Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

ucel

Harry Potter - winni czarodzieje (dlugie)

Rekomendowane odpowiedzi

Zrodlo: Gazeta Wyborcza, Duzy Format

]http://serwisy.gazeta.pl/film/1,55144,2117...7993.html

Poprzestalbym na linku, ale artykul jest na tyle ciekawy i wart przeczytania, ze wkopiowywuje go w calosci. Tym bardziej ze za kilka tygodni skonczy sie darmowy do niego dostep. Jak dla mnie wreszcie jakas rozsadna analiza cyklu o Potterze.

 

"Harry Potter i więzień Azkabanu". Winni czarodzieje

Wojciech Orliński 07-06-2004

 

Mugole i mieszkańcy świata magii zagubili się w supermarkecie

 

„ »Harry Potter «? Nie interesuję się tym, to przecież dla dzieci” - to dość często spotykany dziś komentarz wśród dorosłych widzów i czytelników. Stało się tak trochę za sprawą chwilami dość namolnego marketingu książki i filmu, trochę też za sprawą afektowanego podejścia niektórych fanów i fanek.

 

Jednak fani i fanki nie mają wyjścia - intencją Joanne Rowling od początku było to, by jej książki starzały się razem z czytelnikami. Ostatni, siódmy tom i tak będzie więc adresowany do pełnoletniego odbiorcy. Pisarka od czasu do czasu w publicznych wypowiedziach straszy też, że wydarzy się w nim coś na tyle okropnego, że wręcz będzie to lektura nie dla dzieci.

 

Symboliczną zmianą jest też zmiana reżysera adaptującego trzecią część cyklu filmowego. Chrisa Columbusa, specjalistę od filmów dla dzieci ("Kevin sam w domu" etc.), zastąpił Alfonso Cuaron, reżyser zdecydowanie dorosły ("I twoją matkę też"). Warto więc spojrzeć wreszcie na tę opowieść okiem dorosłego i zastanowić się nad jej głębszym przesłaniem.

 

Jeśli tak spojrzymy, zrozumiemy pewien paradoks.

 

Od dawna między autorką a jej najmłodszymi fanami panuje interesujący rozdźwięk. Dla pisarki duże znaczenie mają sekwencje z udziałem rodziny Dursleyów, przybranych opiekunów głównego bohatera - z którymi musi on przebywać zawsze, kiedy nie jest akurat w swojej szkole magii i czarodziejstwa. Jej młodzi czytelnicy najczęściej przebiegają przez te stronice z niecierpliwością, nie mogąc się doczekać, aż Harry wróci do swojego magicznego świata (sam Harry zresztą też o tym marzy).

 

Ale dla dorosłego czytelnika te strony są niczym marmolada w pączku.

 

Nie bądź Dursleyem

 

Z punktu widzenia dorosłego czytelnika cykl książek o Harrym Potterze to nie fantastyczna baśń, tylko bardzo ostra satyra społeczna. Niezrozumienie tego faktu lub błędne odczytanie tej satyry jest moim zdaniem powodem wielu fałszywych oskarżeń cyklu, np. o promowanie egoizmu czy bezduszności.

 

Nieporozumienia te biorą się z tego, że "Harry Potter" to pierwsza satyra społeczna epoki konsumeryzmu. Jesteśmy przyzwyczajeni do brytyjskiej trady-

 

cji literatury satyrycznej - od razu przychodzą do głowy nazwiska takie jak Dickens, Shaw, Wells czy Wilde. Jednak współczesny konsumeryzm sprawia, że potępiać należy inne zjawiska niż w czasach wiktoriańskich czy edwardiańskich, nasze przyzwyczajenia prowadzą nas więc na manowce.

 

Sto lat temu satyryków śmieszyły przestarzałe normy obyczajowe krępujące życie codzienne i zmuszające do aktów zabawnej hipokryzji. Szereg rewolucji obyczajowych, które przeszliśmy od tego czasu, sprawia, że dziś już nie krępuje nas tradycja - ale czy to znaczy, że hipokryzja zniknęła z życia społecznego? Gdyby tak było, czy wuj Vernon Dursley i ciotka Petunia dostawaliby palpitacji, widząc, że do drzwi ich domu zadzwonił ktoś, kto dziwacznie wygląda i - dobry Boże - sąsiedzi mogą to zauważyć?

