Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

JustEvil

Samochód na wode

Rekomendowane odpowiedzi

WODA -> TLEN + ENERGIA

 

Jakby to wprowadzic to za n lat mielibysmy skazenie srodowiska nie spalinami a tlenem ;d

 

2H2O -> 02 +2H2 ->02 + energia z masy ?

 

 

Wodór stanowi 2/18 masy cząsteczki wody czyli 1/9... w litrze wody znajduje się więc 1/9 kg wodoru.

Z magicznego wzoru e=mc^2 uzyskujemy (1/9 * 300000000^2) 10^16 J (10000000000000000 J)

Co odpowiada(tu działa wikipedia i kalkulator windows) energii którą wyzwala 160 bomb jądrowych, takich jaka spadła na Hiroszimę... nie chciał bym tego wozić w aucie :E

Dobrze że zamiana masy w energię nie jest tak prosta :P pewnie ktoś by już kulę ziemską rozsadził :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To dosyć stare, nie pierwszy raz japończyk zbudował silnik spalinowy na wodę. Jakieś 5 lat temu czytałem podobny artykuł w jakiejś gazecie motoryzacyjnej. Zasada działania jest w miarę prosta:

 

Woda jest rozszepiana na wodór i tlen bezpośrednio przed gaźnikiem dokładnie w takiej ilości, jaką spala silnik (inaczej samochód mógłby wylecieć w powietrze) -> wodór jest zasysany do cylindra, ale wcześniej mieszany z powietrzem (tlen z powietrza jest potrzebny do spalania!) -> wodór łączy się z tlenem z powietrza w r. spalania i powstaje... para wodna  :) Jest to reakcja bardzo energetyczna, podobno przeciętny samochód z takim napędem spalałby około 1l wody na 100km.

 

Problemem w tym wszystkim jest oczywiście urządzenie do rozszczepiania wody, które jest objęte jak narazie tajemnicą i wykorzystywane m. in. przez wojsko (współczesne niemieckie okręty podwodne napędzane są silnikami turbinowymi (!) na wodę - można sobie wyobrazić ich zasięg...). Chodzi to oczywiście o rozszczepienie w kontrolowany sposób z niewielkim użyciem energii z pomocą urządzenia o kompaktowych wymiarach.

 

Co do koncernów paliwowych, to bym się nie martwił... Ropa i tak się kiedyś skończy, oni to przecież wiedzą i mają na uwadze. Trzeba pamiętać, że każdy silnik musi być smarowany  :) A skąd pochodzą oleje do smarowania?  :Up_to_s:

 

Poza tym nasz rząd (nie tylko pewnie nasz) wprowadzi podatki drogowe w inny sposób (napewno coś wymyślą).

 

Jak do tej pory z tego, co wiem kilka razy zbudowano silnik tłokowy na wodę, ale za każdym razem został kupiony przez arabów wzraz z planami konstrukcyjnymi i zniszczony. Jak widać jeszcze nie pora na tego typu wynalazki... A szkoda, że światem rządzą tylko pieniądze i takie wynalazki są utajniane przed ludźmi...  :kwasny:  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rofl.

Z tego co pamietam to chodzilo o rozbicie czasteczki wody na wodor i tlen i normalne spalanie wodoru w komorze spalinowej w obecnosci tlenu.

Problem polega na tym, ze wodor spala sie wybuchowo wiec problem jest z przeprowadzniem takiej reakcji z zachowaniem bezpieczenstwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
rofl.

Z tego co pamietam to chodzilo o rozbicie czasteczki wody na wodor i tlen i normalne spalanie wodoru w komorze spalinowej w obecnosci tlenu.

Problem polega na tym, ze wodor spala sie wybuchowo wiec problem jest z przeprowadzniem takiej reakcji z zachowaniem bezpieczenstwa.

