Forum PCLab.pl: Adopcje psiaków i kociaków - Forum PCLab.pl

Skocz do zawartości


Otwarty

Ikona Ostatnio dodane tematy

Ikona Najnowsze pliki

  • (8 Stron)
  • +
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • Ostania »
  • Nie możesz rozpocząć nowego tematu
  • Nie możesz odpowiadać w tym temacie

Adopcje psiaków i kociaków czyli wybierz sobie przyjaciela Oceń temat: ***** 1 Głosów

#21 Użytkownik jest niedostępny   origin 

  • Gaduła
  • PipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 318
  • Dołączył: Pt, 21 Wrz 07

Napisany 28 Styczeń 2008 - 11:04

A jakieś Psiaki ???
Bo koty są trudne do wychowania a jak juz ci sie uda to go tir rozjedzie jak pójdzie swoja ścieżką..

#22 Użytkownik jest niedostępny   Kalina 

  • Gaduła
  • PipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 240
  • Dołączył: Wed, 23 Sty 08

Napisany 28 Styczeń 2008 - 23:52

Zobacz postorigin, o 28 Styczeń 2008, 11:04, napisał(a):

A jakieś Psiaki ???
Bo koty są trudne do wychowania a jak juz ci sie uda to go tir rozjedzie jak pójdzie swoja ścieżką..



jaki tir?
Ja nie oddaję kotów na wychodzące... a już na pewno nie w miescie ani na wieś przy dwupasmówce.

Nosz, kurcze...myslałam, ze ludzie mają troche wyobraźni... :Up_to_s:

#23 Użytkownik jest niedostępny   Karla 

  • Kokietka - tak mówią
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 12865
  • Dołączył: Cz, 04 Gru 03

Napisany 29 Styczeń 2008 - 00:14

a ja się chciałam pochwalić że dzisiaj gwiazdeczka spędziła wieczór na moich kolanach :) w sumie to nasze dłuższe posiedzenie ;)

Dodaj obrazek

#24 Użytkownik jest niedostępny   Kalina 

  • Gaduła
  • PipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 240
  • Dołączył: Wed, 23 Sty 08

Napisany 30 Styczeń 2008 - 13:54

Niedawno w Lublinie otwarto schronisko dla kotów.

Zobaczcie jakie cuda tam siedzą...

Dodaj obrazek

Dodaj obrazek

Dodaj obrazek

Dodaj obrazek

#25 Użytkownik jest niedostępny   Karla 

  • Kokietka - tak mówią
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 12865
  • Dołączył: Cz, 04 Gru 03

Napisany 30 Styczeń 2008 - 20:18

jakie rozkoszne :)
szkoda ze mam takie małe mieszkanie :P

#26 Użytkownik jest niedostępny   Bio 

  • Uzależniony od forum
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 7498
  • Dołączył: Wed, 09 Maj 07

Napisany 30 Styczeń 2008 - 20:28

a gdzie psiaki?

#27 Użytkownik jest niedostępny   Kalina 

  • Gaduła
  • PipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 240
  • Dołączył: Wed, 23 Sty 08

Napisany 30 Styczeń 2008 - 20:52

Zobacz postBio, o 30 Styczeń 2008, 20:28, napisał(a):

a gdzie psiaki?



A chcesz adoptować?

#28 Użytkownik jest niedostępny   Bio 

  • Uzależniony od forum
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 7498
  • Dołączył: Wed, 09 Maj 07

Napisany 31 Styczeń 2008 - 11:40

mam już rudego psychola, ale kumpel się coś rozgląda...

#29 Użytkownik jest niedostępny   xandra 

  • prywatna koteria
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 9283
  • Dołączył: Wt, 26 Sie 03

Napisany 06 Luty 2008 - 10:49

a czy mogą być i świnki morskie itp?

http://www.dogomania...ead.php?t=70561

Dodaj obrazek

Dodaj obrazek

#30 Użytkownik jest niedostępny   xandra 

  • prywatna koteria
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 9283
  • Dołączył: Wt, 26 Sie 03

Napisany 01 Marzec 2008 - 08:43

bry :)
na szybko, ekstra dobrego domku szuka takie malusieńkie rude cudo

Dodaj obrazek

kocio ma około 3 mcy, lecze mu oczy (katar, normalny kolor to żółtawe takie, tu tak wyszło od flesza), dzis bedzie zaszczepiony - o ile bedzie mozna
słodziak, motorek jest, jest w trakcie uczenia kuwety, ale dla takiego malucha to chwila by załapać

edit - Rudy oczywiście ma już dom :)
szkoda, że buraski i czarne tak nie idą...