 

Jeśli jednak nie krępują nas dzisiaj wiktoriańskie tradycje ani kościelne przykazania - to skąd bierze się społeczna hipokryzja czasów konsumeryzmu? Znowu odpowiedź kryje się w Dursleyach, choć tak naprawdę przepowiedział ją już Erich Fromm w swojej książce "Zdrowe społeczeństwo". Współczesną hipokryzję wymusza histeryczny konformizm, paniczny strach przed tym, by czymkolwiek odchylić się od tak zwanej normalności.

 

Nieprzypadkowo pierwsze zdanie całego cyklu to kpina z tego konformizmu: "Państwo Dursleyowie spod numeru czwartego przy Privet Drive mogli z dumą twierdzić, że są całkowicie normalni, chwała Bogu". Normalność jako powód do dumy? Tak, bo na tym właśnie polega hipokryzja naszych czasów.

 

W czasach wiktoriańskich powodem do dumy mogło być szlachetne pochodzenie (choćby zmyślone), cnotliwe prowadzenie się (choćby skłamane) czy medal za wojenną chwałę (choćby kupiony na bazarze). To też oczywiście miewało złe skutki, ale jednak "normalność" sama w sobie nie była wtedy powodem do dumy - przeciwnie, lekka ekscentryczność była wtedy uważana za coś, co wręcz przystoi osobie z wyższych sfer.

 

W czasach konsumeryzmu nie ceni się tamtych cnót, zastąpił je obsesyjny kult tego, by się nie wychylać ze społecznej przeciętności, by być kimś takim jak bohater piosenki grupy The Clash "Lost In The Supermarket": "Jestem w pełni dostosowany, oglądam wszystkie programy telewizyjne, zbieram kupony z opakowań od herbaty, mam nawet wielką kolekcję dyskotekowych przebojów". I właśnie ta postawa wykpiona jest w "Harrym Potterze".

 

Konsumeryzm sprawił, że zakazy wynikające z religii czy tradycji zostały zastąpione nakazami wynikającymi z przekazu reklamowego. Ten zaś z natury rzeczy wymaga stosowania jednej sztancy dla wszystkich, bo przecież firma Nike nie będzie robiła butów na miarę, a Coca-Cola nie będzie oferować różnych smaków zależnych od rocznika i sposobu leżakowania butelki. W efekcie w społeczeństwie konsumpcyjnym wszyscy nieustannie bombardowani są przekazem, który sprowadza się do "bądź taki jak inni". Dyskusyjną kwestią jest to, czy zakres wolności jednostki jest w tym wypadku większy niż w czasach, w których podobny przekaz brzmiał np. "przestrzegaj Dekalogu" - w każdym razie, o ile tamte czasy doczekały się bogatej literackiej satyry, Rowling w swojej kpinie z konsumeryzmu jest pionierem.

 

Strasznie modni czarodzieje

 

Dursleyowie są tzw. mugolami, czyli "pozamagicznymi gośćmi", jak definiuje Harry'emu to pojęcie zwalisty gajowy szkoły czarodziejów, Hagrid. Jednak błędem jest odczytanie "Harry'ego Pottera" jako satyry na mugoli wychwalającej świat magii. Jednym z najbardziej bolesnych odkryć Harry'ego w Hogwarcie jest to, że tutaj też panoszą się podobne wady - co objawia się tym drastyczniej, im więcej możliwości krzywdzenia innych ma czarodziej od mugola.

 

W świecie czarodziejów panuje bezwzględny kult władzy i pieniędzy - bogaty uczeń ustosunkowanych rodziców może cieszyć się względami w szkole, może też otoczyć się osiłkami i dzięki sile ich pięści pastwić nad innymi, a przede wszystkim dzięki lepszej różdżce, lepszej miotle i lepszym książkom łatwiej mu o dobre wyniki w nauce i sporcie.

 

Co więcej, jak się okazuję w najnowszym (jak dotąd) tomie "Harry Potter i Zakon Feniksa", nie jest tylko tak, że konformizm świata czarodziejów jest symetrycznym odbiciem konformizmu świata mugoli. Oba są ze sobą głęboko powiązane, a łączącym je ogniwem jest ten sam lord Voldemort, który przed laty zabił rodziców Harry'ego Pottera i wciąż pragnie zgładzić samego chłopca. Z ostatniego tomu dowiadujemy się, że histeryczny konformizm rodziny Dursleyów wynika ze strachu, z ich zetknięcia z gniewem Voldemorta sprzed wielu lat (oni nie tyle nie wiedzą o istnieniu świata magicznego, co po prostu bardzo chcą wyprzeć wszystkie związane z nim złe wspomnienia) - z kolei zaś sam ten gniew wziął się z pragnienia oczyszczenia świata czarodziejów ze wszystkich "obcych elementów".

