Skocz do zawartości
jagular

Indie 2024: powrót do kraju niemożliwego.

Rekomendowane odpowiedzi

Parę dni temu wróciłem z kolejnej, kilkutygodniowej wyprawy do Indii i tradycyjnie podzielę się zdjęciami i wrażeniami (tradycyjnie; myślę że jakiś kontekst w którym zawieszone są zdjęcia pomaga w ich interpretacji).
Może ktoś jeszcze na forum w to kliknie i uzna za interesujące :D
Ten wyjazd był bardzo intensywny, odwiedziliśmy 4 miejsca, więc podzielę relację na 4 części.

Krótka notka foto-techniczna: wszystkie foty robione na bezlusterkowcach FF Canona z obiektywami: 16mm, 35mm, 85mm i 135mm (mikroskopijna liczba, nie wiem czy chociaż jedno się załapie)

Część I: Mumbaj.
Mumbaj to ekonomiczna stolica Indii. Miasto emigrantów, pieniędzy, Bollywoodu...i marzeń.
Gdyby chcieć opisać to miasto jednym słowem, byłoby to: ruch. Mumbaj jest ciągle w ruchu.
To miasto, które przerosło samo siebie: atrakcyjność ekonomiczna, marzenia o karierze spowodowały, że emigranci z dużego obszaru Indii ciągną do Mumbaju w poszukiwaniu lepszego życia. Ponad 12 milionów ludzi kisi się na bagnistym cyplu i okolicach*. Mumbaj to miasto Ludzi Naprawdę Bogatych: właścicieli, akcjonariuszy, aktorów Bollywood, mafiozów Bollywood, polityków, polityków mafii, itd. To miasto wieżowców otoczonych slumsami. Ze względu na presję na przestrzeń, ceny nieruchomości potrafią zadziwić nawet człowieka z Bogatego Zachodu. Niektóre, modne dzielnice mają ceny jednego m2 na poziomie kilkunastu tysięcy USD. Kawalerka w super fikuśnym, nowo budowanym wieżowcu potrafi kosztować ponad 2.5mln zł. Wszystko to w ultra-kontrastowym środowisku, w którym dom za 2 miliardy USD (najdroższy dom mieszkalny na świecie, poza pałacem Buckingham) stoi obok straganów ludzi, którzy mają jedynie stragan na kółkach i wegetują na ulicy od dnia do dnia.
Mumbaj nie jest dla ludzi słabych. Ludzie słabi spadają ze szczebla na szczebel drabiny ekonomicznej na Dół. Dół w Indiach jest bardzo, bardzo głęboki :> 
Mumbaj jest miastem toksycznym. Klimat tropikalnego miasta na wybrzeżu oceanu zabija. Klimat bagien (moskity w porze monsunowej) zabija. Zanieczyszczenie powietrza (150-400 razy większe od zanieczyszczeniami mikrocząstkami w mojej okolicy) zabija. Hałas, brak miejsca, koszta życia zabijają.

W Mumbaju albo odnosisz sukces, albo wegetujesz, albo giniesz, pechowa mróweczko.

*miasto się rozrasta na północ i na wschód. Z racji tego, że "Mumbaj właściwy" leży na cyplu, miasto "Nowy Mumbaj" położone na wschodzie jest połączone z "właściwym" nowowybudowanym (oddany kilka miesięcy temu) mostem o długości chyba 25km. Ale to nie koniec, władze wydały pozwolenie na budowę kolejnego miasta satelity - "Trzeci Mumbaj" już jest planowany, można kupować działki i mieszkania! :) 

Mumbaj ma jeszcze jeden problem: komunikacja. Transport drogowy jest obecnie legendarnie kiepski ze względu na masowe roboty. Co z tymi robotami? Władze wreszcie zaczęły rozbudowywać komunikację publiczną. To megacity ma jedynie dwie linie pociągów podmiejskich. Codziennie dojeżdża nimi do pracy kilka milionów ludzi. Rocznie do kilku tysięcy z nich ginie na torach. Jeździliśmy tymi pociągami, zazwyczaj w najniższej klasie, w największym tłoku. O wrażeniach o tym napiszę niżej.

Po co pojechałem do Mumbaju? Nie po to, żeby oglądać banalne wieżowce, centra handlowe, czy Wrota Indii. Do Mumbaju pojechałem, żeby wejść do...

