Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Kvadzio

ateisci a praca w dni swiateczne?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość
Poza tym wtedy na polskim stole jest darmowa wódka !

To smutne, ale możliwość najedzenia się i napicia za darmo to częsty argument katolików do tego aby spędzić święta u rodziny, przynajmniej w moim otoczeniu. I nie chodzi mi koniecznie o studentów.

Ludzie oczywiście jawnie się do tego nie przyznają ale jak mam interpretować odpowiedź na pytanie typu 'jak minęły święta?', która często przyjmuje taką postać: "najadłem się, że brzuch mi pęka".

 

Wiesz, jeśli przybierze radiomaryjny styl (nieprawdopodobne abym związał się z taką kobietą), albo będę widział, że robi to wyraźnie wbrew dziecku, to będę prawem ojca interweniował. Ale taki zwykły katolicyzm nie jest przecież czymś złym, więc z założenia nie będzie mnie nigdzie mierzić ;) Jak dziecko dojrzeje, to już w pełni świadomie podejmie decyzje czy przy religii zostać czy nie. Mnie wystarczy świadomść, że dziecko będzie wiedzieć, że można inaczej. Jak będzie chciało się czegoś więcej na ten temat dowiedzieć, to będę do dyspozycji.

Słuszna postawa. Grunt, że Ty akceptujesz taki stan rzeczy. Ja jakoś nie mogę, póki co, znieść myśli, że pod moim bokiem mają miejsce rzeczy, które przez całe życie negowałem. No, ale jeszcze wszystko przede mną i cały czas poszukuję rozwiązania i wyrabiam sobie zdanie. Swoją drogą dzięki za opinie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja jakoś nie mogę, póki co, znieść myśli, że pod moim bokiem mają miejsce rzeczy, które przez całe życie negowałem. No, ale jeszcze wszystko przede mną i cały czas poszukuję rozwiązania i wyrabiam sobie zdanie. Swoją drogą dzięki za opinie.

Wiesz, mój ateizm dojrzewał jak byłem w wieku 15-18/19 (ciężko mi określić datę końcową). Jedyne czego mi brakowało, to osoby, która pomogłaby mi ułożyć światopogląd, po tym jak już wymyśliłem, że Boga nie ma i usprawiedliwić jakoś zdradę religii (tak, byłem wierzący i traktowałem to poważnie, więc miałem pewną trudność z porzuceniem domowej religii). Z drugiej strony, gdyby ktoś chciałby mnie "wyzwolić" z religii nim sam do tego dorosłem, to też nie wiem czy byłoby to dobre. Więc ja przyjmę postawę biernego obserwatora i ewentualnego pomocnika. Ale nie będę też sabotował wysiłków mojej drugiej połówki (przynajmniej dopóki nie będzie wymyślać szaleństw jakichś).

 

No i wracając do dziecka. Dziecko nie będzie (jest?) tylko Twoje, więc nie możesz sobie rościć 100% praw do decydowania o nim. Moim zdaniem nieekstremalne wychowanie katolickie dziecku nie zaszkodzi, więc nie widzę powodu żeby je zwalczać. Upewnie się tylko, że to świadoma decyzja mojej kobietki (czytaj: nie na zasadzie "bo wszyscy tak robią", ona musi uważać że to dobre i chcieć mimo że ja nie będę dla niej udawał katolika). 

 

Swoją drogą dzięki za opinie.

Ależ proszę  :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wiesz, mój ateizm dojrzewał jak byłem w wieku 15-18/19 (ciężko mi określić datę końcową). Jedyne czego mi brakowało, to osoby, która pomogłaby mi ułożyć światopogląd, po tym jak już wymyśliłem, że Boga nie ma i usprawiedliwić jakoś zdradę religii (tak, byłem wierzący i traktowałem to poważnie, więc miałem pewną trudność z porzuceniem domowej religii). Z drugiej strony, gdyby ktoś chciałby mnie "wyzwolić" z religii nim sam do tego dorosłem, to też nie wiem czy byłoby to dobre. Więc ja przyjmę postawę biernego obserwatora i ewentualnego pomocnika. Ale nie będę też sabotował wysiłków mojej drugiej połówki (przynajmniej dopóki nie będzie wymyślać szaleństw jakichś).

