Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Jagłoś

Tesco i przeterminowane (?) produkty?

Rekomendowane odpowiedzi

Jak dla mnie nie. Trochę zmienia konsystencję, bo na przykład domowy sok marchwiowy "oddziela" warstwy w zasadzie po godzinie od wyciśnięcia a ten od MarVita tak dopiero wieczorem...

Dla mnie ich soki pomarańczowe/cytrusowe są za mało kwaskowate.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli mowa o 1 i 2 groszówkach to ja bym tego nawet nie liczył, tylko po prostu zamienił. Tylko na przyszłość powiedziałbym żeby na przyszłość pakowali po 50 albo 100 sztuk, bo tak jest wygodniej. Chciałbym Ci tylko powiedzieć, że jeśli przyszłabyś do mnie 3 min przed końcem zmiany, to też bym takich pieniędzy nie chciał, szczególnie, że z tego co mówisz było to pomieszane.

W małych sklepach podchodzi się do klienta inaczej, obok mojej pracy też mogę wziąć coś i zapłacić później jeśli np jest długa kolejka. Po prostu bywam tam prawie codziennie więc mnie znają i ufają.

 

Ja pracowałem jako kasjer, więc trochę inaczej do tego podchodzę. Zresztą jak miałem wydać 99 groszy to też zawsze wolałem dać złotówkę. Gdybyś miał takie doświadczenie pewnie też zmieniłbyś trochę podejście.

 

Jeśli chodzi o duże sieci i drobne to nigdy nie było z tym problemu w macdonald's.

 

Jeśli chodzi o płacenie to kasjer chyba nie może odmówić przyjęcia takich pieniędzy, bo w końcu kasa to kasa.

 

Dokładnie ja robię to samo. Jeśli dużo jest drobnych, z reguły więcej jak jedna garść groszówek to proszę, żeby przyszedł później a liczę w dowolnej wolnej akurat chwili. Moim zdaniem kasjer nie może odmówić przyjęcia, jednak bywają momenty kiedy jest naprawdę nie na rękę. Przed świętami w zeszłym roku mieliśmy na 5 kasach kolejki co najmniej 15-20 osobowe. Podchodzi Pani i kładzie na ladzie ze dwie garści po groszu i dwa grosze. Wiecie zapewne, jaka była reakcja. Nie odmówiłem, lecz poprosiłem, żeby przyszła pod koniec zmiany mojej czyli po 15.00 to wtedy będą policzone. No dziwne, żeby klienci czekali z 30 minut zanim bym to policzył. Za towar który kupiła zapłaciła grubszymi, a drobne zamieniłem jej później i było w porządku.

 

Kasjer w sklepie to też już nie jest rzadkość. Często skubańcy sobie radzą dużo szybciej od koleżanek ;)

 

I tutaj muszę ci przyznać rację. Nie chodzi o to, żeby naszą płeć wywyższać, lecz stwierdzić, że nie jesteśmy gorsi od kobiet. Ja już na kasie słyszałem nie jedną pochwałę od klientów, że obsługuję ich miło i szybko. I tak powinno być. Nie jestem rodzynkiem w markecie, ale jest nas tylko dwóch przy kasach. Reszta to kobiety.

 

Znajomy usiłował się załapać "na kasę" - niestety, przyjmują jedynie atrakcyjne fizycznie panienki.

Ależ tylko potwierdzasz to co mówię, płeć przeciwna zawsze więcej wskóra. Ja jako jedyna w grupie często miałam niechciane "fory" :E niestety korzystać z tego nauczyłam się dużo później.

 

Nie mam pojęcia do jakiej sieci przyjmują tylko kandydatki. Jednak mogę z całą pewnością stwierdzić, że do Biedronki przyjmują również mężczyzn bez oporów. Z własnej obserwacji zauważyłem, że częściej kobiety składają papiery na takie stanowiska i dlatego są w przeważającej liczbie. A to, że płeć przeciwna więcej wskóra - nie zgodzę się. Zobaczyłbyś mnie w akcji przy kasie lub towarze to zmieniłbyś zdanie. Nie uważam się za kogoś lepszego, jednak uważam, że nie ustępuje koleżance pod jakimkolwiek względem.

 

Bez jaj, żeby na kasę w markecie mieli jakieś wymagania? Nawet dodawać nie trzeba bo kasa liczy wszystko sama więc i wymagań nie ma za dużych.

