Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Agnes

[przeczytane] "Kłamstwa Locke'a Lamory" Scott Lynch

Rekomendowane odpowiedzi

Klamstwa-Locke-a-Lamory_Scott-Lynch,images_big,31,978-83-7480-067-9.jpg

 

Tytuł mówi nam sporo o książce. Zdradza imię i nazwisko głównego bohatera, a do tego informuje, że Locky kłamie. Tak, kłamie jak najęty, od małego. Jest bowiem złodziejem, łotrzykiem i oszustem, wyszkolonym w tym właśnie fachu przez najlepszych nauczycieli. Należy do Niecnych Dżentelmenów. Cóż za piękna nazwa, prawda? Przywodzi na myśl Arsen Lupina, Rafflesa (kto czytał, ten wie), Woodehouse'a, Sherlocka Holmesa i paru innych dżentlmenów. A do tego jest Janosikiem, bo naciąga i okrada jedynie bogatych. Lamora jest sympatycznym facetem, choć oszukuje, bo nie oszukuje nas, czytelników. Ma poczucie humoru, jest lojalny wobec przyjaciół - polubiłam go. Polubiłam też jego paczkę, misiowanego z wyglądu, ale śmiertelnie niebezpiecznego Jeana, bliźniaków Calo i Galdo oraz Pędraka, najmłodszego z Niecnych Dżentelmenów, nadrabiającego swój młody wiek ogromnym zaangażowaniem.

 

Historię Locke'a można opisać krótko "zabili go i uciekł". I tak kilkanaście razy. Jestem pełna podziwu dla autora, że w jednym tomie zawarł tak wiele przygód, perypetii, splotów akcji, walk, podchodów, podstępów, ucieczek i intryg. Coś fantastycznego. Śledzimy dzieje Lamory od dzieciństwa, kiedy to jako osierocone kilkuletnie chłopię trafia pod skrzydła Złodziejmistrza, aby dla niego zarabiać. Jako złodziej, oczywiście - i zarabia, tyle że aż nazbyt skutecznie, bo Złodziejmistrz szybko się go pozbywa, odkrywszy olbrzymi spryt chłopaka,zagrażający jego pozycji. Nie dało się przy czytaniu tego fragmentu nie odkryć podobieństwa do "Oliwera Twista", ale to tylko tak na marginesie. Locke wędruje więc do innego mistrza, też złodzieja, ale jakże innego... Kapłan (fałszywy kapłan) Łańcuch szczególną uwagę przywiązuje do starannego przygotowania się do fachu. Chłopcy (Locke i wspomniani wyżej bliźniacy) uczą się więc. Wszystkiego. Języków, arytmetyki, zachowania przy stole, gotowania, sztuk walki. Co ciekawe, obserwujemy te przygotowania wplecione w akcję książki, bo tak naprawdę główny wątek zaczyna się, gdy Lamora ma już lat dwadzieścia parę i znakomicie radzi sobie jako oszust. Przy czym te wplecenia nie są zwykłą retrospekcją, tylko są tak sprytnie wkomponowane, że dostarczają wyjaśnień dla tego i owego splotu wydarzeń. Bardzo, jak dla mnie, przekonywujący literacki zabieg.

 

Teraz mogłabym przejść do opisywania, co się w powieści dzieje, a dzieje się dużo. Locke przygotowywuje wielki skok, ale w paradę wchodzi mu Szary Król, tajemnicza persona, roszcząca sobie pretensje do tronu króla podziemnego światka w Camorrze, który to jest obecnie w posiadaniu capy Barsaviego. Niecnym Dżentelmenom depczą po piętach Nocni, tajna straż księcia rządzącego Camorrą, okazuje się, że w grze jest też straszliwy więzimag, okrutny i bezwzględny, Szary Król się ujawnia, Lamora popada w tarapaty, kilkukrotnie prawie ginie, cudem... dobra, stop. Zapewniam, że dzieje się naprawdę dużo. I tu muszę podkreślić dwa, moim zdaniem, bardzo mocne strony tej powieści (trzecia też będzie, ale potem). Pierwsza to te wspomniane już wyżej retrospekcje: pozwalają na nabranie oddechu podczas czytania. Druga: mimo akcji pędzącej do przodu z szybkością przyświetlną, ani na chwilę nie tracimy wątku, nie gubimy się w zawiłościach wydarzeń - wielki plus!