 

Co pomyślą sąsiedzi

 

Skoro główną osią konfliktu w tej powieści nie jest wcale oś magia/mugolstwo, gdzie należy jej szukać? Odpowiedź jest dosyć prosta: cały cykl jest opowieścią o walce bohaterskiego chłopca Harry'ego Pottera z jego odwiecznym wrogiem i prześladowcą lordem Voldemortem. A więc już tutaj po obu stronach konfliktu w centrum mamy dwóch czarodziejów.

 

Tylko po stronie Harry'ego widzimy jednak prawdziwe uczucia. To właśnie miłość jego matki, Lily Potter, była tym, co uratowało mu życie. Autentyczna, bezinteresowna miłość spaja też rodziny Weasleyów (czarodziejską) i Grangerów (mugolską). To nie znaczy, że w tych rodzinach nie zdarzają się konflikty, ani też, że wszyscy są tam ideałami. Jednak najważniejsze dla nich jest to, co się czuje, a nie to, co powiedzą sąsiedzi.

 

Rodzina Dursleyów kieruje się, rzecz jasna, dokładnie przeciwstawną hierarchią wartości. W jednej ze scen wuj Vernon przyjmuje w domu ważnego biznesowego partnera, odbywa więc z członkami swojej rodziny specjalną odprawę, w której każdy ma grać jakąś wyznaczoną mu rolę - jadowite podkreślenie tego, że więzy rodzinne u Dursleyów stanowią tylko swoisty teatr dla otoczenia. Trudno jest odnaleźć w tej książce przejawy autentycznego, bezinteresownego uczucia między Dursleyami. Odgrywają oni rolę ojca, matki i syna tylko po to, żeby otoczenie nie pomyślało, że coś z nimi jest nie ten tego.

 

Mimo wszystkich różnic dość podobnie wygląda rodzina Malfoyów w świecie magicznym. Lucius Malfoy (w filmie rewelacyjnie grany przez Jasona Isaacsa) okazuje wprawdzie wiele troski swojemu synowi Draco - w końcu tylko dzięki pieniądzom i koneksjom tatusia ten może utrzymać się w szkole, tatuś dosłownie mu też kupuje członkostwo w drużynie quidditcha - ale w obie strony są to relacje czysto interesowne. Draco nie znosi swojego ojca, ten zaś wyraźnie pogardza swoim synem. Ale Draco potrzebuje ojcowskiej kurateli, Lucius zaś w swojej karierze w Ministerstwie Magii potrzebuje pozorów rodzinnej stabilności dokładnie tak samo, jak wuj Vernon Dursley potrzebuje jej w swojej karierze sprzedawcy świdrów.

 

Czy jesteś już Dursleyem?

 

Po obu stronach osi konfliktu mamy więc w "Harrym Potterze" ludzi, którzy uczucia tylko symulują dla przyziemnych interesów, i ludzi, którzy je przeżywają naprawdę. Jednocześnie pisarka nie pozostawia wątpliwości, że tylko ci drudzy mogą być naprawdę szczęśliwi. "Zagubieni w supermarkecie" Dursleyowie czy też czarodzieje ulegający pokusom złego lorda Voldemorta pokazani są jak sfrustrowani ślepcy brnący w krzywdzeniu samych siebie.

 

Harry Potter doskonale rozumie wszystkie pokusy konsumpcyjnego konformizmu. Ten zagubiony chłopiec rozdarty jest wieloma sprzecznymi pragnieniami, ale - zwłaszcza w piątym tomie - widzimy już, że nieobce mu jest marzenie o tym, żeby być właśnie negatywnym bohaterem. Cieszy się przecież z najnowszego modelu miotły latającej dokładnie tak jak Draco Malfoy. Zwłaszcza w czwartym i piątym tomie, w którym Harry wszedł już w tzw. trudny wiek, widzimy go zdolnego do bezinteresownego okrucieństwa wobec kogoś, kto jest słabszy emocjonalnie lub fizycznie. Zawsze wtedy zaczyna go boleć blizna, która mu pozostała z czasów niemowlęctwa po starciu z Voldemortem - być może będąca czymś więcej niż tylko raną, może będąca też świadectwem psychicznej łączności z jego przeciwnikiem? Nie wiadomo do końca, jak chciałby przeżywać miłość swoich rodziców. Może właśnie też chciałby być rozpieszczonym osiłkiem terroryzującym inne dzieci, z fasonem szastającym rodzicielską kasą?

