Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

q-12

Polacy w anglii :D

Rekomendowane odpowiedzi

Wg ostatnich badań ok. 3 000 000 Polaków wyraża chęć wyjazdu za granicę. Dlatego trochę ku przestrodze prezentujemy kilka opowieści rodaka, który już tam kilka lat mieszka. Jeśli wybierasz się za granicę to, po prostu, nie rób tak jak opisani poniżej...

 

Do UK przyjechałem jeszcze przed naszym wstąpieniem do UE. Było nas tu wówczas stosunkowo mało, całe to tałatajstwo zaczęło zjeżdżać 2 lata wstecz. Młodzież wszechpolska nieznająca angielskiego, niemająca żadnego wyuczonego zawodu, skończonej szkoły ani doświadczenia zawodowego, aczkolwiek gotowa podjąć każdą pracę. I tak przytoczę tu kilka przykładów z życia codziennego w UK.

 

Stoję sobie na przystanku czekając na autobus to Langley zaraz obok bus station i dużego exlusywnego shopping centre. Podjeżdża autobus z charakterystycznym logo orła na czerwonym tle, w przeciągu 10 min wyturlało się z niego stado Polaków (panowie po 50-tce z wąsem pod nosem sweter a’la Kononowicz, baby w chustach na głowach, i paru dresów, którzy w ciągu następnych 10 min zorganizowali się i podzielili na 2 grupy, wszyscy oczywiście wyposażeni w śpiwory i wielkie torby wypchane po brzegi konserwami. Grupka około 20 osób stoi jak słup soli i patrzy na około. To co robimy ku&wa?? Zapytał jeden... pada odpowiedź ... Jak to co? Pracy szukać idziem... Za chwilę następne pytanie - Mówi ktoś po angielsku??... cisza.... ktoś z tyłu macha ręką - Ja trochę mówię... NO TO GDZIE IDZIEMY?? Ktoś palcem pokazał (no prawie jak E.T. w tym filmie) na te duże shopping centre... po czym wzięli torby i ruszyli na podbój UK.

 

Inne story dotyczące krętactwa Polakow w UK.

 

Jedni drugich oszukują (oczywiście każdy tu mieszkający słyszał historię gangu polsko - rosyjsko - ukraińskiego, który skutecznie umieszczał ogłoszenia w prasie polskiej dotyczące pracy w UK. Język nie wymagany, 7 funtów za godzinę. Umawiał się z takimi ludźmi na Victoria Station, odbierał ich, pobierał od nich fikcyjne opłaty za wyrobienie dokumentów a później umieszczał w domu za który podobno zapłacili żeby pomieszkać tu przez miesiąc. Potem w nocy wpadał do niego właściciel i wywalał wszystkich na zbity pysk twierdząc, że pieniędzy nie dostał. No nieważne, to są małe przekręty.

 

Ale opowiem wam o absolutnym geniuszu.

 

Gość umieścił ogłoszenie w prasie polskiej, że potrzebuje 100 osób do pracy w fabryce Marsa w SLOUGH, znalazł ludzi nie mówiących po angielsku, zorganizował 2 autokary i faktycznie zabrał tych ludzi po przyjeździe do UK do fabryki MARSA, która mieści się w Slough. Cała wyprawa była już wcześniej zorganizowana. Wszyscy weszli do środka a pracownicy Marsa oprowadzili głupich Polaczków pokazując im całą fabrykę.

 

Oczywiście cały czas mówiąc po angielsku i będąc przekonani, że to wycieczka z Polski. Natomiast genialny Polak, który to zorganizowal cały czas tłumaczył text trochę go zniekształcając dodając, że jutro tu będziecie pracować, tylko się słuchajcie itd...

 

Po skończonej wycieczce owy geniusz pobrał od każdego opłatę w wysokości 70 funtów od łebka za załatwienie pracy, trening i formalności. Lipa rzecz jasna (oczywiście wszyscy byli oczarowani zarówno miejscem domniemanej pracy jak i pieniędzmi oferowanymi przez pracodawcę więc bez gadania zapłacili po 70 funtów) dodał jeszcze, że następnego dnia o 7 rano mają się tu stawić przed szlabanem. No i następnego poranka przed szlabanem fabryki MARSA w której robi około 600 osób stanęło 100 Polaków, którzy nie mogli wytłumaczyć czego chcą ani po co tu przyszli. W końcu zaczęli zgodnie i chóralnie powtarzać:

- WORK WORK WORK WORK !!! ;)

W końcu ktoś wywlókł z fabryki pracującego tam Polaka, który znał obydwa języki, który oświadczył stojącym przed szlabanem:

- ’’WYCIECZKI BYŁY WCZORAJ"

 

Teraz z innej beczki (a to odnośnie kradziejstwa :) )

 

Polacy znani są tutaj z tego, że kradną wszystko co da, a nawet czasami nie da się ukraść... nawet rzeczy na które się normalnie nikt nie rzuca...

