Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Agnes

[przeczytane] Ursula LeGuin "Lewa ręka ciemności"

Rekomendowane odpowiedzi

Zachęcona rekomendacjami burzyna i mrówy, przeczytałam niedawno. Zaskoczyła mnie autorka, nie ma co. Myślałam, że będzie to coś z kierunku fantasy (chyba ktoś kiedyś mnie w błąd wprowadził, a może termin fantasy ma różne, jeszcze nie do końca mi znane znaczenia), a to coś innego...

 

Krótko - wysłannik związku światów (takie galaktyczne ONZ) przybywa na planetę Zima, by nakłonić jej władze do przyłączenia się do związku. Niby powinno pójść gładko - wysłannik i mieszkańcy planety są podobni wyglądem, na mniej więcej tym samym poziomie intelektualnym, powinni się porozumieć bez problemu. Gdyby nie jeden szkopuł - całkowicie inny model życia, ściśle związany z płcią, a raczej jej brakiem u mieszkańców Zimy (wiem, że to nie całkiem tak, ale skrótem piszę - są hermafrodytami)

 

Co mnie ujęło -tak szeroko i dogłębnie przedstawiony problem wzajemnej komunikacji - tej podskórnej, podświadomej. I to przedstawiony z obu stron! Pani LeGuin nakreśliła tak wyraziste i pełne postacie, że niemalże wchodzimy im do głowy i czujemy ich myśli.

Bo, jak tak się zastanowić, to rzeczywiście różnice w psychice dwóch istot, niby subtelne, mogą zaważyć na ewentualnym kontakcie.

Kontakt i zrozumienie dwóch ras... to nie tak hop siup, napęd przyświetlny, jesteśmy w innym świecie, da się rozmwiać z tubylcami? To po kłopocie. Wcale nie.

Trzeba się umieć zrozumieć, trzeba przełamać w sobie bariery. Strachu, braku akceptacji. I niby to wszystko osadzone w świecie gdzieś daleko, a przecież całkiem nasze.. jak się odrzuci tę otoczkę s-f.

 

Co bardzo podobało mi się w książce? A parę rzeczy. Teoria, że nieznośna niepewność przyszłości pozwala nam żyć. Że trzeba wiedzieć, jakich pytań nie zadawać (o!). Ciekawa teoria, że dwupłciowość jest powodem wszelakich wojen, pierwotną i zawoalowaną ich przyczyną. I to, że tak usilnie z kart książki wydobywa się nakaz "zajrzyj w duszę!". Nadinterpretacja? Może. Trudno.

Jeszcze - jedna scena - wstrząsająca jak dla mnie, no może nie na miarę Wezuwiusza, ale jednak... wysłannik, człowiek przecież, przez lata przebywał na planecie obcej sobie, i (co pocieszające) umiał się przełamać, umiał zrozumieć inną istotę mimo jej inności. Tylko - kiedy dotarli do niego jego właśni pobratymcy - widział ich inaczej. Jak to było? (z pamięci będzie) "Widział nie ludzkie, a męskie czy kobiece twarze przed sobą". Oj... no niedobrze.

 

I tym mało optymistycznym akcentem kończę to przydługie ględzenie (na szczęście zaglądają tu tylko zapaleńcy zdolni to wytrzymać).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytłem.

Fajne.

Coś jak rozmowa międziy kobietą a mężczyzną. Czasami.

 

Pozdrawiam umiejących czytać (książki).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytałem :)

Fajne :)

Coś jak rozmowa między kobietami a mężczyzanmi (czasami).

 

Pozdro dla umiejących jeszcze czytać (książki).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
(...)I to, że tak usilnie z kart książki wydobywa się nakaz "zajrzyj w duszę!".

Gdyby tak wszyscy wyciagali takie wnioski...

Agnes, ja na to nie wpadlem! Dawno to bylo, ale bylo. Jednak przeczytam to jeszcze raz...

Co do gledzenia, dlaczego tak malo..?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co do gledzenia, dlaczego tak malo..?
Mało??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co mnie ujęło (...)

