Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

bazyl3

Żeby wyszło na zdrowie ...

Rekomendowane odpowiedzi

No właśnie. Naszło mnie, że u mnie z jazdą to dziwnie jest. Cały tydzień nic, bo czasu nie ma, a przez weekend hopla i kręcę ~ 100 km. Czy to zdrowo tak się "dorywać"? Czy raczej rozłożyć na 20-30 km regularnej jazdy co, np. drugi dzień? Czy wyjazd na czczo w 100 km trasę jest posunięciem właściwym? Tzn. jem po drodze, ale przed samym wyjazdem nie. Wkrótce pojawią się pewnie nowe pytania :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cały tydzień nic, bo czasu nie ma, a przez weekend hopla i kręcę ~ 100 km. Czy to zdrowo tak się "dorywać"?

Zależy na czym Tobie zależy ;) Jeśli nie masz jakichś mocnych objawów (bóle kręgosłupa, naciągnięcia, długotrwałe bóle mięśni, ból cochones) to raczej nie ma powodu do przejmowania. Zakwasy to norma.

Czy to zdrowo tak się "dorywać"? Czy raczej rozłożyć na 20-30 km regularnej jazdy co, np. drugi dzień?

Ten dystans jest trochę krótki. Od biedy wystarczy na początek, ale należałoby dążyć do tego, żeby go zwiększać. Ewentualnie stopniowo wchodzić w coraz trudniejszy teren (co kto lubi). I 1 i 2 powoduje jednak zwiększenie czasu potrzebnego na przejażdżkę.

Czy wyjazd na czczo w 100 km trasę jest posunięciem właściwym? Tzn. jem po drodze, ale przed samym wyjazdem nie.

Przed samym wyjazdem mógłbyś zjeść coś lekkiego. Jazda na czczo może pomóc w zgubieniu kg, pod warunkiem, że będziesz miał siły, aby kręcić :) Zabawa w diety redukcyjne i zrzucanie ewentualnych kg to już zagadnienie dla ćwiczących intensywnie.

Minusem jazdy na czczo może być złapanie dołu energetycznego (gdy masz zbyt niską wartość bodajże glukozy we krwi), ogólne zmęczenie i utrata motywacji do jazdy zanim organizm zdąży dostarczyć energię z zakąski w trakcie jazdy. Ale to dzieje się przy intensywnej jeździe/długich dystansach (lub 1 i 2).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zależy na czym Tobie zależy ;) Jeśli nie masz jakichś mocnych objawów (bóle kręgosłupa, naciągnięcia, długotrwałe bóle mięśni, ból cochones) to raczej nie ma powodu do przejmowania. Zakwasy to norma.

 

A ile to jest "długotrwały ból mięśni"? Bo po ostatnim weekendzie ok. 190 km w dwa dni, po schodach bez grymasu wchodziłem dopiero w środę :)

 

Ten dystans jest trochę krótki. Od biedy wystarczy na początek, ale należałoby dążyć do tego, żeby go zwiększać. Ewentualnie stopniowo wchodzić w coraz trudniejszy teren (co kto lubi). I 1 i 2 powoduje jednak zwiększenie czasu potrzebnego na przejażdżkę.

 

A w czasie jest pies pogrzebany. 8 godz. tyrki i drobnica w domu nie dają zbyt dużego marginesu na własne widzimisię. I tak Kitka po nóżkach winienem całować, że w weekendy daje mi znikać na pół dnia :)

 

Przed samym wyjazdem mógłbyś zjeść coś lekkiego. Jazda na czczo może pomóc w zgubieniu kg, pod warunkiem, że będziesz miał siły, aby kręcić :) Zabawa w diety redukcyjne i zrzucanie ewentualnych kg to już zagadnienie dla ćwiczących intensywnie.

 

Niczego nie chcę zrzucać, dobrze mi z aktualnym stanem posiadania. Ba, mógłbym nawet trochę przytyć, bo na moich 203 cm raczej tych 95 kg nie widać :)

 

Minusem jazdy na czczo może być złapanie dołu energetycznego (gdy masz zbyt niską wartość bodajże glukozy we krwi), ogólne zmęczenie i utrata motywacji do jazdy zanim organizm zdąży dostarczyć energię z zakąski w trakcie jazdy. Ale to dzieje się przy intensywnej jeździe/długich dystansach (lub 1 i 2).