 

Jeśli sądzisz, że kasa sama się liczy, to przyjdź i popracuj na kasie. Skoro to takie łatwe. Owszem, praca nie jest trudna, lecz jest odpowiedzialna i trzeba być naprawdę czujnym żeby jakiegoś błędu nie popełnić i manka na koniec zmiany nie było. Poza tym kasjer to nie tylko siedzenie i liczenie towaru, ale i eksponowanie towaru - przynajmniej u mnie w sklepie. A o błąd na kasach nie jest trudno. Uwierz mi. Zwłaszcza, kiedy ruch duży i jednocześnie wykonujesz po kilka rzeczy naraz.

 

 

Pracowałem kiedyś w Biedronce przez 2 miesiące i sam się zdziwiłem:

-usuwanie ze sklepu rzeczy jeden dzień przed upływem terminu ważności

-wyrzucanie wszystkiego, co było 'brzydkie' - tutaj głównie owoce i warzywa z jakimiś plamkami, rysami, w brzydkim kolorze

-wszystkie produkty z uszkodzonym opakowaniem albo trzeba było wyrzucić, albo sami je spożywaliśmy (a kierownik wpisywał w koszty) - np. kawa, jakieś ciastka, itp.

I był taki jeden bezrobotne pan, który sprzątał cały parking, odśnieżał, itp, często za to dostawał właśnie te produkty, np. brzydkie owoce i warzywa, produkty z terminem jeden dzień do przeterminowania, czy uszkodzone opakowania. Oczywiście nie odbywało się to oficjalnie, tylko po prostu wiedział, kiedy coś gdzieś będzie:P

 

I tak jak kiedyś sam śmiałem się z Biedronki, tak teraz często robię tam zakupy i nie traktuję produktów jako 'gorsze', tak jak często jest np. z Tesco Value...

 

Biedronka musi na siebie uważać, bo odbudowuje dopiero swoją renomę po tej wpadce z kasjerkami sprzed paru lat...

 

Może na pół etatu tyle zarobi:P Ja w Biedronce miałem >1800zł na umowie+różne dodatki, typu inwentaryzacja, zawsze miałem 1500zł na rękę za normalny etat.

Zauważ, że dla Biedronki często produkują duże koncerny;)

 

Bywają dni, że się sporo rzeczy wyrzuca. Moim zdaniem to marnotrawstwo, ale i mam na uwadze, że ktoś do śmietnika zawsze przyjdzie i z tego skorzysta.

 

Co do Biedronki, trzeba mnie doprowadzić do desperacji, żebym tam weszła. Po prostu te parę groszy, o które mają taniej, nie są warte łażenia po całym wielkim sklepie.

 

Twoim zdaniem nie. Sam kiedyś tak samo myślałem. Nie chodzi nawet o fakt, że teraz tam pracuję. Musiałem się przekonać na własnej skórze, że kupując w osiedlowym sklepie płaciłem czasem nawet dwa razy więcej, niż w Biedronce.

 

1) W Biedronce parę rzeczy jest dosłownie 2x taniej, niż w sklepach np. Społem, czy osiedlowych małych sklepikach (np. pyszny SOK pomarańczowy za 2.99zł/2L, chleb za 1.69, Energy drink po ~2.30zł/1L), a nie są wcale gorsze, a i sklep nie jest przecież wielki (chyba Kai nie byłaś w Tesco, Auchanie, Realu, itp :D).

 

2.99zł za Rivia 2L. W sumie sok nie jest zły. Moja córka pije. Jednak ja nie lubię, bo za słodki dla mnie. Zresztą mój typ nie lubi żadnych soków. Piję tylko wodę niegazowaną 1,5l za 0.57zł z Biedronki.

 

 

Biedrony to dyskonty, więc określenie "wielkie" automatycznie się gryzie z nimi. W tych w mojej okolicy przestrzeń użytkowa jest tak wykorzystana, że 2 osoby mają problemy z minięciem się ;)

 

Kwestia wielkości sklepu jest dyskusyjna. U mnie w mieście są dwie Biedronki. W weekendy i wieczorami w dni powszednie przy dużym ruchu daje się we znaki mała powierzchnia. Z tym się zgodzę. Ale z tymi dwiema osobami to trochę przesadziłeś.

 

 

Ile było bredni, że się w pampersach siedzi na kasie i innych ciekawych rzeczy, tylko że nijak się to ma do rzeczywistości. W biedronce może i faktycznie źle się działo a jak jest teraz to najlepiej mogą powiedzieć pracownicy.