Dharavi

Dharavi to słynny z filmu Slumdog Millionaire slums położony w bardzo atrakcyjnym centrum Mumbaju. To nie jest jedyny slums w mieście, ale wyróżnia się swoją "stałością" (stoi już chyba ponad 100 lat), oraz zagęszczeniem populacji. W Dharavi, na ponad 2km kwadratowych, żyje ponad 1 milion ludzi - to jeden z najgęściej zaludnionych obszarów naszej planety. 
Dharavi to mikropaństwo w mieście. To nie jest po prostu kupa blaszaków mieszkalnych, to miejsce z biznesami, parkiem, setkami firm, magazynów, itd. Dharavi to nie jest też Dół. Dharavi to cel, który trzeba osiągnąć. Z racji położenia, jest chyba bardzo atrakcyjnym miejscem do mieszkania dla mumbajskich pracowników. Żeby mieszkać w tym slumsie, musi cię być na to stać :> 
Jak można się domyśleć, to miejsce brutalne z gigantyczną dynamiką ludzkich zachowań. Gdybym miał użyć jednego słowa do opisania Dharavi, byłoby to: życie. W Dharavi czujesz, że żyjesz i jesteś częścią wielkiego mrowiska. Wszystko jest skompresowane, blisko siebie. Nigdy nie jesteś sam.

Fotografia w Dharavi. To sprawa skomplikowana. Jeżeli chce się wynająć przewodnika, fotografia nie będzie możliwa. Nie ma nikogo, kto by zabrał cię tam z aparatem. Dharavi oficjalnie nie lubi fotografii. Moi drodzy, to jest permanentnie nielegalny slums, wypełniony milionem nielegalnych emigrantów (mieszkających tam czasami od kilku pokoleń), z setkami firm z szarej strefy, z własną mafią, zasadami życia. Dharavi to wielka szara strefa i myślę że trzeba tam po prostu kierować się instynktem.
Z racji tego, jak to miejsce wygląda i braku możliwości wynajmu lokalnego fixera/guida z renomowanej firmy, który by się zgodził na zabranie aparatu, uznaliśmy że wejdziemy w Dharavi na własną rękę, sami.
Nie wydarzyło nam się kompletnie nic negatywnego. Byliśmy często sensacją, ale nikt żadnej krzywdy nam nie zrobił. Zero stresu pod tym względem.
Uznałem jednak, że nasze wejście będzie ograniczone pewnymi zasadami, oto one:
- zero foto prywatności. To duże ograniczenie, bo prywatność w Dharavi nie jest zbytnio prywatna :> 
- zero foto ludzi Na Samym Dole. Widzieliśmy rzeczy no...niepokojące, przytłaczające, straszne. Nie fotografowaliśmy ich.
- zero wchodzenia w ciemne korytarze i alejki. Nie sądzę żeby w dzień nam się coś stało, ale nie chcieliśmy drażnić ludzi.


Dobra, ciekawe czy ktokolwiek to wszystko przeczytał :D Lecę z fotami:
temp-Image-Kdrg-Lh.avif

temp-Image4u7-ES6.avif

temp-Image-ASHCv-B.avif

temp-Image-Pq22cx.avif

temp-Image-Fbs-Qx6.avif

temp-Image-Wz-Yq-Sw.avif

temp-Imager-LC56-W.avif

temp-Imagel-FKRze.avif

temp-Image0gbr-OI.avif

temp-Image1-L1v-P4.avif

temp-Image08-Llb-X.avif

temp-Image-Pl-NFTF.avif

temp-Imager4b-SNK.avif

temp-Imagez-Vo-Jv-T.avif

Ciąg dalszy niebawem :)

  • Like 4
  • Thanks 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciąg dalszy życia ulicznego Dharavi:
2024-India-Mumbai-23.jpg

