile sobie życzą za przyjazd.

Nie wiem czy tutaj trzeba do kominiarzy (robicie w ogóle jakieś przeglądy wentylacji i komina od ogrzewania?), żeby zmierzyli poziom CO, czy może da radę u strażaków (powinni mieć odpowiedni sprzęt).
Trzeba by popytać. Początek sezonu grzewczego, to mogą być jakieś akcje sprawdzania instalacji.
Nie wiem na ile by tutaj dał radę domowy czujnik czadu.

No są dwie. Te, o których pisałem. Jeden mnie okłamał zanim przyjechał i skasował za nic, a drugi nawijał mi na uszy teksty o grzybie i.. zresztą pisałem to już wyżej.

Nie mogę nic znaleźć. Googluję i wyskakuje tylko jedna firma. Jakieś oferteo, fixly czy co to tam jest, też bez sukcesu. 

Co do CO2 - nieopalane od miesięcy to z tym probemu nie było latem, a właśnie o to chodzi, że nawet po kilku tygodniach suchych jak pieprz upałów w lato, problem nadal był. 
Teraz się CO2 nie powinno nigdzie zresztą pojawiać, bo kominiarz mi wmontował w komin blaszany rękaw (kwasiak)
Aha. I ciąg w wentylacji niby jest, sprawdzałem, no chyba, że trzeba to sprawdzać o 3 porach dnia i 3 typach pogody, a nie, że jednego dnia był to jest? Nie znam się na tym.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten ciąg w wentylacji to masz wszędzie prawidłowy? W każdym pomieszczeniu jest ok? Czy nie masz czasami gdzieś zrobionego (co się bardzo często zdarza, ale nie jest prawidłowe) wlotu powietrza prosto z np wentylatora łazienkowego do przewodu wentylacyjnego? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Ronson napisał:

No są dwie. Te, o których pisałem.

Nie mogę nic znaleźć. Googluję i wyskakuje tylko jedna firma. Jakieś oferteo, fixly czy co to tam jest, też bez sukcesu. 

Może zbyt pobieżnie szukam ale mi wywala przynajmniej jedną stronę: https://www.google.pl/search?q=toruń+osuszanie+budynków

1 godzinę temu, Ronson napisał:

Aha. I ciąg w wentylacji niby jest, sprawdzałem, no chyba, że trzeba to sprawdzać o 3 porach dnia i 3 typach pogody, a nie, że jednego dnia był to jest? Nie znam się na tym.

Jeżeli ciągnie z każdego komina wentylacyjnego, to połowa problemu z głowy, no chyba że to ledwo ledwo.
Do sprawdzenia kędy wchodzi to powietrze, czy to są okna, ewentualnie drzwi, czy jakimiś szparami, przepustami technicznymi, a w gorszym razie nieszczelnym kominem.

Sprawdzić ciąg najłatwiej zimą, kiedy grawitacyjna działa najlepiej. Przy zamkniętych oknach, przy rozszczelnionych i ewentualnie uchylonych.
Jeżeli nie masz nawiewników w oknach i przy zamkniętych oknach dalej jest ciąg, to można poszukać skąd. Oczywiste rzeczy to drzwi wejściowe.

1 godzinę temu, Ronson napisał:

Co do CO2 - nieopalane od miesięcy to z tym probemu nie było latem, a właśnie o to chodzi, że nawet po kilku tygodniach suchych jak pieprz upałów w lato, problem nadal był.

CO2 to mniejszy problem, przeważnie prowadzi do spadku koncentracji i zmęczenia, chyba że to już ekstremalnie wysokie stężenia (raczej niespotykane w normalnych sytuacjach).
Gorzej z CO, to już ewidentnie toksyczny gaz.

Już o tym pisałem, upał nie gwarantuje niskiej wilgotności w domu/mieszkaniu. Nawet jak wydaje się sucho na zewnątrz, to niekoniecznie w środku jest ok.
Dodatkowo im cieplej na zewnątrz tym gorzej działa wentylacja grawitacyjna.

A wodę jak grzejecie, prądem?

1 godzinę temu, Ronson napisał:

Teraz się CO2 nie powinno nigdzie zresztą pojawiać, bo kominiarz mi wmontował w komin blaszany rękaw (kwasiak)

No to można mieć nadzieję, że komin szczelny. Kwestia czy nie zaciąga przez nieszczelność przewodu kominowego (nie wiem jak tek kwasiak jest montowany, czy to rura w kominie i zostaje jakaś przestrzeń, czy dokładnie przylega do konstrukcji przewodu). Jeżeli robi się ciąg wsteczny, to będzie zaciągać dym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki.

To po kolei.

Firma to ta, którą już gościłem i więcej nie chcę, chyba, że nie będę miał wyboru. Oszustwo/wyłudzenie na dzień dobry to słaba rekomendacja do dalszej współpracy.

Co do kwasiaka. Robił kominiarz, ale zakłądam, że nie dolega całkiem. Raczej jest to zaokrąglony kształt w kwadratowym przewodzie kominowym.

Dymu do środka nie zasysa. Bardzo śmierdzi. Skułem trochę wokół kranu.

Oto moje arcydzieło w MS Paincie:

89cbdefe171cf9629a8bd9c29ac8bc15.png
 

Opis: ;)

- to na dole to wanna.

- Kratka to otwór do wentylacji.

- Na górze "izometryczny" rzut na komin i to jak tam to idzie. 
- Na biało poza krawędzią wanny, to oczywiście ściana.