 

Najgorszy z możliwych przyklad :]

 

Mój sąsiad (NIE KOLEGA TYLKO SĄSIAD) ukradł roznosicielowi prasy cały wózek z zawartością około 120 gazet. Zaznaczam, że bezpłatnych. Po czym próbował je sprzedać.

 

Inny przykład...

 

Każdy mieszkający w UK Polak zna sklep o wdzięcznej nazwie Poundland. Jest to sklep słynący z tego, że wszystko jest tam po funcie. NAJTAŃSZY Z MOŻLIWYCH, produkty są tam w większości biednej jakości aczkolwiek trafiają się dobrych firm kosmetyki i słodycze. I tu znowu daliśmy czadu. Kilkakrotnie złapano już tu Polaków na bramkach wyjściowych próbujących coś wynieść z tego żałosnego sklepu baterie paluszki, szampon, (dziewczyna chciała ukraść raz gumki do włosów).

 

Teraz przykłady skąpstwa:

 

Wynajmowałem ludziom pokój, którzy mieli ustalone cykliczne menu na każdy dzień tygodnia. Jedyne rzeczy, które jedli to kulki mocy (PULPETY W SOSIE POMIDOROWYM) jedna z tańszych tutaj rzeczy jakie można dostać do jedzenia za 22pi... oraz ryż z puszki z mlekiem za 18pi ten drugi bije do tej pory rekordy popularności sprzedaży ;D Ci ludzie byli naprawdę skąpi na maxa... i do tego chciwi... nigdy nie dorzucali się na papier toaletowy, plyn do zmywania naczyń czy worki na śmieci twierdząc, że ich nie używają bo śmieci nie robią, jedzą jedzenie z puszki i załatwiają się w pracy... teraz trochę o ich chciwości...

 

Gościu miał laptopa, którego kupił okazyjnie od złodzieja, później oczywiście sprzedał ale nie o tym mowa...

 

Założyłem sobie internet bulldoga 16 mb gościu stwierdził, że skoro mam 16 mb to mogę mu za darmo po kabelku puścic necik. Ja stwierdziłem, że nie mam nic przeciwko ale niech kupi kabel sobie i router... bo ten co mam jest adslowy z jednym wyjściem. Oczywiście nie kupil kabla ani routera i stwierdził, że jestem chciwy po prostu. Za jakiś miesiąc pojawiła się na rynku oferta firmy Netnavigator beznadziejny, tani, internet bezprzewodowy o maxymalnej prędkości 1mb. Gość się połasił i wybrał najtańszą opcję tej firmy - 1mb łącze + limitowany download do 20 gb na miesiąc za 6.99 funta na miesiąc ;D Oczywiście przyszedł mi się pochwalić, że ma za 6 funta bez routera i kabla i niby taki sam dobry jak mój.

 

BÓG GO POKARAŁ :] za miesiąc dostał rachunek na 206.99 funtów kary. 6.99 f abonamentu i 200 funtów kary bo przekroczył limit ściągania 3 krotnie, co było uwzględnione w umowie (po anglikańsku oczywiście) ale skoro angielskiego się nie znało to wzięło się to, co jest najtańsze, a nie zawsze najlepsze.

 

Przykład Polaków oszczędzających na piwie :PP

 

Lokalny sklep u Hindusa, sprzedają polskie piwo niestety ceny są dość wysokie ale towar zawsze schodzi. Facet najpierw ceny miał stosunkowo niskie, mało osób jednak piwo kupowało, często owy towar się przeterminowywał, a że Hindus to taka odmiana Żyda nawet na przeterminowanym towarze starał się gość zarobić... więc obniżał cenę zawsze o jakieś 40 pi pisał "Out of date" i sprzedawał ;pp Normalnie piwo nieprzeterminowane jest po funcie zrobił je na 1.20 i ciągle mu schodzi... a jak się przeterminuje to sprzedaje je po 80 pi. Polacy wtedy kupują je masowo. ;>

 

Teraz calkiem świeży przyklad...

 

Polak wchodzi do sklepu ’’spodnie ogrodniczki umazane farbą, sweter, wąs pod nosem i obowiązkowa czapka z daszkiem. Facet zza lady pyta:

- How can I help you sir??

Koleś naprutym głosem mówi:

- DAJ MI KURWA WÓDKĘ - oczywiście po polsku. :)

HINDUS text wybąkał:

- POLAK POLAK... WODDKA WODKA??

