Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Agnes

[konkurs] Mężowie i żony

Rekomendowane odpowiedzi

Temat konkursu chyba nikogo nie dziwi, prawda? Świeżo poślubiona żona nie mogła dać nic innego.

 

Do rzeczy więc: formuła konkursu tradycyjna (co prawda mój małżonek wymyślił nieco inną, ale to sobie zostawię na jakąś inną okazję, mam nadzieję, że będzie taka), czyli proszę odgadnąć, skąd pochodzą poniższe cytaty. Za autora jeden punkt, za tytuł drugi. Gdzieniegdzie wygwiadkowałam nazwiska bądź imiona, jako zbyt oczywiste. Ale nie wszędzie.

1. Magowie miewają dzieci. Oczywiście. I to chyba nawet częściej, niż zdaje się niewiniątkom. Lecz żony i pełne rodziny są naprawdę rzadkością. Jaka kobieta chciałaby związać się na całe życie z Obserwatorem, który znałby jej najskrytsze myśli, lub Iskrą podpalającym sprzęty w chwili gniewu?

Kobieta dzielnie trwająca u boku Słonego ma na imię Księżycowy Kwiat. To imię wiernie oddaje cały jej wdzięk. Szła ku nam po sypkim piasku nadmorskim jakby płynęła. Lecz, zamiast podziwiać jej zgrabną postać, nie wiedziałem, gdzie podziać oczy. Nie miała na sobie niczego, prócz kawałka powiewnej tkaniny, zawiązanego wokół bioder, oraz lśniącego naszyjnika ze szklanych kulek. Objęła męża, witając go czule po długiej rozłące, a on bez żadnego skrępowania całował ją w szyję. Absolutnie nie przejmowali się obecnością obcych.

 

2. Jego oczy obiegły okrągłą, równomiernie oświetloną salę i znieruchomiały, kiedy dostrzegł w głębi stojącą obok fotela H*. Wymieniliśmy bły-skawiczne spojrzenia, przymknąłem powieki, wtedy skłonił się lekko, a ja, wpadając w towarzyski ton, powiedziałem:

- To jest doktor S*, H* - S*, to... moja żona.

- Jestem... bardzo mało widzialnym członkiem załogi i dlatego... - pauza przedłużyła się niebezpiecznie - nie miałem okazji poznać... - H* uśmiechnęła się i podała mu rękę, którą uścisnął, jak mi się zdawało, z pewnym osłupieniem, zamrugał kilka razy powiekami i stał patrząc na nią, aż wziąłem go za ramię.

 

3. Groźny? - powtórzył pan Bóbr. - Nie sły-szałaś, co powiedziała moja żona? Oczywiście, że jest groźny. Ale jest dobry. Powiedziałem wam, że on jest Królem.

 

4. - Po prostu... wyjdziesz za niego – powiedziała stanowczo Niania. Magrat wstrzymała oddech. Imbryk grzechotał w jej dłoni.

- To okropne – powiedziała.

- Wolałabym umrzeć – warknęła Agnes. Po nocy poślubnej, dodała Perdita.

- Och, to nie musi być wcale długie małżeństwo – mówiła dalej Niania. – Schowasz zaostrzony kołek w podwiązce i młody mężulek będzie zimnym trupem, zanim zdążą pokroić weselny kołacz.

 

5. Człowiek, który wynalazł wir całkowitego zrozumienia, zrobił to w zasadzie tylko dlatego, że chciał zagrać żonie na nerwach.

Trin Tragula – bo tak się nazywał – był marzycielem, myślicielem, lubiącym abstrakcyjne i teoretyczne dociekania filozofem czy – jak wyraziłaby to jego żona – przygłupem.

Bez przerwy ciosała mu kołki na głowie, jak niesamowicie wiele czasu spędza na gapieniu się bez sensu w kosmos, łamaniu głowy nad mechanizmem działania agrafki albo robieniu spektralnej analizy ponczowego tortu.

– Zacznij nareszcie odróżniać, co jest ważne, a co nie! – powtarzała bez przerwy, czasem nie mniej niż trzydzieści osiem razy w ciągu dnia.

Tak więc zbudował wir całkowitego zrozumienia – żeby jej pokazać.

Z jednego końca wsadził wyekstrapolowaną z kawałka ponczowego tortu rzeczywistość, z drugiego żonę i kiedy włączył wir, w jednej chwili ujrzała nieskończoność stworzenia oraz – we właściwej skali – siebie.