-Kropki to miejsce, gdzie wylazł grzyb i sadza (w każdym razie syf), dokładnie tam, gdzie idą spaliny z pieca. 

Tutaj jak pisałem - skułem raz i wylazło znowu. Skulem więc drugi raz, całą ścianę i trochę na suficie jeszcze, bo tak mi doradził budowlaniec. Położyłem tam nowy tynk, ale najpierw wypsikałem antygrzybem i położyłem porządnie folię w płynie. Na to dopiero tynk + kominiarzowi zleciłem wstawienie tego kwasiaka w przewod spalin z pieca. 

Minęło półtora roku i nic nie wylazło na tej ścianie, co by było widać.

 

 I teraz to, do czego zmierzałem od początku - jak skułem trochę ściany wokół kranu, nie tylko tynku, ale w ścianę (btw. Było pytanie wcześniej czy to cegłą - tam są albo pustaki albo cegły, nie potrafię ocenić na oko, bo się nie znam, coś kwadratowego, a jak pomagałem ten dom budować, to miałem z 6 lat i niewiele pamiętam z czego co było budowane, niestety.) i jak tam przystawić nos to wyraźnie czuć tą sadzę czy zgniłą sadzę. 
Współwłaściciel nie zgodził się rozwalić tej wanny. Ale żeby przez nią wyłąziło? PRzecież wokół wanny jest uszczelnione, a otwór (byłby na rysunku po prawej na dole) zakleiłem na czas eksperymentu szczelnie taśmą. Wyozonowałem i zakleiłem otwór wentylacyjny. Otworzyłem okno i odczekałem jakiś czas. Niestety problem (oraz smród sadzy) nadal się pojawił. Czyżby przez kilka centymetrów tynku to tak łatwo przełaziło?

A może ta sadza tylko sobie śmierdzi sadzą, a grzyba w tym nie ma i leci z czego innego? Niczego już nie wykluczam.

Edit: aha. folię dalem tam gdzie była plama + trochę zapasu, ale nie na całości, czyli też właśnie nie ma jej tam gdzie kułem wokół kranu.

PS.Przepraszam za depresję, jeśli komuś się zrobiło przykro na widok mojego ardcydzieła wyżej, bo rozumiem - może być smutno, że ja mam taki talent, a on nie. ;] 

Edytowane przez Ronson

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to teraz już zupełnie nie mam pojęcia jakim cudem wyrzuca Ci sadze akurat w tym miejscu, przecież przez ścianę to nie może przejść...

Chciałbym pomóc, ale zgłupiałem. Pamiętam jak u rodziców w łazience, która była na samej górze, był problem zimą z typowym zapachem spalenizny, czuć było taki swąd. No, ale tam ojciec przebił się przez komin wentylacyjny (wentylacja grawitacyjna) i zamontował w dobrej wierze wentylator wyciągowy. Efekt był taki, że zaburzył tym w ogóle ciąg tego komina i zaczęło w nim zasysać powietrze z zewnątrz (smrody sąsiada) i wentylator chodził odwrotnie  wciągając to wszystko do domu i dalej do poniższych pomieszczeń. 

Oczywiście, kiedy wentylator był włączony to problemu nie było, ale bez jego włączenia bardzo często zaczynał odwrotnie się kręcić i zaciągał cały syf z komina sąsiada. Przy wietrze ukierunkowanym w stronę domu rodziców było naprawdę słabo . Wracając do Ciebie nie mogę zrozumieć jak sadze mogą się pojawiać w tym miejscu, może jakieś szlamowanie komina by pomogło, ale to dalej w żaden sposób nie daje odpowiedzi na obecność sadzy. Przecież nie masz tam dziury na wylot w tej łazience z której mógłbyś podziwiać przewód kominowy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ronsonie, wybacz, ale osobiście widzę tu kalkę poprzednich wątków. W bardzo rozbudowany sposób, w jednym zdaniu piszesz że się nie znasz (to samo w sobie nie jest negatywne, przecież nie możemy się znać na wszystkim), w drugim zaś już się znasz i wydajesz jednoznaczne opinie co jest złe, co jest dobre i dlaczego tak drogo.

Moje rady:

- podzwoń po szerszej okolicy i zadaj konkretne pytanie o cenę konkretnej usługi sprawdzenia domu X przy pomocy sprzętu Y. Na odległość nie da się precyzyjnie ustalić kosztów, ale jakieś wytyczne powinieneś uzyskać. Tyle a tyle metrażu, taka kubatura, taka technologia wykonania domu, tyle i tyle czujników...To pozwoli zorientować się w cenach rynkowych za usługę, której potrzebujesz. Wtedy będziesz wiedział kto próbuje być drogi a kto tani.

- powstrzymaj się od kwiecistego stylu :) Wydajesz się być jednym z tych klientów, którzy domagają się ciągle uwagi, wiedzą wszystko lepiej, mają dużo czasu na dyskusje. To klienci z piekła. Usługodawcy, jeżeli tylko sobie mogą na to pozwolić, często starają się zniechęcić takich ludzi do swojej oferty. Ściąganie grzyba ze ścian to nie telefon zaufania :) 

- jeżeli ceny będą za wysokie...cóż, marudzenie za dużo nie zrobi. Ceny nie spadną magicznie wraz z objętością komunikacji. W takim przypadku chyba pozostaje siłowe i najbardziej prymitywne rozwiązanie, czyli obejrzenie dokładne z zewnątrz i od wewnątrz, a następnie zerwanie wszystkiego co się da zerwać...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się

Komentowanie zawartości tej strony możliwe jest po zalogowaniu



Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...