Dokładnie. W pogromacach mitów robili takie doświadczenie. Zwykły silnik spalinowy podłączyli do butli z wodorem, silnik normalnie pracował, ale w pewnej chwili nastąpił mały wybuch. Więc w takim silniku ilość dostaczanego wodoru musi być na tyle precyzyjna, żeby do takich sytuacji nie dochodziło. Musi to być sterowane jakimś komputerem i ilość wodoru musi być produkowana i dostarczana w takiej ilości, jaką silnik spala w zależności od obrotów silnika, temperatury, obiążenia i innych czynników. Na pewno nie jest to proste  ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Woda jest rozszepiana na wodór i tlen bezpośrednio przed gaźnikiem dokładnie w takiej ilości, jaką spala silnik (inaczej samochód mógłby wylecieć w powietrze) -> wodór jest zasysany do cylindra, ale wcześniej mieszany z powietrzem (tlen z powietrza jest potrzebny do spalania!) -> wodór łączy się z tlenem z powietrza w r. spalania i powstaje... para wodna :) Jest to reakcja bardzo energetyczna, podobno przeciętny samochód z takim napędem spalałby około 1l wody na 100km.

 

Czekaj, ale jeśli rozszczepimy wodę (jakieś tam fajne urządzono) to musimy tej wodzie dostarczyć odpowiednią ilość energii... która będzie równa energii która się wytworzy podczas spalania tego wodoru... więc gdzie ta energia którą wykorzystamy? skoro całą energię z pracy silnika zużyjemy w urządzonku X ?

jeszcze raz powtórzę: woda->wodór +tlen ->woda + energia?

urządzonko

silnik

 

To jest nic innego tylko perpetuum mobile... a pewni mądrzy ludzie udowodnili że zbodowanie takiego jest niemożliwe

Też bym sobie pojeździł na wodę :(

 

Moja teoria jest taka, że oni w urządzonku zużywają jakąś dodatkową substancje, która pozwala im przeprowadzić ten proces z dużym zyskiem... ale ja bym tego już nie nazywał samochodem na wodę, tylko na tą substancję.

Nie mam żadnego lepszego pomysłu.

 

 

 

Dokładnie. W pogromacach mitów robili takie doświadczenie. Zwykły silnik spalinowy podłączyli do butli z wodorem, silnik normalnie pracował, ale w pewnej chwili nastąpił mały wybuch. Więc w takim silniku ilość dostaczanego wodoru musi być na tyle precyzyjna, żeby do takich sytuacji nie dochodziło. Musi to być sterowane jakimś komputerem i ilość wodoru musi być produkowana i dostarczana w takiej ilości, jaką silnik spala w zależności od obrotów silnika, temperatury, obiążenia i innych czynników. Na pewno nie jest to proste ;)

 

Problem ten można rozwiązać... robiąc samochód gdzie nic sie nie spala ;) (jak w linku z pierwszego postu)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To urządzonko rzeczywiście pobierałoby dużo energii. Za dużo, jak na mój gust, bo na drodze elektrolizy (czy jakoś tak). Ale można to rozwiązać inaczej. Nie pisz, że nie możliwe, bo mnie szlag trafia, jak ktoś pisze, że coś jest 'niemożliwe'  ;) Na lekcji chemii kiedyś robiliśmy doświadczenie z glinem.

 

Jest to bardzo popularne doświadczenie i łatwe. Do probówki z wodą wrzucamy kawałek glinu. Glin ulega utlenieniu i wydziela się wodór. Potem wystarczy przyłożyć zapalniczkę do wylotu probówki, żeby zobaczyć małe BOOM (nie rozsadza probówki, ale wyraźnie widać, że zapala się łatwopalny gaz - wodór).

 

Tak na marginesie dodam, że glin to bardzo popularny, tani pierwiastek na ziemi i oczywiście odnawialny po utlenieniu.

 

Masz rację, że w tym przypadku to nie woda będzie paliwem, a np. glin. Ale to tak ogólnie mówiąc, bo to z wody będzie przecież pozyskiwana energia. Jednak woda ta może krążyć w zamkniętym obiegu w samochodzie i tylko raz na jakiś czas trzeba będzie jej dolać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Masz rację, że w tym przypadku to nie woda będzie paliwem, a np. glin. Ale to tak ogólnie mówiąc, bo to z wody będzie przecież pozyskiwana energia. Jednak woda ta może krążyć w zamkniętym obiegu w samochodzie i tylko raz na jakiś czas trzeba będzie jej dolać.

 

Dokładnie :)

 

A żeby uzyskać z powrotem czysty magnez musieli byśmy w najlepszym przypadku zużyć tyle energii co dzięki niemu uzyskaliśmy ;)

Tu nie ma żadnego przypadku, nie ma energii z niczego.