 

Na uwagę zasługuje też świat przedstawiony w powieści. Mieszkańcy tego świata trochę przypominają społeczeństwo miasta Ankh-Morpork, to społeczeństwo o ściśle określonej hierarchii: arystokraci, mieszczaństwo, biedota; światek podziemny z jego gildiami przestępczymi; kapłani wielu bogów; tajna policja, magowie. Miasto Camorra leży na wielu wyspach połączonych mostami, ilość zaułków i zakamarków przekracza wszelkie pojęcie, różne wyspy zamieszkują różne kasty, a w centrum, gdzie mieszka arystokracja, uwagę zwracają przewysokie, oszałamiające wieże ze staroszkła, górujące nad całym miastem. Staroszkło - to pozostałość po starożytnych mieszkańcach Camorry, Eldrenach, tajemniczej rasie, która wyginęła dawno temu, pozostawiajac po sobie tylko budowle, przezroczyste, wytrzymałe i niezwykle piękne. Z wieżami kontrastują kanały pomiędzy poszczególnymi częściami miasta, czarne, zatęchłe, z krwiożerczymi pająkami - mutantami. Same smaczki!

 

Trzecia (albo któraś tam z kolei) mocna strona powieści to humor:

 

- Mam tylko nadzieję, że wziąłeś sobie moje słowa do serca.

- Jak najbardziej - zapewnił go Locke. - Wziąłem, zapamiętałem i rozważyłem z całą należną im starannością. A potem potwierdziłem notarialnie, opatrzyłem pieczęcią i odcisnąłem na trwałe w swoim na wskroś racjonalnym rozumie.

 

- Już doszedłem do siebie i dobrze się czuję, mistrzu Ibeliusie. Nie, nie wstawaj, nie ma potrzeby. Mój puls jest dokładnie w tym samym miejscu, gdzie go zostawiłem: w moim nadgarstku.

 

- Jestem uosobieniem roztropności.

- Ha! Skoro tak, drogi panie, to mam szczerą nadzieję, że nigdy nie spotkam uosobienia nierozwagi.

- Nie dręcz go, Ibeliusie - jęknął Jean. - Nie wypada tak uprzykrzać mu życia, nie wyszedłszy najpierw za niego za mąż.

- Medykusi bywają pożyteczni - powiedział Locke, obciągając mankiety surduta. - Wydaje mi się jednak, że powinniśmy za dopłatą zamówić sobie wersję niemą.

- Będziecie wtedy mogli sami opatrywać swoje rany, drogi panie, a także samodzielnie przykładać sobie kompresy. Ośmielę się jedna zauważyć, że w wypadku waszej dwójki szybciej i prościej będzie wykopać dwa groby i spocząwszy w nich, oczekiwać nieuniknionego przejścia w spokojniejszy stan istnienia.

 

I tym optymistycznym akcentem kończę i zachęcam. To debiut Lyncha, życzę mu długiego życia i mnóstwa powieści!

 

ps. Gdzieś tam wspomniałam o Dickensie, powinnam jeszcze wspomnieć o innych motywach, które mi się nasunęły podczas czytania, ale nie wspomnę, niech sobie każdy sam szuka.

 

ps2. Ponoć Hollywood zakupił już prawa do ekranizacji powieści, w przypadku tej właśnie to strzał w dziesiątkę, ja chcę to zobaczyć!

 

ps3. WIELKIE DZIĘKI dla Koali za pożyczenie książki, naprawdę, mało która pozycja tak mi się podobała jak to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dopiero co zacząłem sagę o wieśku... ale zapamiętam na przyszłość :) wydaje się całkiem ciekawe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nono, Agnes, bardzo ładny opis. :thumbup: Przeczytałem z wielką chęcią i mogę napisać, że wychwyciłaś to, co najlepsze z powieści Lyncha, ładnie to wszystko ujmując.

