Skocz do zawartości
Bono[UG]

Rower jest wielce OK

Rekomendowane odpowiedzi

No dobra, jeden na stu przecież może jeździć normalnie :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Vulc opowiadaj jak Grand Fondo się podobało, niech sobie przynajmniej poczytam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładam się do prośby. Ja ostatnio nawet tak zwykle mało jeżdzę, a co dopiero wbijać na jakieś imprezy zorganizowane!

  • Sad 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra zmieniłem zdanie i zmieniłem pięknego loveleca na nieco lepszego ecobika. Relacje zdam w środę jak ciągnie na unloku xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obawiam się, że osiągi odblokowanego ebajka raczej nie zrobią tu na nikim wrażenia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Śmiej się, kiedyś typ mnie objechał na zwykłej jakiejś damce elektrycznej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No cóż, jak taki ebajk jest  na legalu, to na płaskim  wystarczy przyspieszyć ponad 25km/h i tyle będzie z kozaczenia. Gorzej jest na mocniejszych podjazdach z prędkością poniżej tej wartości. Maksymalne legalne dopalenie to 250W - zakładając że jeździec raczej średniawy (powiedzmy że dociśnie ze 150W), ale ebajk ładnych parę kg cięższy, to trzeba dla wyrównania wycisnąć z siebie jakieś powiedzmy 350W, a to już dużo i przy dłuższej zabawie będzie dyszenie i inne aspekty :E

Jak ebajk odblokowany, to cóż, cały wysiłek jego jeźdźca to kręcenie pedałami i może przekręcenie jakiejś manetki na wyższe ustawienie. Wow, niesamowity acziwment, warty poczucia lepszości nad klasycznym rowerzystą, na pewno :)

Edytowane przez jagular

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Moja szklana kula mówi, że zestaw czynników typu nerwy, przechylenie się przy starcie, stosunkowo wąska a do tego stroma rampa, geometria roweru TT.

Nie wiem jaki to był dystans, ale raczej krótki - na takim trzeba cisnąć od samego początku, na krawędzi, bez limitów.

Ciekawostka: panowie w tegorocznym TdF na otwierającej czasówce, na krętym (20 zakrętów), czasami wąskim, z elementem kostki brukowej i na mokrym dystansie robili średnie całkowite zauważalnie ponad 50km/h, czyli chwilowe w dobrych miejscach grubo ponad to. To jest kosmos, zero szans dla zwykłego amatora na zbliżenie się do nich. W tv to nie wygląda tak hardkorowo, jakie jest w realu...

Edytowane przez jagular

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I korba do tt 60-64, gdyby nie zjazd to by stanęła i stała.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łał nie wiedziałem, że rynek ubrań rowerowych dla kobiet tak leży odłogiem. 3 modele na krzyż, 0 recenzji, nawet z gaciami za 500+ 

Moja się przemogła i chce pojeździć ze mną na dłuższych trasach (20km+), szukam jej bibsów bo wiadomo, że bez gaci nie ma jazdy. Kupa guano za 100-200pln, dwa modele castelli, dwa questa a potem assosy za 600+. Opinii nie ma, recenzji nie ma, tylko papka martetindowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.07.2022 o 21:19, ernorator napisał:

@Vulc opowiadaj jak Grand Fondo się podobało, niech sobie przynajmniej poczytam. 

 

W dniu 3.07.2022 o 22:00, jagular napisał:

okładam się do prośby. Ja ostatnio nawet tak zwykle mało jeżdzę, a co dopiero wbijać na jakieś imprezy zorganizowane!

