Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

bumcykcyk

żarówki 100W wycofane ze sprzedaży.

Rekomendowane odpowiedzi

Jeśli macie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości czym jest UE, a wiedząc, nie czujecie potrzeby zapuszczenia długiej serii z kałacha, to pewnie nie słyszeliście o czymś takim jak Kodeks Żywnościowy... [ciach]

 

 

Chyba pomyliły Ci się ustroje dobry człowieku, oferuj anarchistyczny bełkot lewakom, do których z całą pewnością nie należę i do rewolucji również nie zachęcam, chyba, że byłaby to revolta discreta. Przedstawiam fakty, ale skoro prawda w oczy kole, to proponuje ich wyłupienie, zamiast bredzenia po obiedzie. Porównanie było nad wyraz obrazowe, ale widzę, że w tym temacie się nie porozumiemy. Zachęcam do zrobienia kilku przysiadów przed napisaniem kolejnego postu. Bywaj.

Jakiż przenikliwy umysł. LOL  :lol2:

 

Szkoda, że nie zauważyłeś kilku drobiazgów (FAQ na stronie, którą zlinkowałeś): 

 

1. The Codex Alimentarius Commission (CAC) was established by the Food and Agricultural Organization of the United Nations (FAO) and the World Health Organization (WHO) to protect the health of consumers and ensure fair practices in food trade. The Commission first met in 1963. Codex is funded by FAO and the WHO and has 180 member governments, including the European Community as a member organisation.

 

2. G5: Who makes decisions in Codex? Does industry have a strong say?

A wide range of international non-governmental organizations, representing consumers, universities and scientists, industry etc, can take part in Codex work and voice their views. Over 160 international non-governmental organizations representing consumers or industry can participate as observers, together with over 60 United Nations organizations and other intergovernmental organizations.

 

3. G11: Are Codex Standards mandatory?

Codex texts are voluntary and non-binding.

 

 

Mam wrażenie, że jeśli komuś się coś pomyliło i bełkocze, to właśnie Tobie. Ideologicznie się napiąłeś. Teraz wyłącz ideologiczny napinacz i na spokojnie przeczytaj to co przytoczyłem i powiedz nam czemu twierdzisz, że UE robi Ci ziaziu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak widzę Marcinusz, powinienem rozwinąć skrót myślowy na tyle, żebyś też nie miał problemu z interpretacją tego co napisałem. Bo rzeczywiście mówienie do ludzi o czymś, o czym mają niedodatnie pojęcie, nie jest do końca wskazanym. Kodeks jako Twór powołany do życia przez ONZ w 63' jak to ktoś zdążył zauważyć, w swoich założeniach miał na celu promowanie bezpieczeństwa żywności i dobrych praktyk w handlu. Koncentrował się w owym czasie głownie na kontroli pożywienia i pilnowaniu, aby było ono wolne od pestycydów itd. Innymi słowy, żyć nie umierać. Z czasem Kodeks zaczął wyznaczać "standardy" dotyczące poziomu dodatków chemicznych, modyfikacji genetycznych, zawartości metali ciężkich itp. A co się zaczęło dziać dalej i jak to się ma do UE proponuję przeczytać tu.

http://www.anhcampaign.org/campaigns/codex

 

gl&hf. I nie jestem ideologicznym napinaczem, tylko staram się używać mózgu, poza tym uwłacza mi nazywanie mnie anarchistą, jak Ciebie zapewne debilem, więc tego nie robię i nikogo do tego nie zachęcam.

 

 

Edit:

Jak Ci tak źle w UE, to sie wyprowadź na Białoruś, albo jeszcze lepiej do Korei Północnej. Tam bedziesz miał prawdziwą "wolność". smilies/szczerbaty.gif

Ciebie natomiast nie miałbym oporów tak nazwać. niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak Ci tak źle w UE, to sie wyprowadź na Białoruś, albo jeszcze lepiej do Korei Północnej. Tam bedziesz miał prawdziwą "wolność". :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jacy inni? Masz na myśli jaszczuroludzi? Polecam: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6639

 

 

Poczytałem w nadziei, że w końcu ktoś rozwieje moje obawy wobec kodeksu żywnościowego. Niestety znalazłem tylko potwierdzenie tego co już wiem.