 

Ja też już kilka dni temu skończyłem "Kłamstwa Locke'a Lamory" i jak dla mnie początek wydał się średnio interesujący (i padło w tym momencie pytanie "gdzie ten wspaniały debiutancki tom?!"), ale im dalej w las, tym... historia Locke'a Lamory i reszty Niecnych bardziej mnie intrygowała. Scott moim zdaniem świetne buduje napięcie, a także podoba mi się użyty zabieg literacki przez autora (ten, o którym wspomniała Agnes). Za to duży plus. Gdy już się wessałem, to potem każdą stronicę chłonąłem z rosnącym zaciekawieniem.

 

Na plus zaliczyłbym też zakończenie, choć trochę przed samym finito decyzja Lamory mnie rozczarowała. Jak widać po języku, "Kłamstwa Locke'a Lamory" nie są powieścią dla dzieci, więc wydaje mi się, że sytuacja, w której znalazła się główna postać była zbytnio "przesłodzona", ale być może (czy raczej niewątpliwie) Autora kreacji Locke'a chciał go pokazać z dobrej strony. Ale i tak pełen uznania szacunek dla Scotta Lyncha za niebanalne w moim przekonaniu zakończenie.

 

Zacząłem też czytać drugi tom przygód Niecnych Dżentelmenów, "Na szkarłatnych morzach", i muszę powiedzieć, że pierwsze strony wgniotły mnie w sofę. :D Można powiedzieć, że Lynch zaczął od trzęsienia ziemi, by potem zmniejszyć napięcie oraz raz po raz podając je w rozsadnych dawkach. Powieść jest nie mniej ciekawa - ten sam zabieg literacki, co w pierwszej czesci, zastosował, więc czytelnicy, co zaliczyli debiutancką powiesc autora, poczuja sie jak rybka w wodzie. :D Na razie przeczytane dopiero ponad 100 stron (a grubsza jest od "jedynki" - przeszło 600) - czasu trochę mało, ale jestem zadowolony.

 

Jeszcze okładeczka na zachętę (pierwszego już była, to drugiego zapodam). :E

 

25f642a20ac8eb59.jpg

 

Warto!

 

PS Jak przeczytam, to podzielę się wrażeniami.

PS2 Czytałem, że Niecni Dżentelmeni maja być trylogia, a trzeci tom jest w przygotowaniu. :thumbup:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przebrnąłem już jakiś czas temu i miałem coś napisać, ale tak mnie Kłamstwa zmęczyły, że mi się odechciało. Właściwie sam nie wiem czemu, bo to krótkie, przystępny język i szybkie w czytaniu, ale każdy następny rozdział szedł dłużej i oporniej od poprzedniego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nono, Agnes, bardzo ładny opis. :thumbup: Przeczytałem z wielką chęcią i mogę napisać, że wychwyciłaś to, co najlepsze z powieści Lyncha, ładnie to wszystko ujmując.

PS2 Czytałem, że Niecni Dżentelmeni maja być trylogia, a trzeci tom jest w przygotowaniu. :thumbup:

Dzięki :red:, jak coś mi się podoba, to staram się zachęcić :)

Co do drugiego tomu, koniecznie muszę dorwać. Jeśli zaś chodzi o dalsze części, to gdzieś wyczytałam, że całość jest zakrojona na tomów siedem! Ambitnie :) Byle tylko nie zdechło.

 

Przebrnąłem już jakiś czas temu i miałem coś napisać, ale tak mnie Kłamstwa zmęczyły, że mi się odechciało. Właściwie sam nie wiem czemu, bo to krótkie, przystępny język i szybkie w czytaniu, ale każdy następny rozdział szedł dłużej i oporniej od poprzedniego.

Co czytelnik, to opinia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Właściwie sam nie wiem czemu, bo to krótkie, przystępny język i szybkie w czytaniu, ale każdy następny rozdział szedł dłużej i oporniej od poprzedniego.

W moim przypadku było podobnie - też ciągnęła mi się ta książka jak muł z zaprzęgiem, ale każdą stronę czytałem z zaciekawieniem. Identycznie mam teraz, jak czytam "Na szkarłatnych morzach". Idzie powolutku, powolutku... może do końca tygodnia skończę.

 

Jeśli zaś chodzi o dalsze części, to gdzieś wyczytałam, że całość jest zakrojona na tomów siedem! Ambitnie :) Byle tylko nie zdechło.