Polak:

- YES KURWA WODKA!!!!

Hindus:

- SMALL BOTLE OR BIG ONE - i pokazuje palcem małą i dużą butelkę.

Polak:

- PRZECIEŻ MÓWIĘ, ŻE MAŁĄ CIAPAKU... ;)

 

Przykład dobrze wychowanych dziewcząt polskich

 

Stoję w kolejce w sklepie u Hindusa...

 

Przede mną 2 Polki około 35-40 lat, dosłownie takie MOBY DICKI, 2 razy grubsze ode mnie zmalowane jak myszka Micky, w miniówach ;] razem z nimi kolega mniejszy od nich o połowę... Gość się pyta What can I get you... klientki zajarzyly, że pyta co chcą i jakimś słabym angielskim:

- 4 stellas (popularne piwo w UK mimo, że z Belgii) and ONE WODKA.

Koleś patrzy z uśmiechem:

- ONLY ONE TODAY??

Polki się śmieją i pokwikują na przemian w końcu text cytuję:

- "JE JE ONLY ONE TODAY !! TODAY NOT WEEKEND TODAY NORMAL DAY WORK DAY MONDAY "

I wyszły zanim podszedłem do kasy... wpada jedna z nich z powrotem i text:

- OK OK ONE MORE BOSS 8)

 

Sytuacja w banku sprzed 3 lat (rodzynek) ;-)

 

Stoję w kolejce do customer service przede mną grupa gotowych i zwartych Polaków w rękach paszporty, już wiadomo że chcą otworzyć konto.

 

Podchodzą i coś belkoczą na podobę ( ME GIVE YOU DOCUMENTS YOU GIVE BANK ME MONEY WORK BANK ) ja się śmieję, brechtam z tylu... jeden z nich text:

- No Gośka angielski podszkoliła widzę...

Babka za biurkiem w końcu się skapnęła, że chcą konto otworzyć no i im tłumaczy co maja przynieść: list od pracodawcy, paszporty i wypełnić formularz... Polka mówiąca po angielsku krzyczy na babkę:

- YOU DON’T UNDERSTAND!!!! ME HAVE MONEY BIG MONEY GIVE YOUR BANK I HAVE DOCUMENTS LOOK !!!

Babka już zmieszana mówi:

- OK, OK, i will open you a bank account just give some proof of id (dokument tożsamości) something with you photo and signature (coś z pani zdjęciem i podpisem)

Polka krzyczy:

- FUCK FUCK!

Z tyłu Polacy się pytają co ona kurwa chce... Polka, która mówiła po angielsku do nich mówi:

- Mówi... nie wiem, coś pierdoli, że chce papiery z home office...

Za chwilę text:

- Wiesz przecież, że Rysiek jest na nielegalu z Wieśkiem :)

Wiesiek już czerwony oczy mu się powiększyły... Babka zza biurka podirytowana mówi do niej:

- Niech mi pani da ten paszport (po angielsku)

I łapie w dłoń paszport Polki. A ta zaczyna się drzeć w niebogłosy:

- Home office! Spierdalamy ekipa!

i wybiegli z krzykiem ;>

 

 

http://tinyurl.com/2rednd

 

:thewave::hahaha::hahaha:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to koment z onetu nt Pollocks:

 

Typowy obraz robola made in POLAND w UK

 

wiek cos pomiedzy 19-35 najczesciej kawaler/panna, wyksztalcenie zawodowka

badz srednie, dosc czesto edukacja zakonczona na etapie podstawowki

ukonczonej w wieku 18lat w koncu te 3 razy sie zimowalo. Sa przypadki ze

taki emigrol ukonczyl studia wyzsze, jednak na nic mu sie one nie przydaly

bo najczesciej sa to jednostki o niskiej zaradnosci zyciowej tzw.

wyksztalciuchy ktore obwiniaja caly swiat na okolo za swoje niepowodzenia

(ze prace mozna dostac tylko przez znajomych, ze wszystcy zarabiaja 600zl

itd.).

W kraju nie osiagnali nic poza praca za tytulowe 600zl, badz jeszcze

czesciej byli bezrobotnymi -powod: brak wyksztalcenia, uzaleznienie od

alkoholu, IQ ponizej sredniej, miejsce zamieszkania mala wioska lub

miasteczko, itp.

Wyjazd do Anglii zalatwil im kolega z wioski/miasteczka z ktorym wczesniej

pili wina po krzakach i ktory to znajomy trafil na farme do UK zbierac

buraki z pola!

