Skocz do zawartości
Quattro

Motoryzacyjna Blabla

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)
11 godzin temu, Gang napisał:

Srednie tetno 193 bpm, od 7 minuty nie zszedłem poniżej 195. Kilka minut trzymałem 200+. 

Robisz sobie krzywdę. Oblicz sobie HRmax i zredukuj tempo o 30%. Chyba, że masz ochotę bujać się potem po kardiologach

Edytowane przez marko125-91
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, seeba03 napisał:

Bo Leon ST wygląda słabo / nieproporcjonalnie, a i kiedy zamawiałem go dwa lata wstecz nie wybiegałem wprzód z planami powiększania rodziny. Teraz jeszcze jest ok, ale pakując się na choćby weekend robi się ciasnawo w bagażniku

Jak pakując się na weekend w 2 osoby robi się ciasno w bagażniku to z dziećmi do VANa będziesz brał jeszcze przyczepę na tygodniowe wakacje ;-)

Ja miałem 5 lat Cuprę SC, na każde wakacje bagażnik wypełniony w pełni ale w sumie na 2 osoby niczego więcej nie potrzeba i w ST bym jedynie dodatkowe powietrze woził,
za to jaki fun było tym śmigać po górskich drogach....nie wiem czy coś takiego da mi jeszcze jakieś auto skoro czytając wasze posty przyszłość jest tylko w SUVach i VANach wedle życzeń kobiet 8:E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jak wieziesz rodzinę, to masz w dvpie fun na zakrętach, tylko chcesz dowieźć wszystkich cało i zdrowo, u celu otworzyć piwko czy co tam sprawia Ci przyjemność i odpoczywać. Moja żona lubi sobie z tyłu odchylić oparcie kanapy, rozprostować nogi i po prostu przyjemnie jechać, bez walizek pod nogami. W małych autkach tego nie zrobisz. A na trasy najlepiej się jedzie... busem. Może buja, ale jedziesz przez to wolniej i się rozkoszujesz jazdą. Dla mnie urlop zaczyna się już w trakcie jazdy. Odpoczywam, a nie klnę ile jeszcze kilometrów przede mną :)

Edytowane przez marko125-91

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heh, jak kiedyś jeździłem dupowozami typu Vectra w dieslu to też myślałem że jedyny fun z jazdy to upalanie ale tak nie jest ;-) U mnie wakacje zaczynały się w samochodzie a tak naprawdę jeszcze wcześniej kiedy bawiłem się w małego detailera żeby świetnie wyglądał na cały wypad, każda trasa mnie cieszyła a w szczycie pasji potrafiłem przejechać kilkaset km nie przekraczając 90kmh żeby nie ubrudzić.... :lol2::lol2::lol2:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja każdy urlop czy weekendowy wypad w nieznane oblatuję na mapach "Bez autostrad" i "bez dróg płatnych";
Korzystając, że jeżdżę sam mogę do woli przedłużać trasę, nawet jeśli kończy się to jazdą po drogach 3/4 kategorii :E 

Przez co np. na Słowenii lądowałem na takim odludziu:
cb2c05e8cd9012e5.jpg

W zeszłym roku jadąc na Mazury (Węgorzewo) celowo odbiłem w bok/górę żeby przejechać przez Sandomierz i Kazimierz Dolny;

A na ten rok planuje objazdowy urlop na Czechach, odwiedzając / przejeżdżając przez kraje graniczące ze Słowacją/Austrią/Niemcami,  także ~1500km w planach.
Kwestia, czy zacznę od góry (Kraj Ustecki) czy od dołu/boku (Kraj Zliński) będzie podjęta na ostatnią chwilę, nie planuję nawet rezerwować noclegów;
Ot taki pół-spontaniczny wyjazd :E Bo nie wiem kiedy na urlop się wybiorę.



 

  • Like 2
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, marko125-91 napisał:

Robisz sobie krzywdę. Oblicz sobie HRmax i zredukuj tempo o 30%. Chyba, że masz ochotę bujać się potem po kardiologach

Zazwyczaj nie przekraczam 180, najczęściej trzymam się w okolicach 150-160. 

Raz w miesiącu tak ostrzej jadę tylko ;)

Mi to 200 nie wychodzi samo z siebie, muszę się postarać żeby na taki poziom wejść. 

Jak na razie -19 kilo. Więc głównie palę tłuszcz. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Pytanie mam.  W czwartek miałem telefon z firmy Dekra Polska i chcą bym był "Tajemniczym Klientem" bo rok temu z salonu kupiłem Auto i zbliża się termin na pierwszy przegląd. Ktoś coś o tym wie? Robiłem oczywiście reserach i niby wszystko ok. Nawet dostanę 600 zł brutto za udział. To jest ich autoryzacja niby:

k2RnkOH.png

Edytowane przez Crew 900

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pracowałem jako TK ;) za studenta. 