Dlaczego ja nie potrafię tego tak ładnie ująć, jak Ty, Agnes? :(:cry:;) Może dlatego, że czytałem, gdy byłem bardzo młody? :D Jest jeszcze inna możliwość, ale tę na pewno ktoś inny przytoczy... :P:D :D

Kontakt i zrozumienie dwóch ras... to nie tak hop siup, napęd przyświetlny, jesteśmy w innym świecie, da się rozmawiać z tubylcami? To po kłopocie. Wcale nie

Właśnie, prawie co druga książka SF jest o kontakcie międzyrasowym ( bez podtekstów zazwyczaj, chociaż taka Wężopanna z Wegi z "Dalekich szlaków" Sniegowa była nawet chętna... :P ) , a bardzo niewiele z nich traktuje temat poważnie. Wyszły tu chyba na jaw w najbardziej widoczny sposób antropologiczne korzenie Le Guin, po jej rodzicach, a i sama chyba się tym pasjonowała. Zresztą, takie dywagacje nie muszą od razu sięgać tylko w przestrzeń kosmiczną, często są po prostu odniesieniem do ziemskich tematów, naszego tu i teraz. Czy trzeba daleko szukać, żeby znaleźć problem "inności"?... (nie myślę o mutantach typu Mav i Black_Dog ;):D ). " I niby to wszystko osadzone w świecie gdzieś daleko, a przecież całkiem nasze.. jak się odrzuci tę otoczkę s-f."

Co bardzo podobało mi się w książce? A parę rzeczy. Teoria, że nieznośna niepewność przyszłości pozwala nam żyć.

Nieznośna? I teoria? Chyba raczej tylko na pierwszy rzut oka znajomość przyszłości jest tak kusząca; nieznośna by raczej była jej znajomość.

Że trzeba wiedzieć, jakich pytań nie zadawać (o!)

Jakich pytań, Agnes? Np. jak spisali się Dżedaje w nocy? ;):P:D

Ciekawa teoria, że dwupłciowość jest powodem wszelakich wojen, pierwotną i zawoalowaną ich przyczyną

Ciekawa, ale jakoś mnie nie przekonuje, może jestem zbyt wielką szowinistyczną męską świnią?... :D

I to, że tak usilnie z kart książki wydobywa się nakaz "zajrzyj w duszę!"

Tak, coś w tym jest.

Ale niekiedy "ciekawe" rzeczy można tam znaleźć, a raczej nieciekawe... .

I tym mało optymistycznym akcentem kończę to przydługie ględzenie (na szczęście zaglądają tu tylko zapaleńcy zdolni to wytrzymać)

Mnie to kadzą, rzekł Burzyn... :P:D;)

Żadne przydługie, powtórzę za Mrówą: "dlaczego tak malo..?" :D

Dzięki, Agnes. Takie teksty bardziej układają w głowie.

 

I jeszcze a propos innych książek o "kontaktach"; ciekawy jest "Człowiek w Labiryncie" Roberta Silverberga.

 

PS. Prawie cały ten tekst musiałem przepisać "z głowy", bo dosłownie na sam koniec przypadkowo zamknąłem okno i go skasowałem... :( Może lepiej by było już nie pisać, ale na nieszczęście dla Was się zawziąłem, co raczej rzadko mi się zdarza ;):D

 

[Edytowane: 9/2/2004 przez burzyn]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak off-topic. Poprawiłem ten -1 w liczbie postów :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja tak off-topic. Poprawiłem ten -1 w liczbie postów :)
A dziękuję. Rzuciłeś choć okiem na moje wypociny? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jam jest ten ktory zniszczy doszczetnie FANTASY!!!! HAHAHA..... Juz szykuje sie zamach na valkiria.net;)))))))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jam jest ten ktory zniszczy doszczetnie FANTASY!!!! HAHAHA..... Juz szykuje sie zamach na valkiria.net;)))))))

:scratchhead:

:brow:

:Up_to_s:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  ............ Rzuciłeś choć okiem na moje wypociny? ;)

Rzuciłem aczkolwiek pytanie nie było do mnie :)

No to teraz czekamy na recenzję

Le Guin "Urodziny Świata"

albo

"Czarnoksiężnika z Archipelagu."

 

To ja wtedy cichutko wrzucę

"Opowieści z Ziemiomorza" oraz "Inny wiatr" który właśnie kończę i dorzucę Ostatni (jak narazie tom na temat Endera)

Wrzuciłbym wcześniej ale miałem problemy egzystencjalne.

Czekam(y) (czytaj. prosimy/proszę).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mrówa:

Gdyby tak wszyscy wyciagali takie wnioski...

Agnes, ja na to nie wpadlem! Dawno to bylo, ale bylo. Jednak przeczytam to jeszcze raz...

