Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

toyak02

pary homoseksualne wychowujące dzieci.

Rekomendowane odpowiedzi

A dziecko homoseksualne karcone za swoje poglady to wg ciebie cos zwyczajnego?
Oczywiście, że to nie jest ktoś zwyczajny.

W ogóle nie rozumiem, czemu zadajesz takie pytanie..

Poza tym zakladasz, ze wychowujac sie z gejami sam zostajesz gejem. Co za bzdura.
A co to ma do rzeczy, czy dziecko w takich warunkach wyrośnie na homoseksualistę, czy nie?.. ..to pewno jest bardzo indywidualna sprawa, zależna od konkretnej osoby..

Chodzi choćby o to, że rozwój takiego dziecka będzie utrudniony, a środowisko będzie wymagać od niego więcej?..

Z jakiej racji niby??.. ..bo "rodzicom" zamarzyła się miłość, wydająca owoce?..

A nawet jesli, to nie jest to chyba smiertelne...
..znów to samo.. ..no i co z tego??.. ..dzieciństwo z rodzicem-pedofilem też da się przeżyć....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a co ma to wspólnego??? Homoseksual;izm z religią. Tu chodzi o zaburzenie w przekazywaniu ról społecznych, roli kobiety i mężczyzny. Rodzina protestancak złozona z kobiety i mężczyzny jest taką samą rodziną jak każda, o ile pod uwagę bierzemy same zagadnienia budowy i funkcji rodziny.

Tylko dlaczego te dzieci mają najtrudniejsze zadanie??? One nie mają nic do powiedzenia...

Homoseksualizm z religią ma wspólnego to, że jest pewnym wyróżnikiem ludzi nie mającym nic wspólnego z tym, czy ci ludzie są dobrzy, czy źli; kilkaset lat temu zasada "cuius regio, eius religio" w większości krajów Europy była tak ugruntowana w świadomości, że próba podobnej argumentacji, iż innowiercy mają jakieś prawa, wywoływała podobne niedowierzanie, tylko zwykle jeszcze gwałtowniej wyrażane.

Rola rodziców się zmieni, pewnie; i co z tego? Czy Tobie się wydaje, że ta obecna, tu i teraz, jest jakimś niezmiennikiem historycznym?! Z ręką na sercu: nic, ale to kompletnie nic podobnego. Nawet tu, w Europie dzieci były wcale nie tak dawno wychowywane w kompletnie inny sposób; co więcej często mało się widywały z rodzicami. Samo pojęcie miłości rodzicielskiej było kiedyś rzadko stosowane... Nie mówię, tego, bo chcę wracać do tamtych czasów, ale - miejcież poczucie lokalności jakieś.... Pamiętam, jak w przedszkolu śpiewano piosenki, w których żony wyłacznie krzątały sięw domu, a tatuś pracował na rodzinkę... Naprawdę, wystarczy kilkadziesiąt lat, by zobaczyć, nie tylko przeczytać, jak rola rodziców się zmienia. Co więcej, pochodzę z miasta twórcy "Pręg" - i jeśli myślisz, że to jakiś odosobniony tu wyjątek w wychowywaniu dzieci, to się mylisz głęboko. Jeśli ktoś mi mówi o utrzymaniu tradycyjnych roli rodziców, to przepraszam, ale pozwalam sobie wysiąść na tym przystanku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Toyak, ale zakladasz, ze kazda para hetero jest zawsze przykladem godnym nasladowania. Jak ojciec bije matke, albo nia pomiata, to chyba nie jest dobry przyklad. Poza tym homoseksualni rodzice otwieraja oczy na pewne rzeczy, ze licza sie tylko uczucia, a nie powierzchownosc. Pary gejow czy lesbijek pragnace miec dzieci, to chyba nie banda zbokow bolcujacych sie przy kazdej okazji, tylko dojrzali ludzie. Z reszta co za roznica. Najpierw trzeba wyplenic wartosci katolickie i otworzyc umysly ludzi, a pozniej oceniac slusznosc pewnych zachowan bez mydlenia oczu.

nie, apry heteroseksualne z natury nie są lepsze. Ilość dysfunkcji w nich pojawiających jest piekielnie duża. Ale tak jak nie daje się adoptować rodzinie alkoholików dziecka (bo nie spełnia funkcji prawidłowej rodziny) - tak i dwoje ludzi, którzy z natury nie są w stanie zapenić prawidłowej rodziny - też nie powinno dostać dziecka (nie porównuję alkoholizmu do homoseksualizmu - to tylko przykład do dyskusji).

