Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Agnes

[przeczytane] "Pod słońcem Toskanii" Frances Mayes kontra "Extra Virgin" Annie Hawes

Rekomendowane odpowiedzi

39352.jpgextra_virgin.jpg

 

 

"Pod słońcem Toskanii" - tak sobie czytałam i czytałam, aż po pewnym czasie ustaliłam, co mi ta książka przypomina. To wypisz wymaluj "Dom na Sekwanie" Wiliama Whartona. To samo powolne, niespieszne i drobiazgowe opisywanie życia, nawet tematyka się zgadza - urządzanie od podstaw nowego domu. Tyle że jedno mieszka we Francji, a drugie we Włoszech.

Jak pisze sama autorka, Mayes, książka powstała na podstawie zapisków prowadzonych w zeszycie, gdzie początkowo znajdowało się wszystko: spisy spraw do załatwienia, przepisy kulinarne, nowe włoskie słowa i nazwy kwiatów z ogrodu. A potem przekształciło to się w książkę. Tylko że jakąś słabą książkę, zdaje mi się, że niewiele ona wyszła poza zarys zapisków. Co prawda powstała z tego spójna opowieść, ale jakoś bez ducha, bez zapału. Tak jakby autorka cały ten czas spędzony we Włoszech traktowała jako wakacje, przerywnik, odskocznię od prawdziwego życia, które jednak pozostało w Stanach. Nie czuje się, żeby Frances rzucała się głową naprzód w życie w Toskanii, żeby starała się tam wrosnąć, zrozumieć miejscową społeczność, ba, często wyczuwa się jakby nutkę niechęci w stosunku do Włochów. Co prawda głównie chodzi tu o miejscowych przedsiębiorców budowlanych tudzież majstrów przeprowadzających i nadzorujących roboty budowlane i wszelkie przeróbki jej domu, ale tak naprawdę to i innych przedstawicieli Toskańczyków w jej książce jest niewielu.

 

Jakże inna wydała mi się książka "Extra Virgin", którą przeczytałam zaraz po "Pod słońcem Toskanii". A przecież trzon powieści zdaje się być taki sam. Dwie siostry, Angielki, kupują dom w Italii, w Ligurii. To stara chałupa, otoczona drzewami oliwkowymi, trochę podupadła, z wychodkiem na dworze, bez wody, bez wygód. Ale siostry są tam szczęśliwe. Z zapałem biorą się do porządków i powoli czynią to miejsce domem. Wrastają tam, w te liguryjskie zbocza, ukorzeniając się jak młode sadzonki dobrze podlewane. Starają się nie tylko tam mieszkać, ale i poznać, zrozumieć, wreszcie zaprzyjaźnić się z sąsiadami. A to nie takie proste. Wiejskie społeczności, obojętnie w jakim kraju, kierują się swoistym kodeksem postępowania, całkowicie zrozumiałym dla miejscowych, bo to rzecz wyssana z mlekiem matki, ale kompletnie niepojętym dla przybyszów z zewnątrz. Trzeba czasu, by zostać zaakceptowanym. I nie tylko czasu, trzeba się też postarać. Siostry nie szczędzą sił na starania i z przyjemnością obserwowałam, jak te działania są uwieńczone powodzeniem. Po kilku latach stały się częścią liguryjskiej wioski, uprawiają sad oliwkowy, tłoczą oliwę, dbają o ogród, zaprzyjaźniają się z sąsiadami, biorą udział w festynach, tańczą na wiejskich zabawach, pomagają w zwalczaniu pożaru, cierpią z powodu suszy, ramię w ramię z rodowitymi Włochami. O trudach aklimatyzacji niech świadczy choćby to:

"Nareszcie wychodzimy od Albertiego [...] i mówimy mu na pożegnanie ciao. Kiedy jesteśmy poza zasięgiem jego słuchu, Pompeo, do którego zaczyna już docierać, że niektóre nasze dziwactwa wynikają z niewiedzy, a nie przewrotności (Bogu niech będą dzięki!), informuje nas, że ciao mówi się tylko do dzieci i bliskich znajomych. Inaczej może to zostać uznane za przejaw nieuprzejmości i braku szacunku. Na myśl o tym, ile razy musiałam spostponować starszych mieszkańców San Pietro, palę się ze wstydu."

