Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Agnes

Patrick Süskind "Pachnidło"

Rekomendowane odpowiedzi

Książka o człowieku, który był wyjątkowy - miał nadnaturalną, ponadprzeciętną zdolność do wyczuwania zapachów. Były dla niego wszystkim - dla zapachów żył, dla zdobycia najpiękniejszego zapachu na świecie posunął się najdalej, jak tylko można.Trudno o tej książce pisać tak, aby nie zdradzić za dużo, a jednocześnie zaintrygować...

 

Więc napiszę o głównym bohaterze. Miałam co do niego mieszane uczucia, do momentu, aż nie skończyłam książki, a zaraz potem nie skończyłam następnej (to się z sobą wiąże).

Mieszane - Na plus dla bohatera: bo to biedne dziecko było, trudne dzieciństwo, walka o życie wręcz. To zawsze rozczula, ale teraz myślę, że to był świadomy zamysł autora, by dać coś umysłowi "na pożarcie", by zaczął analizować i nie potępiał od razu. Na drugi plus: bo miał cele jakieś szczytne, ambitne, i taką jakąś wolę w sobie, by do tego celu dążyć za wszelką cenę. Założył coś sobie, zawziął się i nie spoczął, póki nie dopiął swego. To też zawsze jakoś tak wygląda pozytywnie...Co poza tym? Ach! To, czego on właściwie chciał: czyli miłości! Miłość - uczucie jak najbardziej pozytywne (jeśli się je wymawia bez dodatkowcyh przymiotników), więc i człowiek, który tak chce miłości, jest coś wart.

Cóż więc na minus? Ano to, że najprościej mówiąc, do celu dążył po trupach w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zabijał bez litości, beznamiętnie, a czasem nieświadomie... gdy przez dziwny splot wydarzeń ginął ktoś z jego otoczenia.

 

Tak więc po przeczytaniu miałam dylemat, jak to rozsądzić, jak się ustosunkować, bo wcale nie było mi łatwo tak od razu, coś odrzucało, coś usprawiedliwiało. Więc dla odprężenia przeczytałam jedną z książek mojej ukochanej, a mało znanej autorki p. Tey. I, co ciekawe - jedno zdanie doprowadziło mnie do ładu. Patologiczna próżność - czyli to, co jest nieodłączną cechą przestępców (tych, co to z premedytacją). Próżność to nie jest stanie przed lustrem i podziwianie się, to cecha umysłu. To mówienie sobie "muszę to mieć, bo JA tego chcę, jeśli ktoś stanie mi na drodze, usunę go, bo będzie MI przeszkadzał". To skrajnie destrukcyjna cecha.

 

W świetle powyższego bohater jest kimś z gruntu złym.

 

I po dojściu do tego jakże zwięzłego wniosku mogę z czystym sumieniem polecić książkę każdemu, kto lubi się nad lekturą pozastanawiać po przeczytaniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agnes, całkowicie się z Tobą zgadzam (który to już raz, swoją drogą...). Czytałem ją dawno temu, ale tyle pamiętam, że sam miałem taki dylemat. Nie doszedłem do równie ładnej konkluzji jak Ty, ale tym ciekawsze, że po tylu latach to wraca i to w takiej formie. Dzięki.

A książkę także polecam, no a dla Xandry - lektura obowiązkowa :D Pewnie zresztą zna ją na pamięć ;):D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że xandra czytała :cool: . Choć nie znam na pamięć, no... może koniec ;) .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W świetle powyższego bohater jest kimś z gruntu złym.

A dla mnie to klasyczny przykład neurotyka :P . A był taki bo brakowało mu człowieczeństwa do którego dążył. Miłość jest rzeczą ludzką nieprawdaż... Książka jest przewrotna, opisuje kogoś kto właćiwie człowiekiem nie jest iniby mu na tym nie zależy ale do człowieczeństwa ( do miłości ) dąży. czy jeśli dązy do miłości jest z gruntu zły?

.Ja odwołam się do innej ,bardziej znanej autorki. Swgo czasu Karen Horney opisała tzw. błędne koło wynikające z neurotycznej potrzeby miłości. To było jakos tak - lęk ( tutaj bohater został z góry odrzucony)-nadmierna potrzeba miłości wiąząca się z poczuciem odtrącenia i żadanie miłości bezwarunkowej w razie odtrącenia tych żądań i wynikajaca z tego wrogość -> potrzeba stłumienia w sobie wrogości by być qakceptowanym -> napięcie które powstaje w wyniku owej wrogości - to prowadzi do leku a lęk do potrzeby poczucia bezpieczeństwa.

 

To chyba było tak o ile czegoś nie pochrzaniłam

 

No ale nie należy mojej wypowiedzi nie należy traktować zupełnie serio. Ot takie pierwsze skojarzenie po przeczytaniu Twojego posta Agnes.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pachnidło czytałam lata temu, a to co mi utkwiło w pamięci to zapachy... były tak opisane, że czasem sie je czuło - absolutne mistrzostwo świata.