Liczą się uczucia, ale oprócz uczuć - rodzina spełania określone funkcje i uczy pewnych ról.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

GregorP nie obraz sie, ale masz sredniowieczne poglady. Ciekaw jestem kto w tobie zaszczepil taka homofobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skoro się wydało... to będę musiał postawić PIWO 

Zresztą - już trzech panów widzę... z tym, że temu ostatniemu jeszcze stawiać nie wolno, hehe.

Hmmm - to raczej na mnie padnie w razie czego, choćby dlatego, żem Ci dopiekł z lekka razy parę - z czego raz, jak później jeszcze raz się przeczytałem, jakby niechcący - napisałem zbyt dwuznacznie... :beerchug:

Iiiiiiiii...

Jak tak ma wyglądać droga samodoskonalenia, to ja nie mam nic przeciwko.

 

Co więcej, pochodzę z miasta twórcy "Pręg"

...Chorzów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam byłem zawsze za pełnym równouprawnieniem gejów i lesbijek, oprócz adopcji dzieci.

 

Zmieniłem zdanie.

 

- trudno nie wierzyć badaniom, które nie wykazują najmniejszego negatywnego wpływu wychowania przez pary homoseksualne na psychikę dziecka (takich nie brakuje, ustawowe pozwolenie na adopcję nie jest do tego potrzebne)

- w przeciwieństwie do dużej części (jeśli nie większości) źle dobranych małżeństw heteroseksulanych

 

Największe wątpliwości zawsze miałem co do społecznego ostracyzmu (zwł. wsród dzieci). Oczywiście, nikt nie musi wiedzieć, kto dzieciaka wychowuje, jednak wymaga to trochę zachodu. Sam optowałbym za wstrzymaniem się z prawem do adopcji do czasu oswojenia się społeczeństwa ze zjawiskiem. Pal licho wieś - nie trzeba mieszkać na wsi. Ale z drugiej strony - co za problem urodzić sobie dzidziusia na zamówienie? Albo mało to ogłoszeń z propozycjami wspólnego dziecka i podzielenia się prawem rodzicielskim przez homoseksualistów płci obojga?

 

Taka jest rzeczywistość i nie ma co utrzymywać fikcji. Dla dziecka będą lepsi homoseksualni rodzice jednej płci, niż dzielona opieka dwojga homoseksualistów różnych płci (w końcu i tak będzie tydzień mieszkało u tatusiów, a tydzień u mamuś). Objęcie tego opieką prawną jest niczym innym, jak tylko działaniem na korzyść dziecka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

anomalocaris:

Co więcej, pochodzę z miasta twórcy "Pręg" - i jeśli myślisz, że to jakiś odosobniony tu wyjątek w wychowywaniu dzieci, to się mylisz głęboko. Jeśli ktoś mi mówi o utrzymaniu tradycyjnych roli rodziców, to przepraszam, ale pozwalam sobie wysiąść na tym przystanku.

ale to chyba jakies nieporozumienie. Ja nie mówię o tradycyjnym "modelu" rodziny. Mąż, żona w kuchni przy garach i osmioro zasmarkanych dzieci chowanych w leku przed "panem domu". To nie ta tradycja, nie moja tradycja.

Mówię cały czas o psychologicznym ujęciu rodziny i o rolach jakie pełni.