Bo tak naprawdę to w każdej książce jest to, co się w niej chce zobaczyć. A to się zmienia z każdym czytaniem, z każdym słowem usłyszanym o niej właśnie. Dlatego lubię dyskutować o literaturze. E tam, zaraz dyskutować... A może tego, co ja tam zobaczyłam, wcale nie ma, może mi się zdawało? I na tym to polega.

 

burzyn:

Wyszły tu chyba na jaw w najbardziej widoczny sposób antropologiczne korzenie Le Guin, po jej rodzicach, a i sama chyba się tym pasjonowała. Zresztą, takie dywagacje nie muszą od razu sięgać tylko w przestrzeń kosmiczną, często są po prostu odniesieniem do ziemskich tematów, naszego tu i teraz. Czy trzeba daleko szukać, żeby znaleźć problem "inności"?
Antropologiczne korzenie Ursuli? Może, ale bardziej psychologia i humanizm w szeroko pojętym znaczeniu tego słowa. A do tego wielka intuicja i fantazja. I tak wszystko, co sobie pomyślimy wypływa z nas samych, siłą rzeczy jest obarczone brzemieniem człowieczeństwa, te wzorce... czasem tylko i tylko niektórzy potrafią się od tego oderwać, choć na krótko.

Chyba raczej tylko na pierwszy rzut oka znajomość przyszłości jest tak kusząca; nieznośna by raczej była jej znajomość
A jednak tak wiele niektórzy z nas robią, by ją poznać - to gdzieś tkwi w człowieku, burzyn, zapewniam cię.

 
Że trzeba wiedzieć, jakich pytań nie zadawać (o!)

Jakich pytań, Agnes? Np. jak spisali się Dżedaje w nocy?

Właśnie takich. Dokładnie :D

 
Ciekawa teoria, że dwupłciowość jest powodem wszelakich wojen, pierwotną i zawoalowaną ich przyczyną
Ciekawa, ale jakoś mnie nie przekonuje, może jestem zbyt wielką szowinistyczną męską świnią?...
E nie. Tam też to było słabo i niezobowiązująco wspomniane, ot, teoria jedna z wielu...

 
I to, że tak usilnie z kart książki wydobywa się nakaz "zajrzyj w duszę!"

Tak, coś w tym jest.

Ale niekiedy "ciekawe" rzeczy można tam znaleźć, a raczej nieciekawe... .

Tu jeszcze pytanie, w czyją duszę zaglądamy.

I jeszcze a propos innych książek o "kontaktach"; ciekawy jest "Człowiek w Labiryncie" Roberta Silverberga.

Zapamiętam, że wspomniałeś o tym, kiedyś odszukam ten wątek.

 

I nie waż się już cytować! :) Za dużo tego będzie... Nie wiem, czy się nie pogubiłam w tych "guote" na górze... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowanie i ja muszę koniecznie przreczytać tę książkę! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No to teraz czekamy na recenzję

Le Guin "Urodziny Świata"albo "Czarnoksiężnika z Archipelagu."

Ale ja tego nie mam! Nie mogę przeczytać...

 

To ja wtedy cichutko wrzucę "Opowieści z Ziemiomorza" oraz "Inny wiatr" który właśnie kończę i dorzucę Ostatni (jak narazie tom na temat Endera)

Nie zastanawiaj się, tylko pisz!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mrówa:

Gdyby tak wszyscy wyciagali takie wnioski...

Agnes, ja na to nie wpadlem! Dawno to bylo, ale bylo. Jednak przeczytam to jeszcze raz...

Bo tak naprawdę to w każdej książce jest to, co się w niej chce zobaczyć. A to się zmienia z każdym czytaniem, z każdym słowem usłyszanym o niej właśnie. Dlatego lubię dyskutować o literaturze. E tam, zaraz dyskutować... A może tego, co ja tam zobaczyłam, wcale nie ma, może mi się zdawało? I na tym to polega.

Agnes

Pewne ramy zawsze zostają. My tylko ubarwiamy, jak jest co ubarwić... "Przymiotników" jest przecież wiele..."Rzeczownik" to "rzeczownik...

He,he i nie wiem o co chodzi :).........Ubarwiamy?......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pewne ramy zawsze zostają. My tylko ubarwiamy, jak jest co ubarwić... "Przymiotników" jest przecież wiele..."Rzeczownik" to "rzeczownik...
Tak, racja, rzeczownik to rzeczownik. Fakt. Tylko weź rzeczownik "dialog". Jaki namacalny, rozmowa dwóch osób, nie ulega wątpliwości. A teraz autor dostawi jeden przymiotnik "hipotetyczny".