 

Nie ma problemu aktualnie z opuszczeniem kas w dowolnej chwili jeśli chodzi o sieć sklepów Biedronka.

 

Może inaczej - napisz, ile jest kas w Biedronce...

 

We Wrocławiu przeważnie w Żabkach jest 1 kasa, w Biedronkach jest 3-5 kas, a w marketach typu Tesco jest 30-50, więc jest duża różnica między marketem, a hipermarketem. No i pod względem powierzchni różnica jest jeszcze większa, bo duże markety nie są tak 'zbite', jak Biedronka.

 

3) Chodziło mi raczej o samą cenę - Tiger jest 2x droższy, porównywalnie tani, jak w Biedronce, napój można kupić tylko w innych dużych sieciach, a tam są przeważnie dużo gorsze (mniej smaczne).

4) Jasne, ale tak jest w każdym sklepie samoobsługowym.

 

W mojej Biedronce jest 5 kas. Mały sklep w porównaniu do wielkich hipermarketów. Ale nie tylko wielkość się liczy a jakość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli sądzisz, że kasa sama się liczy, to przyjdź i popracuj na kasie. Skoro to takie łatwe. Owszem, praca nie jest trudna, lecz jest odpowiedzialna i trzeba być naprawdę czujnym żeby jakiegoś błędu nie popełnić i manka na koniec zmiany nie było. Poza tym kasjer to nie tylko siedzenie i liczenie towaru, ale i eksponowanie towaru - przynajmniej u mnie w sklepie. A o błąd na kasach nie jest trudno. Uwierz mi. Zwłaszcza, kiedy ruch duży i jednocześnie wykonujesz po kilka rzeczy naraz.

 

Tak właśnie sądzę, gdybyś czytał temat uważniej wiedziałbyś, że na kasie już pracowałem i uważam że każdy sobie z tym poradzi. Trudno o mniej wymagające zajęcie. Jeśli chodzi o manka, to naprawdę bardzo rzadko mi się to zdarzało, nigdy się tym szczególnie nie przejmowałem.

 

Dokładnie ja robię to samo. Jeśli dużo jest drobnych, z reguły więcej jak jedna garść groszówek to proszę, żeby przyszedł później a liczę w dowolnej wolnej akurat chwili. Moim zdaniem kasjer nie może odmówić przyjęcia, jednak bywają momenty kiedy jest naprawdę nie na rękę. Przed świętami w zeszłym roku mieliśmy na 5 kasach kolejki co najmniej 15-20 osobowe. Podchodzi Pani i kładzie na ladzie ze dwie garści po groszu i dwa grosze. Wiecie zapewne, jaka była reakcja. Nie odmówiłem, lecz poprosiłem, żeby przyszła pod koniec zmiany mojej czyli po 15.00 to wtedy będą policzone. No dziwne, żeby klienci czekali z 30 minut zanim bym to policzył. Za towar który kupiła zapłaciła grubszymi, a drobne zamieniłem jej później i było w porządku.

 

 

To co opisałeś to nie to samo co ja napisałem, ja bym po prostu darował sobie liczenie, nawet jeśli ktoś by mnie oszukał na te 10 gr to co z tego? Przecież taka różnica to nie różnica.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No już nie przesadzaj. Zresztą nawet soki Hortexa czy inne Cappy to może tylko stały koło pełnowartościowych soków.

 

 

Hmm porównywałem smakowo do soków tych firm... I jeśli nie czuć różnicy to po co przepłacać??? ;) Tylko zaznaczam, że nie mam jakiegoś wybrednego podniebienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Twoim zdaniem nie. Sam kiedyś tak samo myślałem. Nie chodzi nawet o fakt, że teraz tam pracuję. Musiałem się przekonać na własnej skórze, że kupując w osiedlowym sklepie płaciłem czasem nawet dwa razy więcej, niż w Biedronce.