 

[Edytowane: 25/10/2004 przez toyak02]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ale to chyba jakies nieporozumienie. Ja nie mówię o tradycyjnym "modelu" rodziny. Mąż, żona w kuchni przy garach i osmioro zasmarkanych dzieci chowanych w leku przed "panem domu". To nie ta tradycja, nie moja tradycja.

Mówię cały czas o psychologicznym ujęciu rodziny i o rolach jakie pełni.

Dobrze; ale w takim razie o której tradycji mówisz?? Skoro nie KKK, to jak - ta od Robinsona, wychowania bezstresowego, psychologii humanistycznej Fromma czy jeszcze jakiejś innej?? Bo w tym rzecz cała, że tych "tradycji" (także na tyle długich, że pisanych bez cudzysłowu) jest od groma...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyobrażacie sobie teściową faceta hehehehhehehe

Moja babcia jest facetem hehehe

ale joja kurcze a to poważna sprawa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dobrze; ale w takim razie o  której tradycji mówisz?? Skoro nie KKK, to jak - ta od Robinsona, wychowania bezstresowego, psychologii humanistycznej Fromma czy jeszcze jakiejś innej?? Bo w tym rzecz cała, że tych "tradycji" (także na tyle długich, że pisanych bez cudzysłowu) jest od groma...

a choćby tej o której pisze J.Bradshaw - o rolach rodziny, o prawidłowych relacjach i związkach pomiedzy poszczególnymi członkami rodziny.

 

edit: o tej, która stanowi podstawę w Polsce jak i w kilkudziesięciu krajach na świecie realizacji zadań z zakresu zapobiegania alkoholizmowi. O modelu rodziny, który jest odniesieniem do realizacji zadań ONZ-towskich w profilaktyce alkoholowej...

 

 

 

[Edytowane: 25/10/2004 przez toyak02]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat walkowany od rana...a brak jakichkolwiek konkretow...po prostu jest to taki temat, ze ciezko jest przekonac kogokolwiek, jesli ta osoba ma juz wyrobione zdanie w tej materii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a choćby tej o której pisze J.Bradshaw - o rolach rodziny, o prawidłowych relacjach i związkach pomiedzy poszczególnymi członkami rodziny.

edit: o tej, kóra stanowi podstawę w Polsce jak i w kilkudziesięciu krajach naświecie realizacji zadań z zakresu zapobiegania alkoholizmowi. O modelu rodziny, który jest odniesieniem do realizacji zadań ONZ-towskich w profilaktyce alkoholowej...

No, to byśmy nieco ugrzęźli :( Dłuższa dyskusja by poszła i to na poboczne tory... bo poglądy Bradshawa na temat np. racjomalnego i nieracjonalnego zachowania albo współuzależnień są mocno krytykowane i to bodaj przez większość obecnie psychologów. W dodatku im dalej od terapii alkoholowej, tym gorzej to wygląda, a przecież chodzi właśnie o model rodziny "zdrowej"... Jeszcze więcej, tym, o czym piszesz zajmuje się WHO, nie ONZ bezpośrednio i zmienia w dodatku program antyalkoholowy... tylko, że jak mówię, to nas całkiem zabagni w innym temacie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zabagni, a może nie zabagni. Temat profilaktyki alkoholowej nie ma z tym nic wspólnego (no prawie).

Rodzina wiadomo z kogo się składa, wiadomo kiedy jest niepełna, i wiadomo kiedy jest dysfunkcjonalna. Natomiast dwie mamy, dwoje tatusiów nie bedzie rodziną, rodziną prawidłową. Dziecko w swoim rozwoju potrzebuje ojca i matki, kiedy nie ma takiej mozliwości, nie ma zapewnionego prawidłowego kontaktu - moze to prowadzić do wielu niekorzystnych zjawisk. Stąd pewnie wspomniany w artykule - kontakt z "ojcem chrzestnym" u pary lesbijek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
eszcze więcej, tym, o czym piszesz zajmuje się WHO, nie ONZ bezpośrednio i zmienia w dodatku program antyalkoholowy.
no wiesz, WHO... wolę napisać ONZ - lepiej brzmi. W końcu WHO to agenda ONZ-tu... :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zabagni, a może nie zabagni. Temat profilaktyki alkoholowej nie ma z tym nic wspólnego (no prawie).