Hm... Według mnie co za dużo, to niezdrowo. Poogoogluje o dalszych częściach po przeczytaniu 2 tomu, co by na spoilery się nie nadziać. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

E tam, za dużo!... Ja tam zacieram ręce. A powiedz, qjin, czy tom drugi czyta się jak odrębną opowieść? Czy też to ścisła kontynuacja "Kłamstw"?

 

I jeszcze jedno, czy pojawia się Sabeta?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
E tam, za dużo!... Ja tam zacieram ręce. A powiedz, qjin, czy tom drugi czyta się jak odrębną opowieść? Czy też to ścisła kontynuacja "Kłamstw"?

 

I jeszcze jedno, czy pojawia się Sabeta?

Napiszę tak: można czytać bez uprzedniego przeczytania pierwszego tomu, ale wtedy sie trochę traci, gdyż odniesień do "Kłamstw" nie brakuje. Po prostu poznajemy ciąg dalszy przygód Locke'a Lamory i Jeana oraz jesteśmy świadkami niektórych skutków poczynań (chyba nie powinienem pisać jakich poczynań?:D), o których czytaliśmy w debiutanckiej powieści Lyncha (co prawda niewiele tego, ale zawsze coś).

 

Przeczytana dopiero 1/3 i na razie się... nie, nie pojawia. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, dzięki. Daj znać, jak się pojawi, ciekawa jestem panny :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o wspaniałych debiutantów to coś napiszę o jednym takim jak tylko meteoryt/pociąg/IED trafi w mój kołchoz i bedę miał dzień wolnego.

A jeślim chodzi o Lyncha to też napiszę dlaczego mi nie smakowało, co dzisiaj sobie uświadomiłem. Warunek jak wyżej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ok, dzięki. Daj znać, jak się pojawi, ciekawa jestem panny :)

Niestety, nie pojawiła się. Jedynie raptem kilka razy (a może nawet nie?) została wspomniana przez Locke'a i Jeana w rozmowach (sprzeczkach :P).

 

Zakończenie... zaskakujące. Tak jakby już był koniec ich przygód, a zarazem nie... Szczerze mówiąc - tak dobrego zakończenia w powiesciach dawno nie widziałem. :) "Na szkarłatnych morzach" zachwyciło mnie co najmniej dwukrotnie bardziej niż "Kłamstwa Locke'a Lamory". Postaram się więcej napisać potem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko błagam, nie zdradzaj za wiele :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zachęcił mnie tytuł i okładka, toteż przeczytałem książkę tuż po premierze. I zapomniałem. Taka bezpłciowa ta historia, spodobało mi się to, co Szary Król chciał zrobić arystokracji i sposób pokazania przeszłości, o których Agnes wspomniała w pierwszym poście. :) Bliźniacy to taka słabsza wersja Freda i Georga z Harry'ego Pottera, Jeana też jestem pewien że gdzieś widziałem w doskonalszej wersji.

 

Ogólnie nie podzielam waszego entuzjazmu. :P Cóż, gust...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tylko błagam, nie zdradzaj za wiele :)

Ostatnio i tak nie mam czasu. Może nic nie napiszę, a dam za kilka tygodni link do recenzji?

 

Ogólnie nie podzielam waszego entuzjazmu. :P Cóż, gust...

Mnie też jakoś szczególny nie zachwycił tom pierwszy, ale drugi prezentuje jakosc wg mnie co najmniej dwukrotnie wyższa. Dopiero ten mnie naprawde zafascynował. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

qjin, pytałeś o wrażenia po przeczytaniu, to ja może tu.

Jeśli chodzi o stopniowanie, tom pierwszy vs tom drugi, to na biblionetce dałam obu szóstkę, ale tak naprawdę, to dwójka zasługuje na, powiedzmy, 5,95. Czemu ciut mniej? Bo jednak odrobinę bardziej bawiło mnie czytanie o tym, jak Niecni Dżentelmeni stawali się Niecnymi Dżentelmenami. W "Na Szkarłatnych Morzach" mamy już dwójkę w pełni ukształtowanych bohaterów, nie ma spektakularnych śmierci głównych postaci (zboczenie z Malazu, zwracam na to uwagę).