A bohater - podobało mi się to, co robił... no i strasznie samotny był

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A bohater - podobało mi się to, co robił...

Taaak? Hm, chyba muszę jeszcze raz przeczytać... . A może tyle czerwieni na avatarku to nie przypadek? ;):D

no i strasznie samotny był

W tym kontekście, to chyba nie dziwi?...

A dla mnie to klasyczny przykład neurotyka :P

Bo Ty wszędzie takich wypatrzysz :P:D Naczytałaś się o nerwicach i teraz wszędzie je widzisz ;):D

Ja odwołam się do innej, bardziej znanej autorki

No tak, z deszczu pod rynnę... . Tey Horney też nie znam :( Mam poczytać? :D Na psychologii chyba spałem, bo tylko Aronsona zapamiętałem :D I jeszcze niejaki Kępiński ;)

No ale nie należy mojej wypowiedzi traktować zupełnie serio

Nie? A mi się podoba, i co z tym zrobić? :(

Ot takie pierwsze skojarzenie po przeczytaniu Twojego posta Agnes

Czekamy na drugie i kolejne, oczywiście :)

Choć nie znam na pamięć, no... może koniec ;)

Jeśli dobrze pamiętam koniec, to Ci się nie dziwię ;):D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I jeszcze jedno. Małgorzatko, spójrz na avatarka niejakiej Lorellin, czy mi się zdaje, czy też widać pewne ich podobieństwo?... Przypadkowe, oczywiście :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pachnidlo lecialo kiedyś w odcinkach w Trójce. Nie czytalem ale sluchalem :-)

"Dogadzanie" sobie kosztem innych jest zawsze zle. Nie zależnie od tego, czy się ma jakieś ponadprzeciętne zdolności czy nie. Gościa z Ludzie i myszy bylo mi żal. W Pachnidle żal mi bylo ofiar.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Choć nie znam na pamięć, no... może koniec 

Trudno go nie zapamiętać :P

Bo Ty wszędzie takich wypatrzysz  Naczytałaś się o nerwicach i teraz wszędzie je widzisz 

Po ww lekturze przede wszystkim w sobie :P

Mam poczytać? 

Tobie stanowczo odradzam , a wręcz zabraniam ;):P

Nie? A mi się podoba, i co z tym zrobić?

:o TaK? No to,zachwycać sie dalej

Czekamy na drugie i kolejne, oczywiście

To specjalnie dla Ciebie Burzyn

Coś ala system de Sade'a

Natura bohatera to typ natury pierwotnej. zasadą natury jest ostateczne spełnienie czyli destrukcja, która łaczy się z ideoą czystości ( czyli Sadyczna "czysta zbrodnia") Ludzkie cierpienie pozwala oczyścić i odkupić takiej naturze. Ale chyba znowu coś zaczęłam komplikować, chyba powinnam sięgnąc do źródeł, ale nie mam pod ręką :(

Ale powymądrzć się miło :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To specjalnie dla Ciebie Burzyn

A już myślałem, że dzisiaj nikt o mnie nie pamięta... . A jak pamięta, to chce się pozbyć.

Coś ala system de Sade'a

Jesteś jego miłośniczką? :P "Justyna czyli nieszczęścia cnoty" i "120 dni Sodomy" to Twoje ulubione lektury? Luby też jest zwolennikiem? Teraz rozumiem ten kaganek, to nie przenośnia, tylko zwykła świeczka do przypalania :P:D

Ale powymądrzać się miło :P

Miło czytać :) Serio.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A jak pamięta, to chce się pozbyć

Mójżeś Ty biedaku :glaszcze:

 

 

Teraz rozumiem ten kaganek, to nie przenośnia, tylko zwykła świeczka do przypalania

 

Znając twoje masochistyczne upodobania to pewniw chciałbyś się dołączyć :P;):D

Może i świeczka, ale nieco wyrafinowana :P:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Burzynie musze przyznać, że podobieństwo rzeczywiście jest, przypadkowe oczywiście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ksiażka jest rewelacyjna.Przeczytałam jednym tchem i przyznaje,że sięgne po nią raz jeszcze.Jesi chodzi o ofiary ... w życiu jest podobnie,niszczysz jedno aby stworzyć drugie.

Tak było,jest i będzie ...

Sama umiejętność opisania zapachów...coś pieknego(choć niektóre z nich były obrzydliwe :) )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyżby mały żal że nie

Stanley K.

Pożyjemy zobaczymy.

