Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Agnes

[jeszcze nieprzeczytane] "Historia piękna" i "Historia brzydoty"

Rekomendowane odpowiedzi

pd_19615.jpgpd_91678.jpg

 

Te dwie pozycje aż się proszą, by stać razem na półce, po to, by móc sięgać na przemian to po jedną, to po drugą. Ja tak nie zrobiłam, najpierw sięgnęłam po piękno, potem po brzydotę.

To wydania typowo albumowe, duże, ciężkie, drukowane na pięknym, kredowym papierze, z olbrzymią ilością ilustracji.

Szczerze powiedziawszy, nie przeczytałam tych książek dokładnie, moje pierwsze podejście do obu tomów było czysto wizualne, nie treściowe. Oglądałam po prostu obrazki: reprodukcje obrazów, szkice, grafiki i zdjęcia. Pogrupowane jest to wszystko z grubsza chronologicznie na przestrzeni dziejów, a wybierane według klucza znanego tylko autorom.

Omawiane jest piękno i brzydota (o ile mogłam to zauważyć) językiem jakby filozoficznym, a na pewno nieprostym. Na moje szczęście jest też mnóstwo cytatów z literatury przeróżnej i to (zdaje mi się) trudno dostępnej.

Przy drugim podejściu będę delektować się więc czytelniczo. Odautorskie komentarze zostawię sobie na koniec, to będzie trzecie czytanie.

Uprzedzam lojalnie co wrażliwszych czytelników: nie bierzcie się do "Historii brzydoty" przed snem. Miałam nieszczęście tak uczynić, a potem męczyły mnie koszmary. Co dowodzi siły wyrazu obrazów zamieszczonych w książce, nieprawdaż.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przy drugim podejściu będę delektować się więc czytelniczo. Odautorskie komentarze zostawię sobie na koniec, to będzie trzecie czytanie.

 

I jak? Z tym delektowaniem się czytelniczym? :) Bo ja przyznam szczerze jestem troszkę przytłoczony odniesieniami do klasyków filozofii i o ile mogę zrozumieć niektórych, o tyle część tekstów to, jak dla mnie, niezrozumiały, przepływający przeze mnie, szum. Ale nawet z antyku nie wyszedłem, więc może im dalej w las, tfu, w "Historię piękna", bo to o niej mowa, tym łatwiej.

PS. Ale wizualnie piękna. Chyba przyjmę Twoją metodę pierwszego czytania :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Delektowanie się zostawiam sobie na bliżej niesprecyzowany czas wolny. Dodatkowo wypuściłam jeden z tomów w świat, żeby za bardzo nie kusił.

Co do tekstów, jak już pisałam, nie wczytywałam się za bardzo, ale odniosłam wrażenie, że Eco czerpie z klasyków, których ja osobiście nie znam, przytacza źródła, o których nie mam pojęcia. Też się czułam przytłoczona odrobinę na początku, ale potem zdałam sobie sprawę, że to takie trochę lansowanie się pana Eco i doprawdy nie należy się przejmować. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Delektowanie się zostawiam sobie na bliżej niesprecyzowany czas wolny. Dodatkowo wypuściłam jeden z tomów w świat, żeby za bardzo nie kusił.

To ja, to ja! Mam Brzydotę! I już jestem blisko końca. Na razie jestem leciutko rozczarowany - mam wrażenie, że Eco nie do końca chciał się wgłębiać w te naprawdę brzydkie zakamarki brzydoty; ale to rzeczywiście mogłoby przynieść skutki dość obosieczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przy okazji, jak już mowa o Eco, to kiedyś wzrok mój przyciągnęla jego książka o nader zachęcającym tytule "O bibliotece". Znacie moje zamiłowanie do książek o książkach, prawda? Łapczywie zgarnęłam z półki i nuże kartkuję.

Yyyy... Nie bierzcie tego do ręki. To kilka słów, wydrukowanych dużym drukiem, wielkie marginesy, nadmuchany balonik, zupełnie jak "Dzieci Hurina". Pfff.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przy okazji, jak już mowa o Eco, to kiedyś wzrok mój przyciągnęla jego książka o nader zachęcającym tytule "O bibliotece". Znacie moje zamiłowanie do książek o książkach, prawda? Łapczywie zgarnęłam z półki i nuże kartkuję.