Ten post był edytowany przez xandra dnia: 14 Marzec 2008 - 18:42


#31 Użytkownik jest niedostępny   xandra 

  • prywatna koteria
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 9283
  • Dołączył: Wt, 26 Sie 03

Napisany 27 Marzec 2008 - 22:40

tu: http://forum.pclab.p...p;#entry4994435 Kalina prosi o pomoc dla kotów pod jej opieką, KAZDA wplata się liczy...

#32 Użytkownik jest niedostępny   BendiX 

  • Uzależniony od forum
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 4250
  • Dołączył: Pn, 13 Mar 06

Napisany 28 Marzec 2008 - 00:41

czy to prawda że gdy się chce adoptowac jakiegoś psa to trzeba coś płacic, podpisywac umowy i będą mi przyjeżdżac na kontrole?

#33 Użytkownik jest niedostępny   Kalina 

  • Gaduła
  • PipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 240
  • Dołączył: Wed, 23 Sty 08

Napisany 28 Marzec 2008 - 11:00

Zobacz postBendiX, o 28 Marzec 2008, 00:41, napisał(a):

czy to prawda że gdy się chce adoptowac jakiegoś psa to trzeba coś płacic, podpisywac umowy i będą mi przyjeżdżac na kontrole?


Teraz tak wyglądają adopcje.
Podpisujesz umowe gdzie własnoręcznym podpisem zobowiązujesz się do PRZYZWOITEJ opieki nad zwierzakiem. I to "przyzwoitej" nie we własnym pojęciu, tylko tak jak to jest w cywilizowanym świecie.

I wiesz co, to genialnie działa jako sito: ludzie którzy nie są dobrymi domami nie chcą podpisywać umów.

#34 Użytkownik jest niedostępny   xandra 

  • prywatna koteria
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 9283
  • Dołączył: Wt, 26 Sie 03

Napisany 28 Marzec 2008 - 12:12

a ja tylko uspokoje ;) ze to jest w interesie trzech stron - przede wszystkim kota, osoby która kota oddaje i osoby, ktora kota bierze - ten, kto oddaje - jest spokojny, ze kot bedzie miał dobrą opiekę weterynaryjną, że dana osoba kota nie porzuci itd, a osoba bioraca - ze w razie kłopotów, moze się zwrócić po poradę do osoby, od której ma zwierze, nie że kot oddany i wynocha

a co do odpłatności, wiesz - jakbyś sam szczepił, odrobaczał kota, sterylizował i kastrował to i tak byś wydał daną kwotę u weterynarza, samo szczepienie to od 40 zł - razy dwa, bo trzeba je powtórzyć po miesiącu... stąd prośba o zwrot przynajmniej tych większych kwot

po głośnej sprawie goldena Ozzy'ego, gdzie w sprawę była finalnie zamieszana prokuratura (dziewczyna psa zabiła), który został wydany bez umowy adopcyjnej właśnie - wszędzie się teraz tak robi, ja też podpisuję umowy, mimo że koty wydaję na mniejszą skalę niż Kalina - i to tylko do bardzo dobrych domów

#35 Użytkownik jest niedostępny   Nesti 

  • ¡Vamos Madrid!
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 8212
  • Dołączył: Pn, 21 Sie 06

Napisany 29 Marzec 2008 - 13:31

Witam, mam do oddania w dobre ręce dwa psiaki.Są po szczepieniach,mają oczywiście książeczki zdrowia.Jeden jest całkowicie bez ogona od urodzenia,drugi ma krótki ogon.Oczywiście mam zamiar je oddać naprawdę w dobre ręce, a nie w ręce ludzi którym może się taki piesek znudzić i go wyrzucą po jakimś czasie.Pies to nie jest rzecz którą można wyrzucić na śmietnik.Dla jednego pieska znalazłem prawdopodobnie miejsce ale ta osoba da mi odpowiedź w poniedziałek więc nie jest to pewne na 100% (ten bez ogonka)
Mieszkam w Elblągu,mogę dowieźć pieska w miarę blisko Elbląga,np. Trójmiasto,Olsztyn itp.W razie pytań proszę pw,albo tutaj ;) Ten bez ogona jest po lewej.

P.S Mają prawie 4 miesiące.

Dodaj obrazek

Dodaj obrazek

Ten post był edytowany przez Guti dnia: 29 Marzec 2008 - 13:36


#36 Użytkownik jest niedostępny   xandra 

  • prywatna koteria
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 9283
  • Dołączył: Wt, 26 Sie 03

Napisany 31 Marzec 2008 - 08:19

a czyje to pieski, czy matka dalej się będzie mnożyć?

#37 Użytkownik jest niedostępny   Nesti 

  • ¡Vamos Madrid!
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 8212
  • Dołączył: Pn, 21 Sie 06

Napisany 31 Marzec 2008 - 10:21

Zobacz postxandra, o 31 Marzec 2008, 09:19, napisał(a):

a czyje to pieski, czy matka dalej się będzie mnożyć?