Rodzina wiadomo z kogo się składa, wiadomo kiedy jest niepełna, i wiadomo kiedy jest dysfunkcjonalna. Natomiast dwie mamy, dwoje tatusiów nie bedzie rodziną, rodziną prawidłową. Dziecko w swoim rozwoju potrzebuje ojca i matki, kiedy nie ma takiej mozliwości, nie ma zapewnionego prawidłowego kontaktu - moze to prowadzić do wielu niekorzystnych zjawisk. Stąd pewnie wspomniany w artykule - kontakt z "ojcem chrzestnym" u pary lesbijek.

Oj, spróbuję wobec krótko i dobitniej, bo za moment obowiązki czekają... Definicja rodziny wg Bradshawa:

- jest jednostką zabezpieczającą rozwój i wzrastanie każdego człowieka, włączając także rodziców,

- jest glebą, która zaspokaja potrzeby emocjonalne swoich członków. Potrzeby te obejmują znalezienie równowagi pomiędzy autonomią i zależnością oraz nauką zachowań społecznych i seksualnych,

- jest miejscem, gdzie rozwija się poczucie własnego ja,

- jest jednostką socjalizacji i ma decydujące znaczenie dla przetrwania społeczeństwa.

(Zrozumieć rodzinę. Warszawa 1994, str. 18)

Zauważ, że jest potwornie ogólnikowa i o płci rodziców mowy tu nie ma. Co prawda dalej on to implicite zawęża, wprowadzając niejawnie dodatkowe założenia, dla niego oczywiste, a np. dla mnie - wcale nie.

Tyle, że nie o to chodzi, tylko o to, że gdyby za dobrą monetę przyjąć to wszystko, co on pisze, to w przekroju historii i geografii większość, powtarzam, większość kultur składałaby się prawie wyłącznie z rodzin dysfunkcjonalnych i inaczej rozbitych... Dziwnym trafem jakoś sobie radziły, a niektóre wielce dzielnie, że wspomnę najbardziej może znany, choć nie najbardziej dobitny przykład klasycznej Grecji w aspekcie homoseksualizmu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pedałom i lesbom wara od dzieci. Oni sami jako pełnoletni mogą robić wszystko co im sie podoba i nie przekracza lub wkracza w zachowania innych (np. pedła namawiający zdrowego chłopczyka na homostosunki).

 

Pozyskiwanie przez takie pary dzieci powinno być surowo karane - np. 10 lat mamra - dla matki lesbijki, któr skręciła sobie samca tylko dla dziecka, a dla pedało to ze 25 lat.

 

Nie wolno pedalić czy lesbować dzieci... :mad2: Niedługo zachowania heteroseksualne staną sie wstydliwe. Ohyda :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dziwnym trafem jakoś sobie radziły, a niektóre wielce dzielnie, że wspomnę najbardziej może znany, choć nie najbardziej dobitny przykład klasycznej Grecji w aspekcie homoseksualizmu.

 

Mimo wspólnych poglądów zaprotestuję.

 

Grecy i Rzymianie generalnie homoseksualizmu nie rozróżniali. Stostunki homoseksualne miały (poza oczywiście powodowanymi pociągiem do osobników tej samej płci) przede wszystkim silny aspekt pozaseksualny, a sama ich seksualność nie znała podziału na homo i hetero. Po prostu: seks to był seks, ten w wydaniu homo czasem stanowił także rytuał (choćby wobec niewolników w Rzymie). Kulturowo Grecja i Rzym były - w dzisiejszym rozumieniu - biseksualne. W ówczesnym rozumieniu - monoseksualne.