Autor martwi się, że witamina A i beta-karoten zabija i cieszy się, że dozwolone dawki tych substancji będą w suplementach limitowane. I to właśnie jest zamachem na wolność, bowiem jak ktoś wyżej napisał: traktują nas jak bydło. Tego nie rób, bo się skaleczysz, tego nie jedz bo się otrujesz, tego nie dotykaj bo się oparzysz... Jest do wyboru: albo uważa się, że człowiek to wolna (i odpowiedzialna!) istota i jeśli ma ochotę (lub jest na tyle głupi) przedawkować witaminę A, to jego indywidualna sprawa i kropka. Jak się sparzy? To bardzo dobrze! Na przyszłość się nauczy. Jak się uśmierci? Doskonale! Jednego idiotę mniej, o to chodzi w tej całej ewolucji. Jeśli czyjąś wolą jest wydać majątek na 'cudowne ziołowe środki' od szamana - jego wola. Nowego ministerstwa ds. CZŚ (cudownych ziołowych środków) nie trzeba powoływać.

Alternatywą jest zamknięcie człowieka w złotej klatce. Tego nie rób, tamtego nie ruszaj, bo jak nie to klaps. ONZ, czy WHO poprzez kodeks żywnościowy (jak twierdzi powyższy link) zamierza narzucić limity na witaminy, żeby 'bydło' sobie krzywdy nie zrobiło. Ja tak nie chcę żyć. To ja chcę decydować co jest dla mnie korzystne, nie banda urzędników z Warszawy czy jeszcze gorszych - z UE czy ONZ.

 

Aha, no i chciałbym zaznaczyć, że ludzkość mając ciągły kontakt z niebezpiecznymi substancjami przetrwała tysiące lat bez urzędniczego nadzoru. Myślę, że witaminy i bez interwencji ONZ też nas nie wykończą. Naprawdę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A co się zaczęło dziać dalej i jak to się ma do UE proponuję przeczytać tu.

http://www.anhcampaign.org/campaigns/codex

 

gl&hf.

 

Zadałem proste pytanie: czemu uważasz, że to UE Cię uciska tym kodeksem? Po prostu odpowiedz, bo ja nie zamierzam przeczytać całej strony i zgadywać, który pogląd jest Twój. Jeśli mamy sensownie dyskutować, to wyraź swój pogląd wprost - z otwartą przyłbicą. Znając Twój pogląd będę mógł Ci przyznać rację lub odmówić. Jeśli zacznę polemizować ze "stroną", to będziesz mi zarzucał, że wyciągnąłem fragment, z którym akurat się nie identyfikujesz. Racji Ci nie przyznam za odesłanie mnie do linku, bo nie wiem co chcesz mi przez to powiedzieć, a nawykłem nie przytakiwać, póki nie wiem o co chodzi.

 

 

Zatem wyłóż w kilku zdadniach istotę tego, co chciałeś przekazać wrzucając link. Tak żebym nie miał wątpliwości co jest Twoim poglądem, a co tylko poglądami autorów strony. Jeśli mamy dyskutować, to musimy trzymać standardy. Dotychczasowa odpowiedź była nie na temat. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Każdy idiotyczny przepis można łatwo obejść:

f3406e058be724f8m.jpg

 

 

No pewnie, że tak, ale jak wiadomo kochane zwykłe żaróweczki będą wycofywane stopniowo.... Producenci świetlówek energooszczędnych dali w łapę, a producenci żarówek zwykłych zaspali. Trudno, na drugi raz się nauczą jak to się dzisiaj w nowoczesnej Europie prowadzi interesy.

 

Powracając jeszcze do zdjęcia. Każda akcja wywołuje reakcję. Na urzędniczą decyzję już jest reakcja w postaci powyższego zdjęcia. Później pozostanie kontrabanda ze wschodu. Na każdym bazarze będzie można kupić dowolną żaróweczkę (jestem pewien!). Szkoda, że trochę drożej niż dziś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No pewnie, że tak, ale jak wiadomo kochane zwykłe żaróweczki będą wycofywane stopniowo.... Producenci świetlówek energooszczędnych dali w łapę, a producenci żarówek zwykłych zaspali. Trudno, na drugi raz się nauczą jak to się dzisiaj w nowoczesnej Europie prowadzi interesy.