A cała reszta świetna. Dzieje się równie dużo, jak w tomie pierwszym, intrygi są wielopiętrowe i skomplikowane, Locke kłamie jak kłamał, za to zmienia się znacząco miejsce akcji: przenosimy się na morze, na statki pirackie (ach, jaki wyraźny stempelek "Piratów z Karaibów", Port Utracjuszy to wypisz wymaluj Tortuga), a żeby nie było zbyt jednostajnie, to jeszcze mamy oszustwa w kartach, długoletnie planowanie wielkiego skoku i wielką miłość.

Scena z reminiscencji, ta o zamawianiu specjalnych krzeseł bardzo mi (klimatem) przypominała zamawianie broni przez Szakala.

Wspominałam już, że podoba mi się poczucie humoru w tej książce?

 

Tytułem wprowadzenia: na statkach (pirackich również) konieczne są kobiety i koty, brak choćby jednego z tych dwóch elementów to pech, nieszczęście i zgroza.

"Wyobraź sobie taką scenę: abordaż, chłopaki przeskakują nad relingiem, kordelasy w garściach, i wrzeszczą: "Koty, oddajcie nam swoje koty!"."

No spadłam z krzesła, jak to czytałam :)

Albo moment walki, kiedy to przeciwnik Locke'a wpada na kałużę rozlanego piwa:

"Odkupiciel poślizgnął się i upadł na wznak. Locke - spokojny i zrezygnowany - zatopił mu szablę w piersi i wyrwał włócznię z nieruchomiejących rąk.

- Alkohol zabija - mruknął."

Czy też to:

" - Oho, nowe bałwany - powiedział Zoran, dowódca porannej wachty na przystani.

- Ja tam nie widzę nic nowego, fale jak fale - Giatti, jego młodszy pomocnik, z zapamiętaniem wpatrywał się w wody portu.

- Nie takie bałwany, durniu. Bałwany lądowe. Arystokraci."

 

Atu i ówdzie trafiają się plastyczne perełki:

"Dwa księżyce właśnie wschodziły, srebrząc południowy horyzont, a gwiazdy wysypały się na bezchmurne niebo, jak kryształki cukru na czarne płótno."

"W samym sercu Castellana, strzeżona przez pustą fosę, niemal kanion ze staroszkła, znajdowała się Mon Magisteria - pałac archonta, strzelisty wytwór ludzkich rąk wznoszący się na gruncie eldreńskiej świetności. Elegancki, kamienny chwast w szklanym ogrodzie."

 

 

Niniejszym ponownie dziękuję Koali za pożyczenie drugiego tomu!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A cała reszta świetna. Dzieje się równie dużo, jak w tomie pierwszym, intrygi są wielopiętrowe i skomplikowane, Locke kłamie jak kłamał, za to zmienia się znacząco miejsce akcji: przenosimy się na morze, na statki pirackie (ach, jaki wyraźny stempelek "Piratów z Karaibów", Port Utracjuszy to wypisz wymaluj Tortuga), a żeby nie było zbyt jednostajnie, to jeszcze mamy oszustwa w kartach, długoletnie planowanie wielkiego skoku i wielką miłość.

Scena z reminiscencji, ta o zamawianiu specjalnych krzeseł bardzo mi (klimatem) przypominała zamawianie broni przez Szakala.

Mam podobne odczucia, tyle że w moim przypadku drugi tom - ze względu być może na wplecenie "watku pirackiego" - przypadł mi bardziej do gustu.

Więcej o moich wrażeniach można przeczytać tu.

 

Wspominałam już, że podoba mi się poczucie humoru w tej książce?

Tak, tak. Humor - w mojej opinii także - jest naprawdę świetny w obu częściach - nie raz i nie dwa śmiałem się z co niektorych wypowiedzi.

 

Teraz pozostaje cierpliwie czekać na tom trzeci. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz pozostaje cierpliwie czekać na tom trzeci. :D

Czyli na "Republikę złodziei" :)

 

ps. Co do zakończenia, to jestem zdania, iż trucizna była mistyfikacją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czyli na "Republikę złodziei" :)

 

ps. Co do zakończenia, to jestem zdania, iż trucizna była mistyfikacją.