 

Istniał natomiast - zwłaszcza w Rzymie - silny podział na stronę aktywną i pasywną (niezależie do płci)Np. stosunek (aktywny) patrycjusza z niewolnikiem nie był rozróżniany jako homoseksualny czy jakikolwiek inny. Był aktywny i koniec.

 

Natomiast pasywny mógł być tylko niewolnik.

 

To samo dotyczyło stosunkiów heteroseksualnych (w dzisiejszym rozumieniu). Jeśli niewolnik robił patrycjuszowi laskę, to nikt nie widział różnicy między tym, czy niewolnikiem był mężczyzna czy kobieta. Natomiast czy patrycjusz robił laskę niewolnikowi, czy niewolnicy, czy własnej żonie - było to tak samo potępiane i hańbiące - za pasywność.

 

[Edytowane: 25/10/2004 przez wojtzuch]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zabagni, a może nie zabagni. Temat profilaktyki alkoholowej nie ma z tym nic wspólnego (no prawie).

Rodzina wiadomo z kogo się składa, wiadomo kiedy jest niepełna, i wiadomo kiedy jest dysfunkcjonalna. Natomiast dwie mamy, dwoje tatusiów nie bedzie rodziną, rodziną prawidłową. Dziecko w swoim rozwoju potrzebuje ojca i matki, kiedy nie ma takiej mozliwości, nie ma zapewnionego prawidłowego kontaktu - moze to prowadzić do wielu niekorzystnych zjawisk. Stąd pewnie wspomniany w artykule - kontakt z "ojcem chrzestnym" u pary lesbijek.

Oj, spróbuję wobec krótko i dobitniej, bo za moment obowiązki czekają... Definicja rodziny wg Bradshawa:

- jest jednostką zabezpieczającą rozwój i wzrastanie każdego człowieka, włączając także rodziców,

- jest glebą, która zaspokaja potrzeby emocjonalne swoich członków. Potrzeby te obejmują znalezienie równowagi pomiędzy autonomią i zależnością oraz nauką zachowań społecznych i seksualnych,

- jest miejscem, gdzie rozwija się poczucie własnego ja,

- jest jednostką socjalizacji i ma decydujące znaczenie dla przetrwania społeczeństwa.

(Zrozumieć rodzinę. Warszawa 1994, str. 18)

Zauważ, że jest potwornie ogólnikowa i o płci rodziców mowy tu nie ma. Co prawda dalej on to implicite zawęża, wprowadzając niejawnie dodatkowe założenia, dla niego oczywiste, a np. dla mnie - wcale nie.

Tyle, że nie o to chodzi, tylko o to, że gdyby za dobrą monetę przyjąć to wszystko, co on pisze, to w przekroju historii i geografii większość, powtarzam, większość kultur składałaby się prawie wyłącznie z rodzin dysfunkcjonalnych i inaczej rozbitych... Dziwnym trafem jakoś sobie radziły, a niektóre wielce dzielnie, że wspomnę najbardziej może znany, choć nie najbardziej dobitny przykład klasycznej Grecji w aspekcie homoseksualizmu...

 

 

... a fundamentem rodziny, jak pisał Bradshaw jest relacja Mamy ze sobą, relacja Taty ze sobą oraz wzajemne relacje pomiedzy nimi. W tym ujęciu - mąż i żona są architektami rodziny. - za Mirą Prajsner "Remedium"

 

Nie wiem czego chesz dowieść, że w psychologii nie jest ważne czy rodzicami dziecka mogą byc osoby tej samej płci??? I one zapewnią prawidłową socjalizację i przekażą jakie role społeczne pełni kobieta, a jakie mężczyzna???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wojtzuch ciekaw rzeczy piszesz. Skoro już padły klimaty starożytności... Swego czasu kolega, btw. student historii, opowiadał mi o bitwach itp. tego okresu. Mówił, że wojownicy w szale bitewnym potrafili gwałcić innych wojowników. Jak to on określił nieeufemistycznie - zachodzili ich od tylca...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wojtzuch ciekaw rzeczy piszesz. Skoro już padły klimaty starożytności... Swego czasu kolega, btw. student historii, opowiadał mi o bitwach itp. tego okresu. Mówił, że wojownicy w szale bitewnym potrafili gwałcić innych wojowników. Jak to on określił nieeufemistycznie - zachodzili ich od tylca...