 

W piątym tomie książki dowiadujemy się zresztą, że ojciec Harry'ego Pottera, którego ten dotąd z natury rzeczy idealizował, był właśnie kimś takim jak Draco Malfoy - Harry widzi wstrząsającą scenę, w której jego ojciec jako uczeń Hogwartu znęca się nad innym uczniem właśnie za jego odmienność. Odkrycie to robi na Harrym piorunujące wrażenie właśnie dlatego, że dotyka czegoś, co od dawna tkwi w jego podświadomości.

 

Bo przecież to właśnie odróżnia hipokryzję konsumeryzmu od jej starszych odmian, że w konsumeryzm można wchodzić krok po kroku, zupełnie tego nie zauważając. Każdy ojciec kochający swoją rodzinę pragnie dla niej komfortu i bezpieczeństwa. A więc dom, a więc ogród, a więc dobry rodzinny samochód. A więc ciężka praca, żeby na to wystarczyło. I pewnego dnia taki ktoś budzi się jako wuj Vernon Dursley. Do którego momentu jeszcze jest się po prostu młodym, entuzjastycznym czarodziejem zafascynowanym nauką magii dla samej magii (jak Hermiona Granger), a w którym momencie jest się już snobem, który kupuje markowe różdżki czarodziejskie i najnowocześniejsze miotły tylko dla ich wysokiej ceny, jak Draco Malfoy?

 

Cykl książek o Harrym Potterze nie jest po prostu potępieniem konsumeryzmu i hymnem na cześć miłości zwyciężającej wszystko. To byłby banał. Te książki to moralitet XXI wieku pokazujący pokusy czyhające na każdego współczesnego człowieka. Przecież bez trudu możemy "przetłumaczyć" metafory J.K. Rowling, zwykle bardzo zabawne, na życiowe sytuacje, w których różdżkę i miotłę zastępują inne rekwizyty.

 

Jeśli odczytamy książki o Harrym Potterze okiem dorosłego czytelnika, dla którego przesłanie jest ważniejsze od magicznych pojedynków, okaże się, że w centrum ich fabuły tkwi bardzo ważne pytanie, które brzmi: "Czy nie jesteś już Dursleyem?". A to pytanie powinien sobie w konsumpcyjnym kapitalizmie zadawać każdy - dziesięciolatek, piętnastolatek i pięćdziesięciolatek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy artykuł.

 

btw - zaczynam sobie czytać czwartą część Pottera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ciekawy artykuł.

 

btw - zaczynam sobie czytać czwartą część Pottera.

 

Polecam po angielsku. Polskie tlumaczenie jakos do mnie nie przemawia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Polecam po angielsku. Polskie tlumaczenie jakos do mnie nie przemawia...
No przecież sobie nie kupię specjalnie.... tę czwartą część mam pożyczoną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko czekaz aż ktos teraz wrzuci na forum test "Czy nie jesteś już Dursleyem?". :hahaha:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tylko czekaz aż ktos teraz wrzuci na forum test "Czy nie jesteś już Dursleyem?". :hahaha: 

:lol2::lol2::lol2:

 

Albo o wyższości mugoli nad innymi przypadkami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tylko czekaz aż ktos teraz wrzuci na forum test "Czy nie jesteś już Dursleyem?". :hahaha: 

 

Obserwujac ostatnie quizy na forum czekam na:

Jaka postacia z Harrego Pottera jestes :D.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Polecam po angielsku. Polskie tlumaczenie jakos do mnie nie przemawia...
No przecież sobie nie kupię specjalnie.... tę czwartą część mam pożyczoną.

 

Jak chcesz moge Ci podeslac e-booka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak chcesz moge Ci podeslac e-booka.
Szczerze? Mając do wyboru papierową książkę (która już leży u mnie na biurku) a ebooka - wybieram papier. Strasznie mało czytam z ekranu... jakoś nie lubię.

Ale naprawdę bardzo, bardzo dziękuję za chęci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...