Za ten sam produkt, czy za równoważny? Niestety, nie mam takiej skali porównawczej, bo zwykle tego, do czego jestem przyzwyczajona, w Biedronce po prostu nie ma. Niestety, nie jest mi wszystko jedno, co jem. Jedyny plus, jaki ma u mnie Biedronka, to to, że od jakiegoś czasu sprowadza też makarony Malmy, a więc niekoniecznie najtańsze dostępne, za to ja je lubię, są też mniej oszukane od Lubelli, która już naprawdę nie wie, jak ma kraść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Próbowałam tego soku... raz. Musiałabym mieć martwicę kubków smakowych. W wymienionych przez Ciebie sklepach bywałam, ale po kilku nieudanych zakupach dałam sobie spokój, no i panujący tam smród... dzięki. Auchan jest żałosny, przynajmniej u nas, skrzyżowanie lumpeksu z GS-em, Real to tzw ostatnia deska ratunku, a Tesco już napisałam omijam szerokim łukiem, nie lubię śmietnika.

 

Haha, Kai - obudź się! Chyba nie wiesz, w jakim świecie żyjesz.

 

Hm, kiedyś był ochydny, ale teraz smakuje mi bardziej niż nie jeden z tych droższych.

 

Wg mnie nie różni się praktycznie niczym od soków Cappy, Hortexu, czy Tymbarka. Oczywiście komuś może coś bardziej, lub mniej, podchodzić, ja piszę swoją subiektywną opinię.

Aha no i żeby kupić jakiś 100% sok (nie nektar, czy coś w tym stylu) trzeba wydać co najmniej 2x tyle, co w Biedronce.

 

U nas przejęli większość infrastruktury po Plusie.

 

Nie tylko u was - po prostu Jeronimo Martins kupiło Plusa, czy może raczej jego polskie oddziały, a może tylko same sklepy - w każdym razie w całej chyba Polsce Plusy zastąpiono Biedronkami. I dobrze - praca w Biedronce to zupełnie inna jakość, niż praca w Plusie (od zarobków, po traktowanie pracowników).

 

aż mi się nie chce wierzyć że w takiej cenie można kupić sok, nie nektar czy napój tylko sok.

 

To kup i pogadamy;) Napisane jest '100% sok', smakuje tak samo jak 'markowe' - czego chcieć więcej? Napoje też są i są jeszcze tańsze, tzn po ok 2.30 za 2L.

 

No już nie przesadzaj. Zresztą nawet soki Hortexa czy inne Cappy to może tylko stały koło pełnowartościowych soków.

 

Nie przesadzaj - jeśli już tak piszemy, to sokiem nie jest nic, czego sam nie wyciśniesz sobie z np. pomarańczy, wszystko inne ma jakieś konserwanty, czy inną chemię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Haha, Kai - obudź się! Chyba nie wiesz, w jakim świecie żyjesz.

W najnormalniejszym.

Po prostu nie lubię brudu.

 

Nawet w algierskim odpowiedniku Auchan nie widziałam takiego zaniedbania.

Kwestia kultury.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jedyny sok to ten, który sobie sam wyciśniesz. Reszta to rozcieńczone koncentraty. Tylko lepsze albo gorsze, z większym dodatkiem cukru i konserwantów oraz różnych uzupełnień smakowych. albo z mniejszym.

 

No właśnie ten z Biedronki jest wg mnie takim 'lepszym', tzn bardziej przypominającym normalny sok pomarańczowy, nie odstający od Cappi'ch, itp.

 

Te 5% trochę pogarsza ich smak :)

 

Jeśli się czepiasz, to tak;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość RockShox
Reklamuj.

ja bym sprawę do sądu dał, mój ojciec kiedyś kupił bakalie z pajęczyną w środku, tak się wku^^ił że, zadzwonił do firmy, poinformował ich, że podejmuje kroki prawne to ci od razu cały karton wysłali różnych słoneczników, moreli itp. :) Jak to nie pomoże, to wal do prawnika.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W najnormalniejszym.

Po prostu nie lubię brudu.

 

Nawet w algierskim odpowiedniku Auchan nie widziałam takiego zaniedbania.

Kwestia kultury.

 

Może we Wrocławiu mamy wyjątkowo czyste sklepy, a może nie zwracam uwagi na szczegóły.

 

Chociaż np. w Biedronce myliśmy sklep 2x dziennie mocnymi środkami, więc jeśli nawet wizualnie widać było 'brud', to brud to nie był.

 

Dla mnie ich soki pomarańczowe/cytrusowe są za mało kwaskowate.

 

Zależy, z jakich owoców to wyciśniesz - przecież nie wszystkie przykładowo pomarańcze smakują dokładnie tak samo...

 

W mojej Biedronce jest 5 kas. Mały sklep w porównaniu do wielkich hipermarketów. Ale nie tylko wielkość się liczy a jakość.