Zycie w UK: praca za stawke 5.35-7.00f/h brutto, na reke zostaje mu cos

okolo 4-5f. Wykonuje prace ktora wczesniej porzucil murzyn z Afryki ktory

doszedl do wniosku ze za tyle nie przezyje w UK. Najczesciej sa to prace

typu: magazyn, knajpa, tasma produkcyj., obrobka miesa w jakies chlodni,

budowa, pakowanie towarow, farma. Na miesiac taki robol dostanie od 700 do

1000f jesli zlapie duzo overtime'ów wyprzedzajac innych glodnych nadgodzin

Polakow! Z tego musi oplacic mieszkanie na ktore gdyby mieszkal sam musialby

oddac 80% swojej pensji, ale ze dzieli mieszkanie z 4-6 innymi gwiazdami

emigracyjnymi z PL to wyda tylko 200-250f. Minusy takeigo mieszkania:

wachanie gir kolesia z sasiedniego lozka co poranek ktory czesto rzadko sie

myje -oszczedza na mydle, podkradanie jedzenie z lodowki przez

wspolmieszkancow w ktorej oczywiscie ma tylko jedna przydzielona polke,

sluchanie co weekend pijackich spiewow oraz techno dudnienia(ulubiona muzyka

emigrantow z PL)!

Ulubione zajecia: wyszukiwanie w markecie jak najtanszych towarow by zamknac

sie na tydzien w max 5f przeznaczonych na jedzenie, oraz weekendowe telefony

do kraju ze sciemnianymi historyjkami jakie to zycie prowadzi sie w UK.

Czesto takze przeliczanie na kalkulatorze w telefonie komorkowym zarobionych

funtow trzymanych na koncie w LLoydsie na PLN i wyobrazanie sobie jakie to

rzeczy kupie sobie po powrocie w kraju i jak na mnie beda patrzyli z

zazdroscia Ci ktorzy zostali w PL. W weekendy oczywiscie jesli nie ma

overtime'ow odwiedzanei tzw. poslkich domow w ktorych mieszkaja podobne do

Nas emigracyjne gwiazdy i wspolne zalewanie smutkow tanim piwskiem

(Carslberg, Foster, Stella) badz Ciderem (Strongbow), czasami wyskoczenie do

pubu by ostatecznie przekonac sie ze Polakow nie wpuszczaja tego wieczoru

gdyz tydzien wczesniej 'Nasi' zrobili awanture w kanjpie!

To tyle...

 

 

Wg mnie duzo w tym prawdy, przynajmniej sadzac po tym co sam widzialem na wakacjach jak zwiedzalem Londyn i po tym co mowia znajomi ktorzy wiedza ze nei ma sensu sciemniac bo i tak im nie uwierze i ktorzy juz tam troche siedza ;).

P.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem z czego się tu śmiać i tak zarabiają w godzinę tyle co przeciętny polak w cały dzień.

A buraków nie brakuje w żadnym kraju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A to koment z onetu nt Pollacks:

..

 

no dokładnie, byłem tam 2 lata temu i jak powiedziałem w pracy że poszedłem do IRSa ubiegać się o zwrot podatku to się dziwili:)

 

w tym roku mam w d.. wyjazdy zagraniczne i wole sobie posiedzieć w kraju i mieć wakacje:) [studiuje]

 

Nie wiem z czego się tu śmiać i tak zarabiają w godzinę tyle co przeciętny polak w cały dzień.

A buraków nie brakuje w żadnym kraju.

 

śmiać się można ze wszystkiego, a z głupotą trzeba walczyć, zresztą przeczytaj dokładnie, na początku jest napisane że to ma być poradnik żeby nie popełniać tych błędów ponownie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem z czego się tu śmiać i tak zarabiają w godzinę tyle co przeciętny polak w cały dzień.

A buraków nie brakuje w żadnym kraju.

Chyba sobie kpisz, normalni ludzie w kraju zarabiaja przynajmniej ze 2-3k na reke, taki pollock zarabia max 1k funtow co przy kosztach zycia w GB ejst mniej niz u nas zasilek dla bezrobotnych bo starcza tylko na "kulki mocy", i basement appartment na 20 osob, wiec Polacy w GB zyjua tam gorzej niz u nas Rumuni w obozach dla uchodzcow. A ze po pol roku pracy uda im sie odlozyc z tysiac funtow przyjechac do PL na weekend i zgrywac paniska to jest tylko zalosne i smieszne. Chociaz dla mnie to jest wygodne ze najwieksze jelopy z Polski wyjezdzaja - od razu srednai wyksztalcenia i iq w kraju wzrasta :).

P.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dlaczego zawsze (no, prawie zawsze) generalizujesz?

