Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Agnes

[przeczytane] Philip Pullman "Mroczne materie"

Rekomendowane odpowiedzi

Anomalocaris - na ciąg dalszy Pullmana chyba w najbliższym czasie się jednak nie zdecyduję. Wiesz, jakoś mam wrażenie, że to połączenie Harry Pottera z Juliuszem Vernem, co samo w sobie właściwie jest komplementem, a jednak mnie ta książka nie przekonuje. Przeczytałem tom pierwszy bez bólu, ale i bez zachwytu, niestety; niestety, bo bardzo lubię być zachwycany (cały czas mowa o książkach :P ). [...] takie dziwne połączenie magii i klimatu dziewiętnastego wieku, te wszystkie maszyny parowe, początki elektromechaniki i czary-mary-hokus-pokus

 

 

Już się tak zabierałem i zabierałem do napisania o Pullmanie, układałem słów parę... i na koniec mi wyszło, że ładne parę stron maszynopisu usiłuję wyprodukować, czyli innymi słowy zanudzić wszystkich na śmierć, nie mówiąc już o niest(ra)(oso)wności takich rzeczy na forum :) Z dwojga złego rzucę więc parę skrótowych haseł bez uzasadnień, Burzynie, a co :>

1. Ciężko bardzo odnieść się do percepcji wymowy samego pierwszego tomu, znając całość. Jest to jeden z tych przypadków, kiedy znając pierwszą część nie ma się jasnego pojęcia o Wielkiej i Zachwycającej Tkaninie Historii, jej Esencji tudzież Egzystencji oraz Innych Pierdołach :cool:

2. Porównanie do Pottera z Vernem niekoniecznie jest komplementem, bo implikuje też dziecinną (uwaga: pierwotnie książki Verne'a dla dorosłych były przeznaczone) naiwność i dziury w logice oraz psychologii. Ale o tym na pewno wiesz... Ale ja u Pullmana tego za bardzo nie widzę, choć - przypominam - do młodszych czytelników jest to rzecz kierowana. Prostackiej poczciwości tu raczej brak, niewinne giną dzieciątka i to ot tak sobie, bohaterowie więcej cierpią i mają wątpliwości, niż się bawią, motywacja postaci jest bardzo różnorodna, mało która jest czarno-biała... Pewnie, są uproszczenia, ale nie nachalne. Luk logicznych typowo "potterowskich" jest tu też o niebo mniej - nie chcę zbaczać z tematu, ale u pani Rowling się od nich roi. Bohaterowie w każdym tomie doznają amnezji, by nie widzieć prostszych rozwiązań swych problemów itd. - istny taniec maskowania, działający też na dzieci głównie. U Pullmana jest tego mniej i na wyższym znacznie poziomie - choć tu akurat otwierałoby się pole do dyskusji, mniemam - na temat wewnętrznej spójności logicznej kreowanych światów :)

3. Co do "wychwytywania" róznych rzeczy... Jest tego naprawdę kupa i jestem pewny, że też nie wszystko łapię. Myślę, że tylko w pierwszym tomie kojarzę aluzje do ponad trzydziestu dzieł literackich i filozoficznych (od "The Wind in the Willows" przez Miltona "Raj utracony" - wielokrotnie, Chaucera, dzienniki Nobilego, obu Bacon'ów, Berkeleya, Verne'a ;) , Le Fanu aż do Eco i innych nowoczesnych...). Zrobić coś takiego nie sztuka, jeśli się sporo czyta; sztuka zrobić to tak, by było w miarę jasno, a nie przeszkadzało tym czytelnikom, którzy danej rzeczy nie znają - myślę, że to się udało (choć porównaniu z "Alicją..." za daleko by szło) ... Inna sprawa, że zawsze sobie można samemu coś doroić :)

4. Magia z technologią dziwnym połączeniem? A niekoniecznie: pamiętaj, że to tak naprawdę jest kwestia bardziej mody literackiej i przyzwyczajeń, niż logiki - jeśli raz przyjmie się istnienie magii (ot, w takim tradycyjnym rozumieniu), to nie ma już większych trudności w dopasowaniu jej do świata "nowoczesnego"... Ot, w stylu "Buffy", Roberta Charette czy innych. Natomiast kwestią pozostaje, czy komu takie połączenie przy czytaniu pasuje...