Ja póki co to muszę usprawiedliwiać zdradę, ale przed rodziną. Gdzie ta tolerancja, żeby własna rodzina tak do mnie? Na razie posiłkuje się półśrodkami, tj. wyniosłem się z rodzinnego domu i miasta najdalej jak mogłem i mam względny spokój. Na świętach w domu już drugi rok z rzędu mnie nie będzie (i bardzo się cieszę, bo już nie mogłem tego znieść), ale mam dobrą wymówkę, a jest mi potrzebna względem dziadków, żeby nie robić im przykrości i jednocześnie nie zszokować ich faktem mojego obecnego światopoglądu (tak, są nieuświadomieni i nie mam zamiaru ich uświadamiać dla ich dobra).

 

No i wracając do dziecka. Dziecko nie będzie (jest?) tylko Twoje, więc nie możesz sobie rościć 100% praw do decydowania o nim. Moim zdaniem nieekstremalne wychowanie katolickie dziecku nie zaszkodzi, więc nie widzę powodu żeby je zwalczać. Upewnie się tylko, że to świadoma decyzja mojej kobietki (czytaj: nie na zasadzie "bo wszyscy tak robią", ona musi uważać że to dobre i chcieć mimo że ja nie będę dla niej udawał katolika).

Dziecka nie ma. Wybacz za brak precyzji w poprzednim poście. Jestem świadom, że nie będę mógł rościć 100% praw do niego, bo to byłoby niesprawiedliwe względem partnerki, dlatego też do tej pory wychodziłem z założenia, że nawet nie zaczynam związku z osobą która nie jest ateistką/agnostyczką, bo to nie wyjdzie dobrze dla żadnej ze stron. No ale czas płynie i nie można czekać w nieskończoność, a sytuacja sprawia, że trzeba jednak znaleźć złoty środek dla zbudowania zdrowego związku z osobą wierzącą, tak żeby wszyscy byli szczęśliwi, łącznie z przyszłym potomkiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Push-up3k
Krzyżowcy? Możesz to rozwinąć?

Dobrze wiesz o co chodzi i, że takich ludzi nigdzie nie brakuje.

 

To smutne, ale możliwość najedzenia się i napicia za darmo to częsty argument katolików do tego aby spędzić święta u rodziny, przynajmniej w moim otoczeniu. I nie chodzi mi koniecznie o studentów.

Ludzie oczywiście jawnie się do tego nie przyznają ale jak mam interpretować odpowiedź na pytanie typu 'jak minęły święta?', która często przyjmuje taką postać: "najadłem się, że brzuch mi pęka".

Mów za siebie. Ja wigilię jestem na 3 lub 4 różnych kolacjach, a następnego dnia do dalszej rodziny na wieś. Dom za domem - prawdopodobnie wschodnia tradycja lub też ogólnie starowiejska. Jak jedziesz dla jedzenia to sobie jedź... Po paru godzinach będziesz odmawiał barszczyku. Ja jeżdżę dla osób, których na co dzień nie widuję (niektórych to tylko w Boże Narodzenie widzę).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na świętach w domu już drugi rok z rzędu mnie nie będzie (i bardzo się cieszę, bo już nie mogłem tego znieść), ale mam dobrą wymówkę, a jest mi potrzebna względem dziadków, żeby nie robić im przykrości i jednocześnie nie zszokować ich faktem mojego obecnego światopoglądu (tak, są nieuświadomieni i nie mam zamiaru ich uświadamiać dla ich dobra).

No to współczuję, bo dobre relacje z rodziną jednak dobrze jest mieć. Ja na święta bardzo czekam, bo będę miał okazję z wszystkimi pogadać i zobaczyć wszystkich w komplecie - łącznie z bratem, który zamelinował się kilka województw dalej. 

(...)dlatego też do tej pory wychodziłem z założenia, że nawet nie zaczynam związku z osobą która nie jest ateistką/agnostyczką, bo to nie wyjdzie dobrze dla żadnej ze stron.

 

 

Tylko pamiętaj, że to nie religia jest problemem, a mentalność konkretnej osoby. Ja zawsze wychodzę, z założenia, że jako porządny człowiek powinienem zostać zaakceptowany mimo bezwyznaniowości i nie miałem problemów z przekonywaniem do swojej osoby. Tylko wystarczy nie wchodzić na temat religii na pierwszej randce ;) 

 

 

 

Dobrze wiesz o co chodzi i, że takich ludzi nigdzie nie brakuje.