 

Postaram się zatem coś jadać, mimo że o ok. 6 rano, kiedy wyjeżdżam nie za bardzo mam na jedzenie ochotę. Jakieś śniadaniowe typy, dające motywację w trasie :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A ile to jest "długotrwały ból mięśni"? Bo po ostatnim weekendzie ok. 190 km w dwa dni, po schodach bez grymasu wchodziłem dopiero w środę :)

Norma ;)

A w czasie jest pies pogrzebany. 8 godz. tyrki i drobnica w domu nie dają zbyt dużego marginesu na własne widzimisię. I tak Kitka po nóżkach winienem całować, że w weekendy daje mi znikać na pół dnia :)

Zdaję sobie z tego doskonale sprawę. Dopisałem to dla uczciwości...

Niczego nie chcę zrzucać, dobrze mi z aktualnym stanem posiadania. Ba, mógłbym nawet trochę przytyć, bo na moich 203 cm raczej tych 95 kg nie widać :)

Więc jedz ;)

Postaram się zatem coś jadać, mimo że o ok. 6 rano, kiedy wyjeżdżam nie za bardzo mam na jedzenie ochotę. Jakieś śniadaniowe typy, dające motywację w trasie :D

Fasolka po bretońsku, grochówka, bee gees itp. dają niesamowitego kopa na trasie. Drobna sugestia: jeśli jedziesz z kimś to jedź ostatni ;)

A na poważnie.. ja lubię maślankę owocową, jest kaloryczna, zawiera sporo białka i nie potrzeba przyrządzania z rana ;) Jak chcesz spróbować prawdziwej paszy kolarzy to makaron z jogurtem naturalnym (bez cukru wg purystów, z miodem np. dla smaku ;) ). W przypadku gdy nie walczysz o sekundy to wystarczy zjeść coś, co Ciebie nie pogoni za bardzo i zapewni pewną energię. Potrzebujesz trochę pustych kalorii żeby poszło w pedały podczas jazdy, najlepiej mieszanka prostych i złożonych węglowodanów (makaron). Nie znam Twoich preferencji smakowych, więc bierz tylko pod uwagę, żeby nie zabrakło energii i żebyś nie musiał latać co godzinę w krzaki. Z tym akurat bywa różnie. Znajomi po pół litra maślanki czasami muszą, ja mogę wypić 2 litry bez problemu, ale ja całe życie na produktach mlecznych... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po takim mocnym weekendzie nie powinny Cie az tak bolec miesnie. Moim zdaniem troszke przesadzasz. Staraj sie jezdzic moze krocej ale czesciej. Przed sama jazda lepiej sie nie objadaj, ciezko sie potem jedzie. Lepiej wez cos na droge, nawet zwykle kanapki. Jechanie w dluzsza trase bez jakiegokolwiek jedzenia (ewentualnie pieniedzy na male conieco) nie jest dobrym pomyslem. Spadek cukru we krwi nie jest przyjemny, a w skrajnych przypadkach moze byc nawet niebezpieczny. A co konkretnie jesc - to co lubisz i Ci sluzy. Wystarczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak długi dystans? To zależy od tego gdzie jeździsz.... Ale, żeby na zdrowie wyszło to przede wszystkim powinieneś w piątek wieczorem (jak możesz) zrobić tak z 20km. Ja osobiście tak robię, (z tym, że poza tym codziennie robię od 15 do 68km). Nie polecam obżerać się przed trasą, raczej jeść w drodze. Oczywiście 2-3L "picia" - z tym że najlepiej woda mineralna, nie Pepsi, coś do jedzenia - kanapki, Snickersy... to co Ci odpowiada. Dodać muszę, że nie mam zakwasów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A na poważnie.. ja lubię maślankę owocową, jest kaloryczna, zawiera sporo białka i nie potrzeba przyrządzania z rana ;)

 

Odpada owocowa, bo nie lubię mieszania produktów mlecznych z pseudoowocami (np. jogurtów owocowych), chyba że do naturalnej bym sobie coś wkrajał i sam zmiksował. Niestety tu patrz punkt 2, który podałeś, czyli krzaki :)

 

Jak chcesz spróbować prawdziwej paszy kolarzy to makaron z jogurtem naturalnym (bez cukru wg purystów, z miodem np. dla smaku ;) ). W przypadku gdy nie walczysz o sekundy to wystarczy zjeść coś, co Ciebie nie pogoni za bardzo i zapewni pewną energię.

 

No cóż, wychodzi na to, że muszę wstawać wcześniej i robić sobie spaghetti z Bolonii, bo jogurt do kluchów to mi się zupełnie nie widzi :)

 

Potrzebujesz trochę pustych kalorii żeby poszło w pedały podczas jazdy, najlepiej mieszanka prostych i złożonych węglowodanów (makaron).