5. Ja osobiście lubię opowieści "alternatywne technologicznie" - to pozwala czasem uświadomić sobie, ile w naszej (nawet tej globalnej) kulturze jest przypadkowości, która dopiero po latach wydaje się niewzruszoną koniecznością. Ot, choćby silniki gazowe - ilu ludzi wie, że już koło 1870 roku mało by weszły do powszechnego użytkowania i zdecydowała o czymś innym seria przypadków? A wtedy wątpliwe, czy silniki spalinowe kiedykolwiek dochrapały by się dzisiejszej popularności. Całkiem inaczej mogła wyglądać dominująca architektura komputerów i ich właściwości. I tak dalej, et caetera... Ale nie wszystkim pasują takie rozważania, nie muszą wcale wpadać w gusta.

6. Rozstrzygające i tak wydaje mi się coś innego - jeśli osobie oczytanej ( uwaga, komplement! :cool: ) jakieś dzieło zwyczajnie nie podoba się po pierwszym tomie, to jest bardzo wątpliwe, czy będzie po trzech... I nie ma tu co grymasić, bo mnie też się nie podoba mnóstwo dzieł, na które inni zużywają ochy i achy :)

7. Powstrzymam się póki co od omawiania takiego typowo recenzenckiego Pullmana - zresztą, gdy kto chce, to znajdzie - może ktoś jeszcze znajdzie się tu chętny do przeczytania. Ja w każdym razie daję :thumbup:

8. I kończę wreszcie te parę słuf - uff!

PS. Drżyjcie, gdy poczuję chęć głębszych wynurzeń :terefere:

 

 

Chyżo dokończyłem "Magiczny nóż". Zaskakująco obrazoburcze, bym powiedział. Sama idea może nie jest jakaś nowa, ale połączenie tego wszystkiego całkiem świeże i - moim zdaniem - udane (tak się pisze, kiedy trzeba uniknąć spojlerów ;) ). Mógłbym się czepiać pewnych wpadek logicznych (z upiorami w roli głównej), ale... pal sześć, mało to ważne (o ile w ogóle mam rację).

Aha. Przez zaskakujące rozumiem nie tylko implikacje teologiczno-filozoficzne, ale i traktowanie swoich bohaterów; to już chyba taka tendencja we współczesnej literaturze, że stara się nie być posądzona o słodycz, holiłódzkość i hepiendowatość. Mi, w każdym bądź razie, bywało smutno. Domyślam się, że w tomie ostatnim lekko też nie będzie. Krew, pot i łzy.

Ponoć książka wzbudziła liczne dyskusje (także z hierarchią kościelną w Anglii), i wcale się nie dziwię. A na pewno mniej się dziwię, aniżeli szumowi wokół Harry'ego. A w Polsce - cisza. Pewnie po prostu mało osób czytało.

Swoją drogą ciekaw jestem, kim jest target "Mrocznych materii"? I kto to czyta? Piszę o tym, bo książka jest zwodnicza. Główni bohaterowie to dzieci, zazwyczaj od razu wskazuje to na potencjalnego czytelnika, ale... nie w tym wypadku. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić rówieśników Willa i Lyry jako jej wielbicieli. Choć pewnie i tacy się znajdą. Dorośli z kolei mogą być dokładnie tym samym zrażeni, a jeszcze, jak się wspomni o pancernych niedźwiedziach i innych czarownicach na witkach, to... już widzę, jak patrzą z politowaniem :rotfl: Ale o czytaniu takich bajek w wieku chyżwarowym to całkiem inna... bajka właśnie.

 

To powyżej to są cytaty z wątku Rękopis znaleziony w smoczej jaskini/Rozmowa o fantasy

 

Jako że przeczytałam trylogię Pullmana, chciałam założyć o niej wątek, przedtem włączyłam wyszukiwarkę, no i widzicie sami, co mi wyskoczyło, jakie mądrości.

 

Dla jasności rozważań przydałoby się jeszcze krótkie streszczenie książki. Więc lecimy, kopiując ze stron księgarń:

 

Tom pierwszy „Zorza północna” - W pewnym dziwnym świecie, w którym w powietrzu wiruje tajemniczy Pył, żyje osierocona przez rodziców dziewczynka imieniem Lyra. Kiedy jej przyjaciel Roger zostaje porwany, Lyra wyrusza na poszukiwania, które zawiodą ją na daleką Północ. Na lodowcu mieszkają pancerne niedźwiedzie, po mroźnym niebie latają czarownice, a piękna kobieta przeprowadza straszliwe eksperymenty. Lyra musi przejść do innego świata widocznego za zorzą północną...