Tak. :)

 

Bardzo możliwe i prawdopodobne.

 

Poza tym - jestem ciekaw, czy pojawi się jeszcze ta kobieta, co była u boku archonta. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Merrain? Hm, spekulować tu sobie możemy, bo i tak trzeciej części jeszcze nie ma, więc ja sobie pozwolę. Otóż - ta kobieta jest tylko zarysowana, ale wyraźną kreską, że nie jest tą, za którą się podaje, co sugeruje, iż w dalszych częściach będzie wyjaśnione, kim naprawdę jest. Poza tym znakomicie nadaje się na Niecnego Dżentelmena, prawda? Dobrze walczy i jest sprytna :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem swoje, pewne podejrzania co do tej osoby, że jest ona Sabetą (tylko na samym poczatku od jej pojawienia sie), ale wydaje mi się to mało prawdopodobne, gdyż z całą pewnością Locke i Jean by ją rozpoznali, chociaż... po tylu latach. Tylko wtedy trzeba by było zadać sobie pytanie - dlaczego ona przed nimi się nie zdradziła? :D

 

No ale moje przypuszczenia są bardzo watpliwe. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem ci, że i mnie taka myśl przemknęła przez głowę, i odrzuciłam ją z powodów, o których piszesz: rozpoznanie. Tyle że, z drugiej strony, jeśli odebrała tak staranne wykształcenie w złodziejskim rzemiośle, to i sztukę przeobrażania się zapewne miała opanowaną do perfekcji. Teraz wpadło mi do głowy jeszcze coś innego - nawet jeśli to ona, to dlaczego chciała im zaszkodzić? I to na poważnie, ze śmiercią włącznie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Powiem ci, że i mnie taka myśl przemknęła przez głowę, i odrzuciłam ją z powodów, o których piszesz: rozpoznanie. Tyle że, z drugiej strony, jeśli odebrała tak staranne wykształcenie w złodziejskim rzemiośle, to i sztukę przeobrażania się zapewne miała opanowaną do perfekcji.

 

Owszem, też to wziąłem pod uwagę. I to sprawia, że cala ta sytuacja jest bardziej prawdopodobna. W końcu sam Locke i Jean przebierali się mistrzowsko, ze z praktycznie byli nie do rozpoznania dla osób, które ich znaly. :D

 

Teraz wpadło mi do głowy jeszcze coś innego - nawet jeśli to ona, to dlaczego chciała im zaszkodzić? I to na poważnie, ze śmiercią włącznie?

Może wcale nie chciała? Może dobrze wiedziała, że nie otrzymali wcale trucizny? (oczywiscie, jesli brac pod uwage, ze naprawde jej nie dostali :P). Chociaż wyklucza to sytuacja, w ktorej ona zabiła strażników, zatrzymanych przez Locke'a przed wypłynieciem w morze. A to zepsuło i tak niezbyt udane stosunki z archontem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chociaż wyklucza to sytuacja, w ktorej ona zabiła strażników, zatrzymanych przez Locke'a przed wypłynieciem w morze. A to zepsuło i tak niezbyt udane stosunki z archontem.

Może było to częścią intrygi, tyle że tym razem nie uknutej przez Locke'a, tylko przez nią?

Z całą pewnością jest postać, która jak mało która w powieści jest tajemnicza, i, co ciekawsze, tajemnicza do końca. To sugeruje, że rozwiązanie tej tajemnicy objawi nam się później, czyżby w następnej części? Z drugiej jednak strony druga część nie "przeniosła" z pierwszej żadnego bohatera, wyjąwszy dwóch głównych, nie mam podstaw, by sądzić, iż w trzeciej będzie inaczej.

 

:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wlasnie dostalem czesc II (pierwszej nie bylo :( ), czyli o piratach... a wy mi tu taki spojler walicie :D

 

za pierwsza sie pewnie wezme... jak ja dostane, czyli za kilka miesiecy, ale juz sam prolog '... morz' calkiem mnie zainteresowal - troche jak u Hitchcock'a

 

gruuba ta ksiega, ze 2 setki stron dziennie wchodza... potem usypiam :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszamy za spoilery :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...