 

Feyman pisał o tym, jako o Jasiu który gubił klocki (energię), które często ciężko było znaleźć, albo powiedzieć skąd sie wzięły... ale ich liczba zawsze była taka sama... i ja też wierzę w zasadę zachowania energii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dokładnie :)

 

A żeby uzyskać z powrotem czysty magnez musieli byśmy w najlepszym przypadku zużyć tyle energii co dzięki niemu uzyskaliśmy ;)

Tu nie ma żadnego przypadku, nie ma energii z niczego.

 

Feyman pisał o tym, jako o Jasiu który gubił klocki (energię), które często ciężko było znaleźć, albo powiedzieć skąd sie wzięły... ale ich liczba zawsze była taka sama... i ja też wierzę w zasadę zachowania energii.

 

A czy ja powiedziałem, że energia tutaj wzięła się z niczego? Natura daje energię, tylko trzeba nauczyć się z niej korzystać!  :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość DDiablo
KLIK!

 

No to kryzys paliwowy nam nie grozi! Chyba! :E Przed chwilą na TVN24 oglądałem, wlewamy wodę nawet z jeziora i samochód jedzie. :) Z wody pozyskiwany jest prąd, który napędza jednostkę, prędkość do 80Km/s - nie tak źle. ^^

 

 

a wrecz sympatycznie ... :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takie coś już jest i to od dawna, ale do obiegu ogólnego szybko nie wejdzie... tzn wejdzie za 50 lat jak się ropa skończy i inne tego typu wynalazki - trzeba odciąć kupony do końca...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nowa technologia zawsze jest droga. Samochód na wodór może działać w jeden z dwóch sposobów. Albo spala się mieszankę z tlenem w prawie normalnym silniku spalinowym, albo w reakcji katalitycznej z łączenia wodoru z tlenem uzyskuje sie prąd. Co by nie robić, trzeba ten wodór jakoś pozyskać. I nie ma cudów, ilość energii uzyskanej z łączenia tlenu i wodoru w wodę nigdy nie będzie większa niż potrzebna do reakcji odwrotnej.

Istnieją urządzenia, które w kontrolowanym procesie rozszczepienia wytwarzają duże ilości ciepła bez całej tej obudowy znanej z elektrowni atomowych. Są w stanie dostarczyć dosyć ciepła, żeby rozłożyć wodę. To rozwiązanie prostsze i tańsze niż atomowy generator prądu. Ale nie sądzę, żeby coś takiego ktoś kiedyś wsadził do samochodu. Chociaż jest w miarę małe i lekkie, to strach pomyśleć o kraksie takiego samochodu.

W Kalifornii jest jedyna, jak na razie, stacja tankowania wodorem. Jest to tak niebezpieczne, że samochód trzeba opuścić kilkadziesiąt metrów od stacji, resztę robią roboty.

Użycie energii z akumulatorów do rozkładu wody też nie ma sensu. Co prawda proces rozkład -> synteza wody jest prawie bezstratny, ze spalenia wodoru dostaniemy praktycznie tyle samo energii, ile poszło na jego otrzymanie, ale silnik spalinowy jest dużo mniej sprawny niż elektryczny. Jak już są akumulatory, to lepiej podczepić silnik elektryczny.

Najbliższa przyszłość chyba należy do pojazdów elektrycznych, zasilanych z ogniw na metanol. Są mniej wydajne od wodorowych, ale nie tak niebezpieczne. Zbiornik z metanolem jest potencjalnie mniej wybuchowy niż z benzyną. No i nie ma problemów z wytwarzaniem, przechowywaniem i tankowaniem.

To samo z ogniwami słonecznymi. Dają za mało prądu, żeby napędzać normalny samochód. DO ich wytworzenia trzeba zużyć tyle energii, ile same wytworzą przez 5 lat pracy z maksymalną wydajnością.

Tak że nie należy sądzić, że wynalazki są ukrywane prze koncerny. One raczej leżą i czekają na swój czas. Cały czas laboratoria pracują nad ulepszeniem. Dzisiaj po prostu by się nie przyjęły. Kto zapłaci 200 tys. za małego kompakta, który przejeżdża 1 km za 5 zł, skoro można kupić "normalny" samochód?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[...]