Bo pisze o 90% naszych rodakow za granica - to chyab wystarczajacy odsetek do generalizacji. Te 10% ktore wyjechalo pracowac zgodnie ze swoimi kwalifikacjami nie ejst wynikiem nowej imigracji bo oni i tak mogliby wyjechac bo sa po prostu potrzebni i znaja jezyk. Ci co wyjechali tylko dlatego ze mogli to przewaznei buractwo bez zadnych kwalifikacji, czesto po studiach wprawdzie ale to i tak nic nei zmienia bo mentalnie to poziom zawodowki. A generalizuje bo tak samo generalizuja sami emigranci twierdzac ze na zachodzie jest bajka a w kraju syf. I to mnei troche drazni bo ja w tej "prowincjinalnej Polsce" zyje wygodniej niz oni mogliby pomarzyc na zachodzie, pozatym znam starszych emigrantow ktorzy np. maja obywatelstwo, przyjezdzaja do PL po 20 latach i stwierdzaja ze chcieliby tu zostac bo za granica zarabiaja cialge za malo zeby sobie pozwolic na takie zycie na jakie mozna w kraju przy odp zarobkach :). Po prostu generalizacja za generalizacje :).

P.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Duzo zalezy od sytuacji, np Lekarze wola pracowac za granica bo tam za ta sama prace dostaja nawet 3x wiecej niz u nas. Jak tak dalej pojdzie to bedziemy musieli sie leczyc za granica. Juz teraz brakuje dobrych lekarzy w kraju. To co robia lekarze z malych miast i wsi to jest parodia normalnie:D

 

Oczywiscie mozna znalesc dobra prace u nas za podobne pieniadze jak zagranica, ale trzeba miec b.dobre kwalifikacje i czesto tez znajomosci... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nas wcale lekarzy nie brakuje a ci najlepsi wcale eni wyjezdzaja bo i tu dobrze zarabiaja pozatym to sa przewaznie starsi specjalisci i nie chce im sie migrowac. Wyjezdzaja gl mlodzi lekarze bez dosw i bez specjalizacji. Tylko po prostu w PL trzeba sie leczyc w osrodkach prywatnych a nie panstwowych i to jest jedyna roznica. Jak ktos chce miec dobra opieke medyczna to wykupuje ubezpieczenie medyczne w jakiejs prywatnej firmie i ma pelne swiadczenia w prywatnych szpitalach i tylko panstwo go troche okrada bo musi bulic na reszte spoleczenstwa przez fundusze zdrowotne, ale to na szczescie nei sa jakies wielkie pieniadze :).

P.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bo pisze o 90% naszych rodakow za granica

Skąd te dane? Daj linka do badań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chyba sobie kpisz, normalni ludzie w kraju zarabiaja przynajmniej ze 2-3k na reke, taki pollock zarabia max 1k funtow co przy kosztach zycia w GB ejst mniej niz u nas zasilek dla bezrobotnych bo starcza tylko na "kulki mocy", i basement appartment na 20 osob, wiec Polacy w GB zyjua tam gorzej niz u nas Rumuni w obozach dla uchodzcow. A ze po pol roku pracy uda im sie odlozyc z tysiac funtow przyjechac do PL na weekend i zgrywac paniska to jest tylko zalosne i smieszne. Chociaz dla mnie to jest wygodne ze najwieksze jelopy z Polski wyjezdzaja - od razu srednai wyksztalcenia i iq w kraju wzrasta :).

P.

Hmm.... 3K na rankę ? Fajnie Ty wiesz jaka jest średnia krajowa ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma co się śmiać człowiek z wykształceniem i to dobrym a nie "wszystko ale nic konkretnie" może w tym kraju wyciągnąć i nawet 5k netto.Czasy się zmieniają ale szuka się konkretnych ludzi którzy myślą a nie popychadła.

 

Zresztą oni zarabiają śmieszne pieniądze w porównaniu do tego ile ciągną "normalni" czytaj klasa średnia z wykształceniem w UK.

 

Zresztą czy jak czytacie ten tekst i postawilibyście się w roli pracodawcy a do was przychodzą takie buraki to czy dalibyście im poważne stanowisko a zatem i odpowiednią pensje?

 

Cóż w większości to sami ludzie są sobie winni że ich się tak postrzega jako brudnych,głupich,chlejących buraków z tego zimnego kraju gdzieś tam niedaleko Rosji.

 

A może to i dobrze że pojechali przynajmniej , Polska się oczyściła trochu byle tylko nie rozmnażali się :lol2:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skąd te dane? Daj linka do badań.