Ale tam się dało wyczuć pewnie przez salon. Chociaż nie zawsze ;)

Ale tutaj zrekrutowany ktoś kto kupił auto... No całkiem całkiem. Zdziwią sie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawie na koniec sezonu opona w trenażerze złapała balon;p 

2000km tylko wytrzymała. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Pamiętajcie zawsze wzywać policję na miejsce zdarzenia. Wcześniej tego nie robiłem, ale muszę zacząć. Kierowca miał kolizję, jechał sobie prostą drogą, w pewnym momencie się zatrzymał, nie gwałtownie, po prostu zwykłe zatrzymanie przed samochodem z przodu. W tył wjechał mu gość kilkunastoletnim busem. Wyszedł, mówił, że hamulce mu padły. Podpisał oświadczenie, moje auto zabrała laweta, bo uderzenie było dość mocne do tego uciekając otarł cały bok i urwał lusterko. Samochód dałem na naprawę bezgotówkową do dużego serwisu (nie ASO). Po 3 msc samochód jest już naprawiony, ale Uniqua odmówiła wypłaty odszkodowania twierdząc, że nie mają podstaw do wypłaty odszkodowania ("W oparciu o przeprowadzoną w sprawie analizę, dokonaną w oparciu o zgromadzony w procesie likwidacji niniejszej szkody materiał brak jest podstaw do przejęcia odpowiedzialności za skutki zdarzenia. Tym samym zmuszeni jesteśmy do odmowy wypłaty
odszkodowania.").
Po odwołaniu przez serwis, odpisali, że "Jednocześnie informujemy, iż przeprowadzono w sprawie postępowanie wyjaśniające, zmierzającego do ustalenia rzeczywistych okoliczności zdarzenia. W oparciu o analizę zgromadzonej dokumentacji ustalono, że winę za w/w kolizję drogową ponoszą obaj uczestniczący w niej kierujący. Zgodnie z art. 362 Kodeksu Cywilnego ,,Jeżeli Poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron". W przedmiotowej sprawie uznano stopień przyczynienia w wysokości 50%."".

Byłem pewny, że sprawca po prostu wycofał się z oświadczenia, ale dzwoniłem do niego i nic z tych rzeczy. Honorowo podtrzymuje, że uderzył w mój samochód, bo nie miał hamulców. Nie ma tutaj drugiego dna czy innych dziwnych zawirowań. Uniqia nie podaje dlaczego uznała współwinę. Tylko "bo tak". Byliśmy nawet na komisariacie, ale policja grzecznie wytłumaczyła, że skoro sprawca się przyznaje, jest znany i podtrzymuje swoją winę to nie mają nic do roboty :D W sumie ciężko im się dziwić, ale już nie widziałem czego się chwytać. Dostałem nawet telefon od śledczego z ubezpieczenia z dziwnymi pytaniami typu "czy znał Pan sprawcę zdarzenia?". To samo było u sprawcy, wpadło do niego dwóch gości i pytali czy mu zapłaciłem za to, żeby we mnie uderzył :E 

Ogólnie sprawa na 90% skończy się w sądzie. Czekam jeszcze na odpowiedź od ostatniego odwołania i podanie jakichkolwiek argumentów za współwiną mojego kierowcy. Przerabiał ktoś taki temat? :D

Edytowane przez lycone
  • Confused 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Bij się w sądzie. Ubezpieczyciel nie ma prawa orzekać i winie czy współudziale.

 

Ewentualnie sprzedaj szkodę. Ja tak zrobiłem raz i dobrze na tym wyszedłem.

Edytowane przez larry.bigl
  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ehh... Oddaj to do prawników zajmujących się tym... Szkoda zdrowia

Godzinę temu, larry.bigl napisał:

Bij się w sądzie. Ubezpieczyciel nie ma prawa orzekać i winie czy współudziale.

Po to masz ten cały formularz do wypełnienia opisujący zdarzenie... Oni to sprawdzają właśnie po to, by stwierdzić winę. Masz stłuczkę, jesteś zestresowany, druga osoba (winna) przegada Cię, zrobi wodę z mózgu i wpiszesz własną winę. 

Tutaj po prostu ubezpieczalnia broni się przed wymuszeniem odszkodowania. Widocznie mają dużo przypadków. Sprawa do prawnika.

Edytowane przez marko125-91

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, marko125-91 napisał:

Ehh... Oddaj to do prawników zajmujących się tym... Szkoda zdrowia

Po to masz ten cały formularz do wypełnienia opisujący zdarzenie... Oni to sprawdzają właśnie po to, by stwierdzić winę. Masz stłuczkę, jesteś zestresowany, druga osoba (winna) przegada Cię, zrobi wodę z mózgu i wpiszesz własną winę. 

Tutaj po prostu ubezpieczalnia broni się przed wymuszeniem odszkodowania. Widocznie mają dużo przypadków. Sprawa do prawnika.

Oczywiście, natomiast ubezpieczyciel nie jest organem który może określać winę za zdarzenie. Od tego są sądy, policja jeśli jest na miejscu zdarzenia (w tym wypadku nie była). Ubezpieczyciel zawsze będzie robić w wała, tak było zawsze, jest i będzie. Nigdy żadnej szkody mi nie wycenili adekwatnie do szkody. Zawsze była kilkukrotnie zaniżona. Za każdym razem albo dawałem na bezgotówkowa naprawę albo robiłem odwołania/sprzedałem szkodę. Zawsze wychodziłem minimum na zero. 