Producenci zwykłych żarówek i producenci świetlówek energooszczędnych, to zazwyczaj Ci sami producenci, którzy produkuja i jedno i drugie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przecież tu nie chodzi o 'ekologię','promocję' nowej technologii etc. tylko o ograniczenie zużycia prądu (czyli de facto o odsunięcie odrobinę w czasie tego co nieuchronne) => poczytajcie sobie prognozy jeśli chodzi o UE - kryzys energetyczny w ciągu 20 lat praktycznie gwarantowany,a sama PL wobec limitów na CO2 bez atomu leży i kwiczy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Barierki na balkonie nie mają za zadanie powstrzymać mnie od samobójstwa, ale od wypadku. Tak samo działa WHO. Ich nie interesuje, że bardzo chcesz umrzeć na hiperwitaminozę. Chodzi im o nadużycia i wypadki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Barierki na balkonie nie mają za zadanie powstrzymać mnie od samobójstwa, ale od wypadku. Tak samo działa WHO. Ich nie interesuje, że bardzo chcesz umrzeć na hiperwitaminozę. Chodzi im o nadużycia i wypadki.

Celne spostrzeżenie. Inna sprawa czy zagrożenie, z którym ma być podjęta walka jest realne czy może ktoś źle ocenił sytuację.

 

 

Czekając an błyskotliwą odpowiedź użytkownika Loth zwracam rozmowę na tor zgodny z tematem, rzucając link z do artykułu z Polityki: http://www.polityka.pl/debata-wymiana-zaro...1091,300774,18/ 

 

 

Obawiam się, że przedstawiona tam hipoteza jest słuszna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Autor martwi się, że witamina A i beta-karoten zabija i cieszy się, że dozwolone dawki tych substancji będą w suplementach limitowane.

Żadne dawki nie będą limitowane. Zmienia się jedynie sposób opisu na opakowaniu i powstanie lista witamin i minerałów, które będą mogły wchodzić w skład suplementów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Coś za coś. Chyba nie ma cywilizowanego kraju, w którym panowałaby gospodarka czysto rynkowa. Każdy system wyznacza gdzieś granice pomiędzy wolnością jednostki i dobrem ogółu. Wyroby azbestowe wycofano z określonego powodu, ograniczenia w handlu bronią czy lekami też nie są wyssane z palca itd.

 

 

Tja... Ograniczony handel bronią... Chyba w mediach. Lekami ograniczono bo sie pewnym ludziom nie opłacało i tak samo jest z żarówkami.

 

Ale dlaczego azbest jest klarowny? Przecież to tani i wytrzymały materiał był, o wielu dodatkowych przydatnych właściwościach. Jak ktoś chce mieć coś dobrego i taniego ryzykując zdrowie to dlaczego mu tego zabraniać?

 

Wg mnie azbest powinien zostać - bo jak ktoś chce to czemu nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wg mnie azbest powinien zostać - bo jak ktoś chce to czemu nie?

było juz mowione - bo ktos se moze chcieć, ale cała reszta nie będzie chciała płacić za jego leczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odpowiem tak hurtem :)

 

Producenci zwykłych żarówek i producenci świetlówek energooszczędnych, to zazwyczaj Ci sami producenci, którzy produkuja i jedno i drugie.

 

Masz rację, tylko, że potentaci są dwaj - Osram i Philips, a reszta musi gonić. Na pewno są też takie firmy, które specjalizowały się w produkcji tylko zwykłych żarówek, a teraz zostaną na lodzie :(

 

Barierki na balkonie nie mają za zadanie powstrzymać mnie od samobójstwa, ale od wypadku. Tak samo działa WHO. Ich nie interesuje, że bardzo chcesz umrzeć na hiperwitaminozę. Chodzi im o nadużycia i wypadki.

 

Wybacz, ale jeśli chcesz być traktowany jak 'bydło', nieodpowiedzialne i bez własnej woli- proszę bardzo, ale mnie w to nie mieszaj.

Opierając się na barierce, ta może się poluzować i spadnę, do czego by nie doszło, gdyby barierki nie było.