Nie chce mi sie nawet szukac, ale chyba sam zdajesz sobie sprawe ze takie mniejwiecej ilosci Polakow zarabiaja te 5-7 f/h, czyli grosze jak na warunki GB. Jak jestes dociekliwy to sam sobie poszukaj jakis danych, albo popytaj znajomych, w kazdym razie Polacy zarabiajacy powyzej 10f/h to rzadkosc. A co do pensji w kraju - spokojnie w wiekszym miescie majac odp wyksztalcenie i jakis staz dostanei sie te 2-3k na reke, skoro srednia krajowa to prawie 2,8 brutto, a to sie odnosi i do wiosek i do slabiej platnych zawodow. Jak ktos pracuje za 1000zl to wynika to nei z sytuacji na rynku pracy a tylkoz jego niskich kwalifikacji (np. jest po pedagogice albo innym AWF czyli po kierunkach ktore sa traktowane jak matura bo nic konkretnego nei daja :)). A jeszcze odnosnie emigrantow: czy w PL ktos chodzi i sei chwali ze pracuje w Tesco na magazynie i nosi kartony? I uwaza sie przez to za czlowieka przedsiebiorczego i swiatowego? Albo chwali sie ze nie placi podatkow i dzieki temu walczy z Kaczyzmem? Nie bardzo. Natomiast emigranci pracuja na zmywaku a w kraju opowiadaja ze to niby prosta robota ale za to swietnie platna i przyszlosciowa bo mzoe za 2 lata awansuja na kelnera a wtedy to jzu beda kosic kase jak zboze :). To na prawde jest zabawne jak duzo zalezy od puktu siedzenia. Polscy emigranci przeliczaja swoje zarobki na zlotowki zamiast liczyc je w funtach i zachowuja sie jakby ciagle mieszkali w PL a pracowali za granica tylko w weekendy i nie musieli tam zyc ani wydawac pieniedzy, a tak nie jest. Wiec moga sie smiac ze ktos pracuje w PL za "marne" 2k bo oni maja 6k miesiecznie. Tylko ze ceny i srednie zarobki reszty mieszkancow tez sa proporcjonalne do tego :).

P.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie chce mi sie nawet szukac

Żebyśmy się dobrze zrozumieli - nie pytam o płace u nas, bo troche sie w tym orientuje. Piję cały czas do Twojej pewności w rzucaniu danych: 90% polaków... itd. O to mi chodzi.

Nie chce się Tobie szukać, mi też nie, ale to Ty wyciągnąłeś te liczby (z kapelusza zapewne) i tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie chce mi sie nawet szukac, ale chyba sam zdajesz sobie sprawe ze takie mniejwiecej ilosci Polakow zarabiaja te 5-7 f/h, czyli grosze jak na warunki GB. Jak jestes dociekliwy to sam sobie poszukaj jakis danych, albo popytaj znajomych, w kazdym razie Polacy zarabiajacy powyzej 10f/h to rzadkosc. A co do pensji w kraju - spokojnie w wiekszym miescie majac odp wyksztalcenie i jakis staz dostanei sie te 2-3k na reke, skoro srednia krajowa to prawie 2,8 brutto, a to sie odnosi i do wiosek i do slabiej platnych zawodow. Jak ktos pracuje za 1000zl to wynika to nei z sytuacji na rynku pracy a tylkoz jego niskich kwalifikacji (np. jest po pedagogice albo innym AWF czyli po kierunkach ktore sa traktowane jak matura bo nic konkretnego nei daja :)). A jeszcze odnosnie emigrantow: czy w PL ktos chodzi i sei chwali ze pracuje w Tesco na magazynie i nosi kartony? I uwaza sie przez to za czlowieka przedsiebiorczego i swiatowego? Albo chwali sie ze nie placi podatkow i dzieki temu walczy z Kaczyzmem? Nie bardzo. Natomiast emigranci pracuja na zmywaku a w kraju opowiadaja ze to niby prosta robota ale za to swietnie platna i przyszlosciowa bo mzoe za 2 lata awansuja na kelnera a wtedy to jzu beda kosic kase jak zboze :). To na prawde jest zabawne jak duzo zalezy od puktu siedzenia. Polscy emigranci przeliczaja swoje zarobki na zlotowki zamiast liczyc je w funtach i zachowuja sie jakby ciagle mieszkali w PL a pracowali za granica tylko w weekendy i nie musieli tam zyc ani wydawac pieniedzy, a tak nie jest. Wiec moga sie smiac ze ktos pracuje w PL za "marne" 2k bo oni maja 6k miesiecznie. Tylko ze ceny i srednie zarobki reszty mieszkancow tez sa proporcjonalne do tego :).

P.