Gdy u mojej żony w C klasie gość rozbił zderzak (jej samochód stał zaparkowany) to PZU wyceniło szkodę na 450zl bo samochód ma swoje lata. Cały w oryginalnym lakierze, zadbany itd a oni sobie jakieś punkty wymusili żeby zaniżyć wartość. Pojechałem do ASO na wycenę i szkoda poszła w 8k. Wtedy samochód na rynku wtórnym był wart jakieś 18-20. Skończyło się tym, że dostałem blisko 4k. Ale biłem się z nimi około pół roku. Podobna szkodę sprzedałem, za nią dostałem 3k podczas gdy Generali wyceniło na 400zl.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Matko, co za cyrk. Dla porównania miałem dwie stłuczki w DE. Obydwa przypadki naprawiane w ASO. W obydwu przypadkach były jakieś problemy z wypłatą odszkodowania, ale to nie był problem mój, tylko działu prawnego w ASO. Ja miałem tylko podpisać swoją wersję wydarzeń. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak Mamie (wyjeżdżając z parkingu) Kierowca przeorał bok G-Punto (szkoda 2022, auto 2009r) to 1. wycena Ubezpieczalni opiewała na ~5600zł;
Finalna kwota jaką Ubezpieczyciel wypłacił na rzecz tej szkody to było niecałe ... 13 tysięcy złotych.

Tam była kwestia uszkodzonych lekko drzwi, pogiętego tylnego błotnika (ćwiartka poszycia) i wymiany tylnego zderzaka + malowanie całości;
Mechanicznie auto nie ucierpiało, poduszki boczne nie wystrzeliły. Cenę podbijał brak (chwilowo) dostępnego zamiennika tylnego zderzaka; pozostawał ori z ASO.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W przypadku stłuczek najważniejsze to nie godzić się na pierwszą wycenę ;) w niej zawsze idą po bandzie. 

A jak użyjesz dobrych argumentów, wrzucisz do mediacji Rzecznika Finansowego to zazwyczaj pała miękkie i wypłacają znacznie więcej. Widzą, że nie trafili na frajera. Odbijają sobie na innych.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, larry.bigl napisał:

W przypadku stłuczek najważniejsze to nie godzić się na pierwszą wycenę ;) w niej zawsze idą po bandzie. 

 

Nie zawsze - ostatnio sam robiłem opis dla ubezpieczyciela - zaproponowali jakieś dwa razy więcej niż się spodziewałem :-) Dwa dni później pieniążki były na koncie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, bergercs napisał:

Nie zawsze - ostatnio sam robiłem opis dla ubezpieczyciela - zaproponowali jakieś dwa razy więcej niż się spodziewałem :-) Dwa dni później pieniążki były na koncie.

Szczerze mówiąc nigdy mi się nie zdarzyło żeby chociaż blisko prawdziwej kwoty szkody ubezpieczyciel zrobił wycenę. Twój przypadek to musi być wyjątek jeden z niewielu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No w przypadku G-Punto o wycenę nie walczyliśmy my, robiła to dla nas Osoba zajmująca się tym zawodowo...
Finalnie z kwoty odszkodowania starczyło z nawiązką na naprawę na (częściowo) częściach z ASO i odmalowaniu całego auta :E 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi się kiedyś ktoś w Civicu wjechał w tył, ale tak mega delikatnie, ramka na srebrnym zderzaku zrobiła ślad. Wycena przez internet i PZU automat wycenił na 2700 ;E. 

Nic z tym nie robiłem, jeździłem tak kilka lat, prawie śladu nie było. 

No ale niestety zazwyczaj jest walka. 

My jakoś ASO coś wiemy o tym 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie śmieszy sam fakt, że po jednym piśmie zmienili zdanie z "nie czujemy się winni", na "zrobiliśmy współwinę". Zobaczymy co dalej z tego wyjdzie. Korzystam z naprawy bezgotówkowej, chcę mieć tylko naprawiony samochód, nic więcej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, serwal4 napisał:

z kwoty odszkodowania starczyło z nawiązką na naprawę na (częściowo) częściach z ASO i odmalowaniu całego auta :E 

Po odliczeniu kosztów części, robocizny oraz kilkusetzłotowego napiwku dla warsztatu za ekspresową naprawę zostało "na czysto" 5200.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 1.03.2024 o 18:55, larry.bigl napisał:

z jednym dzieciakiem i psem było pod sufit. Teraz jak drugie doszło to już zostaje trumna na dach żeby spakować się.. a przecież E klasa 211 w kombi ma blisko 700L pojemności..

To co Ty wozisz ze sobą :E Ja mam 500L w sedanie i bywało ciężko ale tetris i do przodu :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Byłem wczoraj na Flohmarkt (targ staroci). Niedaleko mnie, piękna pogoda, a czasem idzie tam niezłe perełki znaleźć. Zawsze wiedziałem, że ludzie mają naprawdę przeróżne rzeczy do sprzedania, ale... 

ktoś miał sygnalizator drogowy z przejścia dla pieszych na handel :E

Edytowane przez marko125-91
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...