 

Widzę, że chcesz jednak żyć w złotej klatce. Nie chcesz podjąć odpowiedzialności za głupie dawkowanie witamin. Wolisz żeby zrobił to za ciebie i za twoich bliskich urzędnik, któremu jak wiadomo znacznie bardziej zależy na twoim zdrowiu, niż tobie samemu.

Powtarzam jeszcze raz: ludzkość przetrwała tysiące lat bez WHO i poradziła sobie całkiem dobrze. Podobno nawet na księżycu byliśmy. Dlatego wysuwam prosty wniosek, że i bez pomocy WHO gatunek ludzki przetrwa, nawet wobec narastającego zagrożenia najgroźniejszych toksyn - witamin.

 

Żadne dawki nie będą limitowane. Zmienia się jedynie sposób opisu na opakowaniu i powstanie lista witamin i minerałów, które będą mogły wchodzić w skład suplementów.

 

No i o to chodzi. Będą mogły, więc 'bydło' nie będzie mogło samo zdecydować co ma jeść, zrobi to za nie właściciel :boink:

 

było juz mowione - bo ktos se moze chcieć, ale cała reszta nie będzie chciała płacić za jego leczenie.

 

:boink: Ależ ten argument jest głupi - wybacz. Skoro 'społeczeństwo' nie chce płacić za chorych na azbest, to w ramach oszczędności na służbie zdrowia proponuję wprowadzić następujące obostrzenia:

 

- w zimę obowiązkowe czapki - społeczeństwo nie będzie płaciło za samowolkę nieodpowiedzialnych czapkofobów;

- każdy obywatel pod przymusem myje ząbki rano i wieczorem - społeczeństwo nie będzie płaciło za dentystę dla niechlujów;

- każdy obywatel winien uprawiać seks tylko w markowych prezerwatywach (dotyczy do zwłaszcza homoseksualistów!) - społeczeństwo nie będzie płaciło za zupełnie nieodpowiedzialne seksualne zachowania!

- podczas zapowiadanych opadów meteorytów każdy obywatel winien nosić specjalny kask - społeczeństwo...

- każdy winien jest podczas prowadzenia samochodu zapinać pasy - społeczeństwo nie będzie płaciło za nieodpowiedzialne... Ups, to już jest wprowadzone!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No i o to chodzi. Będą mogły, więc 'bydło' nie będzie mogło samo zdecydować co ma jeść, zrobi to za nie właściciel :boink:

No dobra a skąd pewność, że bez tych wszystkich regulacji, producenci np. żywności nie będą tam ładowali najgorszego syfu, w sensie chemii, o czym bez bata nad głową na pewno nie poinformują. Będziesz jadł ładne i smaczne jedzenie ale po dziesięciu, dwudziestu latach skończysz z rakiem czy innym ciekawym stworzeniem. Magiczny wolny rynek tego nie ureguluje bo taka żywność będzie ładniejsza, tańsza, smaczniejsza i z o wiele dłuższą datą przydatności - więc bezkonkurencyjna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam jestem bardzo zadowolony ze swojej klatki. Jest bardzo wygodna, udostępnia jakieś 99% tego co byłbym w stanie zrobić. Nie muszę się na każdym kroku martwić o swoje bezpieczeństwo. A że żyję w demokratycznym kraju, to gdyby mi się zachciało mogę z pomocą innych powiększyć klatkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No i o to chodzi. Będą mogły, więc 'bydło' nie będzie mogło samo zdecydować co ma jeść, zrobi to za nie właściciel :boink:

Czyli chciałbyś, żeby tę całą chemię puścić w cholerę i nic nie regulować? Wybacz, ale nie widzi mi się mieszkanie wśród domorosłych bombermanów czy innych chemików, bo mając dostęp do np. apteki można zrobić właściwie wszytko. Już nawet nie wspominając o środkach odurzających.

Przeciętnemu człowiekowi takie zakazy nic w życiu nie zmienią. Jeżeli będzie potrzebował jakiegoś leku to pójdzie do lekarza i dostanie go na receptę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No dobra a skąd pewność, że bez tych wszystkich regulacji, producenci np. żywności nie będą tam ładowali najgorszego syfu, w sensie chemii, o czym bez bata nad głową na pewno nie poinformują. Będziesz jadł ładne i smaczne jedzenie ale po dziesięciu, dwudziestu latach skończysz z rakiem czy innym ciekawym stworzeniem. Magiczny wolny rynek tego nie ureguluje bo taka żywność będzie ładniejsza, tańsza, smaczniejsza i z o wiele dłuższą datą przydatności - więc bezkonkurencyjna.