I co? Namacalny dalej? Był? A może będzie? A może mógłby być, gdyby... gdyby co? No właśnie - na tym polega znajdowanie w literaturze tego, co nam odpowiada....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewne ramy zawsze zostają. My tylko ubarwiamy, jak jest co ubarwić... "Przymiotników" jest przecież wiele..."Rzeczownik" to "rzeczownik...

Tak, racja, rzeczownik to rzeczownik. Fakt. Tylko weź rzeczownik "dialog". Jaki namacalny, rozmowa dwóch osób, nie ulega wątpliwości. A teraz autor dostawi jeden przymiotnik "hipotetyczny".

I co? Namacalny dalej? Był? A może będzie? A może mógłby być, gdyby... gdyby co? No właśnie - na tym polega znajdowanie w literaturze tego, co nam odpowiada....

Racje jednak masz... I nie bynajmniej hipotetyczna... I bez autora...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
I nie waż się już cytować! :)

No co Ty, Agnes?! Chcesz mi odebrać jedną z ostatnich przyjemności? :( Całe szczęście,że jeszcze Najukochańsza Żona mi pozostaje :D Chyba...

OK Postaram się więc bez cytatów. No, prawie :P:D

Najpierw odniosę się do tego, co napisałaś Mrówie: "w każdej książce jest to, co się w niej chce zobaczyć". W dużej mierze tak, rzeczywiście tak jest. Od siebie dodałbym jeszcze tylko, że decydujące jest to, co ma się w swojej głowie. Jeśli jest w niej sporo wiedzy, i to najlepiej takiej "poukładanej", jeśli potrafi się analizować i wyciągać wnioski, to tym więcej się z takich lektur wynosi. Mam wrażenie wręcz, że niektórzy widzą więcej niż sam autor :rotfl: I dobrze :) Odnosi się to, rzecz jasna, nie tylko do książek. Oglądanie filmu przez Walkirię to całkiem co innego, niż przeze mnie. Niby ten sam film, niby z fizjologicznego punktu widzenia ta sama czynność (czyli oglądanie :) ), ale rezultaty często skrajnie rózne. I nie mówię o westernach, Walkirio :D A przynajmniej - nie tylko... ;):D

Znajomość przyszłości. Nie twierdzę, że nie tkwi w nas chęć poznania przyszłości. Tkwi, i to dobrze; ale jeszcze lepiej, że póki co przewidzieć się jej nie da. Myślę o takim przywidywaniu dzień po dniu, godzina po godzinie, co ma mi (albo komuś innemu) się przydarzyć. Mówię o pewności, a nie prawdopodobieństwie. Może jednak Bóg gra w kości?... ;):D

W czyją duszę? Swoją, oczywiście. W inną jest jeszcze trudniej, o ile możliwe.

I na koniec kwestia Dżedajów :D Musieli spisać się całkiem nieźle, skoro tak szeroko się uśmiechnęłaś :D;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, burzyn, też spróbuję bez cytatów.

Wiedzy, którą ma się w głowie - no tak, tu widać, jak pijesz do wiedzy filmowej Walkirii i z tego punktu widzenia masz rację, ale tylko z tego. Bo czytać książkę - to co innego. Tu nie wiedza jest ważna, tylko intuicja, nastrój, wyobraźnia... wiedza najmniej. Tak sądzę. To nie szkoła podstawowa z rozbiorem wiersza, gdzie ważne jest, by znać biografię autora i pod tym kątem analizować utwór.

Z tymi kośćmi - tak, masz rację, Bóg gra w kości. A że znaczone.... przez nas... tym lepsza gra, prawda?

Dusza - o, to absolutnie masz rację! W swoją, swoją, przede wszystkim swoją. Ale nie tylko. W czyjąś też można zajrzeć. I pozwolisz, że już nie będę tego rozwijać.

Ostatnią kwestię pominę, to nie ten wątek.

Pozdrawiam z szerokim uśmiechem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
 

I na koniec kwestia Dżedajów :D Musieli spisać się całkiem nieźle, skoro tak szeroko się uśmiechnęłaś :D;)

Uczona bestia, a nie wie, jakich pytań się nie zadaje... :D

 

 

p.s.