 

Ooo, mam. Makaronik z serkiem, miodzikiem i topionym masełkiem. Puryści mnie zabiją, ale chniam na to :)

 

Nie znam Twoich preferencji smakowych, więc bierz tylko pod uwagę, żeby nie zabrakło energii i żebyś nie musiał latać co godzinę w krzaki. Z tym akurat bywa różnie. Znajomi po pół litra maślanki czasami muszą, ja mogę wypić 2 litry bez problemu, ale ja całe życie na produktach mlecznych... ;)

 

Znam sprawę. Znajomy jak chce oczyścić organizm pije szklankę surowego (czyli tzw. od krowy) mleka. Na efekty nie czeka długo :D

 

Po takim mocnym weekendzie nie powinny Cie az tak bolec miesnie. Moim zdaniem troszke przesadzasz. Staraj sie jezdzic moze krocej ale czesciej.

 

Czy ja wiem. Przesadą byłoby gdybym dojeżdżał i padał na pysk. Tymczasem dojeżdżam z zapasem sił na resztę dnia. I uwierz mi jest to spory zapas pozwalający na zabawę z dwoma urwisami. A krócej i częściej jeździć nie mogę. Dość ostry weekend to jedyna opcja :D Co do mięśni - bolały tak długo, bo oprócz jazdy, było ganianie po lesie z rowerem na plecach - zresztą nie przewidziane :D No i wiek, i brak formy (mój pierwszy sezon na rowerze od czasów komunii).

 

Przed sama jazda lepiej sie nie objadaj, ciezko sie potem jedzie. Lepiej wez cos na droge, nawet zwykle kanapki. Jechanie w dluzsza trase bez jakiegokolwiek jedzenia (ewentualnie pieniedzy na male conieco) nie jest dobrym pomyslem. Spadek cukru we krwi nie jest przyjemny, a w skrajnych przypadkach moze byc nawet niebezpieczny. A co konkretnie jesc - to co lubisz i Ci sluzy. Wystarczy.

 

Nigdy nie jeżdżę bez batonika i płynów oraz odrobiny kasy na wedlowską gorzką czy banana. Dziś właśnie usłyszałem od znajomych historię o kuzynie, który otrzymał był niedawno Authora Horizona i wyprawił się ot tak (czyli bez kasy i picia) w nieznane przejeżdżając do miasteczka oddalonego o 30 km. Powrót był męczarnią, która sporo go nauczyła.

 

Jak długi dystans? To zależy od tego gdzie jeździsz.... Ale, żeby na zdrowie wyszło to przede wszystkim powinieneś w piątek wieczorem (jak możesz) zrobić tak z 20km.

 

Myślę, że da się zrobić. Dziś zrobiłem tyle z 20 kg obciążnikiem w postaci mojego pierworodnego w foteliku.

 

Nie polecam obżerać się przed trasą, raczej jeść w drodze. Oczywiście 2-3L "picia" - z tym że najlepiej woda mineralna, nie Pepsi, coś do jedzenia - kanapki, Snickersy... to co Ci odpowiada. Dodać muszę, że nie mam zakwasów.

 

Zabieram 3 x 0,5l buteleczki po mineralnej, bo mi łatwiej je rozlokować w plecaku, ale powoli dojrzewam do myśli o kupnie bidonu. Kanapki zacznę zabierać, bo czasem ssawa jest, a sklepu czy budki z czymś do żarcia ni chuchu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jem normalne śniadanie - 6 kromek białego chleba z masłem i czymś na wierzchu: miód, serek, lekka wędlinka (nie polecam kiełbas, kiedyś przez całą wycieczkę mi się odbijało). Bez czegoś z rana nie da się żyć.

 

Zakwasy na początku, to normalne. Z czasem przejdzie ;) Spróbuj też w tygodniu zrobić trochę nawet tylko te 20km. Jak są jeszcze zakwasy, to spokojnym regeneracyjnym tempem. Jak nie ma to nieco szybszym i równym, tak żeby nabrać kondycji.

Nie wiem jak daleko masz do pracy, ale może raz w tygodniu warto pojechać na 2 kółkach jak nie ma czasu po.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobry, jako "paliwo", jest sok bananowo-winogronowy Fortuny. :thumbup: Podczas samej jazdy nie jem, zwłaszcza niczego słodkiego, inaczej cały potwornie się lepię, czego nie znoszę.

Co do bidonu - taki sprawdza się u mnie bardzo dobrze:

 

1710eaf25c188ef0047f2108e5a2016e.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem jak daleko masz do pracy, ale może raz w tygodniu warto pojechać na 2 kółkach jak nie ma czasu po.