 

 

Nigdy nie mogę nadziwić się jednej rzeczy: ludzie nienawidzą polityków. Słychać to w radiu, w telewizji, na ulicach, w kolejce po pierogi. Ludzie nienawidzą urzędników. Złorzeczą (i słusznie) na każdym kroku na opieszałość, potworną biurokrację, korupcję. I tutaj dochodzi do rzeczy tak zdumiewającej, że pojąć jej nie mogę. Swoje bezpieczeństwo ludzie wolą oddać w 'zaufane' ręce polityków i urzędników. Polityków i urzędników, których tak nienawidzą, niźli w ręce zwykłego przedsiębiorcy. Przedsiębiorcy, który za swoje ewentualne błędy z pewnością poniesie karę. Zupełnie odwrotnie sprawa się ma z politykami. Ileż to było afer, ileż przekrętów choćby na prywatyzacji - nikomu włos z głowy nie spadł. O urzędnikach nie wspomnę - jak powszechnie wiadomo urzędnik nie ponosi odpowiedzialności za swoje błędne decyzje od czasów rewolucji francuskiej. Może jest ktoś na sali, kto wytłumaczy mi dlaczego bardziej ufamy białym kołnierzykom, które tylko kasują łapówki, niż niż zwykłym przedsiębiorcom??

 

Może dlatego: w dzisiejszych czasach słowo 'przedsiębiorca' kojarzy się ludziom negatywnie. Przedsiębiorca to typek spod ciemnej gwiazdy, bezlitosny kapitalista, wyzyskiwacz, krwawy potwór, który tylko czeka aby kogoś otruć lub przynajmniej trwale okaleczyć.

 

Aha, uprzejmie przypominam, że 100 lat temu, a już na pewno 150 lat temu nie było żadnych regulacji dotyczących żywności, a pożywienie było smaczniejsze i zdrowsze bo naturalne. Ludzie po 10 latach jego spożywania nie kończyli z rakiem czy innym paskudztwem, zupełnie inaczej niż dzisiaj, kiedy to z tymi wszystkimi kontrolami ludzie chorują na 150 rodzai raka, na otyłość, miażdżycę i ataki serca.

 

Każda akcja powoduje reakcję. Może nadejdzie ten piękny dzień, w którym państwo nie będzie miało żadnego wpływu na to co mogę jeść, a czego mi nie wolno. Wtedy zaistniałaby reakcja - ludzie (np. jan dzban) zaczęliby się martwić o to, co ci przebrzydli kapitaliści ładują do jedzenia. Powstałby popyt na instytucje kontrolujące jakość żywienia . I w tym momencie wkracza inny krwawy i żądny zysku kapitalista, np. pan Kowalski. Kupuje on laboratorium, zatrudnia kilku ekspertów i ogłasza się w lokalnym radiu, że powstała nowa firma zajmująca się kontrolą żywności. Krwawy przedsiębiorca Kowalski poleca przez radio szukać specjalnych oznaczeń, dzięki którym będzie wiadomo, że dany produkt jest przebadany przez jego firmę. Jego zyskiem byłyby opłaty, które będzie pobierał od producentów żywności, którzy będą chcieli mieć jego logo na opakowaniu.

 

Kowalski, w odróżnieniu od sanepidu byłby nieprzekupny. Kowalski w odróżnieniu od instytucji państwowych (monopol) wie, że gdyby coś wyszło na jaw, to jest konkurencja.

 

 

 

 

Ja tam jestem bardzo zadowolony ze swojej klatki. Jest bardzo wygodna, udostępnia jakieś 99% tego co byłbym w stanie zrobić. Nie muszę się na każdym kroku martwić o swoje bezpieczeństwo. A że żyję w demokratycznym kraju, to gdyby mi się zachciało mogę z pomocą innych powiększyć klatkę.