 

Zdecydowana większość Biedronek jest nawet mniejsza, ale dla Kai to i tak są 'duże sklepy' :D Standard to chyba 3 kasy w 1 sklepie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam bardzo często chodze do biedronki i lubie tam chodzić, bo sporo mozna zaoszczedzić. Najczesciej chodze tam po piwo, bo mają w fajnej cenie. Ostatnio wpadam sobie do biedrony, a tam sześciopak Harnasia po chyba 13 zł z groszami był, no to siup od razu dwa pod pache. :E Czesto kupuję też Cole Original, bo jak na napój za 2,50 za 2 litry jest naprawdę dobry, kupuje tam też mrożonki, chleb i zwykły i tostowy, bo są dobre i naprawdę w przyzwoitej cenie. Co jeszcze. Słodycze i przekąski, typu czipsy czy chrupki tez mają bardzo dobre i w niskich cenach. Krótko mówiąc czesto kupuje w biedronce, bo można sporo zaoszczedzić, a produkty mają naprawdę dobrej jakości. Co do brudu, to ja nie wiem Kai gdzie mieszkasz, ale we Wrocku ja tez nigdy w żadnej biedronce brudu nie zauważyłem. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Może we Wrocławiu mamy wyjątkowo czyste sklepy, a może nie zwracam uwagi na szczegóły.

Raczej to drugie. Byłam we Wrocławiu wiele razy i nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy akurat tym miastem a resztą kraju.

Na tle hiperów pozytywnie wyróżnia się jedynie Intermarche. Ale i to nie wszędzie.

 

Chociaż np. w Biedronce myliśmy sklep 2x dziennie mocnymi środkami, więc jeśli nawet wizualnie widać było 'brud', to brud to nie był.

W innym przypadku Sanepid by się im wszystkim dobrał do skóry. Ale i tak balansują na granicy higieny.

 

 

Zdecydowana większość Biedronek jest nawet mniejsza, ale dla Kai to i tak są 'duże sklepy' :D Standard to chyba 3 kasy w 1 sklepie.

Tak, duże, bo wielobranżowe, zapchane bez sensu i logiki, z towarem wywalonym byle jak, często pouszkadzanym już w momencie układania. Zero informacji, pani jeżdżąca na miotle ze szmatą między regałami i dwie inne, które Ci patrzą na ręce, ale już tego, co jest na półkach to nie wiedzą :heu:

U nas zajęli wszystkie możliwe pawilony i wszędzie (nie wiem czy to zależne od powierzchni, czy nie, na oko nie wydaje mi się) jest ok 5 kas, oczywiście nie oznacza to, że są one czynne :E bo czynna jest zwykle jedna, max dwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja tam bardzo często chodze do biedronki i lubie tam chodzić, bo sporo mozna zaoszczedzić. Najczesciej chodze tam po piwo, bo mają w fajnej cenie. Ostatnio wpadam sobie do biedrony, a tam sześciopak Harnasia po chyba 13 zł z groszami był, no to siup od razu dwa pod pache. :E Czesto kupuję też Cole Original, bo jak na napój za 2,50 za 2 litry jest naprawdę dobry, kupuje tam też mrożonki, chleb i zwykły i tostowy, bo są dobre i naprawdę w przyzwoitej cenie. Co jeszcze. Słodycze i przekąski, typu czipsy czy chrupki tez mają bardzo dobre i w niskich cenach. Krótko mówiąc czesto kupuje w biedronce, bo można sporo zaoszczedzić, a produkty mają naprawdę dobrej jakości. Co do brudu, to ja nie wiem Kai gdzie mieszkasz, ale we Wrocku ja tez nigdy w żadnej biedronce brudu nie zauważyłem. ;)

 

Nieźle przepłaciłeś:D W hipermarketach często można kupić sześciopak Harnasia po niecałe 10zł (ogólnie te Harnasie pakowane po parę sztuk wychodzą na promocjach po mniej niż 2zł/szt.) :D

 

Raczej to drugie. Byłam we Wrocławiu wiele razy i nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy akurat tym miastem a resztą kraju.

Na tle hiperów pozytywnie wyróżnia się jedynie Intermarche. Ale i to nie wszędzie.

 

Mhm, wyróżnia się ceną i to zdecydowanie.