Było super. :) Przede wszystkim to wielka impreza, na dwóch głównych dystansach ponad 700 uczestników. Wszędzie roiło się od charakterystycznych niebieskich koszulek. Cykliści w najprzeróżniejszym wieku, co mi się bardzo podobało. Patrząc na wyniki, nie było też przesadnych "koksów", którzy przyjechali złoić amatorów, nawet w przypadku ścisłej czołówki. Organizacja bardzo dobra, choć niestety start został przesunięty o jakieś 40 minut. Zapewne kwestie bezpieczeństwa na trasie, co jest w pełni zrozumiałe. Ścisk na starcie honorowym konkretny, ale rozładował się po ostrym starcie, który miał miejsce na szerokiej, kilkupasmowej ulicy. Na trasie nie zabrakło kilku bufetów, z których - w przypadku mojego dystansu 65 km - nie trzeba było korzystać. Trasa była odpowiednio zabezpieczona i bezbłędnie oznakowana, zamieszanie widziałem tylko na wjeździe na dodatkową pętlę długiego dystansu, gdzie mimo wyraźnych oznaczeń, część ścigających się miała problem z wybraniem odpowiedniego pasa. Asfalt w świetnej kondycji, pomijając kilka fragmentów. Brak większych podjazdów, przez co praktycznie każdy mógł wziąć udział i na spokojnie całość przejechać.

Jestem zadowolony z wyniku, choć jednocześnie odczuwam pewien niedosyt. ;) Uplasowałem się w czołowej trzydziestce swojego przedziału wiekowego (na bodajże 110 startujących) i dziewięćdziesiątce na całym dystansie (koło 400 startujących). Jak na pierwszy start w tak dużej imprezie (poprzednia była jednak mniejsza), było naprawdę okej. Skąd delikatne rozczarowanie? Patrząc na czasy, do pierwszej trzydziestki całego dystansu straciłem poniżej 10 minut. To równocześnie dużo i mało, ponieważ myślę, że utrzymałbym się w mocniejszej grupie. A raczej miałem w planach to sprawdzić. Po wyścigu nie byłem przesadnie zmęczony, sam wynik na Stravie też nie wskazuje na ostry wycisk. Miałem jeszcze rezerwy lecz nie było jak ich wykorzystać, oderwanie się od swojej grupy nie wchodziło w grę, zostałbym dogoniony i połknięty po 10 minutach. Tak naprawdę wszystko decyduje się, podobnie jak w przypadku Zwifta, na samym starcie. Niestety nie wiedziałem, że oba dystanse - Gran i Medio Fondo - mieszają się na linii startu honorowego. Spiker wyraźnie mówił, że najpierw mają ustawić się startujący na tym dłuższym, który ruszał 5 minut wcześniej. Jak ktoś jechał w poprzednich latach, wiedział jednak że startując na krótszym też można się gdzieś tam wcisnąć i po sygnale po prostu nie ruszyć, czekając na swoją kolej. W rezultacie startowałem ze środka stawki, bez szans na zabranie się z czołówką.

Garść wyników - średnia 36.3 km/h, czas 1:46 mniej więcej. Średnia moc 209W. Tętno 170. Nawiązując do tematu jazdy w grupie, poruszanego wcześniej - proposy dla kolegi @severall, który trafnie oszacował ile będę w stanie wyciągnąć. Gdyby nie start, 37 km/h byłoby w zasięgu, czyli środek podanych widełek. W grupie jedzie się znakomicie, kilometry ubywają w zastraszającym tempie, a utrzymanie przez dłuższy czas 40 km/h nie jest specjalnym wyczynem. I tyle byśmy pewnie zrobili, gdyby nie solidny wmordewind na jednym z fragmentów, który wyhamował grupę do około 33km/h.

Podsumowując, super sprawa, warto się tym wydarzeniem zainteresować. Może za rok ktoś postanowi się zabrać, bo ja na pewno mam zamiar tam jeszcze wrócić. Widzimy się więc na trasie, right? ;)

5 godzin temu, jagular napisał:

Ciekawostka: panowie w tegorocznym TdF na otwierającej czasówce, na krętym (20 zakrętów), czasami wąskim, z elementem kostki brukowej i na mokrym dystansie robili średnie całkowite zauważalnie ponad 50km/h, czyli chwilowe w dobrych miejscach grubo ponad to. To jest kosmos, zero szans dla zwykłego amatora na zbliżenie się do nich. W tv to nie wygląda tak hardkorowo, jakie jest w realu...

Jeśli chodzi o ten rok, jeden wynik zapadł mi szczególnie w pamięć:

  • Winner: Dylan van Baarle (b: May 21, 1992, 29 years old)
  • Country: Netherlands
  • Team: Ineos Grenadiers
  • Distance: 257,2 km (159,8 mi)
  • Winning time: 5:37:01
  • Average speed: 45,792 km/h (28.454 mph)

Paris-Roubaix z tego roku. Czysty absurd, pamiętając że tam jest ponad 50 km bruków. Fakt, pogoda pomogła, jak na ten wyścig było naprawdę lajtowo, ale i tak wynik kosmiczny. Pieprzone roboty. :E

  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Super! Z opisu wygląda to na ekstra przeżycie. A problemy? Nabędziesz doświadczenia i kolarskiego sprytu to na pewno będzie lepiej to ogarnąć. Będziesz też coraz lepiej znać swoje możliwości w realnej jeździe w realnej grupie, to lepiej je wykorzystasz, nie?

Tak, Paris-Roubaix to jest wyrzynarka. Ja wątpię nawet, czy byłbym w stanie w ogóle zrobić tę trasę. Z jakąkolwiek prędkością :E

@ernorator Może szukaj info zagramanicom. Ciuchów kobiecych ogólnie jest mniej, ale chyba jednak jest więcej, niż 6 modeli :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, Vulc napisał:

Było super. :) Przede wszystkim to wielka impreza

Czyli przeżyłeś ;)
Duża impreza robi atmosferę, można się przyzwoicie zmotywować.

20 godzin temu, Vulc napisał:

I tyle byśmy pewnie zrobili, gdyby nie solidny wmordewind na jednym z fragmentów, który wyhamował grupę do około 33km/h.

Tu pewnie wychodzi brak doświadczenia i zgrania grupy, bo przy dobrze postawionej podwójnej kolumnie, prędkość nie powinna mocno spadać.

20 godzin temu, Vulc napisał:

Miałem jeszcze rezerwy lecz nie było jak ich wykorzystać, oderwanie się od swojej grupy nie wchodziło w grę, zostałbym dogoniony i połknięty po 10 minutach.

Trzeba było się zgadać z kilkoma osobami i urwać grupę ;)

Mi się jeden raz udało pojechać, kiedy czułem że robię coś więcej niż przetrwanie i dowiezienie do mety.
No ale w terenie trochę inaczej się jeździ, nie da się aż tak dobrze grupowo współpracować. Może na maratonach na płaskich odcinkach.
Na orientację to już w ogóle indywidualny start, a do tych mnie obecnie najmocniej ciągnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Bono[UG] napisał:

Czyli przeżyłeś ;)
Duża impreza robi atmosferę, można się przyzwoicie zmotywować.

Tu pewnie wychodzi brak doświadczenia i zgrania grupy, bo przy dobrze postawionej podwójnej kolumnie, prędkość nie powinna mocno spadać.

Trzeba było się zgadać z kilkoma osobami i urwać grupę ;)

Mi się jeden raz udało pojechać, kiedy czułem że robię coś więcej niż przetrwanie i dowiezienie do mety.
No ale w terenie trochę inaczej się jeździ, nie da się aż tak dobrze grupowo współpracować. Może na maratonach na płaskich odcinkach.
Na orientację to już w ogóle indywidualny start, a do tych mnie obecnie najmocniej ciągnie.

Motywacja jest kolosalna, tym bardziej żałuję, że nie miałem okazji wycisnąć z siebie ostatnich soków. No, ale to też część kolarstwa, nie? Spryt, taktyka, zabranie się z właściwą grupą. Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej.