 

Mądrze Waść prawisz, mądrze i naukowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A może to i dobrze że pojechali przynajmniej , Polska się oczyściła trochu byle tylko nie rozmnażali się :lol2:

 

oczywiście że się rozmnażają, o to się juz nie martw:P, tylko niech ich dzieci idą do zawodówek, budowalnek a nie na resocjalizacje zarządzania czy inne filozofie, lepiej sie samemu rozmnażać niż innym blokować

 

...Wiec moga sie smiac ze ktos pracuje w PL za "marne" 2k bo oni maja 6k miesiecznie. Tylko ze ceny i srednie zarobki reszty mieszkancow tez sa proporcjonalne do tego :).

P.

 

A tu się w ogóle nie zgodzę, ceny poza cenami mieszkań są na podobnym bądź uwzględniając siłę nabywczą takiego funta/euro nizszym poziomie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Żebyśmy się dobrze zrozumieli - nie pytam o płace u nas, bo troche sie w tym orientuje. Piję cały czas do Twojej pewności w rzucaniu danych: 90% polaków... itd. O to mi chodzi.

Nie chce się Tobie szukać, mi też nie, ale to Ty wyciągnąłeś te liczby (z kapelusza zapewne) i tyle.

Liczba jest rzucona przykladowo, nie wiem czy ktos prowadzil tak dokladne badania srednich zarobkow Polakow na emigracji, bylby to pewnie ciezki temat do zrobienia. Mozesz sie przyczepic do szczegolow ale jak tam pojedziesz to sam dojdziesz do wniosku ze te liczby musza byc w takich okolicach bo spotkanie Polakow ktorzy zarabiaja dobrze na warunki Brytyjskie nei jest latwa sprawa. A co do sily nabywczej, wg tego co aj widzialem to calkiem smialo mozna uproscic w niektorych przypadkach i dac przeliczniki 1euro=1zl, ew 1funt= jakies 1,5zl. Moze jak ktos kupuje cidery i "kulki mocy" w supermarkecie to przelicznik ejst lepszy ale jakbys ie chcialo normalnei zyc, tzn wyskoczyc od czasu do czasu do restauracji, wypic jakies drinki w barze, zabawic sie ze znajomymi, wyjsc do kina/teatru, pojechac gdzies, cos zobaczyc, poslac dzieci do szkoly, wynajac dom, pojsc do fryzjera czy skorzystac z innych uslug - wtedy przeliczniki takie wydaja sie calkiem relane. Oczywiscie przy zalozeniu ze cale zycie sprowadza sie do zakupow w najtanszych supermarketach, ew czasem kupna jakiejs elektroniki czy uzywanego samochodu, mozna wywnioskowac ze minimalne zarobki w GB i tak sa lepsze niz przyzwoite w PL, ale kto chcialby tak zyc? U nas bezrobotny tez sie moze utrzymac z zasilku jesli mieszka w przytulku, je w Caritasie i pije danaturat, ale czy to znaczy ze ma komfortowe warunki zycia? Pewnei moglby powiedziec ze tak, bo np. w Afryce nei mialby ani wody ani zarcia, ale jak sie jzu przywyknie do pewnego standardu zycia to potem jednak ciezko liczyc kazdego funta, skapic na piwo w pubie (bo w PL za to kupie 4), czy mieszkac w 5ke na powierzchni takiej jaka sie w PL mialo tylko dla siebie.

P.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
U nas bezrobotny tez sie moze utrzymac z zasilku jesli mieszka w przytulku, je w Caritasie i pije danaturat, ale czy to znaczy ze ma komfortowe warunki zycia? Pewnei moglby powiedziec ze tak, bo np. w Afryce nei mialby ani wody ani zarcia, ale jak sie jzu przywyknie do pewnego standardu zycia to potem jednak ciezko liczyc kazdego funta, skapic na piwo w pubie (bo w PL za to kupie 4), czy mieszkac w 5ke na powierzchni takiej jaka sie w PL mialo tylko dla siebie.

P.

 

Jak najbardziej zgadzam się z tą wypowiedzią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pozdrowienia z Irlandii makonia_mc

 

 

 

ps pracuje na bardzo nowoczesnym zmywaku, bo jest podlaczony do internetu, a piszac ten tekst uderzam w odpowiednie talerze. :)

 

 

 

 

btw

 

te 90 % dna jak to ktos dal do zrozumienia powyzej to chyba drobna przesada. jest masa ludzi, ktorzy po przyjezdzie do anglii , Irlandii nabrali troche doswiadczenia na tamtejszym, tutejszym rynku pracy i teraz kosza stanowisko za stanowiskiem. od koncernow farmaceutycznych poprzez informatyczne, architektoniczne, na budownictwie skonczywszy.