To są moje pieski.Matka raczej dalej nie.Nie zajmuję się "hodowlą" psów ;) Bym je z chęcią zatrzymał ale mam już dwa psy :(

#38 Użytkownik jest niedostępny   xandra 

  • prywatna koteria
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 9283
  • Dołączył: Wt, 26 Sie 03

Napisany 31 Marzec 2008 - 10:32

Koniecznie wysterylizuj matkę a nie "raczej", właśnie pozwoliłeś na powołanie na świat kolejnych zwierząt, w ich wiosennym zalewie. Co będzie, jesli nie znajdziesz domow dla tych szczeniakow?

#39 Użytkownik jest niedostępny   BendiX 

  • Uzależniony od forum
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 4250
  • Dołączył: Pn, 13 Mar 06

Napisany 31 Marzec 2008 - 21:26

Zobacz postKalina, o 28 Marzec 2008, 12:00, napisał(a):

Teraz tak wyglądają adopcje.
Podpisujesz umowe gdzie własnoręcznym podpisem zobowiązujesz się do PRZYZWOITEJ opieki nad zwierzakiem. I to "przyzwoitej" nie we własnym pojęciu, tylko tak jak to jest w cywilizowanym świecie.

I wiesz co, to genialnie działa jako sito: ludzie którzy nie są dobrymi domami nie chcą podpisywać umów.

z podpisaniem umowy niema problemów ale nie życzyłbym sobie żeby mi przyjeżdżali i sprawdzali non stop jak psa chowam bo to jest bardzo denerwujące

Zobacz postxandra, o 28 Marzec 2008, 13:12, napisał(a):

a co do odpłatności, wiesz - jakbyś sam szczepił, odrobaczał kota, sterylizował i kastrował to i tak byś wydał daną kwotę u weterynarza, samo szczepienie to od 40 zł - razy dwa, bo trzeba je powtórzyć po miesiącu... stąd prośba o zwrot przynajmniej tych większych kwot

no dobra, ale jaka jest mniej więcej taka kwota za psa? bo może sie okazac że kupiłbym sobie za tą cenę jakiegoś rasowego pieska na targu

#40 Użytkownik jest niedostępny   xandra 

  • prywatna koteria
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Forumowicze
  • Postów: 9283
  • Dołączył: Wt, 26 Sie 03

Napisany 01 Kwiecień 2008 - 10:25

nie ma czegos takiego jak rasowy piesek na targu - psa/kota sie kupuje w dobrej hodowli lub bierze ze schroniska
za psa w schronisku "płaci się" pewnie coś koło 150 zł

tu poczytaj, jak wygladało u wielu osob kupno psa na bazarku czy z pseudohodowli - co zaoszczedzili na rodowodzie, wydali na weterynarza, chirurga itd a zwierzak i tak czesto umierał

http://nfo.pl/art/index.php?art=26

"Niewiele pamiętam z miejsca, gdzie się urodziłem. Było ciasne i ciemne i nigdy nie bawiliśmy się z ludźmi. Pamiętam mamę i jej miękkie futro, ale chorowała i była bardzo chuda. Miała niewiele mleka dla mnie, moich sióstr i braci. Większość z nich nagle umarła i strasznie za nimi tęskniłem.
Pamiętam dzień kiedy zabrano nas od mamy. Byłem taki smutny i wystraszony. Dopiero co pojawiły się u mnie pierwsze ząbki i jeszcze potrzebowałem mamy.
Biedna mama, była taka chora i ludzie powiedzieli, że chcą wreszcie otrzymać pieniądze i że mają powyżej uszu bałaganu, który robiliśmy.
Tak więc, któregos dnia załadowano nas do skrzyni i wywieziono.
Zostalo nas tylko dwoje. Przytulaliśmy się do siebie i strasznie się baliśmy. Nikt nie przyszedł nas pocieszyć. Tak dużo było nowych obrazów, dźwięków i zapachów!

Trafiliśmy do sklepu zoologicznego, gdzie były różne zwierzęta! Jedne gwizdały, inne miałczały, a jeszcze inne piszczały...
Razem z siostrą zostaliśmy zamknięci w ciasnej klatce. Słyszeliśmy obok skomlenie innych szczeniąt.
Widzieliśmy ludzi patrzących na nas - lubię tych małych ludzi - dzieci. Były takie słodkie i wesołe. I chciały się ze mną bawić!
Dzień po dniu spędzalismy w małej klatce, czasem ludzie stukali w szybę, czasem ktoś nas podnosił i pokazywał ludziom. Niektórzy byli przyjacielsci i delikatni, inni sprawiali nam ból. Często słyszeliśmy jak mówią "Och, one są takie słodkie! Chcę jednego!", ale potem odchodzili.
Moja siostra umarła następnej nocy, kiedy w sklepie było ciemno. Położyłem głowę na jej futerku i czułem jak życie opuszcza jej małe, chude ciałko.
Kiedy rano wyciagali ją z klatki mówili, że była chora i powinna być sprzedana za niższą cenę i szybko opuścic sklep. Ja też miałem być sprzedany taniej.
Nikt nie zwracał uwagi na mój cichy płacz, kiedy wyrzucili moją małą siostrzyczkę.