2024-India-Mumbai-24.jpg

2024-India-Mumbai-28.jpg

a2024-India-Mumbai-14.jpg

a2024-India-Mumbai-36.jpg

a2024-India-Mumbai-53.jpg

a2024-India-Mumbai-49.jpg

2024-India-Mumbai-51.jpg

2024-India-Mumbai-38.jpg

2024-India-Mumbai-31.jpg

  • Thanks 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytane całe ;) strasznie tam przytłaczająco musi być.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak to z Indiami: i tak i nie ;) Osoba z zewnątrz, do tego biała (ciągle podziwiam inżynierię społeczną Anglików) ma ten komfort, że może zobaczyć i doznać tego nie będąc częścią realiów. Do tego, mimo tego wszystkiego, czuć tam życie i energię na poziomie nieosiągalnym w np. Europie.
W Dharavi też jest bardzo mocne poczucie wspólnoty (no, w jakimś stopniu jest to wymuszone realiami). W jakiejś książce o Mumbaju czytałem o marzeniach wielu ludzi z Dharavi - marzeniach o przejściu na ekonomiczny poziom wyżej i kupnie mieszkania w wieżowcu. Czasami takie wyrzeczenie okazuje się być rozczarowujące dla osiągającego taki sukces :> 

Jeszcze kilka fot z tego miejsca, nieco szerszej perspektywy:
To tak naprawdę to nie jest wysypisko śmieci, a miejsce ich segregacji.
temp-Image6s-Bjp-K.avif

Są też jednak miejsca po prostu totalnie zaśmiecone. Mumbaj jest bogaty, jak na Indie i widać to także w postaci większego nakładu środków na np. sprzątanie...ale takie miejsca dalej się widzi. Mrowisko Indii Północnych...
temp-Imageiy-IWk4.avif

temp-Image-W6y-EHg.avif

temp-Image-VQBDeo.avif

temp-Imagek1n-QFp.avif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A teraz taka eee ciekawostka. Indie się przygotowują do wyborów krajowych, co oznacza manifestacje i wiece polityczne. Odradza się turystom zbliżania do polityki...my zignorowaliśmy te zalecenia i wpadliśmy w sidła lokalnych polityków. Jednego dnia podczas spaceru po Dharavi spotkaliśmy parę wiecy, podczas robienia zdjęć na jednym...nagle nam wręczono jakieś plakaciki z hasłami wyborczymi i lokalne szychy sobie z nami zrobiły zdjęcia. Dobrze że tylko komórkami, bez jakiegoś filmowania :) Szczęście w nieszczęściu: to był wiec jednej z głównej partii, więc jeszcze spoko (nie wpadliśmy na manifestację jakiś ekstremistów :E), ale to partia opozycyjna, jadąca po partii rządzącej. Partia rządząca nie lubi jak się po nich jedzie :> W wyborach wygra, one to tylko taka zabawa...
W każdym razie przypadkiem uwikłaliśmy się w indyjską grę polityczną :E 
Acha. Postulaty na plakatach to była walka z korupcją...buhahaha, w Indiach.

Oto kilka fot z wiecu:
temp-Image-DBj-BFe.avif

temp-Imagengw396.avif

temp-Image-NJQK2o.avif

temp-Imageo-BEjbi.avif

temp-Imagep-XIK08.avif

temp-Imageu-A6-Hbd.avif

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, jagular napisał:

Postulaty na plakatach to była walka z korupcją...buhahaha, w Indiach.

To znaczy jest tam tak duża korupcja, czy wręcz jej nie ma?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poza Wami było tam dużo innych osób, że tak się wyrażę nie pasujących do otoczenia ? :szczerbaty:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
9 godzin temu, Kyle_PL napisał:

To znaczy jest tam tak duża korupcja, czy wręcz jej nie ma?

Jest powszechna i wbudowana w realia.

Godzinę temu, Klakier1984 napisał:

Poza Wami było tam dużo innych osób, że tak się wyrażę nie pasujących do otoczenia ? :szczerbaty:

W miejscach, które nie są turystyczne/rozreklamowane na tripadvisorze/yt: w zasadzie w ogóle. Czasami nie widzieliśmy bladej twarzy przez dni.

Edytowane przez jagular

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@jagular

Skąd ta Twoja żałoba z opisu? Powrót do kraju chyba taki straszny nie jest? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żałoba? Powrót do którego kraju? Nie zrozumiałem :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napis pod Twoim nickiem oznacza „siedmiodniowa żałoba”. Tak twierdzi google translate :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No to gugiel się wyłożył na najprawdopodobniej najbardziej popularnych znakach w ogóle używanych w sanskrycie ;) Wstyd gugiel...

Te znaki oznaczają Śiwę, jednego z głównych bóstw hinduizmu. Spodobał mi się gagatek, bo jest uzdolniony w wielu tematach :E To asceta, niszczyciel i do tego tancerz. Oraz zapewne jeszcze z 47383639457 różnych innych specjalności, w tym większość pewnie się wykluczających wzajemnie.