 

Bawiło mnie wyszukiwnie w tych książkach podobieństw i różnic. Na przykład o komarach.

Mayes pisze : "Komary (zanzane tu się nazywają właśnie tak, jak zzz... bzyczą)", Hawes zaś: "[...] naszymi komarami, czy też zanzare, jak onomatopoetycznie nazywają je Włosi".

Takie tam zdanka o komarach, niby podobne, tylko czemu Hawes jest jakby bardziej liryczna? I ciekawostka jeszcze, skąd ta różnica w pisowni? Czy to regionalizm, czy pomyłka? W słowniku wyszukałam "zanzare"...

 

Co do przekleństw:

Mayes: "- Porca Madonna! Ciężkie przekleństwo, natomiast porca miseria, czyli świńska bieda, jest moim najulubieńszym ze wszystkich przekleństw wszech czasów."

Hawes: "Porca Madonna i Porca Miseria [...]. Wszyscy się żegnają i wygłaszają kolejne świńskie przekleństwa."

 

O jedzeniu:

Mayes: "W kraju układam jadłospis przed zakupami, chociaż kupując nieraz improwizuję. Tutaj zaczynam myśleć o potrawach dopiero wtedy, gdy widzę, że co jest w tym tygodniu dojrzałe."

Hawes: "W San Pietro nie jest tak, że najpierw decydujesz, co zjesz, a potem idziesz po składniki, tylko odwrotnie, idziesz do orto*, sprawdzasz, co już dojrzało, i na tym przez kilka dni opierasz jadłospis."

* ogród warzywny

 

O zrywaniu oliwek:

Mayes: "Spóźniliśmy się na zbiór oliwek. Wszystkie przetwórnie zamykają przed Bożym Narodzeniem, a do Bożego Narodzenia tylko tydzień."

Hawes: "W Toskanii, wyjaśnia Mariucca, , podobno zaczynają zbiory już w październiku,a kończą dobrze przed świętami. Euh!, mówi kilkakrotnie jej ciotka tonem zgrozy, osłupienia i niedowierzania [...]. Oliwki będą niedojrzałe! Na litość boską, jak musi smakować ich oliwa! Dlaczego chcą mieć samą gorzką oliwę?"

 

O samej oliwie:

Mayes: "Po pierwszym tłoczeniu oliwek na zimno przesyła się moszcz do innej przetwórni, gdzie tłoczy się jeszcze raz, osiągając przepisową oliwę i po raz ostatni, żeby ciecz z tego ostatniego tłoczenia wykorzystać na smary. Wysuszonych wytłoków używa się często do użyźniania gleby drzew oliwnych. Cudowny cykl powrotów."

Hawes: "Słyszałyśmy o drugim tłoczeniu, do którego nikt się nie przyznaje, ale nie wiedziałyśmy, że z pestek też można wycisnąć oliwę.

Oczywiście, że można: miażdży się wszystko, co zostanie po tłoczeniu - miąższ, pestki i skórki - a potem wlewa jakiś kwas, żeby wyciągnąć olio di sansa. Jak nam się wydaje, dlaczego ludzie tak bardzo cenią wytłaczaną na zimno oliwę extravergine? Oliwa z pestek, olio di sansa, też liczy się jako oliwa z oliwek i w taniej oliwie na pewno jest sporo tego chemicznie uzyskanego świństwa. Po wyciągnięciu oliwy sansę wykorzystuje się jako nawóz."

 

I tak dalej, i tak dalej, niby to samo i o tym samym, ale przecież tak odmiennie. Annie Hawes (i jej siostrze) podoba się Italia, podoba się Liguria, podoba się życie w chałupie na zboczu góry. Obie zżyły się z mieszkańcami pobliskiego San Pietro, kochają to miejsce, gdzie przyszło im żyć, wcale nie na stałe przecież!

Frances Mayes podoba się dom w Toskanii, który sobie kupiła i urządziła.

Subtelna różnica, prawda? Polecam "Extra Virgin", gorąco.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...