Potem przyszła do sklepu rodzina i kupiła mnie! Co za szczęśliwy dzień! Teraz już wszystko będzie dobrze!
To są bardzo mili ludzie. I naprawdę mnie chcieli! Kupili mi miskę i dobrą karmę, a mała dziewczynka nosiła mnie delikatnie. Tak bardzo ją kochałem! Jej mama i tata mówili, że jestem słodkim i dobrym pieskiem! Nazwali mnie Angel. Uwielbiałem lizać moich nowych ludzi. Bardzo się o mnie troszczyli. Byli kochający i czuli. Uczyli mnie co dobre, a co złe, dawali mi pyszne jedzenie i dużo, dużo miłości!
Niczego więcej nie chciałem, jak tylko podobać się im. Bardzo kochałem małą dziewczynkę i uwielbiałem się z nią bawić.

Potem poszliśmy do weterynarza. To było bardzo dziwne miejsce i bałem się. Dostałem kilka zastrzyków, ale moja mała dziewczynka trzymała mnie delikatnie i powiedziała, że wszystko będzie dobrze, więc się odprężyłem.
Weterynarz musiał powiedzieć mojej rodzinie coś złego, bo wyglądali bardzo smutno. Słyszałem coś o ciężkich wadach, dysplazji i o moim sercu....
Słyszałem jak powiedział coś o dzikich hodowcach i o tym, że moi rodzice nie byli badani. Nie wiedziałem co to znaczy, ale to było okropne patrzeć jak moja rodzina jest smutna. Ale nadal mnie kochali i ja kochałem ich tak bardzo!

Miałem już 6 miesięcy. Inne szczenięta były krzepkie i rozbawione, a mnie każdy ruch sprawiał ból. Ból nigdy nie znikał. I ciężko mi było oddychać gdy tylko trochę pobawiłem sie z moją małą dziewczynką.
Bardzo chciałem być silnym psem, ale po prostu nie dawałem rady.
Kilka razy byłem u weterynarza, ale zawsze wizyta kończyła się słowami "genetyczne" i "nic nie można zrobić". A ja tylko chciałem czuć na skórze promienie słońca, biegać i bawić się z moją rodziną!

Ostatnia noc była najgorsza. Nie mogłem nawet wstać i napić się wody, tylko krzyczałem z bólu...
Próbowałem być silnym szczeniakiem, takim jak wiedziałem, że powinienem być, ale było to strasznie trudne. Pękało mi serce, gdy widziałem smutek dziewczynki, i gdy usłyszałem słowa mamy i taty "chyba już czas".
Zanieśli mnie do samochodu. Wszyscy płakali. Byli tacy dziwni, a ja nie wiedziałem dlaczego. Czy byłem niegrzeczny? Próbowałem być dobry i kochający, co zrobiłem źle?
Ach, gdyby tylko ten ból ustał. Nie mogłem nawet polizać łez na twarzy małej dziewczynki.
Stół u weterynarza był taki zimny. Bałem się...
Wszyscy ludzie płakali w moje futerko. Czułem jak bardzo mnie kochali. Z wysiłkiem polizałem ich ręce.
Nawet weterynarz nie spieszył się dzisiaj i był bardzo serdeczny. Był delikatny. Mój ból się zmniejszył. Mała dziewczynka trzymała mnie delikatnie, lekkie ukłucie.... Dzieki Bogu, ból znika. Czuję głęboki spokój i wdzięczność.
Sen: widzę moją mamę, moich braci i siostry na wielkiej, zielonej łące. Wołają do mnie, że tam nie ma bólu, tylko spokój i szczęście, więc mówię mojej ludzkiej rodzinie do widzenia w jedyny możliwy dla mnie sposób - lekkim machnięciem ogona i lekkim węszeniem. Chciałem z nimi spędzić wiele szczęśliwych lat... To nie powinno się stać! Zamiast tego przysporzyłem im tylko wielu zmartwień...
- Widzisz - powiedział weterynarz - wiele szczeniąt nie pochodzi od porządnych hodowców.
Ból zniknął i wiem, że minie wiele lat zanim ponownie zobaczę swoją ludzką rodzinę.
A mogło być całkiem inaczej....
Autor: J. Ellis, 1999 "

  • (8 Stron)
  • +
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • Ostania »
  • Nie możesz rozpocząć nowego tematu
  • Nie możesz odpowiadać w tym temacie

1 Użytkowników czyta ten temat
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych