Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Kvadzio

ateisci a praca w dni swiateczne?

Rekomendowane odpowiedzi

Dobra, niewierzący nie mogą nie pracować w święta, wierzący mogą nie pracować w święta.

 

Ale jak odróżnić tych pierwszych od tych drugich?

Tylko bez naiwniactwa w rodzaju "bo wierzący to chodzą do kościoła, a nie..." ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja sie czepiam. Ale ja sie czepiam prakycznie wszystkiego. Włącznie z tramawjami na deskorolce.. ;p.

Obrzedy religijne to tylko strata czasu. A jak ktos twierdzi ze mu o w czyms pomaga, to znaczy ze ma bardzo slaba wiare we wlasne mozliwosci -;-.

 

Czytałeś kiedyś o ludziach siedzących bez jedzenia i wody dni naście? Może jesteś alkoholikiem który się wydostał z nałogu przez wiarę w Siebie?

 

Bluźnisz" i tyle. Obrzędy potrafią być piękne i nawet jeśli nie chodzi o wiarę można czasami nacieszyć duszę domagającą się piękna ;-)

 

BTW: są obrzędy które wzmacniają człowieka i powodują u niego przyrost wiary w siebie nawet jeśli uznać to za kiepski pomysł to może to być doskonałym początkiem. Panie wyśmiewco religii ;-)

 

EDIT:

 

Dobra, niewierzący nie mogą nie pracować w święta, wierzący mogą nie pracować w święta.

 

Ale jak odróżnić tych pierwszych od tych drugich?

Tylko bez naiwniactwa w rodzaju "bo wierzący to chodzą do kościoła, a nie..." ;)

 

jag nie da się odróżnić. Bo jak to uczynić. Elektroniczny podpis się otrzyma od księdza plebana? Jakoś tego nie widzę. Jak już by do tego doszło to i tak by ludzie kombinowali jak tu nie iść do roboty. :) Z pewnością też by im się udawało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jag nie da się odróżnić. Bo jak to uczynić. Elektroniczny podpis się otrzyma od księdza plebana? Jakoś tego nie widzę. Jak już by do tego doszło to i tak by ludzie kombinowali jak tu nie iść do roboty. :) Z pewnością też by im się udawało.

No właśnie. Czy dobrze podsumowuje to sens rozgrzebywania tego 'problemu'? ;)

 

Tak przy okazji elektronicznych podpisów, czy innych 'certyfikatów wiary':

Podobno za naszą zachodnią granicą, księża skupieni wokół emigrantów strasznie narzekają na jedną rzecz.

Otóż za naszą zachodnią granicą człek musi zadeklarować, jaką wiarę w sercu ma. Aby odciągany był specjalny podatek idący na taką, a nie inną społeczność (nawiasem mówiąc, wcale takie nie najgorsze rozwiązanie - zamiast "darów dobrowolnych" oznajmianych na ambonie).

No i co? No i to, że polscy emigranci "nagle" wszyscy stają się ateistami :E Straszne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czytałeś kiedyś o ludziach siedzących bez jedzenia i wody dni naście? Może jesteś alkoholikiem który się wydostał z nałogu przez wiarę w Siebie?

 

Bluźnisz" i tyle. Obrzędy potrafią być piękne i nawet jeśli nie chodzi o wiarę można czasami nacieszyć duszę domagającą się piękna ;-)

 

BTW: są obrzędy które wzmacniają człowieka i powodują u niego przyrost wiary w siebie nawet jeśli uznać to za kiepski pomysł to może to być doskonałym początkiem. Panie wyśmiewco religii ;-)

Jest tylko jeden problem, BR-ku :) Dopóki zarówno "prowadzący" jak i uczestniczący w obrzędzie traktują go jak obrzęd, a nie jak coś, co należy odbębnić byle jak, wszystko jest ok. Ale kiedy wyraźnie widać i słychać, że zarówno jedni, jak i drudzy w danym momencie woleliby być całkiem gdzie indziej, po kościele latają małe dzieci i zwyczajnie się nudzą, organista fałszuje lub wręcz muzyka idzie z taśmy, a ksiądz zawodzi kozim głosem (miałam taki okres, kiedy próbowałam sprawdzić, czy ja nie jestem religijna, czy tez tylko nieprzyzwyczajona), zaś to, co powinno być godziną skupienia, jest godziną oglądania się na wszystko i wszystkich, by mieć później temat na komentarze, widać ewidentne nieporozumienie, co do charakteru przybytku, jeśli chodzi o strój i zachowanie tzw "wierzących" to niestety nie jest to wzniosłe, ani piękne, ani nie cieszy duszy, czasem śmieszy, czasem uraża, czasem zniesmacza.

 

No i co? No i to, że polscy emigranci "nagle" wszyscy stają się ateistami :E Straszne.

Zawsze nimi byli. Mieli tylko w sobie wyrobiony odruch.

 

"Ratuj, kto w Boga wierzy!

 

- Aliści...

...my ateiści"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No właśnie. Czy dobrze podsumowuje to sens rozgrzebywania tego 'problemu'? ;)

 

Wierzący winni się zając skuteczną obroną czy też przemyślanym atakiem IMO a nie akurat właśnie tym tematem.

 

Tak przy okazji elektronicznych podpisów, czy innych 'certyfikatów wiary':

Podobno za naszą zachodnią granicą, księża skupieni wokół emigrantów strasznie narzekają na jedną rzecz.

Otóż za naszą zachodnią granicą człek musi zadeklarować, jaką wiarę w sercu ma. Aby odciągany był specjalny podatek idący na taką, a nie inną społeczność (nawiasem mówiąc, wcale takie nie najgorsze rozwiązanie - zamiast "darów dobrowolnych" oznajmianych na ambonie).

No i co? No i to, że polscy emigranci "nagle" wszyscy stają się ateistami :E Straszne.

 

Jaki Bóg w sercu taka uczciwość. Może ziarno by się dało odróżnić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czytałeś kiedyś o ludziach siedzących bez jedzenia i wody dni naście? Może jesteś alkoholikiem który się wydostał z nałogu przez wiarę w Siebie?

 

Bluźnisz" i tyle. Obrzędy potrafią być piękne i nawet jeśli nie chodzi o wiarę można czasami nacieszyć duszę domagającą się piękna ;-)

 

BTW: są obrzędy które wzmacniają człowieka i powodują u niego przyrost wiary w siebie nawet jeśli uznać to za kiepski pomysł to może to być doskonałym początkiem. Panie wyśmiewco religii ;-)

Slyszalem ale interwencji sił nadprzyrodzonych nie zanotowałem. Alkoholikiem nie jestem (wogóle ostatni raz to chyba kieliszek wina 5 lat temu wypiłem :E). Ale mam kumpla który rzucił palenie w ciągu jednego dnia. Powiedział, że nie pali i nie pali. Tylko cholera on ateistą jest więc coś sie nie klei..

 

Piękne to są osiągnięcią które sie zdobywa nie wiara w to ze jakas sila nadprzyrodzona sie zainteresuje i nam ześle troche swojej mocy (lol dla mnie brzmi to tak niedorzecznie, ze nie wiem jak mozna w cos takiego uwierzyc..), ale takie ktory osiaga sie wiara we wlasne mozliwosci.

 

To ostatnie o czym mowisz to mi sie kojarzy glownie z joga i medytacja tylko ze ani jedno ani drugie nie ma zupelnie nic wspolnego ani z obrzedami, ani z religia, ani wogole z czym kolwiek temu podobnemu ;o.

 

Ogolnie dalej uwazam i bede uwazal, ze jedyne co religia powoduje to uwstecznianie sie w rozwoju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zawsze nimi byli. Mieli tylko w sobie wyrobiony odruch.

 

"Ratuj, kto w Boga wierzy!

 

- Aliści...

...my ateiści"

Hmm, patrząc na statystyki: 95% narodu wierząca (kosciol.pl), to coś tu jest nie tak.

Z czego w niektórych diecezjach do kościoła chodzi nawet 71% (muszą mieć pojemne kościoły...).

 

Może, gdyby wprowadzić jakieś bonusowe święta dla katolików, przymusowo wolne od pracy i przymusowo płatne, to by za naszą zachodnią granicą było lepiej? ;) I nie tylko za granicą...choć nie. 95% jest wporzo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jest tylko jeden problem, BR-ku :) Dopóki zarówno "prowadzący" jak i uczestniczący w obrzędzie traktują go jak obrzęd, a nie jak coś, co należy odbębnić byle jak, wszystko jest ok. Ale kiedy wyraźnie widać i słychać, że zarówno jedni, jak i drudzy w danym momencie woleliby być całkiem gdzie indziej, po kościele latają małe dzieci i zwyczajnie się nudzą, organista fałszuje lub wręcz muzyka idzie z taśmy, a ksiądz zawodzi kozim głosem (miałam taki okres, kiedy próbowałam sprawdzić, czy ja nie jestem religijna, czy tez tylko nieprzyzwyczajona), zaś to, co powinno być godziną skupienia, jest godziną oglądania się na wszystko i wszystkich, by mieć później temat na komentarze, widać ewidentne nieporozumienie, co do charakteru przybytku, jeśli chodzi o strój i zachowanie tzw "wierzących" to niestety nie jest to wzniosłe, ani piękne, ani nie cieszy duszy, czasem śmieszy, czasem uraża, czasem zniesmacza.

 

To smutne ale to wynik braku wiary. (odbębnianie) To nie jest prawdziwa wiara. Czy też może raczej powinienem powiedzieć "po cholerę Wam to skoro i tak to olewacie" (obrzędy danej religii pod którą się podpisujecie czy nawet dalej po co uczestniczycie skoro to dla Was nie istotne)

 

Co do skamlającego klechy i biegających dzieci jak i fałszującego organisty to mógł być dzień w którym na wszystko byłaś nastawiona na nie. Mógł to być dzień (choć nie jeden) kiedy Twoja głowa była pełna problemów i nie umiałaś odnaleźć spokoju i skupienia. Mogło to też być wiele dni gdzie czytałaś jaka religia jest szkodliwa wiara zaś w kogoś na górze to Twoja głupota.

 

Mogło tak być nie musiało. (myśli na głośno)

 

Oczywiście przykre że religie idą w ilość nie jakość. Przykro że istnieje polityka" a już najbardziej przykre jest to co opisałaś. Wierząc którzy wszystko mają w ( ! ) idą się pokazać i pooglądać.

 

Co począć...

 

Slyszalem ale interwencji sił nadprzyrodzonych nie zanotowałem. Alkoholikiem nie jestem (wogóle ostatni raz to chyba kieliszek wina 5 lat temu wypiłem :E). Ale mam kumpla który rzucił palenie w ciągu jednego dnia. Powiedział, że nie pali i nie pali. Tylko cholera on ateistą jest więc coś sie nie klei..

 

Widzisz... sprawa wygląda tak. Człowiek czasami potrzebuje czegoś więcej. Kiedyś pisałem o radiestezji. I o tym że to wzmacniacz sygnału" człowiek ma wiele umiejętności i czasami potrzebuje się na czymś oprzeć. Nawet jeśli uznać że Boga nie ma to uważam że nie jest niczym złym żeby pierwszy krok w kierunku drogi samodoskonalenia się oprzeć właśnie na Nim.

 

Piękne to są osiągnięcią które sie zdobywa nie wiara w to ze jakas sila nadprzyrodzona sie zainteresuje i nam ześle troche swojej mocy (lol dla mnie brzmi to tak niedorzecznie, ze nie wiem jak mozna w cos takiego uwierzyc..), ale takie ktory osiaga sie wiara we wlasne mozliwosci.

 

Piękne to jest to jeśli pozwala się innym żeby wierzyli w co chcą czy co czują nie wyśmiewając ich na każdym kroku. ;-)

I tu nie chodziło o sypiącą manną z nieba istotę nadprzyrodzoną. Gdybyś zechciał się chwilę zastanowić to byś dokładnie zrozumiał o co mi chodzi. Tobie najwyraźniej sprawia frajdę wyśmiewanie Boga i wierzących. Zupełnie nie wiem dlaczego. Ty umysł światły zajmujesz się marnowaniem energii którą można wykorzystać bardziej konstruktywnie na pisanie na forum ( w takim temacie oczywiście) i udowadnianie że wierzący są idiotami. Czy to jest podejście naukowe? hmm ;-)

 

To ostatnie o czym mowisz to mi sie kojarzy glownie z joga i medytacja tylko ze ani jedno ani drugie nie ma zupelnie nic wspolnego ani z obrzedami, ani z religia, ani wogole z czym kolwiek temu podobnemu ;o.

 

Widać mało wiesz o medytacji i jej powiązaniach z religią. Bez urazy. Niestety tak jest. Modlitwa pochodzi od medytacji tyle że została zmieniona na wiele różnych sposobów. (Nie będę się zagłębiał żeby nikogo nie urazić) Jak ktoś zechce z pewnością znajdzie odpowiedzi. Gdybyś był niecierpliwy chętnie napiszę Ci na PM o co mi chodzi.

 

Ogolnie dalej uwazam i bede uwazal, ze jedyne co religia powoduje to uwstecznianie sie w rozwoju.

 

Uwstecznianie się? hmm a ja jestem w stanie polecieć w kosmos wierząc w Wielkiego Architekta ;-)

Jesteś tak negatywnie nastawiony do religii i wiary że to odbiera Ci czasami sens (być może jego brak) w słowach innych ludzi. Twierdzę dlatego że nie dostrzegłeś o co mi chodziło. ;-)

 

Tak czy tak szacuneczek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Piękne to jest to jeśli pozwala się innym żeby wierzyli w co chcą czy co czują nie wyśmiewając ich na każdym kroku. smilies/wink.gif

I tu nie chodziło o sypiącą manną z nieba istotę nadprzyrodzoną. Gdybyś zechciał się chwilę zastanowić to byś dokładnie zrozumiał o co mi chodzi. Tobie najwyraźniej sprawia frajdę wyśmiewanie Boga i wierzących. Zupełnie nie wiem dlaczego. Ty umysł światły zajmujesz się marnowaniem energii którą można wykorzystać bardziej konstruktywnie na pisanie na forum ( w takim temacie oczywiście) i udowadnianie że wierzący są idiotami. Czy to jest podejście naukowe? hmm smilies/wink.gif

Mam cos z Marksa i uwazam, ze ludzie nie sa w stanie pojac co jest dla nich naprawde dobre i dlatego trzeba im udowodnic ze sie myla -;-.

 

Ja dokladnie wiem o co ci chodzi. Problem w tym, ze to dla mnie jest w takim samym stopniu niedorzeczne. Wiara ze jakas wirtualna istota zesle pomoc dowolnego roadzaju w dowolnej postaci jest smieszna. Takie rzeczy to tylko w ksiazkach fantasy. Chociaz i tam bogowie zazwyczaj maja gdzies swoich wyznawcow ;p.

 

Moze i marnuje energie. Ale wymyslanie coraz to nowych powodow zeby komus pojechac tez wymaga myslenia :E. Wiesz w sumie ty marnujesz energie na odpowiadanie mi :E. A pozatym i tak zaraz wychodze nie ma sie sensu brac za cos bardziej wciągającego :E.

 

Widać mało wiesz o medytacji i jej powiązaniach z religią. Bez urazy. Niestety tak jest. Modlitwa pochodzi od medytacji tyle że została zmieniona na wiele różnych sposobów. (Nie będę się zagłębiał żeby nikogo nie urazić) Jak ktoś zechce z pewnością znajdzie odpowiedzi. Gdybyś był niecierpliwy chętnie napiszę Ci na PM o co mi chodzi.

Absolutnie nic mnie nie przekona, ze medytacja to to samo co religia. Podczas medytacji nie zwracasz sie do jakiś nadprzyrodzonych sil, zeby ci pozowliły latać. Medytacja + religia = modlitwa (do czajniczka). Sama medytacja to poprostu medytacja. Chociaz rownie dobrze mozna to nazwać samoistnym rozwoje zdolności mentalnych jak tam wolisz. Pozatym sam napisałeś ze medytacja >> modlitwa. A to znaczy ze to drugie było później co z kolei znaczy, ze to nie medytacja ma co kolwiek z modlitwa spólnego, tylko modlitwa z medytacja. Tak czy inaczej modlitwa to próba przekonania samego siebie ze siły paranormalne zainterweniują w sprawie modlącego sie. Medytacją to wiara (?), ze potrafimy dokonać tego własnymi siłami (z oczywistego braku elementu religijnego).

A pozatym co tu do urazania ? Ze ktoś przeczyta prawde ? No tak, przeciez lepiej sobie żyć w wygodnym świiecie, otoczonym murem z cegiełek kłamstw :E.

Uwstecznianie się? hmm a ja jestem w stanie polecieć w kosmos wierząc w Wielkiego Architekta smilies/wink.gif

Jesteś tak negatywnie nastawiony do religii i wiary że to odbiera Ci czasami sens (być może jego brak) w słowach innych ludzi. Twierdzę dlatego że nie dostrzegłeś o co mi chodziło. smilies/wink.gif

Ano globalnie rzecz biorac to jest uwstecznianie. Religie pakuja swoj nos tam gdzie nie sa zupelnie potrzebne i wstrzymują rózne przedsięwziącia (bo to nieetyczne, nie morlane, nie takie nie srakie, kogo to wogole obchodzi ? postęp zawsze ma jakieś koszty). Zeby nie bylo ze jestem stronniczy media mają taki sam negatywny wpływ zazwyczaj (zginęło 1000 zołnierzy - jasne ze zgneło to robią zołnierze, zinęło 3 astronautow w kosmosie kto zawił - do cięzkiej cholery wiedzieli jakie ejst ryzyko, kiedy na morzach ginęło więcej ludzi i jakoś jednak Kolumb ameryke odkrył..).

 

Widzisz... sprawa wygląda tak. Człowiek czasami potrzebuje czegoś więcej. Kiedyś pisałem o radiestezji. I o tym że to wzmacniacz sygnału" człowiek ma wiele umiejętności i czasami potrzebuje się na czymś oprzeć. Nawet jeśli uznać że Boga nie ma to uważam że nie jest niczym złym żeby pierwszy krok w kierunku drogi samodoskonalenia się oprzeć właśnie na Nim.

Nie potrzebuje. To kwestia tego co ci za młodu nawtykali do głowy. Albo tego co sobie sam póżniej nawtykałeś. Fakty są takie, że to czego naprawde trzeba a to czego uczy społeczeństwo tkwiące w zabobonach i błędnych przekonaniach to całkowicie dwie różne rzeczy.

Pierwszy krok w celu samodoskonalenia sie to akceptowanie rzeczy takimi jakimi są, a nie dorabaianie do nich filozofii, idelogii i cholera wie czego jeszcze. Bo to tylko zaciemnia prawdziwy obraz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak, naturalnie chyba wiadome jest ze, chrześcijanstwo, a konkretnie katolicyzm jest jedynie sluszna wiara i nikt nie powinien miec zadnych watpliowsci w co powinnien wierzyc, a wszystkich innowiercow nie powinno sie dopuszczac do glosu, a najlepiej wygnac z naszego panstwa, gdyz nie sa warci zyc wsrod nas.

W religi katolickiej ,szczególnie w czasach JP II ekumenizm był praktykowany intensywnie, niestety wiele jeszcze bardziej dzieli niż łączy religie i to za przyczyną hierarchów wszystkich religii w tym katolickiej.W Polsce tolerancja religijna jest większa jak nie największa , wystarczy porównać z innymi krajami,tymi najbliżej nas.

Natomiast ateizm cechuje na przekór zupełny brak tolerancji, najczęściej przedstawiciele tego nurtu z tolerancją mają jedynie do czynienia podczas pisanie, nadużywając to słowo przy każdej możliwej okazji...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Grimix

Znów temat powraca? - bosze... :E

Te święto już dawno nie jest katolickie - jest to święto komercyjne - państwa i Państwa zarabiają kasę że hohooo - jest też od wieków świętem pogańskim a wg katolików jestem poganinem - tak, pójdę do lasu, nakreślę rózgą leszczyny okrąg i wpisaną w nią gwiazdę Dawida (ochrona) i wywołam Dia .:E

Boże Narodzenie to tylko dodatek do choinki, prezentów - państwo daje nam wolne za zakupione prezenty, górę jedzenia i alko bo od tych zakupów trzepią kasę z podatków

Wytłumaczcie mi - Katolicy chcą zabronić pracować w niedzielę, w święta niektóre już zabraniają ale w święta BN "marsz do pracy"? :hmm::E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale komedia... bez urazy ale tylko Katolicy sa tacy "dziwni" aby taki temat wywlec i debatowac - jesli tak mozna to nazwac. Wstyd co sie dzieje z ta religia "komercyjna".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...ateistów i nie wierzących...

 

To się jakoś różni?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mam cos z Marksa i uwazam, ze ludzie nie sa w stanie pojac co jest dla nich naprawde dobre i dlatego trzeba im udowodnic ze sie myla -;-.

 

Tymi samymi metodami działał kiedyś Kościół. Gratulacje.

Mogę mieć tylko nadzieję że z takimi poglądami nie będziesz zarządzał tym bardachem który po sobie pozostawili Hitler czy Stalin i im podobni. (bez urazy)

 

Ja dokladnie wiem o co ci chodzi. Problem w tym, ze to dla mnie jest w takim samym stopniu niedorzeczne. Wiara ze jakas wirtualna istota zesle pomoc dowolnego roadzaju w dowolnej postaci jest smieszna. Takie rzeczy to tylko w ksiazkach fantasy. Chociaz i tam bogowie zazwyczaj maja gdzies swoich wyznawcow ;p.

 

Gdybyś poświęcił odrobinę czasu na poznanie czym jest religia ile w niej jest prawidłowości (choć i ile czasami kłamstw) to z pewnością byś pojął o co w tym wszystkim chodzi. Samo szydzenie z ludzi wierzący i zwalczanie domniemanego problemu jest dla mnie śmieszne. Ale do tego trzeba badań a nie szyderczego śmiechu. To część nauki chyba. (badanie)

 

Moze i marnuje energie. Ale wymyslanie coraz to nowych powodow zeby komus pojechac tez wymaga myslenia :E. Wiesz w sumie ty marnujesz energie na odpowiadanie mi :E. A pozatym i tak zaraz wychodze nie ma sie sensu brac za cos bardziej wciągającego :E.

 

Zdecydowanie marnujesz. I myśli "jak komuś pojechać" też są marnotrawstwem. Widać nie tyle chodzi o naukę co o niesienie innym przykrości i wykazywanie innym "jaki to jesteś światły" Wyraźnie widać że chodzi o negację i do tego o złe intencje. Zawiodłem się. :(

 

Absolutnie nic mnie nie przekona, ze medytacja to to samo co religia. Podczas medytacji nie zwracasz sie do jakiś nadprzyrodzonych sil, zeby ci pozowliły latać. Medytacja + religia = modlitwa (do czajniczka). Sama medytacja to poprostu medytacja. Chociaz rownie dobrze mozna to nazwać samoistnym rozwoje zdolności mentalnych jak tam wolisz. Pozatym sam napisałeś ze medytacja >> modlitwa. A to znaczy ze to drugie było później co z kolei znaczy, ze to nie medytacja ma co kolwiek z modlitwa spólnego, tylko modlitwa z medytacja. Tak czy inaczej modlitwa to próba przekonania samego siebie ze siły paranormalne zainterweniują w sprawie modlącego sie. Medytacją to wiara (?), ze potrafimy dokonać tego własnymi siłami (z oczywistego braku elementu religijnego).

A pozatym co tu do urazania ? Ze ktoś przeczyta prawde ? No tak, przeciez lepiej sobie żyć w wygodnym świiecie, otoczonym murem z cegiełek kłamstw :E.

 

Wiem Stary Druhu że Ciebie nic nie przekona choć słowo nic jest niczym słowo nigdy. I zacznij proszę czytać ze zrozumieniem. Nie religia=medytacja modlitwa to pochodna medytacji. Ty oczywiście musisz mieć swoje i nie poczytasz na ten temat nie zastanowisz się o co chodzi. Wcześniej za to napisałeś że doskonale wiesz. Właśnie widać co i ile wiesz. Wiesz mało a atakujesz na słowo religia. Oczywiście masz do tego prawo i ja rozumiem Twoje podejście nie mniej bardzo mnie ciekawi czy problem postarałeś się zrozumieć czy tylko reagujesz... (hmm) agresywnie na słowo religia. gdzie już nic nie trzeba bo to to tylko wiara w sypiącego manną chciwego ludzika w niebiosach.

 

Poruszyłem zupełnie inny temat choć Tobie się może wydawać że nie. Właśnie przez ten odruch atakowania. (zresztą kiedyś o tym napiszę)

 

Ano globalnie rzecz biorac to jest uwstecznianie. Religie pakuja swoj nos tam gdzie nie sa zupelnie potrzebne i wstrzymują rózne przedsięwziącia (bo to nieetyczne, nie morlane, nie takie nie srakie, kogo to wogole obchodzi ? postęp zawsze ma jakieś koszty). Zeby nie bylo ze jestem stronniczy media mają taki sam negatywny wpływ zazwyczaj (zginęło 1000 zołnierzy - jasne ze zgneło to robią zołnierze, zinęło 3 astronautow w kosmosie kto zawił - do cięzkiej cholery wiedzieli jakie ejst ryzyko, kiedy na morzach ginęło więcej ludzi i jakoś jednak Kolumb ameryke odkrył..).

 

Oj Inside :) Mnie obchodzi wiesz co dlaczego wydaje się więcej na walkę z terroryzmem która pochłania mniej ofiar niż rak na ten przykład. Mnie obchodzi czemu nauka służy zniewoleniu człowieka miast być jego ostoją. Religia się wcina? A gdzie lekarstwo na raka? Gdzie zniesienie prac w środowiska szkodliwych dla człowieka na rzecz np robotów? Mówisz że religia ogłupia i trzyma człowieka w ryzach? Powiem Ci to z czystym sumieniem o nauce. A to dlatego że problem jest w człowieku. Zarówno nauka jak i religia nie niosą odpowiedzi ostatecznej. Prawdziwej do cholery odpowiedzi. I żadne z nich nie przyzna się do tego że jej nie posiada. Bo trzeba" toczyć bój, trzeba utoczyć juchy, trzeba żeby człowiek nie istniał w spokoju. Bo wtedy być może zda sobie sprawę że to wszystko jest niczym, że jest tylko tłem. Jego własnym tłem. Aktorem na pierwszym planie jest zaś on.

 

Nie potrzebuje. To kwestia tego co ci za młodu nawtykali do głowy. Albo tego co sobie sam póżniej nawtykałeś. Fakty są takie, że to czego naprawde trzeba a to czego uczy społeczeństwo tkwiące w zabobonach i błędnych przekonaniach to całkowicie dwie różne rzeczy.

Pierwszy krok w celu samodoskonalenia sie to akceptowanie rzeczy takimi jakimi są, a nie dorabaianie do nich filozofii, idelogii i cholera wie czego jeszcze. Bo to tylko zaciemnia prawdziwy obraz.

 

Mi do głowy próbowali nawtykać wiele. Od dziecka był ze mną problem. Nie lubię jak ktoś mi wtyka. Z tamtego też być może okresu pozostała mi niechęć do ludzi którzy wiedzą najlepiej krocząc daną ścieżką czy walczącym z czymś o czym nie mają pojęcia.

 

Twoja" nauka uczy wielu zabobonów i nie jeden Kościół pod znakiem krzyża jest temu winny tylko domniemani geniusze opłacani i płaczący nad tym czy ktoś wyda ich knigę jak napiszą o tym że zamieszkujący Egipt byli w USA przed Kolumbem.

Nauka wciska ludziom ciemnotę non stop choć to nie ona tylko ludzie.

 

Dalej nie wiesz o co chodzi? Pomyśl. Trzymanie człowieka w błędzie to skuteczne narzędzie kontroli. Opóźnianie jego rozwoju trzymanie przed nim w tajemnicy potężnych narzędzi które posiada a otrzymał je od natury czy Boga.

 

Każdy z nas jest cudem dla Boga/Przyrody i nawet Nauki. Nawet jeśli pojąć jesteśmy wszyscy cudowni. Każdy z nas jest wszechświatem. Szkoda tylko że dostrzegamy różnice i wydaje się nam czasami że jeden wszechświat jest lepszy od innego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Natomiast ateizm cechuje na przekór zupełny brak tolerancji, najczęściej przedstawiciele tego nurtu z tolerancją mają jedynie do czynienia podczas pisanie, nadużywając to słowo przy każdej możliwej okazji...

Przesadzasz i generalizujesz.

Ateizm nie oznacza automatycznie braku tolerancji wobec religii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Natomiast ateizm cechuje na przekór zupełny brak tolerancji, najczęściej przedstawiciele tego nurtu z tolerancją mają jedynie do czynienia podczas pisanie, nadużywając to słowo przy każdej możliwej okazji...

W tym całym galimatiasie, niedługo wyjdzie na to, że w Polsce to większość społeczeństwa trzeba tolerować :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przesadzasz i generalizujesz.

Ateizm nie oznacza automatycznie braku tolerancji wobec religii.

Ano. Ale fanatykom nie wytlumaczysz :E Ja jestem ateista od zawsze, mimo ze bylem wysylany do kosciola od najmlodszych lat. Osobiscie mi religia w zaden sposob nie przeszkadza jesli nie pcha sie z buciorami w moje zycie w stylu religii w szkolach. Wiara to sprawa osobista i kazdy powinien ja zachowac dla siebie. Jeden wierzy w Boga, a inny w inteligentne proszki do prania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co do skamlającego klechy i biegających dzieci jak i fałszującego organisty to mógł być dzień w którym na wszystko byłaś nastawiona na nie. Mógł to być dzień (choć nie jeden) kiedy Twoja głowa była pełna problemów i nie umiałaś odnaleźć spokoju i skupienia. Mogło to też być wiele dni gdzie czytałaś jaka religia jest szkodliwa wiara zaś w kogoś na górze to Twoja głupota.

 

Mogło tak być nie musiało. (myśli na głośno)

 

Oczywiście przykre że religie idą w ilość nie jakość. Przykro że istnieje polityka" a już najbardziej przykre jest to co opisałaś. Wierząc którzy wszystko mają w ( ! ) idą się pokazać i pooglądać.

 

Co począć...

Niestety, nie, to się wielokrotnie powtarzało. Zbyt wielokrotnie, a ja nie miałam wtedy aż tak złego nastawienia. Po prostu chciałam się skupić, skoncentrować i się zwyczajnie nie dało :heu:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To się jakoś różni?

 

Oczywiście, dla całkowitego uproszczenia można powiedzieć że agnostycy nie wierzą w istnienie boga, natomiast ateiści wierzą w jego nieistnienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przesadzasz i generalizujesz.

Ateizm nie oznacza automatycznie braku tolerancji wobec religii.

Jest ładne rozróżnienie - na ateistów i anty-teistów. Zależność pomiędzy nimi jest taka, jak pomiędzy kwadratem i prostokątem.

 

Oczywiście, dla całkowitego uproszczenia można powiedzieć że agnostycy nie wierzą w istnienie boga, natomiast ateiści wierzą w jego nieistnienie.

Agnostycy uznają, że istnienia Boga nie da się udowodnić. Agnostyk nie musi być ateistą; wierzący może być agnostykiem (agnostycyzm religijny).

 

Natomiast ateiści nie wierzą w istnienie Boga. Po prostu. Nie można ich mylić z agnostykami apatycznymi, którym egzystencja Boga wisi i powiewa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
(...)

 

 

Agnostycy uznają, że istnienia Boga nie da się udowodnić. Agnostyk nie musi być ateistą; wierzący może być agnostykiem.

 

Natomiast ateiści nie wierzą w istnienie Boga.

 

Tyle że z tego samego powodu z którego istnienia boga naukowo udowodnić nie można nie można mu też zaprzeczyć. Neguje to automatem stwierdzenie że agnostyk nie musi być ateistą, on nim być nie może.

Sam tkwię w takiej próżni, lekko ciągnie mnie jednak w kierunku anty...

 

Jak ja lubię cytować Twoje posty, zawsze przeedytujesz je bez widocznego śladu. Ateista wierzy w nieistnienie boga co nie jest jednoznaczne z brakiem wiary w jego istnienie. Jest to dość kluczowa różnica.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czemu ludzie uciekają się do wiary w boga ? jak dla mnie jest to kwestia tradycji. jest to jeden z elementów człowieczeństwa, etap kulturowej ewolucji człowieka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ateista wierzy w nieistnienie boga co nie jest jednoznaczne z brakiem wiary w jego istnienie. Jest to dość kluczowa różnica.

Ateizm to odrzucenie teizmu, czyli brak wiary w istnienie Boga, a nie wiara w jego nieistnienie :P. Mylisz ateizm z nonteizmem i antyteizmem.

 

Neguje to automatem stwierdzenie że agnostyk nie musi być ateistą, on nim być nie może.

Guzik prawda.

 

Istnieje ateizm agnostycystyczny - "nie wierzę w Boga, ale nie potrafię udowodnić, ze mam rację (ze względu na brak dowodów na istnienie i nieistnienie Boga)".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jest ładne rozróżnienie - na ateistów i anty-teistów. Zależność pomiędzy nimi jest taka, jak pomiędzy kwadratem i prostokątem.

Zarówno kwadrat, jak i prostokąt, czy trójkąt, elipsa, koło itd, mogą mieć tolerancję wobec religii w swych geometrycznych sercach.

 

Ateizm to odrzucenie teizmu, czyli brak wiary w istnienie Boga, a nie wiara w jego nieistnienie :P. Mylisz ateizm z nonteizmem (antyteizmem).

Jest jeszcze aratunkopclabizm. Brak wiary w istnienie ratunku dla forum. Ale to może inna bajka...;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak ja lubię cytować Twoje posty, zawsze przeedytujesz je bez widocznego śladu.

nazwałbym to "zespołem moheratora"...to nie pierwszy przypadek na tym forum :)

 

Ateizm to odrzucenie teizmu, czyli brak wiary w istnienie Boga, a nie wiara w jego nieistnienie :P. Mylisz ateizm z nonteizmem (antyteizmem).

wydawało mi się że tzw nonteizm nie wnika w istnienie Boga. jeśli jest, niech sobie będzie, jeśli nie to też fajnie....;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...