Jestem ciekaw czy zaliczasz mnie do tych krzyżowców.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Mów za siebie. [...] Jak jedziesz dla jedzenia to sobie jedź...

A uogólniłem gdzieś na wszystkich? Albo napisałem, że jeżdżę dla jedzenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Push-up3k
A uogólniłem gdzieś na wszystkich? Albo napisałem, że jeżdżę dla jedzenia?

Hmmm. Rzeczywiście. Idę oglądać mecz :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zdaje się że ma jednak sporo racji, przynajmniej z teoretycznej strony. Więc podnieś rękawicę miast zbywać ogólnikami jako ten siedzący wyżej.

Co mam podnosić? Ani od strony historycznej ani od współczesnego podejścia nie ma racji z sektą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dobrze wiesz o co chodzi i, że takich ludzi nigdzie nie brakuje.

 

 

Mów za siebie. Ja wigilię jestem na 3 lub 4 różnych kolacjach, a następnego dnia do dalszej rodziny na wieś. Dom za domem - prawdopodobnie wschodnia tradycja lub też ogólnie starowiejska. Jak jedziesz dla jedzenia to sobie jedź... Po paru godzinach będziesz odmawiał barszczyku. Ja jeżdżę dla osób, których na co dzień nie widuję (niektórych to tylko w Boże Narodzenie widzę).

 

 

Polacy każde spotkanie rodzinne traktują jak bibę. Nawet na stypie pier** a nie wspominają zmarłego.

 

 

 

NIE NIE WIEM I TEMU SIĘ PYTAM ! Jak się wstydzisz to PW.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Polacy każde spotkanie rodzinne traktują jak bibę. Nawet na stypie pier** a nie wspominają zmarłego.

Czyli nie jestem polakiem. :C

 

Chyba troszkę za bardzo uogólniasz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro temat o wszystkim, to chciałbym zadać pytanie. Ostatnio z katechetą przeprowadziłem batalie czym się różni sekta od religii? Oczywiście skończyło się, że każdy swoje wie. Potraficie odróżnić te dwa pojęcia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skoro temat o wszystkim, to chciałbym zadać pytanie. Ostatnio z katechetą przeprowadziłem batalie czym się różni sekta od religii? Oczywiście skończyło się, że każdy swoje wie. Potraficie odróżnić te dwa słowa?

Z punktu widzenia Kościoła Katolickiego, sektami są wszystkie ugrupowania religijne odcinające się od jego nauczania.

 

Słownik natomiast mówi, że jest to organizacja wyznaniowa charakteryzująca się autorytarną władzą, której członkowie nie mają wpływu na kształt zgromadzenia, łączy cele religijne i parareligijne z osiąganiem korzyści ekonomicznych i politycznych.

 

Tak czy inaczej, jest to puste, nierespektowane przez polskie prawo pojęcie ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z punktu widzenia Kościoła Katolickiego, sektami są wszystkie ugrupowania religijne odcinające się od jego nauczania.

 

Słownik natomiast mówi, że jest to organizacja wyznaniowa charakteryzująca się autorytarną władzą, której członkowie nie mają wpływu na kształt zgromadzenia, łączy cele religijne i parareligijne z osiąganiem korzyści ekonomicznych i politycznych.

No tak. :E

Na szczęście ludzie w klasie mnie poparli. Jeden pozytywny aspekt. :P

Sekta = religia. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
powinien. przynajmniej czuć się lepszym od satanistów (w ogólnym rozumieniu tego jako zorganizowana sekta :D ) z protestantami już inna sprawa. delikatnie mówiąc sporna :)

 

z drugiej strony ten okropny grzech pychy :D . no, ale pewnie nie jesteś w stanie na to spojrzeć z tego punktu widzenia ;)

Ciezko wcielic sie w role kogos, kto rozpatruje doktryne jako nienaruszalna prawde (i kirujac sie w tym wyłącznie >wiarą<).

 

Najpierw się doucz, a  potem zadawaj pytania.