 

Niestety to ok. 20 m :) Po drugiej stronie ulicy. I dzięki za rady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja ze swej strony podrzucę jeszcze jedną rzecz. Chodzi mi mianowicie o "Miśki" Haribo, czy też inne. Mniej firmowe, ale czasem nawet smaczniejsze. Byle żelatynowe, a nie z agaru. Miśki pozwolą zawczasu zadbać o stawy (zwłaszcza kolana w naszym przypadku) a i dostarczą co nieco energii bo zawierają cukier itp. No i dodatkowo są zazwyczaj dość smaczne. "Zakąszanie" w trakcie jazdy pozwala też nawilżać otwór gębowy co jest przyjemniejsze od wyschniętego na wiór ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czy jazda po obiedzie ,bez najadania sie oczywiscie ,tez pasi ?? czy najlepie jz rana i wrocic na obiad ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czemu ma nie pasić. Grunt, żeby nie jechać objedzonym po pachy.

Wypady pod wieczór też są fajne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja ze swej strony podrzucę jeszcze jedną rzecz. Chodzi mi mianowicie o "Miśki" Haribo, czy też inne.

 

O, stawy ważna rzecz, ale "miśki' wchodzą u mnie w grę tylko przy trasach samotnych lub z dorosłymi, bo z małolatami, to bym się zatrzymywał co 10 metrów na poczęstunek :D Dzięki, zapamiętam.

 

Wypady pod wieczór też są fajne.

 

Tylko, cholewka coraz chłodniej. Dzisiejszy przejazd nad rzeką dobitnie mi to uświadomił :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na stawy używam Glukozaminę. Jedna tabletka dziennie i to też niezbyt regularnie. Zawsze miałem problemy z kolanami. :kwasny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na stawy używam Glukozaminę.

 

Sama nazwa mnie przeraża. Zresztą, zawsze byłem wrogiem piguł wszelkiej maści. Wolę "miśki" :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tylko, cholewka coraz chłodniej. Dzisiejszy przejazd nad rzeką dobitnie mi to uświadomił :D

 

Na zimno są dwie metody:

1) Ubrać się cieplej

2) Jechać szybciej :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sama nazwa mnie przeraża. Zresztą, zawsze byłem wrogiem piguł wszelkiej maści. Wolę "miśki" :)

Siarczan glukozaminy. W necie jest tyle opracowań świadczących o jego działaniu, co tematów podających to w wątpliwość. Kupiłem na próbę, efektu nie widzę ;)

 

Na zimno są dwie metody:

1) Ubrać się cieplej

2) Jechać szybciej :E

Zawsze gdy mam siłę wybieram bramkę nr 2 ;). Z resztą mi rzadko kiedy zimno jest :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja tam od czasu do czasu lubię podczas wyprawy rowerowej sobie zajechać na kebsa :D

Kiedyś zjadłem na jakiejś wiosce - i w drodze powrotnej męczyła mnie sraka ...:E ale to tylko raz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na zimno są dwie metody:

1) Ubrać się cieplej

2) Jechać szybciej :E

Punkt 2) jest problematyczny. Im szybciej się jedzie, tym mocniej wieje ;)

 

Wygodnym sposobem są rękawki i nogawki. Mało miejsca zajmują, a jak się zrobi chłodnij można łatwo założyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...

Ooo, mam. Makaronik z serkiem, miodzikiem i topionym masełkiem. Puryści mnie zabiją, ale chniam na to :)...

No jak Ty mieszasz węglowodany, tłuszcze i białka, do tego tłusty (ciężkostrawny = walący po wątrobie) posiłek przed jazdą szamasz to współczuję :hmm:

Zauważ, że zjadając cieżkostrawne potrawy, zwłaszcza tłuste robisz się ospały. Powód prosty - niedomagająca/obciązona wątroba powoduje, że nie masz energii pomimo posiłku...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No jak Ty mieszasz węglowodany, tłuszcze i białka, do tego tłusty (ciężkostrawny = walący po wątrobie) posiłek przed jazdą szamasz to współczuję :hmm:

 

Ja na razie nic nie mieszam. Ja się zastanawiam co mieszać, żeby było dobrze.

 

Zauważ, że zjadając cieżkostrawne potrawy, zwłaszcza tłuste robisz się ospały. Powód prosty - niedomagająca/obciązona wątroba powoduje, że nie masz energii pomimo posiłku...