 

 

Może tobie się wydaje, że klatka jest przestronna. Ja natomiast wiem, że państwo zabiera mi ponad 80% moich dochodów, może zabrać mi moje dzieci, nakazać wymieniać żarówki w moim własnym domu oraz zakazać palenia w moim własnym aucie. I to wszystko w ramach demokracji, dzięki której rację nie ma ten kto ma rację, ale ten kto ma większość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Aha, uprzejmie przypominam, że 100 lat temu, a już na pewno 150 lat temu nie było żadnych regulacji dotyczących żywności, a pożywienie było smaczniejsze i zdrowsze bo naturalne. Ludzie po 10 latach jego spożywania nie kończyli z rakiem czy innym paskudztwem, zupełnie inaczej niż dzisiaj, kiedy to z tymi wszystkimi kontrolami ludzie chorują na 150 rodzai raka, na otyłość, miażdżycę i ataki serca.

Jasne, dlatego przeciętna długość życia pod koniec XIX była o prawie 30 lat krótsza niż teraz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Każda akcja powoduje reakcję. Może nadejdzie ten piękny dzień, w którym państwo nie będzie miało żadnego wpływu na to co mogę jeść, a czego mi nie wolno. Wtedy zaistniałaby reakcja - ludzie (np. jan dzban) zaczęliby się martwić o to, co ci przebrzydli kapitaliści ładują do jedzenia. Powstałby popyt na instytucje kontrolujące jakość żywienia . I w tym momencie wkracza inny krwawy i żądny zysku kapitalista, np. pan Kowalski. Kupuje on laboratorium, zatrudnia kilku ekspertów i ogłasza się w lokalnym radiu, że powstała nowa firma zajmująca się kontrolą żywności. Krwawy przedsiębiorca Kowalski poleca przez radio szukać specjalnych oznaczeń, dzięki którym będzie wiadomo, że dany produkt jest przebadany przez jego firmę. Jego zyskiem byłyby opłaty, które będzie pobierał od producentów żywności, którzy będą chcieli mieć jego logo na opakowaniu.

A firmę Kowalskiego (który jest nieprzekupny i niezastraszalny :Up_to_s:) kupuje spółka założona przez znajomego znajomego producenta żywności...

 

Ja generalnie ludziom nie ufam, zysk jest najważniejszy i tego się nie da przeskoczyć.

 

Co do chorób które wymieniłeś to najbardziej odpowiedzialny jest tryb życia, a nie żywność.

 

Konkurencja jest więc: robimy oszczędności (więcej syfu) lub: dogadujemy się z resztą producentów i mamy monopol.

 

To są najczarniejsze warianty ale nie bardziej czarne niż Twoja wersja tego co będzie się działo w unii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja tam jestem bardzo zadowolony ze swojej klatki. Jest bardzo wygodna, udostępnia jakieś 99% tego co byłbym w stanie zrobić. Nie muszę się na każdym kroku martwić o swoje bezpieczeństwo. A że żyję w demokratycznym kraju, to gdyby mi się zachciało mogę z pomocą innych powiększyć klatkę.

 

To chyba chodzisz z zawiązanymi oczami i nie widzisz co się dzieje. Wywalczyliśmy sobie wolność, która osiągnęła pewien punkt i z powrotem jest stopniowo ograniczana. Raz ograniczonej klatki już nigdy nie poszerzysz. Europa poszerza wolność w dziwnych sprawach - legalizacja związków homoseksualnych czy narkotyków, za to odbiera możliwość hodowli warzyw w ogródku? Tu ktoś ma coś nieźle na bani! I jak widać skoro wierzysz, że klatkę możesz poszerzyć, to ludziom funduje niezłe pranie mózgu, jeśli myślą, że mogą jeszcze coś zrobić. A ja właśnie martwię się o swoje bezpieczeństwo wtedy kiedy KTOŚ za mnie decuduje, a nie JA SAM. Niedługo bąka we własnym domu nie będę mógł puścić, bo efekt cieplarniany się przez to powiększy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wolno uprawiać warzywa w ogródku, wymyśl inny przykład.