Wyjasnij. Czym jest Islam, Chrzescijanizm, Judaizm jak nie duza zorganizowana na masowa skale sekta. To ze kk, skrzetnie propaguje idee sekt jako zła wcielonego, które porywaja niewinnych ludzi i ich indoktrynuja, przekabacjac na złą strone (huehueheheheh), to nie znaczy ze sam sie do niej nie zalicza.

To tak samo jak z satanizmem. Pamietam ze kiedys w gimnazjum jeszcze chodzilem na religie to byl taki film o stanizzmie. Kolejna propaganda kk. Zbior najczesciej powtarzanych mitow i wypaczen zeby nastraszyc biedne owieczki (picie krwi, zabijanie kotow i gwalcenie psow). O tak, to oczywiscie ma miejsce, ale nie na taka sakle jakby niektorzy chcieli zeby o bylo. Wlasciwie jest to zdecydowana mniejszosc (ktora notabene bierze sie glownie z tzw. propagandy majace wystraszyc - na zasadzie ale fajneee ja tez tak chce -;- no coz).

Swiadkowie Jehowy kolejna sekta, dziala tylko w inny sposob -;-.

 

Wiec tak. Sekta moge nazwac kazdy swiatopoglad ktory nie jest tozsamy z moim. To jest fakt.

 

Skoro temat o wszystkim, to chciałbym zadać pytanie. Ostatnio z katechetą przeprowadziłem batalie czym się różni sekta od religii? Oczywiście skończyło się, że każdy swoje wie. Potraficie odróżnić te dwa pojęcia?

Tak jak napisałem. Sekta jest kazda organizacja ktora reprezentuje swiatopoglada ktory nie jest zgodny z pogladami innej organizacji. Roznica wielkosci nie ma tu znaczenia. A ze sketa wiekszosci odrazu kojarzy sie negatywnie. Dziekujcie indoktrynacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z punktu widzenia Kościoła Katolickiego, sektami są wszystkie ugrupowania religijne odcinające się od jego nauczania.

 

Słownik natomiast mówi, że jest to organizacja wyznaniowa charakteryzująca się autorytarną władzą, której członkowie nie mają wpływu na kształt zgromadzenia, łączy cele religijne i parareligijne z osiąganiem korzyści ekonomicznych i politycznych.

 

Tak czy inaczej, jest to puste, nierespektowane przez polskie prawo pojęcie ;) .

 

Należy przy okazji nadmienić, że kk zakazuje swoim aktywnego udziału w polityce. Mam na myśl naprawdę aktywny, a nie pohukiwanie tu i ówdzie z ambony ;)

 

 

Zapomniałeś dodać, że ta definicja powstała, by oddzielić "dobre" religie od "szkodliwych". 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Należy przy okazji nadmienić, że kk zakazuje swoim aktywnego udziału w polityce. Mam na myśl naprawdę aktywny, a nie pohukiwanie tu i ówdzie z ambony ;)

 

 

Zapomniałeś dodać, że ta definicja powstała, by oddzielić "dobre" religie od "szkodliwych". 

A czym sie roznica dobre od szkodliwych ?

Aha juz wiem. Jesli oni kradna nam wyznawcow to sa szkodliwe. Ale jesli my kradniemy im to jestesmy dobrzy. Cooool.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Push-up3k
NIE NIE WIEM I TEMU SIĘ PYTAM ! Jak się wstydzisz to PW.

Tak, jasne.

Osoby, które przy byle okazji próbują udowadniać swoje racje, często słabymi argumentami (jeśli w ogóle), wybiórczo cytując. Niektórych cechuje fanatyzm, a niektórzy są trollami.

W tematach taki jak ten nie spotkałem na Labie takich krzyżowców z prawdziwego zdarzenia. To akurat świadczy o dojrzałości (i wieku, w który raczej nie wątpię), ale jednak są osoby, które przy każdym temacie uparcie "najeżdżają" na Kościół, katolików, księży, inne wiary, "ateistów" (przynajmniej tak myślą, że to są ateiści). Ja kiedyś sam uparcie walczyłem w tych tematach. Dojrzałem (i spadłem z drzewa?).

 

PS. Na pewno znałeś znaczenie tego słowa. Specjalnie chciałeś, żebym coś o tym napisał. Prowokator.

A czym sie roznica dobre od szkodliwych ?

Aha juz wiem. Jesli oni kradna nam wyznawcow to sa szkodliwe. Ale jesli my kradniemy im to jestesmy dobrzy. Cooool.