Żartowałem!!!* Też czasami jestem bestia... :P

* Copyrite by Toyak02

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wybacz, Agnes, ale pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić :) I nie chodzi o Dżedajów :D

Odbiór KAŻDEGO dzieła, czy to będzie książka, czy film, czy obraz, czy co tam jeszcze, zależy od tego, co się ma w głowie. Owszem, wrażliwość, " intuicja, nastrój, wyobraźnia...", tak, zgadzam się, ale kiedy nie znasz połowy użytych przez autora słów lub aluzji do jakichś wydarzeń (literackich, historycznych, naukowych,...) , to odbiór może być mocno zubożony lub wręcz wypaczony. Oczywiście, zależy to też od tego, jaką książkę mamy na myśli. Czym innym są "Dzieci z Bullerbyn", czym innym "Mistrz i Małgorzata", a jeszcze czym innym "Imię róży". Lektura tej ostatniej przeze mnie, a -na przykład- przez Leszka Kołakowskiego to jakby dwie trudno przystające do siebie historie; dzięki swej wiedzy choćby tylko filozoficznej na pewno zauważy więcej "smaczków" albo -przeciwnie- niedoróbek. I może to znacząco wpłynąć na obraz całości.

Intuicja jest pomocna, ale nawet w przypadku wierszy może zawieść. Poza tym, jedno drugiego nie wyklucza, powiedziałbym nawet, że wiedza wspomaga intuicję :) ; wiedza i intuicja mogą i powinny się uzupełniać, a nie zastępować, prawda? ;):D

Nastrój? Raczej tworzony przez książkę, pewnie? Tak, ważna sprawa, związana chyba z wyczuciem słowa, z oczytaniem, ale to wydaje mi się najprostsze, większość ludzi nie ma z tym problemów. Tak myślę.

Wyobraźnia? O, tak, potężna rzecz. Zgadzam się w stu procentach. Także nie wyklucza się z wiedzą, ale podobnie jak intuicja powinny być komplementarne ( :D nie mogłem się powstrzymać przed użyciem "obcego" słowa , od razu mądrzej brzmi niż banalne uzupełniać :D)

Podsumowując, bo się rozpisałem jak Kraszewski :D Uważam wiedzę za element ważny przy odbiorze; jak ważny, zależy od konkretnej książki.

Nie będziesz rozwijać wątku o swojej duszy? :( O, szkoda... ;):D Ciekawie by było :D

No dobra, już przestaję, bo Dżedaje ostatnio patrzą na mnie jakoś tak dziwnie, że dreszcz przechodzi ;):D Chyba się im naraziłem, a to niebezpieczni przeciwnicy :D

 

Pozdr. z szerokim uśmiechem!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wybacz, Agnes, ale pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić :) I nie chodzi o Dżedajów :D

A to nie jest przypadkiem podtekst podstepny... :D

Odbiór KAŻDEGO dzieła, czy to będzie książka, czy film, czy obraz, czy co tam jeszcze, zależy od tego, co się ma w głowie.(...)

Burzyn

Na tym powinienes zakonczyc. To jest wlasnie wyobraznia, nastroj, wrazliwosc itd...Reszta. Jaka reszta. Nie ma juz nic inngo...

No dobra, już przestaję, bo Dżedaje ostatnio patrzą na mnie jakoś tak dziwnie, że dreszcz przechodzi ;):D Chyba się im naraziłem, a to niebezpieczni przeciwnicy :D

Ja nic nie wiem. A ten drugi....... To On lysy jest..... :P:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
to nie jest przypadkiem podtekst podstepny... :D

Podstępny? Podtekst? U mnie?... :D

Burzyn

Na tym powinienes zakonczyc. To jest wlasnie wyobraznia, nastroj, wrazliwosc itd...Reszta. Jaka reszta. Nie ma juz nic innego...

Kończę więc :D

Ja nic nie wiem. A ten drugi....... To On lysy jest..... :P:D

Łysy brunet?... :D:rotfl:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałam twoją wypowiedź, burzyn, i już, już prawie skłonna byłam przyznać ci rację... ale przypomniałam sobie, że ostatnio przeczytałam "Tequilę". Jak Bozię kocham, szczerze przyznam, że połowy słów nie rozumiałam....

 

 

 

...a książka bardzo mi się podobała.

 

Dlatego przyznaję ci tylko kawałek racji, ten kawałek o uzupełnianiu. I to też nie zawsze, nie zawsze! Czasem jest tylko tak, jak pisze mrówa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A, to ja tu starannie przeoczyłam wątek dżedajów... burzyn wścibski jest*....

 

Za karę możesz mi pozazdrościć, Walkiria to świetna dziewczyna ... ;)

 

* - zgadnie ktoś, z czego to sparafrazowany cytat? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...