 

Zdajesz sobie sprawę co się działo 150 lat temu? Twoje dzieci i ty pracowali by w fabryce albo polu zarabiając znacznie mniej niż ty dzisiaj netto. Ewentualnie umarłbyś na jakąś chorobę zakaźną. Zaprawdę złote czasy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zasada nr. 1 - Polak zawsze musi narzekać. Piszecie o chemii w jedzeniu - co wolicie: niewielkie ryzyko raka czy śmiertelne zatrucie pokarmowe? Przed erą konserwantów ludzie notorycznie umierali z powodu zjedzenia nadpsutego jedzenia (grzyby, bakterie, ameby...).

A co do żarówek to macie, nie narzekajcie http://www.joemonster.org/art/12317/Polski...Unie_Europejska :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Może dlatego: w dzisiejszych czasach słowo 'przedsiębiorca' kojarzy się ludziom negatywnie. Przedsiębiorca to typek spod ciemnej gwiazdy, bezlitosny kapitalista, wyzyskiwacz, krwawy potwór, który tylko czeka aby kogoś otruć lub przynajmniej trwale okaleczyć.

 

Chyba straciłeś kontakt z rzeczywistością. Podejrzewam, że pod wpływem konserwatywno-liberalnych czytadeł.  :Up_to_s: Porozmawiaj z ludźmi z małych miasteczek, w których mieszkają lokalni przedsiębiorcy. Najpewniej ludzie będą się o nim wypowiadać z szacunkiem, choćby dlatego, że daje pracę wujkowi, kuzynowi, koleżance. Albo jeśli się obnosi z bogactwem, to mu to wytkną, że się wywyższa, ale szacunek też oddadzą, bo dzięki niemu coś się dzieje we wsi/miasteczku. Poobserwuj rzeczywistość. Najlepiej zdejmując wcześniej ideologiczne okulary - żebyś nie widział tylko tego, co sam chcesz zobaczyć.

 

 

Przyjął się gdzieniegzie przybyły z Zachodu zwyczaj demonizowania wielkich międzynarodowych korporacji. Widać nie zupełnie bez powodu. Patrz link do artykułu Polityki podany przeze mnie wcześniej. Nieetycznie jest lobbować za ustawami, które przyniosą zysk firmie, a dla społeczeństwa będą dopustem bożym (sam zapewne wycofanie żarówek tradycyjnych przeklinasz - ja też), a jednak wszystkie firmy to robią, jeśli tylko mają taką możliwość. Może więc pewien sceptycyzm wobec przedsiębiorców jest rozsądny? Wiesz jak działają programy lojalnościowe (np. oparte o sprzedaż premiową) w sektorze handlu B2B? To jest żywe łapówkarstwo (nie w rozumieniu k.k. - bo to między podmiotami prywatnymi się odbywa). Każdy tylko patrzy na swój zysk i jest to zrozumiałe. Jeśli wierzysz, że to zawsze wychodzi społeczeństwu na zdrowie, to... jesteś naiwny.

 

Aha, uprzejmie przypominam, że 100 lat temu, a już na pewno 150 lat temu nie było żadnych regulacji dotyczących żywności, a pożywienie było smaczniejsze i zdrowsze bo naturalne. Ludzie po 10 latach jego spożywania nie kończyli z rakiem czy innym paskudztwem, zupełnie inaczej niż dzisiaj, kiedy to z tymi wszystkimi kontrolami ludzie chorują na 150 rodzai raka, na otyłość, miażdżycę i ataki serca.

 

100 lat temu nie chorowano na 150 odmian raka - bo 100 lat temu nie znano tyle odmian tej choroby. 100 lat temu nie umierano na raka, bo umierającemu na raka nie miał, kto tego raka zdiagnozować. Taki człowiek umierał bez lekarza i bez powodu (niezdiagnozowana choroba nie jest przecież przyczyną zgonu - przynajmniej w statystykach :]).

 

 

Korwinizm można Ci wybaczyć. Może nawet pochwalić. Ale bezmyślność już o wiele trudniej. Bezmyślnością można skompromitować każde poglądy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@up mało osób umierało na raka, bo je najczęściej co innego wykończyło. A nawet jak nie, to wiele wirusów atakuje najpierw komórki nowotworowe (lecząc raka :) ). Teraz pozbyliśmy się ich z powodu dużo wyższych standardów czystości, ale kkiedyś były to serial killers for cancer... and poeple too :E

 

No i skąd wiecie panowie, że 150 lat temu jedzenie było smaczniejsze? Jedliście je? :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...