Edytowane przez jagular

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podróże po Mumbaju:
Jak wyżej napisałem, Mumbaj ma problem w postaci bardzo niewydolnej komunikacji publicznej, w związku z czym najbardziej optymalnym środkiem transportu w dzień, na dłuższe dystanse, jest pociąg podmiejski.
Wszystkie stereotypowe opinie i informacje o jeździe takimi pociągami wydają się być prawdziwe: pociągi są legendarnie zatłoczone (w godzinach szczytu), drzwi mają na stałe zablokowane w pozycji otwartej (oczywiście także podczas jazdy), ruszają bez względu na to czy ludzie jeszcze wchodzą czy już nie wchodzą do wagonów. Jest mnóstwo rodzajów wagonów: od klasy (1sza, 2ga), przez płeć (wspólne, tylko dla kobiet, tylko dla mężczyzn), do wagonów dla ludzi niepełnosprawnych.
Nasze doświadczenia z jazdą tymi pociągami są w zasadzie pozytywne: ludzie, mimo że nie znają pojęcia kolejki i przestrzeni osobistej, jakoś sobie radzą w tych warunkach. Da się przepchać do drzwi, ludzie ustępują miejsca, przepuszczają się wewnątrz wagonów. Kobiety, zwłaszcza turystki, są traktowane z kurtuazją :) Pasażerowie, tak jak we wszelkich filmach, bardzo często uwieszają się przy drzwiach (no, w zasadzie to przy otworach na wejście/wyjście). Czasami tu chodzi o brawurę, ale zazwyczaj po prostu o ochłodzenie się podczas jazdy oraz o brak miejsca w wagonie.
Bilety są tanie, nawet jak na warunki indyjskie. Bilet na jazdę trwającą kilkadziesiąt minut, powrotny, to koszt 10 rupii, czyli około 48 groszy :)
temp-Image-Gt-Tl-Sg.avif
Szczerze mówiąc, dziwiliśmy się że w ogóle bilety są w sprzedaży: nie ma możliwości sprawdzania ilu pasażerów te bilety ma :) Mimo to ludzie bilety kupują - nie mam pojęcia jednak, jak duży procent pasażerów to robi.
temp-Imagen177-OJ.avif

Nieliczne momenty braku tłoku w wagonach:
temp-Imagebsj8uz.avif

temp-Image-WAkh0n.avif

Z jazdą pociągiem podmiejskim w Mumbaju wiąże się jeszcze jedna sprawa. Nieco mniej miła...W pociągach i na stacjach jest stosunkowo dużo żebraków, w różnym stanie okaleczenia, biedy, ludzkiej tragedii. Liczną grupą są żebrający ślepcy.
Co z nimi zrobić? Co zrobić ze ślepcem bez dłoni? No cóż, mumbajczycy nie dają chętnie jałmużny takim żebrakom. Właściwą postawą jest chyba naśladowanie lokalsow.
Dlaczego?
Dlatego, że ślepi kalecy to niewolnicy mafii. Mafia "produkuje" ślepych kaleków z dzieci ulicy, sierot, ludzi którym się nie udało. Oczy są czasami wypalane, czasami wydłubywane, czasami w oczy idą zastrzyki trucizny. Ciało jest okaleczane żeby wzbudzić większe emocje. Żebracy są utrzymywani w stanie niedożywienia, żeby być bardziej skuteczni. Tych ludzi się produkuje i nimi handluje. Dobrze żebrzący żebrak kosztuje około 70000 rupii, czyli ponad 3K zł. Jedyną metodą na ukrócenie tego bestialstwa jest odcięcie ich od źródła dochodu...

Kogo jeszcze można spotkać? No...hidżre na łowach :) Hidżre to transseksualiści przebrani za kobiety. Pociągi to dobre miejsce na zbieranie przez nich (nie?) haraczu. Kto zapłaci, ten zostanie pobłogosławiony. Kto nie zapłaci, zostanie dźgnięty paznokciem, opierdzielony, lub przeklęty. Płaci stosunkowo dużo ludzi.

  • Thanks 2
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Część II:  Amritsar

Po Świętym Mieście Pieniądza, Mumbaju, odwiedziliśmy Święte Miasto Sikhów, Amritsar.