Yyyy... Nie bierzcie tego do ręki. To kilka słów, wydrukowanych dużym drukiem, wielkie marginesy, nadmuchany balonik, zupełnie jak "Dzieci Hurina". Pfff.

 

A w dodatku, znaczna część, to powtórzenie jednego z esejów, z "Zapisków na pudełku ..." :(

PS. Szerzej w moim [p] na stronie prk :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A w dodatku, znaczna część, to powtórzenie jednego z esejów, z "Zapisków na pudełku ..." :(

PS. Szerzej w moim [p] na stronie prk :D

No proszę, miałam rację! Z nutką dumy rzeknę, że wystarczył mi rzut oka w księgarni, żeby się poznać na tym "cudeńku" :)

 

edit: dla ułatwienia link.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takie ksiazki jak te maja strasznie uwierajacy paradoks. Z jednej strony sa swietnie wydane, pelne smaczkow, autor to juz troche klasyk, tematyka jest takze bardzo ciekawa ale..

 

.. nie da sie tego czytac tak jak kazda inna ksiazke! Bardziej bedzie Nam sluzyc jako encyklopedia, zeby zajrzec do niej od czasu do czasu i czytac fragmentami. :kwasny:

 

I wez tu sie nie w@#@#. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
.. nie da sie tego czytac tak jak kazda inna ksiazke! Bardziej bedzie Nam sluzyc jako encyklopedia, zeby zajrzec do niej od czasu do czasu i czytac fragmentami. :kwasny:

 

Jednym słowem, idealna książka do kibelka. Krótkie fragmentu tekstu, kontemplacja dzieł sztuki (zamiast kafelków na ścianie) no i zapobiega hemoroidom, bo nie żal jej, po krótkim przeglądaniu, odłożyć. A w "normalną" knigę jak się czasem człowiek wczyta... :D

 

I wez tu sie nie w@#@#. ;)

 

Ale niby czemu? Ja czasem potrafię, przeczytaną do połowy, książkę odłożyć na miesiąc, dwa, bo w międzyczasie poczułem nieprzeparty magnetyzm do innej lektury. Później wracam, przepraszam i z przyjemnością doczytuję. A "Historia piękna" idealnie pasuje do chwil, kiedy nie mam czasu na długie czytanie. Sięgam i przeglądam, albo "połykam" jakiś kawałeczek klasyka :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jednym słowem, idealna książka do kibelka. Krótkie fragmentu tekstu, kontemplacja dzieł sztuki (zamiast kafelków na ścianie) no i zapobiega hemoroidom, bo nie żal jej, po krótkim przeglądaniu, odłożyć. A w "normalną" knigę jak się czasem człowiek wczyta... :D

Czytanie 'Historii piekna' w kibelku to iscie diabelski wyczyn. Ale podoba mi sie. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czytanie 'Historii piekna' w kibelku to iscie diabelski wyczyn. Ale podoba mi sie. :)

Lepsza jest "Historia brzydoty", niewątpliwie.

 

Edit: do kibelka, ofc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeraziło mnie oddelegowanie Eco do kibelka.

 

Przeraziło bo macie rację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... "połykam" jakiś kawałeczek klasyka :)

No, może nie z całym bogactwem, tego, inwentarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No, może nie z całym bogactwem, tego, inwentarza.

 

Dlatego zabezpieczyłem siebie i swój przewód pokarmowy, cudzysłowem :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co do tekstów, jak już pisałam, nie wczytywałam się za bardzo, ale odniosłam wrażenie, że Eco czerpie z klasyków, których ja osobiście nie znam, przytacza źródła, o których nie mam pojęcia. Też się czułam przytłoczona odrobinę na początku, ale potem zdałam sobie sprawę, że to takie trochę lansowanie się pana Eco i doprawdy nie należy się przejmować. :)

 

Tym bardziej, że po przedarciu się przez teksty filozoficznych klasyków dochodzi się do tekstu z epoki manieryzmu, w którym autor narzeka na przesadyzm w tapetowaniu się dam i podaje do wiadomości, że najpiękniejszą jest niewiasta rozczochrana i bez manicuru :D Ot, się obśmiałem, bo i tłumaczenie na staropolszczyznę zacne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wrażenia po lekturze mam bardzo podobne do już tu wpisanych; właściwie lektura to złe słowo, bo rzeczywiście nie da się specjalnie czytać i oglądać po kolei, a przynajmniej ja nie dałem rady. Przerzucałem się tak w różne strony, uzupełniając brakujące fragmenty. Jak zwykle przy tak przekrojowym i autorskim dziele nasuwa się pytanie, czy dobór tekstów i ilustracji jest reprezentatywny. Sam bym chętnie to i owo wymienił, nie zdaje mi się też, żeby wszystkie ilustracje miały nawet luźny związek z brzydotą, ale to tak zawsze - przy takiej ilości każdemu coś nie dogodzi* :)

