Skocz do zawartości
Bono[UG]

Rower jest wielce OK

Rekomendowane odpowiedzi

Od strony rowerów mam podobne wrażenie.
Od strony kierowców raczej "jestem sam na drodze".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim skromnym zdaniem dochodzą jeszcze inne aspekty, psychologiczne, typu podatność na wybuchy nerwowe (=pozbawienie się kontroli na chwilę) w stresowej sytuacji, brak wyobraźni, brak pewności siebie będący motorem dla udowadniania innym na drodze "kto tu jest, k****a, panem", brak umiejętności zaakceptowania "przegranej" w sytuacji "dobra, ja pierwszy zwolniłem i cię przepuściłem".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No tak, to tylko kilka przykładów, sytuacji na drodze i ich powodów jest mnóstwo. Fakt, kolejnym problemem jest sprowadzanie interakcji do rywalizacji. W ten sposób nie da się dojść do porozumienia. Brak kultury, wyobraźni, opanowania - temat rzeka. Sytuacja ze wczoraj, gość delikatnie wymusił pierwszeństwo wyjeżdżając z podporządkowanej. Jechałem szybko, prawie 50km/h. Kierowca nieprawidłowo ocenił sytuację, co jest nagminne, w końcu widząc rower, uruchamia się lampka "zdążę". Nie było realnego zagrożenia, ale musiałem dać trochę po hamulcach. Co kierowca najwyraźniej zauważył, więc mignął awaryjnymi. Odesłałem mu "ok" kciukiem, nie ma się co spinać. To musi działać po obu stronach, inaczej nic się nie zmieni.

Co można zrobić w realu, a nie da się na trenażerze? Złapać gumę. :E Tak się przechwalałem bezproblemową jazdą, wczoraj drugi wypad w roku i najechałem na zszywkę. Początkowo nie zauważyłem, koło wyniosło mi na rondzie na zewnętrzną. Powietrze zeszło momentalnie. Na szczęście końcówka trasy + miałem po siodłem cały zestaw naprawczy. 10 minut wymiana dętki i w drogę.

Edytowane przez Vulc
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brak doświadczenia kierowców z kontaktów z szybszymi rowerzystami? A jakże. Często to zauważam. Czasami można wręcz zobaczyć wyraz twarzy, zaskoczenie, że jakiś kolo na wielocypedzie tak szybko zmienił pozycję.

Na trenażerze można zrobić wiele brzydkich rzeczy, łącznie ze złapaniem gumy (trenażery na koło) :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem jakie trzeba spełnić warunki, aby na trenażerze rolkowym złapać gumę. :E Wiem za to, że ręcznik potrafi spaść i się wplątać tam gdzie nie powinien. :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 1.05.2021 o 09:56, Vulc napisał:

Kierowca nieprawidłowo ocenił sytuację, co jest nagminne, w końcu widząc rower, uruchamia się lampka "zdążę".

Przynajmniej wykonał 80% roboty - zauważył rower ;)

W dniu 1.05.2021 o 09:56, Vulc napisał:

Co można zrobić w realu, a nie da się na trenażerze? Złapać gumę. :E Tak się przechwalałem bezproblemową jazdą, wczoraj drugi wypad w roku i najechałem na zszywkę.

A wy mnie namawiacie na szosówki i anorektyczne opony :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No, można, widziałem trochę zdjęć z wybuchniętymi wręcz oponami po sesji na Zwifcie ;)
Ręcznik...hehehe...widzę że został zapamiętany :E

@Bono
Niedowiernik! Byś się przejechał na szosówce szybciutko, to byś zmienił zdanie szybciutko! :P
MTB, zwłaszcza te nowe, na 29", są ohydne i wulgarne. Takie wielkie, siermiężne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Bono[UG] napisał:

Przynajmniej wykonał 80% roboty - zauważył rower

Lepsze to niż nic. ;) Zresztą temat nie dotyczy tylko relacji rower-samochód, takie wyjeżdżanie na polskich drogach zdarza się zdecydowanie zbyt często.

6 godzin temu, Bono[UG] napisał:

A wy mnie namawiacie na szosówki i anorektyczne opony

Pokuszę się o stwierdzenie, że jeżdżąc po asfalcie łapie się statystycznie mniej gum niż po lesie czy bezdrożach. ;)

6 godzin temu, jagular napisał:

No, można, widziałem trochę zdjęć z wybuchniętymi wręcz oponami po sesji na Zwifcie ;)
Ręcznik...hehehe...widzę że został zapamiętany

To już trzeba ostro deptać, albo za mocno rolkę skręcić. :E

Został, bo nie miałem wtedy jeszcze trenażera i pomyślałem, że jest to rzecz, o której warto pamiętać. ;)

Tak w ogóle po przesiadce na rower, po kilku miesiącach na trenażerze, musiałem ogarniać od od nowa jak się jeździ. :E Tył mi uciekał, kierownica latała na boki, parodia. Pojawił się też jakiś opór w tylnej piaście, na razie w weekend spróbuję wyregulować konusy, sprawdzę w jakim stanie są bieżnia i kulki. Piasta oczywiście jakiś dziki no name, żeby to chociaż był Bontrager.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Vulc napisał:

Pokuszę się o stwierdzenie, że jeżdżąc po asfalcie łapie się statystycznie mniej gum niż po lesie czy bezdrożach. ;)

No nie wiem, większość łapałem na mieście, ewentualnie niedaleko asfaltu (jakaś boczna gruntowa).
W lesie to trzeba chcieć złapać gumę, nie dbając o właściwe ciśnienie i jadąc jak worek kartofli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.05.2021 o 20:27, Bono[UG] napisał:

No nie wiem, większość łapałem na mieście, ewentualnie niedaleko asfaltu (jakaś boczna gruntowa).
W lesie to trzeba chcieć złapać gumę, nie dbając o właściwe ciśnienie i jadąc jak worek kartofli.

Jasne, nie mam zamiaru operować dowodami anegdotycznymi, bo najczęściej łapałem gumę w terenie. Jak zwykle w dużej mierze kwestia szczęścia czy też jego braku. Zwłaszcza jadąc po asfalcie, gdzie jak na coś konkretnego nie najedziesz, ciężko o przebicie dętki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.05.2021 o 18:03, Vulc napisał:

Tak w ogóle po przesiadce na rower, po kilku miesiącach na trenażerze, musiałem ogarniać od od nowa jak się jeździ.

A jak z formą? Widać postępy? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowanie. Utrzymanie wyższej średniej na tych samych trasach, przy relatywnie niższym zmęczeniu, jest zauważalne. Oczywiście nie warto spodziewać się cudów, ale wejście w sezon "asfaltowy" jest znacznie szybsze i efektywniejsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi na tym nowym wynalazku tętno zdecydowanie częściej, szybciej i wyżej się nabija. Za lekki i zrywny w stosunku do reszty stajni, za bardzo ma się ochotę pocisnąć ;)

3 godziny temu, Vulc napisał:

Jasne, nie mam zamiaru operować dowodami anegdotycznymi, bo najczęściej łapałem gumę w terenie. Jak zwykle w dużej mierze kwestia szczęścia czy też jego braku. Zwłaszcza jadąc po asfalcie, gdzie jak na coś konkretnego nie najedziesz, ciężko o przebicie dętki.

Jest jeszcze kwestia jakim rowerem i w jakim terenie. Crossówką po kamieniach ryzyko rośnie, góralem maleje.

Asfalt asfaltowi też nierówny. Za miastem raczej w miarę czysto, w mieście bywa rozbite szkło, pinezki itp., niektórym zdarza się przebijać na kasztanach.
Odkąd zacząłem używać opon z wkładkami, to bardzo rzadko łapię gumę, a trochę szkła się w nie nabija (stare z mieszczucha wyglądają jakby komuś się nudziło i dziabał ją scyzorykiem po bieżniku ;) ).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Vulc napisał:

Zdecydowanie. Utrzymanie wyższej średniej na tych samych trasach, przy relatywnie niższym zmęczeniu, jest zauważalne. Oczywiście nie warto spodziewać się cudów, ale wejście w sezon "asfaltowy" jest znacznie szybsze i efektywniejsze.

Kumple co jeździli na trenażerze kręcili jakieś śmieszne średnie ponad 35 km/h  i dystanse, a jak wyszli na prawdziwy rower ( :] )  to zderzyli się z rzeczywistością - nie te opory, wiatr, podjazdy, nachylenia... coś nie tak. :D :E 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A nie mówiłem? :terefere:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kumple to, kumple tamto ;)

Średnie zwiftowe (zakładam że o najbardziej popularną apkę chodzi) są (przynajmniej dla mnie) mniej/więcej zbliżone do realnych...pod warunkiem właśnie, że będziemy znali założenia wirtualnego świata.

W Zwifcie mamy idealnie dopracowane rowery, na nich jeźdźców w odpowiednich pozycjach aero, jadących w "terenie" z drogami bez świateł, skrzyżowań, dziur (różne nawierzchnie są), z zawsze taką samą temperaturą, bez wiatru, bez potrzeby hamowania. Albo się to rozumie, albo nie :) Czasami mamy coś takiego w realu...czasami :E

Jak jednak w Zwifcie dasz sobie wycisk, to nie ma mowy, żeby tego wycisku siłowego nie można było przenieść na zewnątrz. Wymiatacze Zwiftowi cisnący w piwnicach po 5W/kg objadą nas wszystkich zarówno w Zwifcie, jak i w realu. Objadą zwłaszcza tych, którzy w zimie schodzą z formą ze względu na brak możliwości jeżdżenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O ile nie zapomną jak się przy tym ciśnięciu skręca, radzi z bocznym wiatrem i nierównościami terenu :Up_to_s:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj tam oj tam, to taka drama, popularna na grupach zwiftowych po zimie: postowanie o tym jak to nagle "szukujące" jest wyjście z domu na rower.