Takie wojny to ja rozumiem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Takie wojny to ja rozumiem

walka przeciwko tobie to sama przyjemność... :hmm:

 

[Edytowane: 25/10/2004 przez toyak02]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wojtzuch ciekaw rzeczy piszesz. Skoro już padły klimaty starożytności... Swego czasu kolega, btw. student historii, opowiadał mi o bitwach itp. tego okresu. Mówił, że wojownicy w szale bitewnym potrafili gwałcić innych wojowników. Jak to on określił nieeufemistycznie - zachodzili ich od tylca...

 

Ohyda, To znaczy, że te wojny Starożytności, to po prostu wojny pedalskie...jak facet z facetem może, ja tego nie rozumiem...moze jestem chory, ale na widok faceta mi nie staje, moze jestem nienormalny.... :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... a fundamentem rodziny, jak pisał Bradshaw jest relacja Mamy ze sobą, relacja Taty ze sobą oraz wzajemne relacje pomiedzy nimi. W tym ujęciu - mąż i żona są architektami rodziny. - za Mirą Prajsner "Remedium"

Nie wiem czego chesz dowieść, że w psychologii nie jest ważne czy rodzicami dziecka mogą byc osoby tej samej płci??? I one zapewnią prawidłową socjalizację i przekażą jakie role społeczne pełni kobieta, a jakie mężczyzna???

Nie; nie tego chcę dowieść. Chcę dowieść, że obecny w wielu tu wypowiedziach model (właściwie modele, bo jak sam rozumiesz nie masz na myśli tego samego, co Viagra, ^dirty^ itp. osobniki) rodziny jest lokalny w sensie czasu i przestrzeni, a plastyczność bologiczna człowieka pozwala na wiele innych, które też w rzeczywistości występowały, występują i występować będą bez wielkiego wpływu na poziom samooceny zadowolenia społeczeństwa. Stąd też wypowiedzi typu "25 lat za lesbowanie dzieci" są dla mnie nawet nie oburzające, tylko zwyczajnie śmieszne głupotą.

Natomiast co do konkretnej kwestii: a czy Ty sądzisz, że osoba płci przeciwnej nie potrafi przekazać roli społecznej drugiej płci?? Nawet jeśli założyć, że coś takiego istnieje?? Mało przykładów, że samotne matki wychowywały dzieci na fanatycznych wojowników? I dzieje się to teraz, na tym świecie? Samotni ojcowie, jak rozumiem, nie potrafią kupować dziewczynkom sukienek i lalek, uczyć ich gotowania... bo to pewnie ma coś wspólnego z socjalizacją? Skądinąd, gdy poczytasz Bradshawa troszkę, to wszystkie te rzeczy o społecznych rolach i tak zaczynają dpachnąć tym samym KKK, bo tak jakoś dziwnie podawane przykłady do tego zmierzają... Słowem: owszem płci rodziców wpłyną na wychowanie, ale po pierwsze nie tak jak kiedyś, bo nasze kultury współcześnie są bardziej otwarte - większa rola telewizji, kolegów, Internetu - a po drugie wcale niekoniecznie negatywnie...

Wojtzuch: i tak i nie, jak to :D zwykle. Brak mi czasu teraz, więc może kiedyś wrócimy do ciekawego tematu...Ale w zasadzie masz sporo racji. Tyle, że dla potrzeb posta patrzyłem na to z naszego punktu widzenia: że oni uprawiali seks homo za społecznym przyzwoleniem, ba, aprobatą :) ... i jakoś mało kto nazwie ich kultury cywilizacją śmierci i innymi epitetami w tym guście.

Edit: składnia.

 

[Edytowane: 25/10/2004 przez anomalocaris]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...