 

Tak, duże, bo wielobranżowe, zapchane bez sensu i logiki, z towarem wywalonym byle jak, często pouszkadzanym już w momencie układania. Zero informacji, pani jeżdżąca na miotle ze szmatą między regałami i dwie inne, które Ci patrzą na ręce, ale już tego, co jest na półkach to nie wiedzą :heu:

U nas zajęli wszystkie możliwe pawilony i wszędzie (nie wiem czy to zależne od powierzchni, czy nie, na oko nie wydaje mi się) jest ok 5 kas, oczywiście nie oznacza to, że są one czynne :E bo czynna jest zwykle jedna, max dwie.

 

No to po prostu trafiłaś na takie szczególne przypadki, w 'mojej' Biedronce nic takiego nie miało miejsca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mhm, wyróżnia się ceną i to zdecydowanie.

Markami i jakością oferowanych produktów też. I czystością, ekspozycją, a przy okazji przestrzenią. Mają też tanie towary marki noname i one są w takiej samej cenie jak np w Tesco. No i nigdy nie zdarzyło mi się u nich kupić nic śmierdzącego czy przeterminowanego.

 

Niedawno gdzieś widziałam - tu, na forum - artykuł na temat "tanich" produktów z różnych hiperów. Poszukaj sobie w Kulinariach i smacznego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No to po prostu trafiłaś na takie szczególne przypadki, w 'mojej' Biedronce nic takiego nie miało miejsca.

Jeszcze nie widziałem, aby w Biedronce były otworzone 3 kasy. Kolejki dochodzące nawet do kilkunastu metrów, a tu jedna - może dwie kasy. Taki główny minus.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No to po prostu trafiłaś na takie szczególne przypadki, w 'mojej' Biedronce nic takiego nie miało miejsca.

Przecież tego i tak nie sprawdzę :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak, duże, bo wielobranżowe, zapchane bez sensu i logiki, z towarem wywalonym byle jak, często pouszkadzanym już w momencie układania. Zero informacji, pani jeżdżąca na miotle ze szmatą między regałami i dwie inne, które Ci patrzą na ręce, ale już tego, co jest na półkach to nie wiedzą :heu:

U nas zajęli wszystkie możliwe pawilony i wszędzie (nie wiem czy to zależne od powierzchni, czy nie, na oko nie wydaje mi się) jest ok 5 kas, oczywiście nie oznacza to, że są one czynne :E bo czynna jest zwykle jedna, max dwie.

 

Nie wiem czy byłaś na zachodzie USA ale mnie rozwaliło jak tam wszystko mają zaplanowane i zorganizowane. Nawet do kasy nie podchodzisz gdzie chcesz, tylko jest prowadzący do nich wąski korytarz (taki z barierek) i "murzyn" sugerujący do której kasy stanąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Markami i jakością oferowanych produktów też. I czystością, ekspozycją, a przy okazji przestrzenią. Mają też tanie towary marki noname i one są w takiej samej cenie jak np w Tesco. No i nigdy nie zdarzyło mi się u nich kupić nic śmierdzącego czy przeterminowanego.

 

Niedawno gdzieś widziałam - tu, na forum - artykuł na temat "tanich" produktów z różnych hiperów. Poszukaj sobie w Kulinariach i smacznego.

Wszystko zależy od tego, co kto kupuje - ja w Biedronce najczęściej ten sok pomarańczowy za 2.99zł, energy drinki i pieczywo, a to ostatnie, to akurat jest najwyższa półka...

 

Mi się ogólnie nigdy nie zdarzyło trafić na coś nieświeżego, ale uczniowie mojej mamy mieli kiedyś praktyki w Tesco i mówili, że zdrapywali zielony nalot z kiełbas, itp i pakowali jeszcze raz, z nową datą oczywiście :-Z

 

Jeszcze nie widziałem, aby w Biedronce były otworzone 3 kasy. Kolejki dochodzące nawet do kilkunastu metrów, a tu jedna - może dwie kasy. Taki główny minus.

 

Ja widziałem;) Po prostu często jest tak, że na jednej zmianie jest 3-4 pracowników, 1 siedzi na kasie cały czas, drugi kiedy się robią kolejki, ewentualnie ktoś może usiąść na trzecią kasę, ale nie zawsze jest taka możliwość - czasem kierownik zmiany robi jakieś zamówienie, czasem przychodzi dostawa, no i potrzebny jest jeszcze 'wolny' pracownik, który w razie czego coś posprząta, pomoże klientom, poukłada towar i doniesie to, czego brakuje.

Rozwiązaniem byłoby zatrudnienie większej ilości pracowników, ale wtedy oczywiście ceny poszłyby w górę.

 

Do tego dochodzą jeszcze elementy losowe - na jednej zmianie jest powiedzmy 4 pracowników, jeden z nich weźmie urlop na żądanie, zachoruje, albo utknie w korku i już robi się zadyma na sklepie, kolejki, itp...

 

 

Tak więc lepiej zastanowić się nad ewentualnymi przyczynami, a później narzekać;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nieźle przepłaciłeś:D W hipermarketach często można kupić sześciopak Harnasia po niecałe 10zł (ogólnie te Harnasie pakowane po parę sztuk wychodzą na promocjach po mniej niż 2zł/szt.) :D

Tu zaszła mała pomyłka, pokaszaniło mi się. Te piwa, to był Leżajsk i były to ośmiopaki, a nie szesciopaki. Akurat szykowało się małe spotkanko z kumplem, wiec wziałem dwa, żeby było przy czym posiedzieć i pogadać. Te Harnasie to kupowałem kiedy indziej w innym sklepie. :P Ale Harnasia w szesciopaku za 10 zł nigdy nigdzie nie spotkałem w żadnym sklepie. Ostatnio była promocja Harnasia ogólnie we wszystkich sklepach 2 zł za butelkę + kaucja, więc wychodziło ok 9 zł za cztery. Puszkowe w czteropakach też wszedzie jest w podobnej cenie. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak więc lepiej zastanowić się nad ewentualnymi przyczynami, a później narzekać;)

Biedronkę odwiedzam dosyć często i na takie kolejki trafiałem niejednokrotnie.

Ja mogę poczekać, nawet jeśli mi się śpieszy wyjdę i po sprawie.

 

Chodzi o sam fakt. :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tu zaszła mała pomyłka, pokaszaniło mi się. Te piwa, to był Leżajsk i były to ośmiopaki, a nie szesciopaki. Akurat szykowało się małe spotkanko z kumplem, wiec wziałem dwa, żeby było przy czym posiedzieć i pogadać. Te Harnasie to kupowałem kiedy indziej w innym sklepie. :P Ale Harnasia w szesciopaku za 10 zł nigdy nigdzie nie spotkałem w żadnym sklepie. Ostatnio była promocja Harnasia ogólnie we wszystkich sklepach 2 zł za butelkę + kaucja, więc wychodziło ok 9 zł za cztery. Puszkowe w czteropakach też wszedzie jest w podobnej cenie. ;)

 

 

Tesco - wakacje 2009 - 12 pak Harnasia za 19,99 zł :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejki do kasy w biedronie, to fakt, bywają upierdliwe czasem, ale wolę postać i zaoszczedzić, kasę. Te pare minut w te czy we wte nie robi mi juz takiej róznicy. Wole oszczedzić pieniądze jak te pare minut. ;)

Tesco - wakacje 2009 - 12 pak Harnasia za 19,99 zł :)

Łee, ale kiedy to było, to już historia. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie przesadzaj - jeśli już tak piszemy, to sokiem nie jest nic, czego sam nie wyciśniesz sobie z np. pomarańczy, wszystko inne ma jakieś konserwanty, czy inną chemię.

 

Nawet jak coś jest tylko pasteryzowane albo ma 1-3 dniowy termin ważności? Przejdź się czasami do dobrych delikatesów (wspomniane wcześniej Bomi czy Alma) i zobacz, że można kupić coś innego niż to, co oferują hipermarkety czy inne dyskonty. Tyle, że to kosztuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dla mnie w biedronce jedyny minus to te długie kolejki już wspominane chociaż coraz częściej zdarza się, że szybko drugą kasę otwierają

 

a przed świętami wszystkie 5 było czynnych - zaskoczyli mnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nawet jak coś jest tylko pasteryzowane albo ma 1-3 dniowy termin ważności? Przejdź się czasami do dobrych delikatesów (wspomniane wcześniej Bomi czy Alma) i zobacz, że można kupić coś innego niż to, co oferują hipermarkety czy inne dyskonty. Tyle, że to kosztuje.

Mnie to tam ryba, czy coś jest prawdziwym sokiem, czy nie. Najważniejsze żeby mi smakowało, a resztę mam gdzieś. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...