 

Zgodzę się z Tobą Artur, nie ma energii 'za darmo', ale w tym właśnie tkwi cała tajemnica napędu na wodę. Bo skoro wojsko używa takiego napędu do swoich okrętów podwodnych, to widocznie coś w tym jest. Swoją drogą użycie glinu, jako materiału, który się utlenia w wodzie i wytwarza się wodór też byłoby drogie, bo potem tlenek glinu trzeba przetapiać do ponownego użycia. Do tego potrzebna jest energia. Skąd ta energia? Myślę, że mogłaby to być energia z elektrowni atomowych, lub energia słoneczna/wiatrowa/pływowa. Tak, czy inaczej trzeba szukać alternatywnych paliw, bo zanim ropa się skończy świat zostanie zalany wodą z topniejących lodowców z powodu efektu cieplarnianego. Takie są fakty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Glin to "po ludzku" aluminium. Widział ktoś kiedy aluminium w wodzie? Stało się coś? Gdyby, to nie sprzedawali by garnków z aluminium.

Użycie sodu albo potasu daje taki efekt. Oba te metale są bardzo aktywne i wrzucone do wody natychmiast powstaje wodorotlenek i zostaje trochę wodoru. Problem to wysoka cena, duży ciężar "paliwa" (żeby wytworzyć 1 m³ wodoru trzeba mnóstwo sodu) i problemy z przechowywaniem.

Prawo zachowania energii i masy jest nieubłagane. W takim procesie nie można dostać więcej energii, niż się włożyło. Albo wodór pozyskamy z powietrza, co jak na razie jest za drogie, ale nie ma potrzeby wydatkowania energii na jego wytworzenie, albo zrobimy z jakiegoś minerału lub wody, ale wtedy bruździ nam prawo zachowania energii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak, czy inaczej trzeba szukać alternatywnych paliw, bo zanim ropa się skończy świat zostanie zalany wodą z topniejących lodowców z powodu efektu cieplarnianego. Takie są fakty.

No cóż, większość przedstawionych tu naukowych mondrości w warunkach domowych sprawdzić ciężko. Eksperyment z lodowcami można natomiast szybko przeprowadzić za pomocą domowego zamrażalnika, szklanki i wody.

1.Robimy trochę lodu w kostkach.

2. Wrzucamy lód do szklanki, zalewamy do pełna wodą.

3. Czekamy, aż apokalipsa się rozpocznie...

4. Dla ambitnych - sięgamy po podręcznik do fizyki i poznajemy znaczenie takich skomplikowanych pojęć jak gęstość, objętość i masa. Dobrze również zapoznać się z zależnościami pomiędzy nimi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Glin to "po ludzku" aluminium. Widział ktoś kiedy aluminium w wodzie? Stało się coś? Gdyby, to nie sprzedawali by garnków z aluminium.

Użycie sodu albo potasu daje taki efekt. Oba te metale są bardzo aktywne i wrzucone do wody natychmiast powstaje wodorotlenek i zostaje trochę wodoru. Problem to wysoka cena, duży ciężar "paliwa" (żeby wytworzyć 1 m³ wodoru trzeba mnóstwo sodu) i problemy z przechowywaniem.

Prawo zachowania energii i masy jest nieubłagane. W takim procesie nie można dostać więcej energii, niż się włożyło. Albo wodór pozyskamy z powietrza, co jak na razie jest za drogie, ale nie ma potrzeby wydatkowania energii na jego wytworzenie, albo zrobimy z jakiegoś minerału lub wody, ale wtedy bruździ nam prawo zachowania energii.

 

Powtórzę: skoro w okrętach podwodnych używają TURBIN z napędem na wodę i skoro nie po raz pierwszy japończyk zbudował samochód z napędem na wodę, to chyba coś w tym jest... Ale poczekajmy, zobaczymy, co jest tajemnicą taniego rozszczepiania cząsteczek wody na wodór i tlen.