Amritsar jest położony blisko północnej granicy Indii z Pakistanem. Znany jest głównie jako stolica religii Sikhizmu, ewentualnie jako baza wypadowa do odwiedzenia Wagah Border - przejścia granicznego pomiędzy Indiami i Pakistanem, na którym odbywa się codziennie malownicza ceremonia zamknięcia granicy.

Miasto przywitało nas zupełnie innym klimatem od miast leżących bardziej na południe subkontynentu: było o wiele zimniej. Miasto wygląda też inaczej z powodu innego koloru smogu/pyłu w powietrzu - o ile miasta takie jak Delhi, Varanasi, Mumbai wydają się zawieszone w chmurze koloru pomarańczowego, to Amritsar to chmura szarości. Miasto wygląda też na biedniejsze od megacities na południu, widać że to już prowincja.

Jak można oczekiwać po Świętym Mieście Sikhów, można tu ich spotkać bardzo dużo, w tym charakterystycznych mnichów-wojowników w dużych turbanach i z bronią białą. Centrum kultu Sikhizmu jest słynna Złota Świątynia otoczona świętym basenem, w którym się czasami kąpią pielgrzymi.

Sikhizm jest otwarcie nastawiony przyjaźnie do wszystkich innych religii świata. To religia nie znająca podziałów kastowych (Indie!), religijnych oraz stawiająca na równi kobiety i mężczyzn. To religia filozofów, wojowników oraz służby ludziom. To ostatnie jest obecne chyba w każdej religii świata, ale u Sikhów to jest tak naprawdę: w każdej gurudwarze (świątyni) Sikhizmu jest możliwość uzyskania darmowego posiłku, pomocy, noclegu. Religijni Sikhowie mają obowiązek życiowy służyć innym, między innymi poprzez wolontariat w świątyni.

Złota Świątynia to największa gurudwara na Ziemi, a także największa darmowa, masowa stołówka na świecie. W szczycie zapotrzebowania jest w stanie wydawać setki tysięcy posiłków dziennie, jest otwarta zawsze, 24 godziny na dobę. Zjeść w niej może każdy, każdy bez względu na status majątkowy, religię, jest mile widziany. Zjedliśmy kilka razy posiłek w tej stołówce - to oczywiście wegetariański, prosty, ale smaczny posiłek. Nie korzystaliśmy z gościny noclegu - potrzebujących jest bardzo dużo, warunki są oczywiście spartańskie (chociaż podobno dla turystów z Zachodu zostawiane są pokoje w dobrym stanie).

Zabrano nas w stołówce na wycieczkę po kuchni oraz myjni naczyń - żywność jest produkowana w większości profesjonalnie masowo, jedynie część jest robiona dalej ręcznie dla ludzi chcących odpracować swoją powinność dla społeczeństwa. Myjnia naczyń jest duża i czysta: naczynia po jedzeniu przechodzą przez 5 etapów mycia.

Mimo powyższego, Sikhizm może być uznany za religię kontrowersyjną ze względu na chociażby nie tak dawne wydarzenia: w 1984 separatyści sikhijscy okupując Świątynię starli się z wojskiem indyjskim. Skończyło się to brutalnym szturmem, a następnie morderstwem premier Indii w akcie zemsty. W Amritsarze jest też mauzoleum upamiętniające masowy mord ludności cywilnej przez wojska brytyjskie w 1919. Historia Sikhów to historia obrony przed atakami, stąd mnisi-wojownicy, zawsze gotowi na odparcie ataku.

Po tej ścianie tekstu, którą być może przeczyta jedynie kolega Klakier1984 :E czas na zdjęcia:
temp-Image2-F8g1-H.avif

temp-Imagea073d5.avif




 

temp-Imageab-Dc-E1.avif

temp-Image-Gz-Fg-Xx.avif

temp-Imagej87rio.avif

temp-Image-Kg49bb.avif

temp-Imagemzxf-L0.avif

temp-Image-NGyn-KT.avif

temp-Imager2w3xk.avif

temp-Imagex-Qht-Av.avif

 

  • Like 1
  • Thanks 2
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Złota Świątynia:
temp-Imagehb-N82v.avif

temp-Image-Az-X33-N.avif

temp-Image-Rm-WFfh.avif

temp-Imagek-Sokex.avif

temp-Image-KU7ypo.avif

temp-Image-Kvmr-D8.avif

temp-Imagep50zcg.avif

temp-Imageq-Ya3-MV.avif

temp-Image-R10-TWd.avif

  • Thanks 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciąg dalszy z ulic Amritsaru:
temp-Image5-YXkb8.avif

temp-Imagedmps-Jq.avif

temp-Image-F6jfd-S.avif

temp-Image-Gw-Ei56.avif

temp-Imagehx3-KZj.avif

temp-Imageim-Pa-MP.avif

temp-Image-Leg-XJi.avif

temp-Image-O6-Dfn-Q.avif

temp-Imagep-Qs-XAK.avif

temp-Image-Vb-K3i-P.avif

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I kilka kolejnych zdjęć z ulic Amritsaru:
2024-India-Amritsar-16.jpg

2024-India-Amritsar-17.jpg

2024-India-Amritsar-18.jpg

2024-India-Amritsar-20.jpg

2024-India-Amritsar-22.jpg

2024-India-Amritsar-23.jpg

2024-India-Amritsar-24.jpg

2024-India-Amritsar-37.jpg

2024-India-Amritsar-38.jpg

2024-India-Amritsar-39.jpg

2024-India-Amritsar-47.jpg

2024-India-Amritsar-48.jpg

  • Like 1
  • Thanks 1
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Część III: Varanasi

To był nasz drugi raz w tym mieście. Mieście szalonym, magicznym, absurdalnym. Mieście życia i śmierci.
Mark Twain odwiedził Varanasi pod koniec XIX wieku i był zafascynowany tym, jak to miasto wygląda. Pisał że "Benares (poprzednia nazwa miasta) jest starsze od historii".

Wróciliśmy do Varanasi z powodu festiwalu Maha Shivaratri - odbywającej się co roku szczególnie celebrowanej ceremonii zaślubin boga Śiwy z boginią Parwati. Na festiwalu czasami można spotkać Aghori, wyznawców prehinduistycznego kultu Śiwy, odbywa się w tym dniu także wiele przedstawień ulicznych. Całe miasto jest pełne pielgrzymów z całych Indii, którzy potrafią stać przez dobę w specjalnie wyznaczonych kolejkach do świątyni, które powinni w tym dniu odwiedzić.
Tym razem niestety festiwal był mniej 'hardkorowy', jak czasami bywa. Tym razem również mieliśmy trochę problemów w Varanasi z hotelami - było trudno znaleść dobry w dobrej cenie, było głoooośno.
Varanasi, jeszcze bardziej wypełnione pielgrzymami niż zazwyczaj, nas wymęczyło. Kiepski sen swoje robił. Miasto nas też troszkę (tylko) rozczarowało: Varanasi się zmienia (!!), pojawiły się nowe budynki, nowe świątynie - i nie wszystko jest tak klimatyczne, jakby się oczekiwało od jednego z najstarszych miast na Ziemi.
Mimo wszystko naszą ponowną wizytę będziemy pamiętać. Będziemy pamiętać wędrówki z tłumem bosych pielgrzymów (z pomalowanymi stopami) po labiryncie starożytnych uliczek, a także, jak zawsze, wieczorne ceremonie puja, które szczególnie udokumentowałem w poprzedniej relacji.
Mimo fascynacji miastem, nie jestem pewien czy odwiedzimy je jeszcze raz. Szkoda sobie psuć pierwsze wrażenia, eksplozji chaosu jakim dostaliśmy z kopa w twarz, kiedy pierwszy raz wysiedliśmy z tuk tuka na ulicy tego miasta. Jeżeli jednak wrócimy do szalonego Varanasi, będziemy chyba nocować w okolicznym Sarnath - również świętej miejscowości, ale tym razem buddyzmu.

Zapraszam do zdjęć, będę wrzucał serie po kilka:2024-India-Varanasi-01.jpg

2024-India-Varanasi-02.jpg

2024-India-Varanasi-03.jpg

2024-India-Varanasi-04.jpg

2024-India-Varanasi-05.jpg

2024-India-Varanasi-06.jpg

2024-India-Varanasi-07.jpg

2024-India-Varanasi-08.jpg

2024-India-Varanasi-09.jpg

2024-India-Varanasi-10.jpg

2024-India-Varanasi-11.jpg
 

  • Thanks 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...