 

Ale co ja na to poradzę, że lubię ciężkostrawne potrawy, a nie rzeczony makaronik z jogurtem. Aaa zresztą, idę na gołąbki :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Aaa zresztą, idę na gołąbki :D

O tej porze :E

zjedz juz lepiej jogurcika czy owoca jakiegoś :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

E tam makaronik z jogurtem, im prostszy posiłek i im mniej mieszasz tym lepiej - jak makaronik to np z sosem pomidorowym = czyste węglowodany. Oczywiście nie wielka micha :P przed samą jazdą ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
O tej porze :E

 

Na pyszne gołąbki każda pora jest dobra :D

 

zjedz juz lepiej jogurcika czy owoca jakiegoś :P

 

O tej porze!

 

E tam makaronik z jogurtem, im prostszy posiłek i im mniej mieszasz tym lepiej - jak makaronik to np z sosem pomidorowym = czyste węglowodany. Oczywiście nie wielka micha :P przed samą jazdą ...

 

Ale już bez mięska? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Tematy

  • Odpowiedzi

    • Ciekawy filozoficzny post, ja to odbieram inaczej - 9800X3D potrafi być 30% szybszy od 7800X3D i to przyrost w 18 miesięcy. Jeżeli upgrade dokonujesz w tej samych "widełkach" wydajnościowych zmieniajac starsze i5 na nowsze i5 to przyrost potrafi być przez 2 lata mniejszy niż nawet 5% za to energetycznie bywa że jest 30% lepiej, ostatecznie jest to jakaś ewolucja - pamiętaj że rozwój technologii jest iteratywny i polega na małych przyrostach które ostatecznie składają się na coś wielkiego ale ostatecznie masz rację - i7-2600 do dzisiaj może stanowić podstawę użytecznego komputera biurowego, skylake posłuszy pewnie i do 2030 w takich celach. Rasteryzacja w kartach graficznych faktycznie stoi nieco w miejscu, nVidia próbuje zrewolucjonizować rynek vendorlockowymi technikami jak swoje DLSSy, ostatecznie doprowadzi to do stagnacji gdzie bez zamydlonego ekranu nie pogramy w 4K, silniki graficzne też nie rozwijają się w oczekiwanym tempie - unity rozpadło się przez kiepski zarząd, unreal engine 5 to król mikroopóźnień, od zakończenia akceleracji sprzętowej dźwięku w windows vista (okolice 2007) nie było w audio żadnej rewolucji a wręcz ewolucji - id Tech to do dzisiaj jedyny engine który potrafi wyrysować łuk a nie koła z nakładanych trójkątów... Także sygnałów że branża kuleje nigdy nie brakowało - grunt to realizować swoje cele i jak tak jak ja od lat 2000 celujesz w średnią półkę cenową - szukać takich upgrade które faktycznie coś dają no i mieć świadomość że rtx 5090 to będzie 600w potwór z gddr7 i ceną na poziomie 12000 pln, takiej wydajności w kartach do 2000zł nie zobaczymy do 2030r. Pamiętam WOW jakie zrobił na mnie Teoria Chaosu splinter cella (mądrze zaprogramowana gra działająca również na konsolach) Far Cry 1 (był nieziemski na premierę) Crysis wyrywał z butów (8800gtx ledwo dawał radę), wszystko potem to sidegrade z momentami które pokazywały że 200 mln usd budżetu może dać jakościowy tytuł jak Red Dead 2, przez ostatnie 20 lat dobrych gier pctowych nie brakowało ale większość to ciągły sidegrade niepotrzebujący najmocniejszych sprzętów, dobieranie timingów pamięci to zawsze była nieco sztuka dla sztuki
    • Na ITH podobna wolność słowa jak na X/Twitterze. No cóż, trzeba będzie po prostu listę ignorowanych wydłużyć  
    • Tak, ale są związane z usługą udostępnienia platformy z ramienia podmiotu X. W tym wypadku RASP. Jeśli treść, nawet przerobioną na anonimową, przetwarzać zacząłby ktoś inny, nie wiem czy przypadkiem nie potrzeba uzyskać ponownie zgody na przetwarzanie wtórne/dziedziczne. Być może bezpośrednio z RASP, ale już stwierdzono, że nie ma takiej opcji. Głośno myślę jedynie, nie wczytywałem się tak głęboko w przepisy. Ok, ale co jeśli posty zawierają informacje mogące przyczynić się do ustalenia tożsamości piszącego/piszących? Tu już robi się niestety grubiej.    
    • Ja odpowiem bo nie wybieram się na tamto forum. Zależy czy masz boxy, gwarancję i jak szybko chcesz sprzedać ale coś koło 2100.
    • Polecam zapytać na Forum ITHardware.pl tutaj już raczej nikt ci nie odpowie, to forum się zamyka i wszyscy przeszli na ith.   @MuziPL .
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...