Śmieszne to było może za pierwszym razem, z epoki złifta łupanego. Jak się widzi takie heheszki teraz, 50 razy na dzień, to już to jest żałosne :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Jaycob napisał:

Kumple co jeździli na trenażerze kręcili jakieś śmieszne średnie ponad 35 km/h  i dystanse, a jak wyszli na prawdziwy rower ( :] )  to zderzyli się z rzeczywistością - nie te opory, wiatr, podjazdy, nachylenia... coś nie tak. :D :E 

Nie no, wszystko jest okej - opór większy, wiatr wieje, nachylenie boli. Z tą różnicą, że wchodzisz w sezon przygotowany. :] Po prostu jak byłeś średniakiem w realu, Zwift nie zrobi z Ciebie kozaka. :E

1 godzinę temu, Bono[UG] napisał:

O ile nie zapomną jak się przy tym ciśnięciu skręca, radzi z bocznym wiatrem i nierównościami terenu :Up_to_s:

Pierwsza jazda, jak już pisałem, jest faktycznie dziwna. Po jej ukończeniu pozostaje już tylko wspomnienie kręcenia w miejscu. 😎

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Człowiek szybko się adaptuje.
Odbiór roweru z barankiem z serwisu i się o mało nie wypitoliłem przed sklepem. Potem dojazd do pracy następnego dnia też tak sobie.
Początek w weekend jeszcze mało stabilnie i zachowawczo ale z każdym kilometrem coraz lepiej i koniec końców nawet single zaliczone.

Najciekawiej jest jak się jednym rowerem trochę pojeździ i w siada na inny. Pierwsze wrażenia prowadzenia się roweru są dziwne. Będę musiał kiedyś ze dwa dni pojeździć na baranku, a potem siąść na fulla lub odwrotnie - będzie ciekawie. Zupełnie inna geometria i ze 30cm różnicy na szerokości kierownic :E

Trochę do takich kombinacji jestem przyzwyczajony ale nadal np. po urlopie łapię się na błędne zmiany biegów w mieszczuchu (manetka podobna ale odwrotna sprężyna).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja pierwsza w ogóle jazda (ot przed domem kółko) z barankiem była chaotyczna, bo miałem nawyk szukania klamek hamulcowych gdzie indziej. Naumiałem się jednak w chwilę radzić sobie w taki sposób, żeby wyjechać w ruch uliczny. 

Jak potem na urlopie wsiadłem na mtb, to najbardziej chyba odczułem zmianę pozycji/geo/czasu reakcji roweru - z mtb wszystko wydaje mi się dziać powoli, spokojnie, bodźce są filtrowane przez amortyzację i opony.

@Średniak_ze_Zwifta

Jakby średniak zrobił np. kilkunastotygodniowy program wytopu, w którym każdy trening jest wymuszony przez erg i niektóre naprawdę dają w kość, do tego spróbował ligi, to by zszedł na wiosnę z trenażera na pewno mniej średni, niż zaczynał :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też się na tym łapię, że chcę złapać kierownicę i hamulec przy wsiadaniu, a tu jakoś tak pusto.

Na fullu mam problem z wyczuciem hamulców, za dobrze działa amortyzacja i nie czuć tego naporu na ręce - wrażenie jakby się nie hamowało. Na swoim już się przyzwyczaiłem ale początki były dziwne, tak samo jak wcześniej na testowych jeździłem.

Z szerokimi oponami miałem podobne odczucie filtracji, dziwne to z początku było. Z drugiej strony można łatwiej i więcej, większe korzenie i kamienie, to teraz jak drobne kamyczki na crossie.
Patrząc romantycznie na rower, to crossówka była prawdziwsza, wymagała większych umiejętności, lepszego panowania nad rowerem. Była lepsza komunikacja z rowerem i podłożem.
Patrząc trzeźwo, to człowiekiem telepało niemiłosiernie. Przeklinałem wszelkie bruki, tarki, piaski i podobne atrakcje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Patrząc romantycznie na rower, to chyba jego ideałem prostoty konstukcji, odczuć (itd) jest ostre koło na nielegalu (jedynie hamulec w nogach), ale cóż z tego...:P

...kiedyś sobie kupię coś takiego!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też kiedyś miałem zajawkę na ostre ale mi przeszło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś pierwszy raz w tym roku wywlokłem sprzęt z piwnicy - było za ładnie, by nie spędzić popołudnia na rowerze ;)

QIHqRzC.jpg

Czemu tylko ja tak montuje rogi? 8:E

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...