Częściowo tak, ale ostatecznie wiatr to wiatr. Grupa jedzie tak szybko jak prowadzący, a jeśli on w celu utrzymania sensownej prędkości musi produkować moc większą o 30% niż zwykle, nawet rotacja (a ta była na tym fragmencie), niekoniecznie będzie wystarczająca. Po 5 kilometrach tej nierównej walki pojawiły się pierwsze komentarze, choć do tej pory grupa jechała w milczeniu. Ich treść jest raczej łatwa do odgadnięcia. :E

Raz próbowaliśmy, ale reszta była akurat na tyle mocna, żeby się utrzymać za plecami. Urwanie się na prostej drodze bez podjazdów, gdzie prędkości podchodzą pod 40 km/h, nie jest łatwe. I ryzykowne - pojedziesz praktycznie w trupa, po czym na końcu i tak cię złapią. Tak jak my złapaliśmy ekipę, którą wpierw dogoniliśmy na 20 km przed metą, a później chciała się oderwać mniej więcej 10 km od mety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Gratulacje @Vulc!

Jazda w grupie to mega frajda. Szczególnie w zgranej grupie na bocznym wietrze. Podwójny wachlarz to piekna sprawa :E zapierdziela się pięknie

A co do prosów to dla mnie najbardziej imponujące jest że oni 5 godzin jadą z mocą nieosiągalną dla najlepszych amatorów.... a potem ostatnią godzinę są w stanie jeszcze dokręcić śrubę i jechać z jakąś kosmiczną mocą ABSOLUTNIE NIEOSIAGALNĄ dla najlepszych amatorów ;) 

edit: A potem 5 minut po dojechaniu do mety są już wypoczęci i udzielają wywiadów z uśmiechem :E

 

Edytowane przez severall

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 5.07.2022 o 14:02, jagular napisał:

Ciekawostka: panowie w tegorocznym TdF na otwierającej czasówce, na krętym (20 zakrętów), czasami wąskim, z elementem kostki brukowej i na mokrym dystansie robili średnie całkowite zauważalnie ponad 50km/h, czyli chwilowe w dobrych miejscach grubo ponad to. To jest kosmos, zero szans dla zwykłego amatora na zbliżenie się do nich. W tv to nie wygląda tak hardkorowo, jakie jest w realu...

Kosmos.

Dla mnie nie osiągalny jest kolega z grupy, który ciśnie 37km avg na 75km i nie na TT i super-wylajtowanym bajku, a o klasę "słabszy" rower od mojego. Dodatkowo jest 3 lata starszy ode mnie. :mad:  A co tam w ogóle myśleć o tych 50km/h. :E

Kostka brukowa to mój koszmar, nie znoszę po tym jeździć,  nie tylko nogi muszą dawać radę, ale jeszcze trzeba mieć łapy ze stali, bo tak telepie. :E

Edytowane przez Jaycob

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Vulc napisał:

No, ale to też część kolarstwa, nie? Spryt, taktyka, zabranie się z właściwą grupą.

Niestety, ale ja tego nie lubię. Startowałem w kilku już maratonach i w prawie każdym z nich większość cisnęła na kole od samego początku do końca, żadnych świeżych zmian i pomysłu. To po pewnym czasie także odpuściłem, bo na co mam się cały czas tak męczyć.  W MTB tego nie ma, tam głównie siła nóg i skill decyduje o wygranej, w kolarstwie szosowym za dużo cwaniakowania imo.  Jazda w grupie jest super, ale nie na tle rywalizacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może to przez to, że to była grupa przypadkowych ludzi, którzy się wcześniej nie znali?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, Jaycob napisał:

Niestety, ale ja tego nie lubię. Startowałem w kilku już maratonach i w prawie każdym z nich większość cisnęła na kole od samego początku do końca, żadnych świeżych zmian i pomysłu. To po pewnym czasie także odpuściłem, bo na co mam się cały czas tak męczyć.  W MTB tego nie ma, tam głównie siła nóg i skill decyduje o wygranej, w kolarstwie szosowym za dużo cwaniakowania imo.  Jazda w grupie jest super, ale nie na tle rywalizacji.