Wot?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A czym sie roznica dobre od szkodliwych ?

Aha juz wiem. Jesli oni kradna nam wyznawcow to sa szkodliwe. Ale jesli my kradniemy im to jestesmy dobrzy. Cooool.

Dlaczego mam wątpliwości, ze masz problem z czytaniem? :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zapomniałeś dodać, że ta definicja powstała, by oddzielić "dobre" religie od "szkodliwych". 

No tak, tylko że sugerując się tą definicją, to ugrupowanie religijne, żeby nie być "sektą", musiałoby działać non profit, nie mieć zorganizowanej hierarchii i nie wtrącać się ani do mediów, ani nigdzie indziej (i w związku z tym nie istnieć w świadomości społecznej). Idąc dalej tym tokiem myślenia, wszystkie religie należałoby uznać za szkodliwe :E.

 

Dlatego też na pojęcie to religioznawcy leją ciepłym moczem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wracajac do pierwotnego tematu - kolega uznal, ze jare swieto/narodziny mitry czy cokolwiek innego pochodzacego z internetu jest niewarte zaufania ("w co bardziej wierzysz, dokumenty z czasow chrystusa czy brednie ktore ktos napisal na wikii?" "daj mi prace jakiegos profesora to przeczytam"), w koncu kazdy moze sobie cos takiego na wikipedii napisac, prawda ("skoro wikipedia jest niby taka dobra to czemu jej na studiach uzywac nie wolno"?) rozmowa przeksztalcila sie w batelke na temat racji swiat, czyli co taki ateista robi a co robi on, "wierzacy katolik" - kieruje sie biblia, ktora zostala napisana przez boga i zawiera wszystkie prawdy, pozniej jakies obelgi typu, ze skoro korzystam ze swieta chrzescijanskiego (wczesniej probowalem udowodnic, ze jest to jednak tradycja niejako swiecka, tak?) to jestem pasozytem, tak samo jak reszta ateistow

 

pointa: rozmowa z chrzescijanami nie ma sensu - odepra kazdy argument biblia i wiara, a nie przedstawia zadnego rzetelnego :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No tak, tylko że sugerując się tą definicją, to ugrupowanie religijne, żeby nie być "sektą", musiałoby działać non profit, nie mieć zorganizowanej hierarchii i nie wtrącać się ani do mediów, ani nigdzie indziej (i w związku z tym nie istnieć w świadomości społecznej). Idąc dalej tym tokiem myślenia, wszystkie religie należałoby uznać za szkodliwe :E .

 

Dlatego też na pojęcie to religioznawcy leją ciepłym moczem.

Ech w mordę jeża, ja się wypruwam, cudzysłowowa wlepiam, a tacy to ignorują :P

 

Osobiście jestem za starodawnym znaczeniem sekty, z czego jehowi by nie byli zadowoleni ;) Pozbawiając religię hierarchii, źródeł utrzymania i medialności likwidujesz religię ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Push-up3k
pointa: rozmowa z chrzescijanami nie ma sensu - odepra kazdy argument biblia i wiara, a nie przedstawia zadnego rzetelnego :)

Granica pomiędzy racjonalizmem, a absurdem jest bardzo mała. Wiedz, że religia należy do wybory subiektywnego (czyli... absuralnego).

PS poprzyj swoją wypowiedź :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Push-up3k
(wczesniej probowalem udowodnic, ze jest to jednak tradycja niejako swiecka, tak?)

Ale nie jest. Sporo z obrządku chrześcijańskiego należy do religii popularnie nazywanych "pogańskich". Nadal będziesz korzystał z dóbr religijnych, choć nigdy bym nie pomyślał, że jesteś pasożytem. No chyba, ze myślisz, że za takiego cię mają... Ech zmień postrzeganie świata.

poprzec? co i w jaki sposob?
Nie pisałem na serio. Sugerowałem, że też możesz mieć taki problem.

"rozmowa z chrzescijanami nie ma sensu - odepra kazdy argument biblia i wiara, a nie przedstawia zadnego rzetelnego"

To. W jaki? Rzetelnymi argumentami. Nie zrobisz tego. Złamać też się tego nie da...

 

PS Nie myśl, że fajnie uogólniłeś. 100 lat temu też pewnie ktoś tak gadał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...