Trin Tragula był przerażony, bowiem wstrząs unicestwił jej umysł, ku swemu zadowoleniu stwierdził jednak, iż przekonująco udowodnił, że jeżeli życie chce istnieć we wszechświecie o tak wielkich rozmiarach, nie może pozwolić sobie na luksus odróżniania, co jest ważne, a co nie.

 

6. - To wszystko bardzo pięknie! - krzyczał Montag. - Ale o co oni są wściekli? Kim są ci ludzie? Kim jest ten mężczyzna i ta kobieta? Czy to mąż i żona, czy rozwiedzeni, narzeczeni, co? Dobry Boże, przecież tu się nic nie trzyma kupy.

- Oni... - mówiła Mildred. - Więc oni, oni się pokłócili, widzisz. Oni w ogóle dużo się kłócą. Powinieneś słuchać. Zdaje się, że to małżeństwo. Tak, to małżeństwo. No?

I jak by trzy ściany nie wystarczały, rychło miało być ich cztery, by spełnić marzenie do końca, i był otwarty wóz, a Mildred pędziła po mieście z szybkością stu mil na godzinę, on krzyczał do niej a ona do niego i oboje usiłowali usłyszeć, co się mówi, ale słyszeli tylko ryk wozu. - Przynajmniej trzymaj się minimum! - wrzeszczał. - Co? - krzyczała. - Zwolnij do pięćdziesięciu pięciu mil, minimum - krzyczał. - Że co? - pisnęła przeraźliwie. - Szybkość! - wrzasnął. A ona dodała gazu do stu pięciu mil pozbawiając go tchu w piersi.

Kiedy wyszli z wozu, miała uszy zapchane muszelkami.

 

7. Dwadzieścia lat temu poślubiła Karola nie dla żadnych pieniędzy, tylko tak jakby z miłości, chociaż fakt, że nie żył w nędzy, miał swoje znaczenie. Był przystojny, wzrostu więcej niż średniego, szczupły, błyskotliwy, inteligentny, nieco ironicznie dowcipny, pełen inicjatywy, pracowity, zaradny i szaleńczo w niej zakochany. Możliwe, że to zakochanie w pewnym stopniu sama w niego wmówiła i postarała się o rezultat konkretny, Karol bowiem do małżeństwa nie rwał się z dziką namiętnością i uległ jakby trochę przez rozum, aczkolwiek kochał ją ogniście. Nie cierpiał dzieci i pod tym względem zgadzali się doskonale, Malwina nie chciała mieć żadnych dzieci, bo dzieci oznaczały uciążliwe obowiązki i wyrzeczenia. Nienawidziła wyrzeczeń.

Despotyzm Karola ujawnił się dopiero po ślubie i był to rodzaj despotyzmu jakby mocno mieszany, częściowo całkiem przyjemny, a częściowo obrzydliwy i nieznośny.

 

8. Moje małżeństwo głównie składało się z niepalenia w łóżku, z niejedzenia w łóżku, z niepicia w łóżku, z nieogrzewania sypialni, bo to zdrowo. Więcej rzeczy nie robiliśmy, niż robiliśmy. Powinnam się przestać dziwić, że moje małżeństwo się tak skończyło. Jeśli chodzi o sypialnię, to jedyne, o czym marzyłam, kładąc się w zmrożonej pościeli, to żeby mnie nie zaczepiał, nie odwijał z kołdry, koca i grubej flanelowej piżamy po dziadku. Jak znam jego upodobania, na pewno zrobił Joli dziecko w lodówce.

 

9. Był tylko jeden sposób, by to zakończyć. I on musiał to zrobić.

- Powiedział urzędnikowi Imperialnej Ziemi, zanim umarł...

- Umarł! - wykrzyknęła przerażona.

- ...honorową śmiercią wykonując zadanie dla Sfery. Ścigając potwora... - Potwora z Galaktyki Andromedy, ale nie było sensu wyjaśniać jej tego dokładnie. - Powiedział: “Przekaż mojej ukochanej żonie Honeybloom z Najdalszej, że kocham ją i przekazuję memu synowi swoje imię i zawód. Niech pozwoli obrabiać mu krzemień”.

- Ależ Flint nie był żonaty...

Oto była jedna z jej wad: uczciwość.

- Powtarzam tylko wiadomość - odparł Flint. - W dokumentach Imperium jesteś zarejestrowana jako jego żona wedle prawa zwyczajowego. Ponieważ Flint zginął w służbie Imperialnej Ziemi, jesteś uprawniona do renty po nim.

 

10. - Jak leżały zwłoki?

- Zwyczajnie.

- Dlaczego są nie ubrane?

Policjant ożywił się.

- Pogrzeb miał być dzisiaj, panie poruczniku, a z tym ubraniem to cała historia. Odkąd jego żona uciekła - to było dwa lata temu - mieszkał z siostra. Strasznie ciężka kobieta, nikt nie może dojść z nią do ładu. Tego ubrania, co je miał na sobie, jak umarł (bo to się stało przy śniadaniu) - nie chciała dać, niby że szkoda, bo za nowe. Miała dać stare, ale jak przedsiębiorca pogrzebowy przyjechał, to nie dała nic, powiedziała, że ufarbuje na czarno takie jedno gorsze, a on nie chciał jechać drugi raz i wziął go, jak był. Dziś miała to ubranie przynieść...

- Gregory, pojadę już, nic tu po mnie - powiedział nagle Sörensen, który zdawał się przysłuchiwać rozmowie. - Da mi pan wóz? Może pan wziąć auto z posterunku.

 

11. Jednakże, gdy spojrzała raz jeszcze na jasną, błyszczącą w słońcu rzekę, bunt i ból odezwały się ponownie. Khay, jej młody mąż, nie żył... Khay, z roześmianą twarzą i mocnymi ramionami. Khay był z Ozyrysem w Królestwie Zmarłych a ona, jego gorąco kochana żona, została sama. Spędzili razem osiem lat - przyszła do niego jako dziecko zaledwie - a teraz powróciła jako wdowa, z dzieckiem Khaya, Teti, do domu ojca. Nagle poczuła się, jakby nigdy go nie opuszczała. To było miłe uczucie. Zapomni o tych ośmiu latach - tak pełnych bezmyślnego szczęścia, tak rozdartych i zniszczonych stratą i bólem.

Tak, zapomnieć, wyrzucić z pamięci. Stać się raz jeszcze Renisenb, córką Imhotepa, kapłana ka, bezmyślną, nieczułą dziewczyną. Miłość męża i brata była okrutna i zwodnicza przez swoją słodycz. Pamiętała mocne brązowe ramiona, roześmiane usta - teraz Khay był zmumifikowany, owinięty w bandaże, chroniony przez amulety w podróży poprzez zaświaty. Nie ma już na tym świecie Khay żeglującego Nilem i łowiącego ryby, śmiejącego się do słońca, podczas gdy ona wyciągnięta w łodzi z małą Teti na kolanach śmieje się do niego...

 

12. - Właściwie to dlaczego nigdy nie wyszłaś za mąż? - zagaduje Katarzyna.

- Za pierwszym razem poszło mi trochę nie najlepiej - wspomnienie dokucza jak zadra. Były małżonek sprawiony jak świnia i gęsta kropla krwi spływająca po głowni szabli... - Potem miałam pewne plany, ale dwa razy ginęli podczas wojen...

- Trzy, no, liczmy dwie próby na czterysta lat to niewiele - mruczy.

- Trudno znaleźć kogoś odpowiedniego - wzrusza ramionami.

 

13. Nie wiem. Może to nie jest zupełnie tak. Może Sara po prostu musi podporządkować sobie wszystkich mężczyzn, którzy wejdą w jej orbitę. A może właśnie to, że żona Sparrowa jest tak wielką pięknością, spowodowało, że chciała spróbować swych sił przeciwko niej. W każdym razie podczas przeczesywania życiorysów tej grupki ludzi natknąłem się na jakąś nikomu z ich bliskich nie znaną wycieczkę autem we dwoje, na jakieś spotkanie w Szkocji i jeszcze na dwa czy trzy mniej znaczące fakty, które wskazywałyby na przyjaźń nieco bardziej gorącą, niż jest to ogólnie przyjęte w stosunku do kolegów męża. Ale to było w zeszłym roku. Czy sytuacja taka trwa nadal albo czy znaczy ona wiele w życiu tego małego społeczeństwa, nie wiem. Bywa i tak, że dwoje ludzi może być nagle pociągniętych ku sobie, wbrew wszelkim oficjalnym więzom, a potem oddalają się od siebie i nie pozostawia to żadnego śladu w ich psychice.