 

Tom drugi „Magiczny nóż” - Will Parry pragnie rozwiązać zagadkę zaginięcia swojego ojca. Przypadkiem znajduje przejście do świata równoległego - pięknego opuszczonego miasta Cittŕgaze, gdzie spotyka Lyrę. Na pozór spokojne miasto zamieszkują osobliwe widma atakujące dorosłych, a w powietrzu unoszą się anioły. W tajemniczej wieży spoczywa przedmiot o niezwykłych właściwościach. Niejeden z mieszkańców różnych światów gotów byłby zabić, by go zdobyć...

 

Tom trzeci „Bursztynowa luneta” - Lyra i Will muszą stawić czoła swojemu największemu wyzwaniu i narazić się na wielkie niebezpieczeństwo. Z pomocą przychodzą im starzy przyjaciele: pancerny niedźwiedź Iorek Byrnison i naukowiec dr Mary Malone. Zyskują też nowych sprzymierzeńców w postaci niezwykłych stworów obdarzonych zdolnością widzenia Pyłu, który jawi się materia tworząca wszystko co opisano w Biblii, łącznie z samym Bogiem. Trwa wojna w niebiosach, a jej wynik i losy całego świata spoczywają w rękach Lyry i Willa...

 

 

Pancerne niedźwiedzie są jak centaury, to taka moja prywatna uwaga – takie nienaturalne istoty, które generalnie nie istnieją, a na kartach książki z powodzeniem sobie egzystują i nawet budzą niechętną sympatię. Centaury budziły po prostu sympatię.

Mnogość różnych bytów budzi podziw i dodaje kolorytu powieści. Mnogość odniesień też. Mitologia, proszę: zejście po umarłego do świata zmarłych, no, Orfeusz, prawda. Religia, proszę: motyw Adama i Ewy, do tego anioły i ich bunt. Do tego wierzenia ludowe, czyli czarownice, upiory, spersonifikowana śmierć, albo też coś w rodzaju wróżek, skrzatów, krasnali, no, malutcy ludzie. I jeszcze literatura, Romeo i Julia choćby, a więcej to już anomalocaris napłodził (ja tam nie umiem tak na zawołanie sobie przypominać, gdzie i kto o tym czy owym pisał, to pewnie przez sklerozę). A żeby nie było, że to tylko ładnie skompilowane wątki pościągane zewsząd, Pullman dodaje dajmony, istoty nierozerwalnie związane z człowiekiem, aczkolwiek będące niezależnymi bytami.

Żeby to wszystko pomieścić, trzeba światów równoległych. No trzeba. Przeróżnych, dziwnych i całkiem normalnych. Bohaterowie wędrują po nich w tę i z powrotem, żeby coś zdobyć, coś wykonać, coś znaleźć... Wspierają się wzajemnie, Lyra i Will, wyciągając za uszy z przeróżnych opresji. To takie budujące.

 

Pytanie brzmi: czy mi się podobało? Otóż – i tak i nie.

 

Tak – ze względu na tę obfitość wszystkiego, co Pullman zamieścił w trylogii i takie to wszystko zgrabne, takie przemyślane, takie mądre. Serio teraz piszę, wcale się nie nabijam.

 

Nie – bo jakoś nie potrafiłam się utożsamić z bohaterami tak bardzo, jak bym chciała. Nie umiałam wczuć się do końca w ich historię, współczuć im, sekundować, trzymać kciuki. Takie czytanie bez przekonania. Dla porównania – „Inny Świat” http://forum.pclab.pl/t249730.html wciągnął mnie nieporównanie bardziej. Nie mam pojęcia, od czego to zależy, czemu ten mniej, a tamten bardziej, ja tylko piszę, co czuję.

 

Tym niemniej stanowczo stwierdzam, że warto przeczytać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I nie tylko zekranizowali, ale także schrzanili, sądząc z wielu recenzji :D Nie żebym spodziewał się, że będzie inaczej... w każdym razie nie zamierzam się wybierać. Zdaje się, że nawet komercyjnie też film padł był.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja się wybrałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przecież nic nie napisałam o filmie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie (tu głębokie westchnienie), właśnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem świeżo po przeczytaniu "Zorzy polarnej" i obejrzeniu ekranizacji.

Jako że nie zauważyłam tego wątku, wypowiedziałam się już w "Co ostatnio przeczytałeś". Pozwolę sobie więc wkleić moją wypowiedź, bo tak naprawdę nic więcej do dodania nie mam.

 

"Tak w międzyczasie szybciutko przeczytałam "Zorzę Polarną" Pullmana, bo chciałam obejrzeć film. A wolę zawsze najpierw poznać pierwowzór.

No i cóż...