Wszystko zależy z kim jeździsz. Wiadomo, że każdy będzie myśleć głównie o sobie. Dodatkowo ktoś może nie dawać zmiany, bo jedzie na swoim limicie i jest w stanie utrzymać taką prędkość tylko dlatego, że jest wieziony na kole. Nikt nie objeżdża całej grupy pytając się ludzi czy będą dawać zmiany. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
9 minut temu, Vulc napisał:

Nikt nie objeżdża całej grupy pytając się ludzi czy będą dawać zmiany.

A wiesz raz, się taki znalazł, objechał każdego i krzyczał coś "ludzie! może by tak jakąś zmianę zrobić!", coś w tym stylu. :E  

39 minut temu, jagular napisał:

Może to przez to, że to była grupa przypadkowych ludzi, którzy się wcześniej nie znali?

Na maratonach amatorskich zazwyczaj masz grupę przypadkowych ludzi.  A przynajmniej z tego co ja zaobserwowałem. Może jakiś tam "team" 3 osobowy się znalazł z jakiegoś miasteczka. To nie zawodowe wyścigi, gdzie wszystko jest poukładane na tip-top. W amatorce to jest dziki -zachód. :E

 

Ten sam kolega co wyżej pisałem na początku jeździł tylko szosą i startował w maratonach, tam sobie średnio radził. Natomiast od 3 lat już także wprowadził mtb  i co zawody to na pudle staje w swojej kat.  Ale nie głownie dlatego, że jest silny, bo na obu rowerach kręci kosmiczne dla mnie wyniki, ale właśnie dlatego, że mniej tutaj tego januszowania - jazdy na kole i wyczekiwania na odpowiedni moment...

Edytowane przez Jaycob

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Hmm, to nie jest "januszowanie" :) Absolutnie nikt, łącznie z nadludźmi z TdF, nie jest w stanie jechać przez dłuższy czas na swoim limicie. Na limitach to się jeździ TT - poza tą dyscypliną kolarstwo to coś więcej, niż "odpal rakietę na starcie i trzymaj do mety". Kolarstwo to przecież też wykorzystywanie doświadczenia, taktyka, strategia.

Jeżeli ktoś jedzie non stop na pełnej mocy na maratonie, to ten maraton jest za krótki i zbyt prosty, bo nie wierzę, żeby nie było na trasie miejsc, w których konieczne jest odpuszczenie (wszelkie bottlenecki, techniczne miejsca itp) i że nie ma tam żadnej taktyki np. wyczekiwania na miejsce, w którym czujemy się lepsi, albo metod przetrwania odcinków, na których chcemy zminimalizować swoje straty związane z byciem gorszym.

Edytowane przez jagular

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 5.07.2022 o 18:44, ernorator napisał:

że bez gaci nie ma jazdy

Na miękkim siodełku bez problemu da radę bez. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kupiłem sobie ze 3 miękkie siodełka zanim do mnie dotarło, że będę musiał się ubrać w gacie z pieluchą, w które kategorycznie twierdziłem, że się nigdy nie ubiorę (to samo twierdziłem o koszulkach kolarskich, czapeczkach i butach spd z pedałami). To nie pułk ułanów z pod Grudziądza, że ma mieć dupę z mosiądza.

Mój złoty grall. Myślałem, że nic nie przebije Castelli Progetto x2 ale się myliłem, assosy są magiczne. 

v5ppkRq.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, ernorator napisał:

Mój złoty grall. Myślałem, że nic nie przebije Castelli Progetto x2 ale się myliłem, assosy są magiczne. 

Mam te Castelli i są do bani. 4 litery bolą po 1.30h jazdy.  Wciąż nie mogę znaleźć swojego gralla.  Najlepsze spodenki mam od La Passione, ale to też 2h jazdy mogę wytrzymać, potem to co 15 min muszę wstawać z siodełka. 

Jaki to model Assosów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...