 

 

@iskariota: Nie wiem, co chcesz udowodnić przeprowadzając takie doświadczenie. Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, ile miliardów ton wody jest zamrożone w lodowcach na antarktydzie i arktyce... No, ale cóż, jak narazie poziom wody się podnosi powoli, więc nie ma powodów do obaw. Problem może zaistnieć za jakieś kilkadziesiąt lat. I to nie tylko problem z podniesieniem poziomu wody, ale również ze zmianą klimatu, obecnych prądów morskich i innych anomalii meteorologicznch. Mam tylko nadzieję, że tego niedożyję i Tobie też tego życzę  ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Auto na Wodę - rozwiązania dla silników benzynowych i diesel

 

www.AutoNaWode.com

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Powtórzę: skoro w okrętach podwodnych używają TURBIN z napędem na wodę i skoro nie po raz pierwszy japończyk zbudował samochód z napędem na wodę, to chyba coś w tym jest... Ale poczekajmy, zobaczymy, co jest tajemnicą taniego rozszczepiania cząsteczek wody na wodór i tlen.

W elektrowniach też używają turbin z napędem na wodę ;)

A w Rosji mieli automat do gry w szachy z napędem na Wanię ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W elektrowniach też używają turbin z napędem na wodę ;)

A w Rosji mieli automat do gry w szachy z napędem na Wanię ;)

Nie chodzi tutaj o klasyczne turbiny, które wprawiane są w ruch poprzez przepływającą wodę, ale o silniki turbinowe, dla których paliwem jest woda. Takie silniki, jak np. silniki odrzutowe w samolotach, śmigłowcach (tyle, że te są napędzane naftą lotniczą).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ZgredeK
Cały myk jest ukryty w tym, że:

"urządzenie", żeby rozłożyć wodę na wodór i tlen potrzebuje energii z zewnątrz, o czym pan Kiyoshi Hiroszima zapomniał wspomnieć. No chyba że urządzenie to perpetuum mobile.

Niezupełnie.

Gdyby stosował elektrolizę prądem stałym i bez katalizatora, to rzeczywiście bilans energetyczny byłby ujemny.

Ale jeśli używa katalizatora reakcji i/lub elektrolizy prądem modulowanym to sprawa nie jest tak prosta jak ci się wydaje.

 

O tym że można zasilać silnik spalinowy wodorem wiadomo od dawna, ale wodór jest bardzo kiepskim nośnikiem energii ze względu na trudne przechowywanie i dystrybucję ("przesiąka" przez ściany zbiorników i zmieszany z powietrzem jest skrajnie wybuchowy). Dlatego od dobrych 40 lat ludzie pracują nad metodą uzyskiwania wodoru bezpośrednio w pojeździe, i co jakiś czas pojawiają się informacje że "to działa". Komuś się w końcu uda ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Niezupełnie.

Gdyby stosował elektrolizę prądem stałym i bez katalizatora, to rzeczywiście bilans energetyczny byłby ujemny.

Ale jeśli używa katalizatora reakcji i/lub elektrolizy prądem modulowanym to sprawa nie jest tak prosta jak ci się wydaje.

Że co? Wcale mi się nie wydaje, żeby reakcja elektrolizy prądem modulowanym z wykorzystaniem katalizatora była czymś prostym. Nie za bardzo wiem, co to może w ogóle być... To co napisałeś to Jak dla mnie hokus pokus modulo 4. Nie jestem może specem z zakresu fizyki/chemii/magii stosowanej, ale daje sobie rękę uciąć, że nie ma czegoś takiego jak "samochód na wodę". I nie będzie, w każdym razie do czasu jakiegoś kolejnego, naprawdę wielkiego przełomu w nauce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ropę można wydobywać z ziemi przy minimalnych nakładach energetycznych, uzyskując w zamian duże ilości energii.

Amerykanie szacują że wydobycie baryłki irackiej ropy kosztuje ich 5$, więcej kosztuje jej przewóz do USA i obróbka chemiczna.

Natomiast prąd jest dobrem deficytowym, jeżeli miliony samochodów będą jeździć na prąd, obojętne czy to będą samochody elektryczne, czy wykorzystujące go w pośredni sposób (elektroliza wodoru lub regeneracja sodu, glinu, magnezu, boru etc.) to tej energii zabraknie a ceny tak wzrosną że jeżdżenie takim samochodem przestanie się opłacać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samochód na wodę... Koncerny paliwowe za diabła nie dopuszczą do masowej produkcji. Nie opłaca się im.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...