Natomiast trochę pretensji mam do komentarzy samego Eco - miejscami wydaje się, że on się strasznie sam ogranicza przeznaczonym na swoje wywody miejscem i stąd chwilami to właściwie nie komentarz ani własne przemyślenia, tylko streszczeniowo-encyklopedycznym stylem rzucane zdania, w których mamy prawie wyłącznie odwołania do dziesiątek innych pism; tak jest na przykład w moim odczuciu w rozdziale X o filozofii brzydoty. Zdarza się też, że wpada w tak hermetyczne rozważania (a nawet nie rozważania, tylko kategoryczne stwierdzenia bez uzasadnień), że ciężko je wyrozumieć, w dodatku nie mając dostępu do wielu rzadkich źródeł. Wydaje mi się, że lepiej by zrobił wydając to dzieło w dwóch tomach; kupujący i tak by się znaleźli, a on sam mógłby czytelniej prowadzić wywód i nie zrzucać aż tyle na erudycję odbiorcy.

Natomiast jest to świetne dzieło startowe - bardzo różnorodny wybór tekstów i ilustracji powoduje, że każdy ma do wyboru wiele rzeczy, za którymi może podążać. Choć z jednym ograniczeniem: jak w wielu innych przekrojowych dziełach historycznych mamy do czynienia z czysto europocentrycznym punktem widzenia. Ot, Grecja, Rzym, średniowiecze, renesans, barok w Europie, potem dodamy troszkę Ameryki Północnej i już. Ale tu ciężko się dziwić, bardzo mało jest ludzi, którzy na choćby zbliżonym poziomie potrafiliby też pokryć resztę świata. A może i w ogóle takich nie ma...

 

* Sam na przykład wolałbym, by więcej miejsca poświęcono nowoczesnej estetyce kina grozy i niesamowitości, bo ten temat jest raczej zbyty; a nieobecność takiego nazwiska jak Gieger to już zupełne nieporozumienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Natomiast trochę pretensji mam do komentarzy samego Eco - miejscami wydaje się, że on się strasznie sam ogranicza przeznaczonym na swoje wywody miejscem i stąd chwilami to właściwie nie komentarz ani własne przemyślenia, tylko streszczeniowo-encyklopedycznym stylem rzucane zdania, w których mamy prawie wyłącznie odwołania do dziesiątek innych pism; tak jest na przykład w moim odczuciu w rozdziale X o filozofii brzydoty. Zdarza się też, że wpada w tak hermetyczne rozważania (a nawet nie rozważania, tylko kategoryczne stwierdzenia bez uzasadnień), że ciężko je wyrozumieć, w dodatku nie mając dostępu do wielu rzadkich źródeł.

 

Mało tego. Eco streszcza to, co czytelnik za chwilę pozna sam w tekstach źródłowych, dokładając tylko tak uczony bełkocik, że chyba on jeden jest w stanie się przezeń przedrzeć. Miałem wrażenie, że "Historia piękna" (bo ja akurat o niej piszę) ma popularyzować sztukę, ale komentarze redaktora mi tę myśl z głowy skutecznie wybiły. Większość czytelników zmieni się IMO w oglądaczy. Dobre i to :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja tak miałam, o czym piszę w pierwszym poście. Tym niemniej uważam, że książka warta jest tego, by ją mieć na półce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No ja tak miałam, o czym piszę w pierwszym poście. Tym niemniej uważam, że książka warta jest tego, by ją mieć na półce.

 

A ja ciekaw jestem jakiejś siostry Wendy cycuś. Tylko, że w biblio nie ma,a w ciemno nie kupię :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to nie był jakiś serial? Też?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A to nie był jakiś serial? Też?

 

Ogólnie to chyba tak, ale mnie się obił o oczy jakiś album :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Faktycznie "1000 arcydzieł" Wendy Beckett.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ojej. Nie wiedziałem, że na świecie jest tyle arcydzieł. Strach pomyśleć, ile może być dzieł zwyczajnie wybitnych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...