 

14. - Lepiej jednak nie być zbyt namiętnie przywiązaną do męża - mówiła mi moja matka. - Mąż nigdy nie powinien być zbyt pewien uczuć swojej żony, ufnie polegając tylko na jej wierności małżeńskiemu łożu. Ja, na przykład, zdawałam sobie sprawę, kiedy twój ojciec kupił Eurymeduzę "Z Apejry", że korci go, by zrobić z niej nałożnicę, bo handlarze niewolników zażądali nadmiernie wysokiej ceny - dwudziestu sykli zamiast czterech - a on zapłacił nieomal bez targu. Nie śmiejąc jednak ryzykować ograniczał się do tego, że poklepywał ją czasami po policzku albo po ramionach. Nie, dziecino, kto się zakochał w swoim mężu, ten przepadł. Pomyśl, co zaszło między Ktimeną a Laodamasem: straciła dla niego głowę i stała się zazdrosna o dzikie kozy i świnie, na które polował całymi dniami. On jej nigdy nie kochał - małżeństwo zaprojektował ojciec - ale jest za dobrze wychowany, by się do tego przyznać. Toteż zaczęła się złościć; najpierw na siebie, a potem na niego. Gdybyż mogło być odwrotnie, gdybyż to jego namiętność była silniejsza niż jej!

 

15. Zapaliłam światło. Urwał i patrzył na mnie wzrokiem pełnym tępej zgrozy. Gdybym nie odgadła tego wcześniej, niechybnie odgadłabym teraz. Miał dokładnie tę samą myśl, co ja, jeśli coś ukradną, to będzie na niego! Nie ma siły, taki sam z niego mąż, jak i ze mnie żona!

 

16. - Julio – zaczął ojciec – jesteś w tym wieku, że musimy pomyśleć o wydaniu cię za mąż. Kiedy się urodziłaś, obiecałem cię Marcellusowi, ciotka Oktawia zgodziła się i była zadowolona, ale ponieważ nigdy nie wiadomo, co jutro przyniesie, przeto woleliśmy nie ogłaszać publicznie tego postanowienia , lecz zachować je w tajemnicy. [...] Dojrzałaś do małżeństwa – ciągnął dalej ojciec. – Skoro tylko chłopcy odbędą służbę wojskową, ogłosimy twoje zaręczyny. Marcellus i Tyberiusz będą mi towarzyszyli na wyprawę do Kantabrii, zamierzam jednak odesłać Marcellusa do domu przed saturnaliami. Wtedy będziesz miała skończonych czternaście lat i możecie się pobrać pod koniec grudnia.

 

17. - Kiedy się żeniłem z Lulamae, w grudniu trzydziestego ósmego, miała prawie czternaście lat. Zwykle, jak kto ma czternaście lat, to jeszcze sam nie wie, czego chce. Ale Lulamae to wyjątkowa kobieta. Dobrze wiedziała, co robi, kiedy obiecała, że za mnie wyjdzie i będzie matką moich dzieci. Tak nam wszystkim złamała serca, kiedy uciekła z domu.

 

18. - A teraz dość już dąsów, panienko. Nie jest ważne, kto będzie twoim mężem, byleby to był dżentelmen, południowiec i człowiek dumny. Dla kobiety miłość zaczyna się po ślubie.

- Ach, tatusiu, to taki staroświecki pogląd! Tak typowo irlandzki!

- Ale mimo to słuszny! Cóż mi tam po tych amerykańskich zwyczajach pobierania się koniecznie z miłości – jak służba, jak Jankesi! Najlepsze małżeństwo jest wtedy, gdy rodzice wybierają męża dla córki. Bo powiedz sama, czy taka gąska jak ty może odróżnić przyzwoitego człowieka od łotra?

 

I tym optymistycznym akcentem (bom nie gąska już i przyzwoitego człowieka od łotra jako tako odróżniam) kończę i czekam na pm-ki do końca przyszłej niedzieli.