Ale IMHO raczej ksiązce nie dorówna

a może nie ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytając "Pachnidło" nie mogłem opędzić się od natrętnej myśli, że wszystko w tej książce jest podporządkowane celowi nadrzędnemu: żeby było efektownie :( Co zresztą autorowi wyszło, bo ma do tego talent i bardzo sprawne pióro/komputer/niepotrzebne skreślić. Ale w sumie jakoś mnie to efekciarstwo znużyło, prawdę mówiąc... Czy tylko mnie skojarzyła się całość z książkami Harrisa i postacią doktora Lectera? Przy wszystkich różnicach mam wrażenie, że jednak coś tu zostało przejęte. Ekranizacja, oczywiście, będzie jak najbardziej - przecież książka się sprzedała.

 

Agnes - Josephine Tey pisywała książki, w których ja osobiście bardziej ceniłem opisy środowisk, obyczajów itp., bo psychologia (z zastrzeżeniem IMHO) to jej wychodziła, hmmm, różnie. Sceny, w których np. główna bohaterka na koniec spogląda dziewczynie w oczy i znienacka dostrzega tam głębiny zła w postaci próżności, o której pisałaś - a widywała się z nią każdego dnia - raczej mnie nie przekonują, prawdę mówiąc :) Nie mówiąc już o sileniu się na naśladowanie Agathy Christie. Ale słuszności przytoczonego przez Ciebie zdania o próżności raczej nie będę podważał.

 

Czyżbym gdzieś tu dostrzegł zapotrzebowanie na dyskusję o filozofii pewnego Alphonse'a? :cool:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na litość boską, gdzie Josephine Tey naśladuje Agatę Christie?? Konkrety, konkrety!

 

Bo nie wiem jeszcze, czy już mi nadepnąłeś na odcisk, czy jeszcze nie...

 

edit: oczywiście to było do Ciebie, anomalocaris.

 

[Edytowane: 4/11/2004 przez Agnes]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na litość boską, gdzie Josephine Tey naśladuje Agatę Christie?? Konkrety, konkrety! 

Bo nie wiem jeszcze, czy już mi nadepnąłeś na odcisk, czy jeszcze nie...

Cóż, mnie się niektóre jej książki wyraźnie kojarzyły (nie akcją!!) zwłaszcza z cyklem o pannie Marple - BTW, u Tey występowała niejaka panna Pym, jeśli dobrze pamiętam? Nie tylko zresztą, skojarzyłem odniesienia do pustynnych przygód np. Prawdą jest, że czytałem obie panie już lata temu i pamiętam to wyraźne wrażenie z tamtego okresu - jeśli więc jest to aż tak istotne, to na konkretne konkrety musisz dłuższą chwilę poczekać, nim zajrzę do któregoś ciemnego kąta biblioteczki i przejrzę...

A przy okazji - co oburzającego w tym porównaniu?? Agatha pisała krystalicznie czysto - uczyłem się dawno temu na niej angielskiego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panna Pym - dobrze, występowała, aczkolwiek książki z jej udziałem przeczytałam i nie zapadły mi w pamięci aż tak bardzo. Dlatego też nie będę się sprzeczać, możliwe, że klimat jest podobny, możliwe, że bohaterka jest podobna do panny Marple. Sprawdzę, czy mam coś z nią na półce.

Dla mnie główną postacią w książkach Tey jest Alec Grant, to już z jej późniejszego okresu chyba, dojrzalszego (nie jestem pewna, czy w tym momencie nie zmyślam, też to muszę sprawdzić) - i w tym kontekście aluzja do naśladownictwa jest oburzająca.

 

Przy okazji - " silenie się na naśladowanie" jest wyrażeniem pejoratywnym.

Ha!

 

Zlazło nam z tematu, nie?

ps. Nigdziebądź też przeczytałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dla mnie główną postacią w książkach Tey jest Alec Grant, to już z jej późniejszego okresu chyba, dojrzalszego (nie jestem pewna, czy w tym momencie nie zmyślam, też to muszę sprawdzić) - i w tym kontekście aluzja do naśladownictwa jest oburzająca.

Niech będzie oburzająca - nie oburzę się :) Nie wszystko tej Tey ;) czytałem i mało co z tego dobrze pamiętam. Przyjmuję, że jest, jak mówisz.

Przy okazji - " silenie się na naśladowanie" jest wyrażeniem pejoratywnym. Ha!

Też nie będę się bronił, choć chyba dużo zależy od tego, kto i kogo. Ale to prawda, Agatha w dobrej formie wydawała mi się znacznie ciekawsza. Tyle, że za dużo napisała, by nawet większość mogła być naprawdę dobra :(

Zlazło nam z tematu, nie?

ps. Nigdziebądź też przeczytałam.

No to sio do wątku o Strugackich i opowiadaj :P Ha!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

książka bardzo fajna (ale niestety zgubiłam ją i nie przeczytałam do końca) ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No to sio do wątku o Strugackich i opowiadaj  :P Ha!
A dlaczego Strugackich? Może oddzielny?...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...