 

tak mi sie wydaje, ze ten tekst napisal jakis zawistny polak, ktoremu cos nie wyszlo i dalej jest pomocnikiem na budowie, zamiast byc conajmniej brygadzista. ( czytajcie jak chcecie moze to byc rowniez pracownik , ktorego kolega ze zmywaka obok awansowal na menagera knajpy itp. )

 

 

z moich doswiadczen 3 letniego pobytu na wyspie wynika, ze wsrod moich znajomych

 

jakies 40 % pracuje w biurach, firmach IT, konc farmaceutycznych ( nie na tasmie)

 

a pozostali pracuja fizycznie w sklepach, budowach, znajdzie sie i hydraulik ktory ma ok 100zl za godzine, mechanik sam itp

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko trzeba dodac ze prace biurowe sa najnizej platnymi zarowno u nas jak i na zachodzie bo nie wymagaja prawie zadnych kwalifikacji oprocz umiejetnosci obslugi telefonu i offica (czego ucza juz w podstawowce :)). Wiec juz lepiej pracowac na budowie niz przy biurku bo i dochody wyzsze i umiejetnosci wyzsze sa wymagane np. umiejetnosc murowania :). A te firmy farmaceutyczne to pewnie "marketing bezposredni" czyli tez robota ktorej nikt brac nie chce normalnie :). Ale fakt ze sa Polacy ktorzy dostaja w GB dobra prace, tylko ze oni dostaliby tak samo dobra prace w PL i gdzie indziej wiec to jest troche inna sytuacja.

P.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tomku_el

 

nie wiem czy pragniesz sie jakos dowartosciowac piszac takie cos, ale uswiadom sobie ze nie kazdy pracownik biura jest sekretarka.

 

sa kosztorysanci, architekci, inzynierowie urzadzen kilmatyzacyjnych projektujacy nowe instalacje, programisci, sieciowcy bankowcy, analitycy , ksiegowi i inni.

 

 

glupim jest myslenie - to ja pojde na budowa bo tam zamiast 10 dostane 15 euro na godzine. do jest tylko zalozenie ktore ma racje bytu krotkoterminowo, bo stawke 15 euro jest latwo przebic. Pozatym ta irlandzka pogoda.... wolalbym mniej zarabiac anizeli sie taplac w bagnie od rana do wieczora.

 

 

odnosnie koncernow farmaceutycznych to wyobraz sobie, ze sie mylisz.

 

bo bardzo duzo naszych pracuje jako laboranci od mgr chemi i fizyki po doktorow nawet. przy kazdym zespole jest potrzebny sztab ludzi analizujacych wyniki.

 

Moja pani pracuje w 4 co do wielkosci na swiecie koncernie farmaceutycznym i w oddziale w dublinie co 3 to polak ( nie ludzcie sie ze jest tam az tylu konserwatorow powierzchni plaskich ) - tutaj naprawde wystarczy miec troche umiejetnosci i dobry jezyk a duzo mozna osiagnac.

 

 

prawisz tomku el, ze praca biurowa jest slabo platna hmm zakladajac ze nowozatrudniona osoba w sklepie moze wyciagnac ok 60tys zl rocznie natomiast w biurze przecietnie ponad 100tys i nadal jest to dla ciebie mala roznica to juz twoj problem. ja nadal widze te 10tys euro roznicy. natomiast dla osoby z doswiadczeniem pracujacej w biurze te stawki sa zupelnie inne . zwykla sekretarka z kilku letnim stazem moze wyciagnac ok 140tys rocznie ( zlotych oczywiscie)

 

 

a co do ostatniej czesci - nietrafiles zupelnie.

 

Ja np wyjechalem zaraz po studiach. w Polsce niemialem zadnego doswiadczenia. W Irlandii zaczalem od pracy z mlotkiem , potem kilka razy zmienialem prace na powiedzmy bardziej biurowa i moja kariera sie rozwija bardzo pomyslnie i watpie zeby tak samo bylo w Polsce zakladajac ze delikwent jest zwyklym przecietnym czlowiekiem, ktory nie ma specjalnego szczescia i nie jest wybitnie zdolny lub sprytny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aidahow
- Niech mi pani da ten paszport (po angielsku)

I łapie w dłoń paszport Polki. A ta zaczyna się drzeć w niebogłosy:

- Home office! Spierdalamy ekipa!

i wybiegli z krzykiem ;>

 

:E

O kurna... :lol2:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ostatni rzeczywiscie rodzynek :rotfl:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorsze ze oni tam robia te wszystkie prace co u nas nawet Rumuni nie chca robic, mowia ze nie maja warunkow do zycia. A jak tam pojada to przeciez w 100 razy gorszych warunkach zyja niz w Polsce :kwasny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...