 

Update: do poniedziałku 16.10 do godziny 16:00!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poczytałem i mam dwie dobre wiadomości. Pierwsza jest dobra w ogólności, bo mamy nowy konkurs :D Druga jest jest jeszcze lepsza, ale tym razem dla Was, bo nie poznaję żadnego, ale to żadnego cytatu i pewnie się skończy podobnie, jak kiedyś, czyli z jednym albo dwoma punktami :E

Pomysł bardzo fajny... :)

... ale przez to złośliwy i kompletnie brakuje mi punktów zaczepienia. No, może te nazwy własne coś pomogą, choćby śladowo. W tej chwili najbardziej interesuje mnie, czy w ogóle coś z tego czytałem, czy po prostu nie pamiętam i nie kojarzę :D

 

Oj, będzie pogrom :hmm: Czy to prawda, że kobiety po ślubie stają się złośliwe? :P:rotfl:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Poczytałem i mam dwie dobre wiadomości. Pierwsza jest dobra w ogólności, bo mamy nowy konkurs :D Druga jest jest jeszcze lepsza, ale tym razem dla Was, bo nie poznaję żadnego, ale to żadnego cytatu i pewnie się skończy podobnie, jak kiedyś, czyli z jednym albo dwoma punktami :E

Pomysł bardzo fajny... :)

... ale przez to złośliwy i kompletnie brakuje mi punktów zaczepienia. No, może te nazwy własne coś pomogą, choćby śladowo. W tej chwili najbardziej interesuje mnie, czy w ogóle coś z tego czytałem, czy po prostu nie pamiętam i nie kojarzę :D

Z pewnością czytałeś przynajmniej jedno, a podejrzewam, że nawet więcej. Parę tytułów to na dobrą sprawę klasyka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak szybko :o

Szkoda, że mam teraz tyle roboty :kwasny:

Ale postaram się sprężyć :P Najwyżej nie znowu nie będę dosypiać :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Druga jest jest jeszcze lepsza, ale tym razem dla Was, bo nie poznaję żadnego, ale to żadnego cytatu i pewnie się skończy podobnie, jak kiedyś, czyli z jednym albo dwoma punktami :E

:o

W tej chwili najbardziej interesuje mnie, czy w ogóle coś z tego czytałem, czy po prostu nie pamiętam i nie kojarzę

Oj, juz sie nie tlumacz. Nie czytales i tyle. A zwalanie winy na pamiec, a raczej jej brak (chociaz w tym wieku...) i niemoc (:hmm:) kojarzenia uwazam za tani chwyt, majacy usprawiedliwc Twoj brak wiedzy.

Czy to prawda, że kobiety po ślubie stają się złośliwe? :P:rotfl:;)

Nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Oj, będzie pogrom :hmm: Czy to prawda, że kobiety po ślubie stają się złośliwe? :P:rotfl:;)

Wcale nie!

 

Z pewnością czytałeś przynajmniej jedno, a podejrzewam, że nawet więcej. Parę tytułów to na dobrą sprawę klasyka.

A i owszem. W zasadzie wygwiazdkowałam tylko jeden fragment, gdyż w przeciwnym wypadku cytat byłby tak jasny, że zgadlibyście w mgnieniu oka.

 

Fakt faktem - dobór cytatów ze względu na tematykę może nieco utrudniać sprawę. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo, prawda? Poza tym, szukajcie podpowiedzi, gdzie chcecie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a zupa nadal nie ugotowana :(

 

7 jest oczywista, 15 tez

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tydzień mało? :o

chodziło mi o to, że zazwyczaj czekamy "troszeczkę" na kolejny konkurs :P

 

a dla mnie tydzień to za mało ;):P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łooo! Małgorzatka się pojawiła! :D To poproszę od razu jeszcze jeden konkurs, Agnes, może wtedy szybko nie zniknie :P

Oj, juz sie nie tlumacz. Nie czytales i tyle. A zwalanie winy na pamiec, a raczej jej brak (chociaz w tym wieku...) i niemoc (:hmm:) kojarzenia uwazam za tani chwyt, majacy usprawiedliwic Twoj brak wiedzy.

Brak wiedzy jest niestety dosyć powiązany ze słabą pamięcią, chociaż niekoniecznie z niemocą :D

Gdyby nie użycie Google'a, to by się skończyło w okolicach zera i tak by było sprawiedliwie. Na szczęście Agnes była uprzejma zostawić kilka tropów :) Wygląda mi na to, że klasyka klasyką, ale czytałem z tego jedynie 3 oraz 5, przy czym trójkę mniej więcej wtedy, kiedy Radar28 byłby Radarem6 :rotfl: Ale to tanie usprawiedliwienie, bo Anomalocaris pamięta lektury z czasów, kiedy ledwo chod... pływał ;)

Nie.

A Ty skąd to możesz wiedzieć? :hmm::P A, wiem: jesteś tak złośliwa, że bardziej - także po ślubie - już nie można :E:rotfl:;)

Wcale nie!

Za krótko jesteś mężatką, żeby się na ten temat wypowiadać :P Poza tym, trzeba by usłyszeć zdanie Andrzeja :P

 

Niezależnie od moich utyskiwań chciałbym powiedzieć, że zgrabnie Ci to poszło, Agnes - znaleźć to wszystko... no, no...

 

... choć do pełni obrazu brakuje mi losu takiego Agamemnona :rotfl:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ale czytałem z tego jedynie 3 oraz 5, przy czym trójkę mniej więcej wtedy, kiedy Radar28 byłby Radarem6 :rotfl:

Jestem przekonana, że czytałeś 2. Być może też 13.

To tacy fajni autorzy...

 

chodziło mi o to, że zazwyczaj czekamy "troszeczkę" na kolejny konkurs :P

No i trochę odczekaliście, prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Autorzy pewnie i fajni, ale obawiam się, że to mi niewiele pomoże ;) Ci pozostali (autorzy) także zresztą niezgorsi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Autorzy pewnie i fajni, ale obawiam się, że to mi niewiele pomoże ;) Ci pozostali (autorzy) także zresztą niezgorsi.

Powrót Małgorzatki wyzwoli natchnienie :cool:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra, podpowiem.

Dwóch autorów się powtarza, się powtarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Powrót Małgorzatki wyzwoli natchnienie :cool:

Nie wierzę, by Ci go brakowało :E:rotfl: Masz pewnie straszliwe :E;)

Poza tym, rzeczywiście ma coś z natchnienia: pojawia się na krótko i na długo znika :rotfl: Innymi słowy: jest podobnie złośliwa :rotfl:

Dobra, podpowiem.

Dwóch autorów się powtarza, się powtarza.

A jeden autor to pewnie autorka autorka :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie pewnie. Siłą woli powstrzymałam się, by nie było pewnie pewnie pewnie, bo duuuużo pasuje :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łooo! Małgorzatka się pojawiła! :D To poproszę od razu jeszcze jeden konkurs, Agnes, może wtedy szybko nie zniknie :P

Powiedzial Buryn, ktory regularnie znika na kilka tygodni w porywach do miesiecy...

A Ty skąd to możesz wiedzieć? :hmm::P A, wiem: jesteś tak złośliwa, że bardziej - także po ślubie - już nie można :E:rotfl:;)

Trafiles w sedno.

 

Powrót Małgorzatki wyzwoli natchnienie

Obawiam sie, ze wyzwoli wszystko, procz natchnienia :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Obawiam sie, ze wyzwoli wszystko, procz natchnienia :D

Jak wyzwoli choć tyle, co prawda - to lepiej budujmy arki*, póki czas... :cool:

 

* W miarę możności seksowne. Znaczy z temi gołemi na dziobie. I ogonie, a co.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Powiedzial Buryn, ktory regularnie znika na kilka tygodni w porywach do miesiecy...

Skoro mowa o regularności, to pewnie zbliża się okres wyciszenia i kontemplacji :heu::rotfl: Co nie zmienia faktu, że zaszyłaś się w tej głuszy na końcu cywilizowanego świata i nie bierzesz udziału w wyścigu książkowych szczyrzyc, szczurów, mysz, myszy i myszów oraz pospolitych moli. Nieładnie i aspołecznie.

Jak wyzwoli choć tyle, co prawda - to lepiej budujmy arki*, póki czas... :cool:

 

* W miarę możności seksowne. Znaczy z temi gołemi na dziobie. I ogonie, a co.

Tobie to już żadna arka nie pomoże, w końcu wyginiesz wypalony ogniem prawdy i nie ostanie się nawet seksistowski ogon czy inna macka :P

 

A Agnes z niepokojem obserwuje, czy aby niektórzy się nie zapomnieli i pamiętają, że kilka pytań do odgadnięcia pozostało :rotfl:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No co Ty. Horrory uczą, że zawsze zostaje jakaś macka :P

Horrory uczą, że wystarczy przykryć głowę kocem i macka odpadnie :P Czy może opadnie? :hmm::rotfl:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...