Albo za stara jużz jestem na takie książki, albo sama nie wiem. Bo tak naprawdę to nie potrafię ocenić, dla jakich odbiorców "Złoty kompas" został napisany. Niby taka baśń, jak dla dzieci, ale czy dzieci zdołają ogarnąć umysłem całą tą ideologię zawartą w treści? Pył, zdziebko Biblii, anbaryczność... Jak dla mnie to troszeczkę pomieszanie z poplątaniem.

Fabuła jakaś taka nieciekawa, wszystko naciągane i mało spójne.

Czy to tylko ja mam takie niemiłe wrażenie, czy ktos jeszcze to podziela? Bo może sie czepiam...

A film? Porażka. Bez wcześniejszego przeczytania książki chyba kompletnie się nie da zrozumieć, o co tak naprawdę biega. Film mogli zrobić odrobine dłuższy, nikomu b to nie zaszkodziło, a może wtedy bardziej by go dopracowali.

 

No to tak... ponarzekałam, ale tak w sumie to ciekawa jestem, czy kolejne tomy nie są przypadkiem ciekawsze. Żeby to sprawdzić, dziś się do nich zabieram hehe"

 

Z powyższych komentarzy na temat książki wnioskuję, że jednak moja krytyka nie jest niezasłużona. Nie tylko mi, jak widzę, nasunęła się myśl o tym, do kogo książkę pan Pullman skierował.

Pozostaje mi przeczytać kolejne tomy i sprawdzic słuszność dotychczasowych przemysleń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do filmu - to jest on zrobiony dla dzieciaków i spłycony, aż strach. Szkoda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie, a szkoda, bo przy tylu możliwościach technicznych można było z tego zrobić przynajmniej coś miłego dla oka, jeśli juz nie dla umysłu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
do kogo książkę pan Pullman skierował.

Do dorosłych dzieci. Na przykład mnie :D  Skądinąd w Anglii musi być ich zdecydowanie więcej, bo oprócz nielichej ilości nagród, był też duży sukces czysto ilościowy.

Oczywiście to nie tylko o to chodzi; po tej książce dość wyraźnie widać, że to jednak inny krąg kulturowy, inne zaszłości historyczne i literatura.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Do dorosłych dzieci.

 

 

No ja też się pod te dorosłe dzieci podpinam, bo i literatura dziecięca mi odpowiada. Ale... Kompas jakoś mnie nie urzeka. Za mną już druga część, nie powiem, dużo lepsza niż pierwsza, ale tej trylogii brak... Kurczę, no nie wiem, czego... czegoś co chwyta za serce? Co pozwala pochłonąć tekst w mgnieniu oka? Co narzuca pytanie: co dalej? co dalej?

Siedzę nad trzecim tomem, na razie uczucia mieszane.

Może po całej trylogii moja opinia w końcu się wyklaruje i pozwoli mi wypowiedzieć się za lub przeciw, bo na razie myśli błądzą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Może po całej trylogii moja opinia w końcu się wyklaruje i pozwoli mi wypowiedzieć się za lub przeciw, bo na razie myśli błądzą...

To nie plebiscyt, nie musisz się wypowiadać koniecznie za drobiem czy przeciw ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[...] ale tej trylogii brak... Kurczę, no nie wiem, czego... czegoś co chwyta za serce? Co pozwala pochłonąć tekst w mgnieniu oka? Co narzuca pytanie: co dalej? co dalej?

No właśnie, masz podobnie, jak ja. Po przeczytaniu pisałam:

Nie umiałam wczuć się do końca w ich historię, współczuć im, sekundować, trzymać kciuki. Takie czytanie bez przekonania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i tak. Kompas już za mną. Muszę przyznać, że ogólnie całość robi wrażenie, choć tak naprawdę podobała mi się tylko trzecia część. Ale nie dlatego, że jest jakaś niezwykła, że wali obuchem po głowie. Po prostu duże wrażenie zrobiła na mnie fabularna wszechstronność, a dokładniej zlepienie w całość przeróżnych wątków, koncepcji... Najciekawiej przedstawia się według mnie wizja świata zmarłych, która tak znacznie odbiega od tego, co głosi nam kler z ambony (nie dziwi mnie więc szum wokół książki). Aż strach się bać, co będzie jak opuścimy ten ziemski padół :)

Zniesmaczyła mnie natomiast ta ogromna miłość, która połączyła bohaterów. Może ja się czepiam, ale jakoś nie wyobrażam sobie takich zakochanych dzieciaczków, które będą sie kochać do śmierci. Wydaje mi się, że autor trochę się machnął dając im tyle lat, ile mają. No ale - jak napisałam - może sie czepiam...

Jak dla mnie - książka warta przeczytania i odstawienia na półkę. Nie sądzę, żebym kiedyś do niej wróciła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...