Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Agnes

Miniopowiadanie "Alicja"

Rekomendowane odpowiedzi

"Lubię wpadać do Alicji.

Przychodzę do niej się odstresować. Dziś mi się udało konkursowo - wpadłam lekko przyduszona duchotą u nas panującą. Od progu rzuciłam hasłem: "Alicjo, potrzeba mi świeżego powietrza!" i dopadłam do okna chcąc je szerzej otworzyć. Klamka lekko (lekko, przysięgam!) dotknięta przeze mnie wykonała piękny łuk paraboliczny i rzuciła się do kosza ku uciesze Alicji, która od 5 sekund usiłowała mi powiedzieć, że okno bardziej się nie da otworzyć, ale cóż, byłam za szybka.

- No to teraz wyciągaj! - uśmiechnęła się do mnie trochę zlośliwie Alicja

Hmmm.. kosz był pełen - bo Alicja robiła porządki.

- A niech cię, dziś porządki - mruczałam pod nosem, delikatnie odchylając na boki kolejne papierki, bibułki, skórki od bananów i inne śmieci.

Alicja kulała się po fotelu ze śmiechu.

Wyłowiłam klamkę! Ale do okna nie pasowała... Alicja przez łzy śmiechu wyjąkała: tam taki bolec jest jeszcze, musisz go znaleźć.

- Aha!... A mogę wysypać ci kosz na podłogę i potem wrzucać z powrotem wszystkie śmieci?...

Alicja spadła z fotela.

Nie podnosiłam jej, zajęta koszem.

Zmobilizowałam i zatrzymałam ostatkiem sił odbiegające mnie żwawym galopkiem rozumne myśli i wygrzebałam z nich tę dotyczącą fizyki, reszcie pozwalając zbiec. Myśl brzmiała - przedmioty ciężkie spadają na dół. Bolec jest ciężki.

Taaa.... wyciągnęłam worek z kosza i rzuciłam okiem przez folię na jego spód. Bolec był.

Delikatnie rozpoczęłam próby przemieszczania go ku górze.

Alicja piała i płakała (ze śmiechu) na podłodze. Ja klęczałam z koszem w objęciach.

W drzwiach stanął Konrad. Miał zmartwioną minę. Nie dziwię mu się - właśnie się dowiedział, że pracuje z wariatkami. Wyjaśniłyśmy (przynajmniej próbowałyśmy) wyrywając sobie wzajemnie pudełko z chusteczkami do otarcia łez (śmiechu), że to tylko taka rozrywka: wyrywanie klamki i wrzucanie jej do kosza i potem jej szukanie.

Konrad pokiwał smutno głową i wyszedł. Nie wiem, czy uwierzył.

Alicja wdrapała się na fotel. Ja włożyłam bolec z klamką do okna. I tak nie chciał się trzymać. Cholerny bolec.

Po powrocie do siebie dowiedziałam się, czemu mi było tak duszno. Rano ktoś włączył grzejnik. W kwietniu!

Lubię wpadać do Alicji.

 

ps. Pracowałyśmy w jednej firmie - w różnych pokojach, ona miała z oknem, a ja bez."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Alicja spadła z fotela.

Nie podnosiłam jej, zajęta koszem

:rotfl:

Bardzo głupio mi to pisać, kiedy akurat Walkiria męczy się z kompem, ale cóż: bardzo wesołe, bezpretensjonalne, na luzie. Uśmiałem się przy tym. Czyje to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Moje.

:o:o:o Oooo! Serio? To podziwiam, masz talent. :thumbup::thumb: Zazdroszczę.

Kiedy napisałaś? To fragment czegoś większego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czy to z życia wzięte? Alicja->Agnieszka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisałam jakieś 2 lata temu, żaden fragment, co skończona całość. Z życia wzięte, Alicja istnieje naprawdę, tyle że ma inaczej na imię, a ja wyławiałam klamkę z kosza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no nie, jedna pracuje w pokoju bez okien a druga w pokoju bez klamek, łącze sie w smutku, pracuję czasami w garażu, ani okien, ani klamek...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo w stylu Chmielewskiej jak na moj gust.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ten koleś co wszedł musiał mieć mine jak was zobaczył, nie chciałbym mieć takiego miejsca pracy.......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bardzo w stylu Chmielewskiej jak na moj gust.
Cieszę się, że to zauważyłeś. Pewnie za dużo jej czytam i za bardzo mi się podoba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I mnie się podoba :) I faktycznie, w bardzo sympatyczny sposób duch Chmielewskiej się tu zaznacza :) Ponieważ także pisuję sobie od czasu do czasu różne drobiażdżki dla odprężenia, podpytałem Agnes, czy mogę tu umieścić jakąś - dostałem pozwolenie :) A zatem...

 

Gdy byłem ostatnio na prezentacji w Stolycy, przyczepił się do mnie

pewien architekt. Pyta: pan jest grafikiem, TAK? (zapytał, akcentując owo

tak) Ja mówię: tak. On: a ja jestem instalatorem i projektantem kanaliZACJI!

(z naciskiem na zacji) Miło mi, odrzekłem (choć wcale nie zaczynało mi być

miło, zapewne przez to ZACJI) Czy wie pan, powiedział celując we mnie

czerstwym palcem, czy wie pan, że składa się pan z RUR?! (z naciskiem na

rur) Przyznałem, zgodnie z prawdą, że fakt ten został mi uświadomiony dopiero

przez niego. HAAAA! (z naciskiem na całość) powiedział radośnie architekt.

Pan się składa z rur, ja się składam z rur, ona się składa z rur (tu wcelował

w jakąś boguduchawinną hostessę, która nawet, jeśli w istocie składała się

z rur, to wedle mojej oceny były to rury całkiem interesujące) Wszystkie

drzewa składają się z rur, proszę pANA!! (z naciskiem na ANA) Ponieważ nie

zdradzałem wyraźnych objawów zaskoczenia czy olśnienia tą niezwykłą

informacją (zdarza mi się czasem oglądać Strefę 11 i czytać relacje z niektórych

afer politycznych, panie, czym są rury...), architekt postanowił przygwoździć

mnie ostatecznie i nieodwołalnie...

 

A czy zdaje pan sobie sprawę, że nasz przemysł rurowy jest jescze bardzo

niedoskonAŁY - stwierdził ze smutkiem, naciskając nieszczęsne ały i wznosząc

oczy w górę, zapewne ku świętemu Rurentemu Kolanko, patronowi hydraulików.

Tu nagle zwiesił głos i uniósł nade mną rozpostarte dłonie, a oczy roziskrzyły

mu się niebezpiecznie... ale moje biuro projektowe rozpoczęło prace nad

nową generacją RUR (nacisk podwinął ogon i sam się położył w odpowiednim

miejscu). To będą kanalizacje działające na zasadzie jelit, sa-mo-pom-pu-ją-ce!

Wybaczcie, że nie wiem, co działo się wówczas z naciskiem, ale pod wrażeniem

gestykulacji architekta, ukazującej pracę owych rur, a która moim tęsknym

myślom kazała powędrować w całkiem inne rejony oraz pod presją jego głosu,

od jakiegoś czasu wycofywałem się na z góry upatrzone pozycje. Pech chciał,

że były one już zajęte przez rzutnik stojący na mobilnym stoliku, toteż moje

zdezorientowane rurowate jestestwo z najwyższym jedynie trudem utrzymało

równowagę. Owo zachwianie miało swoje pozytywne aspekty, rzuciło bowiem

pewien obraz na cechy wizualne mojego interlokutora, które w natłoku wrażeń

uszły mojej uwadze. Otóż, rozmówca mój ubrany był w nienaganny szary

garnitur w prążki, ciemnoszarą gładką koszulę, prosty, lecz zasadniczo klasyczny

krawat oraz fioletowe ADIDASY. (tutaj nacisk, korzystając z chwili przerwy w

wypowiedzi inżyniera przeskoczył na chwilę do moich myśli). Dostrzegłszy dość

znaczny stopień dysonansu, wszystkie moje rury poczęły przybierać postać

pokorną, przytłoczoną powagą chwili oraz pełną dobrodusznego uśmiechu.

Zacząłem nerwowo przypominać sobie o różnych niebezpiecznych przedmiotach,

które także mają kształt rur i modliłem się, aby tak doskonale zorientowana w

tej materii persona nie dysponowała żadną z nich lub, co gorsza bogatym ich

arsenałem. Na szczęście rozmowa, dzięki mojemu wybitnemu zaangażowaniu,

o które na jej początku w życiu bym się nie posądzał, przedłużyła się do

kolejnej prezentacji, a ja chyłkiem pod tujami umknąłem na miękkich jeszcze

rurach...

 

Dobra, nie zanudzam :) Ostatnio wykopałem to akurat i tak mi wpadło :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisałam jakieś 2 lata temu, żaden fragment, co skończona całość. Z życia wzięte, Alicja istnieje naprawdę, tyle że ma inaczej na imię, a ja wyławiałam klamkę z kosza.

 

 

Szczęka o beton.............................

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na temat tekstu Agnes z całym szacunkiem nie będę się wypowiadać... ...nie lubie chmielewskiej... włąsnei tego jej stylu... nie wiem dlaczego poprostu... a owy tekst mi nią śmierdzi że sie tak wyraże...

ale mimo wszystko pełen szacunek dla autorki [w tym wypadku dla Agnes] :kwiatek:

 

 

natomiast tekst piteq heh... skąd wiedziałeś? ...przydażyło mi sie coś niezwykle podobnego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

piteq - świetne. Od ostatniego nawiasu wykrystalizuj (bo cię słowa przytłoczyły) i będzie genialnie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
piteq - świetne. Od ostatniego nawiasu wykrystalizuj (bo cię słowa przytłoczyły) i będzie genialnie :)

 

AGNES NIGDY NIE CZYTAŁEM TAK KRÓTKIEGO OPOWIADANIA I NIE WIEDZIAŁEM,ŻE TAK MOŻNA

(TO BYŁO NA MARGINESIE)

A OPOWIADANKO FAJNE, NAWET TROSZECZKĘ WIĘCEJ JAK FAJNE :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
piteq - świetne. Od ostatniego nawiasu wykrystalizuj (bo cię słowa przytłoczyły) i będzie genialnie :)

 

Masz zupełną rację :) Zamotałem... Odmotam i jak mi się uda, wrzucę poprawkę :)

 

przydażyło mi sie coś niezwykle podobnego... 

 

Hehe... :D Opisz! :D Lubię takie historie... jakby mi ktoś wcześniej powiedział, że spotkam takich agentów, to bym nie uwierzył za grosz :) A jeszcze fajniejsza (?) story przydarzyła mi się kiedyś, jak w najbardziej wyszukany sposób dostałem kosza. Ale to kiedyś może założę inny wątek :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A jeszcze fajniejsza (?) story przydarzyła mi się kiedyś, jak w najbardziej wyszukany sposób dostałem kosza. Ale to kiedyś może założę inny wątek :)
A do tego czasu mamy sobie poobgryzać paluszki z niecierpliwości?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A jeszcze fajniejsza (?) story przydarzyła mi się kiedyś, jak w najbardziej wyszukany sposób dostałem kosza. Ale to kiedyś może założę inny wątek :)
A do tego czasu mamy sobie poobgryzać paluszki z niecierpliwości?

 

Się uśmiechnąłem i przetrząsnąłem zbiory w poszukiwaniu tego, co wówczas spłodziłem (napisałem to na forum kafeteria.pl, którego już od dawna nie odwiedzam - a tam - zniknęło z archiwów). Dorwałem tekst na dysku, przeczytałem i... Hm... kiedyś wydawało mi się to (...) Spróbuję zrobić upgrade :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Spróbuję zrobić upgrade :D
Ja czekam. Oddzielny wątek!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Hehe... :D Opisz! :D Lubię takie historie... jakby mi ktoś wcześniej powiedział, że spotkam takich agentów, to bym nie uwierzył za grosz :)
fajniejsza napewno nie.... poprostu podczass jednej z imprez kolaga próbował mi własnie udowodnić że ludzię śą z takich gumowych rur....

swoją drogą był tak przekonujący że byłam gotowa mu uwierzyć :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
poprostu podczass jednej z imprez kolaga próbował mi własnie udowodnić że ludzię śą z takich gumowych rur.... 

 

Ja oczywiście rozumiem... :D I o nic go nie posądzam, każdy ma swój świat i swoje teorie rozliczne, rozświetla kagankiem swych niezwykłych idei umysły ludzi chłonnych wiedzy... :D Z drugiej strony, jeśliby przyjrzeć się układowi naczyń krwionośnych... :)

 

swoją drogą był tak przekonujący że byłam gotowa mu uwierzyć 

 

[Ktoś kiedyś gdzieś] powiedział, że na początku nie to jest ważne, CO facet mówi, lecz JAK to robi ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z drugiej strony, jeśliby przyjrzeć się układowi naczyń krwionośnych... :)
...jak w to uwierzysz to będziesz mógł się zginać w miejscach w których jest to nie możliwe.... ..przynajmniej tak twierdził owy kolega... ;)
 

[Ktoś kiedyś gdzieś] powiedział, że na początku nie to jest ważne, CO facet mówi, lecz JAK to robi ;)

..hm... fakt... czasem słowa nie mają znaczenia... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Się uśmiechnąłem i przetrząsnąłem zbiory w poszukiwaniu tego, co wówczas spłodziłem (napisałem to na forum kafeteria.pl, którego już od dawna nie odwiedzam - a tam - zniknęło z archiwów). Dorwałem tekst na dysku, przeczytałem i... Hm... kiedyś wydawało mi się to (...) Spróbuję zrobić upgrade :D

Korzystając z okazji, że piteq jest (JEST!), to ja przypominam. Zapewne okaże się, że dysk rok temu odszedł do